Tanie wywoływanie zdjęć w Warszawie

26.03.10, 22:36
Gdzie wywołać w Warszawie nieogromną liczbę zdjęć (pewnie mniej niż 50, na pewno mniej niz 100) w formacie 9x13 lub 10x15? Chciałam wreszcie zacząć uzupełniać album bo jednak papierowe zdjęcia są fajniejsze niż te w komputerze, ale nie wywoływałam zdjęć tak dawno, że boję się, że strasznie przepłacę...
    • sarahdonnel Re: Tanie wywoływanie zdjęć w Warszawie 27.03.10, 00:18
      Ale chcesz wywołać z kliszy, czy drukować cyfrowe?

      Do analogów miałam swojego zaprzyjaźnionego fotografa w Centrum handlowym na
      Sadybie (tam, gdzie kino IMAX). Prałam u niego masę, nigdy nie przepalił (lub
      schrzanił ogólnie) mi kolorowego negatywu. I miałam zniżkę, bo robiłam dużo,
      prał też u tego fotografa mój tata.

      Czarno-białe negatywy robiłam na tyłach Domów Centrum, koło Złotej, zachwytu
      nie było, cenowo też nie (miałam kartę klienta, wychodziło ciut taniej), ale
      przynajmniej szybko.

      Przy małych formatach, zdjęciach 'rodzinnych' i z cyfrówki możesz robić w
      przysłowiowych kioskach czy w Rossmannach.

      Zabawa zaczyna się dopiero przy większych formatach, jak się uprzesz, że mają
      być na prawdziwym papierze fotograficznym, prane tradycyjnie (przy dużych
      formatach to ma znaczenie, bo wypełnianie słabszych rozdzielczości technologią
      cyfrowa odbywa się na dodawaniu najbardziej prawdopodobnego koloru brakującego
      punktu, 'z kliszy' lub 'ze slajdu' masz te punkty już określone, i nie chcesz,
      żeby drukarka przerabiała te kolory po swojemu). Większe formaty już prawie
      wszędzie drukowane są ze skanu negatywu.

      W cyfrówkę wyposażyłam się dopiero w Holandii, drukuję zdjęcia właśnie w a la
      Rossmanie, z 'fotokiosku', i jak na potrzeby albumu rodzinnego - wystarczy. Przy
      całej mojej fotofochatości i paru szkołach letnich tradycyjnej fotografii
      organizowanych przez pewną niemiecką instytucję edukacyjną.
      • smallfemme Re: Tanie wywoływanie zdjęć w Warszawie 27.03.10, 01:27
        Jeju, jestem zamotana. Z cyfrówki, zapomniałam o tym oczywiście. Ale kilka z nich ma trafić w ramki, więc wolałaby, żeby były jakiejś przyzwoitej jakości skoro będą do codziennego oglądania :)
        • sarahdonnel Re: Tanie wywoływanie zdjęć w Warszawie 27.03.10, 11:24
          Wydruki formatu pocztówki bardzo trudno zepsuć. Jeżeli 'baza' jest niezepsuta.
          Jeżeli chcesz trochę więcej kontroli (ale i o 5 - 10 gr drożej na zdjęciu), to
          raczej w wyspecjalizowanym labie, gdzie robią to na miejscu, i gdzie zawsze w
          weekend jest kolejka. Poobserwuj te przysupermarketowe (w galeriach handlowych
          supermarketów, ale poza centrum), takie, które istnieją trochę dłużej, zapytaj,
          czy możesz podejrzeć kalibrację kolorów na monitorze drukarki dla paru wybranych
          zdjęć (jeżeli chcesz np. morze bardziej błękitne, tzw. 'niebiesko-czerwona
          paleta', a jest zagrożenie, że wyjdzie bardziej w zielonkawo-żółty, czyli
          'zielono-żółta'; kiedyś brało się do tego negatywy różnych firm, teraz
          podrasowuje się balansem bieli ;).

          Na moje oko zdjęcia z cyfrówki wychodzą ciemniejsze i bardziej kontrastowe niż
          np. na moim laptopowym LCD, więc przy dodatkowo wzmocnionym kontraście mogą być
          ciut za ciemne.

          Nawet przy analogach, jak negatyw był dobry, to mogłam 'prać' zdjęcia
          gdziekolwiek, chociaż wolałam wyspecjalizowane laby, a już najbardziej tam,
          gdzie mnie znali i nie pakowali zdjęć na siłę do 'ostatniego rzutu z maszyny
          przed wymianą chemii'. Miało znaczenie to, latem - klimatyzacja w sklepie, oraz
          producent papieru.

          Więcej się nie będę 'wynurzać', chyba tylko straszę i komplikuję ;).
          • jul-kaa Re: Tanie wywoływanie zdjęć w Warszawie 27.03.10, 12:45
            sarahdonnel napisała:

            > Wydruki formatu pocztówki bardzo trudno zepsuć.

            Oj, tu się nie zgodzę. Ja już o jakiegoś czasu nie robię odbitek, bo wychodziła
            raz za razem kaszana. Im bardziej mi zależało, tym gorzej było. Nawet jak na
            ichnim (zakładowym) monitorze poprawiałam kolory. Ślubnych do dziś nie dałam do
            odbitek bo się boję straty kasy...
    • tfu.tfu Profi Lab 27.03.10, 11:42
      dla zawodowców to ten na Dzikiej 4 :) pieruńskie ceny mają, ale velvii nikomu
      innemu do zawołania nie dam :) nie mówiąc już o średnich formatach np.
      • sarahdonnel Re: Profi Lab 27.03.10, 12:33
        Strzelenie 1 klatki na Velvii to parę minut myślenia, i jak schrzanią slajd, to
        slajd jest praktycznie nie do uratowania. O 'fochatej' Velvii 50 nie wspominam
        ;). (Ale jak już z Velvii coś wyjdzie, to jakość powala na kolana. Zresztą, z
        kolorowych najbardziej lubię materiały Fuji, z czarno-białych - Ilfordy.)
        Stąd tak dobrze wspominam zaprzyjaźniony lab w Sadybie, bo nawet negatywów mi
        psuli wsadzaniem do starej chemii.

        Z mroczno-miejskich klimatów, jak 'znasz się' na ekscesach i potrafisz wykłócić
        to w labie: polecam crossowanie zwykłego negatywu (jak chyba Kodaka 200, takiego
        turystycznego, akurat miałam, a nie lubię) do slajdu. Wychodzą ponure rozmyte
        oliwko-brązy i niebieskie niebo.
        Ja miałam dostęp do tanku i ciemni, akurat wtedy mogłam na takie ekscesy sobie
        pozwolić. (Gdybym miała zamiar nadal mocno się bawić czarno-białymi i slajdami,
        to chyba zorganizowałabym pranie samodzielne, wychodzi taniej, szybciej i
        niezawodniej: 40 min na 2 - 5 klisz, sprzętu tyle co większe pudełko po butach,
        solidny koc i zdyscyplinowani domownicy, którzy nie wlezą do WC, kiedy akurat
        nawijasz kliszę na szpulkę. 'Otworkowe' na papierze dało się robić w
        dostosowanym w 10 minut szkolnym WC i w pudełkach po lodach. ;).
        • tfu.tfu Re: Profi Lab 27.03.10, 20:06
          no kurde bliźniaczka :D mamy identycznie z filmami (właśnie mam w zenicie velvię
          50 i normalnie boję się pstrykać ;))
          ech, daj cynk jak będziesz w stolnicy, z przyjemnością się na foto-łazęgę umówię :)
          co do samodzielnego wołania, to ja alergik jestem i się boję jednak, że potem
          będę się leczyć 3 lata :/ ergo nie wiem, no nie wiem ;) ale kiedyś spróbuję na
          bank, tylko muszę się udać z tzw. wizytą ;)
Pełna wersja