czy poród może być przyjemny?

21.12.10, 15:26
Hej dziewczynyny, to pytanie powinno pewnie się znaleźć na forum dla matkujących lobbystek, ale nie chcę się tam wpychać tylko po to, aby je zadać, zwłaszcza, że wieeeeeeeeele wody w Wiśle jeszcze upłynie, zanim będę miała faktyczny powód, żeby się tam zapisywać ;)
Obejrzałam właśnie film "orgazmiczny poród". Jak wskazuje tytuł, jest to film o kobietach, które przeżyły orgazm w trakcie porodu, albo przynajmniej ich poród nie był bolesny.
Czy miałyście z czymś takim do czynienia? Takie rzeczy się faktycznie zdarzają? Bo ja zastanawiam się, czy to nie jest coś w stylu new-age-eko-alternatywnej ideologii, jakich obecnie pełno w okół i które nie zawsze mają jakieś przełożenie na rzeczywistość.
    • kocio-kocio Re: czy poród może być przyjemny? 21.12.10, 15:39
      Mój trwał 17,5 godziny.
      Nawet gdyby towarzyszyły mu uczucia "orgazmiczne" chyba byłabym zmęczona...
    • adamantia Re: czy poród może być przyjemny? 21.12.10, 17:45
      > Takie rzeczy się faktycznie zdarzają?

      Owszem. Oczywiście, że poród może być przyjemny.
      Może także trwać godzinę i/lub być praktycznie bezbolesny
      Tylko że takie coś zdarza się baaardzo rzadko, niestety.

      (Natomiast już takie coś poród który można nazwać "całkiem do zniesienia" bez znieczulenia itd. zdarza się wcale nierzadko. Tylko żeby takiego porodu nie spieprzyć, trzeba jeszcze rodzić w sensownym i przyjaznym otoczeniu, a to nie łatwo w tym kraju). Bo nawet poród z natury "całkiem do zniesienia" z natury może się stać "nie do zniesienia" kiedy trzeba trwać w maksymalizującej ból pozycji albo wysłuchiwać straszenia lekarza.

      > Bo ja zastanawiam się, czy to nie jest coś w stylu new-age-eko-alternatywnej ideologii, jakich obecnie pełno w okół

      Owszem, do pewnego stopnia na pewno.
    • agus2412 Re: czy poród może być przyjemny? 21.12.10, 19:25
      Wydaje mi się, że mogę powiedzieć, że miałam całkiem przyjemny poród (a może to bardzo wysoki próg bólu?) Na pewno duże znaczenie miał czas - skurcze trwały godzinkę, 10 minut parte i koniec. Zatem nie odczułam zmęczenia jak dziewczyny, u których poród trwa kilka/kilkanaście godzin. Ważne też jest moim zdaniem podejście do porodu - ja się nie mogłam go doczekać, skakałam z radości, gdy się zaczęło, byłam bardzo bardzo podekscytowana.
      • nomina Re: czy poród może być przyjemny? 21.12.10, 21:05
        I może to jest po trosze odpowiedź - pewnie miałaś podniesiony poziom adrenaliny czy serotoniny. A jak jeszcze trafiłaś na superotoczenie - lekarzy, położne, to nie dziwię się, że możesz wspominać poród bardzo sympatycznie. Czego każdej dziewczynie życzę :).
        • kocio-kocio Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 09:38
          To nie takie proste.
          Ja szłam do porodu szczęśliwa jak rzadko.
          Ciążę miałam po długich staraniach, ale bezproblemową. Cudownego męża, wsparcie w rodzinie.
          Trafiłam na fajne położne, warunki w szpitalu lepsze niż oczekiwałam.
          Byłam świetnie przygotowana teoretycznie. Chciałam rodzić naturalnie, bez znieczulenia. Próg bólu mam wysoki (potrafiłam chodzić 3 dni z zapaleniem okostnej, bo nie miałam czasu na dentystę).
          A jednak po 13 godzinach nieustannego bólu i zmęczenia (zaczęłam rodzić o 4.30 rano) chciałam wychodzić i odwołać całą imprezę.
          ZZO pozwoliło mi się zdrzemnąć na 2 godziny, po których czekało mnie (uwaga) 110 minut (sto dziesięć) skurczy partych.
          Nie, nie zapomina się od razu. Po czterech latach też nie.
          Co najwyżej kiedy kładą Ci tą ciepłą kluskę na brzuchu, myślisz sobie, że było warto.
          Takie są moje doświadczenia.

          I uwaga: moja mama ma bardzo podobne przeżycia z obu porodów (poza znieczuleniem, bo wtedy nie było).
          Może warto z mamą pogadać?
          • agus2412 Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 14:03
            Oj, tak. Napisałam, że czas ma też znaczenie.
          • idziejoannaoch Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 15:13
            jestem jedynaczką urodzoną przez cesarskie cięcie, więc nie wiadomo, jakby mamie poszło, gdyby miała sama rodzić :/
    • kotwtrampkach Re: czy poród może być przyjemny? 21.12.10, 23:26
      idziejoannaoch napisała:

      > Czy miałyście z czymś takim do czynienia? Takie rzeczy się faktycznie zdarzają?

      ja sobie nie umiem wyobrazić, choć to nie znaczy, ze nie jest możliwe.. :)

      Ale często spotykam sie z tym, że kobiety określają, iż trud, ból, zmeczenie - to co towarzyszy wydawaniu na swiat dziecka "magicznie mija", kiedy maluch już leży na brzuchu mamy. Łatwo o bólu zapomnieć po jakims czasie (chyba ze sie bardzo chce pamiętać i ciągle do tego wraca :) )
      ja sobie myślałam, że poród nie moze być tak straszny, jak by się mogło wydawać - sa kobiety, które mają wiecej niż jedno dziecko :):)
      • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 21.12.10, 23:37
        kotwtrampkach napisała:

        > Ale często spotykam sie z tym, że kobiety określają, iż trud, ból, zmeczenie -
        > to co towarzyszy wydawaniu na swiat dziecka "magicznie mija", kiedy maluch już
        > leży na brzuchu mamy.

        Mój poród był wywoływany i przez to nieludzko bolesny. Naprawdę było strasznie i jakiś czas (tydzień?) myślałam, że nigdy tego nie zapomnę i że ŻADNYCH WIĘCEJ DZIECI. Po tygodniu(?) nie pamiętałam już bólu i jestem gotowa na powtórkę z rozrywki.
      • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 08:06
        kotwtrampkach napisała:
        > Ale często spotykam sie z tym, że kobiety określają, iż trud, ból, zmeczenie -
        > to co towarzyszy wydawaniu na swiat dziecka "magicznie mija", kiedy maluch już
        > leży na brzuchu mamy.

        Niestety - takie gadanie spycha do strefy tabu depresje spowodowane ciężkim porodem. A nie każda kobieta 'zapomina'. Są takie, których dzieci pozostaną jedynakami - znam jeden taki przypadek osobiście + parę kobiet, które jeżeli będą miały kolejne dziecko to tylko w przypadku możliwości cesarki na życzenie.
        • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 08:59
          mujer_bonita napisała:
          >
          > Niestety - takie gadanie spycha do strefy tabu depresje spowodowane ciężkim por
          > odem. A nie każda kobieta 'zapomina'. Są takie, których dzieci pozostaną jedyna
          > kami - znam jeden taki przypadek osobiście + parę kobiet, które jeżeli będą mia
          > ły kolejne dziecko to tylko w przypadku możliwości cesarki na życzenie.

          Dlaczego tak uważasz? Tak rzeczywiście bywa, co nie zmienia faktu, że są kobiety, dla których ta trauma wcale się nie kończy z momentem dostania dziecka w ramiona (czy nawet później). Ja też tak "gadam" (spójrz poniżej), ale nie mam poczucia, że cokolwiek spycham do strefy tabu.
          • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 09:25
            jul-kaa napisała:
            > Dlaczego tak uważasz? Tak rzeczywiście bywa, co nie zmienia faktu, że są kobiet
            > y, dla których ta trauma wcale się nie kończy z momentem dostania dziecka w ram
            > iona (czy nawet później). Ja też tak "gadam" (spójrz poniżej), ale nie mam pocz
            > ucia, że cokolwiek spycham do strefy tabu.

            Z rozmowy z jedną koleżanką, która miała bardzo ciężki poród i spora traumę z tego powodu a wszyscy dookoła mówili jej: 'to się zapomina', 'matka zawsze zapomina jak ma już dziecko na brzuchu' itp. itd. Po paru takich tekstach zaczęła myśleć, że coś z nią nie tak :(

            W ogóle ciąża, poród, macierzyństwo ma być otoczone jakimś mistycyzmem, broń Boże coś złego powiedzieć! To ma być 'cudowne wydarzenie' a wg. mojej koleżanki było cytuję 'po prostu ch...wo'. Oczywiście nie przeczę, że nie wszystkie kobiety tak źle to przechodzą - nawet skłonna jestem przyznać, że większości endorfiny bardzo pomagają - jednak właśnie to całe 'zaszczebiotywanie' (cytat z koleżanki) powoduje, że kobiety dla których natura niestety nie była łaskawa i nie dostarczyła odpowiednio silnego wyrzutu hormonów czują się gorsze, złe, 'popsute' :(
            • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 12:22
              mujer_bonita napisała:
              > Z rozmowy z jedną koleżanką, która miała bardzo ciężki poród i spora traumę z t
              > ego powodu a wszyscy dookoła mówili jej: 'to się zapomina', 'matka zawsze zapom
              > ina jak ma już dziecko na brzuchu' itp. itd. Po paru takich tekstach zaczęła my
              > śleć, że coś z nią nie tak :(

              Ale to nie znaczy, że nie można mówić, że niektóre kobiety zapominają, jaki to był ból. To, że otoczenie Twojej koleżanki było całkowicie nieempatyczne nie zmienia tego faktu. Poza tym sądzę, że jednak mówienie "zapomnisz" jest raczej zyczeniem takiego zapomnienia i wpływa właśnie ze współczucia.

              Masz rację, ze macierzyństwo jest w jakiś sposób mitologizowane, ale nie popadajmy w przesadę w drugą stronę. Coraz częściej słyszę, że stwierdzanie _faktu_, że mleko matki jest dla dziecka lepsze niż mm, też jest wpędzaniem w kompleksy.
              • wariamiktoria Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 12:51
                Ja o swoich przejściach nie zapomniałam, nawet wróciły jak bumerang gdy syn kończył rok. Ten ból i cierpienie łatwiej znieść bo jest wspaniała nagroda. Ale nie zmienia ona faktu, że nie jest to doświadczenie łatwe. I tak samo jak mało mówi się o depresji poporodowej, równie mało jak nie mniej o ciążowej. A zaręczam, że jest równie okrutna jak zwykła depresja. Gdy słyszę o matkach rodzących i porzucających dzieci na śmietnikach zastanawiam się, ile z nich było dotkniętych depresja. A z otoczenia słychać głównie jaki to "błogosławiony" stan.
                W poród ozgarmiczny nie wierzę, tzn nie dla wszystkich. Może jakieś jednostki mogą, ogół nie. Gdyby była taka możliwość już dawno by ją odkryto i wcielono. Mamy kilka dróg osiągania orgazmu, może dla tej pani z filmu jedną z nich jest poród. Może ją ból dodatkowo stymuluje i to właśnie ten ból.
              • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 12:53
                jul-kaa napisała:
                > Masz rację, ze macierzyństwo jest w jakiś sposób mitologizowane, ale nie popada
                > jmy w przesadę w drugą stronę. Coraz częściej słyszę, że stwierdzanie _faktu_,
                > że mleko matki jest dla dziecka lepsze niż mm, też jest wpędzaniem w kompleksy.

                I tak i nie. Pewne kwestie, wypowiedziane w pewnych momentach, w pewien sposób brzmią jak prawdy objawione. W ogóle zwróć uwagę na samo sformułowanie użyte przez kotawtrampkach:
                "Ale często spotykam sie z tym, że kobiety określają, iż trud, ból, zmeczenie - to co towarzyszy wydawaniu na swiat dziecka "magicznie mija", kiedy maluch już leży na brzuchu mamy."

                To jest imperatyw - 'magicznie mija kiedy maluch leży na brzuchu mamy'. W sumie właśnie o to mi chodzi - o nie używanie kategorycznych stwierdzeń bo w tej formie są one tak naprawdę KŁAMSTWAMI. Można powiedzieć 'niektórym kobietom', można 'większości kobiet' można powiedzieć 'mnie minęło' ale nie WSZYSTKIM.

                Właśnie w kategorycznych stwierdzeniach zatraca się empatię. Bo niestety prawda jest taka, że nie dla wszystkich kobiet natura jest wspaniałomyślna. A jak nie jest to później jest tylko gorzej - trauma bagatelizowana słowami 'to mija' (a nie mija) albo wręcz wzmacniana stwierdzeniami 'dużo zależy od nastawienia' (czyli jak nie mija to jej wina bo miała złe nastawienie) albo 'miłość do dziecka wypiera złe wspomnienia' (czyli jak nie potrafi zapomnieć to dziecka nie kocha!). To naprawdę bardzo delikatna kwestia!
                • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 14:39
                  ja nie widzę imperatywu. w zdanie "Ale często spotykam sie z tym, że kobiety określają..." jest mowa o tym, że autorka postu często spotykała się z tym, że same rodzące
                  • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 14:42
                    że same rodzące to tak określały. To nie jest kategoryczne stwierdzenie, że ból mija, ale że niektóre kobiety (w tym ja) mówią o tym w ten sposób.
                    Jasne, że warto podkreślać i drugą stronę medalu (że nie wszystkie zapominają), ale nie można tego robić zamykając usta zapominalskim ;)
                    Poza tym zgadzam się też z tym, że często takie traumatyczne wspomnienia warto przepracować.
                    • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 15:26
                      jul-kaa napisała:
                      > że same rodzące to tak określały. To nie jest kategoryczne stwierdzenie, że ból
                      > mija, ale że niektóre kobiety (w tym ja) mówią o tym w ten sposób.

                      Julko - łopatologicznie - te 'niektóre' kobiety mówią właśnie w formie imperatywu 'to mija', 'to SIĘ zapomina', 'MIŁOŚĆ do dziecka wypiera złe wspomnienia' itp. Nie mówią 'MI minęło', 'JA zapomniałam', 'JA kocham moje dziecko więc mimo, że ciężko to było warto' itp. Takie empatyczne wypowiedzi padają tu na forum - w innych miejscach niestety 'zaokrągla' się doświadczenia :( A wiem, że to naprawdę przykre dla tej mniejszości.

                      I właśnie nie chodzi mi o zamykanie ust ale zwrócenie uwagi na formę. Bo to 'się' nie zapomina. Tak działa biologia czyta biologia, żadna tam 'magia'. Hormony - działają albo nie. Można mieć niestety pecha :(

                      Wiesz co mi to przypomina? Oglądałam kiedyś program Doroty Wellman - wywiad z kobietą, która długo starała się o dziecko, później zdecydowała się na in vitro (temat na fali). I ona mówiła, że na początku jak się pytali ludzie 'kiedy dziecko' itp. to jej nie przeszkadzało. Nie ukrywała, że się starają z mężem. Ale z czasem i narastaniem problemów pytania zrobiły się coraz bardziej bolesne, aż w końcu jak sama określiła 'wyła wewnątrz'. I stwierdziła, że nigdy żadnej kobiecie nie zada takiego pytania, bo może trafić na taką jak ona. Z pozoru niewinne stwierdzenie, pytanie zadane z czystej sympatii możne naprawdę sprawić ogromny ból.

                      > Poza tym zgadzam się też z tym, że często takie traumatyczne wspomnienia warto
                      > przepracować.

                      Mojej koleżance wystarczyło po prostu wygadać się osobie, która jak sama to określiła nie 'zaszczebiotywała' jej. Nie miała depresji poporodowej - zwyczajnie miała ciężki, bolesny, długi poród i chciała to głośno powiedzieć, bez uspokajania i (w jej odczuciu) bagatelizowania słowami 'zapomnisz' itp.
                      • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 18:03
                        mujer_bonita - łopatologicznie - takie stwierdzenia w tym wątku nie padły. A jeśli padają gdzieś indziej, to do nich się odnoś.

                        > Z pozoru niewinn
                        > e stwierdzenie, pytanie zadane z czystej sympatii możne naprawdę sprawić ogromn
                        > y ból.

                        Nie chcę być okrutna, ale nadal to nie pytający mają problem, tylko pytana. Nie można wyznaczyć takiej strefy pytań tabu, bo nie będzie o czym rozmawiać. Nie wolno pytać, jak rodziłaś, czy zamierzasz mieć dzieci, jak je karmisz... Jasne, że warto mieć umiar, że warto nie włazić innym w zycie z buciorami, ale nie popadajmy w przesadę.
                        • zarin Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 19:52
                          Jest ogromna różnica między pytaniem, czy ktoś chce mieć dzieci, a pytaniem "a kiedy dzieci?". Przy czym IMHO to pierwsze też nie powinno paść wobec osoby, z którą się nie ma żadnych bliższych kontaktów. To tak jakby pytać obcej kobiety, czy lubi facetowi robić fellatio.
                        • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 21:02
                          jul-kaa napisała:
                          > mujer_bonita - łopatologicznie - takie stwierdzenia w tym wątku nie padły. A je
                          > śli padają gdzieś indziej, to do nich się odnoś.

                          Odnosiłam się do stwierdzeń kobiet, które przytoczyła kowtrampkach. Konkretnie do nich.

                          > Nie chcę być okrutna, ale nadal to nie pytający mają problem, tylko pytana.

                          Jeżeli masz w 4 literach to, że możesz sprawić komuś swoim słowami ból to masz rację - jesteś okrutna. Ja na tym poziomie braku empatii nie chcę funkcjonować.
                          • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 21:14
                            mujer_bonita napisała:
                            > Jeżeli masz w 4 literach to, że możesz sprawić komuś swoim słowami ból to masz
                            > rację - jesteś okrutna. Ja na tym poziomie braku empatii nie chcę funkcjonować.

                            Nie mam w nosie (ani nigdzie indziej) tego, czy mogę komuś sprawić przykrość, ale mam świadomość, że _każde_ pytanie/stwierdzenie może być dla drugiego człowieka bolesne. Jasne, że kobiecie od lat starającej się o dziecko nie będę truć zadka o tym, jakie to macierzyństwo jest wspaniałe, ale zakładam, że pytający po prostu mogą nie mieć pojęcia, co dla drugiej osoby jest problemem - i do tego sie odnosiłam. W domu wisielca nie rozmawia się o sznurze - tak? Ale trzeba najpierw wiedzieć, że to jest właśnie dom wisielca.

                            > Odnosiłam się do stwierdzeń kobiet, które przytoczyła kowtrampkach. Konkretnie
                            > do nich.

                            Taką kobietą (mówiącą, że zapomniała) jestem i ja. Odbieram Twoje wpisy jako sugerujące mi, że nie powinnam opowiadać o tym, że zapomniałam o koszmarnym bólu porodowym, bo to źle wpłynie na inne kobiety, które zapomnieć nie mogą. A przecież zupełnie nie o to chodzi... Trzeba pokazywać różnice między kobietami, bo tylko tak można coś osiągnąć. Ja zapomniałam, wariamiktoria nie zapomniała - można się skupić na tym, dlaczego tak się stało, ale naprawdę nie ma sensu mówić, że kobiety takie jak ja powinny zamilknąć.
                            • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 21:31
                              Julko - napisałam konkretnie o co mi chodzi. Ty nadal piszesz swoje - wcale nie starasz się zrozumieć o co chodzi. Po prostu bez zastanowienia powtarzasz to samo. To nie rozmowa tylko monolog. Postaraj się może wyjść poza swoje 'ja uważam' to może dostrzeżesz o co chodzi.
                              • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 21:42
                                Czekaj, może rzeczywiście się pogubiłam? Tobie chodzi o to, że wiele kobiet umniejsza cierpienia innych sugerując, ze KAŻDA zapomina (powinna zapomnieć) o bólu i że miłość do dziecka przesłania wszystko, tak? Faktycznie tak się zdarza, ja nawet czytałam teksty, że po cc lub porodzie z zzo mniej się kocha dziecko (!?). I mnie również to oburza. I rzeczywiście, jest to gadanie, które spycha do strefy tabu depresje spowodowane ciężkim porodem.
                                Ale nie zgadzam się z tym, że stwierdzenie "ja zapomniałam" (a tak odebrałam to, co relacjonuje kot) jest tym samym.
                                Trochę się zacietrzewiłaś mam wrażenie i nie widzisz, że stoimy po tej samej stronie barykady.
                                • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 22:00
                                  jul-kaa napisała:
                                  > Ale nie zgadzam się z tym, że stwierdzenie "ja zapomniałam" (a tak odebrałam to
                                  > , co relacjonuje kot) jest tym samym.

                                  Julko ja wyraźnie napisałam ze 2-3 posty wyżej, właśnie chodzi mi o mówienie w formie 'JA zapomniałam'. Bo jest znaczna różnica między stwierdzeniem 'ja zapomniałam' a np. 'miłość do dziecka sprawia, że w magiczny sposób SIĘ zapomina'.

                                  W zdaniu, które przytoczyła Kot nie ma - kobiety określają, że trud, zmęczenie IM przeszło' jest, że 'przechodzi' (imperatyw).

                                  Drugie zdanie to też imperatyw.
                                  'Łatwo o bólu zapomnieć po jakims czasie (chyba ze sie bardzo chce pamiętać i ciągle do tego wraca :) )'
                                  Kolejny ślepy róg, w które zapędza się kobiety. Owszem - ciągłe wracanie wzmacnia traumę ale to zdanie wybitnie sugeruje, że pamiętają tylko te, które CHCĄ - to zwalanie na nie winy! A w przypadku właśnie tych kobiet, którym hormony nie dały błogosławieństwa zapomnienia to szczególnie okrutne! One na prawdę chciałyby odpłynąć na endorfinowym haju ale niestety nie było im to dane.
                • kotwtrampkach Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 22:53
                  ojej, ale tu się narobiło, a ja nie zaglądnęłam w porę ;)

                  mujer_bonita napisała:

                  > I tak i nie. Pewne kwestie, wypowiedziane w pewnych momentach, w pewien sposób
                  > brzmią jak prawdy objawione. W ogóle zwróć uwagę na samo sformułowanie użyte pr
                  > zez kotawtrampkach:
                  > "Ale często spotykam sie z tym, że kobiety określają, iż trud, ból, zmeczenie -
                  > to co towarzyszy wydawaniu na swiat dziecka "magicznie mija", kiedy maluch już
                  > leży na brzuchu mamy."
                  >
                  > To jest imperatyw - 'magicznie mija kiedy maluch leży na brzuchu mamy'. W sumie
                  > właśnie o to mi chodzi - o nie używanie kategorycznych stwierdzeń bo w tej for
                  > mie są one tak naprawdę KŁAMSTWAMI. Można powiedzieć 'niektórym kobietom', możn
                  > a 'większości kobiet' można powiedzieć 'mnie minęło' ale nie WSZYSTKIM.

                  ja tu kategorycznie zaprzeczę, jakoby w moich słowach gdziekolwiek był imperatyw ;-)
                  to tylko stwierdzenie faktu: JA spotykam kobiety, które tak mówią. spotykam je CZĘSTO (dużo słucham/słuchałam o porodach)
                  Nie napisałam, ze ból mija (a już nigdzie nie napisałam ze mija zawsze) - tylko, że znane mi kobiety (często - nie zawsze) tak twierdzą.
                  I nawet zamiast prostego MIJANIA próbowałam użyć "mija magicznie" - bo to (rozwiając myśl) nawet nigdy nie było stwierdzenie, że ból znika (i go nie ma), ale przestawały czuć ból na tę chwilę, kiedy dziecko lądowało na brzuchu mamy - może to nagłe zmniejszenie bólu, może odwrócenie uwagi.. pojęcia nie mam.
                  To też moje doświadczenia - nie mam ochoty porodu przeżywać znów, ale trudno jest mi przypomnieć sobie dokładnie, co było takiego odstraszającego.. Zatarło mi się. bez mitologizowania, wzlotów uczuć, niesamowitych wrażeń - zatarło się przez nieprzypominanie.
                  • jul-kaa Re: czy poród może być przyjemny? 28.12.10, 00:01
                    Czyli ja dobrze zrozumiałam, kocie :) Tak?
                  • mujer_bonita Sprostowanie :) 28.12.10, 08:05
                    kotwtrampkach napisała:
                    > ja tu kategorycznie zaprzeczę, jakoby w moich słowach gdziekolwiek był imperatyw ;-)

                    Nie w Twoich tylko w słyszanych przez Ciebie i tu na forum przez Ciebie przytoczonych ;)

                    > może to nagłe zmniejszenie bólu, może odwrócenie uwagi.. pojęcia nie mam.

                    A to bardzo proste - HORMONY :) Żadna magia - czysta natura tak to urządziła - od początku do końca.
        • zarin Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 19:39
          Podpisuję się pod tym, co napisałaś.
          Dodatkowo takie "zapomnisz jak zobaczysz dziecko" utrudnia wywalczenie ludzkich standardów okołoporodowych.
      • butters77 Re: czy poród może być przyjemny? 23.12.10, 00:36
        kotwtrampkach napisała:
        > ja sobie myślałam, że poród nie moze być tak straszny, jak by się mogło wydawać
        > - sa kobiety, które mają wiecej niż jedno dziecko :):)

        Dobre :-)
    • dorianne.gray Nie 22.12.10, 01:03
      Zupełnie w to nie wierzę.
    • mujer_bonita Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 08:10
      Hehe - a ja właśnie miałam zakładać wątek o tym dlaczego poród w PL to taki koszmar ;) Temat zastanawia mnie od jakiegoś czasu, szczególnie, że jestem koło 30-tki i znajomi rozmnażają się na potęgę :P Co ciekawe - zadowoloną z porodu znam osobiście tylko jedną kobietę - miała cesarką w prywatnej klinice (w państwowym szpitalu chcieli ją zmusić do sn).
    • bathilda Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 09:55
      To na pewno możliwe. Skoro w obu moich porodach wrzeszczałam do męża żeby mnie dobił szpadlem bo ja już nie jestem w stanie znieść tego bólu to statystyka mówi, że na drugim końcu skali musi być poród orgazmiczny. Choć osobiście nie spotkałam się z takim przypadkiem - tak jak pisze Adamantia, słyszałam o porodach z cyklu "chyba wizyta u dentysty jest gorsza", ale o przyjemnych to już nie.
    • aankaa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 11:45
      może nie tyle "przyjemny" co "obojętny" w przypadku gdy zaprzyjaźniony anestezjolog pospieszy z odpowiednimi medykamentami :) jak było w moim przypadku. Bliźniaki przyszły na świat sn
    • monika3411 Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 12:08
      Nie wierzę w to.
      Nie wierzę, że można czerpać przyjemność z samego porodu. Wierzę, że może odbyć się on szybko, sprawnie, w miarę mało boleśnie. Ale nie _przyjemnie_.
      Jestem po 3 porodach, z czego 2 sn i 1 cc.
    • diuszesa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 14:28

      Owszem - można dobrze urodzić - tzn. w przyjaznym otoczeniu, z życzliwymi ludźmi wokół, w zgodzie z własnym ciałem i własnymi potrzebami, w pozycji przez siebie wybranej, bez zbędnych medycznych zabiegów (przypsieszania, nacinania...). Wtedy poród może być znośny i może być przeżyciem, które dopiero pózniej (parę godzin, pare dni, miesięcy...?) określimy jako "dające się przeżyć"; może będziemy nawet wspominać z sentymentem, może z przyjemnością. Jednak wg mnie sama sytuacja porodu (mimo nawet najlepszego nastawienia rodzacej) niesie z sobą moment zniecierpliwienia i olbrzymiej trudnosci radzenia sobie z bólem, wysiłkiem.
      A jeśli dochodzi do tego momentu kryzysowego, to jednak dla mnie jest to wyznacznikiem tego, że sytuacja porodu nie jest przyjemna, bo obarczona zawsze brzemieniem tego kryzysu. Gdyby takiego kryzysu nie było, można byłoby powiedzieć, że poród to coś przyjemnego.

      Natomiast sam pomysl porodu orgazmicznego wydaje mi się jedynie modnym obecnie (nowoczesnym, kontrowersyjnym?) sposobem radzenia sobie z całą sytuacją porodu.

      Przy okazji polecam lekturę forum
      forum.gazeta.pl/forum/f,45447,porod_domowy.html
      a szczególnie watek relacji z porodów. Po lekturze widać, że można urodzić dobrze i znośnie.
    • idziejoannaoch Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 15:28
      dzięki za odpowiedzi :) sama czytając różne fora odnoszę wrażenie, że wiele osób widzi te kobiety, które skarżą się na ból, na wywoływanie porodu i na nacinanie jako marudy szukające dziury w całym. Spotkałam się z opinią, że kobieta, która rodzi jest tak zaaferowana tym, co się dzieje, że po pierwsze, lekarz nie dyskutuje z nią, czy nacinać, czy naciskać na brzuch (bo i o takich wypadkach słyszałam, podobno w moim rodzinnym mieście to bardzo popularna praktyka) czy nie, tylko po prostu robi co trzeba, bo kobieta nie myśli w takiej chwili racjonalnie. A po drugie, że w momencie porodu kobieta jest tak zaaferowana, hormony buzują itp, że najczęściej nawet nie zauważa, że coś tam jej się rozcięło.
      No i jeszcze zmuszanie rodzących do rodzenia w niby-fotelu ginekologicznym, co ktoś gdzieś porównał do próby zrobienia kupy, leżąc na plecach z nogami podniesionymi do góry.
      Czytając takie rewelacje, czuję się nielicho przerażona, że przyjdzie mi być może kiedyś rodzić w takich warunkach.
      • diuszesa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 16:10
        > Czytając takie rewelacje, czuję się nielicho przerażona, że przyjdzie mi być mo
        > że kiedyś rodzić w takich warunkach.

        To może poród domowy byłby dobrą alternatywą?
        Tylko, że ciąża powinna przebiegać bez żadnych problemów, wyniki i badania muszą być prawidłowe - i parę innych jeszcze czynników, któe kwalifikuja do porodu domowego.
        Ja bardzo, bardzo żałuję, że nie wiedziałam parę miesięcy temu o takiej alternatywie. Zdecydowałabym się na nia zamiast kłaść sie do szpitala 10 dni po terminie, a nastepnie miec na silę wywolywany poród, zakończony i tak cc z powodu zaburzeń tetna plodu po oksytocynie :-/ Teraz po cc nie moge już mieć domowego :-(
        A jesli nie poród domowy, to może poród ze wsparciem (aktywnym) bliskiej osoby - męża, dobrej polożnej, którzy nie pozwolą na pospieszne, zbędne interwencje medyczne w chwili gdy Ty będziesz juz troche mniej zdolna do asertywnej postawy?
        • idziejoannaoch Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 16:22
          Zobaczymy, mam nadzieję, że w tej kwestii sprawy dość szybko będą się poprawiać i jest szansa, że za jakieś 7-10 lat będzie już dużo lepiej. Bo patrząc na ogólne tempo zmian, to chyba 10 lat to cała epoka.
          • diuszesa Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 16:33
            idziejoannaoch napisała:

            >
            > i jest szansa, że za jakieś 7-10 lat będzie już dużo lepiej.

            7-10 lat? Hehe, a ja naiwna myslałam, ze 7-10 miesięcy ;-)

            No, za te pare lat duzo moze sie zmienić. Oby na lepsze!
          • edhelwen Re: czy poród może być przyjemny? 23.12.10, 01:15
            No ja 2 lata temu myślałam, że o prywatnej klinice położniczej w moim mieście nie ma co marzyć przez następne hm 5 albo więcej lat. A tu rach ciach znienacka ;) zbudowali w rok :D Klinika rusza oczywiście dopiero na początku 2011 o ile się nie mylę.
            Ja biorę pod uwagę poród tylko w prywatnej klinice i tylko za pieniądze. Dziwne, że o cenach nikt nie wspomina. Ale mowa jest o tym, że będą pewnie kontrakty z NFZ, a wyższy standard za dopłatą, nie ma też mowy o tym co będzie dla kobiet na NFZ i co to jest ten wyższy standard.
            Ale jak widać "niemożliwe" stało się możliwe :)) (czas odkładać kasę na przyszłość ;))) )
      • kasiadj07 Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 16:49
        idziejoannaoch napisała:

        Spotkałam się z opinią, że kobieta, kt
        > óra rodzi jest tak zaaferowana tym, co się dzieje, że po pierwsze, lekarz nie d
        > yskutuje z nią, czy nacinać, czy naciskać na brzuch (bo i o takich wypadkach sł
        > yszałam, podobno w moim rodzinnym mieście to bardzo popularna praktyka) czy nie
        > , tylko po prostu robi co trzeba, bo kobieta nie myśli w takiej chwili racjonal
        > nie. A po drugie, że w momencie porodu kobieta jest tak zaaferowana, hormony bu
        > zują itp, że najczęściej nawet nie zauważa, że coś tam jej się rozcięło.

        Rodziłam dwa razy, w tym raz łatwo, drugi raz trudno i powiem Ci, że to właśnie tak jest. Zresztą w tym przypadku nie wyobrażam sobie, kiedy lekarz miałby ze mną dyskutować, czy mi naciąć krocze, czy nie, to on powinien wiedzieć, czy jest to potrzebne. Inna sprawa, czy nie jest to nadużywane, ale to chyba nie ten wątek. I u mnie było tak, że tak intensywnie przeżywałam skurcze parte (bolało mnie wszystko), że nie zauważyłam i nie poczułam, kiedy krocze zostało mi nacięte, robiła to położna, a nie lekarz. Zresztą jeśli poród przebiega prawidłowo, to lekarz przychodzi tylko na sam koniec, całość prowadzi położna.

        > No i jeszcze zmuszanie rodzących do rodzenia w niby-fotelu ginekologicznym, co
        > ktoś gdzieś porównał do próby zrobienia kupy, leżąc na plecach z nogami podnies
        > ionymi do góry.

        Ja się spotkałam z łóżkami, które na ostatnią fazę porodu przekształca się w fotel, ale tam raczej nie siedzi się z nogami do góry, te komentarze są chyba jednak trochę przesadzone:)
        Od tego zmuszania chyba jednak się odchodzi, trzeba ukończyć szkołę rodzenia i można się umawiać na porody rodzinne, indywidualne sale, rodzenie w wannie, wszystko zależy jaki szpital się wybierze. A to, że w niektórych regionach nie ma wyboru, to oczywiście inna sprawa.

        > Czytając takie rewelacje, czuję się nielicho przerażona, że przyjdzie mi być mo
        > że kiedyś rodzić w takich warunkach.

        Ja bym jedynie radziła nie wgłębiać się w forumowe mądrości za bardzo. Z doświadczenia wiem, że kobiety mają tendencje do demonizowania swoich porodów, w pewien sposób chwalić się, jak to u mnie było trudno, itp. Wydaje mi się, że osoby, które naprawdę ciężko to przeżyły, raczej się nie uzewnętrzniają na tego typu forach. A co do szpitali, to nie tylko przy porodach jest ciężko, na innych oddziałach warunki często są dużo gorsze.
        Zresztą nigdy nie wiemy, jak będzie przebiegała nasza ciąża i na jaki rodzaj porodu będziemy zmuszone. Lepiej się zbytnio moim zdaniem nie nastawiać (że tylko poród w domu, itd), bo możemy się srogo zawieść. Jak dla mnie, porody to były ciężkie przeżycia, ale to tylko epizody w przeszłości, było, minęło, czegoś wartościowego mnie nauczyło i nie ma co roztrząsać bólu. Tak jak zresztą nie wiemy, czy nie spotka nas zapalenie wyrostka, czy inne nieszczęście, kiedy możemy wylądować w szpitalu. I wtedy nie mamy komfortu spokojnego wyboru odpowiedniego szpitala.
        Lepiej zadbać o własne zdrowie, wybrać zawczasu dobrego lekarza prowadzącego i nastawiać się pozytywnie. A co nam życie przyniesie, to się zobaczy:)
        • nomina Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 20:01
          Kasiu, trochę się nie zgadzam z tym demonizowaniem. W Polsce panuje przerażająca tendencja do łamania praw człowieka, jeśli chodzi o prawo do uśmierzenia bólu (powiedzmy sobie szczerze - pacjenta się torturuje), bo lekarze podchodzą drastycznie schematycznie do każdego pacjenta. Nie patrząc, że pacjentka A ma dysfunkcyjne mięśnie dna miednicy, pacjentka B słabą odpowiedź (lub wręcz nietolerancję) na standardowe znieczulenia, pacjentka C chorobę, która (sama lub z powodu leków) powoduje takie czy inne interakcje wywołujące niestandardowe reakcje na dokonywane na niej działania medyczne, pacjentka D zwykłą neuropatię. I wszystkim trzeba zapewnić inne procedury postępowania przy porodzie, ZWŁASZCZA w zakresie łagodzenia bólu.

          A poród to przecież jeszcze - oprócz uszkodzeń pacjentki - życie i zdrowie malutkiego dziecka. I ewentualne powikłania na całe życie jego i matki. Te historie o wymuszanych porodach trwających dwie doby, gdzie dziecko jest za duże, matka niezdiagnozowana pod kątem wydolności mięśniowo-nerwowej swojej miednicy, albo dziecko zaplątane pępowiną - przecież nie są wyssane z palca. I nikt nie patrzy, że ta trauma mioneurogenna, jaką fundują lekarze pacjentce, może skończyć się (i pewnie niejednokrotnie kończy) zaburzeniami neurologicznymi (tzw. pamięć neuronów, czy jakoś tak - bodźca nie ma, a zaburzone przewodzenie jeszcze jest) i mięśniowymi (oczywiście, nikt pacjentce, która ciągle "czuje" ten poród w swoim ciele nie zaproponuje nawet głupiej elektrostymulacji mięśni dna miednicy czy jeszcze głupszego TENS-a).
          Więc to nie jest histeria - część pacjentek naprawdę może "czuć" jeszcze konsekwencje porodu i nie jest to dramatyzowanie.
          • dorotaifilip Nomina, podpisuję się obiema łapkami 22.12.10, 20:15
            Nomina, o to to - rutyna rutynie nierówna, ale z powodu braku pieniedzy ( wolę myślec, że to tylko to), to co się robi ze służbą zdrowia to horror. Ja sama jako pacjentka coraz częściej to zauważam.
            dorota
            • nomina Re: Nomina, podpisuję się obiema łapkami 22.12.10, 22:29
              W służbie zdrowia jest masa pieniędzy. Tylko marnotrawione lub "przekręcane". Część marnowana z powodu właśnie złych procedur lub ich braku, co powoduje chaos diagnostyczno-terapeutyczny i generuje koszty latania po lekarzach i szukania tego kumatego, co samodzielnie myśli. Ale rzucanie bluzgami przez położną czy złośliwe przetrzymywanie rodzącej drugą, trzecią dobę, bo zalecenie do cc wystawił na skierowaniu lekarz, którego akurat odbierający poród nie lubi - to już nie jest kwestia biedy w służbie zdrowia. Chyba że biedy umysłowej. Ale taka bieda powinna dyskwalifikować zawodowo, bo jak ja wrzasnę do klienta: "się nie wydziera, k...a, inne wytrzymały, to i ona wytrzyma, było o tym myśleć, jak dawała d...y!!!" albo jak spowoduję zagrożenie zdrowia i życia klienta - to nie tylko polecę na zbity pysk, ale w parę godzin będę miała na karku prokuratora i adwokata klienta.
              • mujer_bonita Dlaczego bak empatii tylko na porodówce? 22.12.10, 22:39
                nomina napisał(a):
                > bo jak ja wrzasnę do klienta: "się nie wydziera, k...a,
                > inne wytrzymały, to i ona wytrzyma, było o tym myśleć, jak dawaład...y!!!"

                Swoją drogą wyobrażacie sobie onkologa mówiącego do pacjenta:
                'Nie jęcz pan - ma pan raka MUSI BOLEĆ' ????
                • jul-kaa Re: Dlaczego bak empatii tylko na porodówce? 22.12.10, 22:55
                  Nie tylko. Byłam u lekarza z bolesnymi ostrogami piętowymi i lekarz mi nawrzucał że śmiem narzekać. Przecież ludzie ludzie miewają raka i bardziej ich boli!
                • nomina Re: Dlaczego bak empatii tylko na porodówce? 23.12.10, 23:16
                  Onkologii nie przerabiałam, ale na urologii i neurologii słyszałam nie raz... i cięli mnie na żywca, bo przecież "niemożliwe, że lignokaina nie znieczula pani"... i w maju, gdyby nie mąż współpacjentki, udusiłabym się (znieczulenie zeszło, środków p/bólowych niskohistaminowych nie podano, dostałam rzutu neuropatycznego, a potem, jak histaminka mi strzeliła, zaczęłam się dusić)... z powikłań mioneurogennych wychodzę siedem miesięcy (pół roku rehabilitacji dzień w dzień i koszmarnych dawek fentanylu z oksykodonem)... Z infekcji wciąż nie wyszłam... Pielęgniarki odmówiły przyjścia, zmiany pozycji po zzo i podkładu, bo "pani jest za młoda, by znać, co to ból" (a mnie dwa miesiące wcześniej wypisano ze szpitala kwadrans przed operacją, nikt nie odważył się do dzisiaj znieczulać, takie mam uszkodzenia neuropatyczne z powikłaniami krążeniowo-oddechowymi) i k... jedne, śmiały się ze mnie, kiedy prosiłam o podanie mi wziewu na duszności astmatyczne - stał za daleko, nie mogłam sięgnąć. Nie podały, wyszły. Podał mąż tej pacjentki. A lekarz nie przyszedł, zaocznie zlecił lek, który jest skrajnie dla mnie niebezpieczny, nie dość, że gość miał to zapisane wołami w karcie, na górze, to jeszcze własny producent leku takimi samymi wołami napisał, żeby nie podawać w astmie i nietolerancji ze względu na bardzo silny wyrzut histaminy...
                  ... do dziś zastanawiam się, czy zawiadomić prokuraturę o spowodowaniu rozstroju zdrowia powyżej 14 dni i usiłowaniu pozbawienia życia... stopują mnie dwie rzeczy - że oberwie, jako kierownik kliniki, lekarz, którego lubię i mi pomagał, i że kiedyś w bardziej oczywistej sprawie nie mogłam uzyskać zainteresowania aparatu sądowniczego...
              • madzioreck Re: Nomina, podpisuję się obiema łapkami 22.12.10, 23:13
                bo jak ja wrzasnę do klienta: "się nie wydz
                > iera, k...a, inne wytrzymały, to i ona wytrzyma, było o tym myśleć, jak dawała
                > d...y!!!" albo jak spowoduję zagrożenie zdrowia i życia klienta - to nie tylko
                > polecę na zbity pysk,

                No właśnie, to jest po prostu... a potem taka pani idzie gdzieś załatwić swoją sprawę i musi być Wersal :/ Na przykład taka pani z rejestracji w mojej przychodni, kiedy prosiłam o wizytę nie mając stempelka... tłumaczę, że książeczka w drodze do kadr na drugi koniec kraju, a kobieta, pół do mnie, pół do kolezanki z rechotem: "Kadry to mogą byc nawet w Honolulu"... jakbym ja tak do klienta, to byłby siwy dym i po pracy
      • sarahdonnel Re: czy poród może być przyjemny? 25.12.10, 13:49
        Miałam luksus (???) rodzić w domu z wyboru, pod opieką położnej (a w zasadzie położnych i pielęgniarki), bez znieczulenia, i mieć podręcznikową ciążę.
        Łopatą do głowy, dla chłopa (uwaga, porównanie na granicy dobrego smaku): wyobraź sobie, że musisz zrobić kupę rozmiaru i twardości melona 'galia' w całości.
        Wskazówka dla rodzącej, że należy wezwać położną: 'zadzwoń, jak nie będziesz w stanie zbudować pełnego zdania z bólu'.

        'Opisowo' pamiętam, o co chodzi, ale jedyny 'zmedykalizowany' element (poza paroma szwami), to był zastrzyk z oksy już jak było po wszystkim, podobno, żeby macica szybciej się kurczyła. Może dlatego się mi zapomniało. A skurcze parte miałam ponad 2 godziny (przy króciutkiej końcówce 1 fazy).

        A położna potem stwierdziła, że gdyby wszystkie kobiety tak włączyły w sobie instynkt, jak włączył się u mnie, to nie miałaby co robić. Ale to też akurat cecha osobnicza...
    • dziudziulek Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 16:42
      Na tyle miliardów kobiet którejś może się przytrafić orgazm w czasie porodu. A tak na poważnie to oglądałam ostatnio program na travel and living, w którym była taka kobieta. Akcja porodowa przebiegała standardowo; tzn. skurcze, ból, itp, itd. I wreszcie po kilku godzinach gdy dziecko już wychodziło na zewnątrz przeżyła orgazm. Najpierw krzyczała z bólu i krzyk płynnie zmienił się w inny rodzaj :). Komentujący lekarz nie był zdziwiony. Mówił, że jest to możliwe. Przechodzące w kanale dziecko uciskało te miejsca, które akurat dopomogły pani w tej niecodziennej sytuacji przeżyć orgazm. To tak w wielkim skrócie.

      Ja podobnie jak dwie dziewczyny wyżej, w czasie akcji już chciałam podziękować. Niemoc, bezsilność. Bezradność trzech lekarzy, przerażona położna. Nie było jak odkręcić porodu bo przez 25 min. było widać włosy mojego dziecka. Ani w jedną, ani w drugą. Poród koszmar. Zniszczone zdrowie. Nie zapomniałam. Gdy położyli mi dziecko na brzuchu ledwie zdołałam spojrzeć taka byłam zmęczona. I myśl: OK, z małym wszystko w porządku. Żadnej euforii, żadnych wzruszeń. Później godzina szycia. Później z małym do sali. Od razu zadałam sobie pytanie czy mimo tego, co przeżyłam piszę się na taką jazdę jeszcze raz. Odpowiedź była twierdząca. Ale póki co się nie decyduję.
      • kasiadj07 Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 16:58
        > Ja podobnie jak dwie dziewczyny wyżej, w czasie akcji już chciałam podziękować.
        > Niemoc, bezsilność. Bezradność trzech lekarzy, przerażona położna. Nie było ja
        > k odkręcić porodu bo przez 25 min. było widać włosy mojego dziecka. Ani w jedną
        > , ani w drugą. Poród koszmar. Zniszczone zdrowie. Nie zapomniałam. Gdy położyli
        > mi dziecko na brzuchu ledwie zdołałam spojrzeć taka byłam zmęczona. I myśl: OK
        > , z małym wszystko w porządku. Żadnej euforii, żadnych wzruszeń. Później godzin
        > a szycia. Później z małym do sali. Od razu zadałam sobie pytanie czy mimo tego,
        > co przeżyłam piszę się na taką jazdę jeszcze raz. Odpowiedź była twierdząca. A
        > le póki co się nie decyduję.

        Ja miałam podobne odczucia po moim drugim porodzie, ale teraz, po sześciu latach byłabym gotowa na kolejny raz. Tyle, że z innych przyczyn zdrowotnych już się nie zdecyduję. I bardziej to, że kolejnego razu nie będzie jest dla mnie przykre, niż moje trudne wspomnienia.
        • dziudziulek Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 17:09
          kasiadj07 napisała:

          > I bardziej to, że kolejnego razu nie będzie jest dla mnie przyk
          > re, niż moje trudne wspomnienia.

          U mnie podobnie.
    • dorotaifilip Re: czy poród może być przyjemny? 22.12.10, 20:07
      Jeśli jest w otoczeniu ludzi, którym ufasz i którzy Ciebie słuchają- to można zminimalizować to uczucie nieprzyjemności.

      Dla mnie obecne ogromne zmedykalizowanie porodu i nazywanie jego "siłami natury" jest pomyłką. Częściej robi się to dla dobra personelu, niż dla dobra rodzącej. Do tego brak informowania o konsekwencjach takiej "pomocy" typu podanie oksytocyny, nacinanie krocza, wyciskanie dziecka lub powstrzymania się od niej. Plus ograniczenie znieczulenia "dla dobra postępu w porodzie".

      Ja od momentu bycia w ciąży i porodu wierzę w obronną moc hormonów. Dzięki nim byłam na takim haju, że mam "dobre" wspomnienia, czyli mogłabym znowu rodzić, pomimo rodzenia na oksytocynie, nacinania, wyciskania dziecka z brzucha. Swój poród oceniam jako "średni". Naciecie tak ładnie mi zszył lekarz (miałam szczęście bo trafił mi sie super), że mogłam od razu spokojnie siadać i nic mnie nie bolało. Bardziej miałam pretensje o niepoinformowaniu mnie o tym, jak oksytocyna działa na noworodka. Otóż może przedłużać i nasilać żółtaczkę fizjologiczną.

      Co więcej, dla mnie bardziej zaskakujace było to co potem - i o tym wolę tu napisać. Nie pisze się zbyt często o konsekwencjach nie tyle bólu co ogromnego wysiłku jakim jest poród. Warto przygotować się do czasowego nietrzymania moczu po porodzie i nastawić sie na ćwiczenie TYCH męśni. To w ogóle jest wstydliwie pomijane, ale konsekwencją zwiotczenia i rozciągnięcia mięśni miednicy może być nawet w skrajnych przypadkach i pewnie raczej u "wieloródek" wypadanie macicy. Należy to do bolesnych bardzo przypadłości.

      Poza tym uroki hemoroidów utrzymujacych sie dłuższy czas po porodzie i niestety po latach wracające. Tu też warto przygotować sie do porodu lekkostrawną dietą i potem dbać o dietę, by w wc było lekko, łatwo i szybko.

      pozdrawiam - dorota
    • mujer_bonita Jak to możliwe, że tak to wygląda? 22.12.10, 21:43
      Jak już pisałam chciałam założyć osobny wątek odnośnie porodów w Polsce ale może tak przy okazji. Naszła mnie ostatnio refleksja, że jeżeli uznać, że poród to 'procedura medyczna' to jest to najczęściej przeprowadzana procedura szpitalna w kraju (średnio jakieś 1000 dziennie!), Dlaczego więc jej jakość jest tak dramatycznie niska? Dlaczego zadowolone kobiety to taka rzadkość? Jasne jest, że poród to raczej nic przyjemnego ale odnoszę się raczej do jakości opieki, przyjazności personelu, standardu opieki, wyposażenia oddziałów położniczych itp.

      Wyszło mi, że taka sytuacja to kombinacja 3 czynników:
      - kobieta, u której zaczyna się poród nie ma wyboru, jak pojedzie do szpitala a tam położna radośnie ogłosi, że jedyny na dyżurze anestezjolog właśnie robi cesarkę i zzo nici to co? nico!
      - w takcie porodu kobieta myśli o zdrowiu dziecka, więc jak będzie się czegoś domagać to można jej wiele wcisnąć, postraszyć, względnie zrobić coś bez jej zgody argumentując to 'względami medycznymi'
      - przekonanie, że po fakcie kobieta i tak 'zapomni' więc po co się starać?

      Kurcze, jakoś niewesoło mi z tym :(
      • bathilda Re: Jak to możliwe, że tak to wygląda? 22.12.10, 22:07
        I właśnie dlatego przy porodzie przydaje się mąż. Bo jego trudniej spławić niż rodzącą. Bo on nie ma "buzujących hormonów" i oczekuje racjonalnej odpowiedzi i wyjaśniania celu procedur medycznych. Bo on ma siłę chodzić 100 razy i pytać czy anestezjolog już skończył.

        Przy obu porodach miałam męża przy sobie i wiem, że choć oba były bardzo długie i bardzo cieżkie to bez niego byłyby po prostu nie do przeżycia.
        • srebrny.dzwoneczek Re: Jak to możliwe, że tak to wygląda? 27.12.10, 10:44
          Orgazmiczny to może niekoniecznie, ale łatwy i przyjemny owszem, a przy tym bezpieczny dla dziecka - cesarka na życzenie. Polecam.
    • ona3010 Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 10:44
      Porod to koszmar tak w skrocie... nie pamietam nic przyjemnego w tym. Horror.
    • he.ra Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 10:57
      Ja rodziłam 2 razy, oba porody sn. Po pierwszym porodzie twierdzilam ze nigdy więcej dzieci, że nie chce przechodzic przez to drugi raz....Przeszło mi to po ok 2 latach i rok temu urodziłam 2 syna.
      Co do tematu - w porodzie nie ma żadnej przyjemności (przynajmniej ja takowej nie znalazłam). Jestem w stanie opisac jak wyglądały obydwa moje porody, co robil mąz, co robily połozne ale nie jestem w stanie nikomu opisac rodzaju bólu ktory się wtedy czuje. Można pisac porownania do wypychania melonów, arbuzów itd itp ale mysle ze to i tak nie da nic temu kto tego nie przezyl. Rodząc drugi raz pamietam że powiedzialam do męża - "już mi się przypomniało dlaczego nie chciałam rodzić drugi raz". Moje spostrzezenie jest takie że bólu się nie zapomina - co najwyzej można zapomiec jego natęzenie. Faktem jest, ze jest to bol ktory konczy się rownie szybko jak sie zaczal i mysle ze stad to przeswiadczenie ze "po wszystkim" niektore z nas zapominaja jak to jest. Wydaje mi sie jednak, że podobnie jak bylo w moim przypadku, nie zapomina się bólu tylko skupia sie zupełnie na czym innym - w tym wypadku na własnym dziecku...
    • expecting Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 11:27
      Mój poród trwał 30 godzin (odeszły wody, brak postępu akcji, po 12 h zaordynowano kroplówkę z oksy, niestety, za dobrze nie szło..). Poród wspominam koszmarnie, z resztą skończyło się na cc, bo dziecku zaczęło lecieć tętno, odklejało się łożysko. Mało nie doszło do tragedii...
      Teraz jest straszna moda an naturalne rodzenie, kosztem chyba wszystkiego - nie wiem, w jakim celu byłam męczona przez te 30 h, skoro rozwarcia praktycznie nie było (no, pod sam koniec chyba miałam 6 czy 7 cm), znieczulenia nie udało się podać (dwie próby zakończone fiaskiem), ja nie miałam siły (ponad doba bez jedzenia, cały czas wymiotowałam, ledwo miałam siłę na nogach ustać), bolało jak cholera...
      Ogólnie - katastrofa. Następny poród na pewno będzie cc - no niestety, ja bardzo chciałam rodzić naturalnie, też byłam na fali tego filmu, mnóstwo czytania o doulach, naturalnych porodach, pozycjach, aktywności, ćwiczenia od połowy ciąży - ale po czymś takim nie dam się jeszcze raz na to namówić.
      • annajustyna Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 11:58
        Przedwczesne odejscie wod nie oznacza poczatku porodu - porod zaczyna sie od bolow porodowych, wiec 30 h to legenda.
        • poezja1983 Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 12:30
          to ja chyba jestem małym wyjątkiem. mój poród trwał niecałe dwie godziny. chodziłam z 5 cm rozwarcia a bóli nie miałam. akcja porodowa zaczęła się dopiero po podaniu oksytocyny i przebiciu pęcherza(bezpolesny zabieg). sama akcja( tzn.czas kiedy odczówałam bóle porodowe nie trwał nawet godziny). był fajny lekarz i dużo pomógł. ale to zależy chyba trochę od indywidualnych predyspozycji
        • expecting Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 13:38
          Wg szkoły rodzenia - w zasadzie od odejścia wód zaczyna się poród i należy udawać się do szpitala. Zatem takoż uczyniłam. Wody chlustały ze mnie strumieniami i nawet po 12, czy 24h nikt decyzji o CC nie podjął. Miałam rodzić naturalnie.
          Ciekawe, ile by to jeszcze potrwało, gdyby dziecku tętno nie opadało. Zażynali by mnie kolejne 30 godzin?
          • annajustyna Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 16:48
            Wg mojej szkoly rodzenia nie - natomiast moja mama miala identyczne info, jak rodzila mnie (bylo to ponad 30 lat temu). Rodzilas w kiepskim miejscu, byc moze od razu powinnas byc szykowana na cesarke.
            • expecting Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 21:02
              Czy ja wiem? Rekomendowany jako najlepszy w Krakowie...
          • titta Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 23:48
            I to jest glupota. W Szwecji nie przjeli by cie do szpitala, a kazali przespac sie w domu. Po co masz sie stresowac czekajac w szpitalu?
            • expecting Re: czy poród może być przyjemny? 28.12.10, 10:07
              w sumie akurat się nie stresowałam - zanim mnie przyjęli i zbadali, była 20 (przyjechałam po 18), potem jeszcze raz zajrzała położna, potem całą noc słuchałam porodów (chyba z sześciu wysłuchałam), bo leżałam na sali przedporodowej, potem o 4 zrobili mi ktg i o 6 zbadali, o 9 dali kroplówkę i nakazali się ruszać (sala miała z 3x3 m, wszystko pozastawiane, cięzko było, ale dreptałam w kółko, wciąż słuchając porodów) :)
              W sumie miałam straszny poród, który mógł się bardzo źle skończyć, ale jestem gotowa urodzić ponownie (przez cc).
              • titta Re: czy poród może być przyjemny? 28.12.10, 22:24
                No w ogole sie nie stesowalas...
                ja po wysluchaniu porodu ruszala bym sie: w kerunku domu.
                Ja chce rodzic wlasnie w domu albo najlepiej w jakims miejscu, ktore w razie potrzeby oferuje jakies zaplecze ale nikomu do glowy nie przycodzi podlaczanie kroplowki bez wyraznych wskazan (ktg - tentno mozna sprawdzic stetoskopem - i innych wynalazkow). Na szczescie ja nie zmienie miejsca zamieszkania ta druga opcja moze byc calkiem realna.
        • byly_morderca Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 21:39
          Mój poród trwał 30h, z czego ostatnie 4 pod oxy, zakończony kleszczami. Zdecydowanie nie legenda.
    • czarnooka18 Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 12:26
      mnie się pierwsze bóle zaczęły od 3 nad ranem . Fakt byłam na wywołaniu i akcja się zaczeła po ostatnim z serii zastrzyków ( 3 dni rano i wieczorem). Około 9 był obchód w szpitalu a mnie lekarz opierniczył za bajzel na łózku. NO świetnie się sprząta ze skurczami ale facet tego nie zrozumie. Przyjechal mąż i jego obecność mi bardzo pomogła. Koło 15 stwierdzli ze 8 cm i mam sie klasc na fotel. Tyle ze na tych 8 sie skonczylo... akcja nie postepowala. Dwie godziny później gdy 2 polozne juz probowaly mi masować szyjke i nic, podszedl ten lekarz i jak mi wsadzil te swoje łapsko to wszystko puściło (auć!!!) o 17 odeszly mi wody do konca wiec zgodnie z procedurą po 2 h powinno byc ciecie cesarskie. NIc sie dalej nie dzialo- lezalam godzine w przeraźliwych skurczach , poród w ogole nie postepowal- nic kompletnie a oni mi tylko kazali sie klasc to na lewej to na prawej stronie. NIe mialam juz na to sil wiec w zasadzie mąż mnie przekręcał. Cały czas robili KTG a ich miny byly takie ze sie martwilam jak nie wiem o dziecko. O 19 jak juz powinni mnie ciąć to lekarz powiedzial ze podadza mi jakąś Oksytocyne nr 10, adrenaline i tlen, i dopiero po tym ruszylo. O 19.30 młoda sie urodziła, mnie nie nacieli- mnie przecieli az za tyłek. Jak lekarz mnie zszywał to powiedział ze z moją miednicą nigdy nie powinnam rodzic naturalnie. I ja sie kurde pytam czemu oni tych miednic nie sprawdzaja rutynowo. NIby cos tam mierzą ale ja biodra mam szerokie i wyszlo ze miednica odpowiednia. Młoda miala 3510- jakby miala 300 gram wiecej lekarz powiedzial ze by byla cesarka. Noi fajnie tylko ze juz wiem ze rodzic naturlanie nie powinnam a papieru na to mi żadnego nie dali i jak będę chciała miec jeszcze jedno dziecko to muszę dać łapówe za cesarke!!! Długo do siebie dochodzilam ze wzgledu na duze cięcie, a 12 tygodni po porodzie na majtkach znalazłam fragment skóry którą mi zszywali. Więc jak mi jakas gwiazda powie ze jestem wyrodną matką bo chce zaplacic za cesarke to strzele w pysk - moja młoda urodzila się pol godziny pozniej niz powinna i chwalić Pana Boga ze jest zdrowa - slyszalam juz o przypadkach ze dzieci sie rodza z porazeniem mózgowym dlatego ze lekarz zbyt długo zwlekal z decyzja o cesarskim cięciu.
      • poezja1983 Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 12:38
        czarnooka18 napisała:
        o 17 odeszly mi wody do
        > konca wiec zgodnie z procedurą po 2 h powinno byc ciecie cesarskie

        z tego co ja wiem od odejścia wód czeka się nie dwie a dwanaście godzin.
    • mdro Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 12:45
      "Przyjemny" to może za duże słowo, ale oba moje porody wspominam bez specjalnej przykrości, a pojawienie się skurczów partych mogę nawet określić jako "przyjemne", bo przestało mnie boleć. Tzn. przy drugim porodzie w ogóle bolało krótko i mało (naprawdę bolesne skurcze trwały góra z 10 min.), no ale w tym przypadku cała akcja od regularnych skurczów co 15 min. do momentu urodzenia się dziecka trwała 2 godziny. A nabuzowana hormonami byłam tak, że jakby po wszystkim dano mi szmatę i zasugerowano zmycie podłogi, to bym ze śpiewem na ustach cały korytarz szpitalny umyła ;-).

      Tyle, że ja miewałam b. bolesne miesiączki i w porównaniu z tym skurcze rozwierające nie były wcale gorsze, nawet w przypadku dłużej trwającego pierwszego porodu.

      Aha, oba porody z mężem, bez ZZO, pierwszy z oksytocyną (podaną ze względu na to, że zaczął się odejściem wód, a po paru godzinach akcja porodowa była za mało zaawansowana).
    • teresa104 Temat na głównej 27.12.10, 12:58
      wzrasta zatem prawdopodobieństwo, że zjawi się pani, która szczytowała;)

      A ja znowu się karcę, że czytam o tych nacięciach, chamskim personelu i innych nieszczęściach, która to lektura nikomu nie pomaga się z niczym oswoić, za to niektórych wydajnie zniechęca do rozmnażania, a przynajmniej utwierdza w decyzji o zaniechaniu rozrodu.
    • yassna Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 13:32
      nie.
    • titta Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 18:00
      Orgazm, to reakcja na podraznienie mechaniczne, takze na ucisk. Mozna miec orgazm w czasie porodu ale to wcale nie oznacza, ze jest on bezbolesny. Bezbolesne porody zdazaja sie niezmiernie zadko.
      • myszonor Re: czy poród może być przyjemny? 28.12.10, 00:11

        > Orgazm, to reakcja na podraznienie mechaniczne, takze na ucisk. Mozna miec orga
        > zm w czasie porodu ale to wcale nie oznacza, ze jest on bezbolesny. Bezbolesne
        > porody zdazaja sie niezmiernie zadko.

        idą za tym tropem: skoro bolesny może równać się przyjemność - to może poród orgazmiczny są w stanie przeżyć masochiści, bo zwykła kobieta raczej nie!
        • titta Re: czy poród może być przyjemny? 28.12.10, 22:31
          W tym przypadku nie chodzi o synonim slowa przyjemnosc tylko o fizjologiczna reakcje.
    • phalene0 Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 19:03
      Dla mnie to najgorsze doświadczenie w życiu - z powodu nieludzkich lekarzy i położnych - nigdy nie zapomnę tego bólu i 24 h na sali porodowej. Gdyby byli litościwi to zrobiliby mi cesarkę gdyż skurcze miałam słabiutkie. Oxytocynę podali mi dopiero po 12 h tych skurczy które za słabe żeby urodzić ale bolały jak cholera. Z sali wyjechałam nieprzytomna - młodą położyli w łóżeczku koło mnie - nieprzytomnej i zostawili. Ostrzegam przed szpitalem na Polnej w Poznaniu.
      • yo_anka Re: czy poród może być przyjemny? NIE 27.12.10, 23:52
        > Z sali wyjechałam nieprzytomna - młodą położyli w łóżeczku koło mnie - nie
        > przytomnej i zostawili. Ostrzegam przed szpitalem na Polnej w Poznaniu.

        Polna to znana fabryka dzieci
        byle szybciej, bo jaki maja przerób :\
        jak wjechałam na prod do sali porodowej to na łóżeczku leżał sobie pod lampą samotny noworodek po powszednim porodzie, zostawili go tak bidulka, a matkę gdzieś wywieźli....

        patrzyliśmy z mężem oniemiali...

        po 10 minutkach położna przyszła go zabrać

        a wracają do pytania to nie, ale może ktoś kto rodziła kilak kilkanaście razy powie że miła orgazmiczny poród
    • mefika1 Re: czy poród może być przyjemny? 27.12.10, 20:12
      tak może być, mój taki był :) gdybym nie pojechała na kontrolne ktg to bym urodzila w domu bo do samych partych NIC nie czułam :) a i parte były hmmm... słabe i gdyby nie sugestie położnej "przyj" to bym nie parła napewno
      jak sie moja córa zaczęła drzeć widząc tą stronę świata to podniosłam głowę i zapytałam "to już"
      poród był na łóżku w pozycji na odwróconą biedronkę więc w najgorszej do rodzenia, ale mnie się podobało pod koniec ciąży byłam gruba wielka i ociężała ze z przyjemnością te 3 godzinki fazy 1 + 10 minut parcia sobie poleżałam
Pełna wersja