Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marzenia

14.03.10, 17:26
Zaczne od krótkiego wstepu o mnie. Mam 24 lata, koncze studia i jak zapewne wiele kobiet mam kompleksy na punkcie wlasnego wygladu. Pomimo tego ze dzieki schudnieciu i ostanikowaniu sie znaczenie poprawil sie poziom mojej samoakceptacji ciagle nie jest z tym do konca dobrze. Bycmoze problem polega na tym, ze zmiana zewnetrzna nie zmienila tego co jest w mojej glowie. Jestem zakompleksiona, niepewna siebie, wstydliwa i zestresowana. Od dawna marze o czyms co zmieniloby ten stan. Marzy mi sie metamorfoza, przemiana cos jak w programach Trinny&Susannah. Chcialabym stac sie bardziej kobieca. Jednak zupelnie nie mam pojecia jak mialaby ona wygladac i w ktorym kierunku powinnam isc. Wydaje mi sie jednak ze to wlasciwa droga bo bez pewnosci siebie nie pomoga mi zadne diety ani cwiczenia. Wiem tez ze bez zdjec trudno jest komus pomoc, ale chcialabym, zebyscie, jesli macie ochote opowiedzialy czy przeszylyscie kiedys metamorfoze zwiazana z dieta, zmiana sposobu ubierania sie, wizyta u stylistki itd? A moze ktoras z Was chcialaby pomoc w takiej przemianie?
    • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 19:14
      To ja napisze o swoich doświadczeniach. Skorzystałam z usług stylistki.
      Nie czułam się brzydka, bo byłam całkiem szczupła, tańczyłam, także formę
      trzymałam.Ale cały czas miałam takie wrażenie, ze nie umiem się ubrać, widziałam
      u nas jedną dziewczynę w pracy, która zawsze wyglądała na taką laskę, może tez
      dlatego że była bardzo chuda i te rzeczy inaczej na niej wyglądały, ale też
      wyglądały na droższe.
      Impulsem do skorzystania z usług stylistki były 2 rzeczy: moja współlokatorka,
      która właśnie z tych usług skorzystała i zobaczyłam w niej dużą zmianę. Jak
      również to, że zostałam kierownikiem u nas w firmie mając 24 lata. A na dodatek
      wyglądałam młodziej. Postanowiłam, że potrzebuję wyglądu już bardziej niech
      młodej ale kobiety i stylu. Moim celem było nauczenie się ubierać. Stylistka
      zrobiła mi (za niestety bardzo duże pieniądze) segregację szafy i nawet wśród
      moich rzeczy porobiła takie zestawienia, co mi by do głowy nigdy nie przyszły.
      Plus dokupiłam z nią sporo rzeczy z wyższej półki bardzo dobrej jakości. Ona mi
      pokazała, ze powinnam nosić np wąskie spodnie, bo mam super figurę i tyłek i w
      nich dopiero wyglądam, jak ona to nazywa, rasowo .
      Ona też uczyła chodzić. Wydawało mi się, że skoro zawsze tańczyłam, balet
      półprofesjonalnie, to mój sposób chodzenia jest ok. Owszem, nie garbiłam się,
      ale chodziłam strasznie szybko. Nauczyła mnie chodzić wolniej, dzięki niej w
      ogóle spowolniłam w życiu, przestałam pędzić. Ona ma w sobie tak niesamowity
      seksapil - i również takich rzeczy uczy - ale zabrakło mi trochę obecnie kasy
      na to. Może kiedyś później, może wcale.
      Generalnie jestem niesamowicie zadowolona, kosztowało to krocie, tym bardziej,
      że teraz kupuję jednak droższe rzeczy, ale ta konkretna stylistka była tego
      naprawdę warta. I widzę po reakcjach otoczenia - że to działa. No i poczułam się
      dużo bardziej kobieco niż kiedykolwiek. Generalnie za jej pomocą przeszłam tą
      metamorfozę z nastolatki/dziewczynki/studentki w młodą kobietkę.
      • puellapuellae Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 19:50
        To o czym piszesz to troche jak szkola wdzieku-nauka chodzenia, poruszania sie itd. Bardzo mi sie to podoba i zaluje, ze w dzisiejszych czsach nie jestesmy tego uczone jako dziewczynki a to bardzo pomaga w zyciu.
        Co do stylistki to mam wielka ochote na spotkanie z taka osoba, ale tak jak piszesz nie kosztuje to malo a obawiam sie, ze trafie na nieodpowiednia osobe. Skad mam wiedziec, ze osoba z ktora umowie sie ma dobry gust i rzeczywiscie potrafi pomoc? A Twoja stylistka byla moze z Krakowa/Warszawy lub okolic?
        Super sprawa jest tez przeglad szafy. Ja mam w niej pelno rzeczy bo kupuje duzo, w roznych stylach wiec sa tam i bawelniane bluzy i kobiece sukienki. Marzy mi sie jednak szafa prosta, skladajaca sie z niewielu elementow ale takich, ktore mozna skutecznie ze soba laczyc. Chcialabym uslyszec wprost co jest dla mnie dobre a co powinnam oddac i juz nigdy wiecej nie kupowac. Brakuje mi odwagi i pomyslowosci w zestawianiu ciuchów ze soba, z zazdroscia patrze na kolezanki, ktore potrafia to robic. A czasem zaloza cos prostego i wygldaja w tym genialnie. Chyba wlasnie doszlam do sedna tego co chcialabym miec a ta rzecza jest klasa. Klasa w stylu i noszeniu sie.
        • magdalaena1977 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 20:00
          puellapuellae napisała:

          > Co do stylistki to mam wielka ochote na spotkanie z taka osoba, ale tak jak pis
          > zesz nie kosztuje to malo a obawiam sie, ze trafie na nieodpowiednia osobe.
          Zwłaszcza, że jak kiedyś szukałam w internecie, to wszystkie stylistki,
          wizażystki miały na swoich stronach zdjęcia jakich odlotowych stylizacji,
          scenicznych makijaży i strojów, a nigdzie nie było zdjęć metamorfoz normalnych
          kobiet w stylu Trinny i Sussannah.
        • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 20:58
          Ta stylistka jest z Warszawy. Moja koleżanka nie umawiała się z nią na przegląd
          szafy, a na kurs makijażu, zakupy w sklepach i kurs gracji. Ja najbardziej
          jestem zadowolona z tego przeglądu szafy. Uważam, ze to był strzał w dziesiątkę.
          Ona naprawdę zrobiła cudo z niczego. Pokazała jak zestawiać pewne rzeczy,
          zrobiła listę akcesoriów, których brakuje mi, tam się znalazły takie rzeczy jak
          porządny szeroki czarny i brązowy pasek, czarne lakierowane szpilki, czarna
          lakierowana torba, czerwone korale. Próbny makijaż, który ona mi zrobiła - mnie
          nie przekonał. Trochę bardzo dobrej jakości ciuchów kupiłam od niej. Ale z nią
          trzeba uważać - ona ze swoich rzeczy wciska czasami aż za bardzo, a ciężko się
          oprzeć, dodatkowo nie do końca jesteś do czegoś przekonany jak zmieniasz styl. U
          mnie przykładem były wąskie spodnie - dała mi czarne spodnie Kenzo, które bardzo
          wyszczuplały nogi, na początku mi się zdawało, że aż prawie patyczki w okolicy
          kostki robiły i nie chciałam za bardzo je kupować. Ona mnie ochrzaniła i
          powiedziała, że bez nich nie wyjdę stamtąd. I po dwóch założeniach do pracy -
          absolutnie zmieniłam zdanie na ich temat - to jest najbardziej genialny krój
          spodni, który kiedykolwiek miałam. Wyglądam w nich jak rasowa laska:D
          A moja koleżanka np jest z 2 rzeczy drogich, kupionych u niej bardzo
          niezadowolona i trochę rozgoryczona, bo np jedna sukienka jest na nią jednak za
          luźna a jest z wiskozy.
          A po przejrzeniu szafy - ona mi od razu odrzucała rzeczy, któe powinnam wyrzucić
          i pokazywała, jakich nie powinnam w ogóle kupować. Np wypadły wszystkie
          dzianinowe sweterki i bluzeczki, wiskoza również, i wszystko w paski oprócz 2
          koszul.
          Ona dobierała mi styl do mnie. Powiedziałam jej o sobie, o tym, że chcę
          poważniej wyglądać, mam stanowisko kierownicze i bardzo lubię elegancję.
          Dobrala mi również fryzurę - obcięła i ufarbowała. Kolor wg mnie trochę za
          ciemny był, dopiero jak po 2 miesiącach się wypłukał - jest fajny. A cięcie -
          najlepsze, jakie dotychczas miałam. Kosztuje to fortunę - ponad 300PLN. Ale
          farbować się już teraz mogę gdzie indziej, a na obcięcie chyba będę do niej
          chodzić nadal.
          Nosze okulary - miałam 2 pary - jedną parę mi odrzuciła. Nauczyła, że akcesoria
          robią dużą różnicę. Nawet gust w biżuterii mi się zmienił. Jak chodziłam do niej
          na zajęcia czy zakupy, to ona również wtedy jakoś z super pomysłem się ubierała,
          aby pokazać klasę elegancję seksapil i pomysł. To też dużo daje i uczy.
          • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 21:30
            Czasem się zastanawiałam, co by taka stylistka ze mnie zrobiła ;) I czy po
            takiej metamorfozie podobałabym się sobie bardziej czy jednak nie.
            W sumie moim problemem raczej nie jest to, że nie wiem, w co mam się ubrać,
            tylko raczej to, że takich ciuchów nie ma w sklepach / nie ma w takich
            rozmiarach / kolorach, albo są niedopasowane w biuście / talii / biodrach.

            Poza tym chyba nikomu bym nie pozwoliła rządzić się w mojej szafie ;))

            Ale z drugiej strony chętnie poddałabym się takiemu eksperymentowi - ale pod
            warunkiem, że byłby odwracalny ;))
            • zooba Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 21:46
              Też by się bała, czy efekt końcowy byłby dla mnie do zaakceptowania.

              Może dlatego idę drogą stopniowej metamorfozy i ostrożnie wybieram doradców.

              Teraz czekam na drugą wizytę u fryzjera-stylisty, przy pierwszej wizycie posłuchał co mi w duszy gra w kwestii włosów i kazał przyjść za trzy miesiące, kiedy włosy odrosną na tyle, że dla uzyskania fajnego kształtu nie będzie musiał obciąc ich na krótko. Bardzo mi się spodobał swoim brakiem pośpiechu i naciskania na mnie. No i widzę jego rękę w idealnych cięciach na głowie koleżanki.
            • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 18:54
              > Ale z drugiej strony chętnie poddałabym się takiemu eksperymentowi - ale pod
              > warunkiem, że byłby odwracalny ;))

              mnie tez to ciekawi, ale jak pomysle, ze jakas pani "zmieni moj gust" jak pisala kolezanka wyzej, to sie wzdrygam. nie wiem czy potrafilabym nosic cos tylko dlatego ze "dobrze w tym wygladam" w czyichs oczach.
              • heliamphora Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 19:05
                Nie no, "zmiany gustu" nie wchodzą w grę. To znaczy nikt nie przekona mnie do
                jasnych kozaków, czarnych włosów, torebki z ćwiekami, kowbojek, rzemykowych
                bransoletek, żółtego złota, tatuażu, koszulki "bokserki" i wielu innych rzeczy,
                które może i pasowałyby mi do urody czy figury, ale osobiście mi się nie
                podobają. Chodziło mi raczej o to, że ustaliłabym z wizażystką, jaki efekt ma
                byc osiągnięty (np. wyeksponowanie kolan, żeby wysmuklić nogi) i dązyłybyśmy do
                tego środkami, co do których ja wyraziłabym zgodę.
              • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 19:08
                > nie wiem czy potrafilabym nosic cos tylko d
                > latego ze "dobrze w tym wygladam" w czyichs oczach.

                No ja wiem NA PEWNO, że nie potrafiłabym :)
                Ale może taka stylistka znalazłaby coś, co mi się podoba, dobrze w tym wyglądam
                i o tym wcześniej nie wiedziałam. Hmm, mało prawdopodobne ;)
                • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 19:22
                  yaga7 napisała:

                  > > nie wiem czy potrafilabym nosic cos tylko d
                  > > latego ze "dobrze w tym wygladam" w czyichs oczach.
                  >
                  > No ja wiem NA PEWNO, że nie potrafiłabym :)
                  > Ale może taka stylistka znalazłaby coś, co mi się podoba, dobrze w tym wyglądam
                  > i o tym wcześniej nie wiedziałam. Hmm, mało prawdopodobne ;)
                  Dziewczyny,
                  Czytajcie to co piszę:) Napisałam, że ona rozmawiała ze mną, pytała się jakie
                  rzeczy mi się podobają, jaki mniej więcej styl. Ubierałam się nieźle przed, moja
                  koleżanka twierdziła, że nie potrzebuję tej segregacji szafy. Ale ona
                  zasugerowała zestawienia moich własnych rzeczy takie, o których nigdy nei
                  pomyślałam i bardzo mi się spodobały. Jak również pokazała inne kroje ciuchów,
                  które mi się wydawały, że nie mogą na mnie dobrze wyglądać - i jak założyłam,
                  stwierdziłam, że super mi się podoba.
                  Żadnej z rzeczy nie noszę dlatego, ze komuś się podoba jak wyglądam, (to owszem,
                  ale rzecz wtórna), a dlatego, że sobie dużo bardziej się w tym podobam i
                  wyglądam tak, jak mi się chciało wyglądać, tylko nie umiałam sama tego zrobić.
                  Zapewne niektóre z was mają niezłe wyczucie i same potrafią sobie dobrać. Ja bez
                  takich wskazówek nie do końca potrafiłam osiągnąć efekt, który chciałam.
                  • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 19:35
                    Spokojnie :)

                    Z mojej strony to już taka luźna dywagacja. No i to, że ta Twoja stylistka jest
                    taka fajna, niestety nie oznacza, że wszystkie stylistki, które kiedyś spotkamy
                    w przyszłości, będą równie fajne i równie wyczulone na to, co ktoś lubi / nie
                    lubi / chce czy nie chce.
                    Oby oczywiście były takie super :)
                    • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 20:37
                      yaga7 napisała:

                      > Spokojnie :)
                      >
                      > Z mojej strony to już taka luźna dywagacja. No i to, że ta Twoja stylistka jest
                      > taka fajna, niestety nie oznacza, że wszystkie stylistki, które kiedyś spotkamy
                      > w przyszłości, będą równie fajne i równie wyczulone na to, co ktoś lubi / nie
                      > lubi / chce czy nie chce.
                      > Oby oczywiście były takie super :)
                      No do końca fajna ona nie jest, bo wciska swoje drogie rzeczy. Ale gust ma
                      niesamowity:)) i oko:)
                  • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 21:01
                    prostokvashino napisała:


                    Ale ona
                    > zasugerowała zestawienia moich własnych rzeczy takie, o których nigdy nei
                    > pomyślałam i bardzo mi się spodobały. Jak również pokazała inne kroje ciuchów,
                    > które mi się wydawały, że nie mogą na mnie dobrze wyglądać - i jak założyłam,
                    > stwierdziłam, że super mi się podoba.
                    > Żadnej z rzeczy nie noszę dlatego, ze komuś się podoba jak wyglądam, (to owszem
                    > ,
                    > ale rzecz wtórna), a dlatego, że sobie dużo bardziej się w tym podobam i
                    > wyglądam tak, jak mi się chciało wyglądać, tylko nie umiałam sama tego zrobić.


                    Osobiście nie przepadam za stylistkami, bo lubię sama decydować, co do mnie pasuje. Nawet na zakupy wolę chodzić raczej sama, z kimś "doradzającym" tracę jakoś intuicję i pewność siebie. Uważam jednak, że bardzo wiele kobiet popełnia straszny błąd przyzwyczajenia, upierając się przy raz przyjętej, często przypadkowej i niekoniecznie pasującej stylizacji. W rezultacie wyglądają ciągle tak samo, raczej średnio, pragną przemiany, ale nie mają też odwagi spróbować czegoś innego. W takich przypadkach stylistka sprawdza się bardzo dobrze, bo zmusza delikwentkę do przymierzenia czegoś alternatywnego, w innych fasonach, innych kolorach, innej kombinacji i zobaczenia się innymi oczami. Niejednokrotnie można przeżyć przy tym niemałe zaskoczenie, że to, co uważałyśmy za brzydkie i nietwarzowe wydobywa w nas niespodziewane piękno. Ja posiadam teraz coś w rodzaju własnego stylu, więc nie jestem już poszukująca, ale gdybym kiedyś nie skusiła się na spróbowanie tego, czy tamtego, co uważałam w moim przypadku za wariactwo, a nawet wieśniactwo, ciągle nosiłabym chyba bezpieczne dżinsy. ;-) Mną kierowała ciekawość i zainteresownie modą, ale jak ktoś tego nie posiada, to pomoc z zewnątrz może się przydać. Nie trzeba przecież nosić tego, co stylistka nam wybierze, ale warto otworzyć się na nowe.
                    • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 21:12
                      pierwszalitera napisała:

                      Uważam jednak, że bardzo wiele kobiet popełnia str
                      > aszny błąd przyzwyczajenia, upierając się przy raz przyjętej, często przypadkow
                      > ej i niekoniecznie pasującej stylizacji. W rezultacie wyglądają ciągle tak samo
                      > , raczej średnio, pragną przemiany, ale nie mają też odwagi spróbować czegoś in
                      > nego. W takich przypadkach stylistka sprawdza się bardzo dobrze, bo zmusza del
                      > ikwentkę do przymierzenia czegoś alternatywnego, w innych fasonach, innych kolo
                      > rach, innej kombinacji i zobaczenia się innymi oczami. Niejednokrotnie można pr
                      > zeżyć przy tym niemałe zaskoczenie, że to, co uważałyśmy za brzydkie i nietwarz
                      > owe wydobywa w nas niespodziewane piękno. Ja posiadam teraz coś w rodzaju własn
                      > ego stylu, więc nie jestem już poszukująca, ale gdybym kiedyś nie skusiła się n
                      > a spróbowanie tego, czy tamtego, co uważałam w moim przypadku za wariactwo, a n
                      > awet wieśniactwo, ciągle nosiłabym chyba bezpieczne dżinsy. ;-) Mną kierowała c
                      > iekawość i zainteresownie modą, ale jak ktoś tego nie posiada, to pomoc z zewną
                      > trz może się przydać. Nie trzeba przecież nosić tego, co stylistka nam wybierze
                      > , ale warto otworzyć się na nowe.

                      Właśnie w kilku zdaniach ujęłaś to o co mi chodziło w całej tej idei stylingu.
                      Niestety nie byłam w stanie sama tego zrobić, dlatego dla mnie musiało to
                      kosztować. Trudno się mówi.
                  • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 21:38
                    > Czytajcie to co piszę:) Napisałam, że ona rozmawiała ze mną, pytała się jakie
                    > rzeczy mi się podobają, jaki mniej więcej styl.

                    czytamy. mnie zmroziło to:" Nauczyła, że akcesoria
                    robią dużą różnicę. Nawet gust w biżuterii mi się zmienił."
                    • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 22:03
                      plica napisała:

                      > czytamy. mnie zmroziło to:" Nauczyła, że akcesoria
                      > robią dużą różnicę. Nawet gust w biżuterii mi się zmienił."

                      A co w tym jest strasznego? Przecież w dziedzinie biżuterii można się tragicznie mylić. Większość kobiet, które znam, nosi na przykład ciemne, oksydowane srebro. Złoto w latach młodej "młodości" uchodziło nawet za wyraz złego gustu, więc ja też trzymałam się mody. Okazało się jednak, że wyglądam fantastycznie w złotej biżuterii, ponadto w bardzo jasnym, czystym srebrze, a nawet mieszankach metali typu bi-color, które na mnie nie wyglądają wcale tandetne, tylko elegancko i podkreślają na dodatek odcień mojej skóry. Nie można tylko nosić zawsze tego, co koleżanki. ;-)
                      • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 23:07
                        może chodziło o tą zmianę gustu pod czyimś wpływem. Ja np nie wyobrażam sobie,
                        żebym zmieniła gust odzieżowy tylko dlatego, że stylistka mi powiedziała, że w
                        danym fasonie czy kolorze wyglądam do kitu. Oczywiście można wziąć rady pod
                        uwagę, ale zmiana gustu?
                        • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 23:14
                          o dokładnie tak jak napisała heliamphora ;)
                        • prostokvashino Zmiana gustu 16.03.10, 11:55
                          A czy dla was jest nie do wyobrażenia zmiana gustu dlatego, że zobaczysz na
                          sobie właśnie, że zupełnie inne rzeczy o niebo lepiej leżą i ty i wyglądasz w
                          tym bombowo i nigdy nie myślałaś, że możesz tak wyglądać?
                          Strasznie ograniczone spojrzenie macie na tą kwestię.
                          Ale nic na siłę, każdemu co innego.
                          Nie jest to zmiana, bo mi ktoś kazał, tylko zmiana, bo nowa ja sobie się bardzo
                          spodobałam.
                      • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 09:40
                        pierwszalitera napisała:

                        > plica napisała:
                        >
                        > > czytamy. mnie zmroziło to:" Nauczyła, że akcesoria
                        > > robią dużą różnicę. Nawet gust w biżuterii mi się zmienił."
                        >
                        > A co w tym jest strasznego? Przecież w dziedzinie biżuterii można
                        się tragiczni
                        > e mylić.

                        to, ze pani powiedziala ze ladne i stalo sie ladne :)
                        wole sie tragicznie mylic i chodzic w bizuterii, ktora sama uwazam
                        za ladna :)
                        • akj77 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 10:12
                          plica napisała:

                          > pierwszalitera napisała:
                          >
                          > > plica napisała:
                          > >
                          > > > czytamy. mnie zmroziło to:" Nauczyła, że akcesoria
                          > > > robią dużą różnicę. Nawet gust w biżuterii mi się zmienił."
                          > >
                          > > A co w tym jest strasznego? Przecież w dziedzinie biżuterii można
                          > się tragiczni
                          > > e mylić.
                          >
                          > to, ze pani powiedziala ze ladne i stalo sie ladne :)
                          > wole sie tragicznie mylic i chodzic w bizuterii, ktora sama uwazam
                          > za ladna :)

                          E tam... Mnie sie gust w dziedzinie biżuterii zmienia sam z siebie co jakiś czas
                          o 90 stopni. Równie dobrze może to być pod czyimś wpływem.
                        • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 12:09
                          plica napisała:

                          > to, ze pani powiedziala ze ladne i stalo sie ladne :)
                          > wole sie tragicznie mylic i chodzic w bizuterii, ktora sama uwazam
                          > za ladna :)

                          Możesz. Nikt ci nie zabrania. Jeżeli się dobrze czujesz i nie masz potrzeby zmiany. Tylko, że w metamorfozach chodzi głównie o to, by znaleźć coś bardziej pasującego do naszej urody. Do stylistki nie chodzą osoby zadowolone ze swojego wyglądu, tylko te, które ze swojego typu chcą wyciągnąć więcej.
                          • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 20:01
                            Tylko, że w metamorfozach chodzi głównie o to, by znaleźć coś bardziej pa
                            > sującego do naszej urody. Do stylistki nie chodzą osoby zadowolone ze swojego w
                            > yglądu, tylko te, które ze swojego typu chcą wyciągnąć więcej.

                            chyba jestem ametamorfozowa :)
                            kiepsko chyba sobie radze ze zmianami, ktore wyplywaja nie z mojego wnetrza, tylko z wnetrza innej pani badz pana.
                    • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 06:45
                      Jakby ktoś mi powiedział, że moja kolekcja smoczych pierścionków do mnie nie
                      pasuje i mam je przestać nosić, to posłałabym tego ktosia na drzewo ;)
                      Albo gdyby mi powiedział, że mam zacząć nosić złoto :P

                      Ale oczywiście nie wykluczam, że kiedyś w przyszłości gust mi się zmieni - w
                      końcu nigdy nie mów nigdy.
                      • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 11:59
                        yaga7 napisała:

                        > Jakby ktoś mi powiedział, że moja kolekcja smoczych pierścionków do mnie nie
                        > pasuje i mam je przestać nosić, to posłałabym tego ktosia na drzewo ;)
                        > Albo gdyby mi powiedział, że mam zacząć nosić złoto :P

                        Wiesz, to nie jest tak, że nagle jakaś stylistka zabroni ci noszenia smoczych pierścionków, tylko, zakładając przykładowo złotego motylka, na którego w życiu byśmy wcześniej nie popatrzyły, nagle zauważamy, że roświetla nam się cera, włosy nabierają piękniejszego połysku, albo nagle nasze oczy zmieniają kolor z pospolitego szaro- niebieskiego na turkus. U mnie tak było, jak zrezygnowałam z ciemnego srebra. A też mam zabójczego skorpionika na pół ręki. ;-) Czasem go noszę, ale zdaję sobie wtedy sprawę, że ja nieco blaknę, a pierścionek staje się głównym aktem. A chyba powinno być odwrotnie, prawda? Też nie noszę teraz złota kilogramami. Ponieważ złota biżuteria w stylu, który mi podchodzi, jest w ogóle droga i nieczęsto spotykana, zrezygnowałam z metali i noszę drewno, kamyki, emalię i takie tam podobne materiały, ale zawsze w przyjaznych mi kolorach.
                        • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 18:09
                          Nie no spoko, rozumiem ;)

                          Aczkolwiek nawet jeżeli w rzeczy X (ciuch, biżuteria, makijaż, cokolwiek)
                          wyglądałabym 10x lepiej niż teraz, ale ta rzecz X by mi się po prostu nie
                          podobała, to i tak bym tego nie nosiła ;)
                          • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 18:45
                            A ja dobrze rozumiem o czym piszą dziewczyny, że coś może się zacząć podobać
                            (może się zmienić gust). Przykładowo nie podobały mi się ubrania w cętki (czy
                            inne drobne wzorki jak kropeczki) i bluzki wiązane w pasie. Ale kiedyś w sklepie
                            zobaczyłam właśnie taką bluzkę (właściwie nie była w cętki tylko malutkie
                            listki, które z daleka wyglądają podobnie) z głębokim dekoltem V zarówno z
                            przodu jak i z tyłu. Nie wiem co mnie podkusiło, w każdym bądź razie
                            przymierzyłam ją (gdyby nie jakieś chwilowe zaćmienie umysłu to w życiu bym się
                            na nią dwa razy nie popatrzyła) i co? Dekolt z tyłu mnie urzekł, okazało się, że
                            pasek wiązany w talii ładnie ją podkreśla, a wzór na tkaninie nie jest tak
                            brzydki jak się wydawał. Kupiłam bluzkę choć była dość droga jak na moją
                            kieszeń. Gdy pokazałam ją domownikom to się autentycznie zdziwili, że kupiłam
                            coś takiego (w końcu znają mój gust), ale wszyscy stwierdzili, że ładnie wyglądam.
                            Do cętek nadal nie jestem przekonana, za to inne drobne wzorki i paski w talii
                            jak najbardziej polubiłam. Tak więc jestem przekonana, że gust może się zmienić
                            jeśli się okaże, że w czymś nam do twarzy.
                            • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 18:51
                              Ale ja doskonale rozumiem, że gust się może zmienić :) Mnie też się zmieniał ;)

                              Tylko dla mnie jest róznica, czy gust się zmienia, bo JA tak chcę i MNIE się to
                              podoba, czy zmienia się, bo koleżanka / ktokolwiek inny mówi, że to jest modne /
                              mam to nosić / dobrze w tym wyglądam.

                              Jeżeli sama stwierdzę, że różowe bluzeczki w zielone ciapki mi się podobają i
                              fajnie w nich wygladam, to będę w nich chodzić. Ale jeżeli stado osób naokoło
                              będzie mnie przekonywać, że dobrze w nich wyglądam, ale mnie nadal się nie będą
                              podobać, to nikt mnie nie zmusi do łażenia w takich bluzkach.
                              • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 19:05
                                Wiadomo, nikt Cię nie zmusi i to prawda, że gust się nie zmienia tylko dlatego,
                                że ktoś powiedział, że ładnie wyglądasz w tym czy tamtym. Ale dla mnie to nie ma
                                znaczenia czy mój gust się zmienił bo sama zdecydowałam się coś przymierzyć pod
                                wpływem impulsu czy dlatego, że ktoś mnie do tego namówił, jeśli i tak się sobie
                                spodobałam.
                              • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 20:02
                                > Jeżeli sama stwierdzę, że różowe bluzeczki w zielone ciapki mi się podobają i
                                > fajnie w nich wygladam, to będę w nich chodzić. Ale jeżeli stado osób naokoło
                                > będzie mnie przekonywać, że dobrze w nich wyglądam, ale mnie nadal się nie będą
                                > podobać, to nikt mnie nie zmusi do łażenia w takich bluzkach

                                no wlasnie. otoz to. wiem, ze dobrze mi w garsonkach, ale co z tego ? :)
                            • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 18:54
                              u mnie tylko minimalnie ;) kiedyś różowych dodatków "kijem bym nie tknęła" no i
                              jak pisałam - nie interesowały mnie kobiece duperelki. Kiedyś na wycieczce
                              koleżanki wpadły do Reserve Naturelle (nie wiem, czy jeszcze ta sieć istnieje,
                              była tam głównie biżuteria, dodatki do włosów), a ja prawie od razu wyszłam i
                              spacerowałam dłuższy czas przed sklepem ;) Jak poszłam na studia w Krk to trochę
                              się zmieniło i od tamtej pory zdarza mi się kupować mały różowy słodki dodatek
                              typu saszetka ;) Ale nie, że od razu różowe ciuszki itd, kiedyś kupowałam
                              lusterko i przez kilka minut zastanawiałam się czy czarne czy różowe i
                              ostatecznie zdecydowałam, że różowe przesłodzone :P
                              • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 19:13
                                Ja też nie lubię różowego koloru (choć mi się podoba) i na chwilę obecną nawet
                                nie oglądam ubrań (wierzchnich ubrań) w tym kolorze. Ale mam np różowy stanik i
                                różowy kubek, które zresztą bardzo lubię. Być może kiedyś przekonam się do tego
                                koloru na tyle, żeby sobie kupić coś co inny też będą mogli zobaczyć na mnie.
                      • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 17:17
                        ja mam przyjaciółkę, która co jakiś czas krytykuje moje ubrania, buty, dodatki.
                        mam to gdzieś :P noszę je, bo mnie się podobają. nie założyłabym czegoś co mnie
                        się nie spodoba, nawet jeśli miałabym w tym super wyglądać. kiedyś mama
                        namawiała mnie na takiej zasadzie jak opisujecie, do przymierzenia butów ze
                        szpicami. nawet jeśli miałabym w nich zgrabniejsze nogi, to takie buty mi się
                        kompletnie nie podobały. Może mi też być ładnie w różowej bluzeczce ze srebrnymi
                        napisami i nie nosiłabym czegoś takiego, bo mi się nie podoba ;) tak samo jak wg
                        niektórych wyglądam super w krótkich włosach, a co ja na to poradzę, że lepiej
                        czuję się w dłuższych (no, teraz to kwestia dyskusyjna, ale przez lata tak
                        było). Albo zdaniem mojej mamy najlepiej mi w prostych fasonach spódnic, w
                        których ja się czuję bezbarwnie, "zwyczajnie" i nieefektownie. Albo w prostych
                        spodniach - ja się czuję źle, niezgrabnie, zdaniem innych super :/ albo że
                        płaskie buty są modne i powinnam takie nosić, a ja wolę wysokie - moje grube
                        kostki lepiej wyglądają na koturnach i wyższych obcasach. no sorry
                        Już widzę mój seans ze stylistką - powiedziałaby, że moje ulubione rzeczy są do
                        kitu i niemodne ;) Z drugiej strony sama lepiej wiem co mi czasem pasuje, ale co
                        z tego, jak nie mogę tego znaleźć w sklepie (np letnia sukienka, wyszukana z trudem)
      • magdalaena1977 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 20:05
        Dzięki, że się wpisujesz, bo to druga relacja z korzystania z usług stylistki.
        Ja chętnie bym skorzystała z usług takiej osoby, ale nie wiem, na ile byłyby w
        stanie zrobić coś więcej z ciuchami w większym rozmiarze, wobec niewielkiej
        ilości tychże.
        • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 21:04
          Ta stylistka w swojej ofercie ciuchów miała sporo w dużym rozmiarze. A nawet
          większość. Generalnie ja i moja koleżanka, to byłysmy chyba najbiedniejszymi jej
          klientkami, bo do niej chodzą babki dla których wydanie 2-3tys na sukienkę jest
          jak pstryknięcie palcem. Nie wiem, czy z twoich rzeczy by coś zrobiła, bo to też
          zależy co masz, może również się okazać, że prawie wszystko by odrzuciła. Albo
          np wszystko, co masz od pasa w górę.
          • magdalaena1977 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 23:06
            prostokvashino napisała:

            > bo do niej chodzą babki dla których wydanie 2-3tys na sukienkę
            > jest jak pstryknięcie palcem
            No to niestety nie moja liga finansowa. Byłabym gotowa z bólem dać więcej (no
            powiedzmy 1000 - 1500 zł) za "miejską" sukienkę czy kostium, gdybym mogła go
            potem nosić przez kilka sezonów. Ale dopóki lekarze nie wpadną na to, co mi
            jest, nie jestem pewna rozmiaru.
            Byłoby fajnie wybrać się do takiej stylistki, gdybym trwale schudła i
            kompletowała na nowo garderobę w mniejszym rozmiarze.
            • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 23:38
              Ja nie kupiłam u niej żadnej rzeczy droższej niż 800PLN.
              Ona takie ma, ale mało. Dodatkowo wcale nie muszę u niej kupować. A można nawet
              wybrać się na rajd po sklepach, wtedy jej nie zależy na wciśnięciu ci
              jakiejkolwiek rzeczy, pokazuje ci fasony, które powinny być ok. Ja np po takim
              rajdzie z nią kupiłam tylko parę rajstop:) Ale wiedziałam już jak wybierać i co
              i potem sama już w innych sklepach znalazłam to, czego szukałam i np w
              odpowiedniej cenie (na promocji). Moja koleżanka np zakupiła z nią kilka super
              rzeczy w Reserved, bo mieli parę naprawdę bardzo udanych modeli.
              • zooba Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 23:43
                Ile kosztowała taka sesja z nią? I co było w pakiecie?
                • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 00:45
                  Segregacja szafy - 800pln.
                  Rajd po sklepach (ok 3, max 4 godzin) - 1200. Tak jak pisałam, łażenie,
                  wybieranie ciuchów do przymiarki. Ona tylko odrzucała to, co jednak nie leżało
                  dobrze. A jak było fajne, to wcale nie namawiała do zakupu.
                  Bardzo fajnie wpasował się ten rajd po sklepach PO przeglądzie szafy - wiedziała
                  CO mam, czego brakuje i starała się
                  : dokompletować brakujące podstawy (wśród swoich ciuchów również)
                  jak i wskazywać rzeczy, które będą pasować do tego, co już mam.
              • puellapuellae Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 08:27
                O, to byloby dobre bo mozna wtedy wybrac rzeczy z roznych polek cenowych albo po
                prostu posluchac sugestii. Jenak jak na otrzymanie porad to ciagle dla mnie
                wysoka cena spotkania. Poza tym co do kupowania ubran od stylistki obawialabym
                sie kupowania "na goraco" ja jednak musze sprawe przemsylec i zdecydowac czy
                bede sie w tym dobrze czula.
    • zooba Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 20:19
      Ngdy nie skorzystałąm z usłu stylistki, jedynie kolorystki i porad mojej doświadczonej cioci-krawcowej. Co do koloru - zdecydowanie pomogła mi ta konsultacja - np. nie noszę czarnych gór ubrań - wyglądam smutno i poważnie - wiem, wczym wybierać i bardzo mi to ułatwia zakupy. Jeszcze przypomniało mi się, że regularnie chodzę na konsultacje u wizażystkido zaprzyjaźnionej drogerii i tam zbieram podpowiedzi co do makijażu. A ciocia od lat ma oko jeśli chodiz o rodzaje sylwetki i sposoby tuszowania/eksponowania konkretnych części ciała garderobą. Wiem, co sprawi,że będę wyglądała jak deska, a co zrobi z moich ud wielką bezkształtnąmasę.
      Reasumując, polecam metodę małych kroków.
      • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 21:26
        Ja chciałam rewolucji i to natychmiast:) Nie chciało mi się już czekać i
        kombinować małymi krokami. W zasadzie nawet wydaje mi się, że ta inwestycja w
        przegląd szafy po roku się zwróci. Bo już sensowniej kupuję rzeczy i zdarzyły mi
        się tylko 2 czy 3 wpadki zakupowe ciuchów, które jednak nie będę nosić (były
        kupione przez net, pewnie dlatego). Nie wydaję kasy na rzeczy, które potem nie
        mogę sensownie zestawić czy nie umiem założyć. A wcześniej zdarzało mi się dużo
        takich zakupów, co wisiały potem w szafie przez 3-4 lata może ze 2 razy założone.
    • metia Re: Metamorfoza - marzenie metii ;) 14.03.10, 21:57
      Osobiście lubię swój wygląd i większej potrzeby metamorfozy nie odczuwam. Mogłoby być nieco mniej tu i tam, ale wiem, jak ukryć mankamenty ;) Poza tym na wiosnę zawsze kilka kilogramów znika. Swój styl ubierania także lubię i raczej bym go nie zmieniła. Śledzę na bieżąco trendy, wybieram z nich to, co mi się podoba i to, co pasuje do mojego charakteru. Lubię inwestować w droższe, dobrej jakości podstawowe ciuchy i buty (wyjściowa sukienka, żakiet, kozaki), ale też szaleję w ciucholandach, na wyprzedażach i kupuję buty "jednosezonówki". I zazwyczaj słyszę, że dobrze wyglądam :)
      Z patentów do ogarnięcia szafy polecam:
      - sukienki - jednokolorowe, dzianinowe lub wełniane, na lato lniane lub płocienne - dorzucamy dodatki w drugim kolorze i strój gotowy
      - tuniki długości do okolic kolan - można nosić do rurek, legginsów, ale i jako sukienki
      - kupować tylko rzeczy, które pasują do conajmniej 2 rzeczy, które już mamy w szafie i do conajmniej jednych butów (teraz doszłam do takiej wprawy, że potrafię zapakować się na tydzień w małą walizkę, z dwoma parami butów i jedną torbą)
      - kupować oryginalne dodatki - bransoletki, duże wisiory, torby, buty w ekstrawaganckim kolorze lub o ciekawym wyglądzie/kształce obcasa/fakturze skóry, wzorzyste lub kolorowe rajstopy - "robią" strój, gdy reszta jest stonowana
      - układać rzeczy od razu w zestawy, fotografować (najlepiej na sobie) - wtedy od razu widać, czy coś do siebie pasuje, czy nie :)

      Mam natomiast jedno ciche marzenie "metamorfozowe" - zafarbować włosy na marchewkowy rudy i obciąć je asymetrycznie-ekstrawagancko. Ale to tylko marzenie, bo: a) jestem za leniwa na farbowanie odrostów b) jestem za leniwa na układanie codziennie włosów (a asymetryczne fryzury niestety układać trzeba). Więc zostaję przy moim brązie, a jedyna ekstrawagancja, to bardzo krótka grzywka ;)

      Ps. I jeszcze kolczyk w brwi bym zrobiła. Ale to już totalny hardcore ;)))
      • kocio-kocio Re: Metamorfoza - marzenie metii ;) 16.03.10, 12:13
        metia napisała:

        Rady świetne, ale nie dla każdego :o)

        > Mam natomiast jedno ciche marzenie "metamorfozowe" - zafarbować
        włosy na marche
        > wkowy rudy i obciąć je asymetrycznie-ekstrawagancko. Ale to tylko
        marzenie, bo:
        > a) jestem za leniwa na farbowanie odrostów b) jestem za leniwa na
        układanie co
        > dziennie włosów (a asymetryczne fryzury niestety układać trzeba).
        Więc zostaję
        > przy moim brązie, a jedyna ekstrawagancja, to bardzo krótka grzywka
        ;)
        >
        > Ps. I jeszcze kolczyk w brwi bym zrobiła. Ale to już totalny
        hardcore ;)))

        A to akurat bzdura.
        Mam absolutnie asymetryczną fryzurę, której "ułożenie" zajmuje 3
        minuty, bo tyle trwa jej suszenie. WSZYSTKO zależy od cięcia.
        Dobry fryzjer to podstawa.
        A odrosty się farbuje co 4 tygodnie.

        To pisałam ja: marchewkowy, symetryczny irokez, który jęczy, że jest
        za stary na trzecią dziurę w uchu :o)
    • daslicht Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 14.03.10, 22:51
      Ja bym chętnie skorzystała. Co prawda nikt mnie nie zmniejszy do 160 cm, ale przydałoby się nauczyć mnie ładnie chodzić, a nie jak połamaniec. Do tego ładnie mówić, a nie wrzeszczeć z rąbanym akcentem. I dyplomacji trochę, a nawet bardzo!

      A jak już bym się wyuczyła co zrobić z własnymi rękami/nogami (muszą być takie wielkie? wrrrr!), to wtedy co zrobić z torebećką i jak się poruszać na bucićkach.
      I wtedy trochę cierpliwości do dobierania ciuchów, te wszystkie dodatki, kwiatki, szmatki... jak w tym wytrzymać cały dzień, nie zwariować i krzywdy sobie tym nie zrobić. Jak to wszystko z rana pozakładać, gdy się jest zombi. I jak organizować mycie włosów, układanie diabelstwa, makijaż, wyprasowanie ciuchów, wyczyszczenie butów... i malowanie paznokci może jeszcze.

      Łomatkoooo, jak Miss Agent! :)))))))

      A i tak najgorsze by było utrzymanie tego wszystkiego, bo ja kompletnie nie mam cierpliwości. Pomysły tak, ale gorzej z realizacją, bo dla mnie najważniejsze jest żeby nie przeszkadzało. Jak stanik - zakładam z rana i zapominam :)))))
      • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 00:11
        prasowanie ciuchów i czyszczenie butów? que? xD dobra, buty najlepiej czyścić
        zaraz po powrocie do domu, ewentualnie wieczorem tego samego dnia. (jeśli tego
        wymagają :P) ciuchy prasować nie po ściągnięciu ze sznurka, bo po co się cackać,
        i tak po złożeniu i wyjęciu z szafy będą miały zagięcia od złożenia. Najlepiej
        prasować to, co masz zamiar zaraz założyć. I kupować ciuchy, których nie trzeba
        prasować. A jak ci się nie chce prasować spódnicy codziennie, to w przypadku
        małego zagniecenia pomyśleć ściemę "a pogniotło mi się jak siedziałam w
        autobusie" :P Jak wychodzisz rano, to oczywiście zakładać to, czego się nie
        prasuje :P jak słyszę o "prasowaniu" jako czynności, która zabiera czas i jest
        nieodłącznym elementem soboty, to mnie rozwala, ja zrezygnowałam z tego kilka
        lat temu ;) (jakby co, to rodzice mi nie prasują :P)
      • sarahdonnel Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 01:04
        Eee, niee... w takie metamorfozy to ja nie wierzę, bo po dwóch tygodniach
        chyłkiem wraca się do własnych przyzwyczajeń.

        Na włosach - czegokolwiek bym nie miała, ma być w typie 'umyć (im rzadziej, tym
        lepiej) i zostawić do wyschnięcia'. Wybór mam powiedzmy sobie, że niewielki.
        Najwygodniejsze były dredy. Ostatnio zwijam 'kukuryku' klamerką i wychodzę.
        Makijaż - zawsze coś z 'ciężkimi' oczami. Ostatnio mam efekciarskie oprawki od
        okularów (typ 'denka od butelek', więc samego oka nic już nie przyciemniam). Do
        kontaktów najbardziej lubię długaśną 'egipską' kreskę. Czyli wychodzi na to
        samo. Próbowałam inne wersje, np. z dokładnie zrobionymi (jakiś ostry kolorek,
        'światłocień' etc.) ustami. Wygląda ok, ale żeby tego nie zjeść, zanim dotrę do
        celu...

        'Bucićki' dostosowałam do siebie. Buty na obcasach tak, ale żadnych szpilek, co
        najwyżej wąskie, wysokie słupki (10 lat na płaskim obcasie, wliczając w to
        glany, zamienia krok w 'wojskowy'). Przerzut na obcasy zaczęłam od kowbojek -
        niewysokie to, stabilne, wygodne jak kapeć, i da się uskuteczniać 'wojskowy'
        krok. Jednocześnie noga przyzwyczaja się do nieobniżonej pięty, i rok później da
        się założyć jakieś 'kobiece' obuwie i chodzić w tym bez efektu 'pijanej baleriny'.

        Z 'firmowych' dodatków mam szale (w tysiącach kolorów) i kolekcję kolczyków.
        Małych torebek nie uznaję - zgubię ;). Próbowałam nosić maleństwa, i nie potrafię.

        Szybkie ubieranie się z w miarę cywilizowanym efektem opanowałam, jak
        prowadziłam kursy o barbarzyńskiej 7/30 rano, z dojazdem ok. godziny. Doceniłam
        wtedy następujący zestaw: buty dobrane kolorem do dużej aktówki (przecierałam
        jak wróciłam do domu w zabrudzonych, były zawsze powiedzmy sobie, że ok),
        klasyczne kolorem dżinsy ze stretchem z nogawką bootcut - kilka par na zmianę,
        żeby nie wylądować z jedynymi zalanymi kawą albo zapaćkanymi kredkami z
        dziećlekcji), trochę jednolitych t-shirtów w 'moich' podstawowych kolorach,
        koniecznie z rękawkami i niegniotących się, w miarę dopasowanych do kilku
        dopasowanych, kolorowych marynarek (miałam kakaową w jodełkę, złamany róż, jasną
        z brązowo-błękitnymi prążkami, letnią lnianą pomarańczową, nieśmiertelną czarną
        i od dłuższą od garnituru czarną w błękitny tenis). Ubierałam się w ciągu 3
        minut (zawsze po śniadaniu z kawą, żeby się nie zapaćkać) i efekt nie należał do
        gatunku 'ostatni obwieś'.

        Ja wiem, że świetnie wyglądam w spódnicach i sukienkach, ale co z tego, jeżeli
        nie potrafię w nich siadać i wygląda to specyficznie? Muszę się pilnować, więc
        na co dzień uskuteczniam spodnie. Rurki ponosiłam przez zimę (chciałam do
        'luźnej' góry i z kozakami na wierzchu, rozmiarowo zeszłam w rejony 'mniejsze'),
        a jak tylko się dało (musiało ze względu na większy rozmiar - spodnie zaczęły mi
        cisnąć brzuszek ciążowy, który wyszedł stosunkowo szybko) to wróciłam do spodni
        z szerszą nogawką. Bardzo ucieszyłam się też z powracającej mody na bootcuty.

        Mówię głośno, i nie mam z tym problemów - nawet stało się to moim atutem, bo z
        mówienia zrobiłam swój zawód.

        Stylistką jest za to moja siostra cioteczna. Z mojego punktu widzenia - raz mi
        się efekty jej pracy podobają, raz nie. Zaczęła robić tę karierę 'na poważnie',
        jak już wyjechałam, więc trudno mi powiedzieć coś o jej stylu pracy.
        • daslicht Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 01:46
          Ja się zawsze zastanawiałam jak lachony to robią, że:
          - chodzą zimą w kozaczkach i się nie pozabijają (a ja mam to gdzieś i zakładam glany, ma być użytecznie)
          - nosza apaszki i biżuterię i ich to nie wkurza (AJMTG i zaraz ściągam)
          - używają perfum na szyję i ich nie mdli - dobra, mam czuły węch, ale jak one siedzą w skupisku np. 20 i to się wszystko miesza, to powinno je zemdlić (a ja nie mam tego gdzieś, bo w nagrzanych pomieszczeniach wali jeszcze bardziej i musze to znosić)
          - chce im się łazić z torebkami i ich to nie boli, do tego wiedzą co z tym zrobić (AJMTG, nosze plecak a torby zniose najwyżej lekkie i przekładane \ )
          - wyrabiają się z ciuchami i dodatkami (AJMTG, mam jedną kurtkę, jedne buty, zero torebeciek a i tak się nie wyśpię)
          - robią sobie tapetę i im to nie spływa
          - mają czas na użeranie się z fryzem, jest im z tym wygodnie i się nie rozwala
          - malują sobie paznokcie i im się to trzyma (AJMTG, przynajmniej mam twarde paznokcie)
          - przeznaczaja tyle czasu na tapetę, balsamiki i inne badziewie, a rąk nie myją :/

          To ostatnie służy głównie do podkreślenia, że JA WCALE NIE CHCĘ TEGO WSZYSTKIEGO ROBIĆ, tylko zastanawiam się jak one to robią. Być może na tej samej zasadzie co oglądają telenowele, plotkują, knują i koffają misiaćka czyli Nierozwiązywalnych Zagadek Z Kosmosu (wszystkiego wiedzieć nie można).

          Co to jest kakaowa jodełka i nieśmiertelna czarna dłuzsza w błękitny tenis? Jasny pomarańczowy w brązowe i niebieskie paski jeszcze jakoś dam radę, ale to już zbyt skomplikowane. Złamany róż sobie znajdę w googlach.
          Odróżniam kolory, ale nie w ten sposób :))))))
          • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 02:16
            hihi ja wyglądam w plecaku tak tragicznie, że u mnie torebka to konieczność na
            co dzień i plecak w sumie też konieczność (kiedy jest niezbędny ;) )
            apaszek nie noszę, biżuterię tak (tzn. kolczyki nie zawsze, pierścionki zawsze
            kiedy wyjdę z domu, bransoletkę na jedną rękę - takie małe przyzwyczajenia ;)
            koraliki w lecie itd, żadnych sporych korali czy kolczyków do ramion :P )
            ciuchy i torebki kupuję najczęściej w lumpeksie, a że w niektórych rzeczach
            chodzę i ze 12 lat, a czasem kupuję nowe, to się nazbierało - ilość nie musi od
            razu oznaczać latania po sieciówkach i kupowania nowego co sezon ;) tego nie
            kumam, po co mi nowe buty co sezon czy nowy płaszcz
            woda toaletowa na szyję - a czemu nie? O_o myślałam, że to jedno z miejsc, które
            standardowo się perfumuje ;)
            szpilki w zimie, niespływająca tapeta, super-fryzura przez cały dzień i
            nieodpryskujący lakier do paznokci to dla mnie zagadka od lat ;)
          • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 02:23
            daslicht napisała:

            > Ja się zawsze zastanawiałam jak lachony to robią, że:

            A co to są lachony?


            > - chce im się łazić z torebkami i ich to nie boli, do tego wiedzą co z tym zrob
            > ić (AJMTG, nosze plecak a torby zniose najwyżej lekkie i przekładane \ )
            > - wyrabiają się z ciuchami i dodatkami (AJMTG, mam jedną kurtkę, jedne buty, ze
            > ro torebeciek a i tak się nie wyśpię)


            A ja się zawsze zastanawiam, jak można robić siebie niezgrabnego wielbłąda nosząc badziewie modne 30 lat temu. Myślę tu o plecakach.


            > To ostatnie służy głównie do podkreślenia, że JA WCALE NIE CHCĘ TEGO WSZYSTKIEG
            > O ROBIĆ, tylko zastanawiam się jak one to robią. Być może na tej samej zasadzie
            > co oglądają telenowele, plotkują, knują i koffają misiaćka czyli Nierozwiązywa
            > lnych Zagadek Z Kosmosu (wszystkiego wiedzieć nie można).

            Nosząc torebki, biżuterię, buty na obcasach i inne kobiece drobiazgi nie trzeba być fanką telenowel i koffać misiaćka. Ale od kogoś, kto przyznaje się na forum, że nie posiada znajomych, trudno oczekiwać, by miał pojęcie o różnorodności w świecie, do którego nie ma dostępu. Acha, tapeta nie spływa, jak się ją dobiera do rodzaju cery i nakłada na umytą twarz.
            • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 16:03
              "Nosząc torebki, biżuterię, buty na obcasach i inne kobiece drobiazgi nie trzeba
              być fanką telenowel i koffać misiaćka."

              dokładnie tak ;) można zachować równowagę. Ja kiedyś nie interesowałam się
              takimi kobiecymi "duperelkami", teraz momentami mój facet się z tego śmieje
              (masz już tyle torebek <?>, po co ci kolejny stanik, a tak, kolejna bluzka w
              twoim stylu...) i chyba trochę wolał mnie "niekobiecą" w tym względzie ;) ale
              tak bardzo się nie zmieniłam. No i znam mnóstwo dziewczyn, które lubią "słodkie"
              kobiece dodatki nie będąc jednocześnie "słodkimi głupimi laluniami" ;)
          • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 11:08
            daslicht napisała:

            > Ja się zawsze zastanawiałam jak lachony to robią, że:
            > - chodzą zimą w kozaczkach i się nie pozabijają (a ja mam to gdzieś i zakładam
            > glany, ma być użytecznie)
            Noszę kozaczki na obcasie w zimie i nie rozumiem jak kobieta moze chodzić w glanach.
            > - nosza apaszki i biżuterię i ich to nie wkurza (AJMTG i zaraz ściągam)
            Nie wkurza.
            > - używają perfum na szyję i ich nie mdli - dobra, mam czuły węch, ale jak one s
            > iedzą w skupisku np. 20 i to się wszystko miesza, to powinno je zemdlić (a ja n
            > ie mam tego gdzieś, bo w nagrzanych pomieszczeniach wali jeszcze bardziej i mus
            > ze to znosić)
            Jak się używa z umiarem, to nie wkurza i innym nie przeszkadza. Jak się wyleje
            na siebie pół butelki, to faktycznie może drażnić. Albo jak się kupi podróbę ze
            stadionu.
            > - chce im się łazić z torebkami i ich to nie boli, do tego wiedzą co z tym zrob
            > ić (AJMTG, nosze plecak a torby zniose najwyżej lekkie i przekładane \ )
            Nie rozumiem, jak kobieta, tym bardziej elegancko ubrana, może chodzić z
            plecakiem. A najśmieszniejszy widok - facet w garniturze i z plecaczkiem.
            > - wyrabiają się z ciuchami i dodatkami (AJMTG, mam jedną kurtkę, jedne buty, ze
            > ro torebeciek a i tak się nie wyśpię)
            Współczuję, Tobie.
            > - robią sobie tapetę i im to nie spływa
            Nie wszyscy noszą tapetę, niektórzy makijaż. A nawet wszystkie kobiety w moim
            otoczeniu.
            > - mają czas na użeranie się z fryzem, jest im z tym wygodnie i się nie rozwala
            Jak się pójdzie do dobrego fryzjera, to nie trzeba użerać się z fryzem, tylko
            wystarczy umyć głowę i ją wysuszyć.
            > - malują sobie paznokcie i im się to trzyma (AJMTG, przynajmniej mam twarde paz
            > nokcie)
            Tez mam twarde i jak zainwestowałam w dobry lakiem, to mi się trzyma. Wcześniej
            mi faktycznie się nie trzymał i nie bawiłam się w to.
            > - przeznaczaja tyle czasu na tapetę, balsamiki i inne badziewie, a rąk nie myją
            > :/
            A na podstawie czego tak twierdzisz? Na podstawie jak dużej ilości dziewczyn
            znanych osobiście na tyle, aby znać ich przyzwyczajenia?
            > To ostatnie służy głównie do podkreślenia, że JA WCALE NIE CHCĘ TEGO WSZYSTKIEG
            > O ROBIĆ, tylko zastanawiam się jak one to robią. Być może na tej samej zasadzie
            > co oglądają telenowele, plotkują, knują i koffają misiaćka czyli Nierozwiązywa
            > lnych Zagadek Z Kosmosu (wszystkiego wiedzieć nie można).
            CO ma piernik do wiatraka?
            > Co to jest kakaowa jodełka i nieśmiertelna czarna dłuzsza w błękitny tenis? Jas
            > ny pomarańczowy w brązowe i niebieskie paski jeszcze jakoś dam radę, ale to już
            > zbyt skomplikowane. Złamany róż sobie znajdę w googlach.
            > Odróżniam kolory, ale nie w ten sposób :))))))
            • anna-pia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 13:57
              prostokvashino napisała:

              > daslicht napisała:
              >
              > > Ja się zawsze zastanawiałam jak lachony to robią, że:
              > > - chodzą zimą w kozaczkach i się nie pozabijają (a ja mam to gdzieś i zak
              > ładam
              > > glany, ma być użytecznie)
              > Noszę kozaczki na obcasie w zimie i nie rozumiem jak kobieta moze chodzić w gla
              > nach.
              Obcasów nie noszę, a w glanach i różnego rodzaju ciężkich butach wyglądam dobrze
              :) Niezależnie od tego, co założę, i tak wyglądam kobieco, to kwestia sylwetki i
              pewności siebie.
              A w kozaczkach na obcasach wyglądałabym idiotycznie, bo mam małe stopy, w
              stosunku do sylwetki są wręcz bardzo małe. Poza tym, nie lubię obcasów ;p
              • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 15:30
                anna-pia napisała:

                > Obcasów nie noszę, a w glanach i różnego rodzaju ciężkich butach wyglądam dobrz
                > e
                > :) Niezależnie od tego, co założę, i tak wyglądam kobieco, to kwestia sylwetki
                > i
                > pewności siebie.
                Anna-pia, mój post był powiedzmy allergiczną reakcją na wypowiedź Daslicht. Mi
                nic do tego, kto co nosi i nawet jak w tym wygląda, ale takich wypowiedzi
                niestety nie toleruję.
                > A w kozaczkach na obcasach wyglądałabym idiotycznie, bo mam małe stopy, w
                > stosunku do sylwetki są wręcz bardzo małe. Poza tym, nie lubię obcasów ;p
                >
                • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 16:07
                  no wiesz, może chodziło o to, że D. nie może pojąć, jak dziewczyny dają radę po
                  lodzie na szpilkach ;) ja też nie zakładałam wyższych obcasów, kiedy na chodniku
                  był lód, a np miałam jechać autobusem (nigdy nie masz pewności, czy nie trzeba
                  będzie biec, np wczoraj biegłam na umiarkowanych obcasach i mało brakowało abym
                  nie wyrżnęła, a nawet lodu nie było ;) ).
                  Ale jak dają radę, to tylko im pogratulować :)
                  • anna-pia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 11:31
                    fanka_tomcia napisała:

                    > no wiesz, może chodziło o to, że D. nie może pojąć, jak dziewczyny dają radę po
                    > lodzie na szpilkach ;)

                    Podobno jest łatwiej, na zasadzie raków. Nie wiem, nie próbowałam ;)
                • anna-pia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 11:30
                  prostokvashino napisała:

                  > anna-pia napisała:
                  >
                  > > Obcasów nie noszę, a w glanach i różnego rodzaju ciężkich butach wyglądam
                  > dobrz
                  > > e
                  > > :) Niezależnie od tego, co założę, i tak wyglądam kobieco, to kwestia syl
                  > wetki
                  > > i
                  > > pewności siebie.
                  > Anna-pia, mój post był powiedzmy allergiczną reakcją na wypowiedź Daslicht. Mi
                  > nic do tego, kto co nosi i nawet jak w tym wygląda, ale takich wypowiedzi
                  > niestety nie toleruję.

                  Aaaa, jasne :)
              • madzi1 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 19.03.10, 15:31
                Hymmm...z waszych wypowiedzi mozna by wywnioskować, że nie ma nic
                pomiędzy kozaczkami na obcasie a glanami. ;)
                • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 19.03.10, 17:50
                  madzi1 napisała:

                  > Hymmm...z waszych wypowiedzi mozna by wywnioskować, że nie ma nic
                  > pomiędzy kozaczkami na obcasie a glanami. ;)

                  poza kozaczkami i glanami mam jeszcze m.in. adidaski i to w nich głównie chodzę :P
                • daslicht Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 19.03.10, 18:36
                  Mój kolega z ogólniaka cały rok popylał w trampkach i zadziwiał mnie tym jeszcze bardziej niż panie utrzymujące równowagę w kozaczkach :)))))

                  Ja jak widzę za oknem lód i śnieg, to zakładam glany i zmniejszam szanse wybicia sobie zębów. Ta korzyść przewyższa u mnie korzyść szybkiego ściągania, jaką mają adidasy i kozaki na zamek. No i letnie buty oczywiście, te lubię najbardziej ^^
            • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 16:04
              "Jak się pójdzie do dobrego fryzjera, to nie trzeba użerać się z fryzem, tylko
              wystarczy umyć głowę i ją wysuszyć."

              mnie jeszcze żaden fryzjer nie pomógł ;)))
              • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 16:32
                fanka_tomcia napisała:

                > "Jak się pójdzie do dobrego fryzjera, to nie trzeba użerać się z fryzem, tylko
                > wystarczy umyć głowę i ją wysuszyć."
                >
                > mnie jeszcze żaden fryzjer nie pomógł ;)))
                Ja miałam szansę kilku takich spotkać, raz z długimi włosami a 2 razy z krótkimi fryzurami.
                Nie mam cierpliwości na jakieś prostowania, wywijania. CO najwyżej od święta mogę psiknąć trochę lakieru i to cały mój repertuar możliwości okołofryzurowych:)
              • magdalaena1977 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 17:16
                fanka_tomcia napisała:

                > "Jak się pójdzie do dobrego fryzjera, to nie trzeba użerać się z fryzem, tylko
                > wystarczy umyć głowę i ją wysuszyć."
                >
                > mnie jeszcze żaden fryzjer nie pomógł ;)))
                Mnie też nie. Nie wierzę w takich fryzjerów - tj. mam wrażenie, że trzeba mieć
                też odpowiednie włosy.
                Raz polecono mi świetnego fryzjera i wyraziłam takie życzenie, to pan obciął
                mnie na zapałkę - wyglądałam jak ofiara zarazy i najmilsze co usłyszałam to "nie
                martw się, odrosną".
                • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 22:46
                  no właśnie, odpowiedni rodzaj włosów ;) wydaje mi się też, że mowa chyba o tym,
                  że wystarczy włosy umyć, wysuszyć i mieć "atrakcyjną" fryzurę. Ja czegoś takiego
                  nie doświadczyłam ;) w dwóch-trzech długościach włosów (dodatkowo w krótkich
                  przy konkretnej fryzurze) mogę sobie pozwolić na umycie włosów i wysuszenie i
                  "znośny" wygląd, kiedy nie muszę się szczególnie martwić o prześwity. Ale daleko
                  temu do idealnej fryzury ;) Daslicht z zupełnie innym rodzajem włosów (grube,
                  gęste, proste, ja mam cienkie, delikatne, "podatne", rzadkie) może mieć podobny
                  problem, o ile pamiętam, to włosy nie chcą jej słuchać ;) (a moje też się
                  zachowują nieprzewidywalnie, mogę użyć szamponu i odżywki i mieć lśniące piękne
                  loki, a innego dnia tego samego zestawu i mieć na głowie przesuszone siano, wtf?!)
                  • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 11:58
                    fanka_tomcia napisała:

                    Daslicht z zupełnie innym rodzajem włosów (grube,
                    > gęste, proste, ja mam cienkie, delikatne, "podatne", rzadkie) może mieć podobny
                    > problem, o ile pamiętam, to włosy nie chcą jej słuchać ;) (a moje też się
                    > zachowują nieprzewidywalnie, mogę użyć szamponu i odżywki i mieć lśniące piękne
                    > loki, a innego dnia tego samego zestawu i mieć na głowie przesuszone siano, wtf
                    > ?!)
                    No to z włosami jest tak - ja mam gęste włosy, ale miękkie. Moja mama ma gęste,
                    grube, sztywne włosy. I raz w życiu udało się jej zrobić świetną fryzurę.
                    Fryzjerka po prostu obcinała włosy zgodnie z kierunkiem wzrostu i bazowała na
                    tym fryzurę. I wystarczyło, że wysuszy tylko i wyłącznie.
                    Potem niestet nigdy nie trafiła do tej fryzjerki.
              • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 19:19
                fanka_tomcia napisała:

                > "Jak się pójdzie do dobrego fryzjera, to nie trzeba użerać się z fryzem, tylko
                > wystarczy umyć głowę i ją wysuszyć."
                >
                > mnie jeszcze żaden fryzjer nie pomógł ;)))

                Mnie też żaden tak nie obciął, żeby po umyciu włosy same się ułożyły i fajnie to
                wyglądało. Inna sprawa, że jakoś szczególnie mi na tym nie zależy, żeby mieć
                świetną fryzurę. Kładę się z mokrymi włosami spać i o ile mi na czubku nie stoją
                (wtedy rano przyklepuje je wodą) to wszystko jest w porządku :)
            • miss-alchemist Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 21:11
              > Noszę kozaczki na obcasie w zimie i nie rozumiem jak kobieta moze chodzić w gla
              > nach.

              jak kobieta może chodzić w glanach:
              1) kupuje glany
              2) rozsznurowuje je do tego stopnia, żeby dało się włożyć stopy
              3) wkłada glany
              4) sznuruje je
              5) chodzi w glanach!

              :) glany to moje ulubione buty od czasów gimnazjum, aczkolwiek nie noszę ich zimą, bo ziiimnooooooo od blachy. zimą noszę treki (co jest pogwałceniem moich własnych poglądów, w końcu vibram+miasto to fatalne połączenie), a kozaki zakładam, jak tylko muszę (tzn jakiś egzamin czy coś, że trzeba spódnicę założyć i elegancko wyglądać).

              i podziwiam kobitki, które w te mrozy i lody pomykają w kozakach na obcasach, ja bym sobie po trzech krokach zęby powybijała :P

              > Nie rozumiem, jak kobieta, tym bardziej elegancko ubrana, może chodzić z
              > plecakiem.

              nie umiem nosić torebki :( strasznie mnie wkurzają, obijają się i trzeba je trzymać ręką :( noszę torbę przez ramię (a torba wygląda już jak siedem nieszczęść - podarta w kilku miejscach i prowizorycznie zaszyta :P) albo plecak z logiem politechniki i naprawdę wolę, żeby mi było wygodnie, niż żebym ładnie wyglądała :P oczywiście, wciąż podziwiam kobitki, którym jest tak po prostu wygodnie z torebkami eleganckimi, ja po prostu nie mogę.

              no ale ja jestem jeszcze w tym wieku, gdzie mój wygląd zostanie poczytany za wyraz buntu (niesłusznie, ale co tam :P), a nie niechlujstwo, gorzej, jak trochę dorosnę :P
              • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 23:01
                ja też nie noszę eleganckich torebek ;))) co do wieku to udaję, że mam 20-22 xDD
                • mankencja Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 23:44
                  a ja mam elegancką torebkę przez ramię, o :P
                  • mmm-mm Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 01:57
                    > a ja mam elegancką torebkę przez ramię, o :P
                    >
                    Moja kolezanka takie cos ma. Tylko ze to jest sredniej grubosci
                    pasek, ktory mozna doczepic albo nosic torbe trzymajac za dwa krotkie
                    uchwyty. I ma fajny odcien brazu, ktory mi by tez pasowal. No coz na
                    razie kupilam szara i bezowa, taka bardziej rozbielona kawa nie
                    brudny bez brr, a na brazowa jeszcze nie natrafilam. Ale wszystko w
                    swoim czasie. Samo przyjdzie, tak jak ta szara. Weszlam do sklepu, od
                    razu odwrocilam glowe w lewo, przez przypadek i zobaczylam JA.
                    Wzielam z wieszaka, obejrzalam i poszlam do kasy :D Bardzo mi sie
                    podoba, nie byla droga i nie rozleci sie za dwa tygodnie, coz wiecej
                    chciec?
                    • mmm-mm Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 01:59
                      A co do metamorfoz, to na razie wydedukowalam, ze czarne dodatki i
                      czarne bluzki mi nie pasuja, za bardzo kontrastuja z moja blada skora:(
                      Zastepuje ten kolor grafitowym (takim jak masquerade georgiana) i
                      szarym, byle nie za jasnym, bo wyglada na mnie "dresowato".
              • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 06:47
                Glany były też moimi najbardziej wygodnymi butami, ale odkąd mam New Rocki, to
                one na zimę są znacznie bardziej wygodne.

                Kozaki zakładam czasem do spódnicy, ale ponieważ zimą i tak rzadko wychodzę
                gdzieś, a jeszcze rzadziej w spódnicy, bywają lata, gdy są nieużywane przez całą
                zimę.
    • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 00:00
      a na wizażu pisałaś? tam dziewczyny doradzają, o ile się nie mylę. głównie jeśli
      chodzi o fryzurę, makijaż, oprawki okularów, ale ubrania też.

      a ja metamorfuję od podstawówki hehe :> ale nigdy nie zdecydowałabym się na
      radykalną zmianę stylu, bo byłoby to raczej sztuczne.
      Ale oczywiście ciągłe drobne zmiany, typu wybór lepszego do figury kroju
      spódnic, bluzek, płaszcza.
      Co jakiś czas też chcę być "bardziej kobieca i słodka" (taka jak Chii z Chobits
      czy Miwako z Paradise Kiss ;) ), ale zwykle po 2 tygodniach mi przechodzi, aż do
      następnego razu ;)
      • daslicht Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 00:11
        Hyhyhy, ja też mam takie myśli, ale nie wiem z której strony się za to zabrać a poza tym czuję się w tych ciuchach jak transwestyta ;)))
        • po.prrostu Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 01:29
          daslicht napisała:
          > poza tym czuję się w tych ciuchach jak transwestyta ;)))
          ooo dokładnie!
          wszelkie kwiatki, falbanki, koronki i inne udziwnienia sprawiają, że czuję się jak przebrany facet :D. a jakby do tego doszły buty na obcasie w rozmiarze 42 - efekt trans murowany.

          żeby nie było - figurę mam fajną ;) i umiem ją podkreślić, ale czymś prostym i nieudziwnionym.

          i jakby ktoś miał zrobić "przegląd" mojej (poukładanej m.in. kolorami) szafy, to mogłoby się źle skończyć.
          • daslicht Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 01:49
            A gdybyśmy nosili wszyscy jednakowe kombinezony jak w "Nowym wspaniałym świecie", to byłby święty spokój ;))))
            • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 02:26
              daslicht napisała:

              > A gdybyśmy nosili wszyscy jednakowe kombinezony jak w "Nowym wspaniałym świecie
              > ", to byłby święty spokój ;))))

              Zapominasz, że tam też nie wszyscy byli jednakowi.
        • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 01:45
          no ja tak czasem mam "czuję się jakbym przebrała się za kobietę" ;)))
          • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 07:51
            Hehe, rozumiem uczucie ;)
            Gdybym miała załozyć klasyczny kostium, czólenka, torebeczkę, do tego klasyczny mejkap - czyli stroj stosowny do mojego wieku :P - na pewno czułabym się jak przebrana. Ale ciuchach z odpowiednim pazurem czuję się już dobrze i w swojej skórze.
            • thorrey Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 11:12
              O to to, czuć się jak w swojej skórze.

              Chociaż czasami zdanie się na swój instynkt to nie wszystko. Ja
              teraz wiem, że przez dwadzieścia parę lat to ja się wręcz oszpecałam
              noszonymi ciuchami. Teraz jest (chyba) lepiej.

              A przez wiele lat, jak próbowałam się malować, to wyglądałam jak
              przedszkolak który dorwał się do maminej szuflady z kosmetykami.

              Dopóki nie poszłam do kosmetyczki i ta w ramach gratisu do regulacji
              brwi poradziła mi śliwkową kredkę do powiek. Strzał był w
              dziesiątkę. Dlatego czasami warto posłuchać porad fachowca (chociaż,
              raczej nie za taką cenę. )
              • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 11:33
                Co do przejść z makijażem, nie zapomnę, jak ciotka i mama (obie eleganckie
                kobiety doskonale potrafiące dobrać ciuchy i makijaż, ale do samych siebie)
                umalowały mnie na studniówkę. To był mój pierwszy makijaż w życiu ;))))
                Wyglądałam jak kobieta lekkich obyczajów, a one były bardzo zdziwione, że to do
                mnie nie do końca pasuje ;) Od tego czasu mówię NIE czerwonych szminkom.
                A potem łaziłam po perfumeriach na gratisowe makijaże i w ten sposób się
                dowiedziałam, co mi pasi, a co nie.

                Równie nieudane przejścia z makijażem miałam przed ślubem, gdy wielce polecana
                na innym forum wizażystka zrobiła ze mnie dziwoląga. A ponoć powinna wiedzieć,
                jakie kolory pasują do jakiego typu urody. Dlatego ja do porad fachowców
                podchodzę z pewną dozą nieufności i jednak wolę ten swój instynkt. A teraz w
                kwestiach makijażu (przynajmniej na swój użytek) jestem raczej niezła.
                Aczkolwiek nie wiem, czy potrafiłabym kogoś z sensem wymalować :)
                • thorrey Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 12:16
                  yaga7 napisała:

                  > Co do przejść z makijażem, nie zapomnę, jak ciotka i mama (obie
                  > eleganckie kobiety doskonale potrafiące dobrać ciuchy i makijaż,
                  > ale do samych siebie) umalowały mnie na studniówkę. To był mój
                  > pierwszy makijaż w życiu ;))))
                  > Wyglądałam jak kobieta lekkich obyczajów, a one były bardzo
                  > zdziwione, że to do mnie nie do końca pasuje ;) Od tego czasu
                  mówię NIE czerwonych szminkom.

                  Ha ha ha, moja mama wręcz mi mówiła "dziecko, ty to się nie możesz
                  malować" . No tak, JEJ było bardzo dobrze w zestawie czerwona
                  szminka - błękitny cień do powiek.

                  I jak wygrzebię czasem swoje zdjęcia ze studniówki, to też mnie
                  zgroza ogarnia, co te kosmetyczki (wtedy wizażystek jeszcze nie
                  było) porobiły z moich koleżanek. Ponieważ ja wiedziałam, że ani się
                  ładnie nie ubiorę, ani nie umaluję (w sklepach wtedy nie było NIC)
                  to na studniówkę ostrzygłam się na jeża. I myślę, że nie wylądałm
                  gorzej niż reszta :)
                  • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 16:10
                    a ja na studniówkę pomalowałam się sama :D na półmetek mejkap miałam robiony
                    przez siostrę koleżanki i był dość mocny, ale nie przesadzony (w połączeniu z
                    suknią i fryzem niektórzy mnie nie rozpoznali ;) ), ale na studniówkę nie
                    chciało mi się prosić nikogo ani tym bardziej płacić kasę u kosmetyczki
      • puellapuellae Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 08:40
        Dobry pomysl, dzieki. Pomysle o wstawieniu tam swoich zdjec tylko mysle, ze
        musza dobrze pokazywac figure i pewnie najlepiej w kilku moich ulubionych
        zestawach zeby dziewczyny zobaczyly co lubie i jak sie do tej pory ubieralam.
        Mam ostrozne podejscie do taklich miejsc, ale moga tam przeciez byc osoby
        chetnie i z gustem.
        • 100krotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 10:00

          > Mam ostrozne podejscie do taklich miejsc, ale moga tam przeciez
          byc osoby
          > chetnie i z gustem.

          Na wizażu bywam, zwłaszcza na metamorfozach - chociaż pod innym
          nickiem ;) Czasami piszę w wątkach dziewczyn, starając się doradzić
          jak najlepiej.
          Są oczywiście dziewczyny, których jedynym komentarzem
          jest: "przefarbuj się na blond będziesz wyglądać świetnie" nie
          ważne, czy to komuś pasuje, czy nie... ale większość rad jest
          całkiem sensownych i da się z nich skorzystać bez szkody dla
          zdrowia :) Zawsze najpierw można poczytać i popatrzeć, zanim się
          siebie wrzuci.
    • mmm-mm Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 03:17
      Fajna sprawa taka metamorfoza, ale za droga dla mnie niestety. A
      jesliby mial ktos moja szafe przegladac toby zwariowal. Przede
      wszystkim jest ciasna, nie ja wcale nie mam za duzo ciuchow, tylko
      mniej niz polowe miejsca, ktore moje kolezanki maja. Po drugie tam sa
      rzeczy z roznych stylow. Przeciez sie nie da chodzic caly czas w
      bluzach z kapturem i dzinsach albo w eleganckich zestawieniach. Jako
      ze prawie wszystko jest kupione na duzych przecenach to sie
      uzbieralo... A i tak zawsze czegos brakuje, to mnie najbardziej
      denerwuje. Jak wszystko pasuje to buty z torebka sie gryza i trzeba
      zaczynac zabawe od nowa. Z plecaka zrezygnowalam, wyczailam, na
      ktorych lekcjach wogole nie uzywamy ksiazek (tj. albo mamy czytac z
      nich w domu sami a nauczyciel wyklada nie na podstawie ksiazki albo
      mamy robic sobie zadania z nich sami, pare przykladow robimy na
      lekcji). Wygladam w plecaku jak nieletna, biedna i chuda sierotka, a
      bez jak zwykla drobna nastolatka. Stosuje tez zasade, ze jak mi za
      ciezko, to znaczy ze cos trzeba zostawic w domu, szkoda ze w Polsce
      sie tak z np. ksiazkami nie dalo. A i dobor koloru wlosow by sie
      przydal. Bo ja sie na blond nie zafarbuje. Nie chce wygladac jak
      kolejna kopia wyjeta z jednego ksera, widzialam tylko raz w zyciu
      porzadnie zrobiony blond, ktory nie byl niebieskawy, zolty,
      splukujaco rudawy, czy szary. Czarny jest za ciemny, rudy nie wiem
      czy mi pasuje. A jak pomysle o wybieraniu odpowiedniego odcienia
      brazu to zaczynam byc chora. O wiele prosciej byc facetem...
    • heliamphora A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 10:17
      Sama nieraz się zastanawiałam, co by było, gdyby (niekoniecznie bardzo
      radykalnie) zmienić coś w wyglądzie za radą osoby, która się cokolwiek zna i ma
      do tego dryg. Zazwyczaj nagłe i radykalne zmiany polegały głównie na zmianie
      fryzury i były mojego projektu ("projekt" to może brzmieć zbyt szumnie w
      przypadku obcięcia włosów na zero). Raz metamorfozę wymyśliła mi fryzjerka -
      była to fajna, elegancka, lekko asymetryczna, lekko punkowa fryzura. Byłam
      zachwycona, niestety do tej fryzjerki już nie udało mi sie ponownie trafić, a
      nikt inny takiej fryzury zrobić nie potrafił.

      A co do konkretnych porad, to mam taki pomysł. Dla mnie jednak społeczność Lobby
      jest miejscem, do którego pomysłów, ocen, kultury przekazu itp. mam dużo więcej
      zaufania, niż do wizażu. Może są i wśród nas dziewczyny z zacięciem i
      umiejętnościami stylistek? Może więc same powołajmy podforum/wątek/galerię gdzie
      będzie można wysłać zdjęcie i powymieniać się opiniami i propozycjami na temat
      podkreślenia lub zmiany stylu?
      • puellapuellae Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 10:29
        Pomysl super, mysle, ze lobby to wlasnie takie bezpieczne, zaufane miejsce. Duzo
        z nas mogloby na takiej galerii/takim forum skorzystac. Moze Lobby Odziezowe to
        dobre miejsce? Jest tam kilka watkow z prosbami o porady, gdzie co znalezc,
        jakie spodnie do okraglej pupy itd wiec mysle, ze i chetne dziewczyny by sie
        znalazly. Bo na duzym czy malym lobby chyba nie powinno sie tworzyc takich
        niestanikowych tematow.
        • yaga7 Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 10:36
          Był już jakiś taki pomysł na blog/galerię/forum, ale chyba upadł.
          Można w sumie założyć osobne forum poświęcone tylko takim metamorfozom i zrobić
          z tego fotoforum, czyli zdjęcia są wklejane bezpośrednio do postów i wszystko
          widać, nie ma ukrywanej galerii / dostępów itp.
          • puellapuellae Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 10:56
            Jednak duzo bardziej bym wolala zamknieta galerie do ktorej nie kazdy mialby
            dostep. Zastanawiam sie tylko skad mialyby sie brac w niej forumi i jaki bylby
            system weryfikacji? Moze nalezaloby na poczatek zaprosic forumki piszace w tym
            watku no i lobbystki ktore maja na duzym czy malym odpowiednia ilosc postow?
            • heliamphora Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 11:02
              Do mnie dużo bardziej przemawia formuła zamkniętej forumowej galerii stanikowej
              niż jej otwartej formy na Balkonetce - nie tylko jeśli chodzi o publiczną
              dostępnośc zdjęć, chociaż to najważniejsze, ale przede wszystkim o klimat
              wypowiadania się. Może więc po prostu taki dział mógłby stać się częścią galerii
              - co o tym sądzą jej szefowe?
              • anna-pia Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 13:52
                heliamphora napisała:

                > Do mnie dużo bardziej przemawia formuła zamkniętej forumowej galerii stanikowej
                > niż jej otwartej formy na Balkonetce - nie tylko jeśli chodzi o publiczną
                > dostępnośc zdjęć, chociaż to najważniejsze, ale przede wszystkim o klimat
                > wypowiadania się. Może więc po prostu taki dział mógłby stać się częścią galeri
                > i
                > - co o tym sądzą jej szefowe?

                Jako jedna z adminek galerii powiem tak: IMO najlepsza byłaby osobna galeria, bo
                zrobi się bałagan. W galerii jest już sporo działów, sporo jest wstawiających
                zdjęcia, a i tak często bywa tak, że zdjęcia czekają na wstawianie.
                • koza-1985 Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 14:17
                  ooo pomysł mi się podoba :)
                  myślę że założenie bloga zamkniętego- jak galeria staników to najlepszy
                  pomysł choć niepozbawiony trudności:/
                  zwłaszcza jeśli chodzi o kryteria dostępu. wprawdzie tam w majtkach i staniku
                  pojawiać się nie będziemy za to pewnie część z nas ujawni twarz.
                  raz korzystałam z porad na STOFF w sprawie stroju i przez pewną młodziutką
                  forumkę zostałam w nieco zbyt protekcjonalny sposób(wg mnie) potraktowana,
                  chciałabym tego uniknąć.W galerii staników nigdy nie spotkałam się z
                  jakąkolwiek kąśliwą bądź nieuprzejmą uwagą względem kogokolwiek- chyba za to
                  najbardziej cenię galerię :D
                  jeśli zdecydujemy takiego bloga utworzyć to z powodu nadmiaru czasu wolnego
                  chętnie mogę go współedytować i doglądać ;)
                  • akj77 Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 15:23
                    > W galerii staników nigdy nie spotkałam się z
                    > jakąkolwiek kąśliwą bądź nieuprzejmą uwagą względem kogokolwiek- chyba za to
                    > najbardziej cenię galerię :D

                    taak? ja całkiem niedawno przeczytałam tam komentarz w stylu, że piersi
                    wyglądają jak balony (wyglądały normalnie)
                    • fanka_tomcia Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 16:17
                      to tak w kontekście wpuszczania do galerii wyłącznie godnych tego i zaufanych
                      osób xDD
                    • akj77 Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 17:27
                      akj77 napisała:

                      > > W galerii staników nigdy nie spotkałam się z
                      > > jakąkolwiek kąśliwą bądź nieuprzejmą uwagą względem kogokolwiek- chyba za
                      > to
                      > > najbardziej cenię galerię :D
                      >
                      > taak? ja całkiem niedawno przeczytałam tam komentarz w stylu, że piersi
                      > wyglądają jak balony (wyglądały normalnie)
                      >

                      Przepraszam, nie jak balony. Dokładnie to ten komentarz brzmiał tak:

                      "w bluzce wydaje mi się bardzo nienaturalnie, biust jak napompowany, mnie sie
                      nie podoba"

                      i trochę mnie to znieświeżyło, brzmiało jak pierwszy lepszy komć z balkonetki. A
                      biust wyglądał całkiem normalnie.
                      • heliamphora Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 17:40
                        akj77 napisała:

                        > "w bluzce wydaje mi się bardzo nienaturalnie, biust jak napompowany, mnie sie
                        > nie podoba"
                        >
                        > i trochę mnie to znieświeżyło, brzmiało jak pierwszy lepszy komć z balkonetki.

                        Taki komentarz uważam za dośc obcesowy i mało merytoryczny, ale powiedzmy, że
                        jeszcze bardzo nie przekracza granic dobrego smaku. Zaraz poczytam sobie kontekst.

                        W każdym razie dla mnie inicjatywa wzajemnych indywidualnych porad
                        stylizacyjnych na Lobby byłaby atrakcyjna tylko i wyłącznie w przypadku takiej
                        czy innej zamkniętej galerii, gdzie owszem, mogą się zdarzyć niezbyt przemyślane
                        wypowiedzi, ale ogólny klimat jest przyjazny, stonowany i kulturalny i żadne
                        ewientne p[oniżanie itp. nie będzie miało miejsca. No i ważna byłaby dla mnie
                        gwarancja, że
                        zdjęcia nigdzie nie wyciekną.

                    • anna-pia Akj, napisz proszę mi na priva 16.03.10, 12:11
                      akj77 napisała:

                      > > W galerii staników nigdy nie spotkałam się z
                      > > jakąkolwiek kąśliwą bądź nieuprzejmą uwagą względem kogokolwiek- chyba za
                      > to
                      > > najbardziej cenię galerię :D
                      >
                      > taak? ja całkiem niedawno przeczytałam tam komentarz w stylu, że piersi
                      > wyglądają jak balony (wyglądały normalnie)
                      >

                      Akj, napisz proszę mi na priva, gdzie to konkretnie jest - jeśli uważasz, że
                      tego typu komentarze powinny być usuwane, to trzeba pisać do adminek
                  • puellapuellae Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 20:11
                    wprawdzie tam w majtkach i stanik
                    > u
                    > pojawiać się nie będziemy za to pewnie część z nas ujawni twarz.

                    Mysle, ze bedziemy:) Przynajmiej ja bym chciala stanac do zdjecia w majtakch i staniku jak w JDWN. Wprawdzie stanika mi dobierac nie trzeba (choc kto wie moze doswiadczone oczy cos zweryfikuja...) ale uwazam, ze figure mozna wlasciwie ocenic tylko w bieliznie. Wiele rzeczy ktore nosze napewno ja znieksztalca, cos tuszuje, cos znowu pogarsza, takze mysle, ze ja bym sie na zdjecia w bieliznie zdecydowala.
                    • heliamphora Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 20:15
                      Właśnie, poza tym chyba liczy się też kształt twarzy itp., a to trudno pokazać,
                      kiedy twarz jest zasłonięta...
                      • puellapuellae Re: A ja mam taką propozycję... 15.03.10, 20:39
                        Dokladnie, tu chodzi o calosciowa ocene i porade-opinie nt dobrego makijazu, fryzury, bizuterii tez.
                    • bebe.lapin Re: A ja mam taką propozycję... 16.03.10, 10:34
                      czytasz mi w myslach :D
                      ja myslalam o tym kilka dni temu, ale nie bardzo sobie wyobrazalam, jak to
                      zrobic. :)
                    • martvica Re: A ja mam taką propozycję... 12.05.10, 15:24
                      Jestem skłonna wysłać komus zaufanemu moje zdjęcie w majtkach i staniku, jeśli
                      ten ktos mi potem powie jaką właściwie mam figurę, bo nie wiem. Znaczy mam parę
                      sprawdzonych fasonów, sprawdzonych na plus i na minus, ale może jest cos w czym
                      wyglądałabym świetnie, a nigdy nie wpadłam żeby przymierzyć :)
                      W tych wszystkich klepsydrach, wazonach i lizakach się gubię, bo nie jestem w
                      stanie obiektywnie ocenić co mam krótkie, co wąskie, co szerokie, a co średnie :/
                      • bebe.lapin Re: A ja mam taką propozycję... 12.05.10, 15:35
                        Pojawila sie juz taka idea zamknietej galerii na wzor galerii Lobby, ktora to
                        idea jakos nie miala ciagu dalsego, a szkoda, bo sama bym chetnie skorzystala z
                        porad.
                        • martvica Re: A ja mam taką propozycję... 12.05.10, 17:21
                          No i właśnie dlatego podnoszę temat, może nastąpi ciąg dalszy ;)
                          • bebe.lapin Re: A ja mam taką propozycję... 12.05.10, 17:29
                            A jak przebiegalo organizowanie galerii stanikowej? ;)
                        • sbarazzina Re: A ja mam taką propozycję... 29.05.10, 20:05
                          Zabrałam się za stworzenie takiej zamkniętej galerii:)
                          Dajcie mi jeszcze chwilę na ogarnięcie tego wszystkiego, bo to mój pierwszy blog :)
                          • koza-1985 bardzo chętnie Ci pomogę 29.05.10, 21:23
                            jakby co to pisz śmiało na koza1985@gmail.com lub 11404158


                            sama myślałam żeby w końcu się za to zabrać, pomysł bardzo mi się podoba


                            :D:D
                            • martvica Re: bardzo chętnie Ci pomogę 29.05.10, 23:25
                              Dziewczęta, kocham Was :)
                            • sbarazzina Re: bardzo chętnie Ci pomogę 30.05.10, 00:27
                              Dzięki, na pewno się odezwę:)
                              Chyba dobrze by było założyć nowy wątek na ten temat, może dziewczyny mają jakieś propozycje, sugestie. Ale to już jutro ;)
                  • urkye Galeria 16.03.10, 07:54
                    Jeśli będziecie chciały założyć nową galerię z metamorfozami, to mogę w tym
                    pomóc:) Mam doświadczenie z gazetowymi bloxami, może się przydam:P
                    Pomysł sam w sobie bardzo mi się podoba, może z tego wyjść bardzo fajna
                    galeria:) A dostępy proponuje udzielać na podobnej zasadzie jak do galerii
                    staników z taką różnicą, że nie będzie się liczyć merytorycznych postów, tylko
                    bardziej posty wiarygodne i kulturalne;) Staż też powinien grać rolę, imo.
      • aksanti Re: A ja mam taką propozycję... 19.03.10, 12:31
        Moim zdaniem pomysł bardzo dobry, ale jeśli miałabym publikować własne zdjecia sylwetki(powiedzmy, że w bieliźnie) lub twarzy to wolałabym galerię z zablokowanym dostępem.
        Sama czuję się raczej niekompetentna w doradzaniu, ale chętnie bym skorzystała szczególnie jeśli o fryz chodzi:)
    • miss.et Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 11:03
      U mnie to raczej ewolucja była niż kompletna metamorfoza. Zawsze byłam odzieżowo
      dość odważna i niezależna, sama przerabiałam i szyłam sobie ubrania. Figurę mam
      mniej więcej proporcjonalną, a z kompleksu małego biustu skutecznie wyleczyło
      mnie Lobby i dobry stanik :D Z tym, że jako nastolatka dążyłam do upodobnienia
      się do bohaterów musicalu Hair;) Teraz, po studiach, to raczej umiarkowana
      elegancja z małymi akcentami retro (odreagowuję 5 lat studiów które z
      konieczności spędziłam w roboczym kitelku i bojówkach;)). Tak się też złożyło,
      że zaczęłam pracę w firmie szyjącej odzież na miarę, a jak trzeba, to można
      skorzystać z porady stylisty, wizażysty czy fryzjera. Przeprowadzić taką
      metamorfozę właśnie. No i ten mój pracowy stylista uznał, że ubieram się "dość
      ładnie" (szczyt komplementu, co? ;)) ), tylko buty muszę wymienić ;> . Ale
      poukładał i zracjonalizował moje intuicyjne wybory, określił typ kolorystyczny
      (okazało się, że nie jestem latem, jak mi próbowała wmówić koleżanka wizażystka,
      tylko zimą i kolorystycznie szafę mam wzorcową;)), pomógł z makijażem i zaczaja
      się na kolor włosów ;)) Sporo mnie nauczył, wiem co i jak kupować, żeby do mnie
      pasowało i zgłębiam wiedzę dalej :) Ale odpowiedzialności za czyjeś pieniądze i
      wizerunek jeszcze bym nie wzięła. Na razie trenuję na rodzinie i koleżankach ;)
    • prostokvashino Cena porad 15.03.10, 11:18
      Kosztowały tyle ile kosztowały. Kogoś stać, kogoś nie. Np dwa lata temu nie było
      by mnie stać. Wydałam na to sporo pieniędzy i uważam to za najlepszą nie-naukową
      inwestycję w siebie, którą zrobiłam. I nie żałuję ani złotówki.
      Nikogo nie namawiam, opisałam swoje doświadczenia, może komuś pomoże.
      • anna-pia Re: Cena porad 16.03.10, 12:13
        Bardzo się cieszę, że podałaś cenę - zastanawiam się czasem nad tego typu
        usługą, pewnie nie tylko ja. Lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć.
        • prostokvashino Re: Cena porad 16.03.10, 12:24
          Tak, ale też trzeba zdawać sobie sprawę, że ona nie jest z tych tanich, raczej
          górna półka. Zapewne znajdzie się dużo tańszych stylistek, pewnie wśród nich
          będzie kilka naprawdę rewelacyjnych, podobnych do niej, może w pewnych aspektach
          lepszych.
          Ja jej efektów byłam pewna, bo widziałam na koleżance i wolałam wydać więcej na
          "pewnego konia" niż ryzykować wywalenie mniejszej (ale nadal niemałej) kwoty na
          kogoś, kto ma duże prawdopodobieństwo nie sprawdzenia się.
          W zasadzie, jak bym nie zobaczyła efektu na koleżance - to może jeszcze długo
          się nie zdecydowała na coś takiego.
    • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 12:03
      Wiem, w jakim kroju bluzek (dlugi waski dekolt, zero bufek i marszczen przy ramionach, rozszerzane rekawy) i spodni (obnizony stan, szerokie lub rozszerzane nogawki) wygladam dobrze. Mam waskie biodra i kontrastowo szerokie ramiona i duzy biust, odpadaja wiec wszelkie grube swetry, warstwy itp - wszystko co powieksza gore ksoztem dolu. Absolutnie nie nosze sukienek i spodnic, wygladam w nich tragicznie i tak tez sie czuje. Najczesciej nosze obcisle bluzy zapinane na ekspres, z kieszeniami i kapturem, do tego dzinsy, czarne skorzane buty sportowe i plecak. Do tego niestety nie moge nosic mocnego makijazu i dyndajacych kolczykow, bo by to wygladalo smiesznie, a szkoda, bo akurat te dwie rzeczy lubie - odbijam sobie na imprezach :) Wtedy tez mam dzinsy i jesli przewidywane sa tance badz pieszy powrot, wygodne buty, ale do tego ladny top i torebke, wiec wygladam i czuje sie kobieco. Nie wiem, co by ze mna miala zrobic taka stylistka, moze usilowalaby mnie wbic w sukienke? Ale watpie czy by sie udalo ;)
      • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 12:47
        Mnie do czarnych dżinsów (wąskich rurek z łańcuchami), czarnych bluz z kapturem
        (i inszymi ozdóbkami), czarnych butów spokojnie pasuje mocne gotyckie oko :)
        Po prostu wszystko zależy jaki to typ spodni czy bluz, to nie jest tak, że mocne
        oko to tylko na wieczorowe wyjścia czy coś w tym guście.
        • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 15.03.10, 13:16
          Rurki odpadaja. Zasadniczo z plecakiem i w zwyklej kurtce (chociaz prostej, nie typowo sportowej) wygladam tak codziennie, ze mocny makijaz wydaje mi sie od czapy nieco. Kiedys tak nie myslalam, przyznaje ;) Hm, no moglabym w zasadzie.
          • lafere Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 08:47
            Ha, no właśnie z tymi metamorfozami może być różnie. Tak na żywo, nie znam nikogo, kto by czegoś takiego doświadczył, ale czasem oglądam sobie takie programy w telewizjii i różnie to bywa z efektem.Czasem efekt jest niesamowity, a czasem niestety "przedobrzają" robiąc coś na siłę - na przykład kombinując za bardzo z włosami.A co do zmiany stylu - na którymś discovery leci taki program - jak się nie ubierać. Wybierają tam dziewczyny, które lubują się w dziwacznych (elfie skrzydełka, lub doczepiany do spodni ogonek),lub czasem po prostu nieodpowiednich strojach i próbują coś zmienić "na lepsze". Wychodzi różnie - dziewczyny niby po przemianie czasem faktycznie wyglądają lepiej niż przed, ale jak dla mnie tym nowym propozycjom zazwyczaj brakuje pazura.
    • magdalaena1977 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 16:41
      a propos - zadam Wam prowokacyjne pytanie - czy nosicie, rzeczy, które są modne,
      ale się Wam nie podobają ? a koleżanki mówią, że będą świetnie pasować ?
      • puellapuellae Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 17:04
        > a propos - zadam Wam prowokacyjne pytanie - czy nosicie, rzeczy, które są modne
        > ,
        > ale się Wam nie podobają ? a koleżanki mówią, że będą świetnie pasować ?

        Nie zdarzylo mi sie to od 16 roku zycia gdzies tak, choc te wczesniejsze "mody"
        z tymi z wybiegów nie mialy wiele wspolnego:)
        Jesli przypadkiem nosze cos modnego to tylko dlatego, ze mi sie bardzo spodobalo
        i uznalam, ze do mnie pasuje, ale to sie zdarza rzadko bo ja bardzo powoli
        reaguje na nowosci i mody. Dlatego tez czesto nie kupuje czegos modnego, bo
        wtedy kiedy mi sie zaczyna podobac ma to juz prawie pol ulicy. Czasem kupuje cos
        takiego bo potrzebuje np kurtki a aktualne kolekcje w sklepach to wiadomo, ze sa
        raczej rzecz zgodne z trendami.
      • akj77 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 17:46
        magdalaena1977 napisała:

        > a propos - zadam Wam prowokacyjne pytanie - czy nosicie, rzeczy, które są modne
        > ,
        > ale się Wam nie podobają ? a koleżanki mówią, że będą świetnie pasować ?

        Generalnie nie. Jesli jednak osoba, ktora moim zdaniem odznacza sie dobrym
        smakiem - nie jakas pierwsza lepsza kolezanka - mowi mi, ze w czyms bede
        wygladala dobrze, to moge przynajmniej przymierzyc i spojrzec na to innym okiem.
        Czesto jest tak, ze moje uprzedzenie do danego rodzaju rzeczy wynika z
        przekonania, ze ja bede w tym wygladac zle.
      • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 17:54
        nie... w zasadzie to wręcz przeciwnie xD
      • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 18:03
        Nie.
        Ale z drugiej strony - nie mam (i w sumie nie miałam) takich koleżanek, więc z
        mojej strony to raczej gdybanie.

        Modą się interesuję o tyle, o ile - w sumie chętnie pooglądam zdjęcia z
        wybiegów, poprzeglądam jakieś gazetki, pooglądam Fashion TV co jakiś czas. Ale w
        99% stwierdzam - o rany, jakie to okropne / jak ona w tym okropnie wygląda /
        znów pół ulicy będzie wyglądać jak debile ;)))
        Ale czasem stwierdzam - ooo, czarne gotyckie koronki są modne, więc może
        wreszcie będę mogła kupić coś w normalnym sklepie :)
      • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 21:28
        magdalaena1977 napisała:

        > a propos - zadam Wam prowokacyjne pytanie - czy nosicie, rzeczy, które są modne
        > ,
        > ale się Wam nie podobają ? a koleżanki mówią, że będą świetnie pasować ?

        ale mi to prowokacja. to chyba normalne, ze nie.
      • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 21:39
        magdalaena1977 napisała:

        > a propos - zadam Wam prowokacyjne pytanie - czy nosicie, rzeczy, które są modne
        > ,
        > ale się Wam nie podobają ? a koleżanki mówią, że będą świetnie pasować ?

        Przede wszystkim - nie ma jednej jedynej mody. W każdym sezonie jest kilka trendów i jeszcze nie zdażyło mi się, by któryś z nich nie przypadł mi do gustu. Noszę więc rzeczy, które są modne i mi się podobają. Moda polega właśnie na wybraniu czegoś, co do nas pasuje. Na wiosnę według czasopisma Elle nosić się będzie sukienki romantyczne i safari, bermudy i mini spódniczki, wraca dżinsowa koszula, a zostają sandały na grubszej podeszwie (dobrze, bo moje wyglądają jeszcze super). W kolorach króluje biały w kompletnym looku, nowoczesna wersja etnologicznych wzorów i czarno-białe grafiki. Z tego wszystkiego wybieram dla siebie sprawdzone safari, sprawię sobie jeszcze może krótszą spódniczkę i kupiłam sobie już sukienkę w japońsko- etnologicznym stylu. W tym wyglądam dobrze i jestem modna. To co nosi cała ulica, nie ma też zwykle nic wspólnego z modą, można sobie więc podarować. ;-) Zdanie koleżanek mnie nie interesuje. ;-)
        • miss.et Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 22:51
          pierwszalitera napisała:


          >
          >
          > Przede wszystkim - nie ma jednej jedynej mody. W każdym sezonie jest kilka tren
          > dów i jeszcze nie zdażyło mi się, by któryś z nich nie przypadł mi do gustu.
          Święta racja pani dobrodziejki ;) Projektanci już dość dawno stracili pozycję
          dyktatorów, teraz proponują a my kaprysimy i wybieramy to, co się nam podoba i w
          czym nam dobrze:)
          Ale nie oszukuję się - nie żyję w próżni i aktualna moda wpływa na moje
          ubraniowe wybory i kształtuje gust. Kilka lat temu nie wbiłabym się w rurki
          tudzież legginsy, które teraz bardzo lubię. Z nowości na pewno pewno wybiorę
          czarno białe, graficzne zestawy, pewnie coś etno. Ale już safari na pewno nie,
          nie moje fasony, nie moje kolory. Ot cała filozofia ;))
        • klymenystra Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 10:54
          Co to jest styl etnologiczny ? :D
          • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 12:37
            klymenystra napisała:

            > Co to jest styl etnologiczny ? :D

            Może nie styl etnologiczny, ale wzory etnologiczne, to takie, które czerpią inspirację z folkloru i tradycji różnych narodów. Nowoczesne urbanistyczne etno polega na tym, że całkiem "normalne" klasyczne sukienki, czy bluzki posiadają desenie nawiązujące do wzorów afrykańskich, albo azjatyckich. Ja kupiłam sobie na przykład krótką sukienkę w formie pseudo-kimona, z typowymi japońskimi malowaniami na tkaninie przypominającej jedwab. Wzory etno są bardzo często w modzie. W zeszłych sezonach nosiło się mocno Afrykę, były też indyjskie akcenty. Pamiętam zimę z rosyjskimi krojami płaszczów i zdobionymi czapeczkami. Nosiło się też swego czasu indiańską biżuterię z dużymi turkusami do białych koszul. Nawet spódnica z falbankami w odpowiedniej stylizacji może być hiszpańskim etno.
            • klymenystra Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 13:03
              Etniczne moze jednak, co? Etnologia to jest taka nauka :D
              • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 13:47
                klymenystra napisała:

                > Etniczne moze jednak, co? Etnologia to jest taka nauka :D

                No trzeba było od razu napisać, że chodzi ci o problem językowy. Prawdę mówiąc, nie mam pojęcia jak określa się to po polsku. W języku, którym ja się posługuję, odpowiednik słowa "etniczne" odnosi się do narodowości i ma wiele wspólnego ze współczesnością, a nie tylko folklorem. A etnologia to faktycznie nauka, ala zajmująca się badaniem ludów i kultur pierwotnych. Jakoś więc tak mi się to echo przeszłości w obecnej modzie z tym skojarzyło. Być może błędnie.
                • jul-kaa Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 13:53
                  pierwszalitero, po polsku używa się w tym kontekście słowa "etniczny", ja się
                  domyśliłam o co chodziło :)
                  Etnologia nie zajmuje się wyłącznie badaniem ludów i kultur pierwotnych (to
                  określenie zresztą też już wychodzi z obiegu - taka poprawność polityczna).
                  Współcześnie zachodniej etnologii najbliżej do antropologii kulturowej, w Polsce
                  (i we wschodniej Europie) etnologia brata się nadal z etnografią.
                  • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 14:00
                    jul-kaa napisała:

                    > pierwszalitero, po polsku używa się w tym kontekście słowa "etniczny", ja się
                    > domyśliłam o co chodziło :)

                    Być może dlatego, by nie rozpoczynać dyskusji o końcówkach i znaczeniach, używa się w modzie międzynarodowo pojęcia ethno. ;-)
        • miss-alchemist Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 22:33
          a tak z ciekawości, bez złośliwości - jakie korzyści przynosi "bycie modną"? nigdy nie zwracałam na to specjalnej uwagi, ale może to ma jakieś znaczenie w życiu, w pracy etc :)

          prawdę mówiąc, nie wiem nawet, jak dowiedzieć się, co jest modne Oo
          • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 20:20
            miss-alchemist napisała:

            > a tak z ciekawości, bez złośliwości - jakie korzyści przynosi "bycie modną"? ni
            > gdy nie zwracałam na to specjalnej uwagi, ale może to ma jakieś znaczenie w życ
            > iu, w pracy etc :)

            No nie wiem, już nawet ludzie pierwotni używali jakiś ozdób, malowali sobie ciała, właściwie zupełnie niepotrzebnie, bo praktycznego znaczenia to nie ma. Można więc też używać ubrania tylko w celu ochrony przed chłodem. Ale większości ludzi to jednak nie wystarcza i moda towarzyszy nam od stuleci. Wiele zależy też od kręgów, w których się obracasz, bo w niektórych sprane dżinsy i flanelowe koszule z lumpeksów nikomu nie wadzą, ale gdzie indziej sposób ubierania odczytuje się jako statement, coś, co mówi o twojej osobowości, podejściu do wielu spraw i życiowej orientacji. A nienadążanie za czasem, obojętnie, celowe, czy przypadkowe, nie zawsze odczytywane jest pozytywnie. Dla wielu, na przykład dla mnie, moda to też zabawa, która sprawia przyjemność. Inni ludzie zbierają znaczki, albo śpiewają w chórze, każda ma jakieś zainteresowania. ;-)


            > prawdę mówiąc, nie wiem nawet, jak dowiedzieć się, co jest modne Oo

            Istnieją czasopisma, które żyją z mody. Takie jak Elle, Vogue i temu podobne. W nich znajdziesz zawsze sprawozdania z najnowszych desejnerowskich kolekcji w danym sezonie prezentowanych na wybiegach w Paryżu, Nowym Yorku i Mediolanie oraz jak te ciuchy się nosi. Nie znaczy to, że trzeba te drogie ciuchy kupować, ale chodzi o inspirację. Wiele z tych trendów trafia bowiem do tanich seciówek jak n.p H&M.
            • miss-alchemist Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 20:35
              Wiele zależy też
              > od kręgów, w których się obracasz, bo w niektórych sprane dżinsy i flanelowe ko
              > szule z lumpeksów nikomu nie wadzą, ale gdzie indziej sposób ubierania odczytuj
              > e się jako statement, coś, co mówi o twojej osobowości, podejściu do wielu spra
              > w i życiowej orientacji. A nienadążanie za czasem, obojętnie, celowe, czy przy
              > padkowe, nie zawsze odczytywane jest pozytywnie.

              całe szczęście studiuję na politechnice i panowie niespecjalnie orientują się chyba w damskiej modzie (jako i ja :P), flanelowe koszule i sprane dżinsy jak najbardziej wskazane, aby zachować wypracowany przez lata wizerunek... :P

              Dla wielu, na przykład dla mni
              > e, moda to też zabawa, która sprawia przyjemność. Inni ludzie zbierają znaczki,
              > albo śpiewają w chórze, każda ma jakieś zainteresowania. ;-)

              kumam czaczę :P tzn sama raczej nie wyobrażam sobie siebie zainteresowanej modą, ale wiem, jak różne zainteresowania mogą mieć ludzie (niektórzy, jak ja, lubią np. obklejać szafy biletami kolejowymi :P)

              > Istnieją czasopisma, które żyją z mody. Takie jak Elle, Vogue i temu podobne. W
              > nich znajdziesz zawsze sprawozdania z najnowszych desejnerowskich kolekcji w d
              > anym sezonie prezentowanych na wybiegach w Paryżu, Nowym Yorku i Mediolanie ora
              > z jak te ciuchy się nosi. Nie znaczy to, że trzeba te drogie ciuchy kupować, al
              > e chodzi o inspirację. Wiele z tych trendów trafia bowiem do tanich seciówek ja
              > k n.p H&M.

              dzięki bogom, nie stać mnie na takie pisma, więc chyba nie grozi mi zachwycenie się najnowszymi kolekcjami :) zaopatruję się w ubrania ciucholandach albo poprzez ciotki i kuzynki :P nawet w tych tanich sieciówkach nie kupuję, bo dla mnie nadal za drogo. jestem tym typem, który na ubraniach oszczędza - w końcu mamy w życiu ograniczoną ilość pieniędzy. i o ile mogę powiedzieć, że codzienne wydatki dosyć dobrze organizuję, to sporą kasę wydaję na konkretne rzeczy i na ciuchy to mi już nie wystarczy :P
              • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 20:56
                miss-alchemist napisała:

                > dzięki bogom, nie stać mnie na takie pisma, więc chyba nie grozi mi zachwycenie
                > się najnowszymi kolekcjami :) zaopatruję się w ubrania ciucholandach albo popr
                > zez ciotki i kuzynki :P nawet w tych tanich sieciówkach nie kupuję, bo dla mnie
                > nadal za drogo. jestem tym typem, który na ubraniach oszczędza - w końcu mamy
                > w życiu ograniczoną ilość pieniędzy. i o ile mogę powiedzieć, że codzienne wyda
                > tki dosyć dobrze organizuję, to sporą kasę wydaję na konkretne rzeczy i na ciuc
                > hy to mi już nie wystarczy :P

                To raczej sprawa priorytetów, a nie pieniędzy. Modnie ubrać można się bowiem za stosunkowo małe pieniądze. Pamiętam bowiem dokładnie, że jako nastolatka w dosyć ubogich latach 80-tych szyłam sobie z tanich materiałów falbankowe spodniczki, przerabiałam stare koronkowe bluzki mamy i łączyłam sznury plastykowych pereł, by wyglądać jak Madonna i Rosanna Arquette w filmie "Rozpaczliwie poszukując Susan". Naśladowałam też punkowy styl Blondie farbując białe prześcieradła na czarno i szyjąc z nich proste bluzeczki z łódkowym wycięciem, które "przyozdobiało" się agrafkami. A kiedy nosiło się romantyczne koronkowe kołnierzyki, to nauczyłam się specjalnie po to szydełkować. Więc albo ma się taką potrzebę, albo nie ma.
                • miss-alchemist Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 21:30
                  niestety, nie umiem szyć :P ubranie mogę sobie co najwyżej zlutować, a obawiam się, że takie mogłoby być niewygodne :)

                  jedyne przeróbki, jakich na ubraniach dokonuję, mają charakter destrukcyjny raczej. jak podarły mi się moje ukochane dżinsy i nie bardzo szło je uratować, to dziewczę wzięło żyletkę i dżinsy pocięło i poszarpało. potem nauczyciele w szkole pytali, czy mnie ktoś na ulicy nie napadł, jak w tych porciętach chodziłam :P na uczelnię ich nie noszę, ale zdarza mi się je zakładać wiosną i latem, szczególnie na koncerty.

                  i jak kupuję ubrania, to, z racji że nie znam się na modzie, zwracam uwagę raczej tylko na cenę, kolor, rozmiar i to, czy mi się podoba, czy nie. kryteria są raczej proste, więc lumpeksy mi wystarczają.

                  wiem, że to kwestia priorytetów, nie pieniędzy. jakbym chciała, to mogłabym się ubierać w tych sieciówkach albo i nawet lepiej, ale stypendium naukowe wolałam wydać na kurs na prawo jazdy, a oszczędności ładuję albo w komputer, albo sprzęt turystyczny.

                  żeby nie było - mnie nie przeszkadza, że nie jestem modna i że ubieram się w lumpeksach :) pewnie jakby mi na tym zależało, to moje życie wyglądałoby inaczej :P
                  • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 22:02
                    miss-alchemist napisała:

                    jak podarły mi się moje ukochane dżinsy i nie bardzo szło je uratować, to
                    > dziewczę wzięło żyletkę i dżinsy pocięło i poszarpało.


                    Ha, ha, ha, nie masz pojęcia ile modnych zapaleńców już coś takiego robiło. Cięło się samodzielnie dziurska na kolanach i pupie, bo przemysł dżinsowy nie nadążał tak szybko za trendami. ;-)
                    • zooba Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 22:15
                      Albo się pumeksem przecierało dżins, żeby wyglądał na stary znoszony.
                      Moi rodzice dostawali szału na ten widok :-)
                    • miss-alchemist Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 22:26
                      tyle, że ja nie zrobiłam tego dlatego, że chciałam mieć dziurawe dżinsy (zresztą, podówczas modne były spodnie-rurki), ale dlatego, że szkoda mi było ich wyrzucać. takich podartych normalnie by mi mama nie pozwoliła nosić, a takie podarte "specjalnie" to jakoś uszły w jej oczach, że niby celowo :D
                  • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 23:15
                    oo a ja już nie wiem, czy jestem "modna" czy "niemodna" ;) jak pojechałam na
                    Placebo do Warszawy, wstąpiliśmy do Złotych Tarasów i przeszliśmy się w okolicy.
                    I mnóstwo facetów się na mnie gapiło :D a dziewczyny w ZT to wszystkie były na
                    jedno kopyto, już łatwiej było zobaczyć ciekawie ubranego chłopaka ;) A ja
                    wyglądałam zupełnie inaczej niż większość tych dziewczyn, które tam widziałam ;)))

                    miss ---> no, i ile my wydajemy na staniki w porównaniu z nieuświadomionymi
                    dziewczynami, które stać na sieciówki ;)
                    • miss-alchemist Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 23:25
                      > miss ---> no, i ile my wydajemy na staniki w porównaniu z nieuświadomionymi
                      > dziewczynami, które stać na sieciówki ;)

                      staram się wydawać jak najmniej :P ale nie idzie mi to najlepiej :) wychodzę jednak z założenia, że są rzeczy, na których się nie oszczędza :P w lumpeksowym, tanim ubraniu co najwyżej głupio będę wyglądać, a w złym staniu było mi zawsze bardzo niewygodnie i przeszkadzało mi to generalnie w życiu :P

                      a zresztą, mnie tam naprawdę nie robi, co jest trendy, bo ja raczej od lat mam podobny styl ubierania się i raczej nie ciągnie mnie do zmian. jak byłam z eksem, to coś tam próbowałam ubierać się niby bardziej kobieco, spódniczki i jakieś takie, ale teraz to mi przeszło :P mojemu TŻ nie przeszkadza, że noszę bojówki i t-shirty o trzy rozmiary za duże, więc w ogóle zero motywacji do strojenia się :P

                      w ZT nigdy nie byłam, ale chadzam po Manufakturze w Łodzi... i w zasadzie nie czuję się jakoś specjalnie oryginalna :P takich ubraniowych degeneratów jak ja jest więcej :)
            • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 23:10
              no chyba nie chodzi o te "koszule z lumpeksu" jako niemodne ciuchy :/ ja mam
              "niemodne" ciuchy wg niektórych, część osób uważa je za obciach, a inni uważają
              że są super.
              miss-alchemist chodziło chyba o takie trendy, o noszenie czegoś co jest w
              gazetach opisane jako "modne"
        • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 21:05
          pierwszalitera napisała:

          > magdalaena1977 napisała:
          >
          > > a propos - zadam Wam prowokacyjne pytanie - czy nosicie, rzeczy, które są
          > modne
          > > ,
          > > ale się Wam nie podobają ? a koleżanki mówią, że będą świetnie pasować ?
          >
          > Przede wszystkim - nie ma jednej jedynej mody. W każdym sezonie jest kilka tren
          > dów i jeszcze nie zdażyło mi się, by któryś z nich nie przypadł mi do gustu. No
          > szę więc rzeczy, które są modne i mi się podobają. Moda polega właśnie na wybra
          > niu czegoś, co do nas pasuje. Na wiosnę według czasopisma Elle nosić się będzie
          > sukienki romantyczne i safari, bermudy i mini spódniczki, wraca dżinsowa koszu
          > la, a zostają sandały na grubszej podeszwie (dobrze, bo moje wyglądają jeszcze
          > super). W kolorach króluje biały w kompletnym looku, nowoczesna wersja etnologi
          > cznych wzorów i czarno-białe grafiki. Z tego wszystkiego wybieram dla siebie sp
          > rawdzone safari, sprawię sobie jeszcze może krótszą spódniczkę i kupiłam sobie
          > już sukienkę w japońsko- etnologicznym stylu. W tym wyglądam dobrze i jestem mo
          > dna. To co nosi cała ulica, nie ma też zwykle nic wspólnego z modą, można sobie
          > więc podarować. ;-) Zdanie koleżanek mnie nie interesuje. ;-)

          O matko, ale ja jestem opóźniona i nieuświadomiona w sprawie tego co jest modne
          (rzadko oglądam TV i nie czytam tego rodzaju magazynów o których pisałaś
          wcześniej). Na ulicy połowa dziewczyn chodzi albo w leginsach albo w obcisłych
          spodniach, więc myślałam, że to jest modne (uprzedzając ewentualne pytania od
          razu napiszę, że nie mam takich spodni ani leginsów bo mi się nie podobają) o_O
          W sumie się cieszę, że szefowa nie lubi kobiecych kobiet. Nie muszę się stroić i
          malować. A obcasy są wręcz niewskazane. Choć z drugiej strony czasami mam ochotę
          ładnie się ubrać :(

          A jeśli chodzi o pytanie czy nosze to co jest modne albo sugeruje koleżanka -
          kupuję tylko to co mi się podoba, nie zwracam uwagi na to jest modne.



          • madzioreck Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 18.03.10, 22:11
            agn44 napisała:

            > O matko, ale ja jestem opóźniona i nieuświadomiona w sprawie tego co jest modne

            Ja mam tak samo, czasem oświeca mnie mama, która jest "w branży", bo mnie to
            szczerze mówiąc kompletnie wisi, czy coś jest modne, czy nie --> nie mylić z
            "wisi mi, co na siebie zakładam". Choć na co dzień raczej się nie wczuwam w
            stroje i fryzury, to na wielkie wyjście jest pełna metamorfoza i wszystko na
            ostatni guzik :)
      • zooba Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 08:18
        Nie, wole dopasować moje ubrania do sylwetki niż do mody. Nie ubiorę rurek,
        spódnic-bombek ani balerinek - wyglądałabym jak kaczka.

        Teoretycznie nie znoszę wzorków, ale najwyraźniej gust mi się zmienia bo szukam
        intensywnie bluzki typu "peasant", która ma dużo wzorów i nie jest to kratka. To
        samo mam z kolorem różowym, może nawet nadejdzie dzień, gdy założę sukienkę w
        kwiatki???
        • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 12:45
          zooba napisała:

          > Nie, wole dopasować moje ubrania do sylwetki niż do mody. Nie ubiorę rurek,
          > spódnic-bombek ani balerinek - wyglądałabym jak kaczka.

          Ja tu nie widzę sprzeczności. Co mają w ogóle rurki do mody? To tylko jeden z trenów, który podchwyciła ulica, coś w rodzaju uniformu dla niedoinformowanych nastolatek. Ale przecież w tym samym czasie modne były też spodnie Marleny i buty na obcasach o podwyższonej podeszwie, nawet wygodniejsze niż klasyczne szpilki. Nie rozumiem więc, dlaczego nie można korzystać z mody lepiej dobranej do sylwetki.
          • zooba Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 13:34
            Rurki są tylko przykładem mody, która mi nie pasuje, pewnie, że nie jedynym w
            danym sezonie, ale dla mnie były ewidentnym przykładem, jak bardzo można sobie
            zepsuć wygląd idąc ślepo za modą, a nie wybierając z niej tego, co kogoś "ubiera".
    • klymenystra Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 20:17
      Podejrzewam, ze stylistka by ode mnie uciekla z wrzaskiem, gdyz od lat
      konsekwentnie nosze tylko to, co chce :) Oczywiscie, styl mi sie zmienial,
      pierwszym przelomem bylo ograniczenie czarnego na rzecz brazu, drugim - odkrycie
      dekoltu :)
      Ubieram sie w co chce i jak chce - wiem, ze powinnam nosic obcasy, ze powinnam
      obciac wlosy, ze powinnam czesciej nosic zloto, ze dobrze mi w swietnie
      skrojonych rurkach... ale nie chce, nie moge. Zloto, miedz - owszem, raz na
      jakis czas, wlosy zapuszczam i zapuszczac bede, rurki swietnie skrojone kosztuja
      krocie i w lumpeksach nie bywaja, a obcasy mi szkodza :)
      W szafie mam miks stylow - od eleganckich koszul, poprzez nieco pesjonarskie
      spodniczki, az do gotyckich i hippisowskich bluzek i wdzianek. Podobnie mam z
      bizuteria. Ubran mam wiecej niz powinnam, czesto problem "w co sie ubrac", ale
      moja szafe lubie :)

      Natomiast rozumiem doskonale osoby, ktore chca skorzystac z porad stylistki,
      choc taka kasa wydaje mi sie przesadzona. Ale jesli kogos stac - czemu nie?
      • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 16.03.10, 22:16
        klymenystra napisała:

        > Natomiast rozumiem doskonale osoby, ktore chca skorzystac z porad stylistki,
        > choc taka kasa wydaje mi sie przesadzona. Ale jesli kogos stac - czemu nie?
        :) Jak jesteś kobietą w IT i w wieku 24 lat zostajesz kierownikiem zespołu
        facetów lat 30, 35-40 i >45 ,zaczynasz obracać się wśród dyrektorów i realizować
        dla nich projekty, a na dodatek jeszcze wyglądasz młodziej niż masz na karku i
        ubierasz się młodzieżowo, to metamorfoza staje się wręcz niezbędna. I koszt do
        pewnego stopnia staje się rzeczą drugorzędną.
        • klymenystra Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 10:55
          Pewnie i tak, choc na slowa IT uciekam z wrzaskiem, bo nie chce pracowac w tej
          branzy :>
        • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 18:36
          (OT - oglądałaś może IT Crowd? ;) )

          no ale ta metamorfoza dotyczyła chyba tylko looku do pracy, prawda? bo mam
          wrażenie, że większość dziewczyn mówi o metamorfozie w kontekście zwykłego
          codziennego looku, a nie do firmy itp.
          • prostokvashino Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 17.03.10, 19:50
            fanka_tomcia napisała:

            > (OT - oglądałaś może IT Crowd? ;) )
            Oglądałam, różnica tylko taka, że ja jestem z wykształcenia w IT i mimo różnicy
            wieku parę rzeczy lepiej od nich zrobiłam:) Widocznie stąd awans.
            > no ale ta metamorfoza dotyczyła chyba tylko looku do pracy, prawda? bo mam
            > wrażenie, że większość dziewczyn mówi o metamorfozie w kontekście zwykłego
            > codziennego looku, a nie do firmy itp.
            Ale zmienia się również codzienny look mimo wszystko, bo pewne rzeczy
            przestajesz nosić/kupować w ogóle, fryzury nie zdejmiesz po pracy:) No i
            stylistka dobierała i pokazywała zestawy takie bardziej casual, które można
            nosić po pracy i nawet w firmach, które nie trzymają się sztywno dress-code.
            Zresztą przy takich zmianach, trzeba aby wizerunek był spójny.
          • yaga7 OT - IT Crowd 17.03.10, 22:22
            Richmond :D

            To bym była ja ;)
            Ale w żadnej polskiej firmie chyba bym się tak nie mogła ubierać, niestety.
            • fanka_tomcia Re: OT - IT Crowd 17.03.10, 23:38
              no, to byś siedziała w komórce w piwnicy jak on xDDD
              mnie się podobają ciuszki Jen (te kopertowe wiązane sukienki w geometryczne
              kolorowe wzorki jak z lat 60-70 :>), a styl Richmonda jak najbardziej :D
    • roza_am T & S w Warszawie 18.03.10, 19:25
      Ten link chyba najbardziej tu pasuje:

      kobieta.wp.pl/kat,59114,title,Jablko-czy-lizak-czyli-Trinny-i-Susannah-rozbieraja-Polske,wid,12079211,wiadomosc.html?ticaid=19d4b&_ticrsn=3
      • agn44 Re: T & S w Warszawie 18.03.10, 21:20
        Ja na pewno nie skorzystam (choćby dlatego, że mam daleko do Warszawy), ale
        jestem ciekawa relacji kobiet, które tam będą.
      • plica Re: T & S w Warszawie 18.03.10, 22:04
        T&S sa troche przereklamowane. obejrzalam mnostwo ich programow i nie zawsze zgadzam sie z gustem tych babek. czesto tez same ubieraja sie nieladnie, niezgrabnie i bez sensu :)
        • puellapuellae Re: T & S w Warszawie 18.03.10, 23:12
          Wlasnie spojrzalam na artykul i pierwsze co mi sie rzucilo w oczy to sukienka
          stylistyki po lewej stronie(nie wiem ktora jest ktora nigdy). Moim zdaniem ta
          sukienka i paski poszerzaja ja w biodrach, wiec nie robi sobie nia najlepszej
          reklamy:) Tez podchodze do nich z dystansem.
          • roza_am Re: T & S w Warszawie 19.03.10, 11:31
            > Tez podchodze do nich z dystansem.
            A właśnie na nie się w pierwszym poście powołałaś ;)

            T & S są przede wszystkim świetne w "pracy u podstaw" - motywowaniu ludzi do
            zmian i przekazywaniu podstawowych zasad (poznaj swoją figurę, zaakceptuj ją,
            dobieraj właściwe fasony, noś odpowiedni rozmiar - ani za mały, ani za duży,
            itp.). Wy pewnie oceniacie je już pod kątem szczegółowej realizacji zaleceń,
            niejako na wyższym poziomie stylistycznego wtajemniczenia. Tu już wchodzą w grę
            indywidualne gusty i upodobania, i każdy oceni to po swojemu. Ja, choć b. lubię
            dziewczyny też nie we wszystkim się z nimi zgadzam. Po prostu filtruję ich
            przekaz przez własne doświadczenie, styl życia czy inne czynniki. To tak samo
            jak z wiedzą z Lobby - dostajemy pewne narzędzia, ale sposób ich stosowania
            zależy od nas samych.
            • puellapuellae Re: T & S w Warszawie 19.03.10, 12:02
              Powolalam sie, bo mialam na mysli taki wlasnie rodzaj calosciowej metamorfozy od
              podstaw. Ich wykonanie bywa rozne, ale zasada jest dobra. Jesli chodzi o sam ich
              sposob ubierania sie to wydaja mi sie troche zbyt tandetne, wolalabym zeby moja
              stylistka miala wiecej klasy. Czesto widze jak ubieraja dziewczyny w rzeczy "z
              blyskiem"-cekiny na bluzkach, swietlisty makijaz, drobinki brokatu na powiekach
              i skorze i zawsze sie wtedy zastanawiam jakby to wygladalo na ulicy. Bo na
              ekranie fakt wychodzi dobrze, ale nie wiem czy zawsze dobre byloby przenoszenie
              takiego looku do zycia na codzien. Mam wrazenie, ze pewne rzeczy w TV wygladaja
              efektowanie a na ulicy juz nie a nawet sa na niej lekko tandetne.
              • pierwszalitera Re: T & S w Warszawie 19.03.10, 13:51
                puellapuellae napisała:

                Czesto widze jak ubieraja dziewczyny w rzeczy "z
                > blyskiem"-cekiny na bluzkach, swietlisty makijaz, drobinki brokatu na powiekach
                > i skorze i zawsze sie wtedy zastanawiam jakby to wygladalo na ulicy. Bo na
                > ekranie fakt wychodzi dobrze, ale nie wiem czy zawsze dobre byloby przenoszenie
                > takiego looku do zycia na codzien. Mam wrazenie, ze pewne rzeczy w TV wygladaja
                > efektowanie a na ulicy juz nie a nawet sa na niej lekko tandetne.


                Niekoniecznie. Cekiny, kamyki i perły na ubraniach są obecnie bardzo modne, ale by je nosić trzeba znać pewne zasady, bo szybko robi się "to much". Najgorszym błędem, który widać często na ulicy, jest przeładowanie. Sukienka, albo bluzka z cekinami nie wymaga, a wręcz nie znosi już dodatkowej biżuterii i świecidełek. Zawsze nosi się tylko jedną rzucającą się oczy część. Nigdy nie wolno błyszczeć od stóp do głów. A w makijażu, zwłaszcza błyszczącym, podreśla się albo tylko oczy, albo usta. W zasadzie modna stylizacja, to sztuka rezygnacji, bo jak chcemy podkreślić wszystko na raz, to wychodzi wiocha. A cekiny i perły najlepiej wyglądają, jeżeli nosi się je trochę w stylu art deco, czyli na bardzo stonowanych kolorach i resztę do nich nosi elegancko i klasycznie, a nie dyskotekowo seksi.
              • jul-kaa Re: T & S w Warszawie 19.03.10, 18:06
                A ja jeśli chodzi o całościowe zmiany, uwielbiam Goka. Jak go widzę (w kontakcie
                z tymi kobietami), to sama czuję się od razu ładniejsza.

                I w temacie wątku dodam jeszcze, że mnie taką metamorfozę zrobił mąż - to on
                zauważył, że mam złe staniki, on przekonał mnie, ze nie muszę chodzić w worach
                pokutnych, spódnicach do ziemi i wieeelkich bluzkach. A jak pooglądał Goka i
                T&S, to już zrobił się ekspertem :)
                Zmiana nie była bardzo, bardzo radykalna, ale spora i zmieniła z pewnością mój
                stosunek do samej siebie. I powiem Wam, że takie rady otrzymane od kogoś, kto
                nas kocha, akceptuje i komu podobamy się zawsze i wszędzie - niezależnie od
                tego, co mamy na sobie - są najlepsze :)
                • fanka_tomcia Re: T & S w Warszawie 19.03.10, 18:58
                  no ja zaczęłam nosić spódnice przed kolano (znaczy, mam może dwie ;P). Przez
                  lata żyłam w przekonaniu, że do moich nóg to długość tylko w kolanko lub
                  dłuższa, bo przecież mam "grube" nogi... Wg mojego faceta mogłabym nosić mini,
                  no ale do tego to już naprawdę mam za grube nogi ;) Wystarczy mi, że w krótszej
                  spódnicy widać te bułce nad kolanami po wewnętrznej stronie ud...
              • plica Re: T & S w Warszawie 20.03.10, 11:17
                nie przepadam za blyskotkami. ograniczam sie jedynie do kolczykow ze swarovskim i ew. czasem na impreze zaloze legginsy wet look :)
                • bruxelka11 Re: T & S w Warszawie 11.05.10, 22:14
                  Wracając do T&S początkowo się nimi zachwycałam, aż trafiłam na odcinek
                  programu, w którym wbiły pewną kobietę, w ewidentnie ciasną sukienkę. Sukienka
                  była odcinana pod biustem, ale T&S dobrały taki rozmiar, że odcięcie pod biustem
                  nie było pod a na biuście. Czegoś takiego się nie wybacza! :) Jak przyjadą do
                  Polski powinny iść na korki do biubiu, bo inaczej, to "z czym do ludzi"? ;)
    • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 12:01
      Cos mi sie przypomnialo. Czasem na przecenach albo w lumpeksach trafiam na cos, czego w zyciu nie zalozylabym na ulice, ale podoba mi sie i chodze w tym po domu ;) Mam np. taka dluzsza bluzeczke, prawie tunike z lejacego sie materialu, z duzym dekoltem. Wygladam w niej super, mam nawet cos na ksztalt talii - ale jest w rozowe i szare paski! I to szare sie troche blyszczy na srebrno! Pomijajac juz, ze nie mialabym do czego jej zalozyc... no po prostu nie :D Mam tez do chodzenia po domu na zime buty a la uggsy (co by mi cieplo bylo - wlasnie w nich siedze), ale na dwor troche lipa. Mam kilka koronkowych topow w roznych kolorach. Itp itd. Znaczy sa to rzeczy, w ktorych naprawde ladnie wygladam, ale sa tak sprzeczne z tym, co uwazam za dobry styl, ze nie moglabym sie przemoc. Z drugiej strony posiadam rozowa bluze w jeszcze bardziej rozowe koniki i czasem ja zakladam, ale po prostu widac, ze to zart ;) I czasem sie zastanawiam czy to ma jakikolwiek sens, no bo kurde, skoro mi w tym ladnie, to moze jednak?
      • panistrusia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 12:18
        1. Nie bardzo rozumiem dzielenie ubrań na kategorie 'po domu' i 'do
        ludzi'. Tzn. jestem w stanie zrozumieć zmienianie garsonki na coś
        wygodniejszego (ale już donaszania w domu jakichś gorszych ubrań,
        albo noszenia po domu dresów już nie). Ale to, o czym piszesz, to
        jakiś kaganiec i rozdwojenie jaźni.

        2. Co złego jest w kolorze różowym? Że się trzeba tłumaczyć, że to
        żart...


        Czyja opinia jest dla Ciebie ważniejsza niż Twoje własne samopoczucie
        i gust?
        • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 12:31
          panistrusia napisała:

          > 1. Nie bardzo rozumiem dzielenie ubrań na kategorie 'po domu' i 'do
          > ludzi'. Tzn. jestem w stanie zrozumieć zmienianie garsonki na coś
          > wygodniejszego (ale już donaszania w domu jakichś gorszych ubrań,
          > albo noszenia po domu dresów już nie). Ale to, o czym piszesz, to
          > jakiś kaganiec i rozdwojenie jaźni.
          >

          Wszystko zależy od sytuacji :)
          Ja pracuję w domu, siedzę przed kompem naście godzin, muszę mieć wygodne luźne
          (na brzuchu) ciuchy, bo inaczej mam problemy ;) Więc akurat sportowe spodnie
          (niekoniecznie dres z paskami, ale coś w stylu figleavesowego loungewear) albo
          bojówki są bardzo na miejscu :) Oczywiście nie są to rzeczy drugiej kategorii,
          bez przesady. Natomiast nie da się ukryć, że są to rzeczy kupowane do domu,
          wygodne i oczywiście ładne :)
          Z kolei na wyjścia do ludzi mam inne ciuchy, a na imprezy jeszcze inne. Bo
          trudno żebym w spodniach z łańcuchami, w których chodzę na imprezy czy do pubu,
          chodziła na sklepy do osiedlowego spożywczego czy do klubu fitness ;)
          • panistrusia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 12:44
            Ja też pracuję w domu, też przed komputerem i nie wyobrażam sobie
            czegoś takiego, że ubieram się w coś, w czym bym się ludziom nie
            pokazała. Tudzież nie wyobrażam sobie życia w dresowym domu (bo wraz z
            przekroczeniem progu domu garnitur zamienia się w szatę Dejaniry, a
            noszącemu go robią się marchwiane ręce i niechybnie go upaprze).

            Nie napisałam nic o tym, że niezależnie od okazji należy się ubierać
            tak samo.
            • jul-kaa Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 13:05
              Ja też pracuję w domu i też mam domowe ciuchy, w których nie tylko nie wyjdę,
              ale i listonoszowi się raczej nie pokażę :)
              Zdarza mi się zresztą siedzieć w szlafroku dłużej, niż teoretycznie wypada. Poza
              tym jestem straszną fleją i potrafię się ubrudzić naprawdę wszystkim - plamy z
              jedzenia, tłuszczu, środków czystości na "wyjściowych" ciuchach? Nie, dziękuję.
              • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 13:23
                No to ja tak nie mam :)
                W szlafrokach siedzieć nie lubię (poza wieczorami ;)), a brudzić też się nie
                brudzę (za wyjątkiem kociej sierści, no ale na to nie mam wpływu ;))
                • jul-kaa Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 14:03
                  yaga7 napisała:

                  > a brudzić też się nie
                  > brudzę (za wyjątkiem kociej sierści, no ale na to nie mam wpływu ;))

                  Bo nie gotujesz ;))
                  • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 14:04
                    hehe, no cos w tym jest :D

                    Jak mój Luby gotuje, to potem wygląda, jakby wyszedł z garnka, a kuchnia jeszcze
                    bardziej ;)
            • yaga7 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 13:22
              E no moment, ja nie mówię, że ja się ubieram w coś, w czym bym ludziom się nie
              pokazała ;) Jasne, że się pokazuję (listonoszowi :P czy sąsiadom), ale chodzi mi
              o to, że są to inne ciuchy niż ciuchy na zewnątrz i tyle.
              Mnie w dżinsach jest po prostu niewygodnie siedzieć przez naście godzin, a
              wygoda jest dla mnie priorytetem. Jeżeli nie jest mi wygodnie, źle mi się
              pracuje - cóż, taką mam ułomność.
              Nie mówiąc o tym, że mam dwa koty, z czego jeden w połowie biały, a 90% moich
              ciuchów jest czarna, więc można sobie wyobrazić, jak wyglądają ciuchy po tuleniu
              i głaskaniu kota nawet przez 5 min. A odkacać co 5 minut się nie będę, bo wg
              mnie mija się to z celem ;)
              • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:08
                mnie też nie jest wygodnie w dżinsach przez cały dzień :/
                a sierść, wydzielinę z gruczołów (nie ma to jak zaznaczyć teren na człowieku :D)
                i inne ekstrementy też jakoś nie zachęcają do noszenia "ładnych", "eleganckich"
                ubrań po domu ;)
                • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:08
                  miało być, że sierść itd przerabiałam i dalszy ciąg tak jak jest ;)
              • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 21.03.10, 22:17
                > Nie mówiąc o tym, że mam dwa koty, z czego jeden w połowie biały, a 90% moich
                > ciuchów jest czarna, więc można sobie wyobrazić, jak wyglądają ciuchy po tuleni
                > u
                > i głaskaniu kota nawet przez 5 min. A odkacać co 5 minut się nie będę, bo wg
                > mnie mija się to z celem ;)

                do kociego futra trzeba sie po prostu przyzwyczaic. tez mam ciuchy czarne, do tego czarne obicia mebli. odwiedza mnie kotka biało-rudo-czarna, ktora owszem pieknie pasuje mi do zielonych scian i czarnych mebli, ale gorzej jak juz sobie pojdzie :)
                zawsze usmiecham sie szeroko jak widze gdzies czlowieka z kocim futrem na ubraniu. mysle sobie "swój!"
        • thorrey Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 12:55
          panistrusia napisała:

          > 1. Nie bardzo rozumiem dzielenie ubrań na kategorie 'po domu'
          i 'do
          > ludzi'. Tzn. jestem w stanie zrozumieć zmienianie garsonki na coś
          > wygodniejszego (ale już donaszania w domu jakichś gorszych ubrań,
          > albo noszenia po domu dresów już nie). Ale to, o czym piszesz, to
          > jakiś kaganiec i rozdwojenie jaźni.

          Naprawdę? Sprzątasz, gotujesz, siedzisz przed telewizowrem/kompem w
          tych samych ciuchach w których chodzisz do pracy? No, to chyba masz
          gosposię i/lub zarabiasz tak strasznie dużo, że nie szkoda Ci nowych
          spodni zachlapać domestosem czy tłuszczem przy smażeniu.

          Mnie tam szkoda (wszelkie fartuszki racześ średnio chronią przed
          takimi wypadkami), dlatego też NIE zakładam tych samych rzeczy do
          pracy i po domu. Może jestem jakąś straszną fleją, ale po kilku
          razach kiedy zniszczyłam sobie w domu ulubiony ciuch, to w domu
          przebieram się w coś, czego nie będzie mi szkoda zniszczyć.
        • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 13:46
          > 1. Nie bardzo rozumiem dzielenie ubrań na kategorie 'po domu' i 'do
          > ludzi'.

          Gratuluje statusu materialnego, ktory pozwala ci na przebywanie w idealnie czystym domu, ktory zapewne sprzata ktos inny. Poniewaz ja sprzatam, gotuje, bywa ze np. tarzam sie po podlodze bawiac sie z papuga - nie zamierzam tego robic w ulubionych ubraniach, ktore mam na wyjscia, bo mi ich po prostu szkoda. Nie tylko ze wzgledu na cene, rowniez dlatego, ze przyzwyczajam sie do rzeczy, lepiej sie czuje w ciuchach, ktore znam ;) No i ciezko mi dobrac je idealnie do figury, wiec jesli juz znajde cos naprawde pasujacego, co dodatkowo mi sie podoba, nie bede w tym lazic po domu.

          Tzn. jestem w stanie zrozumieć zmienianie garsonki na coś
          > wygodniejszego (ale już donaszania w domu jakichś gorszych ubrań,
          > albo noszenia po domu dresów już nie). Ale to, o czym piszesz, to
          > jakiś kaganiec i rozdwojenie jaźni.

          Nie donaszam w domu starych ubran, chyba jasno napisalam, ze specjalnie do noszenia po domu je kupuje.

          > 2. Co złego jest w kolorze różowym? Że się trzeba tłumaczyć, że to
          > żart...

          Primo, napisalam "widac, ze to zart", a nie, ze sie tlumacze, secundo opisalam konkretny ciuch, ktory owszem, wyglada zabawnie na dziewczynie w moim wieku.

          > Czyja opinia jest dla Ciebie ważniejsza niż Twoje własne samopoczucie
          > i gust?

          Chyba nie zrozumialas. Srebrne niteczki na rozowym tle _nie_sa_ w moim guscie. Ale w bluzce wygladam dobrze, jest ladna i chodze sobie w niej po domu. A jak sie czyms ubrudzi na amen czy zniszczy w praniu - nie bedzie mi jej szkoda.
          • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 14:38
            slotna napisała:

            > Primo, napisalam "widac, ze to zart", a nie, ze sie tlumacze, secundo opisalam
            > konkretny ciuch, ktory owszem, wyglada zabawnie na dziewczynie w moim wieku.

            Jasne, że nosi się w domu nieraz coś całkiem "niestosownego". Moje ulubione domowe spodnie są z mięciusiej, prawie białej bawełny, mają w pasie różową tasiemkę, a na prawym biodrze jest wyhaftowany Snoopy. Są wygodne, milusie, można gotować je z białą bielizną, więc żadne plamy, nawet pomidorowe im nie straszne, przechodzą bez problemu proces suszenia w suszarce bębnowej i mogłabym w nich pójść nawet po bułki. Teoretycznie nadają się bowiem na noszenie poza domem. Ale ich tam nie noszę, bo Snoopy nie pasuje do mojego wizerunku zewnętrznego. Kiedyś przechodziłam też całą zimę w domu w różowej sukience ogrodniczce z ciepłej wełny. Super przecena, pewnie nikt nie chciał, bo nie dosyć, że minówa, to jeszcze kolor mocno cukierkowy. Po domu do grubych rajstop jak znalazł, wygodnie, miło, przyjaźnie, ale na zewnątrz? Never! To chyba też normalne, że w domu pozwalamy sobie na inne role, prawda? No i niektóre moje ciuchy są jednak trochę za drogie, by siadać w nich do półmiska pełnego spaghetti.
            • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 14:59
              > Ale i
              > ch tam nie noszę, bo Snoopy nie pasuje do mojego wizerunku zewnętrznego.

              >To chyba też normalne, że w domu pozwala
              > my sobie na inne role, prawda?


              O, to, to, to! :)

              Jeszcze jedna rzecz mnie ciekawi. Rozumiem nie zwracanie uwagi na zdanie kolezanek. Ale co ze zdaniem partnera? Ja wychodze z zalozenia, ze mozna pojsc na kompromis i nie uwazam sugestii, ze moglabym zalozyc cos tam konkretnego, czy czegos innego z kolei nie nosic, za obraze majestatu. Zwlaszcza, ze sama tez mam ochote czasem wplywac na wizerunek mojego faceta.
              • jul-kaa Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 15:18
                slotna napisała:
                > Jeszcze jedna rzecz mnie ciekawi. Rozumiem nie zwracanie uwagi na zdanie koleza
                > nek. Ale co ze zdaniem partnera?

                Ja się liczę ze zdaniem męża, on z moim. Po domu chodzimy bardzo "na luzie", ale
                jeśli zasugeruje mi, że danej bluzki/spódnicy powinnam się pozbyć, wywalam bez
                żalu.

                • pierwszalitera Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 16:09
                  jul-kaa napisała:

                  > Ja się liczę ze zdaniem męża, on z moim. Po domu chodzimy bardzo "na luzie", al
                  > e
                  > jeśli zasugeruje mi, że danej bluzki/spódnicy powinnam się pozbyć, wywalam bez
                  > żalu.

                  Zgadzam się i dodam, że nie jestem zdania, że trzeba w domu ubierać się dla mężczyzny kobieco-seksownie, by nie stracił zainteresowania. Mój facet woli, gdy dbam o wygląd i stylizację, gdy wychodzę z domu. Lubi, gdy tam na zewnątrz wyglądam atrakcyjnie i podobam się innym facetom. A już szczególnie, gdy wybieramy się gdzieś razem. Czuje się tym dowartościowany, że ma u boku modną i może nawet wytworną kobietę. Lubi też, gdy gram tam wizualnie jakąś rolę i może ze mną poflirtować jak z trochę obcą. Gdybym była ciągle na ostatni guzik, to chyba by przywykł i by mu się znudziło. ;-) Potrafi sobie też wyobrazić, że do czytania książek na tapczanie i smażenia ryby, te ciuszki i szmatki nieraz mogą być niewygodne. A że nawet te domowe rzeczy powinny pasować do sylwetki, być schludne i zakładane na zadbane, czyste ciało, to chyba oczywiste.
          • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:25
            donaszanie moim zdaniem nie jest aż takie złe ;) mam trochę bluzek, które
            przestałam nosić poza domem z różnych powodów (schudłam, rozciągnęły się,
            stwierdziłam, że wyglądam w nich niekorzystnie ;), zmechaciły się), a po domu są
            ok, wygodne i nie przeszkadza mi, że np. pogrubiają. Pamiętacie pomarańczową
            koszulkę Uli-Brzyduli? ;) mam identyczną, przestałam w niej chodzić, bo wyglądam
            w niej niezgrabnie, ale po domu jest ok. (no i jeszcze jak została pokazana w TV
            jako kiczowata i niemodna... mimo że jest z H&M ;P)
            • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:28
              a potem z pociętych bawełnianych ubrań są super ściereczki do kurzu, o wiele
              lepsze niż kupne :DDD
            • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:37
              A to nie, ja tak nie umiem - nie lubie jak mnie cos pogrubia, w domu rowniez. Zreszta zupelnie inaczej sie czuje ubrana w cos fajnego, co lubie, chociaz nie nadaje sie na zewnatrz, a inaczej np. w wielka bluze polarowa koloru burego (musze ja w koncu wyrzucic... ;)) - w tej ostatniej czulam sie jak bezplciowy klocek i wrecz rzutowalo to na moje zachowanie, hehe ;)
              • panistrusia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 23:10
                A propos: kiedyś ubrałam się w spodnie męża, które nota bene kiedyś
                były moje (kupiłam z myślą o mężu, ale on za nic jeansów nie chciał
                nosić, po jakimś czasie mu się odmieniło).
                I strasznie dziwnie się czułam: co popatrzyłam na swoje nogi, to miałam
                wrażenie, że to nogi męża. Brrrr.
                • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 23:42
                  Moj facet stwierdzil, ze lubi, jak chodze w jego koszulkach... No fajne sa, owszem, ale kurde - wiecie jak wyglada osoba nikczemnego wzrostu, a poteznego cyca, w luznym t-shircie, nie? ;) Pocieszam sie, ze on _wie_ jak wygladam pod spodem, a poza tym skoro mu sie to podoba, to juz wszystko jedno. Z domu tak w kazdym razie nie wyjde, w workach pokutnych latalam w nastolectwie i obiecalam sobie solennie, ze never again.
                  • plica Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 21.03.10, 22:22
                    > Moj facet stwierdzil, ze lubi, jak chodze w jego koszulkach... No fajne sa, ows
                    > zem, ale kurde - wiecie jak wyglada osoba nikczemnego wzrostu, a poteznego cyca
                    > , w luznym t-shircie, nie? ;)

                    hihi. moj tez to uwielbia. a ze najczesciej sa to koszulki w rozmiarze XXL lub XXXL - to mam po prostu obszerne sukienki do kolan z rekawem 3/4 :)
                    • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 21.03.10, 23:26
                      a i jeszcze nie wiem co dziewczyny tak z tym listonoszem ;) w moim przypadku
                      jest tak, że listonosz przeważnie przychodzi jak jeszcze śpię i problem odpada
                      ;) dodatkowo mogą wrzucać polecone do skrzynki. a jak się pilnie czegoś
                      spodziewam, to logiczne, że staram się wyglądać przyzwoicie. No i zawsze mogę
                      nie otworzyć drzwi, a potem pójść na pocztę z awizo :P Tak, jakby był obowiązek
                      otwierania listonoszowi :PP
        • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:00
          dzięki temu, że noszę po domu stare ciuchy lub specjalnie do tego celu kupowane
          w lumpeksie (spodnie), dżinsy i inne "wyjściowe" ciuchy starczają mi na dłużej.
          Dziwiłam się, czemu koleżanka musi co rok kupować nowe dżinsy, dopóki się nie
          okazało, że chodzi w nich po domu.
          Mnie nowych rzeczy szkoda. Poza tym ubranie domowe musi być przede wszystkim
          wygodne (a mnie dziwnym trafem jest wygodniej chodzić w niektórych ciuchach po
          mieście niż siedzieć w nich w domu...). I dresy są bardzo wygodne, miękkie w
          dotyku, z miłych materiałów. No i jeszcze przez kilka lat miałam gryzonie, nie
          wyrobiłabym przy nich z chodzeniem po domu w nowych ciuchach, w których również
          chodzę poza domem. No chyba, że komuś przy zwierzęciu chce się co chwilę prać
          nowe ciuszki...
          • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 20:43
            > Mnie nowych rzeczy szkoda. Poza tym ubranie domowe musi być przede wszystkim
            > wygodne (a mnie dziwnym trafem jest wygodniej chodzić w niektórych ciuchach po
            > mieście niż siedzieć w nich w domu...).

            Opisalam to kiedys w innym watku, to jest dla mnie nie do pojecia: caly dzien poza domem, w dzinsach, obcislej bluzce, plunge'u, z makijazem i bizuteria, w soczewkach - spoko. Po powrocie do domu - tragedia! Natychmiast zrzucam mordercze dzinsy, zmieniam duszacy stanik, sciagam pierscionki pilujace palce i kolczyki urywajace platki uszu, wyrywam z oczu szkla niemalze razem z rogowka, zmywam ten jakze szkodliwy makijaz... uff, mozna oddychac ;) Co ciekawe zjawisko nie wystepuje, kiedy mam gosci.
            • jul-kaa Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 21:45
              A ja mam wrażenie, że taka wrażliwość przychodzi z wiekiem - jak byłam młodsza
              (duużo), to wyjściowe ciuchy nie wydawały mi się niewygodne po powrocie do domu,
              nie musiałam natychmiast zdejmować kolczyków, zmywać makijażu itp. teraz muszę
              się natychmiast rozebrać - najchętniej do bielizny, jest mi w domu zawsze za
              ciepło...
              • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 20.03.10, 23:46
                Mnie na pewno nie jest za cieplo i prawde mowiac nie wiem, z czego to wynika. Jak sobie przypominam mlodsze czasy (przychodzi z wiekiem? buuuu, to juz? ;)), to czesciej uwalalam sie z ksiazka na lozku, wiec dzinsy w brzuch nie bodly, a teraz glownie siedze przy kompie. Z kolanami pod broda, dodajmy. Ale na pewno mam tak od paru, powiedzmy 4,5 lat. Aha, no i przewaznie po powrocie z pracy ide od razu pod prysznic, a jesli pozniej juz nigdzie nie wychodze, co zdarza sie nagminnie - przebieram sie od razu w czysciutkie i mieciutkie domowki.
              • fanka_tomcia Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 21.03.10, 01:38
                ja pierścionki ściągam po powrocie do domu już od podstawówki. W liceum po
                powrocie zamieniałam stanik z fiszbinami na bezfiszbinowca :P zmiana odzieży po
                powrocie do domu również od podstawówki, po prostu tak mnie wychowano... inna
                sprawa, że mniej więcej do 7 klasy chodziło się w bluzach i spodniach dresowych
                do szkoły i w tym można było sobie wygodnie siedzieć w domu ;) dżinsy to co innego.
                Zmywanie makijażu po przyjściu do domu to dla mnie podstawa (no czasem zdarza mi
                się zmywać podkład wieczorem jeśli mam nałożone minerały), bo jak mam pomalowane
                oczy, to pieką kiedy siedzę na kompie, nie wspominając już o zanieczyszczeniach,
                które osiadły na twarzy kiedy byłam w centrum ;)
                • slotna Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 21.03.10, 02:20
                  Ja od polowy liceum wloczylam sie calymi dniami ze znajomymi subkulturami po osiedlach, makijaz robilam rano, do szkoly, a zmywanie go tylko na te pol godziny, ktore spedzalam w domu celem zjedzenia obiadu, byloby troche bez sensu, musialabym nakladac nowy, bo jak to tak bez tapety wyjsc! :) W podstawowce nie nosilam pierscionkow i nie przebieralam sie, to wiem na pewno, bo mialam beznadziejnie ciuchy i rowno ich nienawidzilam, bylo mi zupelnie wszystko jedno, czy sie zniszcza czy nie.
        • agn44 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 21.03.10, 17:06
          panistrusia napisała:

          > 1. Nie bardzo rozumiem dzielenie ubrań na kategorie 'po domu' i 'do
          > ludzi'. Tzn. jestem w stanie zrozumieć zmienianie garsonki na coś
          > wygodniejszego (ale już donaszania w domu jakichś gorszych ubrań,
          > albo noszenia po domu dresów już nie).

          Dla mnie zmiana ubrań po powrocie do domu jest czymś naturalnym, mama mnie tego
          nauczyła, że nie powinnam niszczyć "lepszych" ubrań wycierając je po domu :P
          Przy codziennych pracach domowych bardzo szybko się "starzeją", nie mówiąc już o
          nieustannie śliniącym się psie, który cały czas wszystko brudzi.
          I nie widzę niczego złego w chodzeniu w dresach - są wygodne, cieplutkie i nie
          szkoda ich wyrzucić jak już są zużyte.
        • marciasek Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 26.10.10, 13:29
          panistrusia napisała:

          > 1. Nie bardzo rozumiem dzielenie ubrań na kategorie 'po domu' i 'do
          > ludzi'. Tzn. jestem w stanie zrozumieć zmienianie garsonki na coś
          > wygodniejszego (ale już donaszania w domu jakichś gorszych ubrań,
          > albo noszenia po domu dresów już nie). Ale to, o czym piszesz, to
          > jakiś kaganiec i rozdwojenie jaźni.
          >
          > 2. Co złego jest w kolorze różowym? Że się trzeba tłumaczyć, że to
          > żart...

          A co jest złego w dresie???
    • anka_z_lasu odmień swój wizerunek 16.06.10, 20:28
      wpadło mi w oko, więc wrzucam link:
      lula.pl/lula/1,94040,8012487,Metamorfozy___odmien_swoj_wizerunek_.html
    • escimo76 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 26.10.10, 11:53
      ja korzystałam kiedys z usług stylistki i uwazam ze był to swietny pomysł
      długo sie nad tym zastanawialam ale postanowilam na 30 urodziny zrobic sobie prezent;-)
      Tak naprawde jak sie nad tym zastanowisz jest to oszczednosc pieniedzy. Pomyslcie ile rzeczy kupilyscie takich z ktorych nie bylyscie zadowolone- a to nie taki kolor a to nie taki kroj... sama mam kilka takich wpadek
      Po spotkaniu ze stylistka wiem jakie kolory mi pasuja,jakie fasony ciuchow sa najkorzystniejsze;-)Mialam przeglad szafy-super sprawa, stylistkapokazala mi nowe zestawienia i pomyslyna moje ubrania i zakupy ze stylista- chodzłysmy chyba z 4 h;-)) Fajna zabawa, a przy okazji mnóstwa rzeczy sie nauczylam. Do tego okazalo sie ze moja sylwetka nie jest taka zła;-) dobrze czasem jak ktos spojrzy obiektywnie...Zafundowalam sobie tez lekcje makijazu bo zawsze otym marzylam i w koncu wiec co i jak;-))) Wiem ze dobiera tez fryzury do twarzy ale ja z tego nie korzystalam.
      Troce czekalam na spotkanie bo p Samanta jest dosc zajeta- glownie pracuje przysesjach zdjeciowych ale najlepiej zadzwonic i sie dowiedziec co i jak.
      Tel. nie pamietam ale strona to
      www.aspetto.pl
      • magdalaena1977 Re: Metamorfoza wygladu-wasze doswiadczenia, marz 26.10.10, 12:55
        escimo76 napisała:
        > ja korzystałam kiedys z usług stylistki i uwazam ze był to swietny pomysł (...)
        > Tel. nie pamietam ale strona to (...)
        I dlatego założyłam sobie konto, żeby zareklamować tę firmę tu i na forum Ślub i wesele.
        A fe !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja