Problem z biurem podróży

26.03.10, 14:56
Takiego wątku chyba nie ma :)

Help :)

Mam problem z dogadaniem się z BP w sprawie zwrotu kasy. Wykupiłam wycieczkę, po wpłacie się okazało, że jakichś tam świadczeń nie będzie, w związku z tym BP dało rabat i wystawiło nową umowę.
Z wycieczki wróciłam, kasy na koncie dalej nie mam.
Piszę do nich maile, wiem, że je czytają. Zero reakcji.

Czym mogę ich postraszyć?

Nie mam siły dzwonić i robić awantury przez telefon (bo nie lubię rozmawiać przez telefon), na razie wolałabym to załatwić mailowo. Wizyta w biurze odpada, bo to na drugim końcu Polski.

Co mam im napisać, żeby mi tę kasę zwrócili? Że gdzie to zgłoszę?
    • sarahdonnel Re: Problem z biurem podróży 26.03.10, 15:11
      Do lokalnej Izby Turystyki. Albo do rzecznika praw konsumenta, jak w IT nie mają
      wyspecjalizowanego: w końcu to 'po prostu' kwestia niezgodności produktu z
      umową, prawda?
      Poniżej strona ogólnopolska PIT.

      www.pit.org.pl/
      Zobacz, czy są zrzeszeni (wtedy masz większe pole manewru), to ogólnie się
      biurom opłaca, miewa się wtedy zniżki w obowiązkowych ubezpieczeniach ;).
      • victoria1985 Re: Problem z biurem podróży 26.03.10, 15:25
        Przede wszystkim nie pisz do nich emaili tylko napisz normalną reklamacje
        pisemna i wyślij na ich adres . Maja czas na odpowiedz 30d ni . Jeśli nic ci nie
        odpiszą w ciągu tych 30dni to znaczy ze reklamacja została przyjęta . Jeśli
        nadal nie dostaniesz kasy zwróć sie do uokik
        • akna Re: Problem z biurem podróży 26.03.10, 15:32
          UOKiK nie zajmuje się takimi rzeczami. Przerabiałam to w zeszłym roku :)
      • victoria1985 Re: Problem z biurem podróży 26.03.10, 15:28
        podpisana była nowa umowa wiec nie ma niezgodności tylko jest nadpłata
    • akna Re: Problem z biurem podróży 26.03.10, 15:24
      Oficjalne pismo, listem poleconym. Myślę, że powinnaś to napisać w formie
      reklamacji. Będą musieli się ustosunkować. Jeśli nie podziała, złożyć skargę do
      Marszałka Województwa, z którego jest to BP, jako podmiotu odpowiedzialnego za
      Rejestr Organizatorów Turystyki Województwa.
    • yaga7 dzięki :) 26.03.10, 15:39
      Wam za wszelkie sugestie :)
      Skrobnęłam kolejnego maila ostrzegawczego, że jak nie dostanę kasy, to będę
      pisać do tych Izb Turystyki i napiszę oficjalną reklamację.
      I faktycznie puszczę to w przyszłym tygodniu pocztą.

      Aaa, nie lubię takich afer :(
      Zwłaszcza, że biuro ma fajne hotele i naprawdę bym chętnie skorzystała z ich
      usług w przyszłości.
      Tylko obsługę klienta mają masakryczną :(
      • akna Re: dzięki :) 26.03.10, 15:48
        A które to? tak ku przestrodze. Wprawdzie ja głównie sama sobie organizuję
        wyjazdy, ale może się przydać.
        • yaga7 Re: dzięki :) 26.03.10, 15:59
          Tour Club ze Szczecina.

          Ale tak jak mówię - pewnie będziemy z nimi i tak jeździć, bo jako nieliczni na
          rynku mają wybór hoteli w Livigno, a ja uwielbiam tam jeździć na narty. I nawet
          cena zakwaterowana wychodzi niższa, jak się załatwia przez nich, niż jakby się
          chciało załatwiać bezpośrednio w hotelu. Wiem, bo sprawdziłam to w tym roku.

          Natomiast oczywiście gdyby się pojawiła taka oferta w innym biurze, pewnie bym
          zrezygnowała z ich usług, bo jednak ta obsługa klienta mnie dobija. W sumie w
          tym roku byliśmy 3 raz z nimi i w sumie za każdym razem byłam niezadowolona z
          obsługi, ale mega zadowolona z pobytu :)
          • pierwszalitera Re: dzięki :) 28.03.10, 14:43
            yaga7 napisała:

            I nawet
            > cena zakwaterowana wychodzi niższa, jak się załatwia przez nich, niż jakby się
            > chciało załatwiać bezpośrednio w hotelu. Wiem, bo sprawdziłam to w tym roku.
            >


            To wydaje mi się trochę mało prawdopodobne. Nawet gdyby biuro podróży dostawało rabaty ilościowe, to pod dodaniu przeróżnych opłat, z których te biura muszą przecież też żyć, nie powinno wyjść na mniej. A już tym bardziej, gdy ktoś ma monopol na ciekawą propozycję. Mnie nigdy w biurze nie wychodziło taniej, dlatego do Szwajcarii na przykład jeżdżę już tylko prywatnie. Można coś zaoszczędzić, albo za tą samą cenę ma się lepszy standard. A jak porównywałaś? Bo ja przechodząc przez ulubioną miejscowość pozbierałam reklamówki interesujących mnie hoteli, znalazłam stałe cenniki na stronie internetowej i sporo wcześniej rezerwowałam pokój. W miejscowościach turystcznych i obleganych może się bowiem zdarzyć, że właściciele podnoszą znacznie ceny miejsc resztkowych w sezonie, w zależności od popytu. Last minute jest nie zawsze tańsze.
            • yaga7 Re: dzięki :) 28.03.10, 14:56
              Może i mało prawdopodobne, ale akurat w tym konkretnym przypadku tak było ;)
              Być może dla innego hotelu i innego terminu byłoby inaczej, ale dla tego
              konkretnego hotelu, w którym chciałam być i tego konkretnego terminu, w którym
              chcieliśmy jechać, tak było. A opcji manewru nie mieliśmy raczej żadnych.

              Natomiast całkiem możliwe, że gdybym chciała zarezerwować bezpośrednio w hotelu,
              ale pół roku wcześniej, byłoby taniej, tego nie wykluczam ;)

              Ponieważ biuro wykręciło mi taki numer, prawdopodobnie w przyszłym roku będę na
              początku starała się zarezerwować coś na własną rękę, zwłaszcza, że w tym roku
              transport mieliśmy załatwiany z jeszcze innego biura podróży i było w porządku.

              A co do monopolu na ciekawe oferty - różnie to bywa ;) Nie dla wszystkich ta
              sama oferta jest ciekawa, niektórzy wolą zupełnie co innego. Widać to doskonale
              w ofertach narciarskich, gdzie większość osób woli tzw. ski safari, czyli
              codziennie inny ośrodek, inne trasy i codzienne dojazdy autokarem 1-1,5 h do
              stoków. A ja wolę urokliwe włoskie miasteczko, mniej stoków, ale wychodzę i
              wracam, kiedy ja chcę, a nie kiedy mam autokar do hotelu ;) Co kto lubi ;)
              • pierwszalitera Re: dzięki :) 28.03.10, 15:19
                yaga7 napisała:

                Widać to doskonale
                > w ofertach narciarskich, gdzie większość osób woli tzw. ski safari, czyli
                > codziennie inny ośrodek, inne trasy i codzienne dojazdy autokarem 1-1,5 h do
                > stoków. A ja wolę urokliwe włoskie miasteczko, mniej stoków, ale wychodzę i
                > wracam, kiedy ja chcę, a nie kiedy mam autokar do hotelu ;) Co kto lubi ;)

                Ja wprawdzie wolę letnie wypady w góry, bo nie jeżdżę na nartach, ale z to zdobywam stoki on foot. ;-) Preferuję jednak zdecydowanie urlopy, na których przez tydzień-dwa nie muszę korzystać z autokaru i samochodu, a jak można, to wybieram nawet miejscowości zamknięte dla konwecjonalnego ruchu, takie zupełnie bez spalin samochodowych. Dodam jeszcze, że nie korzystam z kolejek i wyciągów turystycznych, gdzie nie wlezę własnymi siłami, nie muszę być. ;-) To taka reakcja opozycyjna na życie w wielkim mieście. ;-) To potem wygląda bardzo zabawnie, bo siadam gdzieś wysoko w zakurzonych buciskach, przepocona, z dzikimi włosami i brudnymi łapami, obok świeżych, pachnących osandałkowanych pań, które wybrały wygodny wagonik i rzucam się wściekle głodna na chleb z mięsną konserwą, podczas gdy one dzielą się miętowym cukierkiem. ;-)
                • ciociazlarada Re: dzięki :) 28.03.10, 17:21
                  pierwszalitera napisała:

                  To potem wygląda bardzo zabawnie, bo
                  > siadam gdzieś wysoko w zakurzonych buciskach, przepocona, z dzikimi włosami i b
                  > rudnymi łapami, obok świeżych, pachnących osandałkowanych pań, które wybrały wy
                  > godny wagonik i rzucam się wściekle głodna na chleb z mięsną konserwą, podczas
                  > gdy one dzielą się miętowym cukierkiem. ;-)

                  To mi bardzo przypomina moje doświadczenia snowboardowo/narciarskie. Wyglądam
                  identycznie jak Ty, zamiast brudnych rąk, dodałabym przepoconą fryzurę o
                  kształcie sześciennym (od kasku), białe zmazy na twarzy (od poprawiania filtra)
                  i często gęsto subtelnie przymarznięty do nosa gil. Zawsze się zastanawiam
                  wtedy, dumając nad sznyclem, skąd się biorą wokół mnie te panie ze sztucznymi
                  rzęsami, włosami świeżo po papilotach, skrzące różowymi błyszczykami spod
                  białych puchowych czapeczek...

                  Podziwiam Cię Yaga, że jeździsz na zorganizowane narty, we mnie budzi się na
                  stokach mały "nacjonalista wybiórczy", tj. unikam nacji, które w grupach
                  wrzeszczą i rozpychają się na wyciągach. W czołówce są Polacy i Holendrzy,
                  dlatego wszelkie wyjazdy zimowe organizujemy sobie sami.
                  • yaga7 Re: dzięki :) 28.03.10, 17:43
                    Wszystko zależy od definicji "zorganizowanych wyjazdów"

                    Jeżeli dla Ciebie zorganizowany wyjazd znaczy jeżdżenie wszędzie w grupie z
                    panią pilotką i wieczorne animacje w grupie, to my na takie nie jeździmy :)

                    Tak jak pisałam wyżej, nie lubię zorganizowanych wyjazdów typu ski safari, gdzie
                    codziennie o 9 rano autokar wywozi non stop tę samą grupę w różne miejsca, a o
                    16 zbiera do hotelu, a wieczorem po kolacji mamy animacje ;)

                    Jeździmy w takie miejsca, w których zakwaterowanie jest blisko wyciągów, albo są
                    łatwe do obsługi skibusy. Wychodzimy z hotelu i wracamy kiedy chcemy. Zero
                    integracji z innymi Polakami. Zero animacji. Zero kontaktu z kimkolwiek ;)

                    Teraz jeszcze mieliśmy o tyle fajnie, że transport do Włoch wykupiliśmy w jednym
                    biurze (więc kontakt z nimi tylko w trakcie podróży), a zakwaterowanie w drugim
                    biurze - i to się jeszcze okazało, że ponieważ z tego biura tylko my chcieliśmy
                    tę miejscowość i ten hotel, biuro zdecydowało, że nie wysyła tam swojego
                    rezydenta, więc obniżyli nam cenę.

                    Aha, poza tym to nie bardzo mamy możliwość wyjazdu innego typu, bo nie mamy
                    samochodu (tak, są jeszcze ludzie bez samochodu ;)). Co prawda planujemy zakup
                    autka, ale nie sądzę, żebym jeździła (bo to ja będę kierowcą) do Włoch na narty,
                    bo po prostu na dzień dzisiejszy bym się bała.

                    I jeszcze jedno :) Na narty można jechać w różne miejsca - można do obleganej
                    przez Polaków i insze nacje Madonny czy Val di Sole, a można też wybrać Livigno
                    w wysokim sezonie, gdzie ogólnie w tym czasie ludzi dużo nie jest. I rozpychania
                    się nie zauważyłam z prostej przyczyny - zero kolejek :)
                    • pierwszalitera Re: dzięki :) 28.03.10, 20:04
                      yaga7 napisała:

                      > Aha, poza tym to nie bardzo mamy możliwość wyjazdu innego typu, bo nie mamy
                      > samochodu (tak, są jeszcze ludzie bez samochodu ;)). Co prawda planujemy zakup
                      > autka, ale nie sądzę, żebym jeździła (bo to ja będę kierowcą) do Włoch na narty
                      > ,
                      > bo po prostu na dzień dzisiejszy bym się bała.

                      Jasne, że istnieją ludzie bez samochodu. I to z wyboru. Samochód już dawno nie należy do symbolów statusu, a często jest nawet zżerającą w utrzymaniu pieniądze, zupełnie niepotrzebną zabawką. Gdy na przykład mieszka się dużym mieście z doskonałą komunikacją miejską i mocno ograniczonymi miejscami do parkowania. A w razie wyjazdu na urlop można skorzytać z licznych możliwości wypożyczenia pojazdu na krótki czas. Ale nawet wtedy, nie wszyscy uznawają długą, męczącą jazdę przez Alpy jako przyjemną rozrywkę i wolą skorzystać z innych możliwości. ;-) My ostatnio wybraliśmy kombinację samolot plus szwajcarska kolej. Raz, że na miejsce dociera się w zupełnie innym stanie, a nieco kosztowniejszy wydatek zwrócił się z nadwiązką i tak w ciągu całego roku. Jak sobie człowiek policzy te koszty za ubezpieczenia, naprawy, przeglądy, nowe części i benzynę, to ta taksówka od czasu do czasu nie wydaje się już wcale luksusem.
                      • yaga7 Re: dzięki :) 28.03.10, 20:24
                        No dokładnie.
                        Przez parę lat nie mieliśmy auta własnie z wyboru (Luby i tak dojeżdża komunikacją miejską, ja nie jeżdżę nigdzie, a z imprez lepiej wracać taxi), ale ostatnio stwierdziłam, że jednak samochód by nam się przydał na jakieś jedno- czy parodniowe wypady za miasto (na które obecnie nam się nie chce jeździć, bo jednak najpierw dojazd na dworzec, potem autobusem czy pociągiem trochę daleko, no i w te mniej uczęszczane miejsca nie można dojechać tak prosto). Więc kupujemy, ale i tak jesteśmy świadomi, że głównie będzie stał pod blokiem ;)
                        Ale może dzięki temu, że będę jeździć chociaż raz na jakiś czas, opcja wypożyczenia samochodu jak gdzieś kiedyś pojedziemy, stanie się realna.
                    • ciociazlarada Re: dzięki :) 28.03.10, 21:23
                      Yaga, na narty można pojechać również pociągiem albo polecieć samolotem w
                      niezorganizowany sposób:), nawet z własnym sprzętem się da. Ja raczej z tych,
                      którzy samochodem do toalety jadą;), a do Włoch bym się na narty autem nie
                      wybrała, więc Ci się nie dziwię. Jeżdżę czasami do Polski samochodem, jak muszę
                      przetransportować koty (do samolotu nie da się wziąć dwóch zwierząt będąc w
                      pojedynkę) i 1200 km to jest dla mnie maksymalny akceptowalny i rozsądny dystans:)
                      • yaga7 Re: dzięki :) 28.03.10, 21:51
                        Akurat z Krakowa pociągiem na narty raczej dojechać się nie da ;) To znaczy może
                        i się da, ale plusów takiego wyjazdu absolutnie nie widzę.
                        Co do samolotu pisałam wcześniej - licząc plusy, minusy i kasę, bardziej w
                        naszym przypadku opłaca się autokar.
                        Zwłaszcza, że są opcje wykupienia samego przejazdu autokarem i dla nas nie jest
                        to męczące zbytnio.
                        Co kto lubi po prostu :)
                  • pierwszalitera Re: dzięki :) 28.03.10, 20:13
                    ciociazlarada napisała:

                    > Podziwiam Cię Yaga, że jeździsz na zorganizowane narty, we mnie budzi się na
                    > stokach mały "nacjonalista wybiórczy", tj. unikam nacji, które w grupach
                    > wrzeszczą i rozpychają się na wyciągach. W czołówce są Polacy i Holendrzy,
                    > dlatego wszelkie wyjazdy zimowe organizujemy sobie sami.

                    Wybiórczy, że nie przepadasz za tymi wybranymi nacjami, czy w sensie wybiórczej percpepcji? ;-) Bo ja stawiam na to drugie. ;-) Po prostu łatwiej ich rozpoznajesz i dlaczego bardziej rzucają ci się w oczy. Bo ja Holendra po niemym wyglądzie i zachowaniu nie rozpoznam od Anglika, albo Skandynawa, za to Niemca i Polaka czuję na kilometr, więc mam na nich tylko ostrzejsze czułki. ;-)
                    • ciociazlarada Re: dzięki :) 28.03.10, 21:17
                      Pewnie to, że ich rozpoznaje sprawia, że łatwiej zauważam, zwłaszcza
                      wrzeszczenie;) Z drugiej strony, rozpoznaję również i bez problemu rozumiem
                      Rosjan, których sporo jest na nartach w Austrii i we Francji oraz Szwedów
                      (również we Francji). Obie ww nacje są dla odmiany bardzo miłym i kulturalnym
                      towarzystwem zarówno na wyciągu, jak i na stoku. Ale tak jak mówię, to moje
                      osobiste preferencje.

                      Holendrzy są dość hałaśliwi, więc po "niemym wyglądzie" ciężko by ich było:)
                      • pierwszalitera Re: dzięki :) 28.03.10, 22:35
                        ciociazlarada napisała:

                        Z drugiej strony, rozpoznaję również i bez problemu rozumiem
                        > Rosjan, których sporo jest na nartach w Austrii i we Francji oraz Szwedów
                        > (również we Francji). Obie ww nacje są dla odmiany bardzo miłym i kulturalnym
                        > towarzystwem zarówno na wyciągu, jak i na stoku. Ale tak jak mówię, to moje
                        > osobiste preferencje.

                        Nie będę się sprzeczać o osobiste preferencje, ale wiele celów turystycznych jak na przykład Turcja, zaczyna być przez moich niemieckich znajomych omijanych, właśnie z powodu coraz częściej się tam pojawiających bardzo głośnych i niekulturalnych Rosjan. Więc jak widać wszystko ma swoje dwie strony. ;-) A Holendrzy nie uchodzą u nas w ogóle za specjalnie hałaśliwych. Z racji niewielkiej odległości do holenderskiej granicy spotyka się u nas większą ilość Holendrów przejeżdżających na zakupy, zwłaszcza w okresach przedświątecznych, a ja często bywałam w tym kraju weekendowo, bo nad morze mi tam najbliżej. Fajny, malutki kraj, mili ludzie, spokojne plaże, żadnych nieprzyjemnych wspomnień, nie potrafię pojąć, co do nich masz. ;-)
    • yaga7 :D 26.03.10, 17:30
      Lobby ma siłę działania :)

      Jak ich postraszyłam oficjalną reklamacją i zgłoszeniem do Izby Turystyki, odpisali, że w przyszłym tygodniu wysyłają przelew.
      Oby faktycznie tak było.
      • normalna_ja Re: :D 28.03.10, 13:38
        sprawa załatwiona, mam nadzieję, że dotrzymają słowa i oddadzą
        pieniądze

        ale hotele w Livingo mają też inne biura podróży, np. TUI, więc jest
        w czym wybierać :))
        • yaga7 Re: :D 28.03.10, 14:58
          Też mam nadzieję, że słowa dotrzymają.

          Pamiętam, że patrzyłam na TUI, ale nic mi nie wpadło w oko. Natomiast
          podejrzewam, że na pewno mają ceny sporo wyższe ;)
Pełna wersja