Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju

22.04.10, 13:33
Budzę się - jest. Wychodzę - jest. Cały dzień spędzam w szkole, co jest dla mnie bardzo uciążliwe. Jak czasem uda mi się przyjść na chwilę - oczywiście, że ona tu jest. Wracam wieczorem - jest. Klucz noszę właściwie tylko dla formalności. Sobota, niedziela - jest. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma łańcucha.

Marzy mi się, żeby laska była religijna, chodziła do galerii handlowej (zaraz obok, poza tym ciuchy leżą na niej jak na miare), chodziła do koleżanki, przesiadywała pół godziny pod prysznicem, gotowała, piła więcej płynów... COKOLWIEK.

Ale nie ma tak dobrze. Ona cały dzień leży na łóżku i zakuwa. Albo siedzi na kompie. W dodatku nie jest odwrócona do ściany, ale do środka pokoju. Praktycznie cały czas mnie obserwuje. Mam monitoring 24/7. Jedyna chwila prywatności to jak idę się wykąpać. Tak to mam podgląd co jem, w jakim kolorze zakładam majtki, jaką herbatę piję, co pakuję do plecaka i co przynoszę ze sklepu.

Miała pojechać niedawno na jakąś imprezę, napaliłam się strasznie... a tu żałoba narodowa. Miałam megadoła. Imprezę przeniesiono na późniejszy termin, ale laska naturalnie MUSI SIĘ UCZYĆ.

Ona nie wiedziałaby ocb, w końcu większość dnia mnie tu nie ma i ma spokój. Chciałabym spędzić trochę czasu BEZ LUDZI. Mam ochotę zrobic lasce krzywdę.

A w sumie nawet ją lubię, nie gada za wiele, głowy bzdetami nie zawraca, imprez nie lubi, nie ma bandy piszczących przyjaciółeczek i koffanego misiaczka. I lubi zespoły NDH. Chwała jej.

Ale każdy potrzebuje trochę prywatności, jakiś czas posiedzieć w samotności i się odstresować.

Jak sobie z tym poradzić?
Myślałam, żeby może wziąć jedną z jej koleżanek na bok (przychodzą czasem), wyjaśnić ocb i poprosić o tymczasowe usunięcie obiektu z pola widzenia.
Może znacie lepsze sposoby? Laska niedosłyszy, więc rozmowa z nią to ciężka sprawa. Ja także niezbyt dobrze sobie radzę z negocjacjami. Nie mam ochoty użerać się z fochami. Nie chcę też zrobić jej krzywdy. Chcę ją dyplomatycznie stąd usunąć i odpocząć w końcu.
    • nomina Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 13:56
      Ja tu widzę dwie opcje.

      1. To, co piszesz, porozmawiać z jakimiś zaufanymi jej koleżankami. Minusy:
      jeśli zaufane, to jej przekażą, a po drugie - jeśli współlokatorka ma taki
      domatorski charakter, to nie ma co jej zmieniać na siłę, bo to nie fair.

      2. Powiedz koleżance, że z bliżej nieznanych Ci powodów porobiło Ci się tak, że
      potrzebujesz co jakiś czas izolacji od ludzi (ech, cena cywilizacji...), bo
      inaczej po dłuższym czasie możesz dostać niekontrolowanych ataków histerii,
      paniki czy agresji. I czy koleżanka nie będzie miała nic "naprzeciw", jeśli
      profilaktycznie zainstalujesz zasłonkę, parawanik (tak zalecił Ci psycholog,
      możesz nawet jakiemuś kumatemu powiedzieć, o co chodzi). Podobno w Ikei można
      takie w miarę dyskretnie i niezagracające kupić.

      No i trzecia opcja: wynająć samodzielny pokój :).
      • victoria1985 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 14:03
        albo znaleść jej koffanego misiaczka najlepiej z własnym lokum i
        problem rozwiązany ;)
        • roza_am Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 15:09
          O tym samym pomyślałam :)

          Inny pomysł tak na szybko - może Ty znajdziesz sobie inne miejsce, gdzie będziesz mogła być sama? Wiem, nie ma to jak własne łóżko, ale skoro się nie da... Może basen w mało uczęszczanych godzinach, albo jakaś spokojna łąka/park + kocyk, ławka czy huśtawka, jak się znowu zrobi ciepło, kościół poza godzinami mszy, w miarę puste kino?
          • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 15:16
            Nie chodzi mi tyle o łóżko, co spokój od miejsc publicznych i czyichś obserwacji.
            To usztywnia i "usztucznia" człowieka, po pewnym czasie bardzo męczy.

            Jak chodzenie w szpilkach po wybojach - nie chcesz pójść pochodzić po równej nawierzchni, tylko je zdjąć i odpocząć.
      • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 14:16
        Ja tu byłam pierwsza.

        Lubię ją i w sumie lepiej trafić nie mogłam. Ale niech się na litość boską ruszy stąd!

        Parawanik nie zmieści się, za mało miejsca.
        O co chodzi z "(tak zalecił Ci psycholog, możesz nawet jakiemuś kumatemu powiedzieć, o co chodzi)"?
    • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 14:36
      > Może znacie lepsze sposoby? Laska niedosłyszy, więc rozmowa z nią to ciężka
      sprawa.

      Tak, tak. Najłatwiej jest zwalić problemy komunikacyjne na niedosłuch (zresztą
      skoro słucha tej samej muzyki co Ty, to raczej nie jest głeboko niedosłysząca,
      chociaż w sumie znam i takie przypadki). A tymczasem, surprise surprise... to Ty
      masz z nią problem, a nie ona z Tobą (a przynajmniej o tym nic nie wiemy), a
      komunikacja jest zadaniem dwustronnym i obie strony muszą się postarać.

      Kilka rad: mów wolniej i wyraźniej, nie odwracaj się do niej plecami jak mówisz
      (być może pomaga sobie czytaniem z ust), NIE mów głośniej niż zwykle, nie
      denerwuj się, jeśli coś trzeba będzie powtórzyć. Mogę rozwinąć temat na serio,
      jeśli chcesz, może być na priva.
      • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 14:44
        Ciężki - bez aparatów nic nie usłyszy. Zazwyczaj jak przychodzi to je zdejmuje. A jak nie zdejmie, to lubi włączyć sobie jedną z moich płyt, na cały regulator oczywiście.
        Ciężko się rozmawia, bo oprócz oczywistego wolno-i-wyraźnie dochodzi jeszcze kwestia mniejszego zasobu słownictwa.

        Zresztą temat dotyczy tego, ze chciałabym pobyć choć trochę sama, a nie jak obchodzić się z niedosłyszącymi.
        • szarsz Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 14:53
          Dorosłego nie zmienisz, nie zmusisz, żeby poszedł, gdzie nie ma ochoty.

          Inna sprawa, że ona może się zwyczajnie bać świata (ulicy, samochodów,
          których może nie usłyszeć albo ludzi, z którymi trzeba będzie
          rozmawiać) i wtedy bez psychoterapii nie poradzisz.
          • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 15:07
            szarsz napisała:

            > Dorosłego nie zmienisz, nie zmusisz, żeby poszedł, gdzie nie ma ochoty.
            >
            > Inna sprawa, że ona może się zwyczajnie bać świata (ulicy, samochodów,
            > których może nie usłyszeć albo ludzi, z którymi trzeba będzie
            > rozmawiać) i wtedy bez psychoterapii nie poradzisz.

            Wątpię. Jeśli ma mniejszy zasób słownictwa, jak to sugeruje Daslicht (ciekawe
            czy rzeczywiście tak jest, czy może po prostu nie wszystkie słowa jest w stanie
            zrozumieć z rozmowy z nią), to znaczy, że niedosłyszy co najmniej od wczesnego
            dzieciństwa i jest doskonale oswojona z tą sytuacją.

            Tak swoją drogą wcale się nie dziwię, że zdejmuje aparaty po przyjściu do domu
            (na tyle, na ile pokój w akademiku jest domem). To męczące jest.

            A co do meritum - nie ma dobrego sposobu poza wynajęciem samodzielnego pokoju.
            Ja doskonale rozumiem problem, nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś - może w
            ostateczności z partnerem - w jednym pokoju na dłuższą metę.

            Koleżanka potrzebuje zapewne więcej czasu na naukę, no to siedzi w pokoju i się
            uczy, co ma zrobić. Nie bardzo jest się do czego przyczepić, rozmowa z innymi
            dziewczynami na ten temat też nie za bardzo ma sens i nie jest uczciwa wobec
            współlokatorki (jak byś się czuła, gdybyś się dowiedziała, że dziewczyny cię
            gdzieś wyciągnęły tylko dlatego, że twoja współlokatorka nie może na ciebie
            patrzeć?)
            Można najwyżej szukać sobie samotności gdzie indziej.
          • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 15:11
            Ona jest bardziej społeczna ode mnie :/

            Ale możliwe, że lubi ze mną mieszkać, przynajmniej nikt jej do rozmów nie zmusza (nieprzyzwyczajona jest do tego) ^^

            A ja marzę o świętym spokoju. Cały dzień w szkole mnie wykańcza. ŻADNYCH LUDZI.
            • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 15:23
              daslicht napisała:

              > Ona jest bardziej społeczna ode mnie :/
              >
              > Ale możliwe, że lubi ze mną mieszkać, przynajmniej nikt jej do rozmów nie zmusz
              > a (nieprzyzwyczajona jest do tego) ^^

              O tak, to jest bardzo możliwe, że z Tobą jej się dobrze mieszka :-)
              Spróbuj na to popatrzeć w ten sposób: Ty od niej nic nie chcesz i ona od Ciebie
              tez nie.
              Ja nawet chyba rozumiem, czemu ona się nie odwraca do ściany, jak siedzi przy
              komputerze. Nie słysząc dobrze, czuje się bezpieczniej, jeśli widzi otoczenie.
              To nie znaczy, że musi zwracać na nie uwagę w sposób świadomy i liczyć Twoją
              herbatę.

              >
              > A ja marzę o świętym spokoju. Cały dzień w szkole mnie wykańcza. ŻADNYCH LUDZI.
              >

              To też doskonale rozumiem i cieszę się, że nie musiałam mieszkać w akademiku.
              • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 17:53
                Tak właśnie jest i cieszy mnie to - nie chciałabym mieszkać z rozwrzeszczanym biegającym towarzystwem robiącym imprezy. Jesteśmy dobrze dobrane - ona niedosłyszy, ja mało kontaktowa. Często rozmawiamy na gadu, wygląda to komicznie, ale jest łatwiej :)))))
                Ona nie słyszy od niemowlęctwa i wielu rzeczy nie rozumie.

                Ona się nauczyła, że jak mówi coś, a ja w tym czasie np. zdejmuję buty czy wyłączam czajnik, to nie przestaję jej słyszeć. A ja się nauczyłam żeby patrzeć na rozmówcę jak mówię - bo ona czyta z ruchu warg, więc muszę to robić.

                Mimo to zaczyna mnie denerwować jej ciągła obecność w pokoju. Ona ma dużo czasu tylko dla siebie, bo ja dłuuugo przesiaduję w szkole. A ja cały czas mam towarzystwo. Jasne, że wolę jedną osobę w swoim miejscu niż 30 osób w obcym, ale chciałabym trochę pobyć sama. Po dłuższym przebywaniu z kimś w jednym pokoju, ten ktoś zaczyna działać na nerwy. Choćby nawet był najwspanialszy i najukochańszy.
    • slotna Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 14:54
      W pokoju dwuosobowym mieszkalam tylko raz (za to przechodnim ;)) i rozwiazane to bylo tak, ze przewaznie siedzialam w kuchni (mnie to odpowiadalo, tam bylo mi wygodniej), a wspollokatorka zakuwala w pokoju. Czasem sie zamienialysmy.
    • myszanka_88 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 15:26
      W sumie takie rzeczy dobrze jest omawiać na początku wspólnego mieszkania, ale
      może zapytaj prosto z mostu czy nie wchodzi w grę jakaś umowa w stylu: raz w
      tygodniu ja idę na zakupy/do kina na 4h, a Ty masz pokój dla siebie, a w inny
      dzień Ty to robisz? Kiedy do mnie do kawalerki wprowadziła się na trochę
      koleżanka, to w czasie pokazywania jej jak działa pralka i gdzie stoi żelazko,
      poruszyłam ten temat. Powiedziałam, że jakby chciała kogoś zaprosić czy pouczyć
      się czegoś ważnego, to niech mi powie trochę wcześniej, nie ma problemu, żebym
      sobie raz na tydzień czy dwa zaplanowała jakieś dłuższe wyjście. Podobną umowę
      mieli moi znajomi (mieszkali razem w akademiku) - jak jeden zapraszał
      dziewczynę, to drugi szedł do znajomych, na miasto, do biblioteki, itp. Myślę,
      że jeśli ona nie jest skrajnie towarzyska, to zrozumie Twoją potrzebę pobycia
      czasem samej i się nie obrazi :).
      • the_mariska Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 16:01
        To ja chyba jestem jakimś wyjątkowo towarzyskim i tolerancyjnym zjawiskiem, bo
        od lat 4 mieszkam w akademiku, w 3-osobowym pokoju i całkiem mi się to podoba.
        Fakt, pokój jest dosyć duży jak na standardy akademikowe, do tego mamy prawie
        własną kuchnię i łazienkę, ale prywatność jest tu ostatnią rzeczą o jakiej można
        pomyśleć. Mało tego, w pakiecie dostałyśmy również gratisowych współlokatorów, w
        szczytowym momencie było 2 facetów siedzących, mieszkających i śpiących u nas w
        pokoju niemal non-stop i jeden na pół etatu. Do tego doliczcie spontaniczne
        odwiedziny kolegów z akademika o dowolnej porze dnia i nocy oraz spontaniczne
        imprezy w środku tygodnia trwające nieraz do bladego świtu (od kiedy zaczęłyśmy
        pracować trochę się uspokoiło pod tym względem) i macie nie taki znowu strasznie
        nietypowy obrazek z życia wiecznych studentek ;)

        Jeżeli któraś potrzebuje się uczyć w spokoju, idzie do pokoju cichej nauki, a w
        miesiącach letnich rozkłada się z kocykiem w parku (w lecie jest tu taki zaduch,
        że ciężko w pokoju wysiedzieć). Jeśli ktoś chce pogruchać ze swoim lubym,
        wychodzi się znowu do parku (jak to dobrze, że mamy park pod samym akademikiem
        :)), do kina, knajpy, na wystawę, w ostateczności można nawet siąść na klatce
        schodowej. Właściwie to jak jest ciepło, to mało kto w ogóle siedzi w tym naszym
        pięcioipółosobowympokoju. W przypadku, gdy któraś z nas zamierza iść spać, a w
        pokoju trwa dzika balanga z karaoke, gitarą i tańcami do rana, wystarczy słowo a
        balanga na 50 osób przenosi się do innego pokoju. Jasne, marzę czasem, żeby móc
        spędzić romantyczny wieczór we dwoje kiedy tylko mam na to ochotę, chociaż od
        czasu do czasu współlokatorki jeżdżą przecież do domu, więc wszystko da się
        zorganizować. Czytając wasze wypowiedzi o planowaniu nauki czy wizyty na tydzień
        przed mam wrażenie że żyję na jakiejś innej planecie ;)
    • kasia_grubasia Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 16:00
      Daslicht, a możecie się umówić tak, żeby nie zdejmowała aparatów jak siedzi w pokoju? Jeśli cały czas będzie miała zdjęte, nigdy się nie dogadacie. Możesz jej coś zaproponować w zamian, wtedy łatwiej się zgodzi. Założę się, że po jakimś czasie nie będziecie mogły się powstrzymać, żeby na okrągło ze sobą nie gadać :)

      Z osobą, z którą się mieszka, TRZEBA się dogadać, tak jest wszystkim łatwiej. Niech zna Cię od podszewki, powiedz jej wszystko o sobie, wyrysuj jej na kartce swój plan dnia i pokaż na zdjęciach wszystkich znajomych. Dzięki temu nie będziesz czuła się skrępowana, że na ciebie patrzy - przecież nie masz nic do ukrycia. Zalecam wręcz bombardowanie jej informacjami o sobie - wtedy zacznie się przed nimi bronić i je ignorować (problem tylko w tym, że - mimo że nigdy Cię nie widziałam - to wydaje mi się że nie jesteś jakąś wyjątkową ekstrawertyczką ;> ) Oczywiście ona też powinna się całkowicie przed Tobą otworzyć, nie ma nic za darmo. Będziecie się nawzajem trzymały w szachu ;)

      Wiem, że to niełatwe, ale od 4 lat mieszkam w różnych dziwnych miejscach z jeszcze dziwniejszymi osobami i inaczej się nie da.
      • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 16:15
        kasia_grubasia napisała:

        > Daslicht, a możecie się umówić tak, żeby nie zdejmowała aparatów jak siedzi w p
        > okoju?

        Przecież siedzi tam cały czas. Ponoś aparaty słuchowe 17 godzin na dobę, to
        zobaczysz... Oczywiście do rozmowy powinna je zakładać - tak jak napisałam,
        porozumienie to problem OBU stron. Ale to w sumie OT.
        • kasia_grubasia Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 23.04.10, 08:54
          Hmmm no tak. Ale w sumie mogłaby je zakładać, jak przychodzi Daslicht.
        • olusimama Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 26.04.10, 19:31
          akj77 napisała:

          > Przecież siedzi tam cały czas. Ponoś aparaty słuchowe 17 godzin na dobę, to
          > zobaczysz...

          Ej, ale przecież aparaty słuchowe to proteza, z zasady mająca służyć cały czas a
          nie od przypadku do przypadku.

          Ja nosze okulary korygujące mój zły wzrok. I noszę je cały czas, bo jak zdejmę
          to źle widzę. Analogicznie jest (powinno być) z aparatami. Jeśli ich używanie
          meczy, to znaczy, że coś jest nie tak. Żle dobrane albo źle wyregulowane.
          • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 27.04.10, 01:47
            > akj77 napisała:
            >
            > > Przecież siedzi tam cały czas. Ponoś aparaty słuchowe 17 godzin na dobę,
            > to
            > > zobaczysz...
            >
            > Ej, ale przecież aparaty słuchowe to proteza, z zasady mająca służyć cały czas
            > a
            > nie od przypadku do przypadku.
            >
            > Ja nosze okulary korygujące mój zły wzrok. I noszę je cały czas, bo jak zdejmę
            > to źle widzę. Analogicznie jest (powinno być) z aparatami. Jeśli ich używanie
            > meczy, to znaczy, że coś jest nie tak. Żle dobrane albo źle wyregulowane.
            >

            Nie. Okulary nosi się zupełnie inaczej i porównywanie ich do aparatów słuchowych
            nie ma sensu na wielu płaszczyznach: inna jest zasada działania (wbrew pozorom
            wzmacnianie dżwięków nie jest najważniejszą funkcją nowoczesnego aparatu), inne
            efekty się osiąga (przy okularach zazwyczaj możliwa jest całkowita korekcja
            wzroku; przy utracie słuchu pełna korekcja jest bardzo rzadko możliwa, jeśli w
            ogóle), wreszcie inny jest komfort noszenia (przede wszystkim chodzi o wkładki
            uszne, które muszą ściśle przylegać do wnętrza ucha).

            Myślę, że można to porównać do noszenia stanika w dobrze dobranym rozmiarze
            powiedzmy 90K. Wiadomo, że lepiej w staniku niż bez, ale nie ma siły, żeby to
            się gdzieś nie wrzynało, czy to obwodem, czy fiszbinami, czy ramiączkami. I w
            domu trzeba taki stanik zdjąć albo zmienić na coś gorzej trzymającego, ale
            luźniejszego.
    • turzyca Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 22.04.10, 20:30
      1) Zapomnij, ze to jest Twoj problem i wyluzuj.
      2) Rzuc luznym tonem, ze chcialabys pobyc w pokoju troche czasu sama.
      Zaproponuj, zeby nastepnym razem spotkanie z ktoras z kolezanek, ktore jest
      zaplanowane w trakcie Twojej obecnosci, odbylo sie u tej kolezanki. Ona moze po
      prostu nie miec pomyslu, jak wyjsc z domu, wiec podrzuc jej kilka rozwiazan.
      3) Jesli bedzie dopytywac sie, o co chodzi nadal wyluzowanym tonem powiedz, ze
      odczuwasz potrzebe pobycia sama i bardzo Ci na tym zalezy.
      4) W skrajnym przypadku ucieknij sie do klamstwa i podeprzyj sie autorytetem
      lekarskim w stylu "ze wzgledu na zbyt intensywne otoczenie ludzmi, wiesz studia
      i w ogole, wykazuje objawy zespolu stresowego i powinnam co pewien czas
      poprzebywac sama z dala od ludzi, bo inaczej moze sie skonczyc problemami
      zdrowotnymi."
      5) Jesli w czasie rozmowy zacznie Cie nosic, to nic nie uzyskasz, bo skonczy sie
      scenariuszem "a w d... mam Twoja siekiere", wiec patrz pkt. 1.


      A moze baldachim se kup z nieprzezroczystym materialem?
      • mmm-mm Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 23.04.10, 04:42
        A ja marze o wlasnym pokoju, buu. W Polsce mielismy dom typu:"trzy salony, dwie
        kuchnie, cztery pietra w tym dwa gorne niewykonczone". Taka moda byla, bo wiele
        osob taki wybudowalo. No i rodzice zwlikwidowali druga kuchnie i tak mialysmy
        wspolny pokoj z siostra. Potem przez kilka miesiecy mialysmy osobny, bo
        wyjezdzalismy z Polski nie naraz. I to byl najlepszy okres w moim zyciu. Bylam
        bardziej towarzyska, a jak wracalam do swojego pokoju to napawalam sie swoja
        przestrzenia, rowniutko poukladanymi ksiazkami i ciuchami, prostota i
        porzadkiem. A teraz nawet wlasnego lozka nie mam. Ja nie lubie dzielic lozka z
        siostra, szafy, biurka itd., bo ona robi straszny balagan. Z biurka juz nie
        korzystam, bo nawet jak nie ma na nim smieci, to jest zawalone papierami typu
        "trzymam wszystko z przed trech lat ze szkoly" i 50 tysiacami ksiazek, ktorych
        nigdy nie czyta. Lekcje odrabiam gdzie popadnie, a ucze sie na lozku lub na
        kanapie w salonie przy telewizorze i ciagle robiacych cos czlonkach rodziny. A
        ubrania, rany boskie. Wyobrazcie sobie szafe, po jednej stronie ciuchy
        poukladane kolorami i typem, a po drugiej drzwi strach otworzyc. Teraz juz wiem
        dlaczego mam gorsze oceny. Ja nie mam gdzie sie uczyc. A gdybym miala ciche
        mieszkanie to bym nawet pozbyla sie niesmialosci i zaczela pierwsza sie odzywac
        do ludzi. Mieszkanie z innymi studentami, brrrr, nie znioslabym tego. Nie
        potrzebuje towarzystwa 24 godziny na dobe. Wystarczy jak caly czas jestem
        zabiegana i pomiedzy ludzmi, ciagle cos trzeba zalatwiac, gdzies wyjsc po
        szkole, czy wieczorem (przeciez nie bede siedziec w domu caly czas, sie nudze),
        isc do pracy itd.
        A przypomnialo mi sie jak pare razy spotkalam sie z tym ze ktos mi czytal z ust.
        Nie lubilam tego, bo towarzyszylo temu wytrzeszczenie oczu i poruszanie ustami,
        slowem twarz ryby jak plywa. W tym problem ze po polsku nie mowie gwara i gorale
        mnie nie rozumieja, nawet jak dobrze slysza, przykro mi pszeca ni bede godoc
        zeby uni mnie rooozumieli, sakramencko (a o tym slowie nigdy nie slyszalam
        dopoki sie z nimi nie zetknelam).
        • edhelwen Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 23.04.10, 23:29
          mmm-mm ----> wiem o co chodzi, ja do 2 klasy liceum mieszkałam w 2 pokojach w 5
          osób >< A teraz mam swoje dwa pokoje, może dla niektórych to dziwne, ale trzeba
          sobie odbić traumę nieposiadania chociażby własnego biurka ;)
    • pitupitu10 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 23.04.10, 09:31
      Szczerze mówiąc, to nie rozumiem problemu. Jeśli chcesz mieć więcej prywatności,
      to trzeba sobie wynająć pokój jednoosobowy. Skoro zdecydowałaś się na takie
      rozwiązanie a nie inne, to musisz zaakceptować konsekwencje. Ludzie są różni.
      A jak już naprawdę wariujesz, to wyjedź na kilka dni do domu (jeśli masz tam
      swój pokój) albo wynajmij pokój w hostelu.
      Osobiście poproszenie kogoś o czasowe "wybycie" z mieszkania (za które przecież
      płaci!) jest dla mnie bardzo nieeleganckie, mówiąc eufemistycznie.
      Kuchenni Debiutanci
    • miss-alchemist Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 23.04.10, 09:59
      najlogiczniejsze, co przychodzi mi do głowy, to po prostu szczerze z nią pogadać - nawet jeśli dla ułatwienia przez gg. po prostu powiedzieć prawdę, że chciałabyś czasem pobyć sama w pokoju. mieszkam w akademiku drugi rok i wiem, że najważniejsze to wyjaśniać wszystkie niedomówienia i drobnostki, zanim staną się prawdziwym problemem. ona po prostu może nie wiedzieć, że Tobie to przeszkadza.

      po prostu we wspólnym mieszkaniu należy ustalić jakieś pewne zasady, by potem nie wychodził kwas. i zasady te zwykle dotyczą takich najdrobniejszych rzeczy - kto kiedy sprząta, kto śpi na którym łóżku, kiedy można zaprosić gości etc. wspólne mieszkanie to trudna sztuka kompromisu :)
      całe szczęście moja wspólokatorka dosyć długo siedzi na zajęciach, ja dla odmiany często przesiaduję u mojego TŻ i w ten sposób każda z nas ma ileśtam czasu prywatności dla siebie. sama staram się nie zapraszać też TŻ, kiedy ona jest w akademiku, bo rozumiem, że może ją to krępować, może mieć np zły humor i chcieć pobyć sama etc.

      owszem, można stosować różne przebiegłe sposoby wypędzenia z jej pokoju, ale imo jak nie wyjdą, to tylko pogorszą sprawę.

      >Szczerze mówiąc, to nie rozumiem problemu. Jeśli chcesz mieć więcej >prywatności,
      >to trzeba sobie wynająć pokój jednoosobowy. Skoro zdecydowałaś się >na takie
      >rozwiązanie a nie inne, to musisz zaakceptować konsekwencje. Ludzie >są różni.

      tej wypowiedzi kompletnie nie rozumiem. pokój w akademiku to powinna być ugoda obustronna, a nie tylko ugoda ze strony Daslicht. dlaczego to Daslicht powinna ustąpić w tej kwestii? przecież dla koleżanki wyjście na te 2 godzinki to nie powinien być koniec świata. tylko może ta koleżanka po prostu NIE WIE, że dla Daslicht to problem.

      i nie wiem, jak to wygląda u Daslicht, ale w moim akademiku dostać pokój jednoosobowy to niemal mission impossible, a wynajęcie pokoju w mieszkaniu to jakaś cztery razy droższa przyjemność.

      Daslicht - powodzenia w rozmowie, bo naprawdę rozmowa to podstawa :P gud lak :P
      • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 24.04.10, 18:02
        Co można powiedzieć podczas takiej rozmowy? Jak powinno to przebiegać? Jak uniknąć fochów i dorabiania entego dna?
        • miss-alchemist Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 24.04.10, 19:04
          najpierw zaznacz, że to taka ważna dla Ciebie rozmowa, żeby Cię wysłuchała. wtedy na pewno się zainteresuje i wysłucha :)

          podkreśl, że dobrze Ci się z nią mieszka (bo piszesz, że tak) i generalnie uważasz, że jest fajną wspólokatorką, ale jest pewien szczegół o którym chciałabyś pogadać. POGADAĆ, nie zaczynaj od razu tylko, że to Ci przeszkadza/wkurza etc - po prostu określ to jako sprawę do omówienia dla ułatwienia dalszej wspólnej egzystencji.

          i tu musisz się trochę otworzyć - powiedzieć, że czasem potrzebujesz samotności w pokoju, odrobiny prywatności i niestety, czasem stresujesz się, że nie ma takiej możliwości. warto zapytać, dlaczego tak jest i czy uważa sama, że jest możliwość, byś czasem pobyła sama. ważne jest, żebyś wysyłała komunikat typu "ja" ("mam taki problem, że muszę czasem pobyć sama") zamiast komunikatu typu "ty" ("to źle, że przesiadujesz w pokoju"), żeby nie poczuła się zaatakowana i nie zaczęła bronić.

          prawdopodobnie ona nie siedzi w tym pokoju ze złośliwości, ale po prostu nie wie, że to dla Ciebie problem.

          nie jestem psychologiem i średnio znam się na rozmawianiu z ludźmi, ale chyba tak bym zrobiła :) nie mówić o wkurzaniu etc, nie wrzucać i nie pokreślać, że to "czyjaś wina", tylko po prostu zaznaczyć, że to jest dla Ciebie problem i fajnie byłoby go rozwiązać razem.

          może przy okazji się czegoś dowiecie o sobie i zbliżycie do siebie jako kumpelki :)
        • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 27.04.10, 01:52
          daslicht napisała:

          > Co można powiedzieć podczas takiej rozmowy? Jak powinno to przebiegać? Jak unik
          > nąć fochów i dorabiania entego dna?

          Nie wiem, bo sprawa jest delikatna, ale jedno moge doradzić: użyj GG, nieważne,
          że wydaje ci się to dziwne (ja tam się dawno przyzwyczaiłam do używania
          komunikatorów niezależnie od odległosci - w wielu przypadkach chodzi np. o
          nieprzeszkadzanie innym). W ten sposób unikniecie nieprzyjemnych nieporozumień.
          A tak z ciekawości, co studiuje ta twoja współlokatorka?
    • secka Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 24.04.10, 17:21
      Miałam to samo na trzecim roku! mikroskopijny pokój w akademiku plus
      współlokatorka odcięta od świata i na studiach 500km od domu (jechała do domu
      tylko na święta). Z tą różnicą, że moja miała duże problemy ze wzrokiem.
      Niestety, tak jak już któraś przedmówczyni powiedziała, to Twój problem, nie
      jej. Ja to rozwiązywałam jeżdżąc do domu (255 km ;) prawie co tydzień ;) (fakt,
      związek na odległość trochę w tym pomógł). Jak chciałam pobyć sama w tygodniu to
      wychodziłam na parapet na korytarzu :) A najlepszy sposób to się wyprowadzić.
      • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 24.04.10, 18:09
        Jasne, że mój. Ona takiego problemu nie ma, bo ja wychodzę do szkoły lub do sklepu. Poza tym mi wystarczy konkretnie powiedzieć ocb, bo nie węszę wszędzie spisków i nie robię scen i fochów. Najwyżej mogę się wkurzyć.

        Parapet na korytarzu jest miejscem obcym i publicznym.
        Nie mam najmniejszego zamiaru oddawać jej pokoju.

        I chwała jej, bo wczoraj poszła do sklepu a dziś pojechała na jakąś uroczystość. Od razu lepiej :)
        I jeszcze raz podkreślam, że laskę lubię, ale nie chcę mieć jej obok 24/7.
        • moniach_1 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 25.04.10, 04:20
          A skąd wiesz, że będą sceny i fochy? Ścięłyście się już o coś i było kiepsko,
          czy po prostu spodziewasz się najgorszego?
    • helenka333 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 01.05.10, 15:05
      Mieszkałam w akademiku 3 lata: rok w czteroosobowym pokoju a dwa w trójce:) więc dobrze wiem o co chodzi ale...pozostaje Ci albo zmienic pokój, a pamiętaj, że możesz gorzej trafić, albo jeśli masz w tym akademiku jakiś znajomych może oni udostępnią Ci pokoj jak akurat ich nie będzie, możesz też jej wprost powiedzieć, że tego i tego dnia potrzebujesz wolny pokój bo np. facet do Ciebie przychodzi, z tymże to są rozwiązania raczej jednorazowe, albo przepękasz albo szukaj jedynki :)
    • puellapuellae Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 01.05.10, 18:03
      Rozumiem Cie bo tez mieszkam z druga osoba w pokoju. Przyzwyczailam sie do mieszkania z kims, ale nie ukrywam, ze ciesze sie jak moge kilka godzin pobyc sama. Mam dla Ciebie ciut demoralizujaca propozycje. Twoja wspolokatorka ma w dzien zajecia, prawda? Moze masz jakies wyklady, ktore nie sa obowiazkowe czy inne zajecia na ktore moglabys nie pojsc raz na jakis czas? Moze wartko wykorzystac przyslugujace Ci nieobecnosci na to, zeby pobyc troche samej w domu? W takiej sytuacji nawet poltorej godziny to zawsze cos i moze warto dla higieny psychicznej nie isc na jakis wyklad widzac, ze wspolokatorka wychodzi rano?
      • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 01.05.10, 19:58
        No właśnie ona prawie że nie wychodzi na lekcje. Podejrzewam, że ma indywidualny (zazdroszczę jak diabli). Gdyby chodziła, to problemu by pewnie nie było.
    • slotna Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 01.05.10, 20:18
      Rozumialabym watek, gdybys juz probowala z nia porozmawiac, a ona zareagowala fochem. Ale nie rozumiem takiego marudzenia i zakladania, ze na pewno tak bedzie i nie dacie rady sie dogadac. Z takim nastawieniem faktycznie mozesz wiele nie osiagnac.
    • drzazga1 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 13.05.10, 23:47
      Powiedz jej to co tutaj napisalas - ze ogolnie ja lubisz, dobrze ci
      sie mieszka i doceniasz jej spokoj, ale dla higieny psychicznej
      potrzebujesz czasem pobyc sama ze soba. To calkiem normalne i ona
      powinna zrozumiec. Zapytaj, czy nie moglaby, powiedzmy raz w
      tygodniu gdzies sie wybrac?
      Mysle, ze tej dziewczynie tez dobrze zrobi wyjscie poza pokoj,
      niewazne, czy spotkac sie z ludzmi czy chocby na samotny spacer.
    • agafka88 . 14.05.10, 16:50
      I co zrobiłaś? Rozmawiałyście?
    • maith To może tak 18.05.10, 12:45
      To może tak:
      -skoro ona niedosłyszy i czasem rozmawiacie na gg, to rozmowę, gdzie
      lepiej żeby nie doszło do nieporozumień przeprowadź z nią na gg

      -napisz jej, że jest najlepszą współlokatorką, na jaką mogłaś trafić
      i w życiu nie zamieniłabyś jej na żadną inną, ale masz problem. Bo
      Twój system nauki i jej system nauki powodują, że ona ma dużo czasu
      tylko dla siebie, a Ty nigdy nie jesteś sama. Nigdy. A potrzebujesz
      tego dla zdrowia psychicznego.
      Zatem czy ona mogłaby jakieś 1 swoje zajęcie na zewnątrz (choćby
      spotkanie z koleżankami) przełożyć na czas, kiedy Ty jesteś, a nie
      kiedy Cię nie ma.
      Żebyś wiedziała, że będziesz miała na pewno np. 2 godziny tylko dla
      siebie we wtorek.
      Wytłumacz jej, że cieszysz się, że mieszkasz właśnie z nią, ale
      czasem potrzebujesz całkowitej samotności od wszystkiego, w tym nawet
      od niej.
      • daslicht Re: To może tak 18.05.10, 16:38
        O, to ładny pomysł :)

        A co zrobić, jak strzeli focha? Baby uwielbiają strzelać fochy, często bez przyczyny, chyba jakąś miesięczną pulę mają. A na mnie ten sposób komunikacji międzyludzkiej kompletnie nie działa, chyba że agresjogennie.
        • maith Re: To może tak 18.05.10, 16:47
          Dlatego właśnie musisz jej wyraźnie wyjaśnić, jak bardzo cieszysz
          się, że mieszkasz właśnie z nią :)

          I że prosisz ją tylko o jakieś możę takie przestawienie punktów
          programu dnia, żebyś mogła czasem pobyć zupełnie sama. Bo nawet tak
          doskonała współlokatorka jest jednak drugim człowiekiem, a Ty
          potrzebujesz się czasem zaszyć zupełnie bez ludzi. Nie jakoś często
          nawet, czasami :)
          Jak się uczy, to może mogłaby akurat trochę później wpaść do
          biblioteki, albo jakoś tak ustawić sobie zajęcia (to raczej w
          przyszłym roku) żebyś choć w 1 dzień miała trochę czasu tylko dla
          siebie. Albo może czasem wybrałaby się na coś fajnego. Dziewczyny na
          pewno na coś chodzą, czasem wystarczy się dołączyć...
        • slotna Re: To może tak 20.05.10, 12:53
          > A co zrobić, jak strzeli focha? Baby uwielbiają strzelać fochy, często bez przy
          > czyny, chyba jakąś miesięczną pulę mają. A na mnie ten sposób komunikacji międz
          > yludzkiej kompletnie nie działa, chyba że agresjogennie.

          Na mnie agresjogennie zaczyna dzialac twoje wieczne plucie na inne kobiety. Strzelaja fochy, koffaja misiaczkow, generalnie sa absolutnymi debilkami i mowy nie ma, zeby sie z nimi dogadac. Umyka ci ta drobnostka, ze jestes jedna z nas i tak zostanie, niezaleznie od tego ile razy jeszcze napiszesz, ze jestes inna, bo wygladasz jak Pudzian i to takie fajne.
          • akj77 post chyba do skasowania? 20.05.10, 13:38
            Zacytuję:
            • slotna Re: post chyba do skasowania? 20.05.10, 13:55
              Eee... no zdaje sie, ze odnioslam sie wylacznie do wypowiedzi Daslicht? Uwazasz za wycieczke osobista napisanie, ze chcac nie chcac jest ona kobieta?
            • madzioreck Re: post chyba do skasowania? 20.05.10, 16:17
              Akj, znam regulamin, który sama napisałam ;) Ale nie mylmy paru słów do słuchu z
              obrażaniem kogoś :)
            • kk345 Re: post chyba do skasowania? 20.05.10, 19:13
              Przecież slotna nikogo nie szkaluje, wyraża swoje (i nie tylko) wrażenie i
              komunikuje swoje uczucia:) To bardzo ważne dla zdrowia psychicznego bab:)
          • zireael00 Re: Podpsiuję się - niestety 20.05.10, 14:29
            I nie uważam, żeby post Słotnej łamał regulamin.
          • daslicht Re: To może tak 21.05.10, 14:30
            Nie przeżywaj, nie bierz tego do siebie.

            Nie wszystkie kobiety takie są, ale jest ich wystarczająco dużo na tym świecie, żeby zacząć się bać. Niech sobie żyją w dobrym zdrowiu, ale nie u mnie w pokoju.
            • kk345 Re: To może tak 21.05.10, 15:31
              Pogarda dla innych i przekonanie o własnej wyjątkowości to dość
              niestrawna mieszanka... A jeśli do tego dochodzi generalizowanie i
              posługiwanie się płytkimi stereotypami... Nie dokończę, bo mnie
              wytną.
    • daslicht Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 19.05.10, 19:17
      Dowiedziałam się, że laska chce w przyszłym roku mieszkać gdzieś indziej sama. Ponoć chce gadać do siebie kiedy się uczy. A może co innego. Ogólnie nie ma sensu przeprowadzać jakichś rozmów. Mimo to dziękuję wam za wszystkie porady :)

      Teraz w sumie gorzej, bo skąd ja aspołeczną osobę wezmę?
      Wolę kasting niż losową dziunię.
      • akj77 Re: Moja współlokatorka nie wychodzi z pokoju 20.05.10, 00:51
        A tak z ciekawości, to co ona studiuje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja