Dodaj do ulubionych

Sama stopem?

19.07.10, 18:09
Wlasciwie musialabym skoczyc na kilka dni do Pl, a z dostepnych srodkow
transportu w praktyce pozostaje mi tylko autostop; W sumie moglabym, ale raz,
ze troche sie boje jednak (bo sama), a dwa, ze w lapaniu na autostradach nie
mam doswiadczenia. Jakies rady od wszystkowiedzacych Lobbystek? ;)

Z rzeczy praktycznych é pytania od razu: jak sie ubrac, jak nie mam rzadnych
spodni w szafie?
i jak opisywac cel podrozy na kartonie, jesli jade z francji w okolice
Poznania, a po drodze z wielkich miast mam frankfurt i Berlin?
Obserwuj wątek
    • szarsz Re: Sama stopem? 19.07.10, 19:09
      ja bym się bała - od kilkunastu lat nie mogę zapomnieć przypadku
      mojej koleżanki, którą znaleziono pobitą i zgwałconą w lesie...
      Wiele lat samotnie i szczęśliwie jeździła stopem. I to był ten jeden
      za dużo.
    • szolem-a Re: Sama stopem? 19.07.10, 19:19
      Nigdy nie łapałam na autostradzie ale również nie uznaję spodni a w roku
      szkolnym tym sposobem podróżuję dwa razy dziennie - do szkoły i ze szkoły- i
      moim zdaniem ubiór nie ma żadnego znaczenia. Nie powinnaś być szczególnie
      rozebrana ale moim zdaniem ważne jest to, żeby było wygodnie. Patrzymy w tym
      momencie pod kątem bezpieczeństwa ale powiedzmy sobie szczerze: dla zboczeńca
      zdolnego zaatakować obcą dziewczynę na ulicy nie ma znaczenia czy masz na sobie
      habit czy koszulową bluzkę. Jest zboczeńcem. Tu nie ma reguł.
      Jedyna zaobserwowana przeze mnie empirycznie zależność polega na tym, że z
      rozpuszczonymi włosami szybciej się łapie;)
      • bebe.lapin Re: Sama stopem? 19.07.10, 20:04
        moich nie da sie zwiazac ;)
        nie no, wiem, ze jak ma sie trafic na zboka, to i pas cnoty nie pomoze ;)
        to sie nie bede ewentualnie meczyc w dlugich dyrdunach, starczy, ze glany wloze :P

        no wiem, ze niebezpiecznie, ale poniekad nie mam wyjscia :/
      • maith Re: Sama stopem? 21.07.10, 16:57
        szolem-a napisała:
        > momencie pod kątem bezpieczeństwa ale powiedzmy sobie szczerze: dla
        zboczeńca
        > zdolnego zaatakować obcą dziewczynę na ulicy nie ma znaczenia czy
        masz na sobie
        > habit czy koszulową bluzkę. Jest zboczeńcem.

        Owszem, ale ma znaczenie, czy masz na sobie spódnicę, którą sobie bez
        trudu podwinie, czy obcisłe dżinsy, które będzie mu się trudniej
        zdejmowało.

        Ja tam poszukałabym jakichś tanich opcji kolejowych czy autobusowych.
    • 0remedios0 Re: Sama stopem? 19.07.10, 20:09
      A może przez tę stronę: www.covoiturage.fr/ albo spróbuj poszukać
      towarzystwa na jakimś forum, wiem, że przez np couchsurfing ludzie umawiają się
      na wspólne podróżowanie stopem.
      • ariadna007 Re: Sama stopem? 19.07.10, 20:37
        moja przyjaciółka, która mieszka w niemczech korzystała czasami z
        takiej strony, gdzie ludzie umawiają się na wspólną podróż autem.
        Np. ktoś ma auto i zabierze drugą osobę za zwrot części kosztów
        benzyny. Może we Francji też jest coś takiego :)
          • ariadna007 Re: Sama stopem? 19.07.10, 20:54
            a może warto spróbować? napisałam przecież, że na przykład za zwrot
            częsci kosztów benzyny. może też być tak, że ktoś jedzie i nie chce
            jechać sam.
            Ja kiedyś jechałam sama do austrii i nie wiem co bym wtedy dała za
            same towarzystwo w podróży :)
            a tu jedynie trafił się autostopowicz holender i to tylko od wrocka
            do kłodzka :(
            • turzyca Re: Sama stopem? 19.07.10, 22:43
              Ariadna ma racje, wiele osob nie chce proporcjonalnego udzialu w kosztach, ale
              chce je choc troche zredukowac i zapewnic sobie towarzystwo na podroz. Moi
              znajomi sie tak oglaszaja, biora grosze, wychodzi duuuuuzo mniej niz najtanszym
              alternatywnym srodkiem komunikacji, a rozmowy podrozne sa niewyczerpywalnym
              zrodlem anegdotek.
      • bebe.lapin Re: Sama stopem? 20.07.10, 11:43
        rzucilam okiem na stronke z kowuaturazem, ale nic nie znalazlam..
        hm, moge spobowac jeszcze na niemieckiej stronie, moze tam bedzie wiecej
        chetnych do polski albo chociaz do berlina.
        • a_gneskka Re: Sama stopem? 20.07.10, 20:53
          A na tej stronie byłaś?
          www.covoiturage.uvsq.fr/trajets-reguliers-pays-pologne-118-v.html
          Bo trasa Strasburg-Warszawa by Ci może pasowała?

          Tu Strasburg-Poznań:
          europepascher.org/index.php?module=advert_view&aid=250365
          Tu Metz-Fraknkfurt:
          www.123envoiture.com/trajets/Get/covoiturage-metz-moselle-francfort_sur_le_main-/id=634756
          Ogólnie te strony z covoituragem trzeba trochę poprzekopywać, jak się szuka tras mniej "klasycznych" niż Paryż-Warszawa ale da się znaleźć. I jak forumki pisały nie musi być drogo, ja jechałam z Lyonu za dosłownie parę euro bo dziewczynie bardziej zależało na kimś, z kim mogłaby po drodze polski poćwiczyć niż na udziale w kosztach :)
    • pierwszalitera Re: Sama stopem? 19.07.10, 20:44
      bebe.lapin napisała:

      > i jak opisywac cel podrozy na kartonie, jesli jade z francji w okolice
      > Poznania, a po drodze z wielkich miast mam frankfurt i Berlin?

      Podzielić trasę na etapy i szukać okazji tylko do następnego, kolejnego punktu. To bezpieczniejsze, bo jak napiszesz od razu Polska, to podróżujący wiedzą od razu, że jesteś długo sama w drodze i nikt specjalnie w następnych godzinach nie oczekuje, że gdzieś się pojawisz. Im mniejsza zachęta na przygodę dla kierowców, tym lepiej. Większą szansę na bezpieczne dotarcie masz, jak zabierasz się tylko z kobietami, ale kobiety rzadziej się zatrzymują, bo same boją się brać kogoś obcego. Z drugiej strony, ja autostopem bym się nie wybierała, nawet z mojej dzielnicy do centrum miasta, to jest zawsze spore ryzyko. A jak trafisz na zboczeńca, to nawet spodnie ci nie pomogą. Ja regularnie czytam w niemieckiej prasie o takich wypadkach, a ty chcesz przez pół Europy? Gratuluję odwagi.
      • bebe.lapin Re: Sama stopem? 19.07.10, 20:52
        no, to nie pierwszy raz stopem, tylko nigdy tak daleko. a cos mam wrazenie, ze
        zamiast odwagi mialas ochote napisac glupoty ;)

        ewentualnie moge podzielic droge na dwa dni i przenocowac u siory w bielefeldzie...
        • pierwszalitera Re: Sama stopem? 19.07.10, 21:01
          bebe.lapin napisała:

          > no, to nie pierwszy raz stopem, tylko nigdy tak daleko. a cos mam wrazenie, ze
          > zamiast odwagi mialas ochote napisac glupoty ;)

          No, ileś tam razy się udawało, decyzja należy do ciebie. Ja wolałabym się zapożyczyć na podróż i potem przez trzy miesiący czyścić gdzieś kible, niż narażać się na coś takiego. Ile to może kosztować? 100 euro? 200? Są autobusy, tanie linie lotnicze, można zapytać jakiegoś polskiego tirowca, któremu zapłacisz i każesz pokazać sobie dowód i poinformujesz kogoś znajomego. A tak nie wiesz nawet, jak szybko będziesz się przemieszczać, być może będziesz cały dzień i całą noc na austostradach, będziesz zmęczona, spadnie ci czujność. Hm... Ryzyk fizyk. ;-)
              • pierwszalitera Re: Sama stopem? 21.07.10, 11:44
                yo_anka napisała:

                > e tam, taki sam horror jak na rozgrzanych ulicach miast :)
                > A na zachodzie jednak znaczna większość aut jest z klimą :)

                Podziwiam, pewnie młodociany optymizm. ;-) W Niemczech zaczęły się w wielu landach wakacje, autostrady są zapchane bardziej niż zawsze, trzeba liczyć się z korkami i dłuższymi jazdami. Poza tym jest tu wyjątkowo gorące lato, takich tamperatur nie było już bardzo, bardzo dawno, więc aspekt zmęczenia trzeba koniecznie wziąć pod uwagę. A jednak większość drogi z Francji do Polski prowadzi przez Niemcy. My tu mówimy o ponad 1000km, a ja częściej robiłam podobną, nawet nie tak długą, trasę samochodem, by wiedzieć, że to jest pieruńsko męczące, nawet jak nie trzeba wysiadać z samochodu i czekać na następny. Nieco bezmyślne wydaje mi się też bagatelizowanie niebezpieczeństwa. Być może każda kobieta musi tu zadecydować za siebie, ale można chyba porównać trochę z normalnym życiem. Jeżeli w nim nie wzbudzasz większego zainteresowania seksualnego u facetów, to być może kierowcy potraktują cię jako kumpelkę do pogadania. Jeżeli jednak awanse i podrywanie zdarzają ci się często, to wcale nie będzie łatwo wytłumaczyć, że nie stopujesz w celu nawiązania bliższej znajomości. A odmowa dla niektórych facetów nie jest wystarczającą metodą. I chodzi tu o normalnych facetów, bo dla zboczeńców nie ma znaczenia, czy jesteś mało pociągająca i masz na sobie mało atrakcyjne glany.
                • yo_anka Re: Sama stopem? 21.07.10, 21:39
                  > Podziwiam, pewnie młodociany optymizm. ;-)

                  he, he, he - nie młodociany, już nie, dawno!
                  Matka dzieciom obecnie, już nie podróżuje stopem...
                  Jeździłam w wieku 15-25 lat teraz już grubo po trzydziestce :)
                  Potem poszłam do roboty, kupiłam sobie pierwsze auto i zaczęłam wozić się sama :)
                  To wynikało ze stylu życia i ograniczeń finansowych.
                  Na co dzień jeżdżę autem bez klimy w te upały i żyję.
                  Stoję w korkach, normalna sprawa. Kwestia przyzwyczajenia.
                  Owszem na dalekie trasy jak np do Belgii jeździmy autem męża z klimą.
                  Korki są owszem na niemieckich autostradach, zwłaszcza w godzinach szczytu np w Zagłębiu Ruhry ale da się przejechać.

                  Co do stroju na stopa to każdy ma swój rozsądek.
                  Ja zwykle nosiłam T-shirt, spodnie i glany, ewentualne trampki.
                  Przyda się też kapelusz płócienny, bo łatwo go zwinąć do torby/plecaka zamiast kapelusza słomkowego (niepraktyczny) czy bejsbolówki (mogą wziąć cię za faceta z daleka, a mężczyzn nie chcą tak chętnie podwozić, chętniej już pary).
                  Postawa i mowa ciała wyrażająca pewność siebie to podstawa przy samodzielnym podróżowaniu.
                  U mnie zdecydowana odmowa wystarczała, że delikwent zrozumiał że nie znaczy NIE, werbalnie i mowa ciała wyrażone dobitnie - ale ja nie mam z tym problemu. W zwykłych "nietransportowych" kontaktach damsko - męskich też szybko, sprawnie i skutecznie spławiałam natrętów.
                  Ale jest, że ze mnie też kawał baby , to może się bali :)
                  • joannea Re: Sama stopem? 21.07.10, 22:59
                    yo_anka napisała:
                    > U mnie zdecydowana odmowa wystarczała, że delikwent zrozumiał że nie znaczy NIE
                    > , werbalnie i mowa ciała wyrażone dobitnie - ale ja nie mam z tym problemu.

                    też mi się tak wydawało odnośnie mnie samej, do momentu, kiedy w kilka godzin po
                    wylądowaniu w Peru zostałam zaatakowana. Okazało się, że to, co w Europie jest
                    odbierane zgodnie z moją intencją, niekoniecznie tak samo działa w innych
                    kulturach. Potwierdziło się to, niestety, próbą napaści w Boliwii i wyjątkowo
                    natrętną parą złodziei w Ekwadorze (drobniejszych, kieszonkowych prób nie
                    liczę). Oraz dość przykrym wypadkiem w Stanbule, z którego wyszłam cało, bo
                    kolega atakującego się zlitował i go odciągnął, każąc mi biec. Przerobiłam
                    później każde z tych zajść na kursie samoobrony dla kobiet, gdzie uczyli nas, że
                    jasny komunikat (rzeczywiście konieczny) jasnym komunikatem, ale trzeba mieć
                    świadomość tego, że zawsze można trafić na świra (albo przedstawiciela innej
                    kultury), do którego owa wiadomość może nie dotrze tak, jakbyśmy chciały ją wysłać.
                    W skrócie, samotny stop w Polsce na krótkie odcinki - tak. Samotny stop w innym
                    kraju, gdzie mogę być narażona na różnych dziwnych panów, którzy np stanowczość
                    mogą odebrac jako zachętę - nie.
    • miss-alchemist Re: Sama stopem? 19.07.10, 23:15
      jeżdzę autostopem po Polsce już parę lat (odkąd jestem w harcerstwie), ale NIGDY sama, a i rzadko z koleżanką, lepiej z osobnikiem płci męskiej.

      stojąc samej na poboczu aż się prowokuje różne dziwne typy do zatrzymania się. mimo, że uwielbiam jeździć autostopem, sama, zwłaszcza na taką odległość, nie zdecydowałabym się. spróbuj właśnie umówić się na "samochód" w internecie (ja tak jechałam z 3_asiunią z Sandomierza do Łodzi :)). jeśli jednak zdecydujesz się na autostop:

      - gaz łzawiący i nóż pod ręką.
      - a najlepiej to gaz łzawiący w atrapie broni palnej
      - nie wsiadać do samochodu z podejrzanymi typkami
      - najlepiej z osobnikami z dzieckiem lub starszymi osobami
      - ewentualnie z kierowcami tirów :) tylko też ostrożnie. wbrew pozorom nie są straszni, bardzo lubią brać autostopowiczów, bo im się strasznie nudzi, do tego zwykle jeżdzą szybko na duże odległości.
      - na kartce/tekturze z nazwą miejscowości najlepiej pisać dużymi literami punkt docelowy pośredni i można dopisać jakąś miejscowość pomiędzy. ja tak robiłam - jadąc w Biesy pisałam "SANOK" a pod spodem "RZESZÓW", sugerując, że tak też mi pasuje.
      - najlepiej, jak uda Ci się ominąć jednak duże miasta, bo jeśli wysiądziesz gdzieś w środku Berlina, to powodzenia w szukaniu wylotówki :D ja tak kiedyś przeszłam pół Rzeszowa z wielkim plecakiem, bo nas facet wysadził na jakiejś obwodnicy.
      - nie ubieraj krótkiej spódnicy, w ogóle ubierz się raczej sportowo, niż elegancko. jeśli będziesz mieć plecak, to nie zakładaj bluzki na ramiączkach, bo Cię okrutnie obetrze. nakrycie głowy - jakaś chustka, bez ciemnych okularów, by kierowcy widzieli Twoją twarz (większe zaufanie).
      - nie łap na autostradzie, bo chyba w większości krajów jest tam zakaz postoju i zatrzymywania się :D
      - jeśli łapiesz gdzieś na drodze, ważne jest, by było dobrze widoczne miejsce do zatrzymania się pojazdu.

      tyle na szybko, jak mi przyjdzie jeszcze coś ważnego do głowy, to napiszę.

      a osobiście, jeśli miałabyś jechać sama - polecam jednak bezpieczniejsze formy podróży. kasa nie jest najważniejsza w życiu :)
      • pierwszalitera Re: Sama stopem? 19.07.10, 23:33
        miss-alchemist napisała:

        > - nie łap na autostradzie, bo chyba w większości krajów jest tam zakaz postoju
        > i zatrzymywania się :D

        Ponieważ autostopowanie z Francji do Polski ma tylko sens na autostradach, więc tu węzłami i celami pośrednimi są większe stacje benzynowe i punkty postojowe z motelem/restauracją. Tam zwykle też stoją autostopowicze i można znaleźć nawet towarzysza, któremu po drodze w tym samym kierunku. Można przypatrzeć samochody z korzystnymi rejestracjami, popytać stojących tam kierowców. Prawie na każdym takim postoju spotka się jakiegoś tira na polskich numerach, są na główynych trasach w całej Europie i można bezpośrednio zagadać. I dać się w razie czego wysadzić na następnym takim punkcie zwrotnym, warto mieć więc dobrą mapę samochodową przy sobie. W takich punktach można od biedy nawet przy jednej kawie przesiedzieć kilka godzin w miarę bezpiecznym, bo publicznym miejscu, skorzystać z toalety, albo nawet wziąć prysznic. Albo skontaktować się z policją, gdyby coś.
        • pierwszalitera Re: Sama stopem? 19.07.10, 23:38
          I raczej nie zbaczać z autostrad, właśnie dlatego, że nie można się na nich byle gdzie zatrzymywać, a publiczne postoje, zwłaszcza te wyżej opisane, są zawsze bezpieczniejsze.
    • jul-kaa Re: Sama stopem? 19.07.10, 23:43
      Sporo w życiu jeździłam stopem, ale NIGDY sama i rzadko z koleżanką. W sumie z
      koleżanką to tylko w Bieszczadach.
      Szczerze odradzam podróż. Zwłaszcza samotną, zwłaszcza na takiej trasie.
    • bebe.lapin Re: Sama stopem? 20.07.10, 08:16
      dzieki za wszystkie rady, zastanowie sie jeszcze, ale tak, jak pisalam - gdybym
      mogla, to jechalabym autobusem (mimo, ze trudno nawet znalezc jakies wolne
      miejsce w szczycie sezonu), ale po prostu nie moge i juz, nie chce opisywac
      wiecej szczegolow.

      prawde mowiac, jesli pojade, to licze po pierwsze na szczescie, a po drugie
      wlasnie na polskich kierowcow tirow.

      BTW - na razie nie bede miala stalego dostepu do internetu, a co za tym idzie -
      do forum, tak ze jesli nie odezwe sie przez tydzien to nie oznacza od razu, ze
      cos mi sie stalo niedobrego. :D
    • kaana1 Re: Sama stopem? 20.07.10, 14:40
      Nie ma się specjalnie czego bać, szczególnie na terenach starej Unii
      Europejskiej.
      Ja za młodu sporo jeżdziłam stopem, zwłaszcza we Francji i Anglii. Z
      reguły z siostrą lub kolezanką.
      Ale pamietam też, że wybrałam się ileś lat temu do pracy we Francji.
      Na miejscu okazało się, że pracowawca zbankrutował. Dodatkowo
      okradziono mnie z resztek pieniędzy (to inni Pllacy, których tam
      spotkałam). No i byłam zmuszona przejechać sobie z południa Francji
      do Lionu sama autostopem. Obyło się bez najmniejszych problemów.
      A moje wnioski są następujące. Samemu znacznie łatwiej złapać stopa
      niż w dwójkę (jedną osobę łatwiej upchnąć niż dwie i to z bagażami).
      Radzę brać mało bagażu. Stanąć w miejscu dobrze widocznym , aby
      człowiek zdążył stanąć.
      Gdyby ktoś sam do Ciebie podszedł i zaproponował podwiezienie, ja
      bym odmówiła.
      Odradzam jazde stopem przez dawne NRD (nie lubią Polaków), choć
      zawsze trafiają się wyjątki.
      A na kierowców polskich tirów ja bym nie liczyła. Po niezbyt miłej
      wymianie z dań z takim jednym omijałam ich szerokim łukiem.
      Powodzenia
      • livada Re: Sama stopem? 20.07.10, 20:22
        A ja kierowców TIRów polecam, nie miałam z nimi złych doświadczeń. Plus jest
        taki, że czasem udaje się łapiąc pierwszego załatwić sobie całą trasę - bywa że
        przez CB znajdą Ci następny transport, jeśli sami zbaczają z drogi.

        Na autostradzie nie daj się tylko wysadzić na zjeździe - ja tak kiedyś zostałam
        ze znajomymi, w Serbii, w szczerym polu pod wiaduktem, bo kierowca zjeżdżał a my
        chcieliśmy dalej prosto. W końcu zatrzymała się przy nas policja i mieli, jakby
        to ująć, pretensje, ale rżnięcie uroczego głupa plus fakt, że rozmawiałam z nimi
        po serbsku uratowały nas przed większymi nieprzyjemnościami.

        Sama jeździłam tylko na krótkich trasach, więcej z przyjaciółką albo z dwójką
        znajomych obojga płci, ale gdybym musiała - pojechałabym. Jakoś nie miałam złych
        doświadczeń, na szczęście.

        Opisywałabym karton bardzo ogólnie kierunkiem, biorąc pod uwagę ewentualne
        rozjazdy autostrady - tzn. nawet jeśli do danego miasta nie masz zamiaru jechać
        (bo 200 km wcześniej skręcisz), to jeśli jest głównym końcem aktualnie
        pasującego Ci kawałka autostrady - wpisuj. Z uwag praktyczno-technicznych - na
        długą trase polecam nie karton, tylko duży kawałek dającego się zwinąć czarnego
        plastiku (takiego jak tylne okładki skoroszytów, w formacie np. A2) i białą
        taśmę tzw. gęsią skórkę - wykleja się taśmą kolejne punkty docelowe, sprawdziłam
        i działa, świetnie to widać z drogi.
        • joannea Re: Sama stopem? 20.07.10, 21:51
          W swoim (studenckim) czasie bardzo dużo jeździłam stopem - w rekordowym roku
          nieźle ponad 10 tysięcy km. W towarzystwie damskim, męskim i samotnie, ale
          samotnie tylko na krótsze trasy.
          I najgorsze doświadczenia miałam we Francji. Jechałam przez nią dwa razy, i
          więcej już bym się nie zdecydowała. Raz z chłopakiem - nikt się nie zatrzymywał,
          zagadywani na stacji kierowcy odmawiali, aż po godzinach walki znalazł się miły
          Holender, z którym na szczęście przelecieliśmy cały kraj (jechałam do
          Hiszpanii). Drugi raz, w drodze powrotnej z Paryża w towarzystwie koleżanki,
          trafiałam na samych zboków, i nie piszę tego, żeby Cię nastraszyć. Jeden z nich
          był nawet starym, obleśnym Polakiem. Niespecjalnie bawili się w konwenanse:
          kilka razy wprost zaproponowano nam podwiezienie w zamian za seks. Brrrrrr. W
          związku z tym bardzo odradzam samotne przeprawy.
          Jeżeli jednak się zdecydujesz, faktycznie, trzeba uważać na zjazdy - jak Livada,
          wylądowałam swego czasu na zjeździe w Niemczech, i w ciągu kilku minut
          zainteresowała się nami policja (na kogucie, ktoś ich musiał poinformować).
          Na samych autostradach nie można łapać, najlepiej robić to zagadując kierowców
          na stacjach benzynowych tychże autostrad (machanie łapką jest dużo mniej
          skuteczne).

          proznosc.blox.pl
    • zania_uk Re: Sama stopem? 20.07.10, 22:02
      a nie da sie jakiegos taniego lotu znalezc?
      z paryza do poznania mozna poleciec nawet za niecale £20... To okolo 100zl, wiec
      nie az taki majatek, nawet mozna to pozyczyc od kogos...

      skad i dokad musisz sie dostac?

    • yo_anka Re: Sama stopem? 21.07.10, 10:00
      Da się!
      W szkole średniej i na studiach jeździłam sama bardzo często autostopem i żyję.
      Dwa razy w tygodniu do szkoły i z powrotem do domu. (50km i potem 150km) W
      wakacje jeździłam tak do koleżanek nad morze, na Śląsk, Kraków, w Bieszczady,
      trochę po Europie. Głownie sama, rzadko z koleżanką, dwa razy z chłopakiem.
      Samemu łatwiej złapać stopa.
      Raz mi się trafił tylko ekshibicjonista i ze dwa razy miałam propozycje
      seksualne, na co zdecydowanie i kategorycznie odmawiałam. Od razu i nie było
      nagabywań więcej.
      Jeździłam chyba zawsze w spodniach i glanach z plecakiem.

      Rady:
      Na autostradzie stawaj na wylotach/wyjazdach ze stacji benzynowych, miejsc
      postoju, ewentualnie zjazdach (ale tu może łapać policja)
      I zawsze miej karton z nazwa miasta docelowego!!! To ważne lub etapami.
      Np BERLIN-POZNAŃ
      Tak dalej zajedziesz.
      Często biorą tirowcy aby pogadać, bo im się nudzi, wysadzą cie zawsze bliżej
      celu nawet jak nie jadą bezpośrednio do Berlina lub Poznania, ale zawsze bliżej
      po kierunku. A od razu łatwiej trafić na docelowego stopa :)

      Nie wjeżdżaj do miasta, bo tracisz czas i łatwiej zabłądzić - zostawaj na
      obwodnicach np Berlińskim Ringu np. przy kibelkach :)

      Najdalej jechałam z Holandii do Polski 1200km., prawie dzień.
      Miej z sobą dokładne mapy drogowe krajów przez które jedziesz.
      Trzeba nieco szprechać lub po angielsku się porozumiewać.
      I ustal jaką trasa jeżdżą zwykle ludzie do Poznania z Francji: które nr
      autostrad, przez jakie miasta - większe prawdopodobieństwo złapania docelowego.

      Przyda się oczywista: żarcie, woda, latarka, lekki śpiworek na ewentualny
      nocleg, gaz w kieszeń też. Wprawdzie technicznie nie wiem jak by to wyglądało:
      psikasz w kabinie, w której też siedzisz....
      hmmm...
      Nigdy nie musiałam użyć, ale zawsze mieć to zaplecze psychiczne :)
      Jak tam kocham wierzyć w ludzi, ludzką serdeczności i życzliwość i spotkało mnie
      wiele przyjemnych i pozytywnych spotkań łącznie z noclegami, zaproszeniem na
      posiłek, itp.

      To powodzenia!
      Do zobaczenia w POZ!
      • elftherinii Re: Sama stopem? 21.07.10, 12:14
        yo_anka napisała:

        > Przyda się oczywista: żarcie, woda, latarka, lekki śpiworek na ewentualny
        > nocleg, gaz w kieszeń też. Wprawdzie technicznie nie wiem jak by to wyglądało:
        > psikasz w kabinie, w której też siedzisz....

        Ja stopem nigdy nie podróżowałam to się nie wypowiem ale odnośnie gazu. Gaz (chyba łzawiący) można kupić w postaci "żelu". Jest gęstszy, pryska strumieniem o mniejszej średnicy => precyzyjniejszy. Wiem, że można prysnąć nim pod wiatr i nie leci na Ciebie czyli w kabinie pewnie też by się nadał. Ma jeden minus - trzeba celować a nie prysnąć "mniej więcej w tym kierunku".
        • pierwszalitera Re: Sama stopem? 21.07.10, 12:59
          elftherinii napisała:

          > Ja stopem nigdy nie podróżowałam to się nie wypowiem ale odnośnie gazu. Gaz (ch
          > yba łzawiący) można kupić w postaci "żelu". Jest gęstszy, pryska strumieniem o
          > mniejszej średnicy => precyzyjniejszy.

          Co do gazu, to przed nim się przestrzega. W zamieszaniu bardzo łatwo o to, że zostanie wykorzystany przeciwko nam. Jadącemu kierowcy i tak nie będziemy pryskać w twarz, bo to samobójstwo, a w sytuacjach postojowych silny mężczyzna da sobie z nami radę, zanim sięgniemy po gaz.
    • aaravis Re: Sama stopem? 21.07.10, 12:55
      Osobiścia bałabym się sama, no ale...
      Najskuteczniejszy z moich sposobów, wielokrotnie testowany - stacje
      benzynowe na wylotówkach w pożądanym kierunku - w ciągu godziny
      załapywałam się zazwyczaj na transport - plusy: bez tabliczki,
      podchodzisz i pytasz, łatwiej się dogadać czy to w twoim kierunku
      (coraz więcej ludzi jeździ z nawigacją i nawet nie wiedzą przez
      jakie miasta jadą). Powodzenia
    • kura17 Re: Sama stopem? 21.07.10, 13:08
      Bebe, prosze, pamietaj, ze gdyby Ci etap podrozy wypadl gdzies w okolicach
      hamburga, to u mnie masz nocleg i wyzywienie zawsze, oprocz poczatku wrzesnia
      (jestesmy na wakacjach)!

      daj adres mailowy, przesle Ci namiary na siebie! to zaden klopot, serdecznie
      zapraszam :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka