Stanikowe hobby w CV?:)

17.05.10, 17:08
zacznijmy od tego że jestem bezrobotna, już ponad pół roku, w
związku z tym zostałam w PUP objęta działaniami aktywizującymi czyli
spotkania z Doradcą Zawodowym i takie tam. W ramach tych działań
musiałam zapisać się na jednodniowe zajęcia, padło na komunikację
interpersonalną bo mi termin pasował. No dobra tyle wstęp.
Na zajęciach różne gadki, ćwiczenia i rozmowy w tym rozmowa co
powino być w CV. No i pani prowadząca stwierdziła że także nasze
hobby i zainteresowania powinniśmy zamieścić w CV, że szczerze bo
wiadomo - napiszemy że interesuje nas malarstwo flamandzkie
osiemnastego wieku, trafimy na znawcę i du..pa:) Że takie hobby to
także informacja o nas jaką osobą jesteśmy itp.
No to ja sobie wyobraziłam jak wyglądać będzie w rubryce moje hobby
i zainteresowania informacja: braffiting albo bielizna damska :))))
Jak myślicie jak napisać w CV że interesuje mnie ta dziedzina? hiii
już widzę minę czytającego CV
Jaie jeszcze inne hobby nietypowe można wpisać w CV?
    • paskudek1 ps. pomyliłam się:) 17.05.10, 17:09
      miałobyć brafitting a nie braffiting, przepraszam
      • ciociazlarada Re: ps. pomyliłam się:) 17.05.10, 17:14
        paskudek1 napisała:

        > miałobyć brafitting a nie braffiting, przepraszam

        Albo napisalabym po prostu brafitting, albo odpuscilabym, nie wiadomo na kogo
        trafisz. Ale warto pisac o ciekawym hobby i to dosc konkretnie, spedzilam kiedys
        spora czesc rozmowy kwalifikacyjnej dyskutujac o postepujacych zmianach w
        faworyzowanym przez sedziow typie kotow siamskich i orientalnych:)
        • ciociazlarada Re: ps. pomyliłam się:) 17.05.10, 17:15
          Mialo byc ofkors syjamskich. Praca szkodzi...
    • zazulla Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 17:25
      Ja mam wpisane m.in. terrarystyka. Dzięki temu wiem, kto czytał dokładnie moje
      cv - ten, kto czytał, zawsze o to pyta :)
      • jul-kaa OT terrarystyczny :) 17.05.10, 20:57
        zazulla napisała:

        > Ja mam wpisane m.in. terrarystyka.

        O, a coś hodujesz? Bo my owszem :)
        • zazulla Re: OT terrarystyczny :) 17.05.10, 21:20
          Żółwie stepowe.
          • maith Re: OT terrarystyczny :) 18.05.10, 17:55
            To jeszcze w związku z offtopem, że cv czytają też czasem idioci,
            wyobraziłam sobie właśnie idiotę, który czytając "terrarystyka"
            wyobraziłby sobie Zazullę otoczoną pająkami, stwierdził, że on ma
            arachnofobię i na tej podstawie odrzuciłby cv ;)
            A tu chodziło o niewinne żółwie stepowe ;))))
      • kk345 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:10
        Gorzej, jeśli zapyta, jaki rodzaj terroru uprawiasz:)
        • anka_z_lasu takie pytanie też jest informacją 18.05.10, 10:39
          że albo ma specyficzne poczucie humoru, albo pewne trudniejsze słowa są mu obce :P

          wtedy z kolei można zapytać, jaki rodzaj terroru należy zastosować, aby dostać
          pracę w tej firmie...
          • zazulla Re: takie pytanie też jest informacją 18.05.10, 15:03
            Na jednej rozmowie od raz padło pytanie - "to co hodujesz? pająki?" (tak, facet
            walił od razu rzez TY). Przynajmniej wiedział, że pająki to też hobby
            terrarystyczne.
            • anka_z_lasu offtop 18.05.10, 15:12
              Rodzice mojego Lubego mają żółwia greckiego. Ale nie nazwaliby tego
              terrarystyką, bo zwierz biega po całym mieszkaniu jak chce ;)
              A swoją drogą, na początku zaskoczyło mnie, że taki stwór jak żółw potrafi być
              tak kontaktowy i zaprzyjaźniony z człowiekiem :)
              • jul-kaa Re: offtop 18.05.10, 15:55
                anka_z_lasu napisała:

                > Rodzice mojego Lubego mają żółwia greckiego. Ale nie nazwaliby tego
                > terrarystyką, bo zwierz biega po całym mieszkaniu jak chce ;)

                No to są niestety okrutni wobec zwierzęcia. NIE WOLNO trzymać żółwi na podłodze!
                • anka_z_lasu ale czemu? 18.05.10, 15:58
                  ja się nie znam, są przeciwwskazania medyczne czy inne?
                  • jul-kaa Re: ale czemu? 18.05.10, 16:06
                    Z wieeelu powodów - nieodpowiednia temperatura i wilgotność, przeciągi, brak
                    promieniowania UVB, niebezpieczeństwo nadepnięcia, przytrzaśnięcia,
                    niebezpieczeństwo ze strony innych zwierząt domowych, wdychanie oparów środków
                    czystości, stres, możliwość pożarcia różnych dziwnych rzeczy, brak odpowiedniego
                    podparcia dla żółwich łap (co prowadzi do zwyrodnienia stawów). Żółw, który nie
                    ma swojego terrarium (porządnie urządzonego i z odpowiednim mikroklimatem!) żyje
                    kilka(naście) razy krócej, ulega rozmaitym tragicznym wypadkom, jest chory i
                    nieszczęśliwy. Na dodatek problemy zdrowotne gadów są naprawdę trudne do
                    zaobserwowania, niewielu lekarzy się na nich zna, a właściciele zwykle nie mają
                    pojęcia, że z ich podopiecznym dzieje się cokolwiek złego...
                  • zazulla Re: ale czemu? 18.05.10, 16:08
                    Medyczne np.
                    - przeziębienia (dla małego stwora przy samej podłodze są spore przeciągi)
                    - zła pozycja chodzenia (żółwiowi najczęściej ślizgają się tylne łapy i zamiast
                    unosić skorupę - sunie ją po podłodze odpychając się właśnie tylnymi łapami)
                    - nie wiadomo co znajdzie na podłodze i czy tego nie zje (jedna z moich samic
                    zjadła kiedyś kamyczek na letnim wybiegu - zdechła w męczarniach po 3
                    miesiącach, wyszło na rtg)
                    - w zimie pewnie śpi pod kaloryferem? W ten sposób nie prowadzi żółwiowego trybu
                    życia, żółwie zimuje się w odpowiednich warunkach i temperaturze, spanie pod
                    kaloryferem może skończyć się wycieńczeniem organizmu.

                    Skoro żółw jest na podłodze to i pewnie dietę ma kiepską. Wiem, że to nie Twój
                    żółw i przekonywanie do budowy terrarium może być trudne - jak z brafittingiem,
                    albo od razu zrozumieją błędy i będę je naprawiać albo ich już nigdy nie
                    przekonasz i będziesz mieć wrogów ;)

                    Mądre forum i ogólnie serwis jest tutaj
                    www.terrarium.com.pl/
                    www.terrarium.com.pl/zolwie.php
                    Opis gatunku
                    www.terrarium.com.pl/zobacz/testudo-hermanni-zolw-grecki-174.html
                    • anka_z_lasu szczerze mówiąc 19.05.10, 00:35
                      Ingerować w tą sprawę nie będę. Żółw ma ok. 35-40 lat, z czego co najmniej 18
                      żyje bez terrarium i ma się dobrze. Regularnie ogląda go weterynarz z ZOO.
            • felisdomestica Re: takie pytanie też jest informacją 18.05.10, 15:41
              ja bym od razu powiedziała, że nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na "ty". Pracy bym pewnie nie dostała ale mina faceta - bezcenna.
      • bathilda Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 19:45
        zazulla napisała:

        > Ja mam wpisane m.in. terrarystyka. Dzięki temu wiem, kto czytał dokładnie moje
        > cv - ten, kto czytał, zawsze o to pyta :)

        A ja deltiologia ;)
    • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 18:48
      no nie wiem... przez offtopy mam paranoję, że "ktoś z reala mnie rozpozna",
      bałabym się, że dociekliwy odbiorca CV będzie googlał i np znajdzie moje foty na
      Balkonetce ;)
      Oczywiście jeśli wysyłam CV do sklepu z bielizną to wiadomo, że w liście
      motywacyjnym piszę o takich zainteresowaniach, ale w ogólnym CV daję raczej
      "neutralne" zainteresowania, a takich mi nie brakuje. Jakbym miała wymieniać
      wszystkie to mogłoby to odstraszyć ;)
    • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 20:25
      ja ci odpowiem z pozycji osoby, która czasem takie CV czyta. Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez poszukujących pracy jest wpisywanie do CV nieistotnych informacji. Czasem nawet budzą one rozbawienie wśród komisji. No bo jak się nie uśmiać, jeśli kandydatka na studia doktoranckie z dziedziny biologii molekularnej wpisuje sobie w rubryce "hobby" taniec i aerobik? Jakie to ma z punktu jej przydatności do studiów znaczenie? Żadne. Co więcej, komisja może wyciągnąć wniosek, że kandydatka nie umie ocenić hierarchii ważności faktów, co źle o niej świadczy. Należy unikać podawania informacji nierelewantnych. Jeśli więc nie szukasz pracy w branży odzieżowej, bieliźnianej, może kosmetycznej, może w prasie kobiecej, nie wpisuj tego do CV.
      • paskudek1 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 20:53
        a widzisz, a nam pani z Klubu Pracy powiedziała że takie kwestie też
        mają znaczenie bo np. ktoś kto wpisuje jako hobby wędkowanie może
        być typem samotnika, który lubu pracować w ciszy i skupieniu:) A to
        jest znak że np. nie odnajdzie się w dużym zespole.
        Ja oczywiście kwestię staników jako hobby potraktowałam trochę z
        przymróżeniem oka. Oczywiste jest że taką np. literaturę czy olitykę
        wpisuję chociaż to też może być różnie odbierane "o rany następna co
        lubi czytać książki" :)
        • anka_z_lasu jak mawiają: 18.05.10, 00:31
          "jak byś nie patrzył - d... z tyłu" ;)

          Jedni patrzą na jedno a drudzy na drugie i nie trafisz, co się komu akurat spodoba.
      • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 21:30
        Ale przecież ta przykładowa kandydatka, o której piszesz, oceniła fakty
        prawidłowo. Taniec i aerobik są w rubryce "hobby" - chyba szanowna komisja
        wybierająca doktorantów potrafi ocenić hierarchię ważność faktów i najpierw
        patrzy na przebieg kariery uczelnianej, publikacje, scientific statement, etc.,
        a potem EWENTUALNIE, jeśli kandydatka się spodoba na te dodatkowe informacje,
        które nadają CV bardziej ludzki rys.
        • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 21:47
          Niezupełnie. Komisja ocenia ważność faktów i zauważa, że kandydatka nie oceniła tej ważności. Poza tym komisja może mieć na przykład obawy, ze kandydatka ma tyle zainteresowań i zajęć "pozalekcyjnych", że nie będzie w stanie poświęcić się pracy naukowej. Być może w rzeczywistości korporacyjnej to działa inaczej, tego nie wiem. Ale czytałam kiedyś w Wyborczej chyba cykl o pisaniu CV i zjawisko to było wyraźnie opisane. Ogólnie, trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć.
          • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 21:59
            Aha. Co jeszcze jest bardzo źle widziane, to pisanie według szablonu. W internecie roi się od wzorów CV i od propozycji rozmaitych firm, które proponują napisanie "profesjonalnego" CV. To aż bije po oczach, że życiorys jest ze sztancy.

            I jeszcze: niedobre wrażenie robi, kiedy kandydat wyszczególnia wszystkie swoje dotychczasowe miejsca pracy, jeśli było ich dużo. To może świadczyć, że kandydat nie jest w stanie nigdzie zagrzać miejsca i co pół roku albo co rok zmieniał pracę.

            Przypomniał mi się przykład z tego artykułu: kandydat na sprzedawcę w sklepie chyba motoryzacyjnym pisał o trzymiesięcznym okresie pracy jako barman.
            • anka_z_lasu Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 22:39
              "albo co rok zmieniał pracę"

              bo może tak zatrudniają ludzi pracodawcy? na przykład na dwie umowy 6 + 7
              miesięcy? i nie miała to być - przynajmniej w zamyśle - umowa zastępstwo.

              sorki, ale mam uraz na tym punkcie i poczułam się trochę jak wywołana do tablicy ;)

              Co do hobby, to staniki CV raczej odpuściłabym, znając stereotypowe podejście do
              tematu. Chyba, że wiedziałabym, że ta osoba może mieć również taką pasję (np.
              należy do grupy tematycznej na Goldenline).
            • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 00:47
              "I jeszcze: niedobre wrażenie robi, kiedy kandydat wyszczególnia wszystkie swoje
              > dotychczasowe miejsca pracy, jeśli było ich dużo. To może świadczyć, że kandyd
              > at nie jest w stanie nigdzie zagrzać miejsca i co pół roku albo co rok zmieniał
              > pracę.
              >
              > Przypomniał mi się przykład z tego artykułu: kandydat na sprzedawcę w sklepie c
              > hyba motoryzacyjnym pisał o trzymiesięcznym okresie pracy jako barman. "

              to co mają pisać? kłamać? :/ A może lepiej widziane są luki w życiorysie?
              Mnie kiedyś na rozmowie o pracę powiedziano, że niepotrzebnie wstydzę się
              powiedzieć, że pracowałam na czarno jako opiekunka do dziecka, bo przecież to
              też może być dobrze widziane! Chociaż wiadomo, że czegoś takiego nie wpisuje się
              do CV (praca na czarno).
              Albo pracodawcy, którzy wywalają na bruk po okresie próbnym (1-3 miesiące) nie z
              winy pracownika :/
              • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 01:04
                Mówię jak to wygląda z drugiej strony. Nie kłamać. Po prostu nie pisać wszystkiego. Niekoniecznie trzeba pisać dokładne daty, szczególnie jeśli dotyczy to bardzo krótkich okresów zatrudnienia. Mozna napisać:
                w latach 2003-2005 zatrudniona w ....(tu najwazniejsze miejsca pracy).

                Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze to wynika z winy kandydata. Takie rzeczy można wyjaśnić w liście motywacyjnym. Który jest drugim ważnym elementem walki o pracę.
              • pierwszalitera Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 11:45
                edhelwen napisała:

                > to co mają pisać? kłamać? :/ A może lepiej widziane są luki w życiorysie?
                > Mnie kiedyś na rozmowie o pracę powiedziano, że niepotrzebnie wstydzę się
                > powiedzieć, że pracowałam na czarno jako opiekunka do dziecka, bo przecież to
                > też może być dobrze widziane! Chociaż wiadomo, że czegoś takiego nie wpisuje si
                > ę
                > do CV (praca na czarno).


                Nie kłamać, a odpowiednio uzasadnić. Ale jak napisała felisdomestica, trzeba mieć wyczucie do kogo wysłyłam CV i nie powielać raz zrobionego gotowca, tylko dostosować indywidualnie. Bo nawet odpowiednio ugruntowane częste zmiany pracy, mogą być przyjęte pozytwnie i świadczyć o czymś dobrym, jeżeli udowodnimy, że chodziło nam o zbieranie jak największej ilości cennych doświadczeń, w przeróżnych dziedzinach. Są pracodawcy i miejsca pracy, gdzie takie rzeczy się liczą. Ale w tym musi być system i musi być widoczne, że nie targał nami ślepy los, tylko sami mieliśmy kontrolę i decydowaliśmy, co akurat robliśmy. Nawet luki w życiorysie można zabarwić, n.p kursy, nauki języka w podróżach, rozwijanie tzw. soft skills itp. Wpisanie takich rzeczy świadczy też o kreatywności, pozytywnym podjeściu do trudności i umiejętności zamieniania dołów w coś użytecznego. Musi tylko pasować do oczekiwań potencjalnego pracodawcy i mieć coś wspólnego z tym, co chcemy u niego robić.
          • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 22:13
            Wydaje mi się, że nasza dyskusja może być bardzo pomocna dla paskudka1, bo ja
            akurat zasiadałam (bardzo rzadko) w takich komisjach:) i dla mnie hobby
            kandydata to ostatnia rzecz, na którą zwracam uwagę i nie uważam, że w
            jakikolwiek sposób powinno decydować o wyborze kandydata. Ot, dodatkowa
            informacja na 1 linijkę naukowego CV, które zazwyczaj jest tak długie, że jedna
            linijka nie robi różnicy.

            Polska (oczywiście z odległości i przez szybę, więc mogę się mylić) wydaje mi
            się kompletnie dzikim krajem jeśli chodzi o rekrutację pracowników. W sytuacji,
            gdy musisz wypełniać protokoły i ewaluować każdego kandydata na piśmie (do
            wglądu dla niego i innych ewaluujących), odrzucenie kogoś bo "wymienił aerobik
            jako hobby, więc nie umie oceniać ważności faktów", to prawie ryzyko procesu o
            dyskryminacje.
            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 23:32
              Przesadzasz i nadinterpretujesz. Pracodawca ma prawo oceniać potencjalnego kandydata pod każdym względem. I nie musi pisac dokładnie. Może napisać: profil psychologiczny kandydata wydaje się nieodpowiedni do tego rodzaju pracy :-).
              Poza tym ja nigdzie nie napisałam, że komisja kandydata odrzuca lub przyjmuje wyłącznie na podstawie CV.
              • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:27
                Przeczytaj prosze jeszcze raz moj post. Napisalas:
                > Przesadzasz i nadinterpretujesz. Pracodawca ma prawo oceniać potencjalnego
                > kandydata pod każdym względem. I nie musi pisac dokładnie.

                A ja Ci wyzej odpowiedzialam. I odpowiem jeszcze raz: byc moze w Polsce
                nie_musi_pisac_dokladnie (niestety!). W niektorych krajach musi. Kandydatury,
                zwlaszcza na stanowiska naukowe (sama podalas taki przyklad, wiec sie do niego
                odnosze), ewaluuje kilka osob, bardzo szczegolowo, na pismie. Ewaluacje te sa do
                wgladu dla wszystkich zainteresowanych, czesto rowniez dla innych kandydatow na
                to stanowisko.
                Napisanie w takiej ewaluacji, ze znow zacytuje:

                > profil psychologiczny kandydata wydaje się nieodpowiedni do tego rodzaju pracy
                :-)

                tylko na podstawie dokumentow i rozmowy, bez udokumentowanych wynikow testow
                psychologicznych to klasyczny strzal w stope, otwierajacy serie odwolan ze
                strony odrzuconego kandydata i przepychanie sie pismami.
                Rozumiem, ze piszac o moim przesadzaniu i nadinterpretacji chcesz po prostu
                powiedziec, ze w Polsce standardy rekrutacji sa inne:-) Przyjelam do wiadomosci.

                Nigdy nie ubiegalam sie o powazna prace w Polsce, pracy dorywczej nie nazywam
                powazna. Pisze na podstawie swoich doswiadczen z rekrutacji, z ktora mialam
                doczyniena (do czynienia?). Wygladala ona wlasnie w ten sposob.
          • milstar Re: Stanikowe hobby w CV?:) 17.05.10, 23:42
            > Niezupełnie. Komisja ocenia ważność faktów i zauważa, że kandydatka
            nie oceniła
            > tej ważności. Poza tym komisja może mieć na przykład obawy, ze
            kandydatka ma t
            > yle zainteresowań i zajęć "pozalekcyjnych", że nie będzie w stanie
            poświęcić si
            > ę pracy naukowej.

            A być może kandydatka jest instruktorką tańca bądź aerobiku, co
            świadczy o tym, że potrafi się zaangażować w to, co lubi
            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 00:55
              Jeśli kandydatka jest instruktorką tańca lub aerobiku, i jest zaangazowana w to co lubi, to znaczy, że nie będzie mogła intensywnie zaangazować się w robienie doktoratu z biologii molekularnej bo to wymaga dyspozycyjności i dużej ilości czasu.
              Nie wyobrażam sobie sytuacji, że doktorantka powie promotorowi: "W tym tygodniu nie robię doświadczeń, bo mam zajęcia z tańca."
              • yaga7 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 08:15
                O ile w przypadku robienia doktoratu to rozumiem (zresztą między innymi taki był
                powód mojej rezygnacji z tegoż - brak 100% poświęcenia pracy naukowej), o tyle w
                przypadku pracy zawodowej typu od-do już nie bardzo.
                W końcu człowiek pracuje określoną liczbę godzin w tygodniu i to, że ma jakieś
                zajęcia pozazawodowe to chyba dobrze nie? Trudno chyba wymagać od pracownika,
                żeby angażował się pracę 24/7 (co czasem w przypadku doktoratu jest jak
                najbardziej wymagane).
                Dlatego moim zdaniem co innego CV na taki doktorat, a co innego CV do pracy
                od-do w firmie.
                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:15
                  Oczywiście masz rację, robienie doktoratu ma swoją specyfikę. Ale wymagania co do dyspozycyjności istnieją również w innych przypadkach, nawet jeśli nie są jasno sformułowane w ofercie pracy. Trzeba mieć wyczucie, co można napisać, a czego nie.
                  • yaga7 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:41
                    A to na pewno - wyczucie to podstawa.

                    Dlatego jedno CV drugiemu nierówne i w niektórych przypadkach hobby spokojnie
                    można wpisać, a w niektórych lepiej nie.
                  • milstar Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:47
                    Ja byłam w stanie zrobić doktorat z nauk ścisłych jednocześnie
                    uczęszczając na zajęcia z tańca, przez rok nawet 4 razy w tygodniu.
                    Mój kolega w czasie studiów doktoranckich wyjeżdżał na
                    kilkumiesięczne prywatne wyprawy zagraniczne. Koleżanka wieczorowo
                    uczyła się w studium aktorskim. Uważam, że jeśli ktoś poświęca pracy
                    naukowej czas od rana do wieczora, to znaczy, że albo nie jest na
                    tyle zdolny, aby się tym zajmować, albo nie umie sobie organizować
                    czasu
                    • yaga7 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:49
                      Różnie to bywa.
                      Mój były promotor uważał, że poza pracą naukową nic się nie liczy i nie powinno
                      się mieć życia pozazawodowego przez cały okres doktoratu.
                    • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 15:09
                      Ja tancze 10 godzin w tygodniu, tlumacze i ucze. I robie doktorat. I nikt sie nie wtraca.
                      • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 15:51
                        Klymenystro, ja nie twierdzę, że taniec to coś złego i cię dyskwalifikuje. Ja twierdzę, że nieporozumieniem jest przytaczanie tego jako swojego atutu (w przypadku tamtej dziewczyny jedynego w dodatku) w sytuacji kiedy nie ma to żadnego związku z potencjalną pracą. Bo to jest tylko twój sposób spędzania wolnego czasu, który nie interesuje twojego promotora, o ile nie przeszkadza ci to w twoich obowiązkach. Ale bynajmniej zwiększa twojej atrakcyjności jako potencjalnej doktorantki. Nie podkreśla oryginalności, bo ćwiczą prawie wszystkie młode dziewczyny. co innego gdybyś startowała np w konkursie na posadę nauczyciela WFu czy czegoś takiego. Wtedy twoja sprawność fizyczna i umiejętności podniosłyby znaczaco twoje szanse.
                        • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 15:51
                          "bynajmniej nie zwiększa" oczywiście...
                        • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:03
                          Przytoczylam zdanie psychologa, ktory jest profesjonalista i zajmuje sie glownie rekrutacja nauczycieli. Na rekrutacji stawia pytania wlasnie o sport, o wieczorne czytanie ksiazek czy o umiejetnosc gotowania. Kazda z tych kompetencji ukrywa inne kompetencje. Taniec i treningi pokazuja, jak juz pisalam systematycznosc, wytrwalosc itd. A to doktorantom chyba jest potrzebne?
                          • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:18
                            Doktorantowi przede wszystkim jest potrzebna wiedza i inteligencja. I samodzielność. Zdolność rozwiązywania problemów. Umiejętność stawiania hipotez i weryfikowania ich.
                            Jak już musiałabym na siłę wnioskować coś z tańca i treningu, to wnioskowałabym zamiłowanie do powtarzania stałych czynności, podporządkowanie się regułom i instruktorowi.
                            Wydaje mi się, że takie ocenianie jest jednak chyba naciągane.
                            Z ciekawości: o czym świadczy umiejętność gotowania? Pytam, bo nie umiem :-).

                            • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:27
                              Y... taniec jako powtarzanie tej samej czynnosci? No no... Chyba faktycznie przestane go wpisywac w CV, skoro tak jest on widziany przez rekruterow. Bo chyba nie mam co liczyc na zrozumienie, ze to sztuka i kreatywnosc przede wszystkim, oprocz wytrwalosci i systematycznosci.
                              Wiedza i inteligencja doktorant sie wykazuje piszac chocby prace magisterska, rozmawiajac z promotorem czy publikujac.

                              Gotowanie swiadczy umiejetnosci dostosywywania sie do instrukcji i polecen, a takze o metodycznosci.
                              • sarahdonnel Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:36
                                klymenystra napisała:

                                > Y... taniec jako powtarzanie tej samej czynnosci? No no... Chyba faktycznie prz
                                > estane go wpisywac w CV, skoro tak jest on widziany przez rekruterow. Bo chyba
                                > nie mam co liczyc na zrozumienie, ze to sztuka i kreatywnosc przede wszystkim,
                                > oprocz wytrwalosci i systematycznosci.
                                > Wiedza i inteligencja doktorant sie wykazuje piszac chocby prace magisterska, r
                                > ozmawiajac z promotorem czy publikujac.
                                >
                                > Gotowanie swiadczy umiejetnosci dostosywywania sie do instrukcji i polecen, a t
                                > akze o metodycznosci.

                                Że co? Gotuję 'na oko', wymierzam składniki mniej-więcej do pożądanego efektu, a
                                przepisy modyfikuję. Wg zewnętrznych recenzji różnych znajomych głodomorów, 95%
                                wychodzi smaczne lub bardzo smaczne. Czyli chyba umiem ;).
                                >
                                • daslicht Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:57
                                  Hmmm... zajęcia laboratoryjne były tymi, gdzie cała grupa nagle mnie kochała, a prowadzący się zachwycali. A ja robiłam po prostu dokładnie to, co w instrukcji :))))))

                                  No to teoretycznie powinnam fajnie gotować...
                                  Gotowanie w moim wykonaniu to przyrządzanie jakiejś niedoprawionej brei - bo dla mnie potrawa ma zawierać te i te składniki, a smak i węch mam bardzo czuły. Dla większości spotkanych ludzi potrawa ma mieć konsystencję stałą, ładny kolor, być tłusta i bardzo słona. Plus inne przyprawy w dużych ilościach.

                                  Koleżanka, która również ma "węch i smak absolutny" faktycznie dobrze gotuje i ma fioła na tym punkcie. W laborkach jest cienka.
                                  Przy okazji widać ciekawą różnicę: ona swoją czułość wykorzystuje do świetnego gotowania, ja jestem raczej jak kontrola "dodatek tego, śmego i owego, a do tego macie pleśń za szafą", a po kontroli wcinam swoje niedoprawione brejki.
                                • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:22
                                  Czyli masz wewnetrzna instrukcje, a przy okazji umiesz tez byc elastyczna :) Ja tylko przytaczam slowa tego psychologa, wiec nie chce ich analizowac teraz, bo sie nie znam :)
                              • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:56
                                Pod warunkiem że jest to taniec który sama tworzysz. Ale jesli chodzisz po prostu na zajęcia, to robisz co instruktor każe, nie jest tak?
                                ja nie wiem, co myslą o tym zawodowi rekruterzy, ta opinia którą napisałam jest moja prywatna, całkowicie nieprofesjonalna i niepsychologiczna.
                                • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:24
                                  No ja akurat oprocz zajec staram sie tworzyc. A i na zajeciach jest mnostwo kreatywnych zajec, no kurcze, przeciez to oczywiste, ze taniec, to nie jest mechaniczne odtwarzanie schematow i sciezek O.o Tak jak malowanie, dzierganie czy co tam jeszcze O.o
                                • estreno Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:26
                                  W tancu pokazujesz swoje emocje, szukasz harmonii z cialem. Jesli popatrzysz na
                                  grupe tanczacych osob, to kazdy ma swoj inny charakterystyczny ruch. Moj
                                  nauczyciel tanca, Brazylijczyk, zawsze powtrza - nie malpuj, szukaj swojej
                                  drogi, perfekcyjne nasladownictwo to nie to, o co w tym chodzi. Jest miejsce na
                                  wlasna interpretacje, radosc. Podobnie jest z joga, trzeba poprawnie technicznie
                                  wykonywac pozycje, ale kazdy ma inne ograniczenia i mozliwosci i trzeba sie
                                  skupic na sobie, odpuscic rywalizacje, a jednoczesnie dazyc znowu do harmonii z
                                  cialem. Pozwolic sobie na gorsze dni. Od razu widac na sali, kto sie gorzej
                                  czuje, takze psychicznie. Dla mnie, jesli ktos wpisuje konkretny rodzaj tanca i
                                  np. joge, juz mialby plus. Oczywiscie, pytanie czy jest w tych aktywnosciach
                                  systematyczny itd., ale o to mozna dopytac podczas rozmowy. Moge opowiadac
                                  godzinami o emocjach i zmianach w podejsciu do siebie i ludzi, ktore daly mi
                                  taniec i joga, o klubie, w ktorym je cwicze i o ludziach, ktorych dzieki nim
                                  poznalam, o dodatkowych warsztatach, takze wyjazdowych. I to ma znaczenie.
                                  Inaczej patrze na domatora, inaczej na czlowieka aktywnego na zewnatrz, inaczej
                                  na takiego, ktoremu sie cos chce oprocz nauki czy pracy. Do roznych rodzajow
                                  pracy pewnie bedzie sie nadawac pracownik z inna osobowoscia. Moim zdaniem
                                  inteligencja i wiedza to nie wszystko. Jesli mi sie chce od ponad dwoch lat trzy
                                  razy w tygodniu wstawac przed 7 na joge, mimo ze moge czesciowo pracowac w domu
                                  lub zaczynac prace o 10 czy 11 (bo akurat moge), to jednak moze swiadczyc o moim
                                  zaangazowaniu. Wrocilam na zajecia po zlamaniu lokcia, kosztowalo mnie to duzo
                                  samozaparcia. I zdecydowanie moge o sobie powiedziec, ze jestem dobrym i
                                  zaangazowanym pracownikiem. Inna sprawa, ze lubie swoja prace :)
                                  Nie wiem, jakie sa kryteria podczas rekrutacji na studia doktoranckie, bo nigdy
                                  nie chcialam ich robic, ale wydaje mi sie troszke lekcewazace traktowanie na
                                  minus wpisania w rubryce hobby "taniec".
                                  Od czasu do czasu czytam cv osob aplikujacych do firmy, w ktorej pracuje. Mnie
                                  raza: niechlujstwo, bledy ortograficzne, pewnego rodzaju "zarozumialstwo" - typu
                                  jestem najlepsza na swiecie, a doswiadczenie zawodowe zerowe, przy czym
                                  wielokrotnie nawiazywalam wspolprace z osobami zaraz po studiach, ale z pasja.
                                  Moim zdaniem wazny jest szacunek wobec siebie, to sie tyczy obu stron :)
                            • thorrey Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:04
                              Miałam się nie odzywać, ale oczywiście mi się nie udaje

                              felisdomestica napisała:

                              > Doktorantowi przede wszystkim jest potrzebna wiedza i
                              > inteligencja. I samodzielność. Zdolność rozwiązywania problemów. >
                              > Umiejętność stawiania hipotez i weryfikowania ich.

                              I parę postów niżej:

                              "Ale jeśli oceniasz potencjalnego doktoranta, to raczej myślenie
                              idzie w innym kierunku: czy mając tak czasochłonne zainteresowania
                              (koncerty) bedzie mógł poświęcić się pracy w stopniu koniecznym?
                              Promotor i doktorant maja cztery lata na zrobienie doktoratu. to nie
                              jest wcale dużo biorąc pod uwagę, ze eksperymet trwa czasem pół
                              roku. Nic dziwnego, że promotor wolałby, żeby jego podopieczny nie
                              jeździł z koncertami albo szlajał się po Tybecie."

                              Znaczy się, owszem, samodzielność i rozwiązynie problemów, ale tylko
                              i wyłącznie w danym, jednym wybranym kierunku i nic więcej? I żeby
                              tylko nie wychylać się, że robimy cośkolwiek innego niż nasza wąska
                              dziedzina, bo będzie to źle widziane?
                              • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:47
                                thorrey, nie udawaj, że nie rozumiesz. Chodzi o samodzielność w pracy naukowej. I odpowiedzialność. Bo jeśli podejmujesz się zadania, w tym wypadku zrobienia doktoratu, to jesteś za to odpowiedzialna. Twój promotor powierza ci jakieś zadanie. Jeśli nie zostanie wykonane, to cierpi na tym cały zespół. odejmuje mu się punkty w ocenie, promotor ma tyły u dyrekcji, obnizają się szanse na pozycję dla następnego doktoranta i na granty promotorskie. Dlatego potrzebny mu ktoś skoncentrowany na tym zadaniu.
                            • zawsze_zielona Re: Stanikowe hobby w CV?:) 21.05.10, 13:12
                              Na upartego kazda umiejetnosc mozna odwrocic tak, ze bedzie wada a nie atutem.
                              Od doktoratu zaczynajac, bo jesli promotor decyduje o projekcie, kontroluje
                              kazdy krok doktoranta i wyraza niezadowolenie, ze doktorant ma jeszcze zycie
                              poza praca, to miejsca na samodzielnosc i kreatywnosc niewiele zostaje. I taki
                              doktorant zostaje technikiem, rzemieslnikem a nie naukowcem.
              • sbarazzina Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:24
                Bez przesady, doktorant tez czlowiek:) Sama robie dr z chemii organicznej i jest to zajecie dosc czasochlonne ;) Ale to nie znaczy, ze poswiecam mu 100% mojego czasu. Mam czas na sport, wyjazdy i inne hobby. No ale ja mam rewelacyjnego szefa, ktory rozumie, ze nie mozna przez 3 lata zajmowac sie non stop chemia, bo by czlowiek zwariowal. Dlatego bez problemu zgodzil sie w zeszlym semestrze na moj balet w poniedzialek rano, kiedy teoretycznie powinnam juz pracowac w labie.
                Mimo wszystko uwazam, ze akurat do CV naukowego spokojnie mozna ominac pozycje hobby.
                • yaga7 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:38
                  Masz fuksa :)
                  Albo może czasy się zmieniły.
                  Ja niestety nie miałam tak dobrze.
              • pierwszalitera Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 11:57
                elisdomestica napisała:

                > Jeśli kandydatka jest instruktorką tańca lub aerobiku, i jest zaangazowana w to
                > co lubi, to znaczy, że nie będzie mogła intensywnie zaangazować się w robienie
                > doktoratu z biologii molekularnej bo to wymaga dyspozycyjności i dużej ilości
                > czasu.

                Mocno przesadzasz. Takie rzeczy mogą świadczyć też o tym, że ktoś jest bardzo aktywnym człowiekem, ma całą masę energii, posiada zaanagażowanie, pasję, które przenosi na różne dziedziny życiowe i nie boi się wyzwań. Ma przetrenowaną umiejętność organizacji, pracy w grupie, nawet potencjał na lidera. Jest uodporniony na stres i do tego posiada coś, co pozwala mu zmienić perspektywę spojrzenia, a to w pracy naukowej jest często ważniejsze od stałej dyspozycji i kujoństwa. No i to chyba jest jasne, że sportowe hobby jest czymś, czego życzą sobie często pracodawacy, bo tacy ludzie są zdrowsi, pracują wydajniej i mają lepiej dotlenione komórki nerwowe.
              • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 15:06
                Ciekawostka. Znam przynajmniej jedna pania doktor i jedna doktorantke, ktora sa insturktorkami tanca.

                Uwazam, ze to absurd, zeby brac takie rzeczy pod uwage przy rekrutacji na doktoranckie. Student predzej zrezygnuje z powodu marnych zarobkow na uczelni czy braku perspektyw na zatrudnienie, niz pasji.
                U mnie liczyl sie pomysl na doktorat i dokonania naukowe oraz zaangazowanie w zycie uczelni.
                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 15:39
                  no widzisz. Skoro uważasz, że to absurd brać pod uwagę takie rzeczy przy rekrutacji na studia, to czy nie jest absurdem wymieniać je w swoim CV? cały czas twierdzę, że właśnie o to chodzi. Że wyszczególnia się rzeczy ważne.
                  • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:04
                    Nie jest specjalistka, ale punkt hobby zawsze w moich CV byl, bo tak mnie uczono. Absurdem jest, zeby komisja wysmiewala sie z hobby, czy zeby hobby decydowalo o nieprzyjeciu na studia czy do pracy.
                    • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:31
                      Może się nam nie podobać jak reagują oceniający. Trzeba mieć jednak świadomość jaką reakcję możemy niechcący wzbudzić. Od rozbawienia, poprzez ziewanie, do irytacji, kiedy czyta się po raz dwudziesty to samo. Oczywiście CV jest zawsze tylko jednym z elementów oceny. Jeśli kandydat ma dobre referencje, jest bystry, to "niedoskonałość" jednego elementu zostanie mu wybaczona :-).
          • 100krotna Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:03


            > Niezupełnie. Komisja ocenia ważność faktów i zauważa, że
            >kandydatka nie oceniła
            > tej ważności. Poza tym komisja może mieć na przykład obawy, ze
            >kandydatka ma tyle zainteresowań i zajęć "pozalekcyjnych", że nie
            >będzie w stanie poświęcić się pracy naukowej

            Przeczytaj jeszcze raz, to co piszesz!
            Czyli, taki kandydat na pracownika nie może mieć swojego
            pozapracowego normalnego życia?? Czyli jego dzień musi być
            całkowicie poświęcony jednej dziedzinie, najlepiej też, żeby był bez
            rodziny, bezdzietny i nie miał żadnych innych zainteresowań, niż
            tematyczne? Najlepiej też, żeby był jeszcze pasjonatem i nie
            interesowało go wynagrodzenie, bo sama praca w wymarzonej instytucji
            będzie dla niego wszystkim! Bez przesady!
            Może mnie poniosło, ale jeśli osoba zajmująca się rekrutacją zwraca
            uwagę na coś takiego i jeszcze wyśmiewa wśród kolegów po fachu
            tą "hierarchię ważności".

            I jeszcze pytanie: jak te życiorysy mają nie być sztampowe i
            napisane wg jednego wzorca - jeżeli każdy przejaw oddania choć
            trochę osobowości człowieka jest tępiony. To już każdy woli się
            dopasować i nie wychylać.
            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:43
              Mozesz mieć swoje zdanie. Napisałam to, co zaobserwowałam. poza tym komisja nie oceniła hobby, a jedynie umiejętność doboru informacji.
              A jeśli chodzi o sztampowość CV to spotkałam się z takim, w którym pretendentka pisząc do instytutu naukowego wyrażała się w stylu :"pragnę pracować w państwa firmie". Tzn.że zerżnęła CV z internetu albo pisała w 10 różnych miejsc i zapomniała zindywidualizować tekst.
      • akj77 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:51
        No proszę. Do głowy by mi nie przyszło, że w branży tuż obok mojej wpisanie
        czegokolwiek w rubryczce hobby w CV może kandydatce zaszkodzić. Czego to się
        człowiek z offtopów nie dowie...

        Bo równie dobrze można by do tego podejść tak: nie ma żadnego sportu w hobby,
        znaczy słabego zdrowia :-P
        Albo: nie ma żadnych hobby, jest taką nudziarą, że lab z nią nie wytrzyma.
        Chciałam powiedzieć, że interpretacja neutralnych informacji dodatkowych na
        niekorzyść kandydatki, na dodatek nie w korpo, tylko niemalże w mojej branży, z
        letka mnie szokuje. Ciekawe, który to instytut :-D
        • akj77 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:53
          A wracając do tematu wątku... Jeśli praca nie ma związku z prasą kobiecą,
          handlem bielizną czy czymś takim, to ja bym o stanikach nie pisała. Bo to już
          nie jest takie całkiem neutralne.
        • thorrey Hobby w CV 18.05.10, 11:09
          Szczerze mówiąc, jestem też zaszokowana. No to w takim razie po co w
          ogóle wymaga się w CV rubryczki "hobby"? Jeśli podanie informacji że
          lubi się tańczyć i chodzi na aerobik dyskwalifikuje kandydatkę na
          studia doktoranckie (bo nie umie oceniać ważności informacji) i na
          dodatek komisja zrywa z tego boki za śmiechu, to ja to uważam za
          lekką paranoję. Albo na wyjątkowo nie znającą życia komisję.

          Jeśli ktoś w rurbyce "hobby" wpisałby "śledzenie najowszych trendów
          w biologii molekularnej" tzn, do poduszki czyta publikacje z branży
          które będzie się doktoryzował, to dla mnie taka osoba po prostu
          kłamie w żywe oczy żeby przypodobać się komisji. Nie zanm takich
          osób.

          Owszem, miałam kolegę w szkole średniej, absolutnego kujona, który
          np. jako hobby ćwiczył sobie na kawałkach gąbki typy szwów używanych
          w chirurgii, ale i on od czasu do czsau zajmował się czym innym
          (ogródkiem, muzyką, spacerami po lesie).

          Pamietam też, jak moja koleżanka zdawała na psychologię i na
          rozmowie kwalifikacyjnej przeprowadziła taki dialog:
          - Już od dziecka....
          I w tym momencie szanowna komisja kwalifikacyjna, znająca doskonale
          życie, zatrzęsła się ze śmiechu. Po czym moje koleżanka spokojnie
          zakończyła
          - ... chciałam studiować medycynę, ale po przeanalizowaniu swoich
          predyspozycji, doszłam do wniosku, że nie jest to dla mnie
          odpwiednia droga.

          I zgadzam sie zprzedmówczyniami, zę ponieważ żyjemy w męskim
          świecie, posa specyficznymi aplikacjami lepiej nie wpisywać
          brafittingu jako hoppy. I zapamiętam sobie, żeby w przyszłości słowa
          ni pisnąć o żadnym tańcu i aerobiku, bo jeszcze mnie ktoś wyśmieje,
          że dbam o zdrowie...
          • felisdomestica Re: Hobby w CV 18.05.10, 13:04
            rubryczki "hobby" się wcale nie wymaga. To nadgorliwość kandydatow. Przynajmniej w mojej branży tak jest. To, że ludzie wpisują hobby świadczy też o tym, że korzystają z wzorów i formularzy, nie zawsze dobrych. Jesli się nie ma naprawdę nic ciekawego do powiedzenia, lepiej nic nie wpisywać.
            Jeśli idzie się na studia doktoranckie z dziedziny biologii niekoniecznie trzeba wpisywać "śledzenie najnowszych trendów". takim przydatnym hobby które może zainteresować promotora jest np. informatyka, fizyka, behawior zwierząt, etologia, itd. Ale zainteresowania muszą być prawdziwe.

            Aha, rozmawiałam z koleżanką na temat aerobiku jako hobby. To jednak nie jest wcale hobby, po prostu normalne zajęcia w celu utrzymania kondycji. czy mozna nazwać hobby uczęszczania na zajęcia dwa razy w tygodniu? Naprawdę się interesujesz aerobikiem? Wiesz coś o jego naukowych podstawach? Jaka jest jego historia i rozwój? Jakie są rodzaje? jak konkretnie wpływa na organizm? Naprawdę?
            Spacery w lesie to tez raczej hobby nie jest :-). Wpisywanie czegoś takiego naprawdę wzbudzi rozbawienie.
            • pierwszalitera Re: Hobby w CV 18.05.10, 13:22
              felisdomestica napisała:

              > Aha, rozmawiałam z koleżanką na temat aerobiku jako hobby. To jednak nie jest w
              > cale hobby, po prostu normalne zajęcia w celu utrzymania kondycji. czy mozna na
              > zwać hobby uczęszczania na zajęcia dwa razy w tygodniu?

              Tu się akurat zgadzam. Jeżeli wpisujemy hobby, to powinniśmy rozumieć to jako długotrwałą pasję, która definiuje naszą osobowość. Temat, o którym sporo wiemy, możemy godzinami rozmawiać z innymi fachowcami w tej dziedzinie, wciągając z zainteresowaniem słuchających. Czyli nie tylko biernie konsumujemy, ale możemy się też czymś pochwalić.
            • thorrey Re: Hobby w CV 18.05.10, 13:25
              felisdomestica napisała:
              > Spacery w lesie to tez raczej hobby nie jest :-). Wpisywanie
              czegoś takiego nap
              > rawdę wzbudzi rozbawienie.

              Ja nie napisałam, że mój kolega wpisał spacery po lesie jako hobby,
              napisałam tylko że w życiu robił jeszcze coś innego poza ćwiczeniem
              szwów chirugicznych.

              I chyba wydaje mi sie, że to jakaś jest rozbieżnośc w definicji
              słowa "hobby" To, co wymieniaś, tj. fizyka, behavioryzm, informatyka
              itp. to są zainteresowania naukowe, które jak najbardziej powinien
              podać kandydat na studia doktoranckie, ale dla mnie jest to coś
              innego niż "hobby". Hobby to jest coś, co robię ramach relaksu,
              odpoczynku po wysiłku (również intelektualnym). Serio, w ramach
              relaksu zajmujesz się poważnymi badaniami prawie że naukowymi wpływu
              aerobiku na zdrowie? Czy po prostu dla frajdy chcesz się poruszać?

              Aha, pamietam jak nasz premeir Mazowiecki zasłabł kiedyś podczas
              przemówienia w sejmie i powiedział, że musi sobie pospacerować po
              lesie, żeby mu sie zrobiło lepiej, jakośc mało kto się śmiał. Nie
              wiem akurat czemu te spacery po lesie Cię rozbawiły.

              A że kandydat to wpisał i korzystał ze sztampy - no cóż, wszyscey w
              życiu w jakimś tam stopniu korzystamy ze sztampy, bo to ułatwia
              życie.
              • felisdomestica Re: Hobby w CV 18.05.10, 14:49
                thorrey, hobby rzeczywiście jest to coś, co sprawia nam przyjemność z definicji. Ale też łączy się ze zdobywaniem wiedzy lub umiejętności w jakiejś dziedzinie. Umiejętność dotarcia do takiej wiedzy (czasem trudno dostępnej) świadczy o pasji i dobrze świadczy o kandydacie. Spacer po lesie nie jest niczym, co wyróżniałoby cię z tłumu kandydatów, a jeśli już, to raczej na minus. Nie dlatego, że spacerowanie po lesie jest czymś śmiesznym albo złym, ale dlatego, że jest to informacja mało istotna.
                • thorrey Re: Hobby w CV 18.05.10, 15:10
                  felisdomestica napisała:

                  > thorrey, hobby rzeczywiście jest to coś, co sprawia nam
                  przyjemność z definicji
                  > . Ale też łączy się ze zdobywaniem wiedzy lub umiejętności w
                  jakiejś dziedzinie
                  > . Umiejętność dotarcia do takiej wiedzy (czasem trudno dostępnej)
                  świadczy o pa
                  > sji i dobrze świadczy o kandydacie. Spacer po lesie nie jest
                  niczym, co wyróżni
                  > ałoby cię z tłumu kandydatów, a jeśli już, to raczej na minus. Nie
                  dlatego, że
                  > spacerowanie po lesie jest czymś śmiesznym albo złym, ale dlatego,
                  że jest to i
                  > nformacja mało istotna.

                  Nie wiem, czemu uczepiłaś się aktuat tego spaceru po lesie, przecież
                  już mówiłam że to nie było nic, co ja lub ktokolwiek umieszczałby w
                  CV, tylko coś, co było ROBIONE w ramach relaksu, POZA milionem
                  bardzo głębokich, intelektualnych i kształcących czynności.

                  Chodziło mi o to, że ludzie nie tylko poświęcają się w 100% pracy
                  naukowej, ale robią rzeczy również w ramach zabijania czasu.

                  No cóż, niezależnie od tego co JA osobiście (lub ktokolwiek inny)
                  umieszcza w swoim CV, to cieszę się, że akurakt przed Tobą nie muszę
                  niczego udowadniać. Ciarki mnie przechodzą jak sobie pomyślę, że jak
                  ktoś lubi spacerować po lesie I SIĘ DO TEGO PRZYZNAJE to dla Ciebie
                  wyróżnia się na minus.
                  EOT
                  • felisdomestica Re: Hobby w CV 18.05.10, 15:57
                    Nie obrażaj się na mnie, ja cię przecież personalnie nie atakuję.
                    Chciałam tylko przekazać informację, że w CV mozna więcej wyczytać między wierszami niż z samego tekstu. I dlatego namawiam, żeby uważać, co się pisze. Lepiej mniej niż za dużo. Życzę przyjaznych gremiów oceniających :-).
            • anka_z_lasu Re: Hobby w CV 18.05.10, 14:07
              "Aha, rozmawiałam z koleżanką na temat aerobiku jako hobby. To jednak nie jest
              wcale hobby, po prostu normalne zajęcia w celu utrzymania kondycji."
              "Spacery w lesie to tez raczej hobby nie jest :-)"

              No dobra, ale w takim razie słuchanie muzyki też nie jest hobby, bo ja mogę z
              grubsza znać życiorys Claptona, ale nie zgłębiam tajników skali harmonicznej ani
              nie znam meandrów gry na gitarze elektrycznej. Po prostu chłonę muzykę, która
              sprawia mi przyjemność. Równie dobrze mogłabym jeść lody czekoladowe.
              • felisdomestica Re: Hobby w CV 18.05.10, 14:32
                Ale możesz znać jego dyskografię, życiorys, itd. Możesz sobie wpisać w CV "muzyka rockowa lat 60 i 70". A w nawiasie wykonawców, którymi szczególnie się interesujesz.
                Słuchanie muzyki w samochodzie nie jest żadnym hobby. To zabijanie czasu. To samo z literaturą: jesli jest jakaś jej dziedzina którą interesujesz się szczególnie, wpisujesz. Np. literatura fantastycznonaukowa, i w nawiasie autorów. To świadczy, że twoje zainteresowania są prawdziwe. Sama "literatura" nie wygląda przekonująco. Najważniejszą rzeczą jednak jest, jak tu już wielokrotnie padło, dostosowanie CV do konkretnej sytuacji. Jeśli startujesz np. na przedszkolankę nie wpisuj sobie w dziale zainteresowania "gothic parties" bo jak ktoś sprawdzi co to jest, to może się przestraszyć i nie powierzyć ci dzieci :-). Ale jeśli szukasz pracy w branży np. reklamowej, to czemu nie?

                Ja lubię pracę w ogródku. Ale jeśli już koniecznie miałabym wpisać to do CV wpisałabym: "uprawa róż historycznych". Bo to jest coś, na czym się znam, w przeciwieństwie do wielu innych, którzy też lubią pracować w ogródku.
                • anka_z_lasu Re: Hobby w CV 18.05.10, 14:51
                  Felis, ok, tu się zgadzamy. Akurat hobby w CV mam wpisane właśnie w taki sposób,
                  jak sugerujesz.
                  Chodziło mi o to, że hobby ma być pasją, rozrywką, niekoniecznie rozpatrywaną w
                  kategoriach intelektualnych. Dlatego ten nieszczęsny las i spacery po nim są dla
                  mnie tak samo dobrym hobby jak muzyka, nawet określona. Bo na przykład co jest
                  intelektualnego w robieniu na drutach szalika w paski, co aktualnie czynię? ;)
                  Jest to czynność równie odintelektualizowana jak mycie podłogi a jednak robótki
                  ręczne pojawiają się w kontekście zainteresowań, a pielęgnacja powierzchni
                  płaskich - już niekoniecznie.

                  PS Tak się wypisałam w obronie spacerów po lesie bo las jest fajny :)
                  • felisdomestica Re: Hobby w CV 18.05.10, 15:28
                    Bo robótki ręczne mogą być czymś twórczym jak najbardziej, mycie podłóg nie :-). Robótki ręczne podpadają pod działalność artystyczną, weź np. takie koronki klockowe, toż to arcydzieła! Jeśli masz osiągnięcia w podobnej dziedzinie, to jak najbardziej można się tym chwalić, tym bardziej jeśli startujesz do pracy, w której ceni się zdolności manualne.
                    Każdy z nas ma atuty z których być może nie zdaje sobie sprawy. Stąd te nieszczęsne "ksiązki, taniec i aerobic" w co drugim CV.
                • daslicht Re: Hobby w CV 18.05.10, 16:31
                  Hmmm... moją pasją jest muzyka i jako-takie pojęcie teoretyczne o niej mam, zarówno ze strony muzycznej, jak i fizycznej. Słucham praktycznie 24/7, mam cały pokój zawalony płytami, interesuje mnie cała stylistyczna otoczka gatunku (NDH-gotik-industri), mam pełno słuchawek (i znając życie za jakiś czas będę skręcać głośniki, "bo w sklepach to badziewie jest"), a dla relaksu oglądam sobie spektrogramy. Jakbym powiedziała, że to nie jest moje hobby, to byłoby to porządne kłamstwo, które i tak by szybko wyszło. Kiedy więc mogę sobie wpisać muzykę w hobby, a kiedy jakiś leszcz nieodróżniający herców od decybeli mnie wyśmieje?

                  Kiedy można sobie wpisać takie hobby jak:
                  farmakologia
                  bromatologia
                  literatura o tematyce politycznej
                  słowniki
                  sztuka o tematyce "industri"
                  itp?

                  Jak odróżnić hobby od fetyszu?

                  Czy mogę powiedzieć, że moje hobby to pływanie, tak ot? Czy moge dopiero to zrobić, kiedy wymierzę sobie wszystkie parametry? Bo mój ulubiony sport to pływanie właśnie, ale parametry mam wymierzone tylko na urządzeniach typu kardio :/

                  Jeśli się ktoś dopyta "co to tak właściwie jest?", to ile można powiedzieć?
                  • klymenystra Re: Hobby w CV 18.05.10, 20:21
                    Ja tez sie zastanawiam, kiedy moge wpisac taniec... Skoro poswiecam mu sporo czasu, wystepuje, interesuje sie teoria, historia, czytam o tym i buk wi co jeszcze. Czy zostane przez szanowna komisje odebrana jako lamerka, ktora raz w tygodniu biega do szkoly tanca i nie odroznia belly od bolly?
                    • anna-pia Re: Hobby w CV 19.05.10, 13:11
                      Dla mnie podstawowa różnica to to, czy piszesz "taniec" tak ogólnie, czy np.
                      "tańce arabskie". Tak samo jak inaczej patrzę na informację "hobby - muzyka", a
                      inaczej - na "hobby: muzyka (gothik, industrial..)". To niesie konkretną
                      informację - nie jest ci wszystko jedno, co w ucho wlatuje, tylko masz konkretne
                      preferencje.
          • sarahdonnel Re: Hobby w CV 18.05.10, 15:17
            Pisze z perspektywy osoby, która zawsze szukała pracy na stanowiskach stosunkowo
            samodzielnych i kreatywnych, w zasadzie było to CV freelancera. Dokumenty jak
            najbardziej szły prawie spod matrycy, bo praca ta sama, profil firm podobny.
            Chociaż w zasadzie jak pisałam listy motywacyjne, to 'matrycę' miałam już w
            głowie. Inna sprawa, że chyba nigdy nie wysyłałam żadnego zestawu dokumentów po
            polsku, a formalne pisma po angielsku są ogólnie średnio kreatywne: list
            motywacyjny to ma być jedna strona, w praktyce 250 słów, krótko i zwięźle. A, i
            jestem 'humanistką' ;).

            Wpisuję sobie zwykle coś poszerzającego moją specjalność (czyli właśnie
            'zainteresowania naukowe') i fotografię. Nuda, nie? Jakiś sport też,
            szczególnie, jak chodzi o pracę z bandą dzieciaków ;).

            Fotografia jest takim 'niebezpiecznym' hobby: obecnie co drugi fetyszysta
            gadżetowy co kupuje lustrzankę typu Nikon D40 z 'kitem', Photoshop Elements i
            strzela milion wakacyjnych zdjęć na pełnym automacie, uważa, że może sobie
            wpisać 'fotografię' jako hobby. I potencjalni czytacze CV to doskonale wiedzą,
            bo często sami należą do podobnej grupy lustrzankofetyszystów.

            To gdzie tkwi haczyk? Do nic nie mówiącego 'fotografia' dopisuję 'analogowa', z
            opisem 'kompozycja, ciemnia - materiał odwracalny i negatywy czarno-białe'. Jak
            zostaje 'wolna' linijka, to dopisuję 'szkoły letnie Uniwersytetu X' [X jest w
            Niemczech, i nie najszmatławszy]. I drugi haczyk - w adresie mailowym mam
            automatyczną stopkę z odnośnikiem do flickrowego albumu, na którym trzymam
            wyłącznie skany z tego typu prac (które może konkursów nie wygrywały, ale na
            duży format na ścianę zamiast obrazów się nadają), a nie zdjęcia 'u cioci na
            imieninach'.

            Ilu potencjalnych adresatów się na to łapie? W mniejszych firmach - widzę, że do
            albumu się zagląda. Jak ktoś bezpośrednio rekrutujący zajrzy, to zwykle pada
            pytanie o potwierdzenie. I czasem o to, czy w ciemni też potrafię pracować
            (szczególnie, jak komuś się zdarzyło robić coś samemu). Potrafię. I wtedy ta
            informacja może być odczytana dwojako:
            Wersja 1: 'piep... (pseudo)artystka, będzie zarywać noce i wydłużać weekendy'
            Wersja 2: 'artystka-humanistka, a nie bała się nauczyć paprać w odczynnikach
            chemicznych!'

            Ryzykuję, ale wolę też pracować dla kogoś, kto ma to 'drugie' nastawienie.

            Z innych 'dziwnych' informacji, które nieraz likwiduję, dopasowując CV do
            adresata... Niby znajomość języków to atut, ale powinny to być raczej języki
            indoeuropejskie, z tradycją lub 'akceptowalne' egzotyczne ekscesy typu
            węgierski, turecki, arabski, chiński, japoński, ew. swahili czy hausa.

            'Zachodnioafrykańskie kreole na bazie angielskiego' (oryg. 'West African Creole
            Englishes') czy inny osobliwy język plemienny, o którym mało kto wie, wygląda
            raczej śmiesznawo, chyba, że chodzi o stanowisko bezpośrednio związane z
            kontaktem z takimi osobami, albo pracę naukową w zakresie językoznawstwa.
            W najlepszym wypadku ktoś się zainteresuje, zaczynasz tłumaczyć, o co chodzi, i
            okazuje się, że przedstawiciel potencjalnego pracodawcy czuje się po rozmowie
            niedouczonym w wiedzy ogólnej idiotą. Kto chciałby podwładnego, który zrobił z
            szefa idiotę?
            • maith Re: Hobby w CV 18.05.10, 18:19
              Jeden pomyśli, że "fotografia" to pewnie strzela fotki żonie na
              wakacjach, a ktoś inny przy "fotografia analogowa" pomyśli, że pewnie
              jakiś bufon z poczuciem wyższości ;) A ktoś trzeci po prostu zapyta
              Cię o tę fotografię, żeby zagaić rozmowę :)

              Swoją drogą istnieją też ludzie, którzy o fotografii analogowej
              pojęcia nie mają, a potrafią robić wspaniałe ujęcia i ich fotografie
              trafiają na wystawy. Zresztą to jest najbardziej wkurzające ;) Jak
              najlepsze zdjęcia zrobi ktoś, kto praktycznie "nie ma" sprzętu ;) Bo
              ważny jest nie tylko sprzęt, nie tylko technika, ale też, kto stoi po
              drugiej stronie obiektywu i co w nim... zobaczy :)

              Ale słuszna uwaga, że jeśli nie starasz się o pracę przy fabrycznym
              taśmociągu, to lepiej pokazać siebie i częściowo odsiać ludzi, z
              którymi nie chciałoby się pracować.

              Jak komuś przeszkadza, że ma się jakieś nie związane z pracą hobby,
              to to nie wróży najlepiej :)

              Ale źle też jak komuś przeszkadza inteligencja przyszłego pracownika,
              czy to że to omnibus. Dobry szef musi umieć zarządzać pracownikami,
              nie musi wiedzieć o wszystkim więcej od nich :) A w niektórych
              zawodach ludzie o otwartych umysłach interesujący się "wszystkim" są
              mile widziani :)
              • sarahdonnel Re: Hobby w CV 18.05.10, 20:29
                maith napisała:

                > Jeden pomyśli, że "fotografia" to pewnie strzela fotki żonie na
                > wakacjach, a ktoś inny przy "fotografia analogowa" pomyśli, że pewnie
                > jakiś bufon z poczuciem wyższości ;) A ktoś trzeci po prostu zapyta
                > Cię o tę fotografię, żeby zagaić rozmowę :)

                Nie jeżdżę z żoną na wakacje, chociaż to w sumie ja w domu noszę spodnie ;). Nie
                mam żony...
                Ale dlatego pisałam, że z tą fotografią należy uważać... bo wpisuje sobie co
                druga osoba, która ma 'amatorskie' lusterko, strzela z niego tak jak z idiotki
                zdjęcia u cioci na imieninach i żony na wakacjach ;).

                A pytają, widzę ilu osobom się nudzi, i jednak klikają w tę stopkę z maila.
                Zwykle się przyznają. ;)

                >
                > Swoją drogą istnieją też ludzie, którzy o fotografii analogowej
                > pojęcia nie mają, a potrafią robić wspaniałe ujęcia i ich fotografie
                > trafiają na wystawy. Zresztą to jest najbardziej wkurzające ;) Jak
                > najlepsze zdjęcia zrobi ktoś, kto praktycznie "nie ma" sprzętu ;) Bo
                > ważny jest nie tylko sprzęt, nie tylko technika, ale też, kto stoi po
                > drugiej stronie obiektywu i co w nim... zobaczy :)

                Myslę sobie, że jakby połowa tych gadżetowych fetyszystów z 'fotografią' (u
                cioci na imieninach) w CV pozostała przy swoim lekkim, automatycznym kompakcie,
                to nawet te ciocioimieninowe zdjęcia byłyby dużo lepsze. Bo zamiast na sprzęcie,
                można skupić się na obrazie jako takim.

                Lustra przy 'ulicznictwie'? Totalny bezsens - wolę dobrego, ale niedużego
                kompakta, bo mogę go niezauważalnie używać ;). [Obostrzenia przy fotografowaniu
                ludzi i 'ochronę wizerunku' znam, jakby co ;).]
                >
                > Ale słuszna uwaga, że jeśli nie starasz się o pracę przy fabrycznym
                > taśmociągu, to lepiej pokazać siebie i częściowo odsiać ludzi, z
                > którymi nie chciałoby się pracować.
                >
                > Jak komuś przeszkadza, że ma się jakieś nie związane z pracą hobby,
                > to to nie wróży najlepiej :)
                >
                > Ale źle też jak komuś przeszkadza inteligencja przyszłego pracownika,
                > czy to że to omnibus. Dobry szef musi umieć zarządzać pracownikami,
                > nie musi wiedzieć o wszystkim więcej od nich :) A w niektórych
                > zawodach ludzie o otwartych umysłach interesujący się "wszystkim" są
                > mile widziani :)

                Ostatnio miałam rozmowę o wolontariat parę godzin w tygodniu (muszę 'wrócić' do
                zawodu, tak, żeby mieć referencje od tubylców). W moim zawodzie, robiłam to
                przez 5 lat średnio na pół etatu, jednocześnie studiując. Referencje też mam.
                Wysyłałam na szybko, więc dodałam to samo CV, którego używam do celów powiedzmy
                sobie, naukowych (zainteresowania naukowe są mocno przedłużeniem tych paru lat
                praktyki zawodowej, więc miało sens pokazanie, że 'ubrudziłam sobie ręce'
                praktyką). Języka tubylczego w sumie nie wymagali, wystarczył angielski; to ja
                ryzykuję, doprowadzając do kontaktu osobistego w 'miejscowym narzeczu'.

                Najpierw poopowiadałam mu trochę o tym, co i jak robiłam, wyciągnęłam trochę
                starszych, a sprawdzonych materiałów pomocniczych (tu ja zauważyłam, że lektora
                to on chyba z przeproszeniem pierwszy raz w życiu widzi, ale nadal trzymałam
                formę), potem wymieniliśmy parę uwag na temat fotografii, następnie pan
                popatrzył na coś jeszcze zakreślone wściekle zielonym pisakiem, i pyta:
                'Kreole?' To są jakieś języki azjatyckie chyba?', ja: 'Też, chociaż na wyspach
                Pacyfiku większość jest mało stabilna. A tak z najbliższego otoczenia, to np.
                surinamski [adres organizacji to 'Plac Surinamski'], jamajski czy nigeryjski
                angielski, a nawet powiedzmy, że afroamerykański'. (Dalej jeszcze padło zdanie o
                tym, jak to się może mieć do 'praktycznej' strony tej pracy.)

                Pan zerknął w rubryczkę 'wykształcenie'... 'Magisterium? Na uniwersytecie
                (uniwersytet miejscowy, w sumie jeszcze sobie dostudiowuję, albo przez miesiąc,
                albo przez rok jak rzeczywiście przyjmą mnie na to 'terroretyczne' rozbudowane
                magisterium)?'. Zrobił oczy jak dwueurówki, i zaczął kiwać głową 'ale to
                strasznie teoretycznie brzmi, strrrasznie teoretycznie'. A kiwał tak głową nad
                frontową kartką CV, na której stało jak byk 5 lat pracy w zawodzie, średnio na
                pół etatu. Tak, jakby osoba z wyższym magisterskim uniwersyteckim* to jakiś
                diabeł wcielony był... cóż, może trafiłam na kogoś niespełnionego.

                *w moim dzikim kraju jak trafi już się osoba z wyższym wykształceniem, to
                przeważnie ma czteroletni (po pięcioletniej szkole średniej) licencjat z
                powiedzmy sobie, akademii. Żeby studiować na uniwersytecie, trzeba mieć
                skończoną sześcioletnią szkołę średnią - inny program, licencjat jest trzyletni,
                i dalej ewentualnie magisterium. Chodzi raczej o to, żeby jak najszybciej nadać
                uprawnienia zawodowe, i duuża większość jest kierowana do szkolnictwa zawodowego
                na szczeblu średnim lub wyższym, a 'elita kreatywnych darmozjadów z ogólnym lub
                szerokim wykształceniem' jest mocno ograniczana. Po trzydziestce na studia można
                dostać się na podstawie 'matury z życia', egzaminu komisyjnego z wiedzy ogólnej,
                niezależnie od (nie)ukończenia szkoły średniej.

                Na rozmowach kwalifikacyjnych sporo bywałam, i cenię sobie przypadki, kiedy
                rozmawiam z kimś, kto ma pojęcie o rekrutacji danego typu pracowników... nie
                zawsze wiąże się to z tym, że dostaję dany projekt.
        • zawsze_zielona Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:11
          Przyznam, ze tez jestem zaszkowana, ze rubryczka "hobby" w CV moze kommus
          zaszkodzic. Dodam, ze mieszkam i pracuje w Danii i tu tez zrobilam doktorat.
          Ja nie wpisuje osobistych informacji do CV, gdy staram sie o dofinansowanie
          moich badan, bo fundacja nie zatrudnia czlowieka, tylko daje pieniadze na
          projekt. Gdy szukalam pracy, wrecz polecano mi wpisanie wlasnie hobby, po to by
          wyroznic sie na tle innych kandydatow. Bo ludzi z podobnymi kwalifikacjami moze
          byc wiele. A zatrudnia tylko jedna osobe.
          Moja szefowa szukala ostatnio postdoca. Przyszlo mnostwo zgloszen, sporo ludzi
          mialo podobne kwalifikacje. I co? I na rozmowe zaprosila tych, ktorzy wydawali
          sie jej najbardziej "energiczni i pozytywni". Podkreslam, "wydawali sie", bo
          przeciez decyzje podjela na podstawie CV i listu motywacyjnego.
          • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:21
            Zawsze_zielona, mam dla Ciebie herbate i zakwas:)

            No wlasnie. W moim poprzednim instytucie (w Holandii) szukano kandydata na
            assistant professora. Sposrod wielu pasujacych wyksztalceniem rozmowe zostali
            zaproszeni kandydaci, ktorzy mieli:
            a) wygrane granty;
            b) duzo doswiadczen miedzynarodowych;
            c) duzo publikacji i wysoki h-index;
            d) wydawali sie interesujacymi ludzmi.

            Jeden z czolowych kandydatow, pan po piedziesiatce (teraz szef instytutu) jest
            wokalista i gitarzysta w zespole rockowym. Nieomieszkal sie pochwalic ta
            ''nieistotna'' informacja i jakos komisja nie dostala spazmow ze smiechu:)
            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 14:17
              jak się jest człowiekiem z dorobkiem (a to własnie ktoś taki startuje na takie stanowiska) może sobie pozwolić na odrobinę ekstrawagancji. Naprawdę to kwestia wyczucia.
              No i jednak spacerkami po lesie się nie chwalił :-).
              • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 14:55
                Felisdomestica, zdecyduj sie prosze czy CV ma byc w koncu sztampowe, czy nie:)?
                Byc moze wyciagam zbyt daleko idace wnioski, ale rozumiem z Twoich postow, ze:

                CV ma byc niesztampowe, ale w sumie tak wlasciwie to raczej powinno byc
                sztampowe;), bo czlowiek bez dorobku wychylac sie nie powinien...

                A tak poza tym, to z tego co piszesz, proces rekrutacji w Twojej instytucji
                wydaje sie mocno odbiegac od jakichkolwiek akceptowalnych europejskich
                standardow, takich na przyklad jak te:
                ec.europa.eu/eracareers/pdf/am509774CEE_EN_E4.pdf, ale oczywiscie to
                tylko moj prywatny wniosek i opinia.
                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 15:35
                  A w czym kwestia dorobku jest sztampowa :-)? Posiadanie dorobku jest sztampowe czy jak...?
                  Link niestety "not found".
                  A co do form CV to podobno w USA dołączanie zdjęć do CV jest zabronione, a w Anglii źle widziane (informacja od rodowitego Anglika).
                  I nie musisz obrażać mojej instytucji, po co ta agresja?
                  • sarahdonnel Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 16:36
                    Zahyperlinkował się z niepotrzebnym przecinkiem na końcu. Skopiuj, zlikwiduj
                    przecinek, wciśnij enter, wchodzi bardzo szybko. Tak jak masa 'niewchodzących'
                    linków.


                    A zdjęć do CV się nie dołącza ze względu na różnorodność etniczną i przepisy
                    antydyskryminacyjne, jak np. te 'gajdlajnsy' przytoczone w linku wyżej. Nikt nie
                    chce pakować swojej instytucji w pozew o dyskryminację rasową przy rekrutacji i
                    ewentualne ogromne odszkodowanie.

                    Niestety, już nawet imię, nazwisko czy narodowość paszportowa, albo język
                    ojczysty i miejsce urodzenia, to zbyt dużo wskazówek czasami decydujących o
                    wyniku rekrutacji. Z imieniem i nazwiskiem niewiele mogę zrobić (chociaż czasami
                    wystarczy pozbyć się żeńskiej końcówki fleksyjnej ;), języki podaję wg stopnia
                    znajomości, a narodowość... co najwyżej zaznaczam, że paszport jest 'unijny' i
                    nie jest mi potrzebne pozwolenie na pracę. (Czyli technicznie rzecz biorąc,
                    sprzedaję informację 'robota papierkowa i dodatkowe koszty zredukowane do minimum'.)

                    Nawet w Polsce nie przyszło mi do głowy wysyłać CV z własnym portretem. To nie
                    portfolio modelki. Nawet nie rozumiem, po co komu zdjęcie do aplikacji, no, może
                    pozą tą nieszczęsną modelką.
                  • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:31
                    > A w czym kwestia dorobku jest sztampowa :-)? Posiadanie dorobku jest sztampowe
                    > czy jak...?

