kura17
10.06.10, 09:18
troche to skaplikowane, postaram sie jasno wyjasnic ;)
zauwazylam, ze jest tutaj sporo osob, ktore zna sie na rekrutacji, ktore
uczestnicza w komisjach rekrutacyjnych - wiec szukam porady. ja jestem osoba
bardzo malo dyplomatyczna, nieobyta w niuansach szukania pracy (do tej pory
jakos "samo szlo" ;)), nie do konca wiem, jak sie zachowac.
chodzi o prace w nauce, w niemczech. o stala pozycje panstwowa, czyli - dla
mnie - full wypas na cale zycie ;)
ja sie o taka prace MUSZE w zasadzie starac w jednym/dwoch miejscach - ze
wzgledu na miejsce zamieszkania i fakt, ze moj maz ma stala, swietna prace
tutaj. a i ja chcialabym w tych miejscach pracowac - bardzo.
jest wlasnie teraz nabor na taka stala pozycje.
z opisu wynika, ze NIE jest to stanowisko dla mnie - to znaczy ja nie mam
dokladnie takich kwalifikacji, jakich oni poszukuja. pracodawca chce LAT pracy
przy DUZYM projekcie. ja mam doswiadczenia przy MALYCH projektach, w sumie
uzbieralyby sie lata, ale porwane i nie przy jednym projekcie, teraz tez
uzupelniam doswiadczenie w tej materii, ale znow - maly projekt i krotko.
jednym slowem - oni szukaja specjality duzego kalibru, ja jestem specjalista
malego kalibru - ale moglaby (tak sadze) szybko sie podszkolic i wskoczyc w
prace od razu.
reszte wymaganych kwalifikacji posiadam, mysle tez ze bede miala dobre
(bardzo) referencje.
i teraz tak - ja na 99% WIEM, ze tej pracy nie dostane. to sa na ogol rzadkie
pozycje, kandydatow jest multum, wiekszosc bedzie miala to doswiadczenie,
ktorego mnie brakuje.
ALE jest ten 1% - moze jednak stanie sie cud i okaze sie, ze bede tym razem
najlepszym kandydatem?
nie chcialabym tej szansy marnowac, bo naprawde ta praca to byloby zawodowe
marzenie. oraz stabilnosc do konca zycia :)
tylko nie wiem, czy ubieganie sie o ta prace mi nie zawszkodzi potem? bo o
kolejna prace - z wielkim prawdopodobienstwem - bede sie ubiegac w tej samej
instytucji...
gdy zloze papiery, rekrutujacy beda sobie zdawac sprawe, ze w zasadzie nie mam
kwalifikacji (wszystkich) potrzebnych do ubiegania sie o nia. i ja o tym tez
wiem - zaznacze ten fakt delikatnie w liscie motywacyjnym - ze jestem w stanie
doszkolic sie szybko, bo podstawowe doswiadczenie mam.
nie wiem, czy gra jest warta swieczki - tzn czy ten 1% szans na dostanie pracy
jest wart "zszargania" sobie opini w tym miejscu pracy - pokazania sie jako
osoba, ktora kandyduje, mimo braku kwalifikacji... a bede na pewno skladac tam
papiery o prace w przyszlosci. niekoniecznie o ta ;)
co radzicie? warta skora za wyprawke?
ja sie totalnie nie znam, nie wiem, co bedzie dla mnie z wieksza korzyscie?