Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek :)

25.02.10, 18:59
Dziewczęta, redaguję właśnie kolejne świetnie przetłumaczone cudo i już na wstępie mam wątpliwości.
Jakie polskie słowo odda bogactwo znaczenia terminu "nutritionism"?

Czy "refined food" to po prostu żywność wysoko przetworzona? I czym się różni od "processed food"?

Mam jeszcze inne pytania, zaraz je sformułuję.
Z góry wielkie dzięki!
    • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 19:19
      Chyba nie znajdziesz polskiej definicji terminu "nutritionism". To jest sztuczne pojęcie socjologiczne i oznacza zwycięstwo nauk żywieniowych nad naturalnym odżywianiem i spontaniczym wyborem konsumenta. Coś w rodzaju terroru dietetycznego. Dietetycznego w sensie prawidłowego odżywiania.
      "Processed food", to dla mnie żywność przemysłowo przetworzona, a "refined food", to coś takiego jak rafinowana, czyli w stosunku do "processed", jeszcze bardziej przetworzona, oddalona od początkowego, naturalnego stanu, "wyczyszczona". Refined są zwykle cukier, mąka, oleje. Ale może być, że wyrażenia nie mają aż tak wąskiej definicji.
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 19:25
        Dziękuję! Po cichu liczyłam na Ciebie :)

        pierwszalitera napisała:

        > Chyba nie znajdziesz polskiej definicji terminu "nutritionism".

        Rozumiem, ze "nutritionism" to nie po prostu dietetyka czy nauka o żywieniu?
        Ideologia żywienia? To słowo jest dość kluczowe w całej książce :) dlatego mam
        problem... Tytuł I części książki brzmi: "The Age of Nutritionism", potem są
        podtytuły typu: "Nutritionism Defined", czy "Nutritionism Comes to Market". Jak
        to zgrabnie ująć?

        > "Processed food", to dla mnie żywność przemysłowo przetworzona, a "refined food
        > ", to coś takiego jak rafinowana, czyli w stosunku do "processed", jeszcze bard
        > ziej przetworzona, oddalona od początkowego, naturalnego stanu, "wyczyszczona".

        Tytuł rozdziału brzmi "From Whole Foods to Refined" - mogę po prostu napisać Od
        żywności nisko do wysoko przetworzonej?
        • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 19:59
          > Rozumiem, ze "nutritionism" to nie po prostu dietetyka czy nauka o żywieniu?
          > Ideologia żywienia? To słowo jest dość kluczowe w całej książce :)

          Ideologia żywienia brzmi całkiem dobrze. Era ideologii żywieniowych. Bo chodzi o różne spojrzenia naukowo-ideologiczne. Chyba. "Nutritionism" używany jest jednak w znaczeniu negatywnym, jako coś sztucznego, narzuconego. To bardzo ważne.


          > Tytuł rozdziału brzmi "From Whole Foods to Refined" - mogę po prostu napisać Od
          > żywności nisko do wysoko przetworzonej?

          Ja bym powiedziała od naturalnej do wysoko przetworzonej, bo Whole Foods oznacza coś całościowego, w sensie stanu początkowego coś takiego jak z pełnego przemiału, pełnotłuszczowego, nieoczyszczonego, nierafinowanego itp., ale może być przetworzone w jakiś sposób, na przykład gotowane, pieczone, sfermentowane itp. W sumie niskoprzetworzonego, masz rację. ;-)
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:06
            Będzie więc ideologia żywienia, choć brzmi to moim zdaniem średnio i nie oddaje
            jednak chyba bogactwa znaczeń. Może się w trakcie wyjaśni.

            Powiedzcie mi jeszcze proszę, jak tłumaczyć "Eatera" - nie spożywacz, nie
            zjadacz (przeciętny zjadacz chleba, heh), nie konsument w sumie. To jak?
            Nie lubię redagować książek spoza swojej dziedziny, a to nie pierwszy raz...
            • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:27
              jul-kaa napisała:

              > Powiedzcie mi jeszcze proszę, jak tłumaczyć "Eatera" - nie spożywacz, nie
              > zjadacz (przeciętny zjadacz chleba, heh), nie konsument w sumie. To jak?

              Kocham języki germańskie za ich precyzyjność. ;-) Mam zawsze podobne problemy z niemieckim, tam też jest Esser, czyli Eater. Dlaczego zjadacz brzmi tak śmiesznie? ;-) Istnieje w polskim rzeczownik określający kogoś jedzącego?
              • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:37
                pierwszalitera napisała:
                >Dlaczego zjadacz brzmi tak śmiesznie? ;-)

                Właśnie dlatego że mamy "przeciętnego zjadacza chleba" :). Gdyby nie
                było tego powiedzonka (jestem pewna , że jakoś to się po polsku
                nazywa - związak frezeologiczny, może, nigdy nie byłam w tym dobra),
                to zjadacz nie byłby śmieszny. Acha, i mój TŻ opowiadał mi też kawał
                o małym niebieskim zjadaczu kamieni. I jeszcze parę innych
                śmiesznych skojarzeń. Moje propozycja na eatera poniżej :)
            • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:31
              jul-kaa napisała:

              > Powiedzcie mi jeszcze proszę, jak tłumaczyć "Eatera" - nie
              spożywacz, nie zjadacz (przeciętny zjadacz chleba, heh), nie
              konsument w sumie.

              Nic innego nie przychodzi mi do głowy jak tylko "konsument żywności"
              trochę to długie i niezręczne. W słowniku wyrazów obcych
              pod "konsument" jest "spożywca" - może to Ci bardziej podpasuje?
    • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 19:56
      W Życiu nie słyszałam o nutritionism, i z ciekawości zajrzałam do
      wikipedi :) I szczerze mówiąc, usiłowałam zrozumieć, o co tam chodzi
      ale nic z tego. I chyba jeszcze nie ma odpowiednika w polskim.

      Whole foods też jest dosyć trudne TO nie jest tylko żywność nisko
      przetworzona
      Znowu z wikipedii - jest to żywność która jest nieprzetworozna
      (unprocessed) i nie rafinowana (unrefined). Ten "nie rafinowany" na
      unrefined nie jest takie złe tłumaczenie jak by się wydawało, to nie
      jest kalka, np. mówi się rafinowany cukier, rafinowany olej.

      Gdzieniegdzie widzę, że na to "whole foods" mówi się - zdrowa
      żwyność (sic!). Chyba nie byłoby takie złe, zwłaszcza, że ta "zdrowa
      żwyność " zagnieździła się na dobre w polskim języku. TYle że nie
      oddaje całkowicie kontakstu. Z drugiej strony, opisówki są tutaj
      niezręczne, bo to tytuł rozdziału.

      Ciekawe, czy na to "nutritionism" nie dałoby się ukuć zupełnie
      nowego terminu, np. dietetyzm. Ale to ja tylko tak sobie nie całkiem
      serio dywaguję :)
      • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:02
        thorrey napisała:

        > Ciekawe, czy na to "nutritionism" nie dałoby się ukuć zupełnie
        > nowego terminu, np. dietetyzm. Ale to ja tylko tak sobie nie całkiem
        > serio dywaguję :)

        Dietetyzm jest świetny. Zawiera dokładnie to trochę pejoratywne znaczenie wyrażenia, w odróżnieniu od dietetyki.
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:04
        thorrey napisała:

        > W Życiu nie słyszałam o nutritionism, i z ciekawości zajrzałam do
        > wikipedi :) I szczerze mówiąc, usiłowałam zrozumieć, o co tam chodzi
        > ale nic z tego. I chyba jeszcze nie ma odpowiednika w polskim.

        Też zaczęłam od wikipedii (kiedy już sprawdziłam, że w słownikach nie ma ;)),
        ale dużo się nie dowiedziałam :)
        • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:21
          Często używa się pojęcia Nutritionism jako przeciwności tradycjonalnej kultury żywienia. Trudno powiedzieć, co to oznacza, ale tradycjonalna kultura żywienia dotyczy zwykle pojęcia ekologii i alternatywnych stylów życia. Te wszystkie ekologiczne farmy, warzywa bez pestycydów, tradycjonane, typowe dla klimatu gatunki i zgodne z kalendarzem pory roku, zdrowa żywność, rezygnacja z suplementów, ulepszaczy i chemicznej konserwacji, zaufanie w tradycjonalną kuchnię i jej działanie na zdrowie itp.
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:08
        thorrey napisała:
        > Whole foods też jest dosyć trudne

        No trudne. W tłumaczeniu stoi: Od żywności całościowej do fragmentaryzowanej :)
        ("From Whole Foods to Refined")
        • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 20:26
          jul-kaa napisała:
          >W tłumaczeniu stoi: Od żywności całościowej do fragmentaryzowanej :)
          > ("From Whole Foods to Refined")

          Nieeeee, fragmentaryzowanej ?! Znaczy się jakiej, pokrojonej na
          drobne kawałeczki?
          No to już jepiej "Od żywności niskoprzetworoznej do rafinowanej",
          albo wręcz tak, jak proponowałaś na początku, ale wyrzuć to
          fragmentaryzowanej bo zęby bolą :)

          Pomyślałam sobie jeszcze o tej "zdrowej żywności" i to naprawdę nie
          jest takie złe. Po angielsku mamy "wholesome' - znaczy się, właśnie
          zdrowe. W Stanach jest "Whole Foods store" - czyli sieć sklepów ze
          zdrową żywnością. No i nam w polsce też się kojarzy z płatkami,
          soją, brązowym ryżem i różnymi nasionkami. Pomyśl jeszcze, czy nie
          pójść w tę stronę. A jaki jest kontekt tego Whole foods, czy to ma
          być właśnie coś takiego co jest zdrowe, czy raczej nie przetworzone?
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 21:13
            thorrey napisała:
            > Nieeeee, fragmentaryzowanej ?! Znaczy się jakiej, pokrojonej na
            > drobne kawałeczki?
            > No to już jepiej "Od żywności niskoprzetworoznej do rafinowanej",
            > albo wręcz tak, jak proponowałaś na początku, ale wyrzuć to
            > fragmentaryzowanej bo zęby bolą :)

            Mnie też to rozbawiło :) Nie zostawiłabym takiego kwiatka :)

            Z tym whole food jest jeszcze taki problem, że autor nie tylko używa tego
            zwrotu, ale też w ogóle słowa "food" w rozumieniu "dobrej żywności". Jego główny
            manifest: Eat food. Not too much. Mostly plants.

          • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 21:17
            thorrey napisała:

            A jaki jest kontekt tego Whole foods, czy to ma
            > być właśnie coś takiego co jest zdrowe, czy raczej nie przetworzone?
            >

            To chyba ma być zarówno i jednym i drugim znaczeniu, nieprzetworzone i zdrowe.
            A do do żywności całościowej i fragmentaryzowanej. Tłumacz nie zna się na temacie. ;-) Pewno pomyślał fragmentaryzowanej, czyli podzielonej na czynniki pierwsze. Na przykładzie wyglądałoby to tak, że żywność pełna, to na przykład mąka z wysokiego przemiału, czyli pełnego ziarna, z której robisz rozczyn, dodajesz wodę i pieczesz tradycyjny chleb, a sfragmentaryzowana, to taka, gdy kupujesz białą mąkę tortową ulepszaną sztucznymi wiataminami, dodajesz do niej w domu otręby, suszony rozczyn z torebki i jakieś inne " naturalne" śmiecie i pieczesz "zdrowy" chlebek według dietetycznego przepisu z książku jakiegoś guru. To drugie to przykład nutritionismu. ;-)
            • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 21:38
              pierwszalitera napisała:
              >. Tłumacz nie zna się na temacie.

              Wiesz, to jest tak :) Tłumacz nie musi się znać na wszystkim.
              Pewnie, fajnie jak dostaje tłumaczenia tylko po swoim fachu, no ale
              życie jest życiem. A czasami tłumacz nie ma fachu, tylko po prostu
              jest tłumacz ogólny. I w tym momencie, jesli dostajesz coś nie po
              swoim fachu, to musisz się przyłożyć, niestety i zrobic mały
              risercz.

              Mnie szokuje to tłumaczenie, bo to nie jest jakaś wiedza
              tajemna, "rafinowana żywność" jest w powszechnym użyciu, np. "cukier
              rafinada" Tutaj tłumacz "zwala" wszystko na korektora i to nie jakiś
              tam bardzo spcjalistyczne słownictwo, tylko raczej zwykłe.

              Sorki, jak zwykl się rozgaduję, jak chodzi o tematy językowe,
              skrzwienie takie :)

              > sfragmentaryzowana, to taka, gdy kupujesz bia łą mąkę tortową
              >ulepszaną sztucznymi wiataminami, dodajesz do niej w domu otręby,
              >suszony rozczyn z torebki i jakieś inne " naturalne" śmiecie i
              >pieczesz "zdrowy" chlebek według dietetycznego przepisu z książku
              jakiegoś guru. To drugie to przykład nutritionismu. ;-)

              buhahahaha :)
            • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 25.02.10, 21:46
              pierwszalitera napisała:
              > Tłumacz nie zna się na temac
              > ie. ;-)

              Jeszcze znalazłam kwiatek: moderować apetyt. O co chodzi? - zapytałam oryginału.
              A oryginał mi powiedział, że chodzi o hamowanie :) Konfuzja zamiast konsternacji
              to przy tym pikuś niewielki.
              Ale redagowałam gorsze tłumaczenia :)
              • a_girl Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 26.02.10, 23:55
                > Ale redagowałam gorsze tłumaczenia :)
                Wow! Chcesz powiedzieć, że odwalanie kichy przez tłumacza i zwalanie roboty na
                redaktora jest na porządku dziennym? Dlaczego zleceniodawca nie żąda od takich
                ludzi zwrotu pieniędzy?
                • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 27.02.10, 21:43
                  a_girl napisała:

                  > > Ale redagowałam gorsze tłumaczenia :)
                  > Wow! Chcesz powiedzieć, że odwalanie kichy przez tłumacza i zwalanie roboty na
                  > redaktora jest na porządku dziennym? Dlaczego zleceniodawca nie żąda od takich
                  > ludzi zwrotu pieniędzy?

                  Szczerze? Moim zdaniem to zależy od wydawnictwa i od tego, na ile redaktor
                  szanuje swój czas i ma możliwość wybierania zleceń. Ja na razie możliwość mam
                  małą, więc grzecznie poprawiam najgorsze kwiatki.
                  Szanujące się wydawnictwo nie przyjmie tłumaczenia zrobionego translatorem.
                  Widziałam zdania bez orzeczeń, bez podmiotów, takie pomyłki, które byłam w
                  stanie bez trudu wyłapać nie znając języka oryginału - co swoją drogą jest bez
                  sensu. Najgorzej jest na etapie negocjacji stawki - w wielu miejscach nie
                  podpisuje się umowy, robi się wszystko na gębę i nawet jak się okaże, że
                  redakcja wymaga znacznie więcej nakładu pracy, niż to się początkowo wydawało i
                  nawet jak wydawca zgodzi się zwiększyć stawkę redaktora, to potem i tak można
                  dostać gołą podstawę bez żadnej zwyżki.
                  Stawki tłumaczy są znacznie wyższe niż redaktorów, opłaca się więc zatrudnić
                  taniego tłumacza i (teoretycznie) zwiększyć stawkę redaktora. Beznadzieja, nie?
                  (oczywiście nie wszędzie tak jest)
    • zarin Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 26.02.10, 22:56
      Po raz pierdylionowy zniknął mi tu post, wrr...
      W każdym razie nie przetłumaczyłabym tego jak żywność po prostu przetworzoną, bo to nieprecyzyjne - chodzi o konkretny typ przetwarzania, o oczyszczanie. Dodatkowo podkreśla to ten tytuł rozdziału - chodzi o przejście od żywności "całościowej" (nie znam na to słowa) do oczyszczonej. Bardzo często mówi się po polsku
      żywność rafinowana i tak jest imho najlepiej.
      No i na serio napisałabym dietetyzm albo dietetycyzm, to pierwsze, co mi przyszło na myśl. Nie ma niczego dziwnego w utworzeniu nowego słowa, zwłaszcza że książka je definiuje. Opisowe nazwy nie oddają sensu. Tak samo było chociażby z gatunkowizmem.
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 26.02.10, 22:58
        A może w ogóle nutrycjonizm? Serio!

        Zobaczę, co będzie w tym rozdziale o "całościowej" i przetworzonej żywności i
        zdecyduję, jaką formę wybrać.
        • zarin Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 26.02.10, 23:14
          O tym nie pomyślałam, a to świetny pomysł! Nawet jakoś lepiej, naturalniej brzmi.
        • roza_am Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 26.02.10, 23:47
          Oj nie, zdecydowanie dietetyzm, a nie nutrycjonizm.
          • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 27.02.10, 08:03
            Raczej też jestem za dietetyzmem. "Nutrycjonizm" byłoby dobre, gdyby
            w polskim języku funkcjonowało odłacińskie "nutrycja". (zob.
            ta "konfuzja", którą julka wspomniała wyżej. Słowo jest nietrafione,
            ale zrozumiałe, bu było w użyciu, hi hi, zob. u Sienkiewicza.)

            Tak, to nie każdy wie, co to jest "nutrition" bo angielsku i nie
            będzie mu się ten nutrycjonizm z niczym kojarzył. Dietetyzm już
            lepiej, bo mamy dietę, dietetykę. Bardziej po polsku, ale nie do
            przyjęcia ze względu na śmieszne skojarzenia byłoby "odżywiactwo"
            (zob. matactwo, pieniactwo) - też wywołuje negatywne skojarzenia.

            Dietetyzm też wywołuje negatywne spojarzenia, zob. maccarthyzm,
            komunizm, satanizm. Myslę, że nawet jepiej niż "ideologia
            odżywiania" , bo "ideologii odżywania " może być kilka - dietetyzm,
            jako ruch, stanowi coś ściśle określonego, odrębnego.
            • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 27.02.10, 13:09
              thorrey napisała:

              > Dietetyzm też wywołuje negatywne spojarzenia, zob. maccarthyzm,
              > komunizm, satanizm.

              Ha, ha, ha, komunizm, to z założenia nie jest pejoratywne określenie. Żyjemy jednak w czasach, w których wszystkie -izmy przechodzą kryzys, dlatego w nowych określeniach socjologicznych ta końcówka używana jest w celu podkreślenia negatywnego znaczenia.
            • roza_am Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 27.02.10, 14:45
              > Tak, to nie każdy wie, co to jest "nutrition" bo angielsku i nie
              > będzie mu się ten nutrycjonizm z niczym kojarzył.

              Nawet jak wie, co to "nutrition", to nutrycjonizm brzmi na tyle odlegle (twardo
              vs. miękko, gdzie indziej akcent itd.), że skojarzenie tych dwóch słów ze sobą
              zabiera zbyt dużo czasu.
              Dietetyzm od razu kojarzy się z tym co trzeba.
    • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 17:02
      Dziewczyny, jeszcze poomocy!
      Czy polyunsaturated fats to tłuszcze wielonienasycone (ten termin znam), czy
      polinienasycone?
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 17:04
        Czy mówi się choroba wieńcowa, czy choroba wieńcowa serca?
        • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 18:18
          Albo choroba wieńcowa albo niewydolność wieńcowa albo choroba niedokrwienna serca. Ostatnie określenie jest chyba oficjalne, dwa pierwsze potoczne.
        • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 18:51
          jul-kaa napisała:

          > Czy mówi się choroba wieńcowa, czy choroba wieńcowa serca?

          A jak było w oryginale? Bo jeśli cardiovascular diseases to są to
          choroby sercowo-naczyniowe.
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:01
            thorrey napisała:>
            > A jak było w oryginale? Bo jeśli cardiovascular diseases to są to
            > choroby sercowo-naczyniowe.

            W oryginale jest coronary heart disease.
      • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 18:13
        jul-kaa napisała:

        > Czy polyunsaturated fats to tłuszcze wielonienasycone (ten termin znam), czy
        > polinienasycone?

        Wielonienasycone.
      • szarsz Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 18:23
        w podręcznikach chemicznych są wielonienasycone (dwu-, trój-, cztero-
        ) oraz jednonienasycone.
        • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:02
          szarsz napisała:

          > w podręcznikach chemicznych są wielonienasycone (dwu-, trój-, cztero-
          > ) oraz jednonienasycone.

          A ponoć tłumaczka jest "z branży"... ech.

          Jeszcze znalazłam ładne:
          Public's mind - umysł ogólnospołeczny lub umysł wszystkich członków społeczeństwa
          • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:32
            jul-kaa napisała:
            > A ponoć tłumaczka jest "z branży"... ech.

            tłumoczka chyba... Padłam... Przy okazji, choroba wieńcowa na
            coronary heart disease jest mniej więcej ok. Może być też choroba
            niedokrwienna serca. Nie wiem, jak jest bardziej "fachowo".
            >
            > Jeszcze znalazłam ładne:
            > Public's mind - umysł ogólnospołeczny lub umysł wszystkich
            członków społeczeńst
            > wa

            I co wymyśliłaś? Ja bym powiedziała po prostu opinia społeczna. Ale
            znowy, wszystko zależy od kontekstu...
            • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:45
              thorrey napisała:
              > I co wymyśliłaś? Ja bym powiedziała po prostu opinia społeczna. Ale
              > znowy, wszystko zależy od kontekstu...
              >

              Z kontekstu wynika świadomość społeczna. Może być, nie?
              Ale kurde, ja to zaczynam ponownie tłumaczyć!

              W tekście ang.: "early sixties", w zredagowanym już tekście widzę: późne lata
              pięćdziesiąte, przywracam oryginalne tłumaczenie i widzę: przed wczesnymi latami
              sześćdziesiątymi :)))
              • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:54
                jul-kaa napisała:
                >
                > Z kontekstu wynika świadomość społeczna. Może być, nie?
                Może być
                > Ale kurde, ja to zaczynam ponownie tłumaczyć!

                To się przekwalifikuj na tłumacza :) Stawkę będziesz miała wyższą, a
                roboty, jak widać wcale nie tak dużo więcej...
            • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:46
              thorrey napisała:
              > tłumoczka chyba... Padłam... Przy okazji, choroba wieńcowa na
              > coronary heart disease jest mniej więcej ok. Może być też choroba
              > niedokrwienna serca. Nie wiem, jak jest bardziej "fachowo".

              Tłumaczka pisze: choroba serca - łatwo, szybko i przyjemnie, a co!
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:33
            W tekście często występuje słowo "consensus", które tłumaczka konsekwentnie
            tłumaczy jako... konsensus. I powstają takie zdania: "Niestety argumenty tego
            rodzaju nie mogły naruszyć upowszechniającego się konsensusu, że czynnikiem
            kluczowym musi być spożycie tłuszczu." czy też "naukowcy są uczeni poruszania
            się zawsze do przodu, robiąc wciąż kolejne badania, powiększając zasób wiedzy,
            łatając dziury w nadwerężonej materii nauki, aby zachować wszystko, co tylko
            można utrzymać z aktualnego konsensusu aż do pojawienia się kolejnej wielkiej
            koncepcji"
            Co zrobić z tym konsensusem? Zamienić na wniosek? Zgodę?
            • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 19:52
              jul-kaa napisała:

              > W tekście często występuje słowo "consensus", które tłumaczka
              > konsekwentnie tłumaczy jako... konsensus. I powstają takie
              > zdania: "Niestety argumenty tego rodzaju nie mogły naruszyć
              > upowszechniającego się konsensusu, że czynnikiem
              > kluczowym musi być spożycie tłuszczu."

              No tak. Tutaj jest przechlapane, bo nie można niestety, jeśli się
              chce to zrobić dobrze, zamienić jednym ruchem ręki konsensus na
              zgodę. Np. w zdaniu powyzszym mnie najbardziej pasuje ...
              przekonanie.

              >"naukowcy są uczeni poruszania się zawsze do przodu, robiąc wciąż
              >kolejne badania, powiększając zasób wiedzy, łatając dziury w
              >nadwerężonej materii nauki, aby zachować wszystko, co tylko
              > można utrzymać z aktualnego konsensusu aż do pojawienia się
              > kolejnej wielkiej koncepcji"

              A tu znowu pasowałoby mi "status quo" Consensus nawet po angielsku w
              tym kontekście brzmi żle, bo utrzymujemy właśnie "status quo" a nie
              zgodę, konsensus, czy porozumienie - consensus się "achieve, reach,
              grow, reflect, seek" ale nie "maintain". A znowu w zdaniach gdzie
              jest "osiągnąć konsensus" to bym ten nieszczęsny konsensus
              zostawiła, bo on się już trochę zadomowił w polskim z powodu relacji
              sejmowych, gdzie posłowie "osiągają konsensus" zamiast zgody czy
              porozumienia.

              O rany, nie zazdroszczę Ci...
              • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 05.03.10, 20:07
                thorrey napisała:

                Wstawiłam przekonanie :) Pasuje mi jak na razie wszędzie.

                > O rany, nie zazdroszczę Ci...
                >

                To jest chyba kara za poprzednią książkę, która była absolutnie doskonale przetłumaczona, ciekawa i z mojej branży. Były strony, na których nie znajdowałam ani jednego błędu :) Przed nią była jednak świetna swoją drogą książka, tłumaczona z niemieckiego, którego nie znam, ale zawierająca np. taki fragment:

                "Jeśli się dobrze rozumie żywienie, nie da się nim sterować – nawet jeśli większość intelektualistów nie przyjmuje tego do wiadomości i jako dobrzy Niemcy chętniej uwierzą w brak samodyscypliny, niż w błędy założeń zasad żywienia. Być może znają Państwo ten efekt: kupują Państwo na odpuście torebkę prażonych migdałów. Pierwsze najpierw oblizują, a dopiero potem rozgryzają. Zaraz potem świeżo złapany migdał zostaje rozgryziony. Kto próbuje dalej lizać, zwykle ponosi klęskę. Nie mamy już pełnego panowania nad naszymi szczękami."

                Albo: "Do dziś ilości dostarczanych witamin, które zaleca nam się dziennie, są raczej spekulacyjne. Wynika to głównie z tego, że liczby te, z duża dokładnością są szacowane dla różnych grup wiekowych i płci i wstawiane w tabele w postaci liczb nieuzasadnionych naukowymi eksperymentami, a tylko potwierdzonych przez „konferencje konsensusu”."

                "To samo dotyczy fast foodów, słodyczy i wędlin, które dla wydłużenia czasu przydatności do spożycia, jako barwnik lub dla polepszenia oddziaływania z maszynami wzbogacane są w witaminy."

                "Nie w najmniejszych ilościach soki multiwitaminowe są konsumowane przez dzieci."

                I jeszcze: "biochemiczne życie wewnętrzne"
                Padłam :)
                • jul-kaa jeszcze pomocy! 05.03.10, 20:57
                  Mam kłopot z dwoma określeniami:
                  To savor food has been regarded as evidence of effeteness, a form of foreign
                  foppery.
                  Tłumaczka:
                  Delektowanie się jedzeniem było postrzegane jako dowód _zgrzybiałości_ lub
                  _wyniszczenia_, formę cudzoziemskiej _fircykowatości_.
                  Może zamiast fircykowatości dać bufonadę, ale co z "effeteness"? Przychodzi mi
                  do głowy zmanierowanie, ale jak to się ma do oryginału...?
                  • thorrey Re: jeszcze pomocy! 05.03.10, 21:13
                    jul-kaa napisała:

                    > Mam kłopot z dwoma określeniami:
                    > To savor food has been regarded as evidence of effeteness, a form
                    of foreign
                    > foppery.
                    > Tłumaczka:
                    > Delektowanie się jedzeniem było postrzegane jako dowód
                    _zgrzybiałości_ lub
                    > _wyniszczenia_, formę cudzoziemskiej _fircykowatości_.
                    > Może zamiast fircykowatości dać bufonadę, ale co z "effeteness"?
                    Przychodzi mi
                    > do głowy zmanierowanie, ale jak to się ma do oryginału...?

                    effeteness najbardziej odpowiada "zniewieścienie" no nie wiem, czy
                    to takie politically correct :) Ale takie jest znaczenie :)

                    I tak jeszcze wydaje mi się "cudzoziemskie zmanierowanie" właśnie
                    będzie chyba lepsze niż cudzoziemska bufonada, bardziej oddaje sens
                    IMHO :)
                    • jul-kaa Re: jeszcze pomocy! 05.03.10, 21:18
                      Świetnie! dziękuję :)

                      I wrócę jeszcze do tego wątku, jeszcze kilkaset stron przede mną :)
                  • fanaberia.fanaberia Re: jeszcze pomocy! 05.03.10, 21:15
                    > Delektowanie się jedzeniem było postrzegane jako dowód _zgrzybiałości_ lub
                    > _wyniszczenia_, formę cudzoziemskiej _fircykowatości_.
                    > Może zamiast fircykowatości dać bufonadę, ale co z "effeteness"? Przychodzi mi
                    > do głowy zmanierowanie, ale jak to się ma do oryginału...?

                    Przejaw zblazowania? Jeśli to nie zbyt kolokwialne, to tak bym proponowała. A w
                    każdym razie "przejaw" bardziej niż "dowód".
                    Za to zmanierowaniem bardziej celowałabym w foppery.
                    • jul-kaa Re: jeszcze pomocy! 05.03.10, 21:19
                      Hm, chyba rzeczywiście zblazowanie jest jeszcze lepsze - chyba jest już późno,
                      bo szukałam w głowie właśnie tego słowa i nie znalazłam :(
    • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 11.03.10, 21:07
      Czy są polskie odpowiedniki nazw dwóch typów bakterii gram ujemnych o zbiorczej
      angielskiej nazwie Firmicutes, oraz gram dodatnich o angielskiej nazwie Bacteroides?
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 11.03.10, 21:19
        Jak przetłumaczyć: to turn some gene's expression
        Tłumaczka walnęła włączyć ekspresję niektórych genów, ja sądzę, że chodzi o
        działanie, ale nie jestem pewna, czy to takie proste :)
        • roza_am Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 11.03.10, 21:42
          pl.wikipedia.org/wiki/Ekspresja_genu
          Ale nie wiem, czy to poprawne wyrażenie, czy jedynie kalka językowa.
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 11.03.10, 23:34
            roza_am napisała:

            > pl.wikipedia.org/wiki/Ekspresja_genu
            > Ale nie wiem, czy to poprawne wyrażenie, czy jedynie kalka językowa.

            ano właśnie :)
            • szarsz Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 18:51
              Jak najbardziej mówi się o ekspresji genów. Włącza się ją i wyłącza.
              To rzeczywiście kalka, ale używana od lat wielu i jak uczyłam się
              z "biochemii" Stryera - tam też występowała.
      • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 11.03.10, 21:47
        Po polsku mówi się bakterie Gram-dodatnie (Firmicutes) i bakterie Gram-ujemne (Bacteroides). Dopiero poszczególne typy mają nazwy jak gronkowce, paciorkowce i inne pałeczki.
        • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 11.03.10, 23:33
          pierwszalitera napisała:

          > Po polsku mówi się bakterie Gram-dodatnie (Firmicutes) i bakterie Gram-ujemne
          ( Bacteroides).

          Ale z tym dużym G i kreską?
          (dzięki po raz kolejny)
          • izas55 Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 09:27
            Firmicutes to rzeczywiście bakterie Gram-dodatnie. Bacteroides to nie są
            wszystkie Gram-ujemne bakterie. Można napisać że Bacteroides to grupa bakteri
            gram-ujemnych

            Na ogół stosuje się jednak nazwy łacińskie w systematyce ( i nie pamiętam żeby
            ktokolwiek mówił polskie nazwy), ale mogłabym się dowiedzieć od systematyków
            mikrobiologów czy są jakieś polskie odpowiedniki.

            Jeżeli chodzi o pisownię G+/- to w literaturze anglojęzycznej można różnie.
            Dowiem się jaka jest "oficjalna" polska wyrocznie.

            Jeżeli chodzi o turn expression to po polsku mówi się o włączaniu ekspresji albo
            regulacji ekspresji. Ale oczywiście może to zależeć od kontekstu. Jak chcesz to
            podeślij mi mailem akapit lub zadzwoń do mnie

            iza

            ps. stanik nosi się świetnie ;-)
            • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 18:12
              izas55 napisała:

              > Jeżeli chodzi o turn expression to po polsku mówi się o włączaniu ekspresji alb
              > o
              > regulacji ekspresji. Ale oczywiście może to zależeć od kontekstu. Jak chcesz to
              > podeślij mi mailem akapit lub zadzwoń do mnie

              Czyli spokojnie mogę zostawić, że tralala związki jakieśtam włączają lub
              wyłączają ekspresję niektórych genów ?

              > ps. stanik nosi się świetnie ;-)

              Bardzo się cieszę, bo jest śliczny :) Jak było w czekoladowym mieście?
              • izas55 Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 15.03.10, 10:38

                > Czyli spokojnie mogę zostawić, że tralala związki jakieś tam włączają lub
                > wyłączają ekspresję niektórych genów ?
                >

                Moim zdaniem tak.

                > Jak było w czekoladowym mieście?

                No niestety Bruksela jest BARDZO deszczowym miastem. Ale nic to, wyprawa w poszukiwaniu secesyjnych kamienic w strugach deszczu i tak była niezapomniana
                A przez nadmiar czekolady w bagażu podręcznym musiałam nadać bagaż ;-)
          • pierwszalitera Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 12:31
            jul-kaa napisała:

            > Ale z tym dużym G i kreską?

            Z dużym G, bo chodzi o metodę barwienia bakterii według Grama, czyli duńskiego bakteriologa Hansa Christiana Grama. Z kreską, bo tak się używa rozpisując wyrażenie, można też napisać G+, ale to tylko skrót.
            • roza_am Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 12:41
              > można też napisać G+, ale to tylko skrót.

              skądś go już znamy :)
              • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 15:14
                roza_am napisała:

                > > można też napisać G+, ale to tylko skrót.
                >
                > skądś go już znamy :)
                >
                >

                No jasne, zwłaszcza duże G z kreską ;). Prawie oplułam monitor jak
                zobaczyłm to dużę G z kreską
    • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 19:19
      health risk?
      Ryzyko zdrowotne?
      (Low-fat diet does not cut health risk)
      • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 12.03.10, 19:50
        jul-kaa napisała:

        > health risk?
        > Ryzyko zdrowotne?
        > (Low-fat diet does not cut health risk)

        No niby mozę być, ale ładniej będzie Dieta niskotłuszczowa nie
        stanowi zagrożenia dla zdrowia.

        TO ryzyko zdrowote jakoś mi zgrzyta...Ryzyko to jest zawodowe...
        • thorrey Sprostowanie! 12.03.10, 19:53
          O przepraszam, tam jest "cut risk" , to zupełnie zmienia postać
          rzeczy.. nie zauwazyłam. Dieta niskotłuszczowa nie zmniejsza
          zagrożenia utraty zdrowia... długo jakoś tak wyszło ale nie moga
          wpaść na nic bardziej zwartego, ale jednocześnie zręcznego...
          • jul-kaa Re: Sprostowanie! 13.03.10, 13:38
            thorrey napisała:

            > O przepraszam, tam jest "cut risk" , to zupełnie zmienia postać
            > rzeczy.. nie zauwazyłam. Dieta niskotłuszczowa nie zmniejsza
            > zagrożenia utraty zdrowia... długo jakoś tak wyszło ale nie moga
            > wpaść na nic bardziej zwartego, ale jednocześnie zręcznego...

            Ano właśnie - mnie to też średnio brzmi :)
            • jul-kaa Re: Sprostowanie! 13.03.10, 13:40
              Ale lepiej i tak, niż tłumaczkowe: STOSOWANIE DIETY O NISKIEJ ZAWARTOŚCI
              TŁUSZCZU NIE ZMNIEJSZA RYZYKA ZDROWOTNEGO
              :)
            • thorrey Re: Sprostowanie! 13.03.10, 16:05
              jul-kaa napisała:

              > thorrey napisała:
              >
              > > O przepraszam, tam jest "cut risk" , to zupełnie zmienia postać
              > > rzeczy.. nie zauwazyłam. Dieta niskotłuszczowa nie zmniejsza
              > > zagrożenia utraty zdrowia... długo jakoś tak wyszło ale nie moga
              > > wpaść na nic bardziej zwartego, ale jednocześnie zręcznego...
              >
              > Ano właśnie - mnie to też średnio brzmi :)


              Wiesz, jeszcze sobie myślałam nad tym zdaniem i niestety, nic innego
              lepszego nie przychodzi mi do głowy. Po prostu polski język nie jest
              językiem "krótkim i zwięzłowatym" (czy ktoś jeszce pamięta audycję
              trójkową "60 minut na godzinę" i jak Buldi uczył Kociemniaka i
              Zahorskiego angielskiego?)

              Czasami trzeba nieco rozwleklej, ale za to "ładnie" po polsku, bez
              użycia "zgrzytających" kalek, co owszem, jest krócej, ale jest to
              jednocześnie niechlujne pójście na łatwizne. I wtedy
              mamy "tłumoczkę" a nie tłumaczkę...
    • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 16:52
      Jak przetłumaczyć słowo "soft" w zdaniu: "There is some science, admittedly a
      little soft"?

      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 16:54
        I jeszcze to samo, ale z "hard" (też odnośnie do nauki).


        Dziewczyny, czy ja już pisałam, jak bardzo mi pomagacie..?

        • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 18:04
          jul-kaa napisała:

          > I jeszcze to samo, ale z "hard" (też odnośnie do nauki).
          >
          Pierwsze moje skojarzenie to takie, że "soft" to może być "mętna"
          nawuka, ale po dalszych dwóch sekundach stwierdzm że to nie to,
          jesli ma to być przeciwieństwo "hard"
          Otóż "soft" to jest "nauka w wydaniu popularyzującym" lub "popularno-
          naukowym"

          Natomiast hard jest to nauka "czysto akademicka"
          Ja to rozumiem tak - nauka "soft" jest to nauka dla mas, tj.
          specjalista usiłuje wyjaśnić masom np co to są kwarki i czarne
          dziury i pisze książkę bez jednego wzoru.
          Nauka "hard" to są właśnie czysto akademickie publikacje itp.
          skierowane do naukowców, a nie do "ciemnych mas". Spróbuj to ubrać
          jakoś ładnie - nie będzie to "krótko i zwięzłowato" ale przynajmnie
          nie będzie zgrzytać Np. "Jest w tym sporo nauki , co prawda raczej
          w wydaniu poularnym"

          >
          > Dziewczyny, czy ja już pisałam, jak bardzo mi pomagacie..?
          >
          Owszem, na samym początku wątku :)
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 18:24
            Jeszcze znalazłam,że: "Soft science is a colloquial term, often used
            pejoratively, for academic research or scholarship which is purportedly not
            based on reproducible experimental data and a mathematical explanation of that
            data. It is usually opposed to "hard science," rather than to non-science."

            Np. etnologia byłaby taką soft nauką, a fizyka już hard. Jeśli przyjąć, że o
            naukowości np. badania świadczy jego powtarzalność itp., to wiele badań tego
            kryterium nie spełni.

            I mam gdzieś z tyłu głowy jakieś określenie, inne niż "naukowy i naukawy" :)
            • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 21:37
              A widzisz, też sobie poczytałam i wracam w takim razie do mojego
              pierwszego pomysłu tj. określenia "mętna" na "soft"

              "Naukawy" nie bardzo mi pasuje, mam skojarzenia z kwasem siarkowym i
              siarkawym, co raczej jest ścisłym wyrażeniem i nie oddaje że chodzi
              o coś "miękkiego" właśnie, nieco rozmydlonego w przeciwieństwie
              do "hard science" na co mamy dobre polskie określenia "nauki ścisłe"
              i chyba można go użyć, chociaż "nauki ścisłe" jest
              przeciwieństwem "nauk humanistycznych", no ale nikt nie powie
              na "soft science" "nauki humanistycznie", nie o to chodzi.

              Jeszcze mi przychodzi do głowy " wsensie ezoterycznym", ale tu
              raczej o magię i mistykę chodzi, a nie o zwykłe mętniactwo...
              • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 21:48
                Hmmm, ale czy każda nauka rozumiana jako "hard" będzie ścisła?
                Czy taka np. socjologia z jej całym zapleczem metodologicznym nie jest hard?
                • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 22:01
                  jul-kaa napisała:

                  > Hmmm, ale czy każda nauka rozumiana jako "hard" będzie ścisła?
                  > Czy taka np. socjologia z jej całym zapleczem metodologicznym nie
                  jest hard?

                  Ha, no widzisz. Ciekawy problem :) Wg Wikipedii socjologia jest
                  soft, mimo zaplecza metodologicznego. Także się trochę kłóci.

                  Tutaj wydaje mi się że trzeba wrócić do kontekstu w jakim autor tego
                  soft i hard używa. Czy te soft to używa w sensie
                  - właśnie nauk humanistycznych w odróżnieniu od ścisłych (neutralnie
                  jeśli chodzi o nastawienie autora, bez szczególnego zabarwienia
                  emocjonalnego)
                  - czy "soft" używa pejoratywnie w sensie "nauki nieco mętnej"
                  (pseudonauki) w odróźnieniu od nauki akademickiej?

                  Także trzeba zobaczyć w kontekście , które znaczenie bardziej
                  pasuje - jakie były - naszym zdaniem najbardziej prawdopodone -
                  intencje autora.

                  Przepraszam , że jak zwykle się rozgaduję w temacie, ale strasznie
                  lubię takie łamigłówki znaczeniowe. :)
                  • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 14.03.10, 23:15
                    Bardzo się cieszę, że je lubisz, ja też lubię, choć nie mam zaplecza niestety :(

                    Kiedy studiowałam antropologię (a w sumie etnologię), zawsze się zżymałam
                    słuchając, że to nauka. Dla mnie taką nauką w ścisłym znaczeniu tego słowa jest
                    biologia, fizyka, matematyka. Można podciągnąć ew. psychologię (a przynajmniej
                    niektóre jej metody) czy socjologię. Ale już etnologia to dla mnie nauka
                    idiograficzna, rodzaj pisarstwa, snucia pewnych opowieści. I słowo "soft" by mi
                    tu ślicznie pasowało :)

                    W książce autor pisze o naukach dotyczących żywienia. Podważa współczesne
                    ustalenia, cofa się, by obejrzeć uwarunkowania historyczne dotyczące pojawiania
                    się konkretnych trendów. I pisze tak:
                    So where does it lave us eaters? More confused ab. how to eat than many people
                    in history, would be my strictly unscientific conclusion. Actuallly, there is
                    some science, admittedly a little soft, which has captured a bit of the
                    confusion that the supposedly harder science of nutricion has sown in the
                    Amercican mind.
                    • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 15.03.10, 07:57
                      jul-kaa napisała:

                      > Bardzo się cieszę, że je lubisz, ja też lubię, choć nie mam
                      >zaplecza niestety :(
                      Mówiąc zaplecze masz na myśli wykształcenie? To się zdziwisz - ja
                      jestem z "podstawowego" wykształcenia inżynier...

                      >
                      > Kiedy studiowałam antropologię (a w sumie etnologię), zawsze się
                      >zżymałam słuchając, że to nauka. Dla mnie taką nauką w ścisłym
                      >znaczeniu tego słowa jest biologia, fizyka, matematyka. Można
                      >podciągnąć ew. psychologię (a przynajmniej niektóre jej metody) czy
                      >socjologię. Ale już etnologia to dla mnie nauka idiograficzna,
                      >rodzaj pisarstwa, snucia pewnych opowieści. I słowo "soft" by mi
                      > tu ślicznie pasowało :)

                      No właśnie :) TO po angielsku. A co po polsku? I tu idziemy dalej

                      > So where does it lave us eaters? More confused ab. how to eat than
                      >many people in history, would be my strictly unscientific
                      > conclusion. Actuallly, there is some science, admittedly a little
                      > soft, which has captured a bit of the confusion that the
                      > supposedly harder science of nutricion has sown in the
                      > Amercican mind.

                      No, i chyba wszystko jasne. Jeśli autor za "harder science" uważa
                      dietetykę, to jesteśmy na szerokim spektrum "nauki ścisłe" "nauki
                      coraz mniej ścisłe".

                      W takim razie co z nami, zwykłymi konsumentami żywności? Moje
                      wnioski, wyprowadzone metodami bardzo nie naukowymi, w wielu
                      przypadkach zostawiają więcej wątpliwości dotyczących żywienia niż
                      pojawiało się wcześniej. Tak naprawdę, to jest w nich nieco
                      naukowego podejścia, co prawda raczej mniej niż bardziej ścisłego.
                      Podejście to przejęło to ziarnko niepewności które zasiało w
                      świadomosći Amerykanów rzekomo bardziej ścisła nauka o żywieniu.

                      TO najlepsze, co mogłam z tego wycisnąć, biorąc pod uwagę całość
                      kontekstu. Musisz to przeczytać na świeżo, i zobaczyć, czy nic nie
                      zgrzyta, i ewentualnie wygładzić. A może mnie się jeszcze coś
                      urodzi.

                      O rany!. Zwykle działa to w drugą stronę - to polskie zdania dzieli
                      się w angielskich przekładach, żeby było zrozumiałe. Autor używa
                      typowego wodolejstwa, żeby tylko jak najmniej powiedzieć konkretów i
                      to możliwie najbardziej pretensjonalnym językiem.
                      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 15:34
                        thorrey napisała:

                        > Mówiąc zaplecze masz na myśli wykształcenie? To się zdziwisz - ja
                        > jestem z "podstawowego" wykształcenia inżynier...

                        Nie, mam na myśli kiepską znajomość języka i CAŁKOWITY brak wyczucia. Dla mnie
                        słowotwórstwo to dziedzina całkowicie niedostępne intelektualnie. Zupełnie nie
                        widzę związków między wyrazami. Wiem, że jest "ajerkoniak", ale jak z tego
                        wyłuskać słowo "jajko"? Co jakiś czas ku własnej uciesze odkrywam znaczenie
                        wyrazów. Jak wpadłam na to, że włóczykij to taki gość, co włóczy się z kijem
                        (bądź tymże kijem powłóczy, hehe), to ubaw miałam przez godzinę. Wcześniej to
                        słowno NIC mi nie mówiło.

                        Żeby było zabawniej, ta usterka mózgu nie przeszkadza mi w byciu dobrym
                        redaktorem czy w... rozwiązywaniu skomplikowanych krzyżówek lub łamigłówek
                        słownych (choć rebusy są dla mnie nadal czarną magią).
                        • jul-kaa grrr 17.03.10, 15:49
                          in the first instance - w pierwszej kolejności, a nie "w układzie pierwotnym",
                          prawda?

                          Zaraz mnie coś naprawdę trafi. Mam wyjątkowo zły dzień, a tu kwiatek za kwiatkiem...
                          • thorrey Re: grrr 17.03.10, 16:07
                            jul-kaa napisała:

                            > in the first instance - w pierwszej kolejności, a nie "w układzie
                            pierwotnym",
                            > prawda?
                            >
                            > Zaraz mnie coś naprawdę trafi. Mam wyjątkowo zły dzień, a tu
                            kwiatek za kwiatki em...

                            In the first instance - at the beginning of a series of actions.
                            Czyli po naszemu - najpierw.

                            Albo moje ulubione "wpierw" (wiem, nikt tego już nie używa, ale to
                            jest słówko z mojego elementarza, to je bardzo lubię..)
                    • fanaberia.fanaberia Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 15.03.10, 10:09
                      > Actuallly, there is
                      > some science, admittedly a little soft, which has captured a bit of the
                      > confusion that the supposedly harder science of nutricion has sown in the
                      > Amercican mind.

                      W takim kontekście, o ile chcesz uniknąć żargonowego "soft/hard science" i
                      "nauka miękka/twarda" (jedno i drugie funkcjonuje w polskich źródłach),
                      wybrałabym chyba "mniej ścisłe/(bardziej) ścisłe". Nikomu krzywdy nie zrobi, a
                      zabrzmi naturalnie i zrozumiale.
    • jul-kaa food webs 17.03.10, 14:52
      Jak przetłumaczyć "food webs"? Czy w języku polskim istnieje w ogóle takie
      określenie? Sieć pokarmowa? Bo tłumaczka chce sieć żywieniową, a ja jej nie ufam
      ;))
      • thorrey Re: food webs 17.03.10, 15:09
        jul-kaa napisała:

        > Jak przetłumaczyć "food webs"? Czy w języku polskim istnieje w
        ogóle takie
        > określenie? Sieć pokarmowa? Bo tłumaczka chce sieć żywieniową, a
        ja jej nie ufa
        > m
        > ;))

        yyyy? Sieci żywieniowe? I to ma niby być specjalistka??? Toż
        przecież łańcuchy pokarmowe, biologia w szkole podstawowej się
        kłania! Wystarczy popatrzeć do Wikipedii, żeby zobaczyć że w
        angielskim funkcjonuje zawórno food webs jak i food chains i to jest
        to samo!
        • jul-kaa Re: food webs 17.03.10, 15:20
          A wiesz, tam jest food chains i food webs i mam niestety obawę, że to troszkę
          coś innego - łańcuch jest prostszy, sieć złożona (?).
          Wikipedia donosi, że: Food chains and food webs are representations of the
          predator-prey relationships between species within an ecosystem or habitat.
          • fanaberia.fanaberia Re: food webs 17.03.10, 15:37
            > coś innego - łańcuch jest prostszy, sieć złożona (?).
            Dokładnie tak jak mówisz:
            pl.wikipedia.org/wiki/Sie%C4%87_troficzna
            • jul-kaa Re: food webs 17.03.10, 16:36
              Ha, czyli sieci troficzne!
              • fanaberia.fanaberia Re: food webs 17.03.10, 16:40
                > Ha, czyli sieci troficzne!

                Tak, troficzne lub pokarmowe :)
      • ciociazlarada Re: food webs 17.03.10, 15:31
        W ekologii/biologii jest food chain czyli lancuch pokarmowy. Domyslam sie ze tu
        jednak nie chodzi o to...
    • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 15:17
      Mam ochotę się poddać, właśnie się dowiedziałam, że:

      Gen wytwarzania enzymu umożliwiającego trawienie słodkiego mleka, zwanego (!!!)
      laktazą, „wyłączał się” u małych dzieci wkrótce po odstawieniu ich od piersi (...)

      No co to ma być?! To enzym jest zwany laktazą, a nie słodkie mleko, nie?
      Dlaczego ja mam się na tym znać do ciężkiej anielki?
      • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 15:18
        AAAAAAAAA
        Jest jeszcze przypis autorki: W istocie chodzi o cukier mleczny, laktozę (przyp.
        tłum.).

        Co za bzdura! A może to ja już coś pokręciłam...?
        • fanaberia.fanaberia Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 15:40
          A możesz zacytować oryginał?
        • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 15:42
          Nie, nic nie pokręciłaś. Po prostu to jest zwykły problem podczas
          tłumaczenia - dwuznaczność oryginału - po prostu czasami nie
          wiadomo, do czego odnosi się ten "zwany laktazą" - co cukru czy do
          enzymu. Na pewno ma to swoją jakaś nazwę, ale jak zwykle nie
          wiem/nie pamiętam.

          Po kolei:
          Co do "sieci pokarmowych" no to nie moja działka, ale polska wersja
          tego w wikipedii pokazuje tylko "łańcuchy pokarmowe" To, czy się w
          literaturze rozróżnia "łańcuchy lub sieci" - znowu, mały googiel
          pokazuje że tak, że używa się rownież "sieci pokarmowe" ja co prawda
          nie lubię metody na googla, ale jak się na czymś nie znasz i
          potrzebujesz na szybko, no toż przeceiż nikt nie ma biblioteki
          naukowej w doku czy pod ręką. Także chyba "sieci pokarmowe"
          i "łańcuchy pokarmowe".

          To, czy Ty sie masz na tym znać - no, to juz inna spawa, za co ma w
          takim razie płacone tłumacz, który niby sie zna..

          Co do tej laktozy, to znowu sięgnij do oryginału i zdrowego
          rozsądku.

          Enzym na pewno trawi laktozę. "Słodkie mleko" zawiera laktozę, czyli
          autor używa bardzo dużego skrótu myślowego słodkie mleko=laktoza. i
          wyjaśnia to w przypisach.

          Tak mi się wydaje. I bez paniki :)
          • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 15:51
            A wcale że nie!
            Autor pisze: "a milk-digesting enzyme called lactase". A przypis pochodzi od
            TŁUMACZKI!

            • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 16:04
              jul-kaa napisała:

              > A wcale że nie!
              > Autor pisze: "a milk-digesting enzyme called lactase". A przypis
              pochodzi od
              > TŁUMACZKI!

              Bu ha ha ha ha! No trochę mnie zmyliło,że napisałaś "przypis
              autorki " :) Myślałam że to autorka nie odróżnia mleka od laktozy a
              laktozy od laktazy. Ale nie, to jednak tłumaczka.

              Bo w powyższym cytacie chyba wszystko jasne nie? Laktaza to enzym
              trawiący mleko.

              Nie ma to jak sięgnąć do oryginału
              • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 16:07
                O. Faktycznie napisałam autorki - autorem jest facet. Miałam oczywiście na myśli
                tłumoczkę.

                Powiem Ci w tajemnicy, że to jest DRUGA redakcja. Pierwsza redaktorka nie zna
                języka, ale za to jest "z branży". Ja miałam tylko "porównać wątpliwe fragmenty
                z oryginałem". A w sumie redaguję to od początku ślęcząc w dodatku nad tekstem
                angielskim...
                • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 16:18
                  jul-kaa napisała:


                  > Powiem Ci w tajemnicy, że to jest DRUGA redakcja. Pierwsza
                  >redaktorka nie zna języka, ale za to jest "z branży".

                  Aha, tłumoczka nie zna branży, ale zna język a pierwsza redaktorka
                  nie zna język ale za to jest z branży. Wiódł ślepy kulwaego, znaczy
                  się, dobrze im się działo?

                  Widocznie wydawnictwo wierzy w taką "synergię", ale naprawdę, jak
                  jeden milicjant umie czytać a drugi pisać, to razm nie stanowią
                  pełnego milicjanta, mimo że jest ich dwóch.
                  • jul-kaa Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 16:32
                    thorrey napisała:

                    > Aha, tłumoczka nie zna branży, ale zna język a pierwsza redaktorka
                    > nie zna język ale za to jest z branży. Wiódł ślepy kulwaego, znaczy
                    > się, dobrze im się działo?

                    A nie :) Tłumoczka chyba powinna być z branży, bo jak rzucam okiem na gógla, to
                    mi wyskakuje ileś książek przez nią tłumaczonych związanych z dietą,
                    odżywianiem, żywieniem w różnych chorobach. Dlaczego ona więc nie zna słowa
                    "wielonienasycone", podziału na pokarmy bardziej i mniej przetworzone, różnicy
                    między laktozą a laktazą, dlaczego ona NIE ZNA JĘZYKA?!
                    (tak, to pytanie retoryczne...)

                    A wpierwa nie lubię. Lubiłabym najsampierw :)
                    • thorrey Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 17.03.10, 16:39
                      jul-kaa napisała:
                      ?
                      >
                      > A nie :) Tłumoczka chyba powinna być z branży, bo jak rzucam okiem
                      na gógla, to
                      > mi wyskakuje ileś książek przez nią tłumaczonych związanych z
                      > dietą, odżywianiem, żywieniem w różnych chorobach

                      O Opad szczęki.

                      > A wpierwa nie lubię. Lubiłabym najsampierw :)

                      Najsamprzód? :D Ale nie, AŻ taka stara to nie jestem, żeby mieć
                      znajomych starszych od węgla i w bursztynach :)))))
      • izas55 Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 18.03.10, 12:00
        Laktoza- cukier
        Laktaza- enzym rozkładający laktozę

        można doprecyzować
        Gen odpowiedzialny za wytwarzanie enzymu (laktazy) umożliwiającego trawienie
        cukru mlecznego (laktozy) obecnego w mleku, „wyłączał się” u małych dzieci
        wkrótce po odstawieniu ich > od piersi (...)
      • szarsz Re: Potrzebuję pomocy dietetyczek i/lub tłumaczek 18.03.10, 14:59
        -azy to enzymy. LaktAza rozkłada laktozę, askorbinAza kwas
        askorbinowy itd.
    • jul-kaa "przebrzmiała" choroba 18.03.10, 18:43
      Brakuje mi słowa i za chiny nie mogę go sobie przypomnieć - jak się nazywa taka
      choroba, której już dawno nie ma - chodzi o przymiotnik - np. dżuma, czy inna
      cholera ;)))
      • thorrey Re: "przebrzmiała" choroba 18.03.10, 18:47
        jul-kaa napisała:

        > Brakuje mi słowa i za chiny nie mogę go sobie przypomnieć - jak
        się nazywa taka
        > choroba, której już dawno nie ma - chodzi o przymiotnik - np.
        dżuma, czy inna
        > cholera ;)))
        Wiesz co, nic mi nie przychodzi do głowy poza opisowo "choroba nie
        występująca współcześnie' Nie wiem, czy w polskim jest na to osobny
        przymiotnik. A jak jest w oryginale ?
        • jul-kaa Re: "przebrzmiała" choroba 18.03.10, 19:04
          No niestety - old-time diseases long thought to have been consigned to history's
          dustheap in the developed world.
          ;)
          • fanaberia.fanaberia Re: "przebrzmiała" choroba 18.03.10, 19:09
            O takich powiedziałabym po prostu "stare". Szczególnie że kontekst jest
            dostatecznie precyzyjny.
        • izas55 Re: "przebrzmiała" choroba 19.03.10, 08:59
          po angielsku zwykle się mówi o takich chorobach "eradicated"
          może wyeliminowane?
          • jul-kaa Re: "przebrzmiała" choroba 19.03.10, 19:14
            izas55 napisała:

            > po angielsku zwykle się mówi o takich chorobach "eradicated"
            > może wyeliminowane?

            O, to słowo na razie najbardziej mi pasuje, choć nadal mam wrażenie, że jest
            jeszcze jakieś. Ale może niepotrzebnie się uparłam ;)
      • fanaberia.fanaberia Re: "przebrzmiała" choroba 18.03.10, 19:05
        Choroba może "wygasać" i być "wygasła", ale to dotyczy raczej np. zakończenia
        epidemii.
    • jul-kaa Fat Boys :) 19.03.10, 19:14
      Mam problem z takim zdaniem:
      That is probably why you now find some of the most fervent critics of the lipid
      hypothesis embracing the carbohydrate hypothesis with the same absolutist zeal
      that they once condemned in the Fat Boys.

      Domyślam się, ze chodzi o taki zespół, ale jak to przetłumaczyć, żeby czytelnik
      pojął, o co chodzi?
      Macie jakiś pomysł?
    • jul-kaa Western diseases 19.03.10, 19:35
      Czy Western diseases to choroby Zachodu, choroby zachodnie, choroby kręgu
      cywilizacji zachodniej czy choroby kręgu cywilizacji Zachodu?
      Jest polski odpowiednik?
      • thorrey Re: Western diseases 19.03.10, 19:55
        jul-kaa napisała:

        > Czy Western diseases to choroby Zachodu, choroby zachodnie,
        choroby kręgu
        > cywilizacji zachodniej czy choroby kręgu cywilizacji Zachodu?
        > Jest polski odpowiednik?
        ja bym powiedziała choroby kręgu cywilizacji zachodniej. Jakoś tak
        najładniej brzmi.
        A z fatboysami CI nie pomoge, bo nie wiem, o co chodzi...:(
        • jul-kaa Re: Western diseases 20.03.10, 18:52
          Myślę, że chodzi o tych Fat Boysów: en.wikipedia.org/wiki/The_Fat_Boys

          Jak się postępuje w takiej sytuacji? Daje odniesienie do czegoś, co polski
          czytelnik zrozumie? Zostawia?
      • a_gneskka Re: Western diseases 20.03.10, 19:24
        jul-kaa napisała:

        > Czy Western diseases to choroby Zachodu, choroby zachodnie, choroby kręgu
        > cywilizacji zachodniej czy choroby kręgu cywilizacji Zachodu?
        > Jest polski odpowiednik?

        A "choroby cywilizacyjne" nie mogą być po prostu?

        Co do tych "old time diseases" to chyba zostałabym przy "starych chorobach [uznawanych za opanowane]", bo jakby miały chodzić o choroby już nieistniejące to w oryginale powinno być chyba "eliminated"?
        • jul-kaa Re: Western diseases 20.03.10, 19:28
          a_gneskka napisała:
          >
          > A "choroby cywilizacyjne" nie mogą być po prostu?

          W sumie mogłoby, ale autorowi bardzo zależy na podkreślaniu tego, jaki to ten
          ZACHÓD jest szkodliwy :)
          • a_gneskka Re: Western diseases 20.03.10, 20:05
            jul-kaa napisała:

            > a_gneskka napisała:
            > >
            > > A "choroby cywilizacyjne" nie mogą być po prostu?
            >
            > W sumie mogłoby, ale autorowi bardzo zależy na podkreślaniu tego, jaki to ten
            > ZACHÓD jest szkodliwy :)

            A chyba że tak :)
    • jul-kaa Poprawność polityczna 20.03.10, 18:50
      Moja tłumaczka w jednym z początkowych rozdziałów dała taki przypis: "Zgodnie z
      równym statusem kobiet i mężczyzn, w miejscach wymagających rodzajnika
      określającego płeć stosuję rodzaj żeński i męski naprzemiennie, aby unikać
      takich niezręcznych określeń, jak na przykład był/a czy dobra/y (przyp. tłum.)."

      I dalej rzeczywiście mamy "czytelniczkę", "kobietę" itp.
      To jakaś nowość? Nie spotkałam się dotychczas z takim postępowaniem.
      • thorrey Re: Poprawność polityczna 20.03.10, 19:15
        jul-kaa napisała:

        > Moja tłumaczka w jednym z początkowych rozdziałów dała taki
        przypis: "Zgodnie z
        > równym statusem kobiet i mężczyzn, w miejscach wymagających
        rodzajnika
        > określającego płeć stosuję rodzaj żeński i męski naprzemiennie,
        aby unikać
        > takich niezręcznych określeń, jak na przykład był/a czy dobra/y
        (przyp. tłum.).
        > "
        >
        > I dalej rzeczywiście mamy "czytelniczkę", "kobietę" itp.
        > To jakaś nowość? Nie spotkałam się dotychczas z takim
        postępowaniem.

        Ja nie widziałam, żeby ktokolwiek tak pisał. Może tłumaczka usiłuje
        wprowadzić jakąś modę na siłę. Zwłaszcza, że w polskim mamy bardzo
        fajne określenie które unika stosowania rodzjanika
        mianowicie "osoba", np. osoba która jest konsumentem, osoba
        stosująca dietę itp. Wtedy mie ma mowy o dostosowywaniu do
        jakiejkowleik poprawności politycznej ze względu na różnice w
        gramatyce języków. Ja bym, tam gdzie się da, pozamieniała na
        tę "osobę".

        A jeśli chodzi o tych Fat boysów - ja dalej nie wiem, o co chodzi ,
        ale zasada jest taka, że jeśli ci fatboysi są tylko do dokonania
        jednego porównania, to warto znaleźć polski odpowiednik, który by
        czytelnicy zrozumieli, zamiast odsyłać do odsyłaczy, bo to nie jest
        meritum sprway, a przypisy przeszkadzają w "gładkim" odbiorze. A ta
        książka to jest raczej takie pitu-pitu bla bla kótre ma się dobrze
        czytać - takie przynajmniej mam wrażenie
        • jul-kaa Re: Poprawność polityczna 20.03.10, 19:31
          thorrey napisała:
          >
          > Ja nie widziałam, żeby ktokolwiek tak pisał. Może tłumaczka usiłuje
          > wprowadzić jakąś modę na siłę.

          Tak właśnie myślałam. Ona robi na mnie wrażenie osoby (hehehe) bardzo pewnej
          siebie - daje mnóstwo własnych przypisów (moim zdaniem zbędnych), wprowadza
          różne dziwne określenia, a przy tym tłumaczy tak, jak widzisz :)
          Wolałam zapytać, bo ja jestem umiarkowanie poprawna politycznie, nie lubię
          takich hiperrównościowych trendów i myślałam, że ominęła mnie jakaś ciekawostka
          w stylu "chairperson" ;)
          • thorrey OT pewność siebie 20.03.10, 19:52
            jul-kaa napisała:
            modę na siłę.
            >
            > Tak właśnie myślałam. Ona robi na mnie wrażenie osoby (hehehe)
            bardzo pewnej
            > siebie - daje mnóstwo własnych przypisów (moim zdaniem zbędnych),
            wprowadza
            > różne dziwne określenia, a przy tym tłumaczy tak, jak widzisz :)

            Rany, nie wiesz przypadkiem, jak nabyć takiej pewności siebie? Tacy
            ludzie to mają w życiu dobrze - bo tak naprawdę, to nie wygrywa się
            w życiu wiedzą, czy też walorami duchowymi, tylko własnie pewnością
            siebie i gruboskórnością. Bo wtedy nic cię nie jest w stanie ruszyć.

            Ja, jak się pomylę, to odchorowuję to pół dnia, a nawet jak mam
            rację, to się wolę nie kłócić na zasadzie, bardzo głupiej z
            resztą "mądry głupiemu ustepuje" Przez to mam bardzo, ale to bardzo
            mało fajnie w życiu zawodowym pod tym względem.

            A tutaj, tłumaczenie jest jakie jażdy widzi, a tłumoczka ma
            mniemanie i ego jak widać i jestem pewna, że na tym wygrywa i
            wydawnictwa zabijają się o jej usługi.
    • jul-kaa qualified 20.03.10, 19:48
      Jak w poniższym kontekście przetłumaczyć słowo "qualified"?

      Consider a recent "qualified" health claim approved by the FDA for corn oil.
      "Qualified" is a whole new category of health claim, introduced in 2002 at the
      behest of industry.
      • thorrey Re: qualified 20.03.10, 20:15
        jul-kaa napisała:

        > Jak w poniższym kontekście przetłumaczyć słowo "qualified"?
        >
        > Consider a recent "qualified" health claim approved by the FDA
        for corn oil.
        > "Qualified" is a whole new category of health claim, introduced in
        2002 at the
        > behest of industry.

        Najbardziej mi pasuje "uznany" Może być też "zaakceptowany",
        ale "uznany" jest lepsz. W żadnym wypadku nie "kwalifikowany"
        • jul-kaa Re: qualified 20.03.10, 20:24
          thorrey napisała:

          > W żadnym wypadku nie "kwalifikowany"

          To mam dla Ciebie zagadkę: jakiego słowa użyła tłumaczka? ;)))

          • thorrey Kwalifikowany ? Bu ha ha ha ha n/t 21.03.10, 07:44

            • unrealpast Re: Kwalifikowany ? Bu ha ha ha ha n/t 22.03.10, 13:32
              A co powiecie na "budynek z białego konkretu mieszczący centrum badań
              nad mentalną retardacją?"
              Oraz "wnętrze zaprojektowane z powstrzymującą się reprezentacją?"
              Oba przykłady pochodzą z dwóch różnych "dzieł".W pierwszym przypadku
              oryginał był angielski, w drugim-niemiecki.
              • jul-kaa Re: Kwalifikowany ? Bu ha ha ha ha n/t 22.03.10, 19:07
                unrealpast napisała:

                > A co powiecie na "budynek z białego konkretu mieszczący centrum badań
                > nad mentalną retardacją?"
                > Oraz "wnętrze zaprojektowane z powstrzymującą się reprezentacją?"

                Ooo, moja tłumaczka ma na koncie więcej dzieł ;)))
                Choć ona by zmieniła na "konkretny budynek" :)))
                • unrealpast Re: Kwalifikowany ? Bu ha ha ha ha n/t 22.03.10, 23:33
                  Konkretny budynek jest genialny.Właściwiej może byłoby powiedzieć
                  kongenialny...
        • izas55 Re: qualified 22.03.10, 09:33
          powinno być chyba uznany.
          o qualified claim, mowi się np. przy ubezpieczeniach zdrowotnych, kiedy pacjent
          zapłacił za siebie i potem wystawił rachunek firmie ubezpieczeniowej i firma ten
          rachunek uznała
    • jul-kaa warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 17:34
      Bo gógiel wypluwa mi i takie, i takie.

      A w tekście jest po prostu "leaves" - eat plants, especially leaves.
      • jul-kaa Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 17:37
        Naukowcy mogą nie zgadzać się między sobą co do tego, dzięki czemu jadanie
        żywności pochodzenia roślinnego jest tak korzystne – czy to ze względu na
        obecność w nich antyoksydantów?

        No nie mogę, znacie jakiegoś naukowca, który zawiera antyoksydanty :)))?
        (pomijam konstrukcję zdania oczywiście)
        • jul-kaa You are what what you eat 23.03.10, 18:55
          Jak przetłumaczyć taki śródtytuł:
          "You are what what you eat eats too"?
          Jak zawsze dziękuję :)
          • thorrey Re: You are what what you eat 23.03.10, 19:07
            jul-kaa napisała:

            > Jak przetłumaczyć taki śródtytuł:
            > "You are what what you eat eats too"?
            > Jak zawsze dziękuję :)

            Po kolei, - przeciwutleniacze a nie antyoksydanty.
            Wiecie co, mnie to te żarty z konkretnym budynkiem i mentalną
            retardacją to już mało śmieszą, jak julka podrzuca kolejny kwiatek
            od swojej tłumoczki.

            A ten śródtytuł, niestety, będzie długawy

            Jemy nie tylko to, co jemy, ale także to, co jada to, co jemy.

            W polskim nie ma dobrego odpowiednika "jeśteś tym, co jesz" A tutaj
            nie o to chodzi, że jesteśmy to, co jemy, tylko nacisk jest na to
            zagnieżdżone zdanie, dlatego też wydaje mi się że to co napisałam
            będzie ok. chyba ze ktoś ma lepszy pomysł.
            • jul-kaa Re: You are what what you eat 23.03.10, 19:15
              A może tak:
              JESTEŚ TYM, CO JESZ, A TO, CO JESZ, TAKŻE JE.
              Głupio brzmi :(

              A jak Cię nie śmieszy konkretny budynek i retardacja mentalna, to znaczy, że
              jesteś ponurak ;)

              A tak serio - ja mam w całym tekście zmienić te antyoksydanty? Bo to w sumie
              synonim, ale rozumiem, że przeciwutleniacze są bardziej po polsku?
            • roza_am Re: You are what what you eat 23.03.10, 19:18
              Jesteś także tym, co zjadł twój posiłek.
              • jul-kaa Re: You are what what you eat 23.03.10, 19:41
                > Jesteś także tym, co zjadł twój posiłek.

                > Jesteś również (też, także) tym, czym żywi się twoja żywność.
                > Jesteś również (też, także) tym, czym żywi się to, co zjadasz.

                Jesteś także tym, co zjadła Twoja strawa?
          • fanaberia.fanaberia Re: You are what what you eat 23.03.10, 19:16
            > "You are what what you eat eats too"?

            Jesteś również (też, także) tym, czym żywi się twoja żywność.
            Jesteś również (też, także) tym, czym żywi się to, co zjadasz.

            Ciut czytelniej, niż w oryginale ;)
        • szarsz Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 18:59
          jul-kaa napisała:
          > No nie mogę, znacie jakiegoś naukowca, który zawiera
          > antyoksydanty :)))?

          Aha. Ze dwie setki :)
      • thorrey Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 19:11
        jul-kaa napisała:

        > Bo gógiel wypluwa mi i takie, i takie.
        >
        > A w tekście jest po prostu "leaves" - eat plants, especially
        leaves.

        Ja bym napisała jeszcze inaczej - "części liściaste" "Należy jadać
        warzywa , zwłąszcza części liściaste". Chyba będzie bardziej po
        polsku i dokładniej (np. w selerze można jeść i korzeń i właśnie
        część liściastą).
        • jul-kaa Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 19:39
          Hm, w sumie w tym podrozdziale nie ma wiele o liściach, więc nie wiem, po co te
          liście w tytule. Autor skupia się raczej na tym, żeby ograniczyć spożywanie
          nasion. Ale ja rozumiem, że korzenie, bulwy i owoce też są w porządku :)
          • fanaberia.fanaberia Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 20:01
            U nas często mówi się o "częściach zielonych" warzyw, więc może to będzie Ci
            pasować do kontekstu. A "liściaste" to dla mnie przede wszystkim "nie iglaste".
            Warzywa są chyba jednak liściowe.
            • jul-kaa Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 20:03
              Fakt, "części zielone" brzmi dobrze.
              W Offtopach siła :)
              • szarsz Re: warzywa liściaste czy liściowe? 23.03.10, 22:44
                Tak, "zielone części roślin" pojawiają się dość często - bo chodzi
                też o łodygi, nie? <koperek, seler naciowy, ....>

                Mnie antyoksydanty nie bardzo rażą, przyzwyczajona jestem, choć
                rzeczywiście przeciwutleniaczy używa się u mnie znacznie częściej.
        • jul-kaa eat wild foods 23.03.10, 19:47
          Tłumoczka napisała oczywiście "jedz to, co dzikie", ale może można zgrabniej?


          • jul-kaa nagminne błędy 23.03.10, 19:59
            wielu naukowców zalecali
            kilka rodzajów ekologicznych płodów rolnych zawierały
            co ona, po polsku nie nie bałaka?

            I notorycznie jaki, jaka, jakie zamiast który, która, które. Co to za dziwaczna
            maniera?


            • jul-kaa Re: nagminne błędy 23.03.10, 20:00
              to pokarmy powinny dostarczać organizmowi wszystkich mikroelementów, by mieć
              dobre zdrowie

              hmmm, pokarmy mające dobre zdrowie? Fajne!
              • thorrey Re: nagminne błędy 23.03.10, 20:30
                I Ty się dziwisz, że mnie to nie śmieszy?

                Mnie to by smieszyło, gdyby to było wypracowanie w czwartej klasie
                podstawówki a nie uznana tłumaczka, której płaca pewnie sporą kasę
                za cos takiego. Dla mnie to skandal, a nie śmieszne.

                Ponurak jestem i tyle :(
                • jul-kaa Re: nagminne błędy 23.03.10, 23:19
                  thorrey napisała:

                  > I Ty się dziwisz, że mnie to nie śmieszy?

                  Nie, ja się zupełnie nie dziwię, już raz się nawet poryczałam z bezsilności, jak
                  usiłowałam zrozumieć, o co tej babie chodzi. A dziś miałam jednak w miarę dobry
                  humor i nie dołowała mnie jej ignorancja.
                  Dziś robiłam ostatnią część i zostało mi dosłownie jakieś 6 stron, kiedy
                  zobaczyłam, że nie dostałam całego sporego rozdziału i czeka mnie jeszcze on. A
                  myślałam, że to już koniec tej "przyjemności".
                  • jul-kaa magic bullet 24.03.10, 22:47
                    Jak przetłumaczyć tytuł:
                    Don't look for the magic bullet in the traditional diet.

                    :) dziękuję
                    • jul-kaa free-living people 24.03.10, 23:35
                      Co tu u diabła?
                      Bo tu są i free-living people, i free-living eaters.
                    • unrealpast Re: magic bullet 25.03.10, 00:24
                      "Nie szukaj śrutu w potrawach z dziczyzny"...to na pewno takie
                      przysłowie jest.
                      A poważnie to może:
                      "Po tradycyjnej diecie nie spodziewaj się cudów."
                      albo
                      "Nie licz na magiczne lekarstwo w tradycyjnej diecie."
          • fanaberia.fanaberia Re: eat wild foods 23.03.10, 20:28
            Dziko rosnące, jeśli chodzi o rośliny. Ale jeśli autor rekomenduje własnoręczne
            polowanie na zajączka, to nie mam pomysłu. No chyba żeby pójść w "naturalne" i
            upierać się, że naturalne jest tylko to, co nie tknięte ręką człowieka.
    • jul-kaa Slow food 26.03.10, 19:57
      Jak przetłumaczyć termin slow food, żeby był ładną analogią do fast food
      (którego się nie tłumaczy...) - chodzi tylko o wyjaśnienie
      nieangielskojęzycznemu czytelnikowi o co biega.
      • sarahdonnel Re: Slow food 26.03.10, 20:49
        Zostawić i wytłumaczyć w przypisie, podpowiadając czytelnikowi, że to
        przeciwieństwo 'fast food' (z całą celebracją kupowania składników na bazarku i
        z drobniejszych sklepów, preferowaniem lokalnych, sezonowych produktów,
        starannym przygotowywaniem, i spożywaniem posiłków)? Widuję 'slow food' już po
        gazetkach od jakiegoś czasu, więc myślę, że wchodzi do języka.
        • jul-kaa Re: Slow food 26.03.10, 20:58
          No własnie dla mnie też ten termin jest zupełnie jasny (bo przecież nikt fast
          foodów nie tłumaczy), ale tłumaczka się uparła ;)
          • jul-kaa ostatni rozdział wymiata :) 27.03.10, 15:35
            Dziewczęta, skończyłam właśnie redagować książkę, z którą związany jest ten wątek i chciałam Wam bardzo, bardzo serdecznie podziękować. Bez Was praca byłaby syzyfowa, a tak momentami była nawet zabawna.

            Na koniec wkleję jeszcze kilka śmiesznostek, z którymi poradziłam sobie sama(!), co przy mojej mizernej jednak znajomości języka, wcale nie było takie proste.

            Od dawna (z dawien dawna) redaktorka moich książek
            Do was obojga załączam płynące z głębi serca podziękowania.
            Jego delikatne lecz uporczywe poszturchiwanie utrzymywało moje przedsięwzięcie na właściwych torach.
            Jack Hitt czytał wszystkie moje książki w odbitkach szczotkowych.
            Adrienne zanurzyła w literaturze medycznej.
            Previous children – pochopne dzieci.

            Jeszcze raz dziękuję wszystkim (choć szczególnie thorrey) za pomoc :)
            • thorrey Re: ostatni rozdział wymiata :) 27.03.10, 18:17
              jul-kaa napisała:

              > Jego delikatne lecz uporczywe poszturchiwanie utrzymywało moje
              przedsięwzięcie na właściwych torach.
              Taa, ja też mam taką osobę, której delikatne lecz uporczywe
              poszturchiwanie trzyma moje przedsięwzięcie na właściwych torach.
              Osoba ta jest płci męskiej i mieszka ze mną...

              No widzisz, naprawdę było zabawnie :)

              > Jeszcze raz dziękuję wszystkim (choć szczególnie thorrey) za
              pomoc :)
              Nie ma za co, polecam się :)

              PS. A tak z ciekawości, wprowadziłaś ten "dietetyzm"
              jako "nutritionism" ?
              • jul-kaa Re: ostatni rozdział wymiata :) 27.03.10, 18:25
                >
                > PS. A tak z ciekawości, wprowadziłaś ten "dietetyzm"
                > jako "nutritionism" ?

                Tak :) Konsekwentnie w całej książce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja