Jak odkryc co sie lubi?

08.02.11, 14:23
Chodzi mi o prace. Gdy zaczynalam studia, wybralam takie, ktore sa najbardziej "otwarte", by decyzje o konkretnej pracy przesunac na pozniej (studiowalam biotechnologie). Na studiach bardzo sposobala mi sie praca naukowa a konkretniej praca laboratoryjna, wiec decyzja o doktoracie byla bardzo naturalna. Po zrobieniu doktoratu mialam juz powazne watpliwosci, czy aby na pewno praca naukowa to cos dla mnie. Ale spotkalam ciekawego czlowieka, ktory namowil mnie na napisanie grantu i wspolny projekt. No i dostalam ten grant (na dwa lata) a facet w miedzyczasie dostal robote w Starsburgu i sie ulotnil.

No i klops, bo wyglada na to, ze samotna praca naukowo mnie zupelnie nie kreci. Nie lubie pracowac sama, nie umiem sie sama zmotywowac, nudzi mnie zaczynanie projektu. Lubie za to kontynuowac juz rozgrzebany projekt, bo widze swiatelko w tunelu. Lubie deadliney, lubie pracowac w stresie. Praca naukowa mnie usypia, bo nie mam tego "drive", ze jakis problem zaprzata moj umysl na tyle, by poswiecic mu cale zycie. Mnie jest w stanie zainteresowac wszystko (ale to zupelnie inny topik). Do tego widze, ze w tej dziedzinie sa duzo lepsi ode mnie, co jeszcze bardziej odbiera mi motywacje, bo wiem, ze nie bede najlepsza.

No i teraz nie wiem, jakiej pracy powinnam szukac. Wydawalo, ze nauka to wlasnie to, co da mi zadowolenie i satysfakcje, ze nigdy nie myslalam o planie B.
Jak odkryc, co lubie?
    • kis-moho Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 14:53
      A myslalas o pracy w przemysle? Nie wiem, gdzie dokladnie mieszkasz, mozliwosci sa bardzo rozne w zaleznosci od miasta/kraju, ale w ten sposob odpada problem motywowania sie, pojawiaja sie za to deadliny (no, te w pracy naukowej tez sa) i troche inne podejscie do problemu. Tracisz wolnosc decydowania, nad czym pracujesz, ale skoro wiele rzeczy jest w stanie cie zainteresowac - moze to nie jest argument na nie?
      No i zarobki sa zdecydowanie wyzsze :o)
      • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 17:32
        Nad przemyslem myslalam i coraz bardziej jestem przekonana, ze jestem czlowiekiem firmy a nie uniwersytetu. Z ta wolnoscia decydowania tez nie jest do konca prawda. wolnosc w nauce zniknela wraz z koniecznoscia finansowania badan z roznych grantow. Nie od wczoraj wiadomo, ze grant pisze sie po to by go dostac, wiec pisze sie tez to, co szanowna komisja chce przeczytac. Gorzka prawda. Poza tym z ta moja schizofrenia zainteresowan, nadmiar wolnosci wyboru moze byc tylko szkodliwy;)

        Pytanie, jakiej roboty szukac?
    • yaga7 Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 15:08
      No to powinnyśmy się były zamienić :D

      Ja po biologii zaczęłam doktorat, ale się okazało, że praca w zespole, w małym labie, z mnóstwem projektów, zadań, terminów jednak mnie nie kręci. Za to kręciły mnie tłumaczenia artykułów naukowych, które dostawałam od promotora w ramach zadań domowych ;) W związku z tym zostawiłam doktorat i się zabrałam za tłumaczenia. I to jest to, co lubię - spokojna praca przed własnym kompem, zero stresów :))
      Ale gdybym tych parę lat wstecz miała możliwość spokojnej pracy w labie, pewnie inaczej by się potoczyła moja droga życiowa.
      Bo tłumaczem nigdy być nie chciałam, dopiero "w praniu" się okazało, że to jest fajne i to lubię.

      Może faktycznie jakaś robota w szeroko rozumianym przemyśle byłaby dla Ciebie??
      • turzyca Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 15:53
        O, Yaga sformulowala czesc mysli, ktore mi po glowie chodzily.

        Bo moze to wcale nie jest tak, ze nauka nie jest dla Ciebie tylko ta forma nauki, ktora obecnie uprawiasz, nie jest dla Ciebie. Moze powinnas poszukac pracy w duzym zespole badawczym, moze na uslugach przemyslu, gdzie faktycznie bedziesz bardziej trybikiem, ale za to bedziesz miala ludzi, dedaline'y, troche stresu?
        Jesli dobrze rozumiem, w tej chwili tempo konczenia projektu zalezy tylko od Ciebie? Nie bedzie tragedii jesli przerwiesz na pol roku? No to zrob tyle ile mozesz uwzgledniajac warunki, od maja przeciez bedziesz musiala wziac wolne, pod koniec roku wrocisz na spokojnie do projektu, a w nastepnym roku zacznij szukac innego rodzaju pracy, korzystajac z faktu, ze dzieki projektowi masz zabezpieczone tyly.


        PS A co do przezwyciezania poczatkowych oporow to do tego wlasnie sluzy samodyscyplina. Obrzydliwie sie do tego przyzwyczaic, ale na szczescie trzeba to wytrzymywac tak dlugo, jak dlugo nie rozgrzebiemy projektu na tyle, ze zaczyna byc wciagajacy.
        • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 17:43
          turzyca napisała:

          > O, Yaga sformulowala czesc mysli, ktore mi po glowie chodzily.
          >
          > Bo moze to wcale nie jest tak, ze nauka nie jest dla Ciebie tylko ta forma nauk
          > i, ktora obecnie uprawiasz, nie jest dla Ciebie. Moze powinnas poszukac pracy w
          > duzym zespole badawczym, moze na uslugach przemyslu, gdzie faktycznie bedziesz
          > bardziej trybikiem, ale za to bedziesz miala ludzi, dedaline'y, troche stresu?

          To oczywiscie prawda. Jak pisalam wyzej, coraz bardziej sie przekonuje, ze firma jest mi blizsza mentalnie niz uniwerek. Tylko nadal nie wiem, jakiej pracy szukac. Czy w laboratorium czy bardziej menagerskiej (project manager, project leader itp). Lubie prace w labie i nieskromnie mowiac jestem w tym bardzo dobra. Meczy mnie samotnosc, brak szefa ktory poklepie po plecach, gdy idzie dobrze i ochrzani, gdy sie bede ociagac.

          > Jesli dobrze rozumiem, w tej chwili tempo konczenia projektu zalezy tylko od Ci
          > ebie? Nie bedzie tragedii jesli przerwiesz na pol roku?

          Wlasnie tak, tempo zalezy tylko ode mnie. I to jest najgorsze, bo mi juz brakuje motywacji, wiec projekt troche lezy. Cale szczescie, mam studentke, ktora ma sie bronic w grudniu. Zalezy mi, by miala z czego sie obronic, wiec ona troche mnie motywuje. Prawda jest taka, ze moj projekt nie jest specjalnie odkrywczy ani genialny, ot taki sobie. I ta miernota (choc tak naprawde niewiele odrozniajaca sie od 90% tego, co robia inni) mnie denerwuje. Bo ja nie lubie robic czegos, co nie jest bardzo dobre.

          No to zrob tyle ile moz
          > esz uwzgledniajac warunki, od maja przeciez bedziesz musiala wziac wolne, pod k
          > oniec roku wrocisz na spokojnie do projektu, a w nastepnym roku zacznij szukac
          > innego rodzaju pracy, korzystajac z faktu, ze dzieki projektowi masz zabezpiecz
          > one tyly.

          To wlasnie moj plan i jedyny jasny punkt obecnej pracy: pojde na macierzynski bez ani jednego wyrzutu sumienia i zalu, ze zostawiam cos fantastycznego, by oddac sie zupkom i kupkom. Po prawdzie, to juz nie moge sie doczekac, az pojde na macierzynski. Potrzebuje oddechu, swiezego spojrzenia, a to mozna zrobic tylko oddalajac sie od wszystkiego. Poza tym zamierzam wziac maksymalny urlop, czyli do pracy nie wroce przed koncem stycznia. Potem mam jeszcze ponad rok pieniedzy grantowych, wiec licze ze do tego czasu uda mi sie rozwiazc zagadke co chce robic i jeszcze znalezc prace.


          > PS A co do przezwyciezania poczatkowych oporow to do tego wlasnie sluzy samodys
          > cyplina. Obrzydliwie sie do tego przyzwyczaic, ale na szczescie trzeba to wytrz
          > ymywac tak dlugo, jak dlugo nie rozgrzebiemy projektu na tyle, ze zaczyna byc w
          > ciagajacy.

          Samodyscypliny stanowczo mi brakuje. Ja zawsze bylam uczniem starej daty: ma byc praca domowa i konkretne oceny za te prace. Ja uwielbialam chodzic do szkoly a potem studiowac, pisac egzaminy itp.
          • jul-kaa Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 19:39
            zawsze_zielona napisała:
            > Po prawdzie, to juz nie moge sie doczekac, az pojde na
            > macierzynski. Potrzebuje oddechu, swiezego spojrzenia, a to mozna zrobic tylko
            > oddalajac sie od wszystkiego.

            Prawdę mówiąc myślę, że do momentu powrotu do pracy zmienić Ci się może jeszcze bardzo wiele. To oczywiście truizm, ze dziecko przewartościowuje świat, ale niestety truizm prawdziwy :) Może Ci się wszystko odmienić, może się samo skrystalizować, może zostać jak jest :)
            • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 19:46
              jul-kaa napisała:
              >
              > Prawdę mówiąc myślę, że do momentu powrotu do pracy zmienić Ci się może jeszcze
              > bardzo wiele. To oczywiście truizm, ze dziecko przewartościowuje świat, ale ni
              > estety truizm prawdziwy :) Może Ci się wszystko odmienić, może się samo skrysta
              > lizować, może zostać jak jest :)

              Dopuszczam oczywiscie taka mozliwosc. Ale to przeciez nic zlego, ze swiat sie przewartosciowuje, naturalna kolej rzeczy.
          • sbarazzina Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 19:56
            zawsze_zielona napisała:

            Tylko nadal nie wiem, jakiej pracy szukac. Czy w laboratorium czy bardziej menagerskiej (project manager, project leader itp).

            Mysle, ze narazie nie masz sie cos przejmowac, ze nie wiesz co dokladnie chcialabys robic. Za 2 lata rynek pracy bedzie pewnie wygladal zupelnie inaczej (co jest raczej pozytywne). Moga sie tez wykrystalizowac Twoje preferencje. Wbrew pozorom o ile nie jest sie gotowym na przeprowadzke do dowolnego kraju, wybor zazwyczaj jest dosc ograniczony.
            • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 20:09
              sbarazzina napisała:

              > Mysle, ze narazie nie masz sie cos przejmowac, ze nie wiesz co dokladnie chcial
              > abys robic. Za 2 lata rynek pracy bedzie pewnie wygladal zupelnie inaczej (co j
              > est raczej pozytywne). Moga sie tez wykrystalizowac Twoje preferencje. Wbrew po
              > zorom o ile nie jest sie gotowym na przeprowadzke do dowolnego kraju, wybor zaz
              > wyczaj jest dosc ograniczony.
              >
              To oczywiscie prawda- chyba lubie sie martwic na zas..
              Przzeprowadzka odpada, lubie mieszkac tu, gdzie mieszkam.
          • kasiamat00 Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:08
            Jeśli męczy Cię tak rozumiana samodzielność, to menedżerka odpada. Tam Cię nikt nie będzie pilnował, tylko co jakiś czas (zwykle dość długi) rozliczy z efektów.
            • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:22
              kasiamat00 napisała:

              > Jeśli męczy Cię tak rozumiana samodzielność, to menedżerka odpada. Tam Cię nikt
              > nie będzie pilnował, tylko co jakiś czas (zwykle dość długi) rozliczy z efektó
              > w.

              Po glebszym zastanowieniu dochodze do wniosku, ze najbardziej brakuje mi a) szefa, ktory wie co i po co robie b) zespolu, ktory wiec co i po co robie i sam sobi to samo (czytaj pracuje nad tym samym projektem. Wiec chyba mniej mi chodzi o to, by ktos mnie pilnowal a bardziej, bym miala poczucie, ze to co robie komus sie w ogole przyda.
              Nie wiem, czy te dwie rzeczy sa do osiagniecia na uniwerku, gdzie chyba bardziej promuje sie solowe projekty.
              • kis-moho Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:26
                Na uniwerku musisz docelowo sama chciec byc sobie szefem, to fakt. Ale poczucie, ze to co robisz, komus sie przyda, to juz zdecydowanie jest do osiagniecia, aczkolwiek mocno zalezy od dziedziny.
                • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:38
                  kis-moho napisała:

                  > Na uniwerku musisz docelowo sama chciec byc sobie szefem, to fakt. Ale poczucie
                  > , ze to co robisz, komus sie przyda, to juz zdecydowanie jest do osiagniecia, a
                  > czkolwiek mocno zalezy od dziedziny.

                  Pewnie wiele zalezy od motywacji i wlasnie tego "drive", ze jakis problem nurtuje moja glowa glowe tak, ze poswiecam mu cale zycie (vide wielu cenionych naukowcow, np. Erik Kandel). Zreszta wlasnie po przeczytaniu autobiografii Kandela zaczelam dochodzic do wniosku, ze nauka na uniwerku nie jest tym, co chce robic, bo nie potrafie jednoznacznie odpowiedziec na pytanie "co mnie interesuje".
                  • turzyca Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 00:15
                    > Pewnie wiele zalezy od motywacji i wlasnie tego "drive", ze jakis problem nurtu
                    > je moja glowa glowe tak, ze poswiecam mu cale zycie (vide wielu cenionych nauko
                    > wcow, np. Erik Kandel).

                    A ja wlasnie wczoraj rozmawialam z moim promotorem. Rozmowa byla glownie "terminowa" - kiedy mam jechac do archiwum, kiedy i w jaki sposob oddawac poszczegolne rozdzialy pracy, ale byl taki fragment, ktory jakos niesamowicie wyraziscie uswiadomil mi, ze do pracy naukowej nie trzeba tego "opetania". Tak zupelnie mimochodem zostalo mi uswiadomione rzemioslo tego zawodu. I nie wiem, jak moj profesor to zrobil, ale to jest w jakis sposob pociagajaca perspektywa: perspektywa takiej czystej, uczciwej pracy. Czytam wlasnie ksiazki z zakresu metodyki - rzecz ktorej do tej pory starannie unikalam, bo jest to moim zdaniem nudne przeokropnie - ale teraz traktuje to wlasnie jak kawalek tej rzemieslniczej roboty, porywajace to nie jest, ale dzieki temu calosc bedzie rzetelna. W koncu nawet w oltarzu mariackim jest cala masa zwyklej stolarskiej roboty.


                    I jeszcze jedna uwaga, ktora powinna byc gdzies tam nizej w dyskusji, ale bedzie tu. :)
                    Prof. Werner Paravicini napisal ostatnio cos takiego: Es gibt also eine Arbeitsverteilung im Hause der Geschichte, verschiedene Typen von Historikern und der historischen Arbeit: die Kompilatoren, die Editoren, die Analytiker, die Synthetiker, die Jäger (nach Ideen) und die Sammler (von Material). Czyli w sumie w obrebie jednej dziedziny mozna uprawiac zupelnie odmienna nauke. :) I oczywiscie do kazdej specjalizacji trzeba miec troche odmienne predyspozycje. Moze taka swiadomosc ulatwia troche wybor?
                    • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 08:56
                      turzyca napisała:

                      > A ja wlasnie wczoraj rozmawialam z moim promotorem. Rozmowa byla glownie "termi
                      > nowa" - kiedy mam jechac do archiwum, kiedy i w jaki sposob oddawac poszczegoln
                      > e rozdzialy pracy, ale byl taki fragment, ktory jakos niesamowicie wyraziscie u
                      > swiadomil mi, ze do pracy naukowej nie trzeba tego "opetania".

                      Ja bym wlasnie chciala byc tak "opetana", bo byc moze wtedy mialabym to wewnetrzne poczucie, ze robie cos sensownego i na pewno nie brakowaloby mi motywacji.

                      Tak zupelnie mim
                      > ochodem zostalo mi uswiadomione rzemioslo tego zawodu. I nie wiem, jak moj prof
                      > esor to zrobil, ale to jest w jakis sposob pociagajaca perspektywa: perspektywa
                      > takiej czystej, uczciwej pracy. Czytam wlasnie ksiazki z zakresu metodyki - rz
                      > ecz ktorej do tej pory starannie unikalam, bo jest to moim zdaniem nudne przeok
                      > ropnie - ale teraz traktuje to wlasnie jak kawalek tej rzemieslniczej roboty, p
                      > orywajace to nie jest, ale dzieki temu calosc bedzie rzetelna. W koncu nawet w
                      > oltarzu mariackim jest cala masa zwyklej stolarskiej roboty.
                      >
                      Masz oczywiscie racje. I bledem jest myslenie, ze ciekawa praca to tylko fajerwerki i adrenalina. Tyle, ze ja juz nie czuje zadnej adrenaliny, a zwyklym rzemieslnikiem byc nie chce. To cecha wewnetrzna- nie lubie byc przecietna. A z tym chyba juz nie da sie zrobic;)

                      > I jeszcze jedna uwaga, ktora powinna byc gdzies tam nizej w dyskusji, ale bedz
                      > ie tu. :)
                      > Prof. Werner Paravicini napisal ostatnio cos takiego: Es gibt also eine Arbe
                      > itsverteilung im Hause der Geschichte, verschiedene Typen von Historikern und d
                      > er historischen Arbeit: die Kompilatoren, die Editoren, die Analytiker, die Syn
                      > thetiker, die Jäger (nach Ideen) und die Sammler (von Material).
                      Czyli w su
                      > mie w obrebie jednej dziedziny mozna uprawiac zupelnie odmienna nauke. :) I ocz
                      > ywiscie do kazdej specjalizacji trzeba miec troche odmienne predyspozycje. Moze
                      > taka swiadomosc ulatwia troche wybor?
                      >
                      Bardzo sensowne stwierdzenie. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak poszukac wlasnej drogi. Bo w sumie to ja chyba lubie te prace, w kazdym razie pewne jej aspekty. Akurat obecna forma zupelnie mi nie odpowiada.
                      Poza tym, jak dziewczyny pisaly wyzej, po urodzeniu dziecka priorytety zyciowe moga mi sie dramatycznie zmienic, wiec pewnie nie ma sensu planowac na zapas. Ale pomyslec nad problemem mozna juz teraz:)
              • ciociazlarada Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 09:32
                Wiesz skadinad, ze jestem w podobnej sytuacji. Takie rzeczy sa do osiagniecia jak najbardziej i zdarzaja sie czesciej niz rzadziej, moj chlop pracuje juz w drugim swietnym zespole, najlepszym w kraju, a to nie tylko drugi zespol, ale i drugi kraj:) A mimo to watpliwosci ma takie same jak Ty, ja i wielu innych, choc zajmuje sie dziedzina, ktora jest wszystkim bardzo potrzebna, a top specjalistow jak na lekarstwo.

                Moim zdaniem to kondycja ludzka, chciec czegos czego sie nie ma. Znam troche od srodka kilka firm biotechnologicznych i wiem, ze faktycznie jest inaczej niz na uczelni. Czy lepiej? Nie, inaczej. Ja sie troche juz przyzwyczailam do tych watpliwosci, bo mam je czesto, przychodza i odchodza, traktuje je jak katar:) - jednego dnia mam atak zapalu do pracy, drugiego nie i tyle.
    • sbarazzina Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 15:45
      Heh, moglabym sie podpisac pod Twoim postem.

      Tylko, ze ja w sumie od zawsze wiedzialam, ze mnie nauka nie kreci, a doktorat zrobilam troche z rozpedu. Potraktowalam je jako studia 3 stopnia i inwestycje w przyszlosc zawodowa. Od zawsze sluchalam, ze koniec koncow bez dr nie mozna zostac np kierownikiem labu w firmie farmaceutycznej i teraz jak szukam pracy to to sie w sumie potwierdza.

      Mam podobnie jak Ty, interesuje mnie wszystko i absolutnie wszytsko nudzi mnie gdy musze zajmowac sie tym za dlugo :)

      I dlatego tak ciezko jest mi zmobilizowac sie do pisania, mimo ze dr prawie juz gotowy a obrona niedlugo...

      Zdaje sobie sprawe, ze jest mnostwo lepszych ode mnie, a ja nie lubie byc przecietna, wiec nie mam zamiaru z nimi konkurowac (pracuje w grupie, gdzie prawie kazdy po dr iddzie na post-doca do Noblisty :) . Ja nawet nie chce im dorownac, bo mam w zyciu jeszcze kilka innych pasji oprocz chemii i nie zamierzam poswiecac zycia na nauke. Poza tym uwazam, ze mam kilka talentow, ktore by sie w nauce zmarnowaly, a ktorych rozwijanie sprawia mi duza przyjemnosc.

      Ja szukam pracy w instytucjach typu ONZ, roznych agencjach UE, urzedach patentowych, firmach farmaceutycznych, byle z daleka od labu. No i marzy mi sie jeszcze consulting :)
      • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 17:52
        sbarazzina napisała:

        > I dlatego tak ciezko jest mi zmobilizowac sie do pisania, mimo ze dr prawie juz
        > gotowy a obrona niedlugo...

        Nawet nie chce wspominac czasu pisania doktoratu. Dobrze, ze mialam dobre glosniki i milych sasiadow, bo potrzebowalam codziennej porcji Depeche mode, by zabrac sie do roboty. To zreszta tez utwierdza mnie w przekonaniu, ze nie powinnam zostawac na uczelni, skoro pisanie idzie mi tak ciezko.
        >
        > Poza tym uwazam, ze mam kilka talentow, ktore by sie w nauce
        > zmarnowaly, a ktorych rozwijanie sprawia mi duza przyjemnosc.

        Fajne spojrzenie, chyba musze sie przyjrzec swoim talentom, ktore na uczelnie poszlyby na zmarnowanie. Na pewno poprawi mi to humor.
        >
        > Ja szukam pracy w instytucjach typu ONZ, roznych agencjach UE, urzedach patento
        > wych, firmach farmaceutycznych, byle z daleka od labu. No i marzy mi sie jeszcz
        > e consulting :)

        Ja uwielbiam prace w labie, relaksuje mnie to. Lubie ustawiac nowe metody, wyprobowywac nowe podejscia. Meczy mnie to, ze projekt zalezy tylko ode mnie i tak naprawde nikomu wiecej na tym nie zalezy. A ze nie mam poczucia genialnosci tego projektu, tego ze pracuje nad czyms waznym, latwo trace chec do pracy.
    • indigo-rose Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 17:06
      No to ja też mam podobnie. Poszłam na studia tłumaczeniowe angielsko-francuskie, bo wydawały mi się dosyć bezpieczną opcją. Byłam nimi zachwycona przez pierwsze dwa lata. Na trzecim roku zniechęciłam się do nich skutecznie, bo uczelnia postanowiła za nas, że będziemy się kształcić na tłumaczy ekonomicznych, więc dołożyli nam przedmiotów związanych z biznesem i prawem, co mnie niespecjalnie interesowało. W dodatku narzucili wszystkim temat pracy, praktycznie wraz z realizacją. Kiedy już się dowiedziałam, że studia magisterskie są wyłącznie z programem języka biznesu i że temat pracy magisterskiej również w bardzo ograniczonym zakresie zależy od studenta, postanowiłam iść na studia magisterskie z anglistyki i to takie, gdzie będę mogła pisać pracę z tego, czym chciałam się zawodowo zajmować, czyli z językoznawstwa (czyli odpadły kierunki literaturoznawcze), a konkretnie z etnolingwistyki, nie z przekładoznawstwa (czyli odpadły tłumaczeniówki)... i wylądowałam na specjalności pedagogicznej, myśląc sobie, że jeśli nie doktorat, to szkoła językowa, a przynajmniej praca mgr będzie moja, a nie odtwórcze składanie czegoś sprzecznego z moim poglądem na sprawę. To akurat się udało.
      Z powodów częściowo osobistych, częściowo innych wolałabym nie robić doktoratu na uczelni macierzystej. Biorę pod uwagę, że mogę się nie dostać tam, gdzie chcę i cała ta etnolingwistyka może się rozwiać. Zaczynam rozważać drugie studia, ale nadal pod kątem ewentualnej pracy naukowej. Moje skąpe doświadczenie pedagogiczne mówi mi, że jeśli szkoła, to tylko językowa i to nie jako "praca na zawsze", bo zacięcia pedagogicznego jednak nie mam. Mogłabym tłumaczyć literaturę, sprawia mi to przyjemność i czuję się w tym niezła, no ale z tego się nie wyżyje. Rozważam podyplomówkę z tłumaczeń medycznych; przysięgłe i biznesowe nadal odpadają, chyba że zacznę przymierać głodem.
      Oprócz tego nadal się łudzę, że:
      a) nie jestem za stara na karierę muzyczną
      b) zostanę jubilerem
      c) zostanę grafikiem albo projektantem
      d) otworzę na spółkę z matką jakiś bra-biznes ;)
      Krótko mówiąc, stara krowa, a plany na życie ma ukierunkowane mniej niż przeciętna licealistka.
      --
      60/89-91 60FF :)
      luinloth.deviantart.com/
      • slotna Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 17:23
        > Oprócz tego nadal się łudzę, że:
        > a) nie jestem za stara na karierę muzyczną
        > b) zostanę jubilerem
        > c) zostanę grafikiem albo projektantem
        > d) otworzę na spółkę z matką jakiś bra-biznes ;)
        > Krótko mówiąc, stara krowa, a plany na życie ma ukierunkowane mniej niż przecię
        > tna licealistka.

        Punkty u mnie moze nieco inne, ale zasada ta sama :) Nie przeszkadza mi to jednak. Mam z czego zyc, nie przemeczam sie i jestem z siebie calkiem zadowolona. A jak mi sie cos innego uda, tez bedzie dobrze. Heh, pare lat temu niby bylam pelna prawdziwych marzen, a dalabym sie pokroic za taka doze optymizmu. Jak to jednak pelny brzuch, cale buty i konto oszczednosciowe dobrze robia na samopoczucie.
      • pierwszalitera Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:12
        indigo-rose napisała:

        > Krótko mówiąc, stara krowa, a plany na życie ma ukierunkowane mniej niż przecię
        > tna licealistka.

        No już przestańcie, stara krowa to jest ja i mam długą listę z zawodami, które chcę jeszcze wykonywać. Mam nadzieję, że pomysły mi się nie skończą przed 60-tką. ;-)
    • aankaa Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:02
      mając 18 lat, idąc na studia - niewiele osób potrafi od razu zdefiniować "tu (obora, lab, biurko, ...) umrę wiedząc, że się człek spełnił"
      w trakcie studiów - poszukiwania, zwątpienia co do kierunku/profilu
      przerywając studia - nieee, to nie dla mnie, przecież nie będę robić tego przez najbliższe 40 lat
      ===
      na decydujący o przyjęciu na wymarzony (wtedy) kierunek egzamin zaspałam (to były lata świetlne temu). Przez rok (pomykając do szkoły pomaturalnej - trzeba było czymś zająć czas) wybrany wcześniej zawód jakoś stracił na atrakcyjności. Skończyłam więc szkółkę (w tzw międzyczasie się "uczelnią" z perspektywami).
      Mam dyplom ukończenia tejże (jeszcze jako pomaturalnej) robię to co lubię, zarabiam tyle, że nie wypatruję "pierwszego" jak wybawienia, nie czuję się niedowartościowana, że mgr ani dr przed nazwiskiem nie stoi

      i tego życzę wszystkim na początku (i jako matkom-polkom :P) drogi zawodowej
      • aankaa uzupełniając, bo zjadło :) 08.02.11, 23:05
        w tzw międzyczasie się "uczelnią" z perspektywami).

        w tzw międzyczasie stała się ...
      • indigo-rose Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:42
        No tak, zaczęłam od opisywania studiów od początku, a zapomniałam, że wcześniej przez semestr studiowałam informatykę, mocno licząc na to, że przeboleję techniczne przedmioty, a zajmę się multimediami. Przeliczyłam się ;)
    • scarlet_agta Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:21
      Też chętnie dowiedziałabym się "jak odkryć co się lubi" i podobnie jak Ciebie praktycznie wszystko potrafi mnie zainteresować. Z tego też powodu miałam problemy z wyborem kierunku studiów i ostatecznie wybrałam taki, na którym na pewno sobie poradzę (i który był mniej więcej zgodny z moimi predyspozycjami). I rzeczywiście radziłam sobie na nim bez problemów, a nawet główną rzeczą na którą narzekałam na studiach był ich niski poziom (może gdybym studiowała w Warszawie byłoby z tym trochę lepiej). I mimo że suma sumarum ze studiów jestem zadowolona, czasami nachodzi mnie pytanie co by było gdybym wybrała jednak inny kierunek (oczywiście wiele kierunków mogę jeszcze zacząć, a nawet skończyć ;) studiować, ale to nie to samo).

      Jeśli chodzi o pracę to też nie mam jasno sprecyzowanych celów i dążeń. Póki co pracuję mniej więcej zgodnie z moim wykształceniem (choć tak na prawdę wiedza ze studiów potrzebna jest mi w baaaardzo ograniczonym zakresie) i raczej całkowicie "branży" zmieniać nie będę.
      Przez ostatnich kilka lat wykluczyłam jedynie pewne zawody/zajęcia, których raczej nigdy wykonywać nie będę (głównie ze względu na predyspozycje) np. przedstawiciel handlowy, ale nadal nie wiem co naprawdę lubiłabym robić.
      Doktorat cały czas mnie kusi, ale (jeszcze?) się na niego nie zdecydowałam, choć na obronie magisterki omawiałam jego ewentualny temat z moją promotorką i dziekanem wydziału. Zniechęciło mnie głównie przekonanie, że żadnych przełomowych badań bym na pewno nie przeprowadziła i dołączyłabym do grona przeciętnych.
    • justinehh Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:31
      Najgorzej jest wtedy jak już wiesz co lubisz i co sprawia ci satysfakcję, ale jak chcesz to robić, to albo nie masz pleców, albo wszyscy zatrzaskują ci drzwi przed nosem ...
      • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 08.02.11, 23:46
        justinehh napisała:

        > Najgorzej jest wtedy jak już wiesz co lubisz i co sprawia ci satysfakcję, ale j
        > ak chcesz to robić, to albo nie masz pleców, albo wszyscy zatrzaskują ci drzwi
        > przed nosem ...

        Znaczy gorzej, niz "nie wiedziec co sie lubi"? Trudno mi wartosciowac, bo jestem akurat po drugiej stronie.
        • madzi1 Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 11:07
          > Znaczy gorzej, niz "nie wiedziec co sie lubi"? Trudno mi wartosciowac, bo jeste
          > m akurat po drugiej stronie.

          Ja też mogę się wypowiedzieć. Ja wiem co chcę robić. Wybrałam jednak branżę zdominowaną przez facetów i dostać pracę taką jak chcę jest naprawdę trudno. To znowu rodzi u mnie wątpliwości czy dobrze zrobiłam idąc na takie studia i czy osiągnę to co chcę. Narazie jeszcze się nie poddaję i wierzę, że się da.
    • zawsze_zielona Predyspozycje do zawodu 09.02.11, 08:47
      Teraz juz bardziej ogolne pytanie. Czy praca daje Wam zadowolenie i satysfakcje? Skad wiedzialyscie, ze ten zawod to wlasnie to, co chcecie robic? Skad wiedzialyscie, ze wlasnie w tej pracy sie sprawdzicie?
      • yaga7 Re: Predyspozycje do zawodu 09.02.11, 09:34
        Na dwa ostatnie pytania odpowiedziałam już wcześniej.

        A co do pierwszego - tak :)))

        Szczerze powiem, że nie wyobrażam sobie pracy, która nie dawałaby mi zadowolenia i satysfakcji. Nie mówię, że tak nie pracowałam, bo pracowałam, ale wiedziałam, że to tymczasowe i potem będzie lepiej. Ale żeby tak na stałe? Tego na pewno sobie nie wyobrażam.
    • felisdomestica Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 10:52
      Zastanawiam się czy właściwie zdefiniowałaś problem. Bo dostrzegam pewne sprzeczności. Mówisz, ze lubisz stres i deadline'y. Wobec tego powinnaś w nauce się odnaleźć bo tego tu nie brakuje :-). Może problem z tym projektem wynika z tego, że nie jesteś do niego przekonana. A może jest jakiś problem techniczny, z którym nie wiesz jak sobie poradzić, i to cię odstrasza. To truizm, że najtrudniej jest zacząć, a potem idzie już z górki.
      To, ze zostałaś z projektem sama, na pewno nie ułatwia. Dobrze by było mieć kogoś, z kim przedyskutujesz zagadnienia. Nie ma możliwości wciągnąć kogoś w ten projekt na zasadzie jakiejś współpracy?
      • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 11:09
        felisdomestica napisała:

        > Zastanawiam się czy właściwie zdefiniowałaś problem. Bo dostrzegam pewne sprzec
        > zności. Mówisz, ze lubisz stres i deadline'y. Wobec tego powinnaś w nauce się o
        > dnaleźć bo tego tu nie brakuje :-).

        To chyba zalezy gdzie sie pracuje. Na uniwerku stres i deadline przychodzi, gdy dostaje artykul z recenzja i konkretny termin, kiedy mam go odeslac. Jak sama wiesz, zanim artykul powstanie, duzo wody musi uplynac. I tu jest wlasnie problem, bo tak naprawde nie ma konkretnego terminu, kiedy projekt ma byc skonczony, w kazdym razie ja go nie widze. Byc moze to problem nauk podstawowych, gdzie tak naprawde projekt nie konczy sie nigdy; zawsze mozna cos dorobic.

        Może problem z tym projektem wynika z tego,
        > że nie jesteś do niego przekonana. A może jest jakiś problem techniczny, z któ
        > rym nie wiesz jak sobie poradzić, i to cię odstrasza. To truizm, że najtrudniej
        > jest zacząć, a potem idzie już z górki.

        Techniczne problemy mnie nie przerazaja. Byc moze nauki podstawowe nie sa dla mnie, bo problem nie jest tak naprawde zdefiniowany. Masz hipoteze, pierwszy eksperymet ja obala, zmieniasz hipoteze i tak w kolko. Niby od poczatku wiedzialam, ze nauka to 90% porazek, ale wydawalo mi sie, ze sobie z tym poradze.

        > To, ze zostałaś z projektem sama, na pewno nie ułatwia. Dobrze by było mieć kog
        > oś, z kim przedyskutujesz zagadnienia. Nie ma możliwości wciągnąć kogoś w ten p
        > rojekt na zasadzie jakiejś współpracy?

        No wlasnie w tym caly problem, ze nie. Kazdy sobie rzepke skrobie:(
        • kis-moho Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 11:51
          A moze to po prostu nie jest ciekawy projekt i dlatego masz z tym problem? Czy jezeli kazdy sobie rzepke skrobie i nie jest zainteresowany wspolpraca, to znaczy, ze jak juz opublikujesz swoje wyniki, to nikt sie nimi nie zainteresuje? Moze tu lezy problem?
          Z jednej strony mast racje, ze zanim cos powstanie, duzo wody musi uplynac, ale sprezac tez sie trzeba. Ja tez siedze w naukach podstawowych, ale wiem, ze jak nie rusze tylka, to mi inni sprzatna temat sprzed nosa... To troche jak taki codzienny deadline :o) Moze wiec problem lezy nie w samej pracy, bo mowisz, ze ja lubisz, a to bardzo cenna rzecz, tylko w samym projekcie?
          • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 14:37
            kis-moho napisała:

            > A moze to po prostu nie jest ciekawy projekt i dlatego masz z tym problem? Czy
            > jezeli kazdy sobie rzepke skrobie i nie jest zainteresowany wspolpraca, to znac
            > zy, ze jak juz opublikujesz swoje wyniki, to nikt sie nimi nie zainteresuje? Mo
            > ze tu lezy problem?

            A co to jest ciekawy projekt? Serio pytam.
            Dla mnie ciekawe moze byc wszystko, jesli tylko rokuje na przyszlosc, czyli sa jakies konkretne wyniki. Innymi slowy, dla mnie chyba bardziej wyniki sa ciekawe. No i kolo sie zamyka, bo jak pisalam, nie mam motywacji na poczatku projektu, by te ciekawe wyniki wygenerowac. Pracuje codziennie, ale jak pisalam, nauka to 90% porazek i chyba nie mam cierpliwoscie doczekac tych 10% sukcesow.

            > Z jednej strony mast racje, ze zanim cos powstanie, duzo wody musi uplynac, ale
            > sprezac tez sie trzeba. Ja tez siedze w naukach podstawowych, ale wiem, ze jak
            > nie rusze tylka, to mi inni sprzatna temat sprzed nosa... To troche jak taki c
            > odzienny deadline :o)

            Serio piszesz? Dla mnie deadline to konkretny termin, niezbyt oddalony w przyszlosci. Totez deadline za rok nie jest motywujacy.

            Moze wiec problem lezy nie w samej pracy, bo mowisz, ze j
            > a lubisz, a to bardzo cenna rzecz, tylko w samym projekcie?

            Lubie prace loboratoryjna, lubie dyskusje z ludzmi, burze mozgow, wymiane informacji. Te trzy ostatanie do osiagniecia tylko w pracy w zespole. Male specjalistyczne konferencje mnie nudza, lubie duze wyklady, gdzie ktos pokazuje wyniki w konkretnym kontekscie.
            • kis-moho Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 14:50
              Dla mnie ciekawy projekt to taki, o ktorym mysle rano pod prysznicem, bo mnie gryzie, jak to naprawde jest. W ktorym bawi mnie wymyslanie i testowanie hipotez.
              Piszac "codzienny deadline" mam na mysli fakt, ze jak sie rozleniwie i nie spreze, to ktos inny opublikuje wczesniej moje wyniki. Moze jutro, moze za miesiac, a moze ja bede pierwsza. Wiec mam taka codzienna motywacje, zeby sie w miare mozliwosci sprezac. Moze deadline to nienajlepsze okreslenie w tym wypadku.
              • izas55 Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 15:38
                kis-moho napisała:

                > Dla mnie ciekawy projekt to taki, o ktorym mysle rano pod prysznicem, bo mnie g
                > ryzie, jak to naprawde jest. W ktorym bawi mnie wymyslanie i testowanie hipotez
                > .

                A ja przed zaśnięciem ;-).
                I mimo, że czasem mam dość i twierdzę że rzucę w diabły i zostanę manikiurzystką lub grafikiem i że nie nienawidzę tego co robię to gdy kładę się spać przychodzą mi do głowy nowe pomysły, które mnie nakręcają na następny dzień.

                I choć teraz robię to co mnie nie do końca bawi czyli zajmuję się już bardziej przekładaniem papierów i całe szczęście jeszcze wymyślaniem, to od testowania już niestety inni.
                Ale nawet jak mi się nie chce to wiem, że to co robię ma sens, zarówno dla mnie jak i moich podwładnych. Bo oni muszą mieć projekt który da się dobrze opublikować i będą go robić z satysfakcją.

                I wiesz, wydaje mi się że oprócz samo motywacji ważne jest to jaki twój szef/owa potrafili ci pokazać że to co robisz ma sens. każdy potrzebuje mentora na jakimś tam etapie. I to nie chodzi o wykładanie ci drogi płatkami róż, raczej o stawianie zadań i ich egzekwowanie. Czyli jednak takie małe codzienne deadline.....

                Czasami też są miejsca z którymi coś jest nie tak, nawet jak z wierzchu wydają się być super. Więc to może rzeczywiście nie jest tak że nie powinnaś tego robić co robisz, ale zmienić zespół, szefa, projekt. Jeżeli nie interesują cię szczegóły na specjalistycznych konferencjach, a lubisz szersze ujęcie to może znajdź sobie interdyscyplinarny projekt (jeżeli to możliwe)

                • kis-moho Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 15:47
                  >Jeżeli nie interesują cię szcz
                  > egóły na specjalistycznych konferencjach, a lubisz szersze ujęcie to może znajd
                  > ź sobie interdyscyplinarny projekt (jeżeli to możliwe)

                  Albo projekt, w ktorym beda cie tez interesowaly szczegoly na tyle, ze frajda beda specjalistyczne konferencje. Bo bez uczestniczenia w takich konferecjach na dluzsza mete chyba trudno jest cos robic (mi nic tak bardzo nie pomaga, jak dyskusja z kims z bardzo bliskiej dziedziny, ale ze swiezym spojrzeniem na moj projekt).
              • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 16:02
                kis-moho napisała:

                > Dla mnie ciekawy projekt to taki, o ktorym mysle rano pod prysznicem, bo mnie g
                > ryzie, jak to naprawde jest. W ktorym bawi mnie wymyslanie i testowanie hipotez
                > .

                Syty glodnego nie zrozumie;) Wlasnie pisalam, ze nie mam tego (cyt. Turzyce) opetania projektem, choc bardzo bym chciala. W ogole mam wrazenie, ze projekt jest tu drugorzednym problemem.

                > Piszac "codzienny deadline" mam na mysli fakt, ze jak sie rozleniwie i nie spre
                > ze, to ktos inny opublikuje wczesniej moje wyniki. Moze jutro, moze za miesiac,
                > a moze ja bede pierwsza. Wiec mam taka codzienna motywacje, zeby sie w miare m
                > ozliwosci sprezac. Moze deadline to nienajlepsze okreslenie w tym wypadku.

                OK, rozumiem. Mnie to nie motywuje, w kazdym razie nie wystarczajaco. Poza tym moj projekt nie jest "chodliwy", robie cos, czego nikt wczesniej specjalnie nie ruszal.
    • kotwtrampkach Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 13:32
      przeczytałam wcześniejsze wypowiedzi, nie znalazłam nic o możliwości porady u kogoś, kto zajmuje się doradztwem zawodowym? Przecież, jak coś boli - idzie się do lekarza, jak chce sie kupić świerzą rybę - do odpowiedniego sklepu - po co sobie utrudniać życie?
      Doradca nie podejmie decyzji za ciebie, do niczego nie zmusi, a pomoże odkryć i ponazywać te rzeczy, które mają wpływ na pracę. Bo nie zawsze jest tak, że najlepsza praca dla nas, to ta zgodna z predyspozycjami czy zainteresowaniami. Czasem ważniejsze są nasze wartości, czasem możliwości, czasem konkretne potrzeby (a zainteresowania można przerzucić np.na czas wolny).
      Warto poszukać dobrego specjalisty - może są gdzieś zrzeszeni, jak terapeuci?
      • zawsze_zielona Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 14:39
        No wlasnie coraz bardziej sklaniam sie do pojcia do coach'a. Tyle, ze to troche kosztuje, wiec wolalabym byc przekonana, ze tam jest duza szansa uzyskania pomocy.
        • kotwtrampkach Re: Jak odkryc co sie lubi? 09.02.11, 15:17
          to chyba jak z każdym innym specjalistą - trzeba poszukać opinie, osiągnięcia, sprawdzić z kim pracuje (inaczej sie rozmawia z 10-latkiem, inaczej z człowiekiem dorosłym), posprawdzać możliwość przeprowadzenia konkretnych testów etc. Nie mieszkasz w POlsce? Wiem, ze w którymś z krajów europy zach (francja? niemcy? hmmm...taka dobra pamięć, a taka krótka..) takie spotkania związane z kierunkiem kariery przeprowadza się co ok.5 lat, na koszt pracodawcy, ok 3-5 dni wolnych od pracy zawodowej przeznaczonych na pracę nad sobą ;-) działa
          Czy warto..
          Po tym, co piszesz, dużo wiesz o sobie - potrzebujesz ukierunkowania, pomocy w dokonaniu wyboru, podpowiedzi w jakim kierunku szukać, albo co brać/na czym się oprzeć w konkretnej pracy. Znajdziesz to pewno w końcu sama. Z doradcą będzie szybciej i może bez niepotrzebnego wchodzenia w pracę, która CIę męczy.
          Natomiast, jeżeli liczysz na konkretne określenie - "Pani powinna pracować tu i tu", to nie warto ;-)
Pełna wersja