Dodaj do ulubionych

No to i dobre wino - też poszukiwane :)

22.09.10, 00:00
Poradźcie proszę, jakie wino kupić w prezencie osobie, która lubi wina, ale nie mamy szans dowiedzieć się jakie :)
Cena - nie mam pojęcia... Nie musi być dramatycznie niska, ale nawet nie wiem, w jakich przedziałach się poruszać, na winach nie znam się zupełnie, bo win nie pijam i zwyczajnie nie znoszę.
A, kupić muszę stacjonarnie w Warszawie (w piątek najpóźniej), chętnie w sklepie np. w Leclercu.
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 00:54
      Nie masz szans dowiedzieć się jakie? To lepiej kup coś innego. Bo to bardzo trudne zadanie. Wino to bardzo szeroki temat i naprawdę trudno jest trafić w upodobania konkretnej osby niewiele o nich widząc. Najmniejszą gafę popełnisz chyba kupując wino wytrawne, czerwone albo białe, takie, którym można popić w razie czego jedzenie, jeżeli okaże się takie sobie. Z czerwonych całkiem dobre są południowoafrykańskie shiraz, albo merlot. A z białych na przykład chardonnay. Nie kupowałabym win francuskich, bo chociaż drogie, te w polskich sklepach są raczej nienajlepszej jakości. Dobre szanse trafienia masz z niemieckim rieslingen, to solidne białe wino, Niemcy z niego słynną. Albo czerwone pod nazwą spätburgunder (pinot noir). Włoskie i hiszpańskie wina dobre są dopiero w wyższej klasie cenowej, bo tam produkuje się wiele masówki, wina są wtedy mniej "eleganckie". Albo po prostu kup szampana, czyli wino musujące, wytrawne. Całkiem dobre są hiszpańskie, albo niemieckie. W Polsce widziałam, sprzedawany jest niemiecki Henkell (Henkell trocken). Mogę polecić, nawet ktoś z wyszukanym smakiem specjalnie się nie pogniewa. A dla romantyków, nieśmiertelne oryginalne krimskoye. To jest bardzo dobry szampan, za granicą drogi, a u nas jakoś niedoceniany i kojarzony z komunizem, a szkoda. Jako apertif z sokiem brzoskwiniowym (Bellini cocktail) doskonałe. No i w razie czego może ujść za miły żart. Tylko lepiej nie wybrać tego całkiem słodkiego. ;-)
      • marciasek Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 01:50
        Mam podobne zdanie, ciężko trafić nie wiedząc. I rzeczywiście najbezpieczniej celować w czerwone wytrawne z Nowego Świata lub musujące. Jeśli musujące to hiszpańska cava, najłatwiej będzie znaleźć. W Macro mają dobrą, Cava Miret Reserva Extra, kosztuje ok. 35 zł. Jeśli czerwone wytrawne to pomysły pierwszejlitery na RPA były niezłe. Może być tez b. cenione u nas Chile, np. coś od Concha y Toro. Seria Casiliero del Diablo to koszt ok. 50 zł. Tańsze, lecz również porządnej jakości są serie Sunrise i Frontera. Albo Cono Sur. A jaki szczep? Oj, to już trudniej. Cabernet sauvignon będzie najkwaśniejszy, malbec najmniej kwasowy, carmenere - bardzo owocowe. Malbeki lepiej wychodzą nawiasem mówiąc w Argentynie. Śmieszne wina: śladowa zawartość cukru kwalifikuje je do win wytrawnych, ale z powodu niskiej kwasowości udają że są słodkie. Bardzo przyjemne są dwuszczepowe kupaże z serii Fuzion (Argentyna, Mendoza), np. malbec/tempranillo.

        ...Ale ponieważ i tak możesz nie trafić bez pytania, najlepsza opcja: zapytaj. Jeśli nie - kup to, co sama lubisz. Ew. wypytaj co będzie do jedzenia i kup coś, co pasuje do planowanego obiadu.
    • maheda Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 08:37
      To samo - jeśli wiesz tylko, że lubią wino, to marne szanse trafić w ich gust...
      Znam ludzi, którzy uwielbiają białe wina i znam takich, którzy na widok białego krzywią nosy.
      Są tacy ludzie, którzy wytrawnego wina nie dotkną nawet końcem małego palca, a są i tacy, którzy piją wyłącznie wytrawne.
      Jeśli nie masz szans dowiedzieć się, jakie są ich gusta, to lepiej kup co innego, a wino sobie daruj.
      Jeśli się uprzesz - kup jakieś różowe wino półwytrawne - jest tego na rynku coraz więcej i nie wszystkie są zlewkami różnych win ;)
      Są wina produkowane z czerwonych winogron, ale bez skórek - one mają właśnie różowy kolor, a nie są niewiadomoczym. Celuj w wina szczepowe, a nie mieszanki - z mieszankami można co prawda trafić świetnie, ale jeśli nie wiadomo, co się kupuje, lepiej celować w znane szczepy.
      Jeśli miałabym wybierać w ciemno prezent dla kogoś słabo mi znanego, wybrałabym np. to wino:
      www.cellier.pl/pigmentum-malbec-rose-vin-de-pays-du-lot-821707-p-477.html?cPath=98_7_14
      ale nie to:
      www.cellier.pl/ridge-rose-appellation-2006-p-184.html?cPath=98_7_14

      Chociaż, gdybym kupowała dla kogoś bliskiego lub dla siebie, to kupiłabym właśnie tę mieszankę :D Z dodatkiem tekstowym "popatrz, co znalazłam" ;-)

      Inna sprawa, że gdybym kupowała dla siebie, to z dużym prawdopodobieństwem byłyby to chilijskie mieszanki Carmenere z Cabernetem... Albo i sam Carmenere.
    • besame.mucho Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 09:07
      Tak jak piszą dziewczyny - to trudny prezent, jeśli kupujesz smakoszowi, a zupełnie nie znasz jego gustu. Ja bym poszła w bezpieczną klasykę, czyli odpuściłabym sobie Nowy Świat i kupiła francuskie albo włoskie. Bezpieczniej włoskie, bo często są bardziej delikatne niż francuskie. A z włoskich najbezpieczniej i najbardziej klasycznie (a przy tym bardzo smacznie :) ) jest wziąć Brunello di Montalcino, Barolo, Vino Nobile di Montepulciano, Barbaresco czy Valpolicellę.
      Tylko że włoskie czy francuskie wina będą droższe niż wina z Nowego Świata.
      • maggianna Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 10:58
        Z hiszpanskich moge polecic rejony Rioja, Ribera del Duero, Navarra (najlepiej Reserva lub Gran Reserva). Zgodze tez sie ze jest to trudny prezent ale nie tylko ze wzgledu na gusta - w Polsce jest dziwna polityka cenowa co do wina (na pewno tak jest w przypadku win hiszpanskich) - widzialam pare razy w specjalistycznych sklepach wina polecane jako rzadkie i drogie a wina te mozna kupic w Hiszpanii w kazdym supermarkecie za 4-5 euro.... zazwyczaj wina kosztujace w Hiszpanii po 2-5 euro w supermarkecie w PL kosztuja 45-80 zl - wiec cena w PL niestety nie moze byc wyznacznikiem czy wino jest dobre czy nie.
        • marciasek Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 15:14
          > w Polsce jest dziwna polityka cenowa co do wina (na pe
          > wno tak jest w przypadku win hiszpanskich) - widzialam pare razy w specjalistyc
          > znych sklepach wina polecane jako rzadkie i drogie a wina te mozna kupic w Hisz
          > panii w kazdym supermarkecie za 4-5 euro.... zazwyczaj wina kosztujace w Hiszpa
          > nii po 2-5 euro w supermarkecie w PL kosztuja 45-80 zl

          Bo do ceny wina trzeba doliczyć akcyzę, koszt transportu, marżę importera, marżę sklepu. No i cena rośnie... :(
          • maggianna Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 15:43
            to ze cena musi wzrosnac to naturalne, ale ja mowie o cenach wina w detalu w sklepie (a wiadomo ze importer nie kupuje 5 butelek), co do reszty to jezeli to samo hiszpanskie wino w Hiszpanii kosztuje 5 euro, w reszcie Europy i USA cena nie przekracza 6 euro to dlaczego w PL cena jest 15-18 euro. W ten sposob wiele hiszpanskich win uchodzi w PL za dobre bo sa oceniane przez pryzmat ceny.
            Zakup wina w Hiszpanii czy Portugalii i przewoz firma spedycyjna nadal wychodzi mi taniej niz ten sam zakup w PL a ja kupuje w detalu i za przewoz malej ilosc tez cena jest duzo wyzsza.
              • marciasek Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 19:21
                Kolejny koszt, którego Ty nie ponosisz, to VAT (22%), który obciąża butelkę wykładaną na półkę sklepową. Następne koszty to: najem lokalu, pracownik itd. No i jeszcze trzeba zarobić, bo po co komu sklep, który nie zarabia? Na forum wino ktoś ostatnio wyliczał, że niewielki sklep winiarski musi dziennie zarobić 400 zł. żeby się utrzymać. Czyli sprzedać 40 butelek z marżą 10 zł. A ponieważ rzadko się udaje sprzedać więcej niż 20 - marżę podwyższa się do 20 zł. No i cena rośnie. Oczywiste jest, że kiedy przywieziesz sobie wino z zagranicy do własnej konsumpcji zapłacisz znacznie taniej.
                      • maggianna Re: no i jeszcze trzeba kupić i nakleić 23.09.10, 12:31
                        ja to wszystko wiem, wiem rowniez ze w supermarketach placi sie nawet w zaleznosci od polki ale jakos wszedzie w Europie ceny sa podobne (a warunki nabycia, sprzedazy i dzialalnosci sklepow rowniez podobne do polskich) a po drugie nie na wszystkich winach i nie we wszystkich sklepach jest takie przebicie - kupuje czasem wino w skladzie hiszpanskich produktow i cena jest tylko kilka/kilkanascie procent wyzsza od oryginalnej hiszpanskiej a nie kilkaset procent jak w innych sklepach i jakos im sie oplaca.
                        W koncu wino nie jest jedynym produktem sprowadzanym do nas na takich warunkach a przebicie jest olbrzymie - chyba w zadnej innej branzy nie ma wyzszego.
                        I w efekcie wina ktore sa w kraju pochodzenia sa tanie u nas sa srednia i gorna polka. Bardzo lubie w lecie portugalskie vinho verde - to ktore pijam kosztuje w PT w sklepie 1.50 euro, w hurcie ok 80 centow (czyli ok 3 zl) - u nas cena za butelke w zaleznosci od sklepu to 49-59 PLN!!!!! a jest to masowe wino dostepne na calym swiecie - nawet w USA cena tej butelki to 3.5 USD czyli ok 12 PLN.
                        wiem ze na forum wino tez sie takie dyskusje przewijaja, mam tylko nadzieje ze sytuacja sie jednak troche unormuje i nie bede musiala wracac z wiekszoci podrozy zagranicznych objuczona kilku-kilkunastoma butelkami wina ;-)
                        • pierwszalitera Re: no i jeszcze trzeba kupić i nakleić 23.09.10, 13:06
                          maggianna napisała:

                          > ja to wszystko wiem, wiem rowniez ze w supermarketach placi sie nawet w zalezno
                          > sci od polki ale jakos wszedzie w Europie ceny sa podobne (a warunki nabycia, s
                          > przedazy i dzialalnosci sklepow rowniez podobne do polskich)

                          Różnice w cenach wynikają pewnie też z tego, że wino w Polsce jest ciągle produktem niszowym. Sklepy nie są dobrze zaopatrzone i ilości sprowadzanego wina są znikome w porównaniu z tym, ci pija się w krajach ze starszą kulturą picia wina. Na rynku nie ma konkurencji, a nawet istnieje stan (sztucznego) niedoboru, co pozwala sprzedawać po wyższej cenie. Ponieważ latam do Polski zwykle samolotem, transport butelek mam bardzo ograniczony i nie chcąc odwiedzać znajomych z pustymi rękami, szukam dobrego wina dopiero w kraju. To nie jest łatwe przedsięwzięcie. Być może w stolicy są lepiej zaopatrzone sklepy, ale jedna Warszawa i kilka innych większych miast nie robią jeszcze interesu. Po prostu nie ma u nas zwyczaju codziennego, czy chociaż niedzielnego picia wina do obiadu - wódka, piwo i drinki mieszane są bardziej popularne. Mniej też się o winach w Polsce wie, nie dziwota, kiedy ma się z nim mniejszy kontakt, więc nawet całkiem niedadekwatna do jakości cena, nie zrobi ze złego wina półkowego zalegacza. No i istnieje jeszcze coś, wiele ludzi w Polsce wierzy naprawdę jeszcze w to, że cena definiuje jakość, a przynajmniej powinna. To niby logiczne, ale sprawdzało się raczej w warunkach komunistycznych, kiedy płaciło się tylko za materiał i włożoną pracę. Na nowoczesnym rynku grają rolę jeszcze inne czynniki, których nie nauczyliśmy się jeszcze dobrze rozróżniać. Do takich należy też abstrakcyjne pojęcie luksusu. Zagraniczne i być może nawet francuskie wina, to w polskim pojęciu ciągle luksus, więc według sprzedawców mogą więcej kosztować. Z tego samego powodu dyzajnerskie ciuchy kosztują tak dużo i nikt na Zachodzie z tego powodu się nie oburza, bo to jest standardowa reguła. Natomiast w polskich komentarzach wychodzi często zdziwienie, co niby w takiej, czy innej kiecce ma tyle kosztować. Nie jest niestety ważne, ile dany produkt jest rzeczywiście warty, tylko ile ludzie są gotowi w konkretnych warunkach na niego wydać.
                        • marciasek Re: no i jeszcze trzeba kupić i nakleić 23.09.10, 14:21
                          magianno, niestety nie znam organizacji rynku za granicą, zatem nie potrafię skomentować takiej czy innej ceny w USA. A jeśli chodzi o sytuację na naszym podwórku - niestety, przewiduję, że długo jeszcze będzie Ci się opłacało przywozić sobie wino z wakacji. Sama czynię podobnie, wszak na własne potrzeby możemy wewnątrz Unii przewieźć jakieś kosmiczne ilości (głowy nie dam, bo liczby się mnie słabo trzymają, ale chyba 180 butelek wina na głowę - ?).

                          A może ten skład produktów hiszpańskich (czy to przypadkiem nie jest Solera?) jest zarazem importerem, sprowadza duże ilości i sprzedaż detaliczna jest tylko ułamkiem obrotu i dlatego stać go na niskie marże - ?
                          • pierwszalitera Re: no i jeszcze trzeba kupić i nakleić 23.09.10, 14:55
                            marciasek napisała:

                            Sama czynię podobnie, wszak na własne potrzeby możemy wew
                            > nątrz Unii przewieźć jakieś kosmiczne ilości (głowy nie dam, bo liczby się mnie
                            > słabo trzymają, ale chyba 180 butelek wina na głowę - ?).

                            90 litrów. W tym tylko 60 litrów wina musującego (szampana). Powyżej zachodzi podejrzenie, że przewozisz wino w celach handlowych i płaci się jakieś tam podatki. I dobrze mieć ze sobą fakturę ze sklepu, udowadniającą jego pochodzenie, znaczy, że wino (np. z Nowego Świata) na pewno nie podlega opłacie celnej.
                            • maggianna Re: no i jeszcze trzeba kupić i nakleić 23.09.10, 15:33
                              Zgadzam sie w zupelnosci z pierwszalitera - wino ma u nas status dobra luksusowego wiec i ceny sa do tego dostosowane. Efekt jest taki ze w dobrej (czyt. drogiej) restauracji w Wawie, bardzo przecietne niedrogie hiszpanskie wino potrafi kosztowac 300-400 zl za butelke!

                              Podrozuje w zasadzie tylko samolotem, ostatnio lecac z Hiszpanii mialam 4 butelki w bagazu rejestrowanym i kolejne 6 kupione w sklepie na lotnisku ;-) moj rekord to 20 butelek wina w bagazu (mialam w nim tylko wino i reczniki zeby je owinac).
                              • marciasek Re: no i jeszcze trzeba kupić i nakleić 23.09.10, 15:51
                                Ja się właśnie przymierzam do wypadu enoturystycznego na Morawy, samochodem z duuużym bagażnikiem ;-) Raz że Czechy są bardzo przyjemnym miejscem; dwa że czeskie wina są świetne, tanie i u nas zupełnie niedostępne, trzy że z Moraw to na Węgry i do Austrii dwa kroki - za jednym zamachem można nakupić wina na cały rok :) Pewnie w najbliższej wolnej chwili (czyli nie mam pojęcia kiedy) się wybiorę. Z dłuższym przystankiem w Czeskim Raju.
                                Z tym, że to są destynacje raczej dla amatorów win białych, które w tych okolicach wychodzą o niebo lepiej niż czerwone.
      • pierwszalitera Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 11:30
        besame.mucho napisała:

        Ja bym poszła w bezpieczną klasykę, czyli odpuściłab
        > ym sobie Nowy Świat i kupiła francuskie albo włoskie. Bezpieczniej włoskie, bo
        > często są bardziej delikatne niż francuskie.

        Ale to może być u włoskich win wadą, bo delikatniejsze znaczy tylko, że łatwiej się piją, to często wina proste, stołowe, co dla wielbiciela pełnego, wytrawnego bukietu może być już oznaką sikacza. Faktem jest też, że wina z Nowego Świata (RPA, Kalifornia, Chille) są u nas tańsze i z reguły w dobrej jakości, najczęściej lepsze niż te francuskie, albo włoskie w tej samej klasie cenowej. Szczególnie Francuzi wykazują się tu (zasłużoną) arogancją i ich wina, które można uznać za dobre są bardzo drogie. Po prostu przyjęło się, że ktoś kto się nie zna, sięga po butelkę francuskiego. To nie zawsze korzystny wybór. Podejrzewam nawet, że z tego bierze się często u ludzi niechęć do wytrawnego wina. ;-)
    • slotna Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 10:39
      Nie kupilabym francuskiego - z doswiadczenia wiem, ze bardzo trudno jest znalezc dobre w przyzwoitej cenie. Jezeli ma byc czerwone, to najlepiej jakas rioje, szansa na trafienie zmienia sie na zupelnie duza :)

      Sama regularnie pijam tylko wina rozowe i czasem biale. Lubie te www.blossomhill.com/ a nie znosze tych www.jacobscreek.com/verification
        • marciasek Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 10:59
          W supermarkecie ( a zdaje się, że właśnie tam autorka chciała kupować wino) - i to francuskim - bardzo trudno będzie trafić na porządne włoskie wino. Z drugiej strony porządnych francuskich win też tam nie będzie, choć masowych z apelacją całe stado...
          Wszystko zależy od tego komu to dajesz: na ile ten ktoś rzeczywiście zna się na winach i na ile ma piórko w wiadomym miejscu. Jeśli zna się mniej niż sam utrzymuje i piórko mu spore wyrosło, jednym słowem jeśli trzeba przyszpanować (bo to szef, albo ktoś równie ważny) - kup Barolo. Będzie największa szansa, że pozna się na szlachetnej (i drogiej) apelacji; smak będzie mniej istotny, zatem wystarczy najtańsza dostępna wersja. Jeśli natomiast piórka brak, a znajomość rzetelna - doceni gest bardziej niż sama butelkę i wówczas każde z polecanych w tym wątku będzie OK.
          No i zawsze jest jeszcze rozwiązanie unikowe: zamiast wina kup mu jakieś fajne akcesoria :)
          • marciasek aha 22.09.10, 11:07
            Jeśli kupujesz snobowi, to nie kupuj niczego, co jest "pół" - ani półwytrawne, ani półsłodkie. Snob powie Ci (albo nie powie, ale pomyśli), że takich win nie ma, wina mogą być tylko wytrawne lub słodkie, reszta to napoje winopodobne. Poważnie. Chodzi o to, by na etykiecie i kontr-etykiecie nie było żadnego słowa zaczynającego się na pół-, halb-, semi- czy demi-. Rzeczywista kwasowość i zawartość cukru nie ma znaczenia, ważne, by nie nazywało się pół-coś-tam. Tej zasady nie łam nawet w przypadku win musujących - snoby piją wyłącznie wytrawne wina musujące, ewentualnie słodkie. Wyłącznie z Szampanii :)))
          • besame.mucho Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 11:18
            > W supermarkecie ( a zdaje się, że właśnie tam autorka chciała kupować wino) - i
            > to francuskim - bardzo trudno będzie trafić na porządne włoskie wino. Z drugie
            > j strony porządnych francuskich win też tam nie będzie, choć masowych z apelacj
            > ą całe stado...

            Masz rację, niedokładnie doczytałam pierwszy post :). Ale jeśli dobrze pamiętam to Jul-kaa jest z Warszawy, w prawie każdym centrum handlowym jest jakiś winiarski sklep, więc spokojnie można wstąpić przy okazji zakupów. Całkiem przyzwoite wina udawało mi się znaleźć w Arkadii i Złoych Tarasach, ceny niestety nie zawsze satysfakcjonujące. Aha, poza tym jest kilka porządnych spożywczych marketów jak Bomi (na pewno przy Silver Screenie i w Jupiterze, chyba jeszcze w kilku miejscach, tylko nie pamiętam gdzie) czy Alma (Promenada, Skorosze, Pruszków) gdzie da się kupić dobre wina.

            Swoją drogą pomysł z akcesoriami bardzo mi się podoba, można znaleźć naprawdę ładne, a łatwiej z tym niż z winem :).
    • marciasek no i widzisz jak to jest 22.09.10, 11:16
      Każda ma inne zdanie, bo każda lubi co innego. Niby wszystkie zgadzamy się, że najbezpieczniej kupić czerwone wytrawne - ale np. ja to bym się najbardziej ucieszyła z Eisweina lub Trockenbeerenauslese, bo uwielbiam słodkie białe wina, zwłaszcza typu niemieckiego. O, i czeski tramin cerveny od Balouna, pyszne białe wino o różanym zapachu. Półsłodkie, czy półwytrawne, w każdym razie słodkawe. No ale niestety, nie dla snoba ;-) I raczej nie da się tych rzeczy kupić w Polsce w supermarkecie.
      • pierwszalitera Re: no i widzisz jak to jest 22.09.10, 11:50
        Niemieckie wina są łatwe w kupowaniu, bo Niemcy jak to Niemcy, mają skłonność do precyzji i kontroli. Proste wino stołowe ma na etykiecie (zwykle z tyłu) oprócz nazwy i stopnia wytrawności (wytrawne jest trocken) tylko oznaczenie "Wein". Wina spełniające pewne jakościowe wymagania noszą nazwę "Qualitätswein". Takie można znaleźć już w supermarkiecie za 3-5 euro. Wino regionalne w Niemczech nie jest drogie. ;-) Natomiast wino najwyższej klasy ma dodatek "mit Prädikat" (Qualitätswein mit Prädikat). Oprócz tego dobrze jest, gdy podany jest jeszcze region uprawy, a nawet konkretna winnica z nazwiskiem hodowcy i rocznik. Takie wina można dostać już za 6-10 euro. To będzie całkiem solidne wino, które można bez wstydu otworzyć do kolacji. Może jeszcze nie wino dla wyjątkowych znawców, ale oni nie kupują w "zwykłych" sklepach. ;-)
        • marciasek Re: no i widzisz jak to jest 22.09.10, 13:02
          Wszystko święta prawda, dobre QmP są w Polsce dostępne, nie w takim wyborze jak Nowy Świat, ale jednak. Poza sklepami stacjonarnymi polecam zwłaszcza www.austrovin.pl - wg mojej wiedzy największy wybór win, które określę jako germańskie (oni specjalizują się akurat w winach z Austrii, ale styl jest podobny, klasyfikacja też). Z jednym małym "ale": w Polsce wina niemieckie są z reguły (niestety) nie doceniane i nie znając gustu obdarowywanego chyba jednak nie zaryzykowałabym.
    • maith Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 13:05
      Jeśli nie masz szans dowiedzieć się, jakie, to ja bym odpuściła temat.
      To tak, jakby chłopak chciał kupić stanikomaniaczce stanik nie znając jej rozmiaru. I dostał rady od kolegów "a jak nie znasz rozmiaru, to najbezpieczniej brać 75B" :)

      To już może lepiej coś do tego wina. Nie wiem, zestaw ozdobnych korków, stojak...?
      • jul-kaa Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 15:53
        Ech, macie rację, że to sztuka kupić dobre wino.
        Winobiorca stanowczo snobem nie jest, ale dowiedziałam się, że lubi wina gruzińskie, mołdawskie. I takiego właśnie będę szukać, czerwonego, wytrawnego.
        Byłam w sklepie z winami i już mam swój typ - ponoć mają je od niedawna, więc pewnie nie zna. Jest to jakiś pomysł?
              • pierwszalitera Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 21:01
                maheda napisała:

                > Ale takie wino jeszcze się nie przeżarło. :/
                >
                > Mnie rzadko smakują ubiegłoroczne wina.
                > Z tego też względu nie przepadam za świętem Beaujolais Nouveau.
                >
                > :-) Jak widzisz - czysto subiektywna opinia.
                >

                Nie, to nie tak. Beaujolais Nouveau, to wino tegoroczne, sprzedawane od listopada i trzeba do tego jeszcze lubić Beaujolais. Wiele win powinno się pić nawet jako wina młode, czyli nie starsze niż 3 lata. Nie wszystkie nadają się bowiem do leżakowania i zyskują na upływie czasu. Zwykle są to te wybrane i najdroższe. Wina supermarketowe do nich nie należą.
                • kocio-kocio Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 21:16
                  pierwszalitera napisała:

                  Nie wszystkie nadają się bowiem d
                  > o leżakowania i zyskują na upływie czasu.

                  Ja się tylko lekko wetnę i doprecyzuję: mało które wina zyskują na upływie czasu.
                  A już na pewno nie te przechowywane w barku (ciepło i stojąca pozycja, czyli wysychający i rozszczelniający się korek potrafią zabić nawet wyśmienite wino teoretycznie leżakujące).

                  A w głównym temacie: ja bym nie demonizowała tego zakupu. No chyba, że prezentobiorca jest osobą, od której wiele zależy i która uzależnia to "zależy" od swojej radości z prezentu.
                  Jeśli człowiek uzna, że wino do kitu, to je zaraz otworzy i rozleje na imprezie.
                  Kiepskie wino na prawdę nie jest wielkim kłopotem.
                • maheda Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 23.09.10, 09:14
                  Ależ ja wiem, że BN to święto młodego wina, tegorocznego :)
                  Jednak młodych win raczej nie lubię, i nic na to nie poradzę.

                  Wiem, że wiele win nie nadaje się do wieloletniego leżakowania.
                  Inna sprawa, że rocznik 2009 w winach europejskich ma być właśnie taki. Do leżakowania i wspaniały.
                  • pierwszalitera Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 23.09.10, 11:28
                    maheda napisała:

                    > Inna sprawa, że rocznik 2009 w winach europejskich ma być właśnie taki. Do leża
                    > kowania i wspaniały.

                    No a ja myślałam, że nie ma czegoś takiego jak ogólny rocznik europejski. Wprawdzie jakiś tam rok może być pogodowo korzystniejszy dla wina, ale europejskie winnice leżą w tak różnych strefach klimatycznych, że francuskie Bordeaux może wyjść inaczej niż hiszpańskie Rioja. A wina ze wschodniej części Europy to jeszcze inaczej. Ja czasem korzystam z tabeli dla niemieckiego wina i już z niej widać, że w tym samym roku w Frankonii wyszły znakomite wina (trzy gwiazdki), a w Palatynacie tylko dobre (dwie). www.wein.de/277.0.html
                    Wydaje mi się więc, że nie jesteśmy dostatecznymi znawcami, by ocenic z góry butelkę wina z roku 2009, nie znając przy tym szczegółów jego rodzaju, szczepu i pochodzenia.
                    Tu jest tabela najważniejszych regionów świata, bardzo orientacyjna, z której wynika, że ocena extraordinary w roku 2009 dotyczy na razie win francuskich. I oczywiście tych najlepszych. www.erobertparker.com/newsearch/vintagechart1.aspx
                    • maheda Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 23.09.10, 12:41
                      Pewnie nie w całej Europie będzie tak samo dobrze.
                      Ale ponoć ogólnie z uwagi na pogodę jest niezły :)

                      Nie pretenduję do miana eksperta w tej dziedzinie, po prostu tak słyszałam :)

                      Oczywiście, wiem, że w którejś dolinie we Francji pogoda mogła być wprost wymarzona dla rosnących tam szczepów win, natomiast na stokach Mołdawii była po prostu fatalna, a dodatkowo przypałętała się szara pleśń czy inne paskudztwo.
                      Ale aż tak detalicznie nie zamierzam wchodzić w temat, bo aż na tyle, to mnie kwestia win nie obchodzi ;)

                      Po prostu słyszałam, że 2009 generalnie w winnicach Europy, i to nie tylko Zachodniej, zapowiada się na wyśmienity. Ale weryfikować tego bardziej detalicznie nie mam siły ;)
                      Natomiast jeśli ktoś się zainteresuje tym zdaniem, to już sobie wyszuka, gdzie był taki wyśmienity i którymi regionami najbardziej warto się zainteresować.

                      Miłego dnia!
                      • marciasek Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 23.09.10, 14:29
                        He he, ja tez tak słyszałam i mam nawet chęć to zweryfikować, ale wnioski będę mogła przedstawić dopiero za kilka miesięcy, po weryfikacji jakichś min. 20 butelek :)))

                        A swoją drogą szkoda, że wina sprzedają zazwyczaj w takich dużych butelkach. Zdecydowanie wolę butelki półlitrowe, bo zazwyczaj nie zdarza mi się wypić więcej niż 50 ml. wina na raz. O własnie, i to jest kolejny argument na korzyść Tokajów, Eisweinów i TBA :)
              • marciasek Re: No to i dobre wino - też poszukiwane :) 22.09.10, 22:57
                Masowo produkowanym winom, które nie leżakują w dębie, rok wystarcza. Chilijskie i argentyńskie wina z rocznika 2009 są już w sam raz. Beaujolais nouveau jest zawsze z rocznika bieżącego, ale o tym już pierwszalitera pisała. Ale oczywiście co kto lubi. Ja tam Beaujolais nie tykam, ale jednoroczne argentyńskie malbeki bardzo chętnie. Przy czym dojrzałe, beczkowe czerwone wina tez lubię.
                Ale wolę białe :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka