Dodaj do ulubionych

Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,włosy)

26.09.10, 14:02
Najpierw zmyj twarz mleczkiem, później przemyj twarz żelem antytrądzikowym, zrób piling usuwający zaskórniki, potem piling na zrogowaciały naskórek , maseczka oczyszczająca, witaminizująca, potem ściągająca, następnie krem do cery naczynkowej, inny pod oczy, inny w okolice ust... baza pod podkład, podkład, puder, róż, rozświetlacz, podkreśl oko.. i chyba zapomniałam o toniku :(

Na włosy podobnie - umyj szamponem z nutriprovitaminami, potem maska z kolagenem, cementem, kwasem owocowym, nabłyszczająca, regenerująca i nadająca miękkość... na to pianka, guma i lakier, po obowiązkowym zakręceniu na grube wałki termiczne, końcówki wymodeluj żelem...

Gdzie jest granica rozsądku? Które z tych czynności są konieczne? Czy ja, używając do twarzy mleczka i kremu nawilżającego, i od czasu do czasu maseczki z saszetki (raz na miesiąc około) zestarzeję się szybciej czy wolniej? Co jest niezbędne w pielęgnacji (tonik? piling?) a co jest już przesadą? I nie piszę tego ironicznie, mimo, że zwykle wychodzę z założenia, że im mniej tym lepiej - raczej, spanikowana pierwszymi minimalnymi oznakami starzenia się skóry (mini kurze łapki, cienka, wysuszona skóra pod oczami) chcę o siebie dbać, żeby nie przyspieszać tego procesu.
(no dobra, boję się, prawie jak Bridget Jones, że twarz mi się "posypie" :D)

Z włosami mam mniejszy problem, jedynie taki, że się przetłuszczają w błyskawicznym tempie i z dobrą fryzurą wytrzymują max 10-12 godzin...

Jest jeszcze problem ruchu i diety - wiem, że w obecnym stanie pozostawiają wiele do życzenia, ale (jak mniej więcej dwa razy do roku) robię mocne postanowienie poprawy, żeby to zmienić (i tak pewnie wytrzymam miesiąc, a potem wrócę do wpychania w siebie buł i batonów w pracy)

W zasadzie musiałam się trochę wygadać, trochę potrzebuję pocieszenia - odnośnie tej sypiącej się twarzy. Trochę potrzebuję rad, sprawdzonych i szybkich sposobów, planu pielęgnacji i nie wiem czego jeszcze. O, wiem - rady, jak dobrze wybrać krem do buzi - i czy lepiej wybrać taki super dostosowany do potrzeb skóry (i jak to dobrać?), czy może bardziej skupić się na regularności pielęgnacji uniwersalnymi kosmetykami?
A może warto pierwszy raz w życiu (26 lat) odwiedzić kosmetyczkę?

uch... z tego wątku można wywnioskować, że myślę jedynie o swoim wyglądzie i skupiam się tylko na sobie - ale ostatnio dostałam kilka swoich zdjęć, robionych przez różne osoby - i przestraszyłam się - że nie wyglądam tak idealnie, jak mi się zwykle wydaje :)
(tak się chyba rodzą kompleksy, co? Choć to nawet nie kompleksy a zderzenie przekonań o własnej idealności z rzeczywistością :D)
Obserwuj wątek
      • 100krotna Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 14:17
        W pierwszych dwóch akapitach piszę, co znalazłam na forach i portalach internetowych o tematyce związanej z dbaniem o urodę :D i to, co dociera do mnie z reklam telewizyjnych (z tej niewielkiej części, którą uda mi się przelotem zobaczyć). Z tym, że też się nie znam, mogę mylić nazwy i pojęcia.

        Na fajną kosmetyczkę trafiłaś - nie wyciągała na siłę kasy, tylko Cię skomplementowała... a może wszystkie takie są? Bo ja nie znam żadnej :D
        • kotwtrampkach Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 04.10.10, 22:05
          100krotna napisała:

          > Na fajną kosmetyczkę trafiłaś - nie wyciągała na siłę kasy, tylko Cię skompleme
          > ntowała... a może wszystkie takie są? Bo ja nie znam żadnej :D

          ja poznałam dwie, komplementowały a potem grubą kase wyciągały ;-) a najśmieszniejsze, ze mówiły, że ze skórąjest wszystko ok, nie kupować zbvyt bogatych kremów, raz na rok oczyszczać, a pod koniec pytały czy chce zniżkę na maseczkę za tydzień dwa, czy chcę maseczkę, czy chciałabym to/tamto, ze taki zabieg daje fajne efekty... łech.

          nie wszystkie takie są - niektórzy mają więcej szczęscia :)
    • pierwszalitera Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 15:08
      Początek twojego postu przypominał mi bzdurne reklamowe artykuły kobiece. ;-) Gdzieś ostatnio przeczytałam, że zdaniem firm kosmetycznych Polki dbają bardzo o siebie, znaczy wdzięcznie z nimi współpracują, w domyśleniu - kupują masę kosmetyków. ;-) To, że większość tych preparatów jest niepotrzebna, a nawet szkodzi skórze, to jeszcze się do nas nie przebiło. Ja z biegiem lat zauważyłam, że moja cera wygląda najlepiej, gdy zostawiam ją w spokoju, tzn. nie myję częściej niż rano i wieczorem, nie peelinguję, nie używam alkoholowych toników, żadnych masek, a tylko używam dobrze dobranego pod względem stosunku tłuszcz/woda kremu, najlepiej jakiegoś ekologicznego bez bajerów i "aktywnych czynników". Akurat ten krem z najkrótszą listą składników okazał się najlepszy i chroni mnie zarówno przed przesuszeniem, podrażnieniami jak i wypryskami. Musiałam jednak przez jakiś czas opanować chęć korzystnia z przeróżnych tubek na pojednycze problemiki, a nareszcze mam względnie bezproblemową skórę. Zachęcona, sięgnęłam teraz też po ekologiczny podkład i kolorowe kosmetyki. Starzenie się, to też proces, który da się zahamować tylko w ograniczonym stopniu. Jeżeli ktoś nie chce, by sypała mu się twarz, to powinienen faktycznie raczej dobrze się odżywiać, uprawiać sport, unikać słońca i nie palić. A ponieważ tylko jedna jedyna substancja ma sprawdzone działanie antyaging i jest to retinol, używam zimą pod mój krem na noc serum z retinolem przez jakieś cztery tygodnie. Przez jakiś czas używałam też kosmetyków z kwasmi, ale o ile pomagały, to nie uspokoiły cery, co chwilę reagowałam wypryskami. I wymagały stałego używania mocnej ochrony przeciwsłonecznej. Strasznie trudno było znowu znaleźć krem z filtrami, który mi podchodził, więc to było tylko zamknięte koło niepowodzeń. A jeżeli zauważasz, że twój zwykły krem staje się niewystarczający, co w wieku lat 26 nie musi być czymś dziwnym, to zmień go na nieco bogatszy, tzn. w większą ilością tłuszczu. Acha, ja od pewnego wieku, nie używam już też pudru. Puder wysusza skórę, wchodzi w ciągu dnia w maleńkie zmarszczki, a matowa twarz do tego postarza. Nakładam więc na krem tylko odrobinę podkładu z tuby, machnę różem (warto) i robię sobie oko (bo lubię).
      • 100krotna Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 27.09.10, 11:59
        pierwszalitera napisała:
        To, że większość tych preparatów jest niepotrzebna, a nawet szkodz
        > i skórze, to jeszcze się do nas nie przebiło. Ja z biegiem lat zauważyłam, że m
        > oja cera wygląda najlepiej, gdy zostawiam ją w spokoju, tzn. nie myję częściej
        > niż rano i wieczorem, nie peelinguję, nie używam alkoholowych toników, żadnych
        > masek, a tylko używam dobrze dobranego pod względem stosunku tłuszcz/woda kremu
        > , najlepiej jakiegoś ekologicznego bez bajerów i "aktywnych czynników


        Ja w ogóle nie myję twarzy - tzn myję, ale samą wodą - makijaż zmywam mleczkiem lub kremem. Chyba każdy kosmetyk, również te bez sls przesuszają mi skórę, nawet nie eksperymentuję. Za trochę się boję tłustszego kremu, bo znowu mam problem z czołem - które się tłuszczy i świeci - i nie wiem, czego to jest wina, bo skórę mam raczej suchą. (chyba, że to wina grzywki? Ale grzywkę mam "od zawsze" a problem z czołem od mniej więcej roku...)

        Zachęcona, sięgnęłam teraz t
        > eż po ekologiczny podkład i kolorowe kosmetyki. Starzenie się, to też proces,
        > który da się zahamować tylko w ograniczonym stopniu. Jeżeli ktoś nie chce, by s
        > ypała mu się twarz, to powinienen faktycznie raczej dobrze się odżywiać, uprawi
        > ać sport, unikać słońca i nie palić. A ponieważ tylko jedna jedyna substancja m
        > a sprawdzone działanie antyaging i jest to retinol, używam zimą pod mój krem na
        > noc serum z retinolem przez jakieś cztery tygodnie.

        Jaki to jest podkład ekologiczny i gdzie go szukać? Na co zwracać uwagę? Co powinien mieć a czego nie? Gdzie ewentualnie o tym poczytać, żeby było mądrze a prawdziwie?
        A retinol jest rzeczywiście fajny - podkradałam mamie krem z retinolem jak miałam 15 lat i rozprawiałam się z pryszczami za pomocą palców - rewelacyjnie likwidował zaczerwienienia przez noc :D

        A jeżeli zauważasz, że twój z
        > wykły krem staje się niewystarczający, co w wieku lat 26 nie musi być czymś dzi
        > wnym, to zmień go na nieco bogatszy, tzn. w większą ilością tłuszczu. Acha, ja
        > od pewnego wieku, nie używam już też pudru. Puder wysusza skórę, wchodzi w ciąg
        > u dnia w maleńkie zmarszczki, a matowa twarz do tego postarza. Nakładam więc na
        > krem tylko odrobinę podkładu z tuby, machnę różem (warto) i robię sobie oko (b
        > o lubię).

        Trochę się boję tłustszego kremu, bo znowu mam problem z czołem - które się tłuści, robi lepkie i świeci - i nie wiem, czego to jest wina, bo skórę mam raczej suchą. (chyba, że to wina grzywki? Ale grzywkę mam "od zawsze" a problem z czołem od mniej więcej roku...)


        Co do pudru, nie wiedzialam, że wysusza. Zresztą uzywam tylko na czoło właśnie, i tylko jeśli akurat zaczesuję grzywkę na bok - albo jeśli muszę wyglądać prefekcyjnie przez dłuższy czas.
        Poza tym, zwykle używam tylko podkładu - w roli korektora - trochę pod oczy, i na zaczerwienienia przy nosie, ewentualnie jakieś niedoskonałości.
        Róż mam i używam, ale tylko na jesień/zimę - w lecie jestem czerwonawa i bez tego :D
        Oko robię rzadko, bo nie umiem najlepiej, i średnio lubię - a zresztą przy mojej urodzie już przy mocno wytuszowanych rzęsach wyglądam na "umalowaną", bardzo łatwo u mnie przesadzić.
        • pierwszalitera Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 27.09.10, 20:55
          100krotna napisała:

          > Jaki to jest podkład ekologiczny i gdzie go szukać? Na co zwracać uwagę? Co pow
          > inien mieć a czego nie? Gdzie ewentualnie o tym poczytać, żeby było mądrze a pr
          > awdziwie?

          Wiele szanujących się marek ekologicznych produkuje kolorowe kosmetyki. Ja w Niemczech mam łatwiej, bo idę po prostu do sklepu zwanego Reformhausem i mam tam na pewno certyfikowane produkty. A nawet drogerie jak popularna DM ma swoją ekologiczną serię, pod nazwą Alverde. Mineralny podkład dla cery normlanej w kremie kosztuje tam tylko około 4euro. Trudno mi tu komuś doradzić jakąś markę, bo nie wiem nawet, które sprzedają online. Kolorowe kosmetyki wolę najpierw zobaczyć. Nie wiem też, które dostępne są w Polsce.
      • wera9954 Kosmetyki naturalne dla nastolatki? 08.12.10, 22:15
        Zainteresowałaś mnie tymi naturalnymi kosmetykami :) Mam mieszaną cerę, bez większych problemów (czasami wyskoczy jakiś pojedynczy pryszcz). Mam 15 lat. Istnieją w ogóle jakieś ekologiczne kremy do młodej cery? I to nie przeciwtrądzikowe? Jeszcze najlepiej, żeby były dla mnie dostępne ;)
    • beauty-gosiek Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 15:16
      Nie wiem co jest konieczne a co nie.
      Mi do twarzy wystarcza tonik, żel do mycia twarzy, peeling enzymatyczny i krem nawilżający. Czasem maseczka. Reszta z tych co podałaś zbędna.
      Do włosów szampon i odżywka. Ot i wszystko. Absolutny minimalizm.
      Mam 30 lat i zaczątki zmarszczek koło oczu, czesto bywa że zapominam o kremie. Jakoś się jeszcze nie sypię, ale jak zapominam o kremie kilka dni pod rząd to cera mi się przesusza. Jako nastolatka miałam mieszaną, czyli tłustą w strefie T, normalną na policzkach i brodzie.
      • jul-kaa Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 18:14
        beauty-gosiek napisała:
        > Mi do twarzy wystarcza tonik, żel do mycia twarzy, peeling enzymatyczny i krem
        > nawilżający. Czasem maseczka. Reszta z tych co podałaś zbędna.
        > Do włosów szampon i odżywka. Ot i wszystko. Absolutny minimalizm.

        To nie jest minimalizm :) Ja używam kremu do twarzy, szamponu i rzadko odżywki. Żadnych toników, peelingów, żeli do mycia. To jest dopiero minimalizm :)
    • magdalaena1977 Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 15:29
      To jest bardzo dobre pytanie i chętnie poznam Wasze opinie. Szczególnie interesuje mnie rozsądny plan minimalizowania skutków starzenia się na twarzy - czy coś naprawdę warto stosować ?
      Na wizażu siedzą specjalistki, ale tamtejsze forum jest IMHO strasznie trudne do czytania i przeważa taktyka, że najpierw serum, potem baza, potem maseczka ....
      • pierwszalitera Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 15:52
        Skończyłam już 40 lat, więc mogę z doświadczenia powiedzieć, co naprawdę działa. Retinol działa, ale na pewno nie zlikwiduje zmarszczek. Usuwa małe zagniecenia, poprawia koloryt skóry, staje się ona gładsza, bardziej jednolita, wygląda na młodszą. Na zmarszczki mimiczne nie ma jednak większego wpływu.
        Na pewno dobrze jest stosować coś na słońce. Ale nie ufam kremom z chemicznymi filtrami, zawierają często parafinę i ta dodatkowa chemia też mnie nie zachwyca. Moim zdaniem, dobry podkład mineralny nałożony codziennie, pełni też funkcję ochronną i na zwykle biurowe dni całkowicie wystarczy. Nigdy nie należy używać też do mycia zbyt gorącej wody i regularne używać dobrego nawilżającego, względnie nieco bardziej tłustego kremu, czyli codziennie, najlepiej po każdym myciu. Jeżeli nie zapomnia się też o zmyciu makijażu przed snem, to właściwie to już wystarcza. Według moich obserwacji trzeba mieć z natury mało wrażliwą i bardzo zdrową skórę, by wytrzymała kosmetyczne orgie pielęgnacyjne. O ile młoda skóra wiele jeszcze wybacza, szybko się odnawia i wrca do równowagi, to z wiekiem okazuje się, że mniej jest więcej.
        • thorrey Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 16:48
          Ja też już pod 40 więc się moge dołączyć z doświadczeniem.
          Przede wszystkim - unikać słońca. Wysusza skórę, robią się plamy i naprawdę, naprawdę z opaloną twarzą wygląda się starzej. Dlatego używam kremu z filtrem, z czym jeset kłopot, bo wszystkie 50+ robią na twarzy biały klajster.

          Po drugie - odpowiednia ilość snu i świeżego powietrza. Np. ja choćbym nie wiem jakie stosowała plany pielęgnacyjne, zawsze, ale to zawsze wczesną wiosną dostaję a to obłażącej skóry na brodzie, a to wyprysków, a to czerwonych plam. Wszystko mija latem, aż do następnej wiosny. I tutaj sprawdzają się raczej tanie maście z aptei niż kremy - np. świetna jest maść nagietkowa czy maść z pantenolem.

          Po trzecie dieta. Większość moich kłopotów z cerą zniknęła w momencie kiedy przestałam pić słodkie mleko i ograniczłyam do minimum przetwory mleczne.

          NAprawdę trzeba trochę krytycznie patrzeć na reklamy firm kosmetycznych i zdać sobie sprawę, że w większosci przypadków jest to tylko i wyłącznie kreowanie potrzeb i wyciąganie pieniędzy.
            • thorrey Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 21:02
              yaga7 napisała:

              > Eee, nie każdy robi klajster :)
              Jak znasz jakiś "50+" który nie robi klajstru, to bardzo proszę, zapodaj :)
              Ja się smaruję bardzo rygorystycznie, bo mam skłonność do plam. Praktycznie nie wychodzę z domu bez filtra. Najgorzej jest latem, na ostre słońce na rower, ale pocieszam się, że na polnych drogach i tak mnie prawie nikt nie widzi, to ten klajster nie szkodzi :)

              Jesienią i zimą używam Lirene "anti-aging" i ten jest bardzo fajny, lekki jak zwykły krem nawilżający, ale filtr 30 i mam wrażenie, że bym się jednek przez niego opalała. Któregoś razu tego lata wysmarowałam sobie ramiona filtrem 30 i ze zgrozą zobaczyłam potem jaśniejsze ślady po paskach od tankini :)

              • yaga7 Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 21:13
                Obecnie mam taki Avene:
                www.amazon.co.uk/Avene-Very-Protection-Cream-Sensitive/dp/B002DLQ1QQ
                Całkiem przyjemny. Mnie nie bieli - ale tak jak pisałam, ja nakładam go tyle, co normalnego kremu, na pewno nie więcej.
                Miałam LRP kiedyś w przeszłości, ale nie pamiętam, co to było, ale też było fajne.

                A co do opalania przy 30 i 50 - z Rodos wróciłam lekko opalona mimo notorycznego smarowania się 30 na ciało i 50 na pysk ;)
              • magdalaena1977 Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 22:19
                thorrey napisała:

                > yaga7 napisała:
                >
                > > Eee, nie każdy robi klajster :)
                > Jak znasz jakiś "50+" który nie robi klajstru, to bardzo proszę, zapodaj :)
                A czemu koniecznie 50+ ?
                Ja używam Sorayi ze stabilnymi filtrami.
                Balsam do opalania SPF 45 wchłaniał się całkiem dobrze, ale używałam go na wakacjach w Maroku więc raczej bez makijażu.
                Na polskie słońce (i do dosmarowywania się w biegu) wystarczy mi Krem ochronny do twarzy SPF 30.

                Ale ... nie stosuję filtrów, jeśli spędzam dzień w biurze i moje wyjście na słońce to 200 m spaceru z parkingu. I nie pilnuję pudrów zgodnie z zaleceniami z wizażu.
    • edhelwen Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 15:46
      hmm podobno najważniejsze jest nawilżanie i dobre oczyszczenie skóry. Jak na Wizażu czasem czytam ile dziewczyny stosują kosmetyków, to też czuję się zaniedbana ;)
      Ale popatrzmy na nasze matki, ciotki, babcie ;) Za "ich czasów" nie było aż tak wiele kosmetyków do twarzy, pewnie większość stosowała krem plus jakieś mleczko oczyszczające, a twarz myły pewnie zwykłym mydłem. I czy to naprawdę miało taki zły wpływ na ich cerę?

      Wiesz, ja przez pewien czas stosowałam regularnie peeling, maseczkę nawilżającą i jeszcze jakąś (peel off? nie pamiętam), miałam gorszą cerę niż kiedy dałam jej w końcu spokój.
      Nie mówię, że mam ładną cerę, bo faktycznie trochę to olewam, no i mam trądzik (zapewne na tle hormonalnym), ale kupiłam krem Vichy i w zasadzie używam tylko żelu do mycia, czasem tonik plus ten krem. Gdyby nie trądzik, to skóra byłaby ok. Kiedyś jak stosowałam regularnie peeling, to widziałam różnicę (gładsza cera, oczyszczona, etc.), ale teraz mam zbyt wrażliwą cerę. W moim przypadku największy problem leżał z dobraniem kremu z odpowiednio wysokim filtrem, który nie podrażniałby cery. Cena Vichy zwala z nóg, ale polecam (raz na rok można sobie pozwolić hahaha ;) )
      Podobno ważne jest stosowanie kremów z filtrem, nie przesadzanie z opalaniem.
      Jeśli chodzi o włosy, to szampon i odżywka, maska raz na jakiś czas.
    • mszn Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 15:47
      Wydaje mi się, że - skoro już ma być racjonalnie - podstawą jest świadomość, po co i dlaczego pewne czynności się wykonuje

      Używanie kosmetyków dla mnie ma trzy cele:

      - higiena - tutaj nie bardzo jest o czym dyskutować; oczywiście każdy ma gdzie indziej postawioną granicę "konieczności higienicznej" (wydepilowane pachy? nić dentystyczna?), ale podstawy są te same

      - rozwiązywanie problemów (i unikanie tworzenia nowych) - czyli jak coś jest suche i swędzi, to nawilżyć (albo odstawić przyczynę - vide uzależniające skórę parafinowe pomadki "ochronne"). Moją zmorą od zawsze był trądzik i na tym koncentrowało się dużo moich eksperymentów.

      Na tym etapie potrzebna jest przede wszystkim wiedza, której zdobycie - to prawda - bywa czasochłonne, i mało komu się chce. Pisząc "wiedza" mam na myśli raczej Labolatorium Urody (czytane z dystansem), artykuły Basi Kwiatkowskiej z BU (czasem da się znaleźć w sieci), a nie Wizażanki przerzucające się zachwytami nad kolejnym kosmetykiem (nie mówię, że cały Wizaż jest taki, bo są i tam miejsca, gdzie gromadzi się przede wszystkim wiedzę, a nie emocje).

      W ogóle wybór kosmetyku to dla mnie ostatni krok. Najpierw trzeba się nauczyć trochę teorii o składnikach kosmetycznych, o ich możliwym działaniu i roli/stężeniu w formulacjach. Wiedzieć, czego będzie się szukać na liście składników. I potem wybrać taki kosmetyk, który będzie to coś zawierał - i w miarę możliwości jak najmniej dodatków.

      Nie mówię, żeby od razu kręcić sobie samodzielnie wszystkie kremy, chociaż czasem zaopatrzenie się w kilka półproduktów może wiele zmienić. Moja cera do tej pory wyglądała na zdrową tylko gdy łykałam Diane 35, odkąd lekarka w Holandii odmówiła na nią recepty (i dobrze), wróciły problemy. Okazało się, że wystarczy mój zwykły krem rozcieńczyć 1:3 z żelem hialuronowym plus szczypta niacynamidu - i jestem prawie całkiem gładka.

      Najlepszą pielęgnacyjną decyzją do tej pory była dla mnie całkowita rezygnacja z siarczanów we wszystkich produktach myjących - do ciała, twarzy, włosów, higieny intymnej. Mimo, że nie miałam wcześniej żadnych podrażnień i alergii, nagle się okazało, że nie muszę wcale używać balsamu do ciała (a wcześniej dwa prysznice bez smarowania po i drapałam się na całym ciele), żelu do higieny intymnej też nie, bo wystarczy to, czym myję całość. Jeśli chodzi o włosy i szampony, to długa historia, ale powiem tylko, że jak po 7 miesiącach bez SLS fryzjerka umyła mi głowę normalnym szamponem, to musiałam olejować slalp po dwóch godzinach, bo nie mogłam wytrzymać swędzenia. Skóra się łatwo przyzwyczaja do dobrego.

      - przyjemność - lubię mieć gładkie pięty, umerdać sobie maziaja do paznokci, żeby się błyszczały, dbanie o włosy to mój fijoł, który uprawiam z pełną świadomością, że te wszystkie odżywki to wcale nie jest minimum pielęgnacyjne :)
        • mszn Re: Olejowanie 26.09.10, 18:33
          Z olejowaniem włosów chodzi o to: :)
          Oleje kokosowy i z oliwek (czyli zwykła oliwa) mają zdolność wnikania do wnętrza włosa, co znacząco wpływa na stopień nawilżenia włosów, odporność na uszkodzenia, miękkość.

          Inne oleje - jojoba, słodki migdał, awokado (a może awokado też wnika? kurczę, trochę mi się zapomina) - działają raczej na powierzchni, ale też ładnie zmiękczają, nabłyszczają, zapobiegają ucieczce wody z włosa.

          Włosy olejuje się oczywiście przed myciem, najlepiej przez całą noc (kokos potrzebuje ładnych paru godzin żeby rzeczywiście wejść do środka włosa), ale nawet 30 minut przed może dać efekt. Po zmyciu lepiej dać jakąś lżejszą odżywkę niż bawić się jeszcze w ciężkie maski typu WAX, bo można się nieźle przeciążyć.

          Odrobina kokosa albo masła shea na wysuszone już włosy "domyka" łuski, wygładza włos i tworzy warstwę ochronną. Nie polecam na cienkie włosy, bardzo łatwo się usmalczyć na cały dzień. W ogóle polecam tylko na bardzo suche, kręcone, raczej grubsze włosy.

          A olejowanie skalpu to trochę inna bajka, są różne opinie, no i trzeba uwzględnić ewentualne reakcje alergiczne. Ja kładę kokosa też i na skórę głowy, organicza mi to przetłuszczanie, koi podrażnienia, jak coś swędzi (niedokładnie spłukana odżywka, jakiś nowy składnik w pielęgnacji). Są osoby, które omijają skalp przy olejowaniu włosów.
          • sbarazzina Re: Olejowanie 08.12.10, 18:40
            Znalazłam w lodówce masło kokosowe na którym jest napisane 100% coco oil:) więc postanowiłam spróbować.

            Wysmarowałam wszystko jak leci, czyli całą skóre głowy i włosy. Nie podrażnia mnie, nie uczula, włosy po nim są cudownie miękkie i ładnie się błyszczą. Muszę tylko uważać, żeby wszystko dokładnie zmyć, bo za pierwszym razem miałam tłuste pasma gdzieś z tyłu. Włosy po oleju mam proste i gładkie jakbym użyła prostownicy :)

            Teraz wątpliwości :) Jak często trzeba olejować, żeby dało to jakiś większy efekt? Narazie udaje mi się średnio raz w tygodniu i zastanawiam się czy to nie za mało.

            Po zmyciu oleju i tak muszę użyć odżywki, bo mokre włosy są dość tępe i tak jakby suche i nie dałabym rady ich rozczesać. Czy to oznacza, że są bardzo zniszczone? Już od dobrych kilku lat unikam SLSów i generalnie przerzuciłam się na delikatne szampony. Gdy jeszcze używałam Pantene, Elseve etc nie miałam tego problemu i nawet gdy nie użyłam odżywki nie było tragicznie. Ostatnio dla testu umyłam włosy Elseve, ale odżywke i tak musialam nałożyć.

            Po każdym myciu używam dość lekkiej odżywki Bad Head Moisture Maniac. Powinnam jeszcze co jakiś czas nałożyć coś cięższego czy olejowanie wystarczy?
            • miss-alchemist Re: Olejowanie 08.12.10, 22:14
              ja na początku olejowałam prawie codziennie (wakacje, to był czas :D), a teraz najwyżej dwa razy w tygodniu. wiadomo, że w dniu użycia oleju jest najlepiej, ale spokojnie ten raz na tydzień wystarcza, by włosy były mięciutkie :) kokosa używam codziennie na końcówki (ale malutko, żeby nie przetłuścić).

              po Pantene i Elseve miałaś zapewne dużo silikonów na włosach, więc łatwiej się rozczesywały ;) jeśli przeszłaś na delikatne szampony bez silikonów, to zapewne się wymyły i włos pokazał swoją "prawdziwą" naturę - chropowaty i tępy... no i tak będzie bez odżywki :) ja wychodzę z założenia, że szampon jest od oczyszczania włosów, natomiast od odżywienia, wygładzenia i pięlęgnacji jest odpowiednia odżywka. ja używam odżywki po myciu ZAWSZE, chociaż mogłabym rozczesać włosy i bez niej (po tych kilkunastu tygodniach z olejami włosy są gładsze :D:D:D), ale po co :) Ponadto jako właścicielka prostych włosów nigdy nie rozczesuję ich na mokro, dużo łatwiej przychodzi mi to na sucho (a kiedyś wydawało mi się to niemożliwe O_o)

              wg mnie jeśli nie masz suchych włosów, to lekka odżywka po myciu i oleje oraz pielęgnacja od wewnątrz spokojnie wystarczą. jeśli włosy są suche, to przyda im się raz na jakiś czas odżywcza maska (zresztą, nie-suchym włosom wcale nie zaszkodzi :))

              o, i ja od jakiegoś czasu jestem wielką fanką wszelakich serum do końcówek :P zapuszczam włosy i dosłownie staję na głowie, żeby mi się końcówki nie rozdwajały :D niestety, nigdzie teraz nie mogę kupić mojego ulubionego serum z Joanny ;(, więc pozostaje mi jedwab biosilka, a ta paskuda zawiera alkohol ;(, więc przed jedwabiem koniecznie kokos. super sprawa dla końcówek, odkąd dbam o nie, dużo mniej się łamią i rozdwajają (prawie wcale).
              • sbarazzina Re: Olejowanie 08.12.10, 22:30
                Dzięki :)

                Ja też właśnie zapuszczam, na szczęście rozdwajania narazie nie zauważyłam. Włosy raczej nie są suche, ale na sucho bardzo ciężko się je rozczesuje. Są cienkie i delikatne, ale jest ich sporo.

                Co to za serum Joanny i jaką cięższą odżywkę możesz polecić?
                • miss-alchemist Re: Olejowanie 08.12.10, 23:23
                  w moim przypadku komfort rozczesywania włosów na sucho wzrósł dziesięciokrotnie po zakupie tejże szczotki:

                  khaja.pl/pl/?16,szczotka-do-wlosow-ewa
                  tylko trochę mi zajęło, zanim nauczyłam się nią czesać :)

                  jeśli chodzi o odżywki, ja jestem wielką fanką Joanny, która jest bezsilikonowa (ale ma zwykle polyquats, ale z tymi moje włosy nawet się lubią). zwykle używam takiej do spłukiwania, jaką akurat kupię (ostatnio z serii Rzepa do włosów słabych i przetłuszczających się), a bez spłukiwania (ale tylko od ucha w dół, żeby nie przetłuścić skóry głowy) z serii Z Apteczki Babuni odżywka z miodem i mlekiem. ma cudowny zapach, nakładam jej naprawdę odrobinę i dzięki niej rozplątuję włosy, jeśli mi się zdarzy je pokudlić podczas mycia :) a rozczesuję już po wyschnięciu.

                  jeśli chodzi o cięższe odżywki/maski - nie mam dużego doświadczenia. używałam do tej pory maski z Bingo - tania, wydajna, lekka i naprawdę fajna, ale cięzko kupić, drugi raz chyba jej nie znajdę ;( Wizażanki natomiast bardzo chwalą maskę Pollena Malwa Gloria (do kupienia w Auchan) oraz polskiego waxa - L'Biotica (zwykle w aptekach). lubię sobie czasem zrobić jakąś maseczkę domową, a to jajko, a to kawa :)

                  serum Joanny:
                  wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=19082&next=1
                  bomba silikonowa, ale to akurat dobre na końcówki, bo świetnie zabezpiecza przed uszkodzeniami mechanicznymi. do tego mleczko, miodek i pantenol, daleko w składzie, ale wystarczająco, by nawilżyć włoski. pachnie CUDOWNIE i końcówki są po tym super miękkie :D gdyby nie to, że wiem, jak działają silikony na moje włosy, to nakładałabym na całość :D niestety, niezbyt wydajne ;(
                  • slotna Re: Olejowanie 09.12.10, 01:02
                    > w moim przypadku komfort rozczesywania włosów na sucho wzrósł dziesięciokrotnie
                    > po zakupie tejże szczotki:

                    O, swietnie, kupie sobie ktoras :) Btw kto wie, gdzie mozna dostac dobry grzebien?
                    • miss-alchemist Re: Olejowanie 09.12.10, 07:36
                      chciałam kiedyś kupić drewniany grzebień, ale mission impossible, nawet na allegro nie ma Oo podejrzewam, że musiałabym szukać raczej w pracowniach artystycznych :P natomiast na allegro widziałam grzebienie z rogu, drogie przeraźliwie :D już zdążyłam przyzwyczaić się do dzikiej szczotki i szczerze polecam. na początku co prawda elektryzowały mi się włosy, ale z czasem zrobiło się naprawdę super.
                        • miss-alchemist Re: Olejowanie 09.12.10, 13:32
                          drewniany, z rogu albo z żywicy (jak się robi te ostatnie, to nie mam pojęcia :))

                          z plastikowymi jest tak, że najczęściej mają ostre krawędzie, które bardzo niszczą włosy. można jednak kupić dobry plastikowy grzebień, ale nigdy nie będzie tak dobry dla włosów, jak ten z rogu. z drugiej strony, nie będzie kosztował 50 zł :P

                          ważne jest, żeby miał szeroki rozstaw zębów.
                          • slotna Re: Olejowanie 09.12.10, 13:41
                            > z plastikowymi jest tak, że najczęściej mają ostre krawędzie, które bardzo nisz
                            > czą włosy. można jednak kupić dobry plastikowy grzebień, ale nigdy nie będzie t
                            > ak dobry dla włosów, jak ten z rogu. z drugiej strony, nie będzie kosztował 50
                            > zł :P

                            Alez niech kosztuje nawet i sto - pytanie, gdzie go kupic?
                            • miss-alchemist Re: Olejowanie 09.12.10, 13:50
                              allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=grzebie%C5%84+z+rogu
                              grzebienie z rogu na allegro :) tylko dla mnie mają trochę za gęsto ząbki.

                              tu wyguglałam jakiś tańszy:
                              www.peruart.pl/index.php?products=product&prod_id=1462
                              w The Body Shop jest fajny drewniany:
                              www.thebodyshop.com/_en/_ww/catalog/product.aspx?ParentCatCode=C_Hair&CatCode=C_Hair_Accessories&prdcode=02971m
                              ale ni grzyba nie wiem, jak coś u nich kupić :P

                              podejrzewam, że na ebayu znalazłoby się mnóstwo, tylko nie mam pojęcia, jak będzie po angielsku "grzebień z rogu" :)
                              • slotna Re: Olejowanie 09.12.10, 14:40
                                Dziekuje. Szukalam po slowach z artykulu na stronie ze szczotkami i nic nie moglam znalezc. W jednej drogerii u mnie jest stoisko z TBS, musze tam zerknac, aczkolwiek do drewnianego chyba jednak nie mialabym zaufania.
                                • pierwszalitera Re: Olejowanie 09.12.10, 15:17
                                  slotna napisała:

                                  > Dziekuje. Szukalam po slowach z artykulu na stronie ze szczotkami i nic nie mog
                                  > lam znalezc. W jednej drogerii u mnie jest stoisko z TBS, musze tam zerknac, ac
                                  > zkolwiek do drewnianego chyba jednak nie mialabym zaufania.

                                  Slotna, a gdzie ty mieszkasz? Bo teraz w Europie wszędzie są jarmarki świąteczne, a tam bardzo często dostaniesz rękodzieło. Także w postaci drewnianych grzebieni, szczotek i produktów z rogu. U mnie jest nawet plac, na którym organizuje się jarmark średniowieczny, tam widziałam najlepszy wybór i naprawdę ładne, starannie wykonane grzebienie, robione ręcznie przez rzemieślników hobbystów.
                                  • slotna Re: Olejowanie 09.12.10, 15:21
                                    > Slotna, a gdzie ty mieszkasz? Bo teraz w Europie wszędzie są jarmarki świąteczn
                                    > e, a tam bardzo często dostaniesz rękodzieło. Także w postaci drewnianych grzeb
                                    > ieni, szczotek i produktów z rogu. U mnie jest nawet plac, na którym organizuje
                                    > się jarmark średniowieczny, tam widziałam najlepszy wybór i naprawdę ładne, st
                                    > arannie wykonane grzebienie, robione ręcznie przez rzemieślników hobbystów.

                                    W Irlandii. W kazda ostatnia niedziele miesiaca mamy car boot sale, moze faktycznie bym tam znalazla, kupilam juz tam wiele ksiazek i swietna srebrna bizuterie, znacznie tansza niz u jubilerow. Ale to jest na blotnistym parkingu i o tej porze roku nie chce mi sie tam lazic :) Co jakis czas sa tez kiermasze na terenie muzeum i tam tez mozliwe, ze trafie. Heh, chyba po prostu powoli sie przyzwyczajam do zakupow przez net, kiedys nawet lubilam lazic po sklepach, ale pewnie to dlatego, ze nie mialam pieniedzy, wiec nie mialam rowniez dylematow ;)
        • sbarazzina Re: Olejowanie 04.10.10, 22:19
          Przeprowadzilam eksperymenty :) Wymieszalam i pogrzalam oliwe z oliwek i olej rycynowy. Nalozylam na wlosy i skore glowy, owinelam folia i recznikiem, potrzymalam z godzine. O dziwo zmylo sie to bez problemu, przynajmniej z w trakcie mycia nie meczylam sie jakos bardziej niz zazwyczaj. Rano po wyschnieciu, niektore pasma wlosow z tylu i boku byly lekko tluste, czyli jednak nie domylam dokladnie. Ale te czyste wlosy sa miekkie i lsniace.

          Musze sie w koncu wybrac do indyjskiego sklepu po ten olej kokosowy. Moze bedzie lepiej pachnial niz moja mieszanka ;)
          • miss-alchemist Re: Olejowanie 09.10.10, 11:10
            sbarazzina - olej kokosowy możesz dostać łatwo w sklepach ze zdrową żywnością. tylko raczej nie będzie stał z innymi olejami, tylko w lodówce. ja mam z Efavitu i kosztował mnie 13 zł za 200 ml.

            w sklepie indyjskim znajdziesz pewnie Parachute, który na allegro kosztuje ok 17 zł za 200 ml, a jest tym samym, co Efavit (czyli czystym olejem kokosowym, nierafinowanym). no, chyba że zamierzasz kupić Vatikę, która jest dodatkowo z ziołami, to co innego :)

            mój Efavit pachnie ślicznie, uwielbiam go nakładać na włosy :D zaczęłam się zastanawiać, do czego by go tu użyć kulinarnie :P:P
      • nivaliss Szampon bez SLS 26.09.10, 17:57
        Można spytać jakiego szamponu bez SLS używasz? Na wizażu jakiś czas temu znalazłam listę takich szamponów (i innych kosmetyków), ale większość z nich to dla mnie całkowicie nieznane marki, niedostępne w supermarketach czy drogeriach. Istnieje coś łatwiej dostępnego, czy jednak trzeba się naszukać?
        • mszn Re: Szampon bez SLS 26.09.10, 18:24
          Z kupowanych w Polsce próbowałam Hipp i Babydream. Babydream jest marką własną Rossmanna (produkty dziecięce), więc nie można powiedzieć, że jest trudno dostępny. Hipp to też szampon dziecięcy. Wolę Babydreama, bo kosztował chyba 3 zł, a Hipp 11? Jakoś tak. Różnicy w stosowaniu nie czułam, choć wiem, że są osoby, które źle reagują na jeden z nich, a tolerują drugi.

          Zdarzało mi się też mieć lenia i myć włosy żelem Babydream tym z pompką do całego ciała, bo stoi pod prysznicem :) Różni się od szamponu kolejnością chyba dwóch składników w składzie, więc w ogóle się nie różni.

          Tutaj w Holandii zdarzyło mi się też ustrzelić w Lidlu (więc może i w PL też się da) szampon dziecięcy, miał bardzo ładny skład i lubiłam go najbardziej chyba. Ale ostatnio nie chce mi się jechać 10 km na rowerze do Lidla ;)

          Niedziecięce szampony bezsiarczanowe to rzeczywiście dziki zwierz trudny do wytropienia. Nawet nie próbowałam się bawić w szukanie, bo te, co znam, mi odpowiadają, no i są baardzo tanie. W sumie to szamponu używam i tak tylko do zmywania oleju po nocy, więc nie częściej niż raz w tygodniu, teraz nawet rzadziej, póki nie ma zimy. W pozostałe dni odżywką (znalazłam idealną - balsamy MrsPotters - i oczywiście w Holandii ich nie ma... A butli 500 ml nie przewiozę samolotem w bagażu podręcznym). Ostatnio mnie to trochę denerwuje, bo trzeba się jednak namasować trochę dłużej, a i ze spłukiwaniem trzeba ostrożnie, ale stan włosów póki co mi wynagradza trudy.

          Acha, i jeszcze: do tych szamponów można się dość łatwo zrazić, bo wymagają innego stosowania. Przede wszystkim: rozrobić porcję (ja się nie ograniczam i daję całkiem sporo) w kubeczku z wodą i tym dopiero polewać głowę. Poza tym one są dość "tępe", więc masowanie skalpu przy myciu jest ograniczone. Dziwne uczucie, zwłaszcza po normalnych szamponach, ale jak się nie jest uprzedzoną nadmiernie, to problemu nie ma. No i odżywka po obowiązkowa.
          • mania_aniam Re: Szampon bez SLS 26.09.10, 20:47
            Co daje mycie wlosow szamponem bez SLS? Poprawia sie jakos ich kondycja? Czy tylko unikamy szkodliwego SLS?
            Czy takie mycie jest przeznaczone dla jakiegos konkretnego rodzaju wlosow?
            I czy skoro Babydream zel spowodowal u mnie reakcje alergiczna, to szampon raczej tez sie nie nada:/?
            • pierwszalitera Re: Szampon bez SLS 26.09.10, 21:14
              mania_aniam napisała:

              > Co daje mycie wlosow szamponem bez SLS? Poprawia sie jakos ich kondycja? Czy ty
              > lko unikamy szkodliwego SLS?

              Dla mnie szampony bez SLS, to utrudnianie sobie życia. Na niemieckim rynku są takie bardzo łatwo dostępne. Istnieje bowiem cała masa firm ekologicznych, niektóre są dostępne w popularnych drogeriach i nawet stosunkowo tanie, czyli żaden luksus. Te szampony sprawdzają się moim zdaniem, przy bardzo delikatnych, raczej cieńkich włosach, ale przy mojej ilości włosów, to masakra. Zanim rozprowadzę je na głowie, to zużyję pół butelki i na dodatek muszę się natrzeć, by mieć w ogóle wrażenie umytej głowy. A myję włosy codziennie. Ta procedura dłużej trwa i o wiele gorzej wpyłwa na moją kondyncję włosów niż zwykle szampony z SLS. Poza tym włosy robią się takie tępe, najgorsze wychodzą po szamponach dla dzieci. Zgroza. Dlatego używam zwykłych szamponów z SLS, tylko je bardzo rozcieńczam. Odrobinę szamponu mieszam ze sporą ilością ciepłej wody w osobnej butelce i staram się myć tym tylko skórę głowy i nie trzymać zbyt długo na włosach. Natomiast wszystkie inne kosmetyki, w tym żele do mycia kupuję bez SLS. Przypadkowo, bo mam swoją ulubioną markę i tam im nie ma.
              • sbarazzina Re: Szampon bez SLS 28.09.10, 21:40
                No wlasnie, ja od kilku lat walcze z szamponami bez SLSow i chyba powoli sie poddaje :(
                Mam wrazliwa skore glowy, dosc cienkie, miekkie wlosy, ale jest ich dosc sporo. Po szamponach dzieciecych, mialam po wyjsciu spod prysznica taka skorupe, wlosy poplatane, zupelnie nie dalo sie ich rozczesac. Tepe, to chyba dobre okreslenie. Nawet jak mialam krotkie, to nie bardzo dawalam rade stosowac te dzieciece szampony. Poza tym, zuzywalam duzo wieksze ilosci, bo nie moglam sie przebic do skory.

                Testowalam tez juz chyba wszystkie nie-dzieciece szampony bez SLS-ow: rozmarynowy weledy, Eucerin, Palmolive.

                Od jakiegos czasu uzywam glownie Savo Derm z mocznikiem (5%) i Extra Doux Ducray polecony przez dermatologa (ale jakos specjalnie mu nei ufam;) i sytuacja w miare sie ustabilizowala. Wlosy przetluszczaja sie znosnie, wytrzymuje nawet 2 pelne dni, przestalam sie drapac, wlosy sa zdrowe. Odzywka nawilzajaca Bad Head (bez silikonow) po kazdym myciu.

                Ostatnio kupilam jeszcze Alverde (maja cala serie bez SLS), ale jeszcze nie uzywalam.

                Jak jakis czas temu uzylam szamponu i odzywki Pantene kolezanki, bo akurat zapomnialam wziac ze soba na tenisa, to wlosy mialam tak ekstremalnie miekkie i sypkie, ze w ogole nie chcialy mi sie ukladac, nie moglam ich w ogole uczesac.

                Faktycznie, pamietam ze po np Elseve moglam w ogole nie nakladac odzywki i bylam w stanie rozczesac wlosy, teraz po moich szamponach nie bardzo.
                • pinupgirl_dg Re: Szampon bez SLS 29.09.10, 11:06
                  Jejku, myślałam, że to ze mną coś nie tak :D. U mnie bezslsowa pielęgnacja skończyła się tragicznie, włosy wyglądały jak siano, nie dało się ich rozczesać, były matowe, naprawdę okropne. Jedyny szampon, jaki mi służył, to Fitomed:
                  www.fitomed.pl/szampon-ziolowy-do-wlosow-tlustych-mydlnica-lekarska/cms_t/?idt=3&idk=1
                  - ma SLS, ale dalej w składzie.
                  Za to z prawdziwą ulgą zrezygnowała z silikonów.
    • sylwiastka duet pilnie poszukiwany 26.09.10, 17:13
      Dziewczyny doradźcie proszę dobry krem na dzień oraz krem na noc. Mam na myśli dwa produkty, nie 2 w 1. Odkąd zaczęłam dużo przebywać w klimatyzowanych pomieszczeniach cera się odwodniła. Potrzebuję dobrego kremu nawilżającego i nawadniającego i ochronnego zarazem (z filtrem i z myślą o zimie). Mam bardzo "swędzącą" skórę, która często się łuszczy. Tłustawa i łuszcząca się na zewnątrz, sucha od środka. Używałam kosmetyków Iwostin, najlepiej działają preparaty z mocznikiem, kwas hialuronowy też jest dobrze tolerowany. Teraz stosuję Clinique dramatically different moisturising gel dla cery mieszanej i jest zbyt lekki, lepsza jest konsystencja moisturising lotion.
      Z kolei krem na noc potrzebuję mocno odżywczy aby ożywić wymęczoną klimatyzacją skórę. Wygładzić lekkie zmarszczki, czy retinol byłby dobrym pomysłem? Coś co napręży, rozświetli i wygładzi skórę. Firmy raczej łatwo dostępne za granicą.
      Pomożecie?
      • pierwszalitera Re: duet pilnie poszukiwany 26.09.10, 18:34
        sylwiastka napisała:

        Potrzebuję dobrego kremu nawilżającego i nawadnia
        > jącego i ochronnego zarazem (z filtrem i z myślą o zimie). Mam bardzo "swędzącą
        > " skórę, która często się łuszczy. Tłustawa i łuszcząca się na zewnątrz, sucha
        > od środka.

        Moim największym pielęgnacyjnym odkryciem było, że tłustawa, łuszcząca, swędząca i ze skłonnością do wyprysków skóra jest nie symptomem braku nawilżenia, ale reakcją na zbyt lekkie kremy nawilżające. Szczególenie przy klimatyzacji powierzchowne nawilżenie nie wystarcza, woda się szybko ulatnia, a skóra aby się chronić wydziela większę ilość sebum. Więc spróbuj bogatszego kremu także na dzień. Ja stosuję kombinację firmy ekologicznej Weleda. Seria Dzika Róża skierowana jest dla cery po 30-stce i istnieje jako leciutki krem nawilżający dla cery mieszanej, oraz nieco bogatszy krem na dzień i tłusty na noc. Kupiłam od raz krem na dzień, chociaż bałam się, że będzie za tłusty. Dobrze zrobiłam, bo moja mieszana skóra potrzebowała właśnie więcej tłuszczu. Można używać go także na noc, chociaż ja zakupiłam również ten tłusty na noc. Jest doskonały pomimo pierwszego nieco tłustego wrażenia. Cera jest następnego dnia aksamitna, a wszelkiego rodzaju podrażnienia znikają. A myślałam naprawdę, że wysypie mnie pryszczami. Retinol może odrobinę drażnić wyprowadzoną z równowagi cerę, lepiej najpierw trochę ją uspokoić. Dla cery młodszej po 20-stce jest seria Irys, a dla tej po 40-stce Jabłko Granatu, zawsze w trzech rodzajach "tłustości". Można więc sięgać po ten, na który ma się akurat zapotrzebowanie, bo niezależnie od wieku można mieć skłonność do tłustej albo suchej cery. W wyborze serii kierowałam się nie faktyczną liczbą lat, tylko subiektywną oceną wieku mojej skóry. W opisie seria Irys koncentruje się głównie na nawilżaniu, Dzika Róża chroni i wyrównuje pierwsze oznaki starzenia, a Jabłko Granatu wspiera intensywnie regenerację. Stosuję Weledę już prawie rok i jestem zachwycona. Nawet mój krem w kwasami marki Larocheposay, którym musiałam zwalczać skłonność do rogowacenia skóry i ciągłego pojawiania się zaskórników, odstawiłam do szafy, bo cera stała się miększa, aksamitna i przestała się buntować.
        www.weleda.com
        • sylwiastka Re: duet pilnie poszukiwany 26.09.10, 23:04
          Dzięki za tą stronę! Te kosmetyki wyglądają bardzo zachęcająco. I są dostępne w US :) Do tej pory stosowałam głównie kosmetyki apteczne do cery atopowej (choć ja AZS nie mam). Kosmetyków naturalnych jeszcze nie stosowałam, cena niewygórowana zatem spróbuję. Czy sądzisz, że Iris Day Cream będzie dobry na początek (na pierwszy raz chciałabym wypróbować jeden produkt i później dokupić drugi, zawsze jest ryzyko, że nie będą mi odpowiadać)? I sądzę, że na zimę i jesień "cięższy i tłustszy" krem będzie lepszy, też jako ochronny przed chłodem i wiatrem. Trochę się zraziłam to tych "wodnych" żelopodobnych, wolę kremy bardziej solidne.
          • pierwszalitera Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 00:17
            sylwiastka napisała:

            Czy sądzisz, że Iris Day Cream będzie dobry na początek (
            > na pierwszy raz chciałabym wypróbować jeden produkt i później dokupić drugi, za
            > wsze jest ryzyko, że nie będą mi odpowiadać)?

            Nie wiem w jakiej jesteś grupie wiekowej, jeżeli pomiędzy 20-30, to możesz tego Irisa spróbować. Najlepiej właśnie tego pośrodku, czyli na dzień. Możesz go też spokojnie stosować na noc, jeżeli na dzień okaże się zbyt tłusty. Chociaż nie wierzę, że będzie za ciężki, te na dzień świetnie nadają się pod makijaż, więc nie ma mowy o zaleganiu i mazaniu. Ja też na początek wypróbowałam właśnie kremu na dzień i dopiero później sprawiłam sobie dodatkowo ten bogatszy na noc. Jeżeli ten Iris na dzień wyda ci się za lekki, to przejdź do Wild Rose, ta ma już wygładzać pierwsze zmarszczki, ale to zależy od tego, jak oceniasz własną cerę. Weleda jest naprawdę świetną marką, lepszą od wielu aptecznych kosmetyków. A przede wszystkim certyfikowaną i autentycznie ekologiczną. Weledę dostaniesz zresztą też w europejskich aptekach. Chociaż dla wielu firm apteka jako wyłączne miejsce sprzedaży, to zwykle tylko chwyt marketingowy. Na przykład marka Vichy dostaje ciągle punkty minusowe w testach ekologicznych, ale kreuje się na super zdrowie dla skóry. ;-)
            Dodam jeszcze, że pomadka ochronna Weledy na usta EVERON Lip Balm jest rewelacyjna. Smakuje cudownie waniliowo. :-)
            • sylwiastka Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 00:59
              oj tak 20-30 mieszczę się po środku! To przyznam się, że od razu kupiłam Iris na noc, bo na dzień mam jeszcze do wykończenia Clinique. Załapałam się na promocję i zapłaciłam 15 USD (przesyłka gratis). Jak dojdzie to podzielę się wrażeniami. Dla mnie to cena zdecydowanie zachęcająca. Oj nie mogę się doczekać, a pomadkę wypróbuję następnym razem!
              I w po raz kolejny okazało się, że LWW!
              • sbarazzina Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 09:13
                No to daj znac czy Ci podpasowal, bo mnie akurat podraznial. Z tego co pamietam, to wyczuwalam na skorze alkohol, a tego bardzo nie lubie. Nie pamietam ktory to byl krem, musialabym sprawdzic, bo tubka jeszcze mi sie gdzies wala, bo nie dalam rady go zuzyc. I tak skonczyly sie moje testy Weledy, moze powinnam wyprobowac czego innego, hmm...
                • pierwszalitera Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 11:30
                  > No to daj znac czy Ci podpasowal, bo mnie akurat podraznial. Z tego co pamietam
                  > , to wyczuwalam na skorze alkohol, a tego bardzo nie lubie. Nie pamietam ktory
                  > to byl krem, musialabym sprawdzic, bo tubka jeszcze mi sie gdzies wala, bo nie
                  > dalam rady go zuzyc.

                  No to miałaś pewnie ten najlżejszy i nie był dopasowany do rodzaju cery, skoro podrażniał. Albo reagowałaś alergicznie na któryś z tych naturalnych składników. Zdarza się nawet przy kosmetykach ekologicznych. Ale z reguły mało kto się na tą nową Weledę skarży, więc może miałaś jakiś niefortunnie dobrany. Wcześniej mieli w asortymencie w większości tłuste mazie (Róża, Migdał, Coldcreme), a te lekkie kremy (Iris) były prawie jak żele i niespecjalnie pielęgnujące.
              • ciociazlarada Zaczęłabym od pozbycia się DML/G Clinique:) 27.09.10, 18:15
                Te kosmetyki są tak napakowane silikonami i farbkami, nic dziwnego, że Twoja skóra się buntuje.
                Z Weledy polecam krem z serii Iris nie na dzień, nie na noc, tylko ten trzeci, mocno nawilżający:) jest naprawdę rewelacyjny, stosuję go na noc i często na dzień pod filtr. Potrafi bezbłędnie załagodzić nawet obłażącą skórę po Zoracu.
                • sylwiastka Re: Zaczęłabym od pozbycia się DML/G Clinique:) 27.09.10, 18:51
                  Clinique mam duże opakowanie i używam go od stycznia, na noc stosowałam iwostin. Swędzącą skórę mam generalnie, raz jest lepiej raz gorzej. Clinique nie podrażniał mnie dodatkowo (inne kremy to potrafią), do pewnego czasu łagodził objawy i wiosną byłam z niego bardzo zadowolona. Ale zmieniłam miejsce zamieszkania i otoczenie. Teraz cały dzień przebywam w silnie klimatyzowanych pomieszczeniach i to uważam za przyczynę pogorszenia stanu skóry. Krem zmienię, Weleda na noc już do mnie idzie, jak mnie nie uczuli (natura jest uczulająca tak samo jak składniki syntetyczne, a potrafi i bardziej, np ja nie mogę stosować żadnych "domowych sposobów" typu ogórek na twarz czy miód na usta, bo zadrapię się na śmierć), to wypróbuję pewnie oba kremy na dzień (w zależności ot tego, co mi podpasuje).
                  Zresztą taką skórę mam na całym ciele, bez balsamu z mocznikiem w nocy podrapię się niemal do krwi, a na pewno potrafię mieć ślady po paznokciach. Po prysznicu też obowiązkowo smarowanie, ręcznie naczyń myć nie mogę i prać też - ani woda ani detergenty nie służą.
                  I na pewno dam znać jak się te irysy sprawują :)
          • pierwszalitera Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 00:33
            edhelwen napisała:

            > szkoda, że nie mają próbek, bo za taką cenę nie będę ryzykować...

            Ja uważam Weledę za stosunkowo tanią, jeżeli bierze się pod uwagę jakość składników. Zagraniczne kremy apteczne są niejednokrotnie droższe, a w składzie mają tylko zwykłą masówką. Otwarte tuby do testowania są może dostępne w stacjonarnych punktach sprzedaży. Na polskiej stronie www.weleda.com.pl masz całą masę adresów. No ale trochę masz naturalnie rację, dla mnie kremy ekologiczne to ta odrobina luksusu, na którą warto wydać więcej pieniędzy...
            • edhelwen Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 00:41
              no jak zwykle najbliżej mnie 150km ;) Chodzi o to, że ja gotowa jestem wydać więcej kasy na dobry dla mnie krem do twarzy, Vichy było droższe ;) Ale bez wypróbowania to jest spore ryzyko.
              Te kremy mają filtry?
              • pierwszalitera Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 01:07
                edhelwen napisała:

                > Te kremy mają filtry?

                Nie. Według ustawy dla kosmetyków ekologicznych nie mogą one zawierać chemicznych filtrów. Jeszcze do niedawna firma Weleda produkowała mineralny krem przeciwsłoneczny pod nazwą Edelweiss, ale w zeszłym roku wyszła ustawa w Niemczech, według której kremy przeciw słoneczne na rynku muszą spełniać pewne wysokie standardy dotyczące UVA i UVB. Ten krem nie spełniał tych wymagań i jedyną możliwością byłoby uzupełnienie składu kremu w substancje chemiczne, których użycie byłoby nie do pogodzenia z konceptem firmy z bardzo wysokimi standardami ekologicznymi . Dlatego zrezygnowali z produkcji. Więc nie są to kremy dla kogoś, kto potrzebuje filtrów na codzień. Dla mnie żaden problem, bo ja mieszkam w zachodnioniemieckim, mało słonecznym klimacie i stosuję zawsze chroniący mineralny make up. Pigmenty w takich podkładach dają zwykle faktor 8-10, co moim zdaniem w naszej szerokości geograficznej wystarczy. No chyba, że pracuje się cały dzień na powietrzu. Muszę, też przyznać, że żadna z moich (zadbanych) niemieckich koleżanek nie panikuje tyle z powodu słońca, te filtry 40-50, to jakaś taka typowa polska przypadłość. ;-)))
                • thorrey Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 13:07
                  pierwszalitera napisała:
                  Muszę, też przyznać, że żadna z moich (zadbanych) niemieckich koleż
                  > anek nie panikuje tyle z powodu słońca, te filtry 40-50, to jakaś taka typowa p
                  > olska przypadłość. ;-)))

                  No ja panikuję, bo naprawdę niefajnie wygląda się z plamami na twarzy. Pojawiły mi się jakieś 10 lat temu i wyczyniałam już różne cuda wianki żeby się ich pozbyć, wściekle drogie kremy wybielające, kuracja kwasami, peeling i nic, ale to zupełnie nic nie pomogło. Dermatolog mi wyjaśnił że to są zmiany w skórze właściwej, nie w naskórku, komórkom coś się poprzestawiało i produkują pigment pod wpływem słońca, i zadne kremy pilingi itp. nie pomogą. Jedyną radą jest właśnie krem z filrem 50+, kapelusik i zasmarowywanie plam na oficjalne wyjścia. Namawiano mnie na zabieg laserem, ale chyba się nie zdecyduję, bo boję się, że mi jeszcze większe plamy wyjdą.
                  • kura17 Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 13:14
                    Thorrey, ja wiem (posrednio) dokladnie o co Ci chodzi! moja siostra ma dokladnie takie problemy od paru lat :( zanim odkryla, ze to od slonca (lubila sie opalac), to ze 2 razy strasznie zalatwila sobie twarz i szyje w lecie :( wielkie, brazowo-czerwone plamiszcza... nie majace nic wspolnego z poparzeniem slonecznym, tylko LEKKIM wystawieniem sie na slonce! teraz zachowuje sie dokladnie, jak Ty :) krem na dzien zawsze z filtrem 50, w lecie kapelusz, szyja i dekolt malo odkryte, jesli na sporym sloncu... i wyraznie widzi poprawe! choc idealnie nie jest...

                    ona ma jakis fajny krem z filtrem 50, wlasnie sie nie maze, zapytam co to (nie wiem, bo ja nie mam takich klopotow, to sie nie dopytywalam). moze i Tobie sie nada. nic wyrafinowanego, jakas "tanizna", jak ona to nazywa, ale sie sprawdza :)
                    • thorrey Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 14:05
                      DZięki :) bardzo prosze o info, jak się sprawdzi :)

                      Wiesz, taka "tanizna" czasem lepiej się sprawdza niż wściekle drogie markowe kremy, bo składniki są dokładnie takie same, tylko nie idzie masa pieniędzy na reklamę :)
                      Ostatnio moim ulubionym tłustym kremem na noc jest ... Ziaja Masło kakaowe za 2.99 PLN za 50 ml.
                      Pachnie tak, że mam ochotę zjeść cały słoiczek na raz :)
                • edhelwen Re: duet pilnie poszukiwany 27.09.10, 14:35
                  nie wiem czy typowa polska, większość moich koleżanek nie zwraca na to uwagi. Ja mam bardzo jasną cerę, wrażliwą na słońce, sporo pieprzyków. Po hormonach również dwa przebarwienia na twarzy (na bank od słońca), w tym jedno całkiem niedawno się niemiło uaktywniło (swędzenie, wypukłość), na szczęście wróciło do normy, ale powinnam uważać. No i pracuję obecnie na świeżym powietrzu. Filtr 50 na twarz mi niepotrzebny, używałam 30-stki, teraz porządnej 15-stki.
      • sylwiastka Weleda-recenzja 09.10.10, 00:14
        Po pierwsze dzięki za namiary oraz polecenie kosmetyków naturalnych, zapewne bez waszej porady nie zdecydowałabym się ich wypróbować (po prostu nigdy nie były moim obiektem zainteresowania). Zamówiłam krem Weledy z serii Iris, na noc. Po dwóch tygodniach stosowania jestem z niego zadowolona. Fakt na początku wydawał się "ciężki", skórę potrzebowała tygodnia na adaptację, teraz naprawdę go doceniam. Zostawia lekki film, ale ja lubię, gdy skóra jest czymś "opatulona", przy tym nie zatyka porów. Otulenie jest przyjemne, skóra nie swędzi bardziej, może nawet trochę mniej. Jest bardziej gładka, po myciu nie "ściąga się", stała się miękka i generalnie czuję różnicę na plus. na pewno dokupię sobie kremy na dzień z tej serii (nie wiem który lepszy, pewnie wezmę oba i będę stosować w zależności od potrzeby). teraz klimatyzacja już mi nie straszna!

        Dodatkowo chciałbym zarekomendować dobry sklep internetowy z kosmetykami naturalnymi (a może "tylko" z kosmetykami zawierającymi składniki pochodzące z upraw "organicznych" nie znoszę tego określenia btw). Sklep Naturismo www.naturisimo.us/. Bardzo sprawna i miła obsługa. Nie wiedziałam, że można wybrać 5 darmowych próbek do każdego zamówienia. Pracownicy do paczki dodali próbki (w tym olejek migdałowy Weledy - jak to się stosuje?) i dołączyli list wyjaśniający "gdzie kliknąć" następnym razem. Generalnie jestem naprawdę zadowolona.

        - Ja w USA
        • pierwszalitera Re: Weleda-recenzja 09.10.10, 01:08
          sylwiastka napisała:

          Zamówiłam krem Weledy z serii Iris, na noc. Po
          > dwóch tygodniach stosowania jestem z niego zadowolona.

          No to super, bo mogło być przecież inaczej. ;-)

          > Pracownicy do paczki dodali próbki (w tym olejek migdałowy Weledy - jak to się stosuje?)

          Ja używałam kiedyś olejków Weledy do ciała, ale ten migdałowy, to może być nawet do twarzy. Do zmywania makijażu, albo przy suchej skórze do dodatkowej pielęgnacji. W razie czego możesz zużyć go na noc do rąk, albo na łokcie i stopy. Albo do masażu, jak masz jakiegoś utalentowanego masażystę w domu. ;-)
          • livada Re: Weleda-recenzja 09.10.10, 15:47
            Pierwszalitero, muszę Ci napisać, że po Waszej dyskusji o Weledzie postanowiłam dać jej szansę i jestem bardzo, bardzo zadowolona. Kupiłam sobie, podobnie jak sylwiastka, kremy na dzień i na noc z serii Iris (i kilka innych rzeczy, skoro już zamawiałam, m.in. olejek do pielęgnacji ciała w ciąży i bosko pachnący żel pod prysznic z rokitnikiem (co to jest rokitnik?), ale nie o tym chciałam). Kupiłam z pewna taką nieśmiałością;-), bo kremy miały być jednak stosunkowo tłuste, a ja jak już w ogóle się czymkolwiek smarowałam to jakimiś lekkimi kremami do cery przetłuszczającej się, matującymi itp. - co może mi nie szkodziło, ale też na pewno nie pomagało i rezultat był żaden. I nagle okazało się, że moja niby tłusta cera, potraktowana Weledą świeci się dużo mniej, w zasadzie w ogóle, jest gładka i fajnie nawilżona. Dlaczego nikt mi tego nie powiedział kilka lat temu?;-)

            A zakupowo mogę polecić sklep zknatural.pl i czeską aptekę docsimon.pl - wiele produktów Weledy jest tańszych, a wysyłka z Czech kosztuje 16 złotych i produkty zamówione w czwartek były u mnie w poniedziałek... A na dodatek przysłali mi gratis balsam do ciała innej firmy.
            • pierwszalitera Re: Weleda-recenzja 10.10.10, 00:34
              livada napisała:

              I nagle okazało się, że moja nib
              > y tłusta cera, potraktowana Weledą świeci się dużo mniej, w zasadzie w ogóle, j
              > est gładka i fajnie nawilżona. Dlaczego nikt mi tego nie powiedział kilka lat t
              > emu?;-)

              U mnie było zupełnie podobnie. Tylko, że sięgnęłam od razu do serii Dzika Róża, z racji wieku. Wydaje mi się, że u wielu kobiet nadmierne przetłuszczenie i wypryski spowodowane są zbyt mocnym oczyszczaniem (peelingi), wysuszeniem i naruszeniem naturalnej bariery bakteryjnej. Nie neguję, że istnieje cała masa dziewczyn, które mają skórę naprawdę tłustą i trądzikową, ale często czuje się, że coś jest nie tak, że skóra przetłuszcza się i jednocześnie ściąga, łuszczy się i jest słabo nawilżona pomimo lekkich kremów nawilżających. Wtedy na pewno warto spróbować coś z większą ilością tłuszczu.
              A rokitnik to taki krzew z pomarańczowymi jagodami, trochę jak owoce dzikiej róży. W Europie występuje głównie w Skandynawii, smakuje słodkawo, robi się z niego sok i przeciery, ma dużo witaminy C. A z pestek robi się olejek, którego używa się w kosmetykach.
    • kasia_grubasia Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 17:34
      Mam trochę mniej lat, bo 23, ale i tak ostatnio mam schizę starzeniową, to chyba ta faza rozwoju... Staram się jak najmniej naciągać palcami skórę twarzy przy nakładaniu kremu czy podkładu. Nakładam specyfik na palce, rozcieram, na twarz nakładam samymi opuszkami palców, krótkimi ruchami, nie wcierając (krem musi być rzadki), od środka do zewnątrz. Podobno najgorsze w skutkach błędy można popełnić przy nakładaniu kremu pod oczy - jak nie umiemy nakładać, to najlepiej w ogóle zrezygnować z używania tego kosmetyku. Trzeba nakładać krem opuszkiem serdecznego palca (!) od zewnętrznego kącika oka ku wewnętrznemu, w kierunku nosa (krótkimi ruchami, bez wcierania, nie naciągając skóry). Jak sobie przypomnę to tak robię :P Ale przyznam się, że kremów używam rzadko - moja normalna pielęgnacja ogranicza się do przetarcia twarzy płynem micelarnym (polecam polskie firmy, tanie i dobre). Wacikami, aż ostatni będzie czysty. Czoło od środka ku skroniom, nos do dołu, policzki od środka twarzy do zewnątrz, zaokrąglonym ruchem (wypukłym, jak f(x)=x^2) po skosie do góry. I to wystarczy, płyn micelarny to kosmetyk, który robi wszystko - oczyszcza, tonizuje, nawilża.

      Podsumowując - liczy się też to, jak się nakłada kosmetyki, najważniejsze to nie naciągać skóry. Wklepywanie to bzdura, najlepiej tak jak pisałam wyżej, tak jakby się grało na harfie, a przynajmniej takie porównanie jest mi najbliższe :)
    • wera9954 Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 18:45
      Mnie co prawda problem starzenia nie dotyczy (mam 15 lat), ale jakoś dbać też o siebie muszę ;) Myję twarz dwa razy dziennie, rano i wieczorem, jakimś tam żelem. Tonik już dawno sobie odpuściłam, bo nic nie daje. Krem musi być, bo żel wysusza. Do tego od czasu do czasu (staram się regularnie, ale mi nie wychodzi) peeling. O włosy nieszczególnie dbam, myję i nakładam odżywkę, nieważne jaką, ważne, żeby się włosy łatwiej rozczesywały. A o ciało to już nie dbam prawie wcale, wystarczy mi, żeby było czyste.
    • yaga7 Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 19:58
      Ależ Wy macie o tym Wizażu opinię ;) Wszystko jest dla ludzi i tam też można sporo informacji wyczytać między wierszami. Ja akurat to forum bardzo lubię, mimo że nie wpadam w żadne wizażowe mody / trendy. Ale czasem warto poczytać.

      U kosmetyczki w życiu nie byłam i chyba nie zamierzam.
      Z cerą mam cały czas takie same niewielkie problemy - jakieś tam małe naczynka, co jakiś czas pryszcze i tyle. Nigdy nie miałam żadnych poważnych problemów - a przynajmniej tak sądzę, więc może dlatego nie przywiązuję do pielęgnacji aż takiej wagi.

      Wiadomo, jak robię mejkap, to potem używam mleczka, płynu do demakijażu oczu, toniku, kremu i tyle. Ale ponieważ nie maluję się codziennie, to zwykle rano myję twarz zwykłą wodą, a wieczorem przemywam tonikiem i tyle. No i kremiki. A do kremików mam słabość, lubię pielęgnację z wyższej pólki, więc takie kupuję ;)
      Na maseczki, pilingi zwykle nie mam czasu, ani ochoty, więc się w to nie bawię.
      Tak samo nie mam czasu ani ochoty na kręcenie kremów i przygotowywanie półproduktów. To nie dla mnie.
      W życiu nie stosowałam kremów z kwasami.
      Zmarszczek wielkich raczej nie mam, skoro pytają się mnie o legitymację studencką, a studia skończyłam 10 lat temu ;)) No ale to też geny, moja mama też nie wygląda na tyle lat, ile ma.

      Co do ciała, to nie przesadzam jakoś specjalnie. Balsam do ciała regularnie, czasem jakiś krem do biustu, czasem coś na celulit, czasem coś ujędrniającego, jak mi się zachce ;)))
    • madzioreck Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 21:05
      Hehe, też się w pewnym momencie zaczęłam nad tym zastanawiać... chyba trzeba mieć bardzo odporną skórę, żeby zniosła te wszystkie zabiegi i kosmetyki ;)
      A tak naprawdę, to ja zaczęłam od odstawienia kosmetyków z parafiną, bo jeśli pokryjemy skórę warstwa takiego kosmetyku, to równie dobrze możemy usiłować wsmarować krem nawilżający przez folię ;) W ten sposób odpadło mi jakieś 98% dylematów dotyczących wyboru kremu :D

      Nie używam żadnych mleczek ani innych cudów do demakijażu w zestawie z wacikiem - moim zdaniem to tylko niepotrzebne naciąganie skóry, szczególnie wokół oczu, jeśli się chce dokładnie usunąć makijaż. Lekko ciepła woda świetnie rozpuszcza niewodoodporne kosmetyki, a potem myję buzię żelem do... higieny intymnej ;) I smaruję kremem, z raz na 2-3 tygodnie robię peeling i nakładam tłustawą maseczkę. Nie opalam się od dłuższego czasu, nie chodzę do solarium, pewnie przydałoby się stosować jakieś filtry, ale znaleźć odpowiedni dla skóry krem z odpowiednimi filtrami, to mnie przerasta niestety :(

      Włosy - szampon, odżywka po absolutnie każdym myciu, bo bez niej trudno mi rozczesać włosy. Najczęściej też używam serum na suche końcówki Avonu - nie wiem, czy pomaga końcówkom, ale włosy rozczesują się po tym rewelacyjnie :)

      Nie wiem, gdzie są granice rozsądku... co sezon firmy kosmetyczne krzyczą w reklamach, że zmarszczki powstają a to od obniżenia poziomu miedzi, a to od czegoś tam jeszcze... marketingowa papka. Zaczynam być coraz bliżej twierdzenia, że skórze najlepiej zrobi, jak się ją zostawi w spokoju...

      A co do schizy zmarszczkowej - rok temu pewnego dnia zaczęłam intensywnie wypatrywać pierwszych zmarszczek mimicznych. A wiadomo, kto szuka, ten znajdzie ;) Dzień później, kupując piwo, zostałam zmierzona podejrzliwym spojrzeniem i poproszona o dowód osobisty ;P
      • pierwszalitera Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 21:27
        madzioreck napisała:

        > Nie używam żadnych mleczek ani innych cudów do demakijażu w zestawie z wacikiem
        > - moim zdaniem to tylko niepotrzebne naciąganie skóry, szczególnie wokół oczu,
        > jeśli się chce dokładnie usunąć makijaż. Lekko ciepła woda świetnie rozpuszcza
        > niewodoodporne kosmetyki, a potem myję buzię żelem do... higieny intymnej ;)

        No, też mi się kiedyś wydawało, że delikatny żel do mycia twarzy wystarczy, ale próba wacikowa pod i między rzęsami oraz na śluzówkach w oku pokazała, że zostaje tam cała masa kosmetyków, których jednak woda z żelem nie zmyją. Dlatego używam mleczka, które zmywa się wodą. W tłustawym mleczku jest trochę więcej emulgatora. Nakładam jak żel rękoma i starannie oczyszczam opuszkami palców okolicę oczu. A potem spłukuję dużą ilością wody i nie potrzebuję już właściwe żadnego żelu, czy innego mydła.
        • thorrey Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 21:33
          pierwszalitera napisała:


          > No, też mi się kiedyś wydawało, że delikatny żel do mycia twarzy wystarczy, ale
          > próba wacikowa pod i między rzęsami oraz na śluzówkach w oku pokazała, że zost
          > aje tam cała masa kosmetyków, których jednak woda z żelem nie zmyją. Dlatego uż
          > ywam mleczka, które zmywa się wodą.
          Naprawdę fajne do tego celu są olejki do mycia z Biochemii Urody. Ten olejek właśnie tak fajnie emulguje się na twarzy i wymywa wszystko. Inny patent - czasami używam też wilgotnych chusteczek dla niemowląt.
        • madzioreck Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 27.09.10, 02:01
          No raczej mi się nie wydaje, już tak z kimś kiedyś rozmawiałam i po umyciu buzi sprawdzałam wacikiem z czymś tam i był czysty... ja mam chyba oczy niewrażliwe na substancje myjące i dość dokładnie piorę rzęsy przy myciu ;) A mleczkami próbowałam, ale zanim usunęłam makijaż do czysta, to miałam podrażnioną skórę wokół oczu, niezależnie od preparatu, dlatego nie lubię tej metody.
      • maggianna Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 21:31
        Jestem maniaczka kosmetykowa, sledze co pojawia sie na rynku i sprawdzam nowosci, ale jestem wierna od wielu lat 2 markom kosmetycznym.
        Podobnego zestawu kosmetykow uzywam od 16-17 roku zycia tylko z czasem zmieniam typ kremu. Twarz rano i wieczorem myje woda z mydlem dla skory atopowej (takim bez mydla), potem plyn micelarny (wieczorem sluzy do zmycia makijazu). Rano krem na czesc T (bo tlusta) lzejszy i matujacy, na reszte twarzy i szyje krem nawilzajacy dostosowany do wieku, do tego odpowiedni krem pod oczy. Wieczorem tylko krem na noc i pod oczy. Dwa razy w miesiacu piling, dwa razy do roku dermatolog i seria zabiegow z kwasami (4-5). Co 4-6 tyg kosmetyczka i zabiegi dostosowane do potrzeb.
        W lecie obowiazkowo krem z filtrem, standardowo na codzien kosmetyki do makijazu z filtrami (podklad i puder). Niezaleznie gdzie jestem, jak bardzo jestem zmeczona - zawsze ten sam rytual kosmetyczny.
        Eekt - wygladam 6-8 lat mlodziej niz mam - w ciagu ostatnich 5 lat nikt nowo poznany nie podal mojego wlasciwego wieku (czesto musze udowadniac ile mam lat pokazujac dowod bo mi nikt nie wierzy), jest to czasem smieszne bo pare razy musialam tlumaczyc poznanym mezczyznom ze sa po prostu dla mnie duuuzo za mlodzi ;-)
        • maggianna Re: a co na zaskórniki? 26.09.10, 22:39
          wyciskanie jest duzo bardziej inwazyjne niz kwasy - i niestety mniej skuteczne. Peeling z kwasami robie u dermatologa - stezenie jest dobierane do mojej skory, rodzaje kwasow rowniez (inny mam na suche policzki a inny na dosc tluste z rozszerzonymi porami nos i czolo). Po zabiegu skora jest lekko zaczerwieniona (ale moja tak reaguje nawet na normalny peeling), nastepnego dnia nie ma zadnego negatywnego sladu zabiegu. Po serii pory sa prawie niewidoczne, zaskorniaki znikaja a skora jest gladka i odswiezona.
          U kosmetyczki robie tez mikrodermabrazje i tez pomaga na zaskorniaki i rozszerzone pory.
    • ciociazlarada Re: Jak racjonalnie dbać o siebie? (cera, ciało,w 26.09.10, 22:44
      Stosuję proste kremy nawilżające (Weleda i samoróbki), retinoidy (Diacneal) co drugi dzień i tazaroten (Zorac) raz w tygodniu, filtry i podkłady mineralne (polecam Avene). Makijaż zmywam płynem miceralnym. Żadnych maseczek, kremów pod oczy, ampułek, cudów wianków. Działa:)

      Nie stosuję też SLSów do włosów i ciała, w zasadzie myję jedno i drugie tym samym żelem do wszystkiego. Środek myjący nie musi się pienić, żeby myć, pieni się bo kupujący takie wolą...

      Wszystko co zaoszczędzę na najnowszych wytworach przemysłu kosmetycznego mogę bez wyrzutów sumienia wydawać na perfumy:D
        • pierwszalitera Re: dziewczyny, wstyd się przyznać, ale... 27.09.10, 00:42
          marciasek napisała:

          > nie mam pojęcia co to jest płyn micelarny. Powiecie mi? :)

          To taki płyn do zmywania makijażu i oczyszczania cery. Coś takiego jak zwykłe mleczko do demakijażu, ale bez tłuszczu i emulgatorów. Świetny dla kogoś, kto ma bardzo tłustą cerę, albo wrażliwe oczy, bo mleczka i oleje czasem tam podrażniają. Ale w sumie to taki trochę hype z tym płynem micelarnym. Wiele wizażystek go używa, bo można usunąć nim szybko makijaż bez resztek, na przykład usunąć tylko cień, nałożyć od razu drugi, nie naruszając przy tym tuszu do rzęs.
            • marciasek dzięki :) 27.09.10, 01:19
              bo wiecie, ja to w tych sprawach się słabo orientuję - makijażu w ogóle nie robię, chyba że na jakąś wielką imprezę, buzię myje i kremem smaruję, czasem piling jakiś jak mi się przypomni. O, i jeszcze filtry UV latem. Kosmetyki kupuję napadowo, to znaczy jak mnie chandra jesienna najdzie, potem zazwyczaj wyrzucam przeterminowane niezużyte. Ale moja skóra najwyraźniej to lubi, bo zmarszczek mam niewiele jak na swój podeszły wiek ;)

              Ongiś malowałam się codziennie, ale też kremów, mleczek i maseczek różnych stosowałam moc. Cera była taka sobie. Rzuciłam palenie, przestałam łazić po pubach, zmieniłam dietę - pomogło. Przestałam zaklejać codziennie cerę pudrem - efekt jeszcze lepszy. No i tak już zostało. Ale ten płyn micelarny mnie bardzo zainteresował, nada się to do zmywania wodoodpornego tuszu do rzęs dla osoby, która nosi szkła kontaktowe? Jak już sobie te rzęsy czasem pomaluję, to zazwyczaj właśnie wodoodpornym tuszem, bo wiecie jak to jest, jak ktoś jest nieprzyzwyczajony - zaraz coś rozmażę, wypaćkam, a ten się przynajmniej trzyma.

              • pierwszalitera Re: dzięki :) 27.09.10, 01:54
                marciasek napisała:

                Ale ten płyn micelarny mnie bardzo zainte
                > resował, nada się to do zmywania wodoodpornego tuszu do rzęs dla osoby, która n
                > osi szkła kontaktowe?

                Powinien, ale ja specjalnego doświadczenie z nim nie mam i trzeba chyba uważać na opis na opakowaniu. Ja tylko raz miałam taki płyn marki Bobbi Brown (Instant Long-Wear Makeup Remover). Ale był bardzo dobry, w konsystencji jak woda, za to zmywał makijaż oka błyskawicznie, bez mazania i nie podrażniał w ogóle mojego wrażliwego oka. Przy mleczku muszą uważać. Kupiłam, bo dałam się kiedyś skusić na wypróbowanie nowego ciena w perfumerii i wizażystka zmyła mi nim mój własny cień patyczkiem kosmetycznym bez naruszenia reszty makijażu, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie. ;-)
                • marciasek Re: dzięki :) 27.09.10, 02:08
                  No, no, może się skusze (bo właśnie się pogoda zepsuła i pewnie niebawem będę miała kolejny napad zakupowy). Dotąd oczy zmywałam takim dwufazowym płynem do demakijażu. Fajny, bo zmywa także te supertrwałe szminki, które darzę sympatią z tego samego powodu co i wodoodporny tusz do rzęs - można się zapomnieć i nie rozmazać. Przy codziennym stosowaniu wysuszają wargi i chyba nie są specjalnie zdrowe, ale przy mojej częstotliwości malowania ust są idealne.

                  BTW, właśnie zastanowiło mnie ile kilogramów szminki kobieta zjada w życiu? To musi być jakaś imponująca wielkość, jeśli przyjmiemy, że policzymy ją dla osoby, która maluje usta codziennie przez jakieś 30-40 lat...
                  • palacsinta Re: dzięki :) 27.09.10, 12:19
                    marciasek napisała:

                    > BTW, właśnie zastanowiło mnie ile kilogramów szminki kobieta zjada w życiu? To
                    > musi być jakaś imponująca wielkość, jeśli przyjmiemy, że policzymy ją dla osoby
                    > , która maluje usta codziennie przez jakieś 30-40 lat...

                    Tu są wyliczenia. Trochę się od nich kręci w głowie, ale generalny wniosek jest taki, że to wcale nie byłaby imponująca wielkość.
                  • maggianna Re: plyn micelarny 27.09.10, 13:06
                    moge polecic plyn Lancome (EAU MICELLAIRE DOUCEUR) - dobrze zmywa makijaz, nie podraznia oczu, nie wysusza skory - uzywam go od prawie 20 lat, jest swietny w podrozy bo uzywam go zamiast wody do mycia twarzy.
                    Probowalam roznych plynow (glownie kosmetykow aptecznych) ale za kazdym razem wracam do Lancome.
                    • ciociazlarada Re: plyn micelarny 27.09.10, 18:05
                      Ja dla odmiany polecam Biodermę Sensibio, zużyłam jej już dobre 5-10 litrów:) Prosty skład, łagodny detergent, przyjazna cena. Dobra alternatywa dla mleczek do demakijażu, które nazbyt często zawierają oleje mineralne i ich pochodne (paraffinum liquidum, petrolatum), których miejsce jest w garażu, nie na twarzy.
                      • sbarazzina Re: plyn micelarny 27.09.10, 18:10
                        Oo wlasnie mialam pisac :) tez uzywam od ok roku i jestem zachwycona. Nie podraznia, zmywa dokladnie i szybko nawet wodoodporne tusze i idealnie nadaje sie do korekty makijazu metoda patyczka do uszu ;)

                        --
                        tnij.org/staniki_02
                        ..::.kontakt na gazetowego.::..
                          • madzi1 Re: plyn micelarny 11.10.10, 13:10
                            Płyn biodermy sprzedają teraz też w takich malutkich buteleczkach, świetne na wyjazdy. I chyba mniejszą pojemność niż 100ml to ma więc i do samolotu można zabrać w podręcznym. Oczywiście cenowo się to nie kalkuluje, ale jeśli kupi się taki mały płyn raz to potem można sobie tylko do niego dolewać z dużej butli.
    • kura17 retinol 27.09.10, 13:23
      a doradzicie jakis krem z retinolem i ile/jak uzywac?
      chetnie poslucham rad PierwszejLitery, bo ja tez z niemiec, to moge konkretna marke kupic latwo :) w welede rozana pewnie nawet dzis zainwestuje, bo akurat sie wybieram do DM ;) do tej pory stosowalam glownie moze nie ekologiczne kosmetyki, ale naturalne "bez chemii", firmy alverde. lubie je, ale lubie tez wyprobowywac nowosci ;)

      chyba (?) nie uzywalam nigdy, cere mam rozsadna, metrykalnie tuz przed 40-tka, ale (nie tylko moim skromnym zdaniem) wyglada lepiej, moze nawet 10 lat lepiej? ;)

      chetnie bym jakis krem z retinolem wyprobowala, ale sie nie znam wcale, a ilosc informacji w necie mnie przeraza... i sie nawet zdziwilam, ze ktos napisal, ze stosuje tylko 1 miesica w roku...

      douczcie mnie, prosze :)
      • magdalaena1977 Re: retinol 27.09.10, 15:59
        No właśnie ja też mam ochotę na ten retinol.
        Co myślicie o Kremie regenerującym RENEW z BU ?
        www.biochemiaurody.com/sklep/cream-renew.html
        Czy naprawdę do retinolu trzeba stosować filtry ? czy wystarczy zastosować kurację zimą, kiedy jest mało słońca ?
        • ciociazlarada Re: retinol 27.09.10, 19:06
          Zaryzykowałabym stwierdzenie że nie, po retinolu nie trzeba stosować filtrów. Jest to pochodna witaminy A o najsłabszym działaniu (o ile pamiętam, również dość kiepsko przenika do skóry właściwej i łatwo się rozkłada w kremach), więc jego działanie jest częściowo psychologiczne. Retinaldehydy i retinoidy to również pochodne witaminy A, ale o działaniu dużo silniejszym (w kolejność w której je wymieniłam). Obie substancje stymulują podziały i odnowę komórek, więc mają faktyczne działanie przeciwzmarszczkowe. I trzeba przy nich stosować filtry.
          • pierwszalitera Re: retinol 27.09.10, 21:08
            ciociazlarada napisała:

            > Zaryzykowałabym stwierdzenie że nie, po retinolu nie trzeba stosować filtrów. J
            > est to pochodna witaminy A o najsłabszym działaniu (o ile pamiętam, również doś
            > ć kiepsko przenika do skóry właściwej i łatwo się rozkłada w kremach), więc jeg
            > o działanie jest częściowo psychologiczne. Retinaldehydy i retinoidy to również
            > pochodne witaminy A, ale o działaniu dużo silniejszym (w kolejność w której je
            > wymieniłam). Obie substancje stymulują podziały i odnowę komórek, więc mają fa
            > ktyczne działanie przeciwzmarszczkowe. I trzeba przy nich stosować filtry.

            Może być, ale u mnie retinol działa i skóra się wyraźnie złuszcza, odnawia i rozjaśnia. Natomiast retinaldehydy i retinoidy są dle wielu osob za intensywne i podrażniają dramatycznie skórę. U mnie retinol wokół oczu działa czasem nawet zbyt mocno, a nie zawsze da się całkowicie ominąć tą strefę. Nie miałabym ochoty chodzić z czerwoną gębą i strzępiącą się skórą ;-) Inaczej bowiem reaguje gruba i tłusta cera trądzikowa, a inaczej dojrzała, wrażliwa i możliwie już trochę sucha. Tu trzeba rozróżniać w jakim celu używa się tych preparatów.
            • ciociazlarada Re: retinol 27.09.10, 22:45
              Trudno się nie zgodzić, złuszczanie się naskórka na trzeci dzień po aplikacji to typowy efekt retinoidów, dość łatwy, na szczęście, do ukrycia, gdzie suchość skóry nie ma nic do rzeczy - retinoidy przecież nie odwadniają. Preparaty z ROCa są całkiem miłe, ale skład jest taki, że podobnie chyba działałoby placebo:) Jeśli boisz się czerwonej twarzy, polecam Diroseal albo Eluage firmy Avene, oba zawierają retinaldehyd i nadają się do cery naczynkowej i dojrzałej (zwłaszcza Eluage). Nawet moja mama, sporo po sześćdziesiątce, używa i bardzo sobie chwali.
              Oczywiście efektów nie zaobserwujesz w kilka tygodni, ale po 3-4 mcach regularnego stosowania. Stężenie retinaldehydu jest niskie i same retinaldehydy nie są aż tak inwazyjne, żeby powodować jakikolwiek efekt "czerwonej gęby":)



              pierwszalitera napisała:

              > Może być, ale u mnie retinol działa i skóra się wyraźnie złuszcza, odnawia i r
              > ozjaśnia. Natomiast retinaldehydy i retinoidy są dle wielu osob za intensywne
              > i podrażniają dramatycznie skórę. U mnie retinol wokół oczu działa czasem nawe
              > t zbyt mocno, a nie zawsze da się całkowicie ominąć tą strefę. Nie miałabym och
              > oty chodzić z czerwoną gębą i strzępiącą się skórą ;-) Inaczej bowiem reaguje
              > gruba i tłusta cera trądzikowa, a inaczej dojrzała, wrażliwa i możliwie już tro
              > chę sucha. Tu trzeba rozróżniać w jakim celu używa się tych preparatów.
              • pierwszalitera Re: retinol 28.09.10, 13:07
                ciociazlarada napisała:

                polecam Diroseal albo Eluage firmy Avene, oba
                > zawierają retinaldehyd i nadają się do cery naczynkowej i dojrzałej (zwłaszcza
                > Eluage). Nawet moja mama, sporo po sześćdziesiątce, używa i bardzo sobie chwal
                > i.

                Najpierw się ucieszyłam za wskazówkę. A potem zobaczyłam na stronie Avene, że Diroseal ma w składzie PARAFFINUM LIQUIDUM, a Eluage jest polecany dla kobiet od 45 roku życia, w związku z czym, kremy będą mi za tłuste. Od kremów z olejami mineralnymi dostaję błyskawicznie pryszczy, moja cera nie wariuje też, jak jej nie podrażniam. Zresztą kremu nie potrzebuję, mój Weledy na razie działa idealnie i jeszcze nigdy w życiu nie miałam tak ładnej, prawie porcelanowej cery. Jedynie Serum Eluage wezmę może pod uwagę, chociaż tu chodzi o serum wypełniające zmarszczki, stosowane miejscowo. To nie tak całkiem to, czego potrzebuję. Do 45 lat mi też jeszcze odrobinkę brakuje, a wiek mojej cery oceniam też mniej więcej na 35 lat, zwykle nikt mi też więcej lat nie daje, więc dochodzę do wniosku, że albo nie potrzebuję retinoidów, albo wieloletni sport, wysypianie się i nieopalanie się, działają dobrze jako profilaktyka. ;-) Ale będę szukać dalej. Gdybyś znała jakieś serum z retinoidami bez lipidów do stosowania pod krem, to z góry dziękuję. :-)
                • ciociazlarada Re: retinol 28.09.10, 15:04
                  Pewnie nie znajdę, bo nie odważyłabym się stosować retinoidów pod krem (w domyśle na dzień). Kremy, żele i emulsje na receptę, takie jak Zorac są często po prostu żelem, ale obżerają żywcem stosowane bez umiaru. Nie znam tego serum Eluage, ale brzmi dobrze, używałabym go śmiało na całą twarz. Podchodzę z dużą rezerwą do wskazań "wiekowych" producentów, raczej kieruję się składem. Skóry nie da się "rozpuścić" nadmiarem składników aktywnych (biorąc pod uwagę, że większość z nich i tak nie działa:)), więc nie rozleniwi się nagle od kremu z retinaldehydem, a wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć:).

                  A o kremie myślałam tym: wizaz.pl/kosmetyki/produkt-13692-opis-Avene-Eluage-Cregraveme-Krem-przeciwzmarszczkowy-intensywnie-odbudowujacy.htm
                  Nie ma parafiny i nadaje się na noc. Ja używam innego kremu Avene co drugi dzień na noc i na łuszczenie ani inne nieprzyjemne efekty nie narzekam.
                  • pierwszalitera Re: retinol 28.09.10, 15:58
                    ciociazlarada napisała:

                    > Pewnie nie znajdę, bo nie odważyłabym się stosować retinoidów pod krem (w domyś
                    > le na dzień).

                    Nie na dzień. Na noc. Ja używam kremu na dzień i na noc. Słyszałam, że wiele kobiet na noc niczego nie stosuje, ale moja cera tego nie wytrzyma. Mnie bez kremu ściąga i skóra reaguje rogowaceniem, suchością i jednocześnie większym wydzielaniem sebum. Pojawiają się wtedy zaskórniki i pryszcze. Nie, nie wysuszam skóry myciem, bo stosuję raz dziennie delikatny żel bez SLS i SLSE i nie używam gorącej wody. Wieczorem myję zwykle twarz tylko ekologicznym mleczkiem, który zmywa się wodą. Peeling robię bardzo rzadko i z jak największą ostrożnością, bo tarcie to u mnie najprostsza droga do wyprysków.


                    Kremy, żele i emulsje na receptę, takie jak Zorac są często po pr
                    > ostu żelem, ale obżerają żywcem stosowane bez umiaru.

                    Nie wiem, co to jest ten Zorac. Miałam wprawdzie zawsze tendencję do lekkiego przetłuszczania i sporadycznego trądziku, ale nigdy większych problemów dermatologicznych wymagających nadzwyczajnych rozwiązań. Moja cera jest trochę nadwrażliwa, jak trafię na dobry krem, to jest git, przy niedopasowanym stosunku tłuszcz/woda mogę zareagować jednocześnie pryszczami, jak i wysuszeniem. Czyli jak opisałam wyżej. Za tłuste kremy zapychają mi też pory. Najlepiej służą mi kremy o bardzo ograniczonej liście składników. Przy kosmetykach ekologicznych mam do tego jeszcze korzystny, psychologiczny efekt placebo, a placebo też działa. ;-)


                    Nie znam tego serum Eluag
                    > e, ale brzmi dobrze, używałabym go śmiało na całą twarz.

                    Tam są jakieś wypełniacze na te zmarszczki. No i serum zawiera lipidy. Na całą twarz się nie odważę.


                    Podchodzę z dużą rezer
                    > wą do wskazań "wiekowych" producentów, raczej kieruję się składem. Skóry nie da
                    > się "rozpuścić" nadmiarem składników aktywnych (biorąc pod uwagę, że większość
                    > z nich i tak nie działa:)), więc nie rozleniwi się nagle od kremu z retinaldeh
                    > ydem, a wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć:).

                    Zgadzam się. Jakby to serum było takie jak te u ROC, to nie miałabym z liczbą 45 żadnych problemów. Tyle tylko, że ja retinoidy nie uważam za aż tak konieczne, by zmienić dla nich dobrze mi służący krem. Moim jedynym problemem są tylko lekkie zmarszczki mimiczne na czole i wokół ust, a te powstają bardzo głęboko, powiązane są z pracą mięśni i ich powstawanie jest nieuniknione.
                    • ciociazlarada Re: retinol 28.09.10, 19:11
                      Zorac to retinoid (tazaroten) na recepte stosowany w leczeniu trądziku, nieprawidłowego rogowacenia skóry, plam i zniszczeń posłonecznych, jakiegoś tam rodzaju raka skóry (nie pamiętam). Nie można stosować w ciąży, bo ma działanie (jak wiele retinoidów) teratogenne w pierwszym trymestrze.
                      Mam chyba podobną cerę do Twojej, bo również raczej tłustą, a przy tym z tendencją do bycia non-stop odwodnioną. W sumie tak się przyzwyczaiłam do tych retinaldehydów, że mam wrażenie, że stosuję je bardziej dla dobrostanu psychicznego:)
                      Smaruję się retinami co drugą noc, a Zorac raz na tydzień-dwa, już od roku.
                      Z drugiej strony zauważam poprawę: mimo, że notorycznie chodzę niedospana (dla mnie normalna dawka snu to 10h, a tego nie da się osiągnąć w połączeniu z jakimkolwiek życiem społecznym:)), twarz wygląda na wypoczętą, zaskórniki stały się dużo mniej widoczne. Widzę też pozytywne działanie na drobne zmarszczki wokół oczu. No i jestem zmuszona stosować filtry, znalazłam w końcu pasujący mi filtr 100% mineralny, co mam nadzieję przyniesie korzyści w przyszłości.

                      Mam zamiar zrobić sobie przerwę od retinaldehydów, z drugiej strony czytałam badania o nieprzerwanym użyciu przez 5 lat bez skutków ubocznych, więc...:)
                      • pierwszalitera Re: retinol 28.09.10, 23:41
                        ciociazlarada napisała:

                        > Mam chyba podobną cerę do Twojej, bo również raczej tłustą, a przy tym z tenden
                        > cją do bycia non-stop odwodnioną. W sumie tak się przyzwyczaiłam do tych retina
                        > ldehydów, że mam wrażenie, że stosuję je bardziej dla dobrostanu psychicznego:)
                        >
                        > Smaruję się retinami co drugą noc, a Zorac raz na tydzień-dwa, już od roku.


                        Nie wiem czy mam tłustą cerę, bo do kiedy przestałam traktowć ją zbyt wodnistymi kremami i dałam jej więcej tłuszczu, zrobiła się aksamitna, miękka i się nie przetłuszcza. Prawdopodobnie przez lata traktowałam ją niewłaściwie i ta cała skłonność do pryszczy, to była na własne życzenie. Nie jestem też pewna, czy stałe złuszczanie skóry retinoidami pozwala jej na przywrócenie naturalnej równowagi, a trądzik i wypryski to przecież też przez bakterie, które bez ochronnej bariery mogą sobie szaleć, jak chcą. Moim zdaniem też, jak ma się skórę ciągle odwodnioną, to coś się robi przy pielęgnacji nie tak. Nie upieram się, że każdy problem spowodowany jest źle dobranym kremem, ale ja wróciłam do najstarszego konceptu i mój krem jest teraz mieszanką wody z naturalnymi olejami roślinnymi. Przynajmniej rozumiem też listę składników. By pokapować ten krem z Avene potrzebowałabym zaprzyjaźnionego chemika. ;-)
                        • ciociazlarada Re: retinol 28.09.10, 23:59
                          Zgadzam się z prostotą składników, sama używam własnoręcznie robionych mieszanek z różnymi olejami i niezmydlalnej frakcji oleju sojowego z polskiego sklepu "mazidła". Po prostu cenię retinaldehydy i inne pochodne wit A, bo jako jedne z niewielu rzeczy działają:) i to w głębi skóry, gdzie większość składników nigdy nie ma szansy dotrzeć, również te nawilżające działają jedynie na wierzchu,.

                          Dużo osób z tłustą cerą ma podrażnioną i wysuszoną skórę od stosowania preparatów matujących i tych przeciwko wypryskom, może to był problem? Im bardziej matujemy i wysuszamy, tym bardziej zazwyczaj się przetłuszcza.
                          • pierwszalitera Re: retinol 29.09.10, 00:17
                            ciociazlarada napisała:

                            Po prostu cenię retinaldehydy i inne pochodne wit A, bo jako jedne z
                            > niewielu rzeczy działają:) i to w głębi skóry, gdzie większość składników nigdy
                            > nie ma szansy dotrzeć, również te nawilżające działają jedynie na wierzchu,.
                            >

                            No właśnie, większość składników to pic na wodę, dlatego można sobie je darować. A tak przy okazji, to moja skóra jest bardzo dobrze nawodniona. Na to zwróciła uwagę moja dermatolog, u której daję się od czasu do czasu oglądać na nowotworowe zmiany na skórze. Przypuszczam więc, że maltretowałam wprawdzie naskórek, ale w głębi działały inne czynniki, w tym przede wszystkim regularny sport uprawiany przez lata. Mam więc podstawy do stwierdzenia, że zdrowy tryb życia daje więcej niż retinoidy. ;-)
      • pierwszalitera Re: retinol 27.09.10, 20:39
        kura17 napisała:

        > a doradzicie jakis krem z retinolem i ile/jak uzywac?
        > chetnie poslucham rad PierwszejLitery, bo ja tez z niemiec, to moge konkretna m
        > arke kupic latwo :)

        Mnie krem z retinolem trudno podpasować, bo zwykle mi konsystencja i zawartość tłuszczu takiego kremu nie odpowiada. Dlatego używam serum z retinolem, który nakładam pod mój ulubiony krem. Uważam to za doskonałe wyjście. Dobry preparat to Retin-Ox Intesif Serum marki ROC. W niemieckiej aptece. To znaczy zeszłej zimy można było jeszcze dostać, nie wiem, czy firma nie zmieniła asortymentu. Ja stosuję tem preapart jako kurację przez kilka tygodni na noc. Nie na okrągło przez cały rok, bo działa u mnie intensywnie i jak używam za długo, to skóra się zbytnio łuszczy i staje się nadwrażliwa. Alverede też używam, głównie produkty do mycia, mleczko do demakijażu, balsamów do ciała i kolorowych kosmetyków.
        • kura17 Re: retinol 28.09.10, 09:10
          a moge podpytac, na ile (czasowo) starcza tuba 30 ml? na miesiac wlasnie, czy krocej/dluzej?

          dziekuje Wam obu za rady, cos sobie wybiore (chyba ;))
    • kok.12 skuteczne zmywanie powieki 27.09.10, 17:36
      Mam zawsze z tym problem. Nie mogę do końca zmyć cieni i tuszu, rano gdy przemywam tonikiem dolną powiekę widzę pozostałości makijażu. Dzieje się tak, gdy używam mleczka z wacikiem jaki i mleczka z wodą. Nawet po kąpieli, gdy myję żelem twarz muszę dodatkowo zmyć wacikiem dolną powiekę, aby nic nie było. Nie stosuję jednak tej metody co dziennie, bo moja skora nie lubi wody bez względu jakim żelem bym ja myła. Znacie jakieś bardzo dobre specyfiki do zmywania oczu?
      • yaga7 Re: skuteczne zmywanie powieki 28.09.10, 07:17
        Ziaja, Płyn dwufazowy do demakijażu oczu, taki w niebieskiej buteleczce.

        Kiedyś stosowałam Clinique - świetny był, a potem odkryłam przypadkowo Ziaję i też jest świetna (a o ile tańsza), naprawdę polecam.
          • qrczaque Re: skuteczne zmywanie powieki 21.10.10, 15:41
            Miałam. Na mnie nie działał (używałam wtedy wodoodpornej mascary plus jakiś zwykły korektor i czasami kredka)
            Stosuję dwufazowy płyn ziai, jestem z niego zadowolona i żadnej krzywdy mi nie robi (mimo że prawie wszystkie osoby mówią że szkodzi, uczula... itd)
            A jestem osobą, którą uczula najzwyklejszy żel ze świetlikiem... dziwne.
      • madzioreck Re: skuteczne zmywanie powieki 09.12.10, 02:19
        A może tu chodzi o to, ze żeby płyn czy coś tam innego zmyło, to musi dotrzeć do tego miejsca? Z tego, co widziałam, znajome w większości zmywają makijaż z zamkniętymi oczami i rzęsy zasłaniają dolną powiekę. Ja wprawdzie myję twarz żelem (do higieny intymnej, nawiasem mówiac ;)), ale dolne powieki domywam z otwartymi oczyma, patrzę w górę i dość dokładnie "piorę" dolne rzęsy, po makijażu nie zostaje nawet ślad...
    • marciasek Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 01:25
      Kolejne pytanie z serii: nie wiem, a bardzo bym chciała się dowiedzieć. A Wy - jak wiadomo - wiecie wszystko :) SLS to, jak się domyślam, tajemniczy składnik kosmetyków kryjący się pod nazwą sodium laureth sulfate - ? Wiele z was pisze, że staracie się go unikać. Dlaczego? Wysusza? Uczula? Szkodzi w inny sposób? I dlaczego dodaje się go do kosmetyków? Widzę go w szamponach, żelach pod prysznic - wpływa na spienianie czy jak?

      A co to są te tajemnicze PEG-i?

      Ech, te sklepowe kosmetyki to chyba maja więcej konserwantów niż czegoś dobrego :/
      • ciociazlarada Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 09:23
        To bardzo silny detergent, który mocno wysusza. Dodaje się go do kosmetyków ponieważ mocno się pieni, a dla większości konsumentów pieni=myje.

        Samo PEG niewiele znaczy, ponieważ jest to glikol polietylenowy, który ma wiele zastosowań, może być syntetyczny lub naturalny. PEG z numerkiem powie Ci więcej, ale jest tych numerków całe mnóstwo - najczęściej są to solwenty (rozpuszczalniki) i emolienty - czyli substancje, które nawilżają w różny sposób. Związki z PEG są też często stosowane do tworzenia emulsji, czyli mieszaniny (zawiesiny) dwóch niejednorodnych substancji - dlatego np. występują w płynach micelarnych (bo micele to jest ta substancja A pływająca w B).

        Na pewno jakiś chemik lepiej Ci to wytłumaczy:)
        • magdalaena1977 Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 10:03
          ciociazlarada napisała:

          > To bardzo silny detergent, który mocno wysusza. Dodaje się go do kosmetyków pon
          > ieważ mocno się pieni, a dla większości konsumentów pieni=myje.
          Ale jak kupiłam Babydream Rossmana (albo szare mydło), to włosy właśnie nie umyły mi się dobrze, w zasadzie po wysuszeniu już były przetłuszczone.
      • miss-alchemist Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 09:55
        SLS to Sodium Lauryl Sulfate
        SLES to Sodium Laureth Sulfate

        i o ile ten pierwszy to naprawdę mocny detergent, to ten drugi jest raczej słabszy. tego pierwszego raczej nie widuję w składach kosmetyków, ten drugi znacznie częściej :) słyszałam też opinię (ale nie wiem, ile w niej prawdy), że używana często zamiennie coco betaine ma podobną "siłę działania", co SLES, natomiast większe znaczenie ma to, co oprócz detergentu znajduje się w kosmetyku - niektóre składniki łagodzą podrażnienia i negatywnych skutków po prostu się ni odczuwa.

        zarówno SLS oraz SLES mogą podrażniać i wysuszać, ale nie muszą. dość mocno oczyszczają, odpowiadają za pienienie się kosmetyku.

        ja SLES nie unikam na siłę, bo mi kuku nie robi, a dużo łatwiej myć mi włosy, jak mam pianę - bo wtedy wystarczy umyć samą skórę głowy, a włosy lekko zmyje sama piana. czasem nawet myślę, że mniej im to szkodzi, niż mycie szamponem na bazie coco betaine (jak Babydream), bo w zasadzie same włosy nie są szorowane :)

        w kosmetykach do ciała też lubię mieć SLES :P teraz z różnych względów używam Białego Jelenia i do szału doprowadza mnie to, że się nie pieni, bo muszę go użyć znacznie więcej, niż wcześniej używanego mydełka z Ziaji ==" wydawało mi się, że ten SLES jest niepotrzebny, ale po spotkaniu z Białym Jeleniem (którego jednak mimo wszystko lubię) stwierdzam, że wolę pianę :P

        wydaje mi się, że unikanie na siłę SLES, jeśli nie podrażnia i nie wysusza, mija się z celem (unikanie dla samego unikania?). zużyłam jedno opakowanie szamponu Babydream i nie widzę większej różnicy między nim, a pomiędzy moją Joanną z SLES. tyle, że Joanną łatwiej mi zmyć oleje i używam jej znacznie mniej, bo lepiej mi się pieni.

        za to na konserwanty warto zwracać uwagę. mnie nie przeszkadzają, ale kupuję raczej kosmetyki, które konserwanty mają na końcu składu - wyżej być nie muszą, by działały.
        • pierwszalitera Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 13:22
          miss-alchemist napisała:

          > ja SLES nie unikam na siłę, bo mi kuku nie robi, a dużo łatwiej myć mi włosy, j
          > ak mam pianę - bo wtedy wystarczy umyć samą skórę głowy, a włosy lekko zmyje sa
          > ma piana. czasem nawet myślę, że mniej im to szkodzi, niż mycie szamponem na ba
          > zie coco betaine (jak Babydream), bo w zasadzie same włosy nie są szorowane :)

          O, dokładnie to samo zauważyłam. Nie chodzi mi o samo wrażenie piany, bo aż takimi głuptasami chyba nie jesteśmy, by myśleć, że jak piana, to myje. ;-) Ale pieniące się szampony łatwiej rozprowadzić po skórze głowy. Te niepieniące zostają na włosach i nie docierają nawet tam gdzie powinny. Chyba, że zacznę trzeć. A tarcie nie służy moim włosom. Zaczynają się plątać, ciągnąć, po myciu wyglądają tragicznie. Jeżeli ktoś ma króciutkie włosy, takie na chłopaka, ale niewiele, to pewnie nie ma problemu, ja ma na głowie ich sporo i nie bardzo wiem, jak umyć skórę głowy niepieniącymi się detergentami. W szczytach mojej fazy ekologicznej używałam nawet do mycia głowy pasty z glinki Rhassoul i ta była łatwiejsza dla mnie do użycia od tych "dobrych" szamponów bez piany.
        • ciociazlarada Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 15:20
          Ja się jakoś przyzwyczaiłam do szamponów bez SLES i SLS, z tym że nie kupuję takich dla dzieci. Problem u mnie polegał na tym, że włosy myję codziennie, a po slesach moja skóra głowy reagowała dość histerycznie i miałam włosy przyklepane i przetłuszczone przy skórze już po 4-5 godzinach, doszło do tego, że jak wychodziłam wieczorem na miasto, to myłam włosy drugi raz.

          Po łagodnych szamponach (głównie kupuję Dr. Organic i Urtekram), mimo że się nie pienią i początkowo miałam "niedomyte" włosy, skóra przestała szaleć i włosy są świeże przez cały dzień (czasem dwa, choć rutynowo myje głowę codziennie). Ale uważam, że szampony ze sles trzeba stosować, jeśli używa się odżywek i produktów do stylizacji z silikonem, łagodne szampony często go nie usuwają (stąd może być wrażenie tłustych włosów od razu po umyciu).
          • miss-alchemist Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 15:42
            ciociazlarada napisała:

            > Ja się jakoś przyzwyczaiłam do szamponów bez SLES i SLS, z tym że nie kupuję ta
            > kich dla dzieci. Problem u mnie polegał na tym, że włosy myję codziennie, a po
            > slesach moja skóra głowy reagowała dość histerycznie i miałam włosy przyklepane
            > i przetłuszczone przy skórze już po 4-5 godzinach, doszło do tego, że jak wych
            > odziłam wieczorem na miasto, to myłam włosy drugi raz.
            >
            > Po łagodnych szamponach (głównie kupuję Dr. Organic i Urtekram), mimo że się ni
            > e pienią i początkowo miałam "niedomyte" włosy, skóra przestała szaleć i włosy
            > są świeże przez cały dzień (czasem dwa, choć rutynowo myje głowę codziennie). A
            > le uważam, że szampony ze sles trzeba stosować, jeśli używa się odżywek i produ
            > któw do stylizacji z silikonem, łagodne szampony często go nie usuwają (stąd mo
            > że być wrażenie tłustych włosów od razu po umyciu).

            ale widzisz, w tym rzecz, że Tobie SLS i SLES szkodziły :) mnie natomiast SLES nie rusza szczególnie. włosy nie przetłuszczają mi się bardziej niż przy używaniu Babydream, chociaż ogólnie mam przetłuszczające się (myjąc wieczorem wolę codziennie, choć mogłabym co drugi dzień), SLES mnie też nie podrażnia ani trochę, więc po prostu nie widzę sensu, żeby z niego rezygnować na rzecz szamponów, których gorzej mi się będzie używać. no i do tego stosuję na końcówki serum do włosów z silikonami - na całą długość silikonów nie używam, bo obciążają mi włosy, ale na końcówki mają jednak zbawienne działanie przy zapuszczaniu :)

            wniosek taki - co komu pasuje. tak jest np z chlorkiem sodu, który wrzuca się do szamponów, bo ponoć dobry zagęstnik. jednego podrażni, a drugiemu nie zrobi różnicy (mi nie robi różnicy). a to przecież sól zwykła :P

            teraz się jednak przyczajam na jakiś szampon Fitomedu, który ma SLES dopiero za wyciągami z ziół w składzie. jak się będzie dobrze pienić (ponoć tam za pianę odpowiada mydlnica lekarska), to może się na niego na stałe przerzucę, bo niedrogie są. tylko najpierw muszę przeżyć do 10ego za to co mam ==" a mam niewiele =="
            • edhelwen Re: Dlaczego SLS jest zły? 28.09.10, 17:26
              o też poszukam tych z Fitomedu :> Teraz mam Babydream, jakiś do wypadających włosów Yves Rocher i taką podróbę Essences - niby nawilżający. Co chwilę mam podrażnioną skórę głowy i nie wiem od czego :/ (tego "nawilżającego" używam bardzo rzadko) Czy to Babydream się zbiesił, czy odżywka Yung nagle obróciła się przeciwko mnie?
    • kasica_k Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 04:06
      Czyli stąd: www.biochemiaurody.com/

      Jakie stosowałyście i jak wrażenia? Bo już od dawna zamierzałam się obkupić w tamtejsze mazidła, ale jedno mnie powstrzymuje: uwielbiam kosmetyki ładnie (i delikatnie) pachnące, nie przepadam za aptecznymi nijakimi, często nieprzyjemnymi zapachami, niby zmuszam się jakoś do aptecznych kremów z kwasami od czasu do czasu, ale chciałabym mieć z tego całego smarowania trochę przyjemności. Czy rzeczy z BU pachną chociaż znośnie?
      • thorrey Re: Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 08:07
        Podzielę się tym, co kupiłam i stosowałam:
        Żel hialuronowy - nie pachnie wcale. Wg instrukcji obsługi mozna go mieszać z innymi zwykłymi kremami, lub moze być składnikiem np. maseczek. Także - neutralny. DLa mnie niestety za bardzo wysuszający, nawet w kompozycji z kremami.

        Olejek do mycia twarzy - mam słonecznikowy, który też w ogóle nie pachnie, ale można kupić wersję różaną lub jakaś inną pachnącą. Polecam, fajnie zmywa makijaż, tylko potem ma się trochę dziwne wrażenie "tłustości" twarzy, które mija po wytarciu.

        Olej tamanu - kupiłam jako zachwalaną rewelację na wszystkie dolegliwości skóry i raczej się rozczarowałam. Łuszczącą się brodę o niebo lepiej załagodziła zwykła maść z pantenolem. Zapach ma dziwny - mój mąż twierdzi, że jemu kojarzy sie z zapachem selera.

        Maseczki - mam dwie na bazie glinki wulkanicznej do cery tłustej. Tu polecem, rewelacja przy tłustej skórzez zaskórniakami, przy okazji zdejmowania tego z twarzy robią taki peeling, że hej ;) Limonkowa pachnie bardzo ładnie, delikatnie cytrynowo, za to ogórkowa pachnie jak... zupa ogórkowa.

        PS. Kasico, śniłaś mi się dzisiaj... CHociaż może nie powinnam sie do tego przyznawać ;)
        • kasica_k Re: Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 16:36
          thorrey napisała:
          >
          > Maseczki - mam dwie na bazie glinki wulkanicznej do cery tłustej. Tu polecem, r
          > ewelacja przy tłustej skórzez zaskórniakami, przy okazji zdejmowania tego z twa
          > rzy robią taki peeling, że hej ;) Limonkowa pachnie bardzo ładnie, delikatnie c
          > ytrynowo, za to ogórkowa pachnie jak... zupa ogórkowa.

          O, to fajnie, że chociaż jedna maseczka z glinką ładnie pachnie. Takie maseczki zawsze dobrze mi robiły.

          > PS. Kasico, śniłaś mi się dzisiaj... CHociaż może nie powinnam sie do tego przy
          > znawać ;)

          W takim razie nie wiem, czy powinnam się dopytywać o kontekst ;)
      • slotna Re: Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 10:34
        Serum flavo C - ladnie kwasno witaminka
        Serum LEMON - ladnie lekko cytrynowo, ale cieplej
        Plyn rozmarynowy do wlosow - smierdzi niemozebnie
        hydrolat oczarowy, geraniowy - lesne zapachy, bardzo lubie
        aloesowy - bez zapachu
        z kocanki - dziwny, intensywny, ale dla mnie nawet dosc przyjemny, widzialam okreslenie "maggi z miodem"
        olej z kocanki - j.w.
        krem lukrecjowy - ladny, kremowo-oleisty zapach

        Zele, jak thorray pisala, nie pachna wcale.
        • slotna Re: Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 10:37
          A, jeszcze olejki: rozany pachnie przecudnie, teraz mam pomaranczowy, jest niezly, ale wracam do rozanego.

          Maseczka morska ma najpiekniejszy kolor swiata :) Rozana i acerola na pewno slicznie pachna, z oczyszczajacych uzywalam tej z limonka i z jakims zielskiem, to zielsko raczej smierdzialo, ale limonka fajna :)
          • beniutka_bo Re: Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 12:15
            Tonik PHA 6%- pachnie różą,dla mnie bomba-nawilża,delikatnie rozjaśnia ślady potrądzikowe, delikatnie oczyszcza i złuszcza naskórek (ale bez sypiących się trocin).

            Serum Flavo-C- niezłe,rozjaśnia, moim zdaniem pachnie trochę "metalicznie" ale radzę uważać na możliwy do dołączenia silikon (mnie zapycha paskudnie)

            Płyn rozmarynowy do włosów- ok,śmierdzi,ale do zniesienia- mam mnóstwo świeżych włosów- więc widać efekty

            Olej arganowy- poezja :D natłuszcza,nawilża, ładnie wycisza skórę po "rękoczynach", pachnie prażonymi orzechami albo coś w tych okolicach

            Olej monoi- kwiatowy zapach (na oleju kokosowym)w lecie używałam zamiast perfum,albo może być do olejowania (ale nie twarzy,bo może zapchać-na kokosie) :D

            Olej z pestek malin- fakt,trochę jak filtr słoneczny, ładnie nawilża skórę po oparzeniu słonecznym- szybciej "wraca do siebie", zapach taki trochę malinowy,dość ciężki

            Olej tamanu- śmierdzi,jakiejś wielkiej skuteczności nie odnotowałam (w walce z trądzikiem)

            żel hialuronowy potrzebuje czegoś jeszcze,bo nałożony sam (lub nawet z lekkim kremem)może dać odwrotny efekt-wysuszyć. Ja go używam na zasadzie dodatku do mojego ciapania wieczornego: trochę kremu+ciut hialuronu(mniej,niż kremu)+4-5 kropli któregoś oleju mieszam w zagłębieniu dłoni i na dziób. Zastanawiające jest to, ile emulgatora jest w kremie,bo potrafi zemulgować mi całą tę mieszaninę :]. Skóra jest nawilżona dobrze, ładnie "wypuszcza" zaskórniki jak to określiła kosmetyczka

            Hydrolat neroli- trąci tak,ze można się udusić, mam 250ml i wcale nie używam,bo nie mogę smrodu znieść,ale to kwestia gustu.

            Serum regulujące było fajne,rzeczywiście skóra mniej się o nim przetłuszczała i nie była przy tym przesuszona-nic z tych rzeczy;)
            • slotna Re: Produkty z Biochemii Urody 28.09.10, 21:20
              Przypomnialas mi, czego jeszcze uzywalam :)

              Tonik ten najlzejszy chyba 2% - bardzo slicznie roza pachnial i byl fantastyczny

              > Olej monoi- kwiatowy zapach (na oleju kokosowym)w lecie używałam zamiast perfum
              > ,albo może być do olejowania (ale nie twarzy,bo może zapchać-na kokosie) :D

              Dla mnie byl duuuuzo za ciezki, ale moja mama zachwycona. Faktycznie sliczny, tylko duszacy (ale ja wole owocowe i ziolowe zapachy).

              > żel hialuronowy potrzebuje czegoś jeszcze,bo nałożony sam (lub nawet z lekkim k
              > remem)może dać odwrotny efekt-wysuszyć. Ja go używam na zasadzie dodatku do moj
              > ego ciapania wieczornego: trochę kremu+ciut hialuronu(mniej,niż kremu)+4-5 krop
              > li któregoś oleju mieszam w zagłębieniu dłoni i na dziób. Zastanawiające jest t
              > o, ile emulgatora jest w kremie,bo potrafi zemulgować mi całą tę mieszaninę :].
              > Skóra jest nawilżona dobrze, ładnie "wypuszcza" zaskórniki jak to określiła ko
              > smetyczka

              Zel hialuronowy nawet zmieszany z samym hydrolatem robi sie kremowo-zelowy, wiec nie martwilabym sie skladem kremu :) Ja mieszam z olejkami (serum Lemon nie jestem w stanie wklepac bez hydrolatu) i kremami, jestem juz tak przyzwyczajona, ze kazdy krem sam z siebie wydaje mi sie okropnie tepy i czuje, ze naciagam skore bardzo.

              Uzywalam tez olejku kokosowego, tez dla mnie za ciezki, ale jako ze jadalny, to do wytrzymania :) Chlopak za to byl zachwycony i nawet sie rwal do smarowania ;)) Mam tez maslo shea i za chiny nie wiem, jak tego niby uzyc poza smarowaniem ust - to ma gestosc kamienia! Ogrzewac na dloni sobie moge do upadlego, kosteczka nalozona na zaglebienie maleje... maleje... i znika :D