daslicht
22.04.10, 13:33
Budzę się - jest. Wychodzę - jest. Cały dzień spędzam w szkole, co jest dla mnie bardzo uciążliwe. Jak czasem uda mi się przyjść na chwilę - oczywiście, że ona tu jest. Wracam wieczorem - jest. Klucz noszę właściwie tylko dla formalności. Sobota, niedziela - jest. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma łańcucha.
Marzy mi się, żeby laska była religijna, chodziła do galerii handlowej (zaraz obok, poza tym ciuchy leżą na niej jak na miare), chodziła do koleżanki, przesiadywała pół godziny pod prysznicem, gotowała, piła więcej płynów... COKOLWIEK.
Ale nie ma tak dobrze. Ona cały dzień leży na łóżku i zakuwa. Albo siedzi na kompie. W dodatku nie jest odwrócona do ściany, ale do środka pokoju. Praktycznie cały czas mnie obserwuje. Mam monitoring 24/7. Jedyna chwila prywatności to jak idę się wykąpać. Tak to mam podgląd co jem, w jakim kolorze zakładam majtki, jaką herbatę piję, co pakuję do plecaka i co przynoszę ze sklepu.
Miała pojechać niedawno na jakąś imprezę, napaliłam się strasznie... a tu żałoba narodowa. Miałam megadoła. Imprezę przeniesiono na późniejszy termin, ale laska naturalnie MUSI SIĘ UCZYĆ.
Ona nie wiedziałaby ocb, w końcu większość dnia mnie tu nie ma i ma spokój. Chciałabym spędzić trochę czasu BEZ LUDZI. Mam ochotę zrobic lasce krzywdę.
A w sumie nawet ją lubię, nie gada za wiele, głowy bzdetami nie zawraca, imprez nie lubi, nie ma bandy piszczących przyjaciółeczek i koffanego misiaczka. I lubi zespoły NDH. Chwała jej.
Ale każdy potrzebuje trochę prywatności, jakiś czas posiedzieć w samotności i się odstresować.
Jak sobie z tym poradzić?
Myślałam, żeby może wziąć jedną z jej koleżanek na bok (przychodzą czasem), wyjaśnić ocb i poprosić o tymczasowe usunięcie obiektu z pola widzenia.
Może znacie lepsze sposoby? Laska niedosłyszy, więc rozmowa z nią to ciężka sprawa. Ja także niezbyt dobrze sobie radzę z negocjacjami. Nie mam ochoty użerać się z fochami. Nie chcę też zrobić jej krzywdy. Chcę ją dyplomatycznie stąd usunąć i odpocząć w końcu.