Dodaj do ulubionych

[LWW] jak wykorzystać nadzienie do gołąbków?

11.01.11, 18:09
Zachciało mi się gołabków, nabyłam składniki i okazalo sie, że farszu (ryż, mięso, jajko plus przyprawy- wymieszane) mam o wiele za dużo w stosunku do kapusty. Nie chce mi sie iśc po kapustę, zresztą, za późno.
Biorąc pod uwagę, że:
- nie bardzo mam miejsce w zamrażalniku (bo tak, to bym zamrozila i po problemie),
- ja jestem totalnie wszystkożerna, ale mój facet prawie- z wykluczeniem róznych dziwactw kulinarnych (kurczak tikka masala i np marynata korzenna z Kamisa smakuja mu mydłem- ale sajgonki lubi),
- raczej nie mam ochoty dokupywać skladników za sporą kasę,
- mam do dyspozycji tylko kuchenkę gazową bez piekarnika...
Co byście mi poradziły? Chodza mi po głowie kotlety lub cos w tym stylu. Ale nie wiem.
Obserwuj wątek
    • teresa104 Re: [LWW] jak wykorzystać nadzienie do gołąbków? 11.01.11, 18:23
      Jadłam takie klopsy w Bułgarii - mięso wymieszane było z ryżem. Do tego biały gorący sos.
      Ja bym dodała do tego mięsa cząbru. Bardziej bułgarsko by było. Klopsy były kosmate, więc wnoszę, że wrzucane były na wodę bez obsmażania (obsmażanie zresztą niewybaczalnie utwardziłoby ryż). Sos był śmietanowy, aksamitny (pewno z żółtkiem, bo oni tak robią).
    • sbarazzina Re: [LWW] jak wykorzystać nadzienie do gołąbków? 11.01.11, 20:15
      Może zrobić z tego takie małe klopsiki w sosie pomidorowym. Albo wrzucić te klopsiki do zupy (rosól, pomidorowa), to chba nawet swoją nazwę ma, taka zupa :)
      Albo tym coś nadziać: paprykę, pieczarki, cukinię? Ewentualnie naleśniki. Gdybyś miała piekarnik to można by to zapiec pod beszamalem albo zrobić z tego coś ala mussaka.
    • aankaa a najprościej 11.01.11, 21:05
      zanieść do kogoś
      > zaprzyjaźniona sąsiadka
      > osiedlowa buda, w której miła sprzedawczyni ukryje woreczek (bo rozumiem, że nadmiar farszu to nie kilogramy) między mrożonkami
      Przy okazji zaprzyjaźnionej budki - jak już będziemy siostrami w kulinarnych kłopotach - kapustę na gołąbki wrzucić do zamrażarki. Po 2-3 dniach przynieść do domu, włożyć na sito, sito do zlewu i pójść spać / do pracy. Po tych kilku godzinach liście są mięciutkie jak po obgotowywaniu w garze. Odpada więc cały proces: mozolne rozdzielanie bez uszkodzenia liści, gar, wrzątek, parzenie, wyławianie, parzenie swoich paluchów przy wycinaniu tej twardej części i zawijaniu farszu
            • aankaa Re: a dużo Ci tego farszu zostało ? 11.01.11, 22:03
              to ulep z tego kotlety, rzuć na patelnię, po wystygnięciu do lodówki. Nie znam człowieka, który oparłby się zimnemu kotletowi przegryzionemu w locie. A jeszcze potraktowanym musztardą...

              panu zaproponowałabym kupienie prodiża - urządzenie, które nie zajmując wiele miejsca (podłużna wersja bardziej pasująca do szafek kuchennych) rozwiązuje _wszelkie_ problemy wynikające z niemania piekarnika
              • ederlezi1981 Re: a dużo Ci tego farszu zostało ? 11.01.11, 23:29
                tak tez zrobiłam
                dodałam jeszcze jedno jajko, zioła prowansalskie, wtarłam cebule i dodałam bulki tartej. Wyszły mi 23 małe kotleciko-pulpety. Jednego sama zjadłam na próbe, drugiego wyżarl chłop (uprzednio wyżarłszy polowę gołabków, które miały być na jutro).
                Zastanawiam się, co dalej- na pewno sos, pewnie koperkowy. Ale jeść toto z kaszą lub ziemniakami? Jakos niebardzo... Ale nie ma co kombinować, znając życie problem sie sam rozwiąże ;-)
                co do prodiża- niby tak, ale ja u siebie mam piekarnik i piecyk elektryczny, a to jest wynajmowane mieszkanie, nie wiadomo na jak dlugo. No i kasa :/
              • yaal Re: a dużo Ci tego farszu zostało ? 12.01.11, 15:38
                Ja zamiast prodiża polecam coś takiego: allegro.pl/piekarnik-rozen-grill-optimum-1500w-22l-gw-2lata-i1397592809.html - wielkości mikrofalówki, lekkie, więc łatwo odstawić na szafkę kiedy nieużywane, a mocy i objętości ma wystarczająco, żeby pizzę czy ciasto upiec. Ten konkretny model ma nawet grilla wbudowanego, więc można i kurczaka ugrillować albo inne hamburgery.

                Miałam takie urządzonko, kiedy moja kuchnia miała około 3m^2 i idealnie się sprawdzało.
                • ederlezi1981 Re: a dużo Ci tego farszu zostało ? 12.01.11, 19:11
                  no fajne, ja w sumie (u siebie, nie u chłopa) mam coś podobnego, tylko mniej zaawansowane technologicznie (a la późna komuna)- w sumie, logicznie mysląc, moznaby przewieźć...
                  Po przerobieniu masy na kotleto-pulpety (w sosie grzybowym) szukam pomysłu na wykorzystanie sosu pomidorowego pozostałego po gołabkach- jest tro.che kapustowy, wiec makarony i inne mi do głowy nie przychodzą, ale mysle o bigosie (skoro i tak ostala się kapusta)
                  • yaal Re: a dużo Ci tego farszu zostało ? 13.01.11, 00:52
                    Wkleiłam linka do takiego raczej wypasionego modelu. Są i prostsze, bez grilla - poklikaj w kategorię.
                    Ten, który masz, to taki zielony potwór z grubej blachy? Miałam z takim kiedyś do czynienia, toporne to strasznie było - te nowe mają chociażby regulację temperatury.
              • zmijunia.lbn Re: a dużo Ci tego farszu zostało ? 16.01.11, 14:48
                aankaa napisała:

                > to ulep z tego kotlety, rzuć na patelnię, po wystygnięciu do lodówki. Nie znam
                > człowieka, który oparłby się zimnemu kotletowi przegryzionemu w locie. A jeszcz
                > e potraktowanym musztardą...

                O fuuuuuuu! Mielone? Na zimno!? I jeszcze ze smakiem!?! o_O'
      • madzioreck OT oprawianie kapusty do gołąbków 13.01.11, 01:11
        Odpada więc cały proce
        > s: mozolne rozdzielanie bez uszkodzenia liści, gar, wrzątek, parzenie, wyławian
        > ie, parzenie swoich paluchów przy wycinaniu tej twardej części i zawijaniu fars
        > zu

        Ja robię tak: ze świeżej kapusty wycinam głąba, wrzucam na chwilę do wrzątku, wyławiam sitkiem, czekam aż ostygnie, gotowe, można się zabierać do zdejmowania liści i zawijania :)
        A właściwie to nie robię, bo ostatnio robię gołąbki-bez-zawijania, wkrawam kapustę i heyah ;)
    • aankaa wiedziałam !, że znajdę ten przepis 11.01.11, 22:20
      Pulpeciki w sosie ogorkowo-marchewkowym. Mhmhmmm..
      Autor: Gość: Cynamoon
      Data: 07.08.2004 15:31

      --------------------------------------------------------------------------------
      Kilogram zielonych ogorkow obrac i pokroic w kosteczke. Jak sa duze ziarenka
      to usunac. 3 srednio-spore marchewki obrac i pokroic w kostke.
      Z okolo 0.5 kilo miesa mielonego (najlepiej wieprzowe lub indycze lub
      mieszane) z dodatkiem jajka, cebulki, pieprzu, soli uformowac kuleczki
      wielkosci orzecha wloskiego. Obsmazyc na rozgrzanym oleju na rumiano, a
      nastepnie przelozyc do miski. Na tym samym oleju podsmazyc ogorki i
      marchewke. Jak warzywa juz beda lekko rumiane podlewa sie je bulionem (np. z
      barbarzynskiej kostki), tyle, zeby byly zakryte. Wrzucamy pulpeciki i dusi
      sie jeszcze chwile, do miekkosci marchewki, nastepnie zaprawic maka
      rozmieszana ze smeitana. Mozna jeszcze dodac koperek lub natke.
      Podaje sie z kasza gryczana (najlepiej).

      niebo w gębie !!

      i jeszcze to wygrzebałam fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,110337994,110337994.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka