diuszesa
31.12.10, 13:16
Zakładam nowy wątek, żeby nie robić offtopu w innym wątku.
W nawiązaniu do posta forumki Mszn, na temat tego, czy przy facecie robić róznorakie zabiegi pielęgnacyjne czy też nie. Wklejam zaczątek dyskusji:
Re: Bielizna ukryje niedoskonałości w Sylwestra
aankaa odpowiada na post asfo:
chłop mi za każdym razem marudzi, jak mu mówię, że ma mi pomóc się w to ubrać. :P
===
no i tu się zastanawiam...
chłop od początku był przy tej metamorfozie. Ba ! aktywnie w niej uczestniczył i jest zachwycony efektem końcowym ? :)
to jak moja znajoma - mając już totalne dno na głowie zaprzęga męża do farb, wałków itp a później się dziwi, że zachwytu nową fryzurą w nim nie wzbudza :P Mam nadzieję (nie pytałam), że maseczki nakłada (i nosi) jak go nie ma w domu...
Mszn:
Sugerujesz, że jak facet nie widzi procesu farbowania, to mu się wydaje, że samo tak pięknie się zrobiło? Wydaje mi się, że myślący facet wie, jak wygląda farbowanie włosów, maseczki do twarzy (swoją drogą z czym tu się kryć? twarz w maseczce wygląda śmiesznie, a nie paskudnie; mam znajomą parę, gdzie on życzy sobie za każdym razem takiego samego maziaja na pysk, żeby wyglądać jak stwór), i zakładanie gorsetów. Mam też nadzieję, że takiemu myślącemu facetowi partnerka nie zbrzydnie, jak to i owo zobaczy, albo nawet jak będzie przy tym i owym pomagał.
Oczywiście dotykamy tutaj odwiecznego tematu pt. czy być tajemniczą damą, czy też dopuścić kohabitanta do tak obleśnych tajemnic, jak to, że kobiety mają włosy na nogach i czasem nawet zaparcia. Moje stanowisko jest chyba jasne, ale może jakiś nowy wątek na noworoczne dyskusje? :)
Moim zdaniem:
Oczywiście, że myślący facet wie, że inny kolor włosów nie bierze się znikąd; i moze wyobrazić sobie, że jego wybranka siedziała u fryzjera z folia czy innym cudem na głowie. Tak samo może sobie wyobrazić, że kosmetyczka wyciskała jej wągry, rwała wosk w okolicy bikini czy dłubała w pazurach u nóg.
Ale czy musi to wszystko oglądać? Moim zdaniem nie. Uważam, że należy sobie zostawic pewien margines tylko dla siebie - ja nie chcę, aby mnie mój facet ogladał, jak golę sobie nogi albo nakładam maseczkę; podobnie nie chciałabym, oglądać go, jak sobie obcina paznokcie u nóg na przykład. Dla mnie te czynności są bardzo intymne. My z mężem lubimy pozostawiac strefę tylko dla siebie, naszym zdaniem dopomaga to wzajemnemu ciagłemu zainteresowaniu sobą. Mąż bardziej mną się zachwyca kiedy nie widzi wszystkich moich zabiegów pieleęgnacyjnych. Podobnie ja nim.
Chociaż oczywiście - dużo zależy od progu wstydliwości, indywidualnego dla każdego człowieka.
W międzyczasie, jak pisałam tego posta, pierwszalitera napisała:
Jasne, że myślący facet wie, że rosną nam włosy na nogach i chodzimy do toalety, ale nie trzeba mu tego aż tak brutalnie przypominać, gdy nie ma takiej potrzeby. Faceci to dziwne stworzenia, inaczej widzą świat, myślą abstrakcjami i lubią efekt (samo)iluzji. Poza tym wierzą nam we wszystko, co im sugerujemy. ;-) Efektów upiększania prawdopodobnie nawet aż tak bardzo nie zauważają, bo albo jesteśmy dla niego piękne w całości, albo nie, ale jak pokazujesz mu ciągle, że to wszystko wymaga dużo pracy, to mogą ulec wrażeniu, że bez tego nakładu wyglądasz nieatrakcyjnie. Po diabła budzić takie wątpliowości? Co innego, gdy facet przygląda nam się, jak nakładamy czerwoną pomadkę do ust, a co innego farby do włosów, depilacje i obcinanie paznokci u nóg. Żadne zauroczenie nie trwa tak długo, by facet wpadał wiecznie w rozczulenie widząc nas przy takich zabiegach. ;-)
I podpisuje sie pod tym!
A wy? Jakie macie zdanie na ten temat?