                    Odniosłam się do Twojej wypowiedzi z postu powyżej:
                    > jak się jest człowiekiem z dorobkiem (a to własnie ktoś taki startuje na takie
                    stanowiska) może sobie pozwolić na odrobinę ekstrawagancji. Naprawdę to kwestia
                    wyczucia.

                    Wywnioskowałam z niej iż osoba z dorobkiem może sobie pozwolić na
                    ekstrawaganckie hobby, w przeciwieństwie do domyślnej osoby bez dorobku, która
                    musi mieć więcej wyczucia. Więc pytam jeszcze raz: jakie ma być CV? Sztampowe,
                    czy nie? W innych postach piszesz, że broń Boże, dlatego zapytałam.

                    Nie wiem gdzie pracujesz, więc trudno mi być agresywną w stosunku do Twojej
                    instytucji. Opisujesz proces rekrutacji w Twojej pracy, więc Ci odpowiadam, że
                    _wydaje_mi_się_ mało zgodny z europejskimi standardami. To jest agresywne? Być
                    może moja opinia jest niesłuszna, ale wyciągam wnioski jedynie na podstawie
                    Twoich postów.
                    Link działa jeśli wykasujesz przecinek, jak już Ci Sarahdonnel powiedziała - nie
                    mam wpływu na formatowanie tekstów przez forumowy engine;) Pozdrawiam i polecam
                    ten European Charter do przeczytania.
                    • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:45
                      Niesztampowe nie znaczy od razu ekstrawaganckie. Kwestia wyczucia właśnie :-).
                      Zresztą można tłumaczyć tak: skoro rzeczony assistant professor zgromadził spory dorobek i jeszcze robi coś tak niezwykłego, to znaczy że ma otwarty umysł i potrafi zajmować się kilkoma rzeczami naraz.
                      Ale jeśli oceniasz potencjalnego doktoranta, to raczej myślenie idzie w innym kierunku: czy mając tak czasochłonne zainteresowania (koncerty) bedzie mógł poświęcić się pracy w stopniu koniecznym? Promotor i doktorant maja cztery lata na zrobienie doktoratu. to nie jest wcale dużo biorąc pod uwagę, ze eksperymet trwa czasem pół roku. Nic dziwnego, że promotor wolałby, żeby jego podopieczny nie jeździł z koncertami albo szlajał się po Tybecie.

                      PS. przeczytam link, ale streść pokrótce jeśli możesz, co jest niezgodne ze standardami? To może być pouczające dla wszystkich.
                      • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:25
                        > PS. przeczytam link, ale streść pokrótce jeśli możesz, co jest niezgodne ze
                        standardami? To może być pouczające dla wszystkich.

                        Na przykład skreślenie kogoś ze względu na hobby (na co zwróciłam uwagę już
                        wcześniej) i niedostateczne umotywowanie tegoż. Napisanie, że "profil
                        psychologiczny kandydata nie pasuje do stanowiska", bez przeprowadzenia testów
                        psychologicznych określających ów profil i załączenia interpretacji wyników to
                        też stąpanie po bardzo grząskim gruncie.

                        Na wielu uniwersytetach w Holandii mają istnego hopla na punkcie testów
                        psychologicznych, wielu moich znajomych musiało je przejść w ostatnim etapie
                        rekrutacji na studia doktoranckie właśnie. Gdyby nie podeszli do testów, a ktoś
                        napisałby im w ewaluacji, że "psychologicznie nie pasują", mieliby duże szanse
                        wygrać proces o dyskryminację.

                        Ja osobiście nigdy nie przywiązuje wielkiej wagi do rubryki Hobby, ale zazwyczaj
                        mam ją w CV. Już chyba napisałam w tym wątku, że spędziłam część mojej rozmowy
                        kwalifikacyjnej dyskutując z obecną szefową o standardach kotów syjamskich
                        orientalnych. Mam nadzieję, że wspólne hobby nie wpłynęło na zatrudnienie mnie,
                        widziałam ewaluacje:)
                        • daslicht Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:49
                          Hobby może wpływać. Wszystko zależy od czytającego, to są tylko ludzie.

                          Przykład:
                          Kandydat: Słucham muzyki gotyckiej
                          Osoby:
                          1. Świetnie, tak jak ja/ktoś lubiany
                          2. Japitule, jak ten świr spod szóstki
                          3. A chodzisz w lateksie? ^^
                          4. Naziolom dziękujemy
                          5. Ponurakom dziękujemy (pewnie będzie co chwila depresję mieć)
                          6. To brzmi niebezpiecznie
                          7. To brzmi ciekawie
                          8. Nie wiem co to, zapytam się na spotkaniu
                          • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:03
                            Oj tak. Wyobrażam sobie jakąś konserwatywną panią profesor, kiedy jej tłumaczysz, że nie chodzi ci o muzykę średniowieczną...
                          • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:23
                            dlatego ja nie piszę w CV, że czytam mangi ;) Bo albo będzie, że "chińskie
                            zboczone kreskówki" albo że komiksy są z założenia niepoważne. :/
                      • pierwszalitera Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:02
                        felisdomestica napisała:

                        > Niesztampowe nie znaczy od razu ekstrawaganckie.

                        Promotor i doktorant maja cztery lata na
                        > zrobienie doktoratu. to nie jest wcale dużo biorąc pod uwagę, ze eksperymet trw
                        > a czasem pół roku. Nic dziwnego, że promotor wolałby, żeby jego podopieczny nie
                        > jeździł z koncertami albo szlajał się po Tybecie.

                        Nie bardzo wiem, co ekstrawaganckiego jest w himalaistyce. Ekstrawaganckie w znaczeniu drogie? A to, że promotor woli idiotę fachowego, to jest jasne. Nie od dzisiaj wiadomo, że doktoranci to tania siła robocza na uczelni i wyniki ich pracy wykorzystują profilujący się profesorzy. Więc im mniej własnej inicjatywy i indywidualności pokazuje kandydat, tym lepiej się podpasuje i bez szemrania będzie robił, co się od niego wymaga. Do ekstrawaganckich hobby trzeba bowiem mieć odwagę, a ta cecha nie wszędzie jest ceniona. ;-)
                        • daslicht Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:09
                          Himalaistyka może nie tyle ekstrawagancka, co ekstremalna. Nie każdy wytrzyma na dużej wysokości, nie każdy ma wystarczającą kondycję czy nerwy.

                          A z tym robieniem bez szemrania i zastanowienia to chyba prawie wszędzie.
                        • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:16
                          Jeśli "szlajanie się" po Tybecie nie jest ekstrawaganckie, to na pewno jest czasochłonne.
                          A jesli chodzi o wykorzystywanie doktorantów, to nie jest tak źle. Nie są co prawda zbyt dobrze opłacani (choć u nas nie najgorzej w porównaniu z uczelniami) to zawsze są pierwszymi autorami publikacji, które zrobili. Wysyła się ich na staże zagraniczne, konferencje. Naprawdę daje się im szansę. I ceni się naukową samodzielność i inwencję. Mogą przyjść z własnym projektem badawczym.
                          Kurcze, nie wiem skąd się biorą takie opinie, że doktorant ma robić i się nie wychylać...
                          • thorrey Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:30
                            felisdomestica napisała:
                            > Kurcze, nie wiem skąd się biorą takie opinie, że doktorant ma
                            > robić i się nie wychylać...

                            To tak w nawiązaniu do mojego powyższego posta, na którym mi
                            zarzuciałś, że nie rozumiem :) Moja wypowiedź była ironiczna, a cały
                            sens był właśnie taki, że doktoranci mają robić i się nie wychylać.

                            I całe to mówienie o "samodzielności" i "myśleniu" to jest zwykłe
                            mydlenie oczu.

                            Nie wiem, w jakim instytucie Ty działasz, ale wątpię, aby w całym
                            bagienku polskiej nauki nagle znalazła się jedna utopia, gdzie
                            doktorant nie jest swojego rodzaju chłopem pańszczyźnianym a
                            stosunki są ogólnie feudalne...

                            Jak się popatrzy na skreślanie kandydata za względu na hobby w tym
                            właśnie kontekście, to jest to wręcz smutne.
                            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 23:04
                              thorrey napisała:


                              > Nie wiem, w jakim instytucie Ty działasz, ale wątpię, aby w całym
                              > bagienku polskiej nauki nagle znalazła się jedna utopia, gdzie
                              > doktorant nie jest swojego rodzaju chłopem pańszczyźnianym a
                              > stosunki są ogólnie feudalne...

                              Nie mam możliwości, żeby cię przekonać. Naprawdę doktorantom sie krzywda nie dzieje, zawsze dostają dodatkowe pieniądze z grantów, mają swój samorząd.
                              A co do oceny hobby w CV: w sumie jeśli je tam wpisujesz, to po to, żeby było ocenione. A że ocenione jest nie tak, jak wydaje ci się, że powinno, to już inna sprawa. jak już wielokrotnie tu wspomniałam, CV jest tylko jednym z ocenianych elementów. W sumie najwazniejsza jest rozmowa kwalifikacyjna.
                              • milstar Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 00:10
                                Nie mam możliwości, żeby cię przekonać. Naprawdę doktorantom sie
                                krzywda nie dz
                                > ieje, zawsze dostają dodatkowe pieniądze z grantów, mają swój
                                samorząd.

                                Skoro wykonują pracę dotyczącą grantu, to dlaczego mieliby kasy za to
                                nie dostawać?
                                Samorząd doktorantów był już standardem parę lat temu na szczęście

                                > A co do oceny hobby w CV: w sumie jeśli je tam wpisujesz, to po to,
                                żeby było o
                                > cenione. A że ocenione jest nie tak, jak wydaje ci się, że powinno,
                                to już inna
                                > sprawa. jak już wielokrotnie tu wspomniałam, CV jest tylko jednym z
                                ocenianych
                                > elementów. W sumie najwazniejsza jest rozmowa kwalifikacyjna.

                                ... do której u Was nie dochodzi z powodu wpisania hobby w CV
                                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 00:38
                                  Nie jest tak jak mówisz. Do rozmowy dochodzi, bo odrzucane są wyłącznie kandydatury ewidentnie nienadające się ze względów merytorycznych. Np. braku odpowiednich umiejętności.
                                  Osoba która ma bardzo dobre oceny i duży zasób technik laboratoryjnych przejdzie do nastepnego etapu nawet jeśli ma tego typu wpadkę z CV.
                          • sarahdonnel Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 23:56
                            Przyznaję się do bycia li tylko magistrantką, ale na 'zgniłym zachodzie'. Na
                            moim kierunku jest nas 15, pracowników naukowych - 45 osób. Grupy kursowe, jak
                            są wybitnie popularne, liczą 12 - 15 osób, w trzyosobowej też byłam. W ramach
                            programu studiów miałam przedmiot 'term paper', który w praktyce polega na tym,
                            że po pierwszym bloku pierwszego semestr magistrant ma samodzielnie wybrać
                            potencjalnego opiekuna (z listy w przewodniku, temat i napisać artykuł naukowy
                            (rękopis zgodnie ze standardami edycyjnymi, u nas APA lub MLA do wyboru). Na
                            zakończenie tego interesu jest 'wewnętrzna' sesja plakatowa.

                            Na warsztaty przed obronami doktoratów czy konferencje, lokalnie, jako pasywnawy
                            uczestnik, mogę włazić na tyle, na ile mam czas i ew. pieniądze. Pojechałam tak
                            za pierwszym razem do Radboud, zostałam wprowadzona do 'kliki' (akurat to, co
                            mnie interesuje, to dziedzina 'na 50 nazwisk', jeden regał w bibliotece i jedno
                            czasopismo naukowe), jako magistrantka od prof. X i dra Y. Z tych '50 nazwisk' w
                            salce przy lunchu siedziało z 10, każdy podszedł i się przedstawił, a im więcej
                            'kanonicznych' publikacji, tym bardziej zaznaczali, żeby ich tykać ;). Jak
                            pisuję maile w jakichś sprawach źródłowo-korpusowo-szczegółowych, to tendencja
                            jest podobna.

                            U nas, co piątek, jest organizowany wykład instytutowy z bufetem po. Nie dla
                            magistrantów, ale dla całości towarzystwa, od magistranta do profesora.
                            Oczywiście w formacie prezentacja + pytania publiczności. Za uczestnictwo jak
                            najbardziej dostaje się punkty.

                            Poza typową obroną magisterki mamy też warsztat-minikonferencję z prezentacjami,
                            pytaniami publiczności i wydaną broszurą. Żeby biblioteka udostępniła kopię
                            manuskryptu, musimy podpisać świstek traktujący o prawie autorskim: czy, na jak
                            długo, w jakiej formie itd.

                            Jeżeli mój profesor 'smaruje sobie jakiś artykulik', i korzysta z przykładów,
                            których magistrant użył w jakimśtam eseju (oczywiście chodzi o przykłady
                            'autorskie', a nie cytowane z innych prac), to najczęściej umieszcza nazwisko
                            magistranta w przypisie.

                            I szczerze mówiąc, jestem czasem znudzona faktem, że wszystkie zaliczenia kursów
                            wyglądają tak samo: prezentacja z pytaniami publiczności na wybrany temat,
                            czasem do niej 'rozbudowany' handout, a potem esej wyedytowany do oficjalnego
                            stylu rękopisowego, wg podręczników obowiązujących w branżowych czasopismach.
                            Nikt nie straszy niezaliczeniem, nie wymyśla jakichś dziwnych egzaminów wg
                            jedynego obowiązującego podręcznika jak w Polsce... nuda, panie, nuda...
                            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 00:14
                              No to macie bardzo fajnie prowadzone studia. Dużo prezentacji i dyskusji. Zmusza to do bycia aktywnym. Brak aktywności to nawiększa bolączka polskich doktorantów. Ale i w tym coś się zmienia na lepsze.
                          • a_girl Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 22:06

                            > Nie są co prawda zbyt dobrze opłacani (choć u nas nie najgorzej w porównaniu z
                            uczelniami)
                            > to zawsze są pierwszymi autorami publikacji, które zrobili.

                            Cóż za wielka łaska! Są pierwszymi autorami swoich własnych publikacji, no
                            doprawdy! Naprawdę uważasz, że jeśli promotorzy szlachetnie nie dopuszczają się
                            kradzieży własności intelektualnej swoich własnych podopiecznych, to świadczy to
                            o fantastycznym losie doktorantów na polskiej uczelni?

                            Na mojej uczelni, owszem, daje się doktorantom szanse rozwoju i jest to powód do
                            dumy, ale to nie zmienia faktu, że doktorant JEST tanią siłą roboczą. Jak sama
                            zauważyłaś, ma on poświęcać pracy naukowej większość czasu, więc możliwości
                            zarobkowania ma dość ograniczone. Odbębnia godziny dydaktyczne, za które mu nikt
                            nie płaci. Jeśli jest naprawdę świetny, to dostaje stypendium w wysokości 1000
                            zł. 1000 zł w dużym uniwersyteckim mieście. Gdzie trzeba wynajmować mieszkanie
                            • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 00:00
                              U nas - najstarsza uczelnia w Polsce, szacowny wydzial - stypednium dostaja 4 osoby... na 4 roczniki studentow. Swietnie, nie?
                            • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 01:32
                              a_girl napisała:
                              > Cóż za wielka łaska! Są pierwszymi autorami swoich własnych publikacji, no doprawdy! Naprawdę uważasz, że jeśli promotorzy szlachetnie nie dopuszczają się kradzieży własności intelektualnej swoich własnych podopiecznych,


                              Po pierwsze primo, to nie łaska, to norma. Skąd przyszedł ci do głowy inny wniosek?
                              Po drugie primo, bez obrazy, ale doktoranci rzadko kiedy proch są w stanie wymyślić. Robią projekty, które pisane są przez promotorów, adiunktów, w ramach grantów, więc z tą własnością intelektualną to się zapędziłaś.
                              Po trzecie, nasi doktoranci poza robieniem doktoratu nie mają żadnych obowiązków, bo nie jesteśmy uczelnią.
                              Po czwarte, stypendium jest znacznie wyższe.


                              • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 07:25
                                Moze jednak nie generalizuj, co? Nie kazdy promotor uwaza doktoranta za wyrobnika. Moja promotor, juz na etapie pracy magisterskiej, zostawila mi wolna reke, teraz tez zostawia. Pisze i publikuje i moze i prochu nie wymyslam, ale wnioski wyciagam, pewne rzeczy dostrzegam i generalnie nie czuje sie jak ulomek.
                                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 10:30
                                  Moja generalizacja była odpowiedzią na generalizację interlokutorki, że doktoranci są wykorzystywani przez promotorów. To cię jakoś nie zirytowało.
                                  I to właśnie ja mówię, że doktorant NIE jest traktowany jak wyrobnik, mimo że czasem nie wie, jak zrobić roztwór zawierający więcej niż jeden składnik.
                              • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 11:23
                                felisdomestica napisała:

                                > Po drugie primo, bez obrazy, ale doktoranci rzadko kiedy proch są w stanie wymy
                                > ślić. Robią projekty, które pisane są przez promotorów, adiunktów, w ramach gra
                                > ntów, więc z tą własnością intelektualną to się zapędziłaś.

                                Eee, to ja tu czegoś nie rozumiem. Doktorant nie robi własnych projektów? Choćby
                                malutkich grantów, które wygrał na cośtam-cośtam? Prochu nie wymyśli?
                                Nie chciałabym zabrzmieć złośliwie, sugerując że może proces rekrutacji nie
                                taki, skoro doktoranci niezbyt bystrzy i niemrawi:)
                              • a_girl Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 11:57
                                > Po pierwsze primo, to nie łaska, to norma. Skąd przyszedł ci do głowy inny
                                wniosek?

                                Z Twojej wypowiedzi. Jako przykład na dobro, które spotyka doktorantów,
                                napisałaś, że są pierwszymi autorami własnych projektów. Tak jakby to była jakaś
                                wyjątkowa szlachetność. Jeśli to jest ich projekt, to go podpisują własnym
                                nazwiskiem. Ten kto robi, ten się podpisuje. Ten, kto robi najwięcej i całą
                                rzecz wymyślił, podpisuje się jako pierwszy. Tak jak piszesz, żadnej łaski tu
                                nie ma.


                                > Po drugie primo, bez obrazy, ale doktoranci rzadko kiedy proch są w stanie
                                wymyślić. Robią projekty, które pisane są przez promotorów, adiunktów, w ramach
                                grantów, więc z tą własnością intelektualną to się zapędziłaś.

                                To w końcu robią swoje projekty, czy projekty pisane przez promotorów? Czegoś tu
                                nie rozumiem. U nas jest tak, że kto wymyśla i kto robi przy projekcie
                                najwięcej, ten jest pierwszym autorem. Doktoranci wymyślają własne projekty (i
                                na podstawie ich własnego projektu przyjmuje się ich na studia), a promotor ten
                                projekt zatwierdza, może go trochę modyfikuje i doradza doktorantowi. U nas nikt
                                nie ma wątpliwości, że jeśli promotor podpisuje się jako pierwszy autor po pracą
                                doktoranta, to jest to kradzież własności intelektualnej. Bo kreuje się na
                                głównego pomysłodawcę czegoś, czego nie wymyślił.

                                > Po trzecie, nasi doktoranci poza robieniem doktoratu nie mają żadnych
                                obowiązków, bo nie jesteśmy uczelnią.

                                Ok, to zmienia postać rzeczy. Ja mówię o sytuacji na uczelni. Tutaj nie ma zmiłuj.

                                > Po czwarte, stypendium jest znacznie wyższe.

                                Na uczelni (mojej) wynosi 1000 zł. I dostają je najlepsi.
                              • turzyca Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 13:09
                                > Po drugie primo, bez obrazy, ale doktoranci rzadko kiedy proch są w stanie wymy
                                > ślić. Robią projekty, które pisane są przez promotorów, adiunktów, w ramach gra
                                > ntów, więc z tą własnością intelektualną to się zapędziłaś.

                                Po takim dictum to ja sie juz niczemu w Twoich postach nie dziwie.
                                • ciociazlarada Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 14:06
                                  Weź też pod uwagę, że ci promotorzy, adiunkci etc. na drzewach nie rosną. Oni
                                  też kiedyś byli doktorantami (tymi co prochu nie wymyślą), przeszli przez taki
                                  młyn i byli tak traktowani. Oczywiście zapomina wół jak cielęciem był.

                                  A potem szukam artykułów na Web of Science i dziwię się dlaczego 90% autorów z
                                  polskimi nazwiskami pracuje poza Polską...
      • maith Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 11:51
        I tu przechodzimy do zabawnej informacji.
        CV czytają RÓŻNI ludzie. I jedni nie rozumieją, że rubryka hobby, to
        hobby, a inni nie mają z tym problemów.

        Powiem tak, na moich studiach był pewien doktor, który cenił sobie,
        jak ktoś miał podwójne imię. Myślicie, że ja się do niego na listę
        wpisałam? ;) Z oboma, chociaż normalnie nigdy tego nie robię.
        To się nazywa dostosowanie się do indywidualnej sytuacji.
        Ale nie dałabym sobie wmówić, że WSZYSCY tak myślą :)
        Zatem na tamtych studiach doktoranckich po jakimś czasie pójdzie
        fama, że tutaj nie należy wpisywać hobby, no ew. mocno powiązane z
        pracą. Ale to będzie podawane, jako nietypowa informacja tam, bo
        komisja jest dziwna i tyle.
      • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 14:57
        Znajomy psycholog, ktory zajmuje sie rekrutacja w firmach, twierdzi cos przeciwnego. Jesli lubisz aerobik czy taniec, to znaczy, ze dbasz o siebie,jestes aktywna i systematyczna.
      • bathilda Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 19:48
        felisdomestica napisała:

        > ja ci odpowiem z pozycji osoby, która czasem takie CV czyta. Jednym z najczęsts
        > zych błędów popełnianych przez poszukujących pracy jest wpisywanie do CV nieist
        > otnych informacji. Czasem nawet budzą one rozbawienie wśród komisji.

        A my kiedyś zaprosiliśmy na rozmowę kwalifikacyjną dziewczynę bo miała w sekcji
        hobby "tarot". Zafascynowało nas to. Dziewczyna okazała się pojętna i pracę
        dostała. Tarota jak dotąd nikomu nie stawiała ;)
        • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:06
          Dziewczyna wpisała coś niebanalnego i zwróciła na siebie uwagę. To też może zagrać.

          W sumie pisanie CV to trudna sztuka i wymaga inteligencji emocjonalnej. Warto wczuć się w rolę oceniającego, jakie my na jego miejscu mielibyśmy oczekiwania. Może nawet warto zasięgnąć języka :-)?
        • akj77 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:50
          bathilda napisała:

          > A my kiedyś zaprosiliśmy na rozmowę kwalifikacyjną dziewczynę bo miała w sekcji
          > hobby "tarot". Zafascynowało nas to. Dziewczyna okazała się pojętna i pracę
          > dostała. Tarota jak dotąd nikomu nie stawiała ;)
          >

          O, jakbym ja dostała do oceny takie CV, to takie hobby byłoby dla mnie duużym
          minusem :-D
    • kk345 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:42
      > No to ja sobie wyobraziłam jak wyglądać będzie w rubryce moje
      hobby
      > i zainteresowania informacja: braffiting albo bielizna damska :))))

      Żyjemy w męskim świecie, więc nie trzeba sobie za dużo wyobrażać, bo
      z reguły będzie to wyglądać tak: "interesuje sie bielizną, hihihi,
      poprośmy o zdjęcia całej sylwetki, jednak nie bierzmy jej poważnie,
      jako koandydatki na pracownika".
      Spodziewając się takiego własnie trubu myślenia powstrzymałabym sie
      przed ujawnianiem takiego hobby.
    • kk345 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 10:42
      > No to ja sobie wyobraziłam jak wyglądać będzie w rubryce moje
      hobby
      > i zainteresowania informacja: braffiting albo bielizna damska :))))

      Żyjemy w męskim świecie, więc nie trzeba sobie za dużo wyobrażać, bo
      z reguły będzie to wyglądać tak: "interesuje sie bielizną, hihihi,
      poprośmy o zdjęcia całej sylwetki, jednak nie bierzmy jej poważnie,
      jako koandydatki na pracownika".
      Spodziewając się takiego własnie trubu myślenia powstrzymałabym sie
      przed ujawnianiem takiego hobby.
    • ocisza Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 11:13
      Przez moje ręce przechodzą CVki i ja akurat uważam, że wpisywanie swojego hobby
      bywa dla mnie cenną informacją. Jak ktoś wpisze mi "książki, filmy i turystyka"
      to daje mi obraz mało kreatywnego i ograniczonego człowieka, któremu nie bardzo
      zależy na tej pracy. Jak ktoś wpisuje sporty ekstremalne to zdarza się, że pytam
      o to na rozmowie. I np. okazuje się, że lubi skoki spadochronowe albo uprawia
      paraglajding i wtedy mam przesłanki do tego, że dobrze przyjmie się w grupie
      młodych aktywnych ludzi, wśród których przyjdzie mu pracować. Gdybym przeczytała
      w czyimś CV, że interesuje się brafittingiem, to na pewno spojrzałabym życzliwym
      okiem na taką osobę, chociaż akurat to zainteresowanie raczej do niczego się w
      pracy nie przyda :) Generalnie jeśli nie ma się ciekawego hobby to można w ogóle
      pominąć te informacje w CV. Ale jeśli masz ciekawe lub nietypowe hobby, albo
      Twoje hobby dużo o Tobie mówi, to jestem za wpisywaniem takich informacji w CV.
      A i nie warto ściemniać, bo można się poważnie naciąć!
      • madzioreck Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:51
        ocisza napisała:

        > Przez moje ręce przechodzą CVki i ja akurat uważam, że wpisywanie swojego hobby
        > bywa dla mnie cenną informacją. Jak ktoś wpisze mi "książki, filmy i turystyka"
        > to daje mi obraz mało kreatywnego i ograniczonego człowieka, któremu nie bardzo
        > zależy na tej pracy.

        Żartujesz, prawda...?
        To mnie właśnie rozwala - pseudopsychoanaliza, dokładnie taka sama, jak po
        jednym poście na forum...
        • pierwszalitera Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 13:11
          madzioreck napisała:

          > Żartujesz, prawda...?
          > To mnie właśnie rozwala - pseudopsychoanaliza, dokładnie taka sama, jak po
          > jednym poście na forum...

          To nie jest pseudonaliza, tylko pierwsze wrażenie. I niestety takimi automatyzmami posługujemy się w życiu i są one dla nas wszystkich wielką informacją. Możesz się oburzać i negować, ale tego nie zmienisz. Komisja nie ma ani czasu, ani ochoty dociekać, czy szybką oceną krzywdzi kandydata, tylko wymaga, by kandydat zdawał sobie z tego sprawę i zaprezentował się z jak najlepszej strony, albo z tej strony, którą uważa za najlepszą i starał się pozytwnie wyróżnić wśród innych kandydatów. Jeżeli tego nie robi, to znaczy, że sprawa nie jest mu aż tak ważna. Książki, filmy i turystyka, to jest przewidywalne nudziarstwo, to tak jakbyś napisała, że lubisz schabowe i pomiodorową. Mało oryginalne, większość Polaków to lubi.
          • anna-pia Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 14:17
            Ja się nie dziwię Ociszy - jak ktoś lubi książki, to może sprecyzowałby, jakie?
            Jak filmy, to jakie? Turystyka - jaka?
            Jak ktoś lubi XIX-wieczne powieści grozy, pasjonuje się starym kinem i lubi
            zwiedzać zamki w czasie pieszych wędrówek, to jest to konkretna informacja o
            człowieku z konkretnymi zainteresowaniami. A tak, to "lubię muzykę i taniec" -
            disco i disco czy heavy metal i pogo? Drobna różnica ;)

            A tak na temat, to uważam, że w CV warto wpisać hobby, ale trzeba dopasować je
            do tego, gdzie się aplikuje, czyli wybrać spośród swoich zainteresowań to, co
            będzie podkreślało wizerunek, jaki chcemy wykreować.
            • madzioreck Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 17:52
              OK, ja się zgadzam, ale chyba nie do każdej pracy jest potrzebna porywająca
              osobowość? A nazywanie człowieka ograniczonym z powodu braku oryginalnego
              hobby... cóż, jakoś mi nie leży po prostu.
              • daslicht Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 18:20
                Ja się zawsze zastanawiałam po kiego grzyba CV+LM do pracy w rodzaju układanie towarów na półkach w markecie czy zbieranie truskawek. Tam w sumie potrzebne jest tylko zaświadczenie o stanie zdrowia i książeczka Sanepidu. Nie wiem co tam można pisać... "kreatywnie układam puszki z karmą dla kota, dynamicznie popylam z paleciakiem po hali, umiem to także robić w grupie"?
                • madzioreck Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 18:44
                  daslicht napisała:

                  > Ja się zawsze zastanawiałam po kiego grzyba CV+LM do pracy w rodzaju układanie
                  > towarów na półkach w markecie czy zbieranie truskawek.

                  Pewnie po to samo, po co recepcjonistce tudzież szeregowemu pracownikowi banku
                  wykształcenie wyższe, albo pielęgniarce, 2 lata przed emeryturą :/

                  Tam w sumie potrzebne je
                  > st tylko zaświadczenie o stanie zdrowia i książeczka Sanepidu. Nie wiem co tam
                  > można pisać... "kreatywnie układam puszki z karmą dla kota, dynamicznie popylam
                  > z paleciakiem po hali, umiem to także robić w grupie"?

                  Hahaha, dobre :D
              • anna-pia Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 10:39
                madzioreck napisała:

                > OK, ja się zgadzam, ale chyba nie do każdej pracy jest potrzebna porywająca
                > osobowość?
                Zdecydowanie nie :)

                > A nazywanie człowieka ograniczonym z powodu braku oryginalnego
                > hobby... cóż, jakoś mi nie leży po prostu.

                Dla mnie jest pewna różnica pomiędzy oryginalnego hobby a sztampą "książki,
                taniec i muzyka" - to drugie na kilometr jedzie mi po prostu wąskimi
                horyzontami. Aczkolwiek gdybym szukała sekretarki, to wybiorę taką, a nie z
                szalonym hobby :)
                • madzioreck Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 13:39
                  > Dla mnie jest pewna różnica pomiędzy oryginalnego hobby a sztampą "książki,
                  > taniec i muzyka" - to drugie na kilometr jedzie mi po prostu wąskimi
                  > horyzontami.

                  Niekoniecznie. Szkoli się ludzi, ludzie czytają jak pisać dokumenty aplikacyjne,
                  a nauki te są pełne sprzeczności. Wpisz hobby. Nie umieszczaj informacji
                  nieistotnych. Wiec człowiek wpisuje ogół, nie chce przegiąć ze szczegółami,
                  usiłuje się dopasować do obowiązujących standardów, a jednocześnie delikatnie z
                  nich wyłamać. Ma być według pewnych szablonów, ale nie za bardzo. A po drugiej
                  stronie biurka siedzi ktoś, w kogo gusta i preferencje możemy trafić albo nie.
                  Samo wyciągnięcie wniosku o tym, jakim kto jest człowiekiem z jednej rubryki
                  "muzyka, taniec, książki" nie podoba mi się i już. Mogą sie za tym kryć wąskie
                  horyzonty, albo nie.

                  Aczkolwiek gdybym szukała sekretarki, to wybiorę taką, a nie z
                  > szalonym hobby :)

                  O, to to, o to właśnie chodzi.
          • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 19:58
            jakbym miała rozwijać każdy punkt hobby w CV to by pewnie miejsca nie starczyło,
            więc bez przesady.
            Dobrze wiedzieć, że przez pracodawców osoba, która czyta książki (a nie siedzi
            przed tv i ogląda np. telenowele) czy lubi zwiedzać (zamiast leżeć plackiem na
            plaży) jest tak nisko ceniona.
            Mnie już raz oceniono pod kątem tego CO czytam i to było moim zdaniem mocno
            nieadekwatne (oceniającemu nie podpasowało to, że wolę czytać polskich
            wieszczów, autorów powieści historycznych, a nie noblistów czy publicystów).
            Można złapać mocną demotywację, bo okazuje się, że nie ma różnicy czy siedzisz
            tępo z browarem przed tv czy czytasz powieść. W końcu na pewno wpływa to na
            jakość naszej pracy :/
            • kasiamat00 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 22:56
              Bo czytanie to mogą być równie dobrze romansidła albo tanie horrory, co jest co
              najmniej równie odmóżdżające jak oglądanie TV. I proszę mi nie wciskać, że
              poszerza się słownictwo czy utrwala ortografia - bo tłumaczenia nawet porządnej
              literatury bywają koszmarne, a błędy ortograficzne w wydaniach kieszonkowych już
              z 15 lat temu wołały o pomstę do nieba.

              Jeszcze się poczepiam - dlaczego leżenie plackiem jest gorsze od zwiedzania? W
              czasie leżenia plackiem można np. spokojnie pomyśleć. Albo porozmawiać z
              inteligentnymi ludźmi. Albo poczytać.
              • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 14:22
                to co, wyliczać dokładnie CO się czyta?
                A jeszcze podajesz przykład czytania podczas leżenia na plaży - czego?
                romansideł lub tanich horrorów? ;) No to to czytanie jest złe czy nie?
                No chociażby dlatego, że jak piszesz, że zwiedzasz, to określa w miarę dokładnie
                co robisz, a to leżenie na plaży musiałabym już rozkładać na czynniki pierwsze,
                tak jak sama napisałaś. Zresztą akurat MNIE nie obchodzi co kto robi w wolnym
                czasie, bo to ja jestem oceniana (tu negatywnie za to, że lubię czytać książki
                czy zwiedzać).
                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 14:37
                  Edhelwen, nie jesteś negatywnie oceniana, że lubisz czytać książki. Chodzi o to, że jeśli nie potrafisz powiedzieć co lubisz to dla oceniającego może świadczyć, że skłamałaś w CV i w rzeczywistości nie czytasz wcale. Takie czytanie na plaży to taka rekreacyjna rozrywka raczej, niż hobby.
                  co do zwiedzania, to też na pewno wiesz, co lubisz zwiedzać. Czy miasta, czy raczej okoliczności przyrody. A może zabytki starożytne, a może muzea. Najpierw trzeba po prostu usiąść i się zastanowić, co cię interesuje. Bez tego nie ma sensu ot tak, od ręki wpisywać czegokolwiek co poradniki podają.
                  • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 15:10
                    tylko ja mam naprawdę duży rozrzut :D lubię iść do muzeum, ale lubię też
                    architekturę sakralną, sepulkralną, lubię industrial i miejsca gdzie jest dużo
                    betonu i cegieł, kominy, fabryki. Lubię też góry ;)
                    W ubiegłym roku przeczytałam ok. 24 książki, bardzo lubię czytać i jestem "zła"
                    jeśli nie mam ciekawej powieści, a nie wszystko czytam, bo niektóre powieści
                    mnie męczą psychicznie albo nudzą ;)
            • anna-pia Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 17:04
              edhelwen napisała:

              > Dobrze wiedzieć, że przez pracodawców osoba, która czyta książki (a nie siedzi
              > przed tv i ogląda np. telenowele) czy lubi zwiedzać (zamiast leżeć plackiem na
              > plaży) jest tak nisko ceniona.

              Wiesz co, ale ile razy pytałam takie "lubiące czytać" osoby o to, co czytają,
              patrzyły na mnie jak cielę, i okazywało się, że tak naprawdę to nic nie czytają
              (książka na rok czy dwa to IMO nic). Zdecydowanie wolałam ludzi, którzy
              twierdzili, że kochają Mickiewicza (którego ja nie trawię) czy niemieckie
              horrory (brrr...) niż "lubiących czytać".
              > Mnie już raz oceniono pod kątem tego CO czytam i to było moim zdaniem mocno
              > nieadekwatne (oceniającemu nie podpasowało to, że wolę czytać polskich
              > wieszczów, autorów powieści historycznych, a nie noblistów czy publicystów).

              IMO trafiłaś na ludzi o ograniczonych horyzontach. Akurat czytanie powieści
              historycznych wymaga dużej dozy wnikliwości, staranności :)

              > Można złapać mocną demotywację, bo okazuje się, że nie ma różnicy czy siedzisz
              > tępo z browarem przed tv czy czytasz powieść.

              Nooo... Jak czytasz 1 harlekina do roku, to faktycznie bez różnicy :)
              Nie chodzi o potępianie czytania jako takiego, tylko o brak sprecyzowania, CO
              się czyta. Lubić "czytać książki" to można było 500 lat temu, jak wybór był
              niewielki.

              > W końcu na pewno wpływa to na
              > jakość naszej pracy :/

              Ma. Tylko napisz pliss w CV, że interesujesz się literaturą taką czy śmaką, a
              nie lubisz czytać książki. Moja pani do sprzątania, po 6 klasach SP, lubi
              "czytać książki", pewna pani, z którą współpracuję, po maturze, interesuje się
              literaturą XIX. wieku. Łapiesz różnicę? Między harlekinem a Jane Austen czy
              Emily Brontë (czytanymi BTW w oryginale)? O to chodzi.
              • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 18:43
                "IMO trafiłaś na ludzi o ograniczonych horyzontach. Akurat czytanie powieści
                historycznych wymaga dużej dozy wnikliwości, staranności :) "
                to był bodajże profesor socjologii i do tej pory mam z tego powodu uraz :/ Nie
                rozumiem jak można w czasach, kiedy młodzież powszechnie olewa lektury, sarkać
                na to, że ktoś lubi czytać Słowackiego czy Sienkiewicza (nie dlatego, że MUSI,
                ale dlatego że LUBI) albo komentować, że jego ulubiony pisarz nie dostanie Nobla :/
                • anna-pia Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 21:53
                  Tytuł profesorski o niczym nie świadczy. Miałam w swojej karierze
                  uniwersyteckiej i zawodowej do czynienia z profesorami, i albo byli to mili,
                  uprzejmi ludzie z dużym poczuciem realizmu, albo nadęte matoły. Przykre, że
                  trafiłaś na matoła...
              • marta_monika Re: Stanikowe hobby w CV?:) 20.05.10, 11:45
                Czy moze mi ktos wytlumaczyc po co wpisujecie hobby/zainteresowania
                w CV aplikujac o prace? Pytam serio. Zajmuje sie naborem
                pracownikow, czytam zyciorysy, uczestnicze w rozmowach
                kwalifikacyjnych i naprawde nie obchodzi mnie to co kandydat czyta,
                dzierga, tanczy czy stepuje w wolnym czasie. Jakie ma znaczenie czy
                kandydat wpisze w rubryce hobby "muzyka z lat 70" czy "jazz" jesli
                osoba ta aplikuje na stanowisko eksperta ochrony danych osobowych?
                Nie bede dokonywala skomlikowanych analiz osobowosci tego kandydata
                na podstawie linijki zyciorysu na temat jego/jej gustow muzycznych
                tylko dam mu/jej do wypelnienia test przydatnosci zawodowej i
                predyspozycji (czy jakkolwiek sie to tam nazywa po polsku). Czy
                naprawde ktos na tym forum uwaza, ze mozna dostac wymarzona prace
                jesli wpisze w zyciorysie oryginalne lub mniej oryginale hobby? I
                dodam od siebie, ze najgorsza rozmowa kwalifikacyjna to taka,
                podczas ktorej kandydat nie potrafi powiedziec nic merytorycznego
                lub ma bardzo malo do powiedzenia wogole, a dazy do tego zeby
                zaimponowac swoim hobby i zabiera nam czas rozwodzac sie pol godziny
                na temat swojej fascynacji Tolkienem.
                Zyciorys powinien zawierac TYLKO informacje niezbedne i powinien byc
                dostosowany do stanowiska. Kandydaci, ktorzy opisuja rozlegle
                zaintersowania kosztem informacji o obowiazkach i zadaniach
                wykonywanych w ostatnim miejscu pracy laduja w niszczarce do
                papieru. Wymienianie osiagniec (zaznaczam osiagniec a nie liczby
                przeczytanych ksiazek) w dziedzinie, ktora nie jest ani wyuczona na
                studiach/w szkole ani nie byla ostanio wykonywana praca, ma sens
                tylko wtedy gdy sie chce pokazac dodatkowe umiejetnosci. Jezeli ktos
                aplikuje na stanowisko researcher, a z jego zyciorusu wynika ze nie
                wykonywal takiej pracy w przeszlosci, a pochwali sie artykulami na
                temat historii swojego miasta i jakiegos XVIII cmentarza to ma to
                znaczenie dla jego/jej oceny.
        • kasiamat00 Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 19:38
          > Żartujesz, prawda...?

          Nie - z własnego doświadczenia w robieniu rekrutacji mogę powiedzieć jedno -
          jeśli masz wpisać w rubryczkę "hobby" taki zestaw, to nie wpisuj nic. Albo wpisz
          coś dokładniejszego - np. jaka literatura? Współczesna, klasyczna, renesansowa?
          Proza, poezja, literatura faktu? Bo czytanie wszystkiego co wpadnie w łapy to
          nie jest zainteresowanie literaturą. Dobrze ponad połowa CV ma taki standardowy
          zestaw w rubryczce "hobby", po 5 zaczyna się ziewać, po 10 zaczynasz się
          zastanawiać po cholerę ktoś to wpisuje. U mnie skończyło się konstatacją, że
          widocznie poradniki mówią, że trzeba coś wpisać, to się wpisuje, nawet jeśli
          jest to bez sensu - a bezmyślne podążanie za stadem nie zawsze jest w cenie.

          Oczywiście zdecydowanie nie należy kłamać, mi się raz trafił delikwent, który
          miał wpisane "kryptografia" - niestety, nie załapał się na rozmowę, a już
          ostrzyłam sobie zęby na zweryfikowanie tej informacji.

          Gwoli jasności - moje oficjalne CV nie zawiera tego punktu.
          • ocisza Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 09:27
            Dokładnie tak jak pisze kasiamat00. Zaskakująco dużo osób wpisuje sztampowy
            zestaw pod "Hobby". Już lepiej sobie darować. Jeśli ktoś pisze, że interesuje go
            polska literatura współczesna, filmy z Brucem Lee i turystyka górska to jest to
            ok (chociaż żadna z tych rzeczy mnie nie interesuje). Ale już standardowy zestaw
            "książki, film, turystyka" wywołuje na mojej twarzy uśmiech politowania.

            A w którymś poście wyżej też już to padło. Choćbyśmy nie wiem jak się na to
            oburzali - podświadome pierwsze wrażenie jest naprawdę ważne. Może na pociesznie
            dopiszę, że CV nie jest u mnie jedyną podstawą do zatrudnienia kandydata.
            Najważniejsze są wyniki egzaminu.
            • madzioreck Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 13:44
              Ja to wszystko rozumiem, co piszecie, ja się czepiam tylko wyciągania wniosku,
              że ktoś jest ograniczony, a w rzeczywistości może to być ktoś, kto nie chce
              przegiąć z tego typu informacjami, a zainteresowania ma całkiem skonkretyzowane.
              O ile takie CV nie ląduje w koszu, mimo odpowiednich kwalifikacji, a kandydat
              jest weryfikowany na rozmowie, testach czy egzaminach, to OK.
              • klymenystra Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 13:54
                Ciekawa jestem, ilu rekruterow uznalo mnie za ograniczona - bo wpisywalam w CV zainteresowania: literatura. Nie mam konkretnego typu ulubionego. Mam wpisywac nazwiska? Carpentier, Tournier, Colette?
                • felisdomestica Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 14:27
                  Ja bym wpisała. Nie za dużo, żeby nie przegiąć, ale kilka nazwisk owszem.
                  No i przypomniałabym sobie ulubione ksiązki przed spotkaniem, bo a nuż zapytają a ja nic nie pamiętam :-).
                • edhelwen Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 14:33
                  zawsze to może się obrócić przeciwko tobie. Ja byłam już w takiej sytuacji, jak
                  opisałam wcześniej. Wystarczy, że czytającemu CV nie spodoba się to co czytasz i
                  oceni cię przez pryzmat tego.
                  • anna-pia Re: Stanikowe hobby w CV?:) 19.05.10, 21:57
                    To znaczy, że oceniający jest nie teges z intelektem, IMO lepiej z kimś takim
                    nie pracować.
    • maith Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:04
      Myślę, że można wpisać bra-fitting.

      Kto wie, może akurat Twoje cv będzie czytać jakaś lobbystka? :)

      Ale generalnie, to na ew. pytanie, o co chodzi odpowiesz, że działasz
      na forum konsumenckim, gdzie kobiety starają się szerzyć wiedzę na
      temat prawidłowego doboru biustonoszy, bo generalnie w kraju jest z
      tym bardzo źle. Tylko nie należy przesadzaj z uświadamianiem na
      spotkaniu kwalifikacyjnym ;)

      Ale np. jak będziesz rozmawiać z panią z dużym biustem, to możesz dla
      wyjaśnienia powiedzieć, że jest takie forum LB, gdzie kobiety zebrały
      informacje o kilkudziesięciu firmach szyjących staniki na D+
      (przynajmniej kilkunastu do K) i o firmach szyjących ubrania na duży
      biust (no dobra, są 2, ale zawsze to l.mn. ;) I już ;)

      Czy na ew. dodatkowe pytanie, jak będzie komputer, to najwyżej
      pokażesz im jakąś mocno przekonującą notkę ze Stanikomanii, czy dasz
      link do LB.
      • maith Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:27
        Bra-fitting to obce słowo, nie tak rzucające się w oczy jak "bielizna
        damska".
        Zatem ktoś może w ogóle się nim nie zainteresować, ktoś może akurat
        być z naszego kręgu, a ktoś może zapytać i wtedy można mu w skrócie,
        starając się dopasować do niego wypowiedź, odpowiedzieć.
        I tutaj efekty mogą być różne - albo komuś się nasza wiedza akurat
        przyda, albo ktoś uzna, że to ciekawe technicznie, ale może też
        uznać, że to jakieś wariactwo, albo też możemy paść ofiarą
        nadmiernego zainteresowania.

        Zatem ciężko powiedzieć... jeśli Twoja praca wymaga osoby bardzo
        poważnej, to może nie wpisuj, ale jeśli starasz się o pracę, gdzie
        niczym specjalnym nie różnisz się od tłumu innych osób, to oryginalne
        hobby może być pomocne...

        Tak czy inaczej hobby jest raczej po to, żeby zagaić rozmowę, zacząć
        od czegoś, o czym kandydat będzie rozmawiał bez stresu.
        • pierwszalitera Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 12:58
          maith napisała:

          > Bra-fitting to obce słowo, nie tak rzucające się w oczy jak "bielizna
          > damska".

          Moim zdaniem trzeba jednak bardzo uważać na negatywne skojarzenia. Bo nam bielizna damska i brafittig kojarzy się pragmatycznie, ale czytający może zrozumieć temat według własnego schematu. A jemu bielizna może kojarzyć się albo z damskim bździu-bździu, albo erotycznie burdelowo. W obu przypadkach może to być niekorzystne. Moim hobby jest na przykład taniec. Dokładnie jak milionów innych kobiet, więc by doddać temu czegoś indywidualnego musiałabym napisać, że chodzi o taniec orientalny. I nawet kiedy nie mam oporów tańczyć półnago na publicznej scenie, licząc się z tym, że ktoś z moich klientów uzna to jako odrobinę niepasujące do wykonywanej pracy, chyba bym to hobby w CV pominęła. Bo kojarzy się z erotyczną animacją. Pewnie, że można na rozmowie przekonać, że jest inaczej, ale taka rozmowa jest zwykle bardzo krótka, a pierwsze wrażenie jest bardzo ważną rzeczą i nie należy go lekceważyć. No chyba, że to hobby jest prawdziwą pasją i można pochwalić się wielkimi osiągnięciami, jak nagrodami na festiwalach tanecznych. Wtedy podpada to bardziej w sztukę. Albo uprawia się brafitting na dużą skalę, tzn. organizowało spotkania, wykłady i współpracowało z jakąś renomowaną firmą bieliźnianą.
          • marta_monika Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 14:51
            Zgadzam sie, ze wpisanie w CV "bielizna damska" jako zainteresowania
            moze wzbudzic negatywne skojarzenia. Tak samo jak wpisanie "buty na
            obcasie" czy "dzinsy". Wyjatkiem jest sytuacja, w ktorej zabiegamy o
            prace w przemysle odziezowym czy w handlu. No i co dokladnie
            rozumiesz przez hobby? To, ze sie nosi dobrze dobrany biustonosz,
            wie sie jak dobrac biustonosz i jak sie prawidlowo zmierzyc, zna sie
            marki, sklepy, to moim zdaniem to nie hobby. Dla mnie hobby to
            malarstwo czy amatorskie uprawianie jakiegos sportu.
            Mam spore doswiadczenie w naborze pracownikow. Przegladam mnostwo
            aplikacji i prawie nigdy nie zwracam uwagi na rubryke hobby. Co
            wiecej, nie pamietam kiedy ostatnio widzialam CV z rubryka hobby.
            Ludzie, ktorzy maja ciekawe zainteresowania i maja w jakiejs
            dziedzinie szczegolne osiagniecia wpisuja to w CV jako osiagniecia
            np. ukonczenie 6 biegow maratonskich w ciagu 4 lat. To robi
            wrazenie. Przyjnajmniej na mnie. Inny przyklad - facet pochwalil
            sie, ze w 2002 roku zaczal prowadzic amatorska strone o tematyce
            heraldycznej, w 2004 zalozyl firme oferujaca uslugi genealogiczne,
            potem wydal dwie publikacje w tej dziedznie i wygral konkurs na herb
            jakiegos miasta. I to wszystko jego dzialanosc w wolnym czasie
            popularnie zwana hobby.
    • maith Dziewczyny, ale tamta komisja to wyjątkowa sytuacj 18.05.10, 12:12
      Dziewczyny, ale tamta komisja to wyjątkowa sytuacja.
      Sama naczytałam się w życiu cv i wiem, że taniec jest w co drugim :)

      Jeśli ktoś z tego powodu zdyskwalifikowałby kandydatkę na studia
      doktoranckie, to znaczy przecież właśnie, że to ten ktoś nie potrafi
      oceniać ważności faktów. I tyle.
      Ale to nie znaczy, że każda komisja ma akurat takiego fioła.

      Przecież równie dobrze taka komisja mogłaby dyskwalifikować biologów,
      którzy jako hobby podadzą książki i muzykę, bo przecież biolog to
      powinien wiedzieć, jak ważna jest dbałość o kondycję ;)))

      Czyli nie dajcie się zwariować.
    • maith Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 12:18
      Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :)
      I owszem są ludzie, którzy wymagają np. cech totalnie nieistotnych na
      danym stanowisku, albo wchodzą ludziom z butami w życie prywatne.
      I czasem, jeśli DESPERACKO poszukujemy pracy, to warto się
      dostosować.

      Ale normalnie rozmowa z przyszłym pracodawcą i to jak on nas ocenia,
      pokazuje nam też, na kogo trafiliśmy i czy NAPRAWDĘ chcemy z kimś
      takim dzień w dzień pracować.

      Dlatego nie przesadzałabym z przejmowaniem się pojedynczym fiołem, z
      jakim ktoś się kiedyś spotkał :)
      • paskudek1 Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 14:12
        wiecie co, nawet nie spodziewałam się że mój post da taki odzew:). Ja to trochę potraktowałam humorystycznie. Z drugiej strony zastanawiam się jak np. mam ująć w CV zainteresowanie ksiażkami nie tylko z tej literackiej strony, że tak powiem od strony treści ale też od okładki? Bo ja lubię czytać nie tylko dlatego że czytam coś ciekawego ale lubię CZYTAĆ tak po prostu. Oczywiście jak czytam coś co mnie zaciekawi to jest łatwiej. ALe interesuję się też stroną wydawniczą książki, i jak to ująć? Albo np. ten bra-fitting, ostatnio to jest jeden z głównych tematów jaki czytam, zwłaszcza w necie. Zaglądam na forum, czytam o nowościach zresztą jak niejedna z nas prawda?
        Generalnie słaba jestem w poszukiwaniu pracy, zawód mam taki trochę niszowy dzisiaj, zwłaszcza w małym mieście - bibliotekarz:) Wykształcenie kierunkowe więc nawet jak są jakieś oferty np. do biura to już mne odrzucą ze względu na to wykształcenie.
        A poza tym i tak twierdzę że nie ważne co umiesz, ważne kogo znasz. I niestety to mi się potwierdza niemal ze wszystkich stron.
        Ale fajnie się wątek rozwinął, ciekawe rzeczy napisałyście:)
        • felisdomestica Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 14:40
          A jakie miewasz oferty pracy? Bo od tego wiele zależy.
          Ale jeśli książka wiąże się z twoimi zainteresowaniami, to możesz np. podkreślać zainteresowanie stroną edycyjną. Ciekawa mogłaby też być umiejętność szybkiego czytania (jeśli takową posiadasz), znajomość gramatyki i ortografii języka polskiego w stopniu wysokim (jak się widzi polszczyznę stron internetowych albo niektórych czasopism to ręce i biust opadają). Myślę, że ze swoimi kwalifikacjami byłabyś dobrym kandydatem do pracy w redakcjach właśnie.
          • paskudek1 Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 16:53
            oj obawiam się że się mylisz, jeszcze bezpośrednio po szkole to tak,
            ZWŁASZCZA paradoksalnie po podstawówce:) bo miałam kosę z polskiego.
            A potem to jak zwykle - jak się czegoś nie ćwiczy to dupa. Ostatnio
            łapę się na tragicznych wręcz będach ortograficznych a właściwie na
            wahaniach jak się co pisze. Aż mi wstyd.
            Co do ofert pracy to niestety licho bo u nas rynek jest w 85% dla
            facetów albo dla np. szwaczek itp. Kobieta z wyższym wykształceniem
            raczej niechętnie widziana.
            A swoją drogą po tych poszukiwaniach pracy stwierdiałam ze w szkole
            powinny byc OBOWIĄZKOWE zajęcia typu autoprezentacja, wymień swoje
            zalety itp. Bo tego mnie nie nauczycli nigdzie jak się
            zaprezentować, pochwalić. Swoje wady wymienię od ręki, zalety z
            trudem
        • maith Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 17:07
          Hmm, to Tobie akurat wpisanie bra-fittingu nie powinno zaszkodzić.
          Ożywi Ci nieco wizerunek, bo ludzie często wyobrażają sobie
          bibliotekarki, jako nudne stare panny.

          I to prawda, że powinnaś pomyśleć o pracy w wydawnictwie.
          Tam pracują nie tylko korektorki, ale też menedżerowie projektów,
          którzy właśnie muszą panować nad wszystkim i nad stroną edycyjną też.
          Omawiają z autorami koncepcje książek, często wręcz wymyślają nowe
          koncepcje książek i serii, wszystko czytają, po kilka razy,
          uzgadniają okładki z grafikami, ilustracje, jak mają być, skład itd.
          Potem jeszcze piszą teksty reklamowe na tył okładki i do katalogów
          (zawsze lepiej to zrobi ktoś, kto zna książkę niż dział marketingu).
          Generalnie praca wymaga osób o dość nietypowym zestawie
          predyspozycji, to powinni Ci już sprawdzić na miejscu. Ale kto wie :)
          • paskudek1 Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 18:53
            taa wydawnictwo u nas:) i jeszcze serie wydawnicze itp. Maith przeceniasz moje miasto niestety.
            • felisdomestica Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 19:56
              Szkoda...a lokalna prasa istnieje? Z wyższym wykształceniem pozostaje ci państwo jako potencjalny pracodawca - urzędy gminne, samorząd itp. Pewnie marzenie ściętej głowy...?
              • paskudek1 Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 19.05.10, 09:14
                no toć pisałam że z wykształceniem bibliotekoznawczym mogę pomarzyć:) potrzebne jest administracyjne i najlepiej od razu kilka lat doświadczenia na podobnym stanowisku hii jak wszędzie. Tak na prawde ostatno ciągnie mnie do działu regionalnego w naszej bibliotece ale oni z kolei nie mają funduszy. edno stanowisko tam jest, marzą o drugim ale wiadomo - miasto daje kasę. A z drugiej strony coraz bardziej mnie te cholerne staniki wciągają,w mieście ani jednego sensownego sklepu. TYle że ani kasy ani wiedzy na ten temat nie mam takiej żeby rozkręcać sklep.
                • sarahdonnel Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 19.05.10, 11:12
                  Rozglądaj się, czego jeszcze 'nie ma', a o czym ludzie mówią, że brakuje.

                  W Warszawie furorę zrobiły fuzje księgarni i kawiarni: lokale są nieduże, jest
                  herbata, kawa, ciasta, stoliki, a jednocześnie są normalne lady z książkami i
                  'sekcja kanapowa'. Właściciele poza tym organizują różne fajne, twórcze
                  warsztaty dla dorosłych i całych rodzin w weekendy, zapraszają autorów czy
                  cokolwiek innego.

                  Kasa... jeżeli już jesteś objęta działaniami w urzędzie pracy, to zajrzyj do
                  urzędu powiatowego. Mój znajomy dostał 10000 eur na zalegalizowanie (w praktyce)
                  tego, co robił. A jest DJem (i fizykiem z wykształcenia...)! Częścią tych
                  programów jest kurs podstaw przedsiębiorczości, więc jako-tako można stronę
                  'papierkową' ogarnąć. Zresztą, księgowego i tak będziesz musiała poszukać, do
                  jakiejkolwiek działalności. Jeśli już o tym myślisz, to koniecznie zobacz, jaki
                  rodzaj działalności, i jaka jej forma pozwalają na otrzymywanie dotacji na
                  projekty 'społeczne', czy to z funduszy unijnych, czy z dużych organizacji
                  pozarządowych.

                  Polskie anonse opisują 'kandydata idealnego', natomiast nikt nie zabrania Ci
                  swojej aplikacji wysłać, chociaż nie idealnie pasujesz do profilu. Może masz
                  jakiś inny atut, np., z przeproszeniem, nie pójdziesz za rok na urlop
                  macierzyński, albo znasz lepiej lokalne środowisko niż dziewczyna, która właśnie
                  wróciła po studiach do domu? Może rzucisz się w oczy, bo 'masz tupet', żeby
                  wysłać aplikację, i zaproszą Cię na rozmowę, żeby zobaczyć, 'co za czort'?
                  Szczególnie stanowiska administracyjne w wydziale kultury i okolicach, typu
                  'koordynator ds. X-Y', są totalnie 'branżowe'. Ryzykujesz w kategoriach Zakładu
                  Pascala, jeżeli wysyłasz zgłoszenie przez maila, to nic nie tracisz ;).
                • anna-pia A musisz pracować w swoim mieście? 19.05.10, 22:00
                  Nie możesz znaleźć czegoś gdzie indziej, gdzie np. mieszkają ludzie, którzy
                  przechowają cię przez miesiąc pod kanapą i pomogą znaleźć kawalerkę za psi grosz?
        • miss-alchemist Re: Swoją drogą ta ocena jest dwustronna :) 18.05.10, 21:14
          nie chcę Cię zniechęcać, ale bez znajomości szanse na pracę w bibliotece miejskiej są prawie żadne. moja mama od lat pracuje w tym zawodzie, w jej czasach młodości zrobienie studium to już było coś. dzisiaj jednak wykształcenie wyższe ma bardzo dużo osób. w bibliotekach miejskich nabór robi zwykle nie dyrektor biblioteki, tylko urząd miasta, gdzie znają się na temacie jak świnia na astronomii - wydaje im się, że bibliotekarzem może być każdy, co to za filozofia, siedzieć na krzesełku i książki wydawać :P a jak kiedyś pomagałam mamie w bibliotece (robiłam sprawność harcerską), to odkryłam, jak szalenie trudna jest ta praca i ile wiedzy wymaga. do tego czytelnicy wbrew pozorom, nierzadko nie grzeszą kulturą i trzeba po nich sprzątać, bo książki z wypożyczalni odkładają, gdzie chcą :P

          ale ad rem - taki urząd miasta patrzy sobie w takie cv i generalnie wyższe wykształcenie + znajomości = praca w bibliotece. kiedy prowadzono rekrutację do biblioteki miejskiej w moim małym mieście, odrzucono kandydatury osób, które ukończyły kierunek dumnie zwany "bibliotekoznastwem i informacją naukową", a zatrudniono panią po socjologii czy tam pedagogice (nie wiem dokładnie, w każdym razie taki dosyć popularny kierunek - nie mam nic do socjologów, po prostu dużo osób to studiuje), oczywiście z odpowiednim nazwiskiem.

          ze swoim wykształceniem powinnaś szukać pracy w bibliotece w dużym mieście - biblioteki wojewódzkie czy uczelniane już bardziej patrzą na wykształcenie, bo przy dużym księgozbiorze potrzeba specjalisty i nie zatrudnią raczej byle kogo. może warto zaryzykować :)

          swoją drogą, bibliotekoznastwo i informacja naukowa to dosyć szeroki kierunek i wydaje mi się, że nie tylko wydawnictwa i biblioteki potrzebują specjalistów w tej dziedzinie - dzisiaj informacja oraz jej umiejętne poszukiwanie jest bardzo ważne, gógiel nie wystarcza :)

          good luck :P
    • nomina Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 20:31
      Moje trzy grosze:

      1. Robiąc doktorat, też oskonale radziłam sobie też z innymi rzeczami, i
      zawodowymi, i prywatnymi. Myślę, że można to wyeksponować w LM (doskonała
      organizacja i umiejętność wielokierunkowego działania, pozwalające perfekcyjnie
      realizować zadania różnego typu).

      2. Jako wiele lat "aplikująca", a od pewnego czasu rekrutująca uważam, że nie
      należy eksponować wszystkich wykonywanych prac, zleceń, tylko te, które mogą
      przydać się w danej pracy (pokazują doświadczenie lub pożądane cechy). A dodając
      żartobliwie, pracę na czarno można ujawniać minimum 5 lat rozrachunkowych po
      zakończeniu roku podatkowego, w którym nie ujawniono tej pracy. Skarbówka czuwa ;).

      3. Dokładnie sprawdzajcie gramatykę, ortografię i stylistykę CV i LM.
      Szczególnie w tym zakresie, który może rzutować na postrzeganie Was (np.
      stanowisko wymaga kontaktu z klientem, a w dokumentach składnia jak z
      podstawówki i ubogie leksykalnie i stylistycznie, sztampowe hasła; z mojego
      podwórka - kandydaci na korektorów, a robili błędy językowe w LM, itp.).
      • sarahdonnel Re: Stanikowe hobby w CV?:) 18.05.10, 21:12
        nomina napisał(a):


        >
        > 3. Dokładnie sprawdzajcie gramatykę, ortografię i stylistykę CV i LM.
        > Szczególnie w tym zakresie, który może rzutować na postrzeganie Was (np.
        > stanowisko wymaga kontaktu z klientem, a w dokumentach składnia jak z
        > podstawówki i ubogie leksykalnie i stylistycznie, sztampowe hasła; z mojego
        > podwórka - kandydaci na korektorów, a robili błędy językowe w LM, itp.).

        Mam wrażenie, że poloniści są obrzydliwie na to wyczuleni. Po sobie ;). Obecnie
        szczególnie typowe ortografy, które wyłapałby automatyczny słownik w edytorze
        tekstów, robią na mnie koszmarne wrażenie (w jakimkolwiek tekście), myślę sobie,
        że ktoś jest po prostu śmierdzącym leniem, żeby nie sprawdzić jednostronicowego
        tekstu automatem.
        Z osobistych, nieprzewidywalnych 'fiołów' - jestem szczególnie wyczulona na
        pożyczki z gwary więziennej. A wkradło ich się do języka sporo, i wybieliły się
        w ciągu ostatnich paru lat, jak i 'zaje*isty'.

        I jeszcze... ja mimo wszystko nie umiem, ale może komuś się to przyda. Obecnie
        większość czyta jednak 'krótkie' formy. Zdania bardziej niż trzykrotnie złożone
        są męczące, szczególnie, kiedy przeważają w tekście. Dużo zdań pojedynczych
        niezbyt rozwiniętych - jest akceptowalne u gimnazjalisty.
        Dla statystyk dla danego języka najlepiej wziąć artykuł w gazecie targetowanej
        dla stanowisk, na poziomie których aplikujemy (np. Rzepa dla 'wyższych'
        stanowisk korporacyjnych, przy stanowiskach typu ekspedientka - popołudniówka) i
        na tym bazować w kwestii długości tekstu. Nie chodzi o sztywne trzymanie się,
        ale traktowanie tego jako wskazówki.

        Przecinki i kropki - dają czytającemu czas na oddech. Akapity i światła między
        nimi (linijka przerwy) oraz marginesy nie węższe niż 2 cm - dają oczom odpocząć
        i organizują tekst. Pozwalają też na robienie dopisków. Czcionki - standardowe i
        nie drobniejsze niż 12pt.

        Żeby dokument wysłany mailem się nie rozjeżdżał, warto wysłać go jako pdf-a
        (darmowy konwerter jednoprzyciskowy ma równie darmowy Open Office). Jeżeli
        chcemy wypaść bardzo 'klasycznie', warto mieć plik ze swoim zeskanowanym
        podpisem, w kolorze niebieskim, i wstawiać go jako obrazek.
        Rzeczy wysyłane tradycyjną pocztą zresztą zawsze podpisuję na niebiesko, w
        celach wybitnie 'elitarnych' - równie odręcznie wpisuję nagłówkowe 'Szanowny
        Panie (czy w innych rodzajach gramatycznych i liczbach)'.

        Jak nie wiadomo, kto będzie czytał, to najlepszy nagłówek to 'Szanowni Państwo'.

        Dużo czytam z ekranu (najwięcej artykułów po kilkadziesiąt stron) i nic mnie tak
        nie wku... jak byle jaki skan jakiegoś wydruku, nieczytelne tabele, drobniutkie
        czcionki, albo nietypowa czcionka danego czasopisma naukowego etc.
    • anka_z_lasu zainspirowałyście mnie 18.05.10, 23:17
      Zedytowałam CV i wywaliłam z hobby "psychologię" a wpisałam "domowy wypiek
      chleba na zakwasie". Pozostały bez zmian "Muzyka rockowa lat 70. i 80." oraz
      "twórczość Stanisława Lema".

      PS A propos korekty tekstu, Gazeta czy też Mozilla, nie wiem, która, chciały mi
      słowo "zedytować" zamienić na "z edytować"...
      I dlatego nie korzystam z takich urządzeń a czytam po sobie sama. Samo słowo
      jako takie nie jest wg PWN niepoprawne: poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11003
      • felisdomestica Re: zainspirowałyście mnie 19.05.10, 00:09
        Jestem wielbicielką "Kongresu futurologicznego" :-).
        • anka_z_lasu :) 20.05.10, 11:18
          dobry jest :)

          A moja fascynacja zaczęła się od pilota Pirxa - lektury z podstawówki...
      • sarahdonnel Re: zainspirowałyście mnie 19.05.10, 00:18
        'Zmieniłam', 'poprawiłam'.

        Makaron-maszkaron znika ;).

        Nie jestem purystką językową, przeciwnie, interesują mnie zmiany wynikające z
        kontaktu kilku języków i pożyczki. Jednak jak trafia mi się coś podejrzanie nie
        pasującego (zwykle np. nietypową zbitką głosek), to pozostaje w języku mówionym.

        Markowski, czyli współredaktor SJP do purystów-preskryptywistów nie należy. Jak
        słowo jest zbudowane po polsku, nie ma dziwnej pisowni i daje się podstawić do
        jakiegoś wzorca odmiany, to jest z grubsza poprawne. Z grubsza, bo norma jest
        podwójna, na poziomie potocznym i na poziomie literackim.

        W kwestii automatów - automat nie zastąpi czytania po sobie, ale nieraz wyłapuje
        idiotyczne literówki i kompromitujące ortografy. Sam korygujący może ich nie
        zauważyć, bo mózg je sobie 'dostawia'. Dlatego polszczyzna jest nadal czytelna
        przy braku diakrytów (kreseczek, ogonków i kropeczek). Widziałam stronę
        internetową (wtedy) kandydata na radnego, magistra, doktoranta, na której w
        tekście roiło się od takich właśnie błędów. Ja akurat wiem, że on jest 'dys',
        ale połowy tych byków można było się pozbyć, włączając automatyczny słownik! I
        to jest dla mnie śmierdzące lenistwo, porównywalne z, za przeproszeniem,
        dorosłym facetem, który przypadkowo 'pokropi' deskę klozetową i jej nie wytrze,
        chociaż papier toaletowy jest na miejscu.
        • eponak [OT] Edytory i kwestie językowe 24.05.10, 13:34
          Mnie automaty strasznie denerwują. Dobre wyrazy potrafią
          poprzekręcać, a angielskie (nie wszystkie, tylko np. kilka w tekście
          na A4) pozmieniać na polskie podobne wyrazy - i to bez względu na
          ustawienia w edytorze tekstu. Ze dwa razy puściłam takie teksty bez
          przeczytania - kontrolowałam na bieżąco i było w porządku, a nie
          złapałam tego, że po jakimś czasie edytor to "poprawił".

          Mam jeszcze pytanie, skoro mam okazję zapytać świadome znawczynie
          języka polskiego. Czy jest możliwe wyćwiczenie składni i stylistyki?
          Ortografii i interpunkcji można się nauczyć, chociaż ja to mam jednak
          dane genetycznie. Ale zawsze popełniałam masę błędów stylistycznych,
          których po prostu nie wyczuwałam. A ponieważ chcę rozpocząć karierę
          naukową (a właściwie to muszę chociaż przez 6 lat poudawać badacza),
          poza tym zawsze brakowało mi tej umiejętności, przez co cierpiał na
          tym odbiór mojej osoby przez innych. A w końcu jak długo można się
          tłumaczyć, że to kwestia wychowania się na styku wielu gwar. Czy ktoś
          mi podsunie jakiś sposób? Help?
          • zawsze_zielona Re: [OT] Edytory i kwestie językowe 25.05.10, 16:08
            Mozna sie nauczyc:) Co prawda w mojej dziedzinie musialam nauczyc sie pisac
            porzadnie po angielsku, ale mysle, ze w kazdym jezyku sie da.
            Jak sie uczylam? Po pierwsze duzo czytac, tylko dobrych publikacji w wysoko
            notowanych peridykach, gdzie jest kladziony nacisk na poprawna gramatyke i
            slownictwo. Po drugie, na pewno ktos bedzie Ci teksty poprawial. Tu wazne jest,
            by ta osoba nie wprowadzala swojego stylu, tylko porawiala bledy. Wiadomo, ze
            kazde zdanie mozna napisac na wiele roznych sposobow i wiekosc jest poprawnych.
            Po trzecie, gdy dostajesz poprawki zawsze pytaj, jesli czegos nie rozumiesz,
            albo sie nie zgadzasz.
            Powodzenia:)
    • edhelwen zainteresowania a hobby 19.05.10, 14:39
      ja odróżniam hobby od zainteresowań. Interesuję się różnymi rzeczami, każdej
      poświęcam trochę czasu. Natomiast hobby to coś, na co poświęca się dużo czasu,
      co nas pasjonuje bez reszty.
      Czy jeśli lubię czytać książki o takiej a nie innej tematyce, od iluś lat
      interesuję się daną dziedziną sportu (wiem więcej na temat niż "laik"),
      interesuję się sztuką (ogólnie, z wyjątkiem współczesnej), w jakimś stopniu jest
      to połączone z turystyką, geografią, ochroną przyrody, lubię czytać mangi (duże
      ilości, ale nie wszystkie) itd. to źle świadczy to o mnie jako o człowieku czy
      chociażby kandydacie na jakiekolwiek stanowisko?
    • daslicht Znajomość języków to ogólnie dobra rzecz... 07.06.10, 17:22
      ...klingońskiego też?

      Dla niezorientowanych: jest to język sztuczny, dla hobbystów.
      Czy wpisując ten język (lub sindariński, quenya, esperanto, Na'vi itp.) robimy dobre wrażenie (bo to dobrze umysł ćwiczy) czy może wychodzimy na świra?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja