turzyca 10.02.11, 00:24 Czy dbanie o siebie, swoje interesy, potrzeby etc. to egoizm? A jesli nie egoizm to co? Czy moze to zalezy od tego o jakiej sferze zycia mowimy i inaczej problem wyglada w przypadku rodziny a inaczej np. pracy? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kis-moho Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 00:32 Ogolnie dbanie o swoje interesy czy dbanie o swoje interesy czyims kosztem? Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 01:22 Przpuszczam, że pytanie zadałaś w jakimś konkretnym kontekście, a moje osobiste doświadczenie pokazuje, że gdy ktoś wyrzuca nam mniej lub bardziej subtelnie egoizm, to stosuje to jako emocjonalny szantaż do przepchnięcia swoich racji. Dbanie o swoje interesy, to nie jest egoizm, tylko oznaka psychicznego zdrowia. Płaszczyzna jest nieważna, tak samo powinno być w zawodzie, jak i w życiu prywatnym. No chyba, że faktycznie wykorzystujesz ludzi, znaczy więcej bierzesz niż dajesz. Ale wtedy szybko się zorientujesz, bo zacznie robić się wokół ciebie pusto. ;-) Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 08:46 Moge sie podpisac pod postem Pierwszejlitery. Przez cale nastoletnie zycie niemmal codziennie slyszalama, ze jstem egoistka, bo nie chcialam zrobic tego czy owego (ustap bratu, jest mlodszy; pomoz bratu, to Twoj obowiazek itp)- moja mama byla wtedy mistrzynia w szantazu emocjonalnym, heh. Wtedy byly klotnie i bunt, dzis, po latach treningu na szantaz emocjonalny jestem odporna jak stonka;) Odpowiedz Link
heliamphora Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 10:10 Myślę że dbanie o siebie to podstawowy warunek, żeby być zdrowym na umysle i dobrze funkcjonować. A na dłuższą metę tylko taka osoba jest w stanie też dać coś sensownego innym, jako że z pustego i Salomon nie naleje :) Egoizmem zazwyczaj nazywają to ludzie, którzy są oburzeni, że ktoś śmie nie dbac o nich bardziej niż o siebie ;) Odpowiedz Link
origami_21 Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 10:46 Dbanie o siebie i własne interesy powinien ludziom dyktować instynkt samozachowawczy. Może to być trudne tylko w sytuacji, kiedy nasz interes stoi w sprzeczności z interesem osoby, na której nam zależy. W przypadku osób obcych emocjonalnie należy wykazać się umięjętnością wdupiemania:) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 11:49 Myślę, że nie można mówić tak ogólnie. Jeśli Pani Ziuta dba o siebie wynosząc z pracy materiały piśmiennicze, Pan Franek dba o siebie kosztem rodziny (czasu jej poświęcanego, finansów itp.), Pani Hania dba o siebie kosztem chłopaka (wykorzystując go do granic), to raczej nie jest to tylko instynkt samozachowawczy, nie? Odpowiedz Link
heliamphora Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 12:25 No tak, takie szerokie "dbanie" to owszem, działanie na własną korzyść, ale jednak przede wszystkim kradzież czy przemoc (choć co do pana Franka to mam wątpliwości - zależy, czy "rodzina" to jego dzieci, czy np. ciotka z wujkiem, i zależy, co on dokładnie robi albo czego nie robi). Ja odebrałam to, co napisała Turzyca, bardziej jako "dbanie o siebie bez naruszania praw innych". Inna rzecz, że ci "inni" często wyobrażają sobie, że jeśli są w potrzebie, to mają prawo dysponować czyimś czasem, energią, pieniędzmi... Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 12:28 No właśnie - każda z nas inaczej zinterpretuje to "dbanie o siebie". Pan Franek w moim przykładzie rozpuszcza pieniądze przeznaczone na wakacje dla dzieci, nie uczestniczy w życiu domowym, bo ma kryzys wieku średniego i postawił na samorozwój ;) Odpowiedz Link
origami_21 Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 19:08 jul-kaa napisała: > Pan Franek > w moim przykładzie rozpuszcza pieniądze przeznaczone na wakacje dla dzieci, ni > e uczestniczy w życiu domowym, bo ma kryzys wieku średniego i postawił na samor > ozwój ;) Dlatego też stwierdziłam, że w przypadku osób bliskich może to rodzić pewien dyskomfort. A kradzieży w ogóle nie uwzględniałam w swoim wniosku, gdyż jest ona pospolitym przestępstwem. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 12:30 Może jeszcze przykład - mam jednego niefajnego wujka. Nie spotykam się z nim, bo mi to źle robi na psychikę, więc na przykład proszę, by babcia w miarę możliwości zapraszała nas i rodzinę wujka w innych terminach. Jestem egoistką, bo powinnam zacisnąć zęby i przyjść, skoro babci zależy na "jedności rodziny", czy twardo (acz uprzejmie) stać przy swoim postanowieniu? Odpowiedz Link
heliamphora Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 12:43 Franek z Twojego przykładu nie wywiązuje się z obowiązków wobec dzieci (i pewnie także żony), więc to nie jest wg mnie "czyste" dbanie o siebie, tylko zabieranie innym tego, co im się należy. Ta babcia dbająca o "jedność rodziny" kosztem czyjegoś zdrowia psychicznego również próbuje komuś odebrać to, co mu się należy, czyli prawo do poszanowania jego nerwów. Odpowiedz Link
heliamphora Czy nie za ostro podsumowałam Franka?... 10.02.11, 12:47 Zasugerowałam się tym "rozpuszczaniem pieniędzy przeznaczonych dla dzieci". Ale kto te pieniądze zarobił, kto je przeznaczył i czym miałyby być te wakacje? I czym samorozwój? ;) Tak, po przemyśleniu wstrzymuję się z oceną Franka - wciąż za mało danych. Jeśli poszedł na psychoterapię zamiast kupić dzieciom quada, to dobrze zrobił. Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Czy nie za ostro podsumowałam Franka?... 11.02.11, 12:47 heliamphora napisała: > Tak, po przemyśleniu wstrzymuję się z oceną Franka - wciąż za mało danych. Jeśl > i poszedł na psychoterapię zamiast kupić dzieciom quada, to dobrze zrobił. a jeżeli poszedł do kina czy na lekcje angielskiego, choć do tej pory zawsze z pracy do domu i wszystko dla dzieci - to chyba też dobrze? ;-) Chyba angażowanie sie w ocenę postępowania człowieka na podstawie opisu jednej sytuacji, to trochę nie w porządku.. Odpowiedz Link
heliamphora Re: Czy nie za ostro podsumowałam Franka?... 11.02.11, 14:07 Też dobrze, pewnie :) Dlatego wycofuję swoje zrobienie z Franka wyrodnego ojca, zagalopowałam się :) Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 13:13 Jesli "dbamy o siebie" kosztem innych, to nie jest to po prostu arogancja i egoizm. Ale tak samo dziala to w druga strone, gdy inni probuja dbac o siebie kosztem nas, wciskajac nam gldne kawalki o egoizmie. Dopoki sytuacja jest zdrowa i nikt nikogo nie wykorzystuje, to nie ma mowy o egoizmie tylko o zwyczajnym instynkcie samozachowawczym i dbaniu o swoje wlasne zdrowie psychiczne. jul-kaa napisała: > Myślę, że nie można mówić tak ogólnie. Jeśli Pani Ziuta dba o siebie wynosząc z > pracy materiały piśmiennicze, Nie wiem, jak mozna rozpatrywac kradziez w ramach "dbania o siebie", wiec tego nie bede kometowac. Pan Franek dba o siebie kosztem rodziny (czasu j > ej poświęcanego, finansów itp.), To juz bardziej zlozona sytuacja, bo co to znaczy "kosztem rodziny"? Jakie byly warunki brzegowe, kto sie na nie zgodzil, kto nie dotrzymuje slowa? Za malo danych, by cos powiedziec o Franku. Pani Hania dba o siebie kosztem chłopaka (wyko > rzystując go do granic), to raczej nie jest to tylko instynkt samozachowawczy, > nie? Znow, co to znaczy "wykorzystuje go do granic"? Czy on z tego powodu jest nieszczesliwy? Jesli tak, to raczej on nie dba o siebie, a nie Hania dba za bardzo. Ludzie zwykle robia tyle, na ile im pozwalamy. Jesli sami nie wyznaczymy granic od poczatku, to IMO sami stwarzamy sobie problemy. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 14:58 No właśnie - znów dużo zależy od definicji. Takich pań Ziut jest sporo - naprawdę wiele osób tak właśnie definiuje dbanie o siebie. Kradzież? Jaka kradzież!? - spyta pani Ziuta ;) Pan Franek - padł przykład z quadem - ja myślałam raczej o sytuacji, w której to Franek kupuje sobie quada kosztem psychoterapii żony. Albo przepuszcza kasę po knajpach, choć wcześniej wspólnie z rodziną ustalił, że pojadą razem na wakacje. > Jesli sami nie wyznaczymy granic > od poczatku, to IMO sami stwarzamy sobie problemy. Hmmm, to oczywiście prawda. Pytanie tylko, czy wolno wykorzystywać kogoś, kto z jakichś powodów granic nie wyznaczył. Pani Gienia na przykład - całe życie poświęciła męzowi, dzieciom, domowi. Wierzyła, że tak jest najlepiej, że robi to z miłości. Jasne, że sfrajerzyła i nie mając na starość żadnych środków powinna mieć pretensje tylko do siebie. Ale czy to jest aż takie proste? Czy nie jest tak, że ludzie (chyba kobiety częściej) powielają pewne schematy wyniesione z rodzinnych domów, ponieważ nie mają refleksji, że życie nie musi tak wyglądać? Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 15:10 jul-kaa napisała: > Pan Franek - padł przykład z quadem - ja myślałam raczej o sytuacji, w której t > o Franek kupuje sobie quada kosztem psychoterapii żony. Albo przepuszcza kasę p > o knajpach, choć wcześniej wspólnie z rodziną ustalił, że pojadą razem na wakac > je. Co innego, jesli ludzie cos razem ustalaja a potem jedno sie wykreca (wtedy to egoizm albo arogancja) a co innego, gdy nie ma wspolnych ustalan a jedna strona po prostu sobie wyobraza, jak np. spozytkowac pieniadze i uwaza, ze druga strona powinna sie temu pomyslowi podporzadkowac. > > Jesli sami nie wyznaczymy granic > > od poczatku, to IMO sami stwarzamy sobie problemy. > > Hmmm, to oczywiście prawda. Pytanie tylko, czy wolno wykorzystywać kogoś, kto z > jakichś powodów granic nie wyznaczył. Pani Gienia na przykład - całe życie poś > więciła męzowi, dzieciom, domowi. Wierzyła, że tak jest najlepiej, że robi to z > miłości. Jasne, że sfrajerzyła i nie mając na starość żadnych środków powinna > mieć pretensje tylko do siebie. Ale czy to jest aż takie proste? Czy nie jest t > ak, że ludzie (chyba kobiety częściej) powielają pewne schematy wyniesione z ro > dzinnych domów, ponieważ nie mają refleksji, że życie nie musi tak wyglądać? Jasne, ze nie mozna. Ale nie mozna tez nazwac dzieci pani Geni egoistami, gdy np. podejmuja decyzje o wyjezdzie zagranicznym, zamiast zostac zostac z pania Genia i byc z nia dzien i noc (zakladam, ze problem finansowy zostaje rozwiazany, pani Genia ma sie dobrze i nie jest ciezko schorowana, choc i tu mozna to zalatwic w inny sposob, np. wynajmujac opiekunke). Chodzi mi raczej o to typowe "ja sie dla Ciebie cale zycie poswiecalam (choc przeciez nikt jej nie prosil), wiec teraz mam prawo wymagac, bys Ty byl na moje zawolanie". Odpowiedz Link
roza_am Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 15:10 > Pan Franek - padł przykład z quadem - ja myślałam raczej o sytuacji, w której t > o Franek kupuje sobie quada kosztem psychoterapii żony. Albo przepuszcza kasę p > o knajpach, choć wcześniej wspólnie z rodziną ustalił, że pojadą razem na wakac > je. Ale to wtedy nie jest samorozwój, tylko samorozrywka :) Ale czy to jest aż takie proste? Czy nie jest t > ak, że ludzie (chyba kobiety częściej) powielają pewne schematy wyniesione z ro > dzinnych domów, ponieważ nie mają refleksji, że życie nie musi tak wyglądać? Takie osoby trzeba właśnie uczyć zdrowego egoizmu, żeby umiały o siebie dbać i nie dawały się wykorzystywać innym. Np. taki warsztat znalazłam na stronie polecanej niedawno przez Mahedę: www.kobieceserca.pl/Warsztat_Moje_granice_w_zwiazku_II.html Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 15:47 jul-kaa napisała: > Hmmm, to oczywiście prawda. Pytanie tylko, czy wolno wykorzystywać kogoś, kto z > jakichś powodów granic nie wyznaczył. Trudno mówić o wykorzystywaniu, jeżeli ktoś wysyła sprzeczne sygnały. Jeżeli bowiem pani Genia na przykład w imię poświęcania się dla rodziny ciężko zaoszczędzone pieniądze wydaje na prezenty dla dzieci, zamiast sprawić sobie wyjazd do sanatorium i jednocześnie sugeruje swoim dzieciom, że pomaganie im sprawia jej o wiele więcej przyjemności od dbania o własne zdrowie, to trudno by dzieci miały wyrzuty sumienia, że wykorzystują matkę. Same są bowiem w dylemacie. Mogą bowiem prezentów odmówić, ale kto gwarantuje im, że mama odrzucenie gestu nie odczuje jako odrzucenie miłości? Dorosłych ludzi nie da się wychować, każdy musi sam wiedzieć, ile poświęcenia i wyrzeczeń może wytrzymać. Oczekiwanie, że inni już będą wiedzieli na ile możemy sobie pozwolić, jest naiwnością i czegoś takiego nie powinno się w żadnym wypadku podtrzymywać. Niekiedy nawet lepiej, gdy ktoś taki padnie z wyczerpania na nos, przejrzy na oczy, pozbiera się i spróbuje stać się bardziej egoistycznym. Ludzie nie zmieniają bowiem sytuacji, dopóki nie stanie się im w niej naprawdę źle. Odpowiedz Link
origami_21 Re: Dbanie o siebie? 10.02.11, 19:19 Zainspirował mnie ten fragment: > o Franek kupuje sobie quada kosztem psychoterapii żony. Tu nażałoby roztrząsnąć, czy czasem aby quad dla pana Franka nie będzie panaceum na wszystko, albowiem stan psychiczny pani Frankowej jest zapewne wywołany kryzysem półmetka jej małżonka. Jak pan F. rozwiąze swój problem, to problem pani F. automatycznie również zniknie. W odwrotnym wypadku skorzystałaby tylko małżonka, a to i tak na czas określony:) Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Dbanie o siebie? 11.02.11, 13:07 jul-kaa napisała: > Ale czy to jest aż takie proste? Czy nie jest t > ak, że ludzie (chyba kobiety częściej) powielają pewne schematy wyniesione z ro > dzinnych domów, ponieważ nie mają refleksji, że życie nie musi tak wyglądać? też kiedyś się nad tym zastanawiałam - no bo jak. Jest dziecko wychowywane w rodzinie alkoholowej, widzi przemoc co dzień, widzi upodlenie - mówi sobie "nigdy nie tknę alkoholu" a jego zycie i tak sie wokół uzależnienia kręci. Znajduje sobie partnera uzależnionego (no bo taki schemat zna, wie jak z nim postępować, to co znane=bezpieczne), zaczyna pić/ćpać bo to jest to, co potrafi w sytuacji gdy mu źle, gdy mu dobrze, gdy czuje niepokój - bo tego się nauczył od rodzica. I wszystko jest w kółko i on ma trudniej na starcie. (tak wiem, upraszczam, ale nie jest to miejsce na pisanie rozprawek) Przecież ów człowiek może iść na terapię. Przecież ie musi powielać znanego schematu. MOże się nauczyć, jak sobie radzić ze swoim życiem - dorosły już jest, no nie? Dorosły tzn odpowiedzialny za siebie? I niby wiem, ze na siłę nie można komuś pomóc, ale czasem brak informacji czy dostępności powoduje, że nie szukają pomocy osoby, którym to by coś dało. Z drugiej strony widzę wokół siebie, że informacja to i tak za mało - ludzie uwielbiają się oszukiwać i nawet określone wprost tego co nie działa nie pomaga im podjąć decyzji o zmianach. czasem myślę, że każdy człowiek powinien przejść terapię razem z wydaniem dowodu osobistego czy zaświadczeniem o pełnoletności. Utopia.. Ale o ile społeczeństwo byłoby zdrowsze .. Odpowiedz Link
teresa104 Już się cieszyłam na wątek instruktażowy 10.02.11, 16:01 z cyklu "minimum by". Dbanie o swój dobrostan to obowiązek. Inaczej spada on na ludzi wokół, którzy muszą jeszcze cię (bo to nie "Cię" do Cię) tulić, bo taki z ciebie biedny Ptyś, który sobie nie radzi. Oczywiście, prostą zasadą moralną jest granica cudzego dobrostanu, którego nie wolno naruszać, by osiągnąć własny. Zasada prosta, choć jej zastosowanie potwornie zawikłane. Pytanie jest dość ogólne, pewno coś konkretnego Cię do niego zainspirowało, zdradź co, a my rozsądzimy, wychodząc od szczegółu do ogółu. Odpowiedz Link
edhelwen Re: Dbanie o siebie? 11.02.11, 11:51 hmm no właśnie - na ile należy patrzeć na potrzeby innych, a na ile zabezpieczać własne potrzeby? To co mówi psycholog to dla mnie sprzeczności - należy dbać o własne interesy, ale jednocześnie należy zwracać uwagę na inne osoby. A ja nie wiem gdzie leży ta granica. Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Dbanie o siebie? 11.02.11, 12:26 edhelwen napisała: > hmm no właśnie - na ile należy patrzeć na potrzeby innych, a na ile zabezpiecza > ć własne potrzeby? To co mówi psycholog to dla mnie sprzeczności - należy dbać > o własne interesy, ale jednocześnie należy zwracać uwagę na inne osoby. A ja ni > e wiem gdzie leży ta granica. Granica? "Nie rob blizniemu Twemu, co Tobie niemile"- jak dla mnie, choc niewierzacej, bardzo uniwersalna zasada. Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Dbanie o siebie? 11.02.11, 13:22 edhelwen napisała: > należy dbać > o własne interesy, ale jednocześnie należy zwracać uwagę na inne osoby. A ja ni > e wiem gdzie leży ta granica to podstawa asertywnosci.. Najpierw jestes Ty - bo jeżeli tobie jest dobrze, możesz coś zrobić dla innych ludzi, albo im nie przeszkadzać, albo im nie wchodzić w drogę - w zależności od tego , co dla Ciebie jest lepsze. RObisz coś dla innych ludzi, bo: a)oni się mogą czymś pozytywnym odwzajemnić; b)robienie czegoś dla nich sprawia TOBIE przyjemnosć; c)robię coś dla siebie i jest to też fajne dla innych. Po co granica? Rzecz w tym, zeby sobie szukać takich przyjemności, które też spełniają pkty b i c albo chociaż nie mają wpływu na zycie innych - np. słucham głośno muzyki, więc nie mam pretensji że innym razem słuchała swojej sąsiadka, albo wybieram taką, którą ona też lubi, słucham przez słuchawki.. Odpowiedz Link
indigo-rose A z drugiej strony? 11.02.11, 13:56 A mnie zastanawia druga strona - kiedy przyjmowanie tego, co ktoś daje, zaczyna być wykorzystywaniem? Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś daje coś od siebie i bez żadnych sugestii z mojej strony, to przyjęcie tego nie jest niczym zdrożnym. Jeżeli ktoś często zaprasza mnie do siebie, częstuje obiadem itd. nawet wiedząc, że nie mam możliwości rewanżować się tym samym, to korzystam z zaproszenia, staram się okazywać wdzięczność i w miarę możliwości rewanżować się chociażby symbolicznie np. w inny sposób. Jeśli ktoś mi coś daje, mówię "dziękuję" i przy nadarzającej się sposobności daję coś tej osobie albo robię coś dla niej. Tymczasem mojej mamie zawsze jest głupio. Głupio, kiedy przyjeżdża babcia w odwiedziny i np. daje jej kilo schabu, bo akurat była w Auchan i kupiła na promocji ilość dla pułku wojska, wtedy moja mama próbuje oddać jej kasę, której z kolei babcia nie przyjmuje, co na ogół kończy się nieco dziecinnymi jak dla mnie przepychankami typu wciskanie pieniędzy na siłę do torebki i groźbami obrażenia się, oczywiście nie całkiem na serio, bo w końcu jedna ze stron (na ogół babcia) i tak wygrywa, a druga strona poddaje się i jest jej oczywiście jeszcze bardziej głupio. Krótko mówiąc, moja mama zawsze ma wyrzuty sumienia, kiedy otrzymuje coś od innych ludzi (to może być też otrzymywanie w bardziej zawoalowanej formie, np. moje "wyżeranie lodówki" u faceta czy przyjaciółki, czyli po prostu zjedzenie z nimi posiłku). Moja mama twierdzi, że woli dawać niż otrzymywać i dlatego ma taką naturę, że jest jej głupio brać. Ja również bardzo lubię dawać, ale przyjmuję to, co dają mi inni i z mojego punktu widzenia to mama ma jakiś problem z otrzymywaniem. Ale może się mylę? Powoli zaczynam mieć wrażenie, że naprawdę wykorzystuję innych ludzi i że jestem egoistką. Gdzie jest granica, za którą kryje się wyzysk? Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: A z drugiej strony? 16.02.11, 22:51 indigo-rose napisała: > i z mojego punktu widzenia to mama ma jakiś problem z otrzymywaniem. ja się skłaniam do tego wniosku. Nie cierpię przepychanek takich. Lubię, kiedy ludzie mnie traktują serio i jak chcę coś dać a oni tego chcą/potrzebują to po prostu biorą. Ostatnio mam takie sytuacje w szkole u młodej - chętnie zapraszam do siebie inne dzieciaki, bo 1.moje dziecko się cieszy,2.bo mam spokój od dziecka (bawi się i nie zawraca głowy) 3.moje się uczy robić cos obok innej osoby - jedynacy nie nauczą się tego przy okazji rodzeństwa, 4 mam czas - mogę sobie na to pozwolić. NO i za każdym razem muszę tłumaczyć, że to nie kłopot, że sobie poradzę, że nie oczekuję rewanżu itp itd. Ile można.. Odechciewa mi się zapraszania - za dużo z tym kłopotu. I żeby nie było niejasności - chodzi o osoby, które chętnie zostawiałyby swoje dzieci u mnie, tylko im "głupio" (no i nie mam opinii dziwaka ani pożeracza dzieciaków, hihi). Odpowiedz Link