chce zaczac biegac, ale nie wiem jak...

09.03.11, 10:11
mam ochote na jogging
ale nigdy nie biegalam
kondycje mam bardzo kiepska (wiosna-lato-jesien rower do pracy i z powrotem, to tyle :()
a nawet, gdy mialam lepsza, bieganie zawsze sprawialo mi klopoty, od razu brak oddechu, dyszenie, mroczki...

doradzicie, jak zaczac? :)

wiem, wiem, w necie pelno informacji, ale jakos nie mam sily sie przez te tony przegrzebywac i samej rozpatrywac, co warte zastosowania, a co nie...

wiem, ze jest (byl?) na offtopach klubik biegacza, wiec specjalistki sa :)

nie smiejcie sie z moich pytan, na poczatej mam takie ;)

- jak czesto biegac? nie sadze, abym dala rade (na poczatku) codziennie. chce biegac wieczorem. jaka jest rozsadna czestotliwosc, zeby w rozsadnym czasie nabrac troche kondycji? i aby sie nie zniechecic?
- jak dlugo biegac na poczatku? jakis konkretny czas/dystans, czy moze "do pierwszego dyszenia", czy "do pierwszych wymiotow"? ;)
- przed bieganiem jakas rozgrzewka? jaka? (moze jakis link?)
- jakies rady, jak joggowac, a jak nie? co robic, czego nie robic?
- przez jaki czas bede po bieganiu zgon zaliczac nastepnego dnia? ;)

- po jakim czasie powinno mi sie "lepiej biegac"?

chce to zrobic dla zdrowia, dla kondycji. nie mam czasu i checi na "fitness-cluby", nie lubie wysilku, ale joggingu jeszcze nie probowalam - moze mi sie spodoba?

pieknie prosze o pomoc i rady :)
kazde przyjme z rozkosza, heh
    • fanaberia.fanaberia Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 10:26
      Najfajniejszy netowy poradnik, jaki widziałam: www.bieganie.pl/?cat=6&id=1791&show=1
      Zawiera chyba odpowiedzi na większość z Twoich pytań.
      Od siebie dodam, żebyś, jeśli nie masz doświadczenia z bieganiem, bardzo chroniła stawy. Czyli, idealnie, zapewniła sobie dobrej jakości podeszwę i biegała po miękkim podłożu. A dobre ćwiczenia rozciągające zminimalizują "zgon".
      • zenobia44 Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 10:45
        wiem, ze napisałaś, że chcesz biegać, ale może nordic walking byłby wyjściem na początek? jest bardzo dobry na kondycję, chroni stawy, więcej się spala i może być przygotowaniem do biegania,
        biegania nie znosiłam (serce i zadyszka, okropność), ale NW uwielbiam też za to, że rozluźnia zestresowane plecy (naprawdę schodzi z barków napięcie i stres z całego dnia), poprawia humor:) (dzisiaj jeszcze nie byłam, dlatego mam kiepski;))
        • kura17 Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 10:51
          a mozna sie samemu tego nauczyc?

          trzeba te "patyki" kupowac? ;)

          pokaz jakiegos fajnego linka, chetnie poczytam. ale jednego i dobrego ;)
          oczywiscie instrukcje osobiste od Ciebie preferowane!
          • zenobia44 Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 12:57
            uczyłam się z pokazów instruktorów (już kilka lat temu zachęcali do NW przy okazji festynów, zdrowego tygodnia, etc.), z ulotki, a potem porównywałam z filmikiem, który dostałam na płytce z kijami, odnośnie techniki jest też sporo instrukcji na youtube (dużo pseudo-reklam, wiec nic nie polecę w tej chwili), na koniec opieprzyła mnie instruktorka i jakoś chodzę;)
            to co mi kulało początkowo to praca rąk, bo ręce muszą iść maksymalnie do tyłu, aż do napięcia tricepsa, tam rozluźnienie i dopiero powrót, a ja tak machałam jak przy marszu,
            "patyki" akurat mam swoje, ale wiem, że instruktorzy w cenie lekcji udostępniają też patyki na daną lekcję, u nas czasami zdarzają się pokazowe lekcje za darmo i w okolicy jest kilka szkółek, więc nie ma problemu ze znalezieniem pomocy, lekcja grupowa u nas kosztowała ok. 20 zł/os. i podobno 3 lekcje wystarczą prawie każdemu:D, ale ludzie po prostu lubią chodzić z instruktorem i dlatego wykupują cały kurs
            akurat ja lubię sama, wiec sobie darowałam te atrakcje
          • magdalaena1977 Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 16:04
            Kije są tanie i kupujesz je tylko raz.
            Moja rodzina kupowała tu i są ok.
            allegro.pl/full-zestaw-krokomierz-nordic-walking-kijki-pokro-i1483898664.html
            Polecam dokupienie pokrowca i gumowych stópek.

            NW najfajniejsze jest w lesie i w plenerze, w mieście pasuje mi mniej. Ja chodzę w zasadzie tylko z mamą dla towarzystwa, ale naprawdę jest to super sprawa dla seniora.
    • pinupgirl_dg Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 13:20
      > - jak czesto biegac? nie sadze, abym dala rade (na poczatku) codziennie. chce b
      > iegac wieczorem. jaka jest rozsadna czestotliwosc, zeby w rozsadnym czasie nabr
      > ac troche kondycji? i aby sie nie zniechecic?

      3x w tygodniu. Codzienne bieganie zdecydowanie odradzam początkującym.


      > - jak dlugo biegac na poczatku? jakis konkretny czas/dystans, czy moze "do pier
      > wszego dyszenia", czy "do pierwszych wymiotow"? ;)

      Za nic w świecie do wymiotów :). Po pierwsze powoli, biegaj w takim tempie, w jakim maszerujesz, spokojnie, gdy tylko stracisz panowanie nad oddechem - przejdź do marszu do uspokojenia oddechu, nawet, gdyby to się stało po 15 sekundach truchtania. To naprawdę działa. Dobrą metodą jest bieganie z kimś i prowadzenie rozmowy, gdy rozmowa robi się trudna, trzeba zwolnić. Z czasem trucht stanie się tak naturalny i nieobciążający, jak maszerowanie, wtedy można wplatać w trucht odcinki szybszego biegu, wciąż pilnując, żeby nie dostać zadyszki.


      > - przed bieganiem jakas rozgrzewka? jaka? (moze jakis link?)

      Ja robię taką, jak w podstawówce na wf. Na stronie bieganie.pl (przykładowo) na pewno znajdziesz dużo ciekawych ćwiczeń, wybierz te, które najbardziej Ci odpowiadają. Ja rozgrzewam głównie stawy (kolana, obowiązkowo kostki), biodra, resztę rozgrzewki odbębniam w marszu, powinnam się bardziej wysilić. Czas spędzony na rozgrzewce na pewno nie jest stracony.


      > - jakies rady, jak joggowac, a jak nie? co robic, czego nie robic?

      Zadbać o dobre buty. Nie muszą to być od razu buty po 500zł, ale odradzam bieganie np. w tenisówkach, dobra amortyzacja jest bardzo ważna, chyba, że jesteś już wytrenowana i unikasz asfaltu. No i stosować zasadę, że nasze ciało jest najlepszym trenerem, jeśli wysiłek przestaje sprawiać przyjemność, albo jest wręcz przykry, na pewno coś jest nie tak i trzeba zwolnić tempo.


      > - przez jaki czas bede po bieganiu zgon zaliczac nastepnego dnia? ;)

      Rzecz bardzo względna, generalnie rekraacyjne bieganie nie powinno dawać efektu "zgona", wręcz przeciwnie, ma rozluźniać, dodawać energii. Ostry trening na pewno Cię trochę osłabi, ale na to jest jeszcze czas :).


      > - po jakim czasie powinno mi sie "lepiej biegac"?

      Po około 3-4 miesiącach regularnego biegania (3x w tygodniu) zwykle następuję gwałtowny wzrost wytrzymałości, wytrzymałość (czyli zdolność do długotrwałego, ale niewielkiego wysiłku, czyli np. osiągnięcie godziny spokojnego truchtania) jest stosunkowo szybka do wytrenowania. Niestety, ten skok formy więcej się już nie powtarza ;). Ćwiczenie szybkości jest trudniejsze, ale jeśli chcesz biegać rekraacyjnie, a nie ścigać się, możesz spokojnie zostać na tym etapie.
      • kura17 Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 14:48
        pieknie dziekuje za rady!!!

        jeszcze mam pytanie - jak dlugo biegac jednorazowo? tzn 3 razy w tygodniu po ile minut (mniej wiecej, rzecz jasna!). czy to pol godziny? wiecej? mniej?
        • fanaberia.fanaberia Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 15:15
          > jeszcze mam pytanie - jak dlugo biegac jednorazowo?

          Na początek tyle, na ile pozwoli Ci organizm.
          Tu masz przykładowe plany treningowe: www.bieganie.pl/?cat=19
          Dobrze jest trzymać się wybranego planu, bo wtedy można łatwo śledzić postępy i motywować się do kontynuacji.
          Motywacji sprzyja też towarzystwo. Można sobie ze współbiegaczem wzajemnie przeganiać lenia.
        • pinupgirl_dg Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 15:55
          Ja początkowo trzymałam się pół godziny wysiłku (z czego może 5% stanowił bieg :) ). Teraz uważam, że to zależy, ile mi się chce, pół godziny to dla mnie taki optymalny czas. Na tym mniej więcej opiera się plan 10-tygodniowy, bardzo popularny wśród początkujący. Wydaje mi się, że pół godziny to taki bezpieczny czas treningu u początkującego, ale jeśli pewnego wiosennego dnia poczujesz, że masz ochotę na jeszcze, to nie ma co sobie żałować :). Podobnie innego dnia możesz mieć ochotę wrócić do domu 5 minutach, wtedy też, moim zdaniem, nie ma się co zmuszać. Trzeba pamiętać, że skutki zaniedbania treningu są duże mniejsze, niż skutki przeholowania.
          Tak samo te trzy razy w tygodniu to takie optimum, minimalna ilość treningów, żeby zobaczyć wymierne rezultaty, ale taka, która zapewnia początkującemu odpowiednią ilość czasu na regenerację (trzeba pamiętać, że wzrost formy następuję właśnie w czasie regeneracji, trening jest tylko bodźcem, który go powoduje, nie wolno zaniedbywać odpowiedniego do swojego poziomu czasu wypoczynku). Co nie znaczy, bieganie raz czy dwa razy w tygodniu jest całkowicie pozbawione sensu, przynosi wiele satysfakcji i rozluźnienia, chociaż szansę na realną poprawę formy są dużo mniejsze. Ważne, żeby nie próbować w czasie tego jednego treningu nadrobić trzech zaległych :).
          Jeśli lubisz biegać według planu to np. plan 10-cio tygodniowy jest ok, przetestowany przez wiele osób. Pamiętaj tylko, żeby biec wolno. Jeśli Ci się wydaje, że biegniesz wystarczająco powoli, to zwolnij jeszcze dwa razy ;). Podstawowym błędem początkujących jest właśnie bieganie za szybko i za dużo, a dłuższej perspektywie czasu może to tylko wydłużyć czas dochodzenia do wymarzonych wyników i zniechęcić.
          Gdybyś zaczęła czuć ból wzdłuż goleni, odpuść sobie treningi na jakiś czas, sprawdź, czy Twoje buty są dobrze amortyzowane i unikaj biegania po betonie. Asfalt jest już zdrowszy dla naszych nóg. Idealnie byłoby biegać tylko po miękkiej nawierzchni, ale w miastach to dość trudne. Poza tym inną częstą dolegliwością jest kolka barkowa - uprzedzam, bo kiedy pierwszy raz mnie chwyciła, myślałam, że już po mnie ;). To takie kłucie w klatce piersiowej, poniżej obojczyka. Można sobie z nią poradzić tak samo, jak ze zwykłą, przez rozciąganie, wymachy wyprostowanej ręki w tył. Oba te problemy są zwykle efektem przesadzenia z tempem albo z ilością treningów, ale to chyba najczęstsze kłopoty początkujących biegaczy.

          Wspomniany tutaj nordic walking też polecam, bardzo fajna zabawa. Tutaj akurat stawiam swoje pierwsze kroki, ale już mi się podoba, chociaż to inny rodzaj frajdy niż bieganie.
    • maheda Najpierw 30 sekund biegania: 09.03.11, 15:25
      bieganie.pl/?cat=141&id=1516&show=1

      Ja też się przymierzam, chociaż moje stawy trochę protestują ;)
      • kura17 Re: Najpierw 30 sekund biegania: 09.03.11, 15:38
        dziekuje wszystkim za rady i linki do stron!
        wlasnie sobie drukuje :) poczytam w drodze do domu...
        ... i moze, moze, MOZE dzis bedzie moje pierwsze 30 sekund??? ;)

        3majcie kciuki za mnie!

        zmienilam fryzure, musze zmienic prace i zachcialo mi sie i innych zmian w zyciu, heh
      • ananke666 ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 01:32
        www.bieganie.pl/?cat=6&id=1791&show=1
        I chociaż miałabym chęć coś ze sobą zrobić, to eee... żenowałoby mnie chyba takie szuranie. Jak na ogół nie zwracam uwagi na ludzkie reakcje, to tu na bank czułabym, że robię z siebie coś eee... gupiego. Rozum widzi sens, ale podsuwa jednocześnie obraz mnie człapiącej i jest to widok politowania godzien, choć rozum usłużnie podpowiada, że lepