nomina
26.02.11, 19:29
Lobbystki kochane, mam problem. Trzy miesiące temu przeniosłam numer do Playa i wzięłam nowy telefon. Stary był już zniszczony i ledwo dawał radę. Niestety, okazało się, że telefon:
- nie reaguje na wyłączanie alarmu (jedyne, co można zrobić, to zresetować go czerwoną słuchawką, a wtedy cały ekran robił się czarny i trzeba było włączać od nowa),
- nie działają komendy głosowe,
- po którymś serwisowaniu przestał reagować na odbiór dotykowy połączeń (a telefon dotykowy, więc inaczej się nie da).
Od tego czasu telefon był 4 razy w serwisie, tzn. ja go odbieram, w domu sprawdzam, czy usterka usunięta, i następnego dnia przynoszę z powrotem. 3 razy tylko wgrywano soft, chociaż zaznaczałam, że to wygląda na sprawę czujnika. Po 3 zażądałam wymiany, tzn. nie składałam reklamacji, tylko korzystałam z rękojmi (pani w salonie wpisała - niezgodność z umową) - nie wymienili telefonu, tylko płytę główną w telefonie. W dodatku tel. wrócił bez karty pamięci. Po tej wymianie płyty telefon:
- nie reaguje na normalne wyłączanie alarmu, ale reaguje, jeśli ekran nie jest osłonięty niczym, nawet najcieńszą folią ochronną, natomiast ikonkę wyłączania się mocno wciśnie, aż się ekran niemal ugina, i mocno przesunie w prawo palcem po monitorze. Czyli działa na pół gwizdka, bo w ten sposób to ja w pół roku rozwalę telefon;
- komendy głosowe nie działają, żeby było śmieszniej - instrukcja podaje ustawienia klawiszy, których w tym modelu nie ma;
- telefon w ciągu kilku minut rozmowy zaczął się po ten wymianie tak nagrzewać, że ciężko go w ręce utrzymać.
Dodatkowo - pomijam, że zapłaciłam za niego z VAT 120 zł, ale mam umowę, że pierwsze 6 miesięcy abonamentu jest za 50%. I ja już zapłaciłam 3, z których nie mogę korzystać, jak chcę (od 3 miesięcy salon nie ma telefonu zastępczego, a serwis ma to gdzieś, więc używam tego ledwo zipiącego staruszka, który sobie nie radzi nawet z długimi rozmowami, o zdjęciach nie wspominając). Straciłam możliwość zrobienia zdjęcia motorniczego, który palił w tramwaju jakieś 2-3 tygodnie temu, powodując tym moje duszności. Telefon jest na firmę (jednoosobowa dg), więc bez niego jest dość ciężko. A jeszcze zgubili mi w serwisie kartę pamięci i się wykręcają, że nie było (ponieważ przy poprzedniej "naprawie" pani z salonu kazała mi ją wziąć, a sam telefon poszedł do naprawy, to kiedy przynosiłam już wszystkie elementy zestawu, ze słuchawkami i innymi bajerami, które dostałam, kartę przyniosłam osobno).
I tu jest problem - serwis z uporem maniaka odmawia wydania dobrego telefonu, w ogóle jakby nie czytając zgłoszenia usterek. Ale umowa jest na firmę, więc przepisy konsumenckie mnie nie dotyczą.
Za każdym razem przy odbiorze robię adnotację - nie mam możliwości sprawdzenia, czy telefon jest sprawny. I następnego dnia zgłaszam, że po testach stwierdzono ciągłe istnienie usterki.
Co ja mam zrobić, bo na razie płacę jak za zboże, a nie mam jeszcze ani dnia sprawnego telefonu, a z prawie 3 miesięcy w ogóle miałam go łącznie z tydzień w domu.
W dodatku Play taki mało komunikatywny, jak za 1. miesiąc nie dostałam faktury i w przeddzień terminu płatności to zgłaszałam, dostałam odpowiedź "nieotrzymanie faktury nie zwalnia z obowiązku jej zapłaty". Nie zgadzam się z tym i nawet to pisałam, ale ich serwis sprytnie wykasował nieprawomyślną wypowiedź, a ja już nie miałam siły pisać drugiego elaboratu, zwłaszcza że ostatniego dnia ta faktura przyszła.
Nie pójdę z taką sprawą do sądu - no bo jak? Co teraz mam zrobić? Z jakiego paragrafu starać się o wydanie towaru zgodnego z umową? Męczy mnie to i powoduje nieprzyjemności :(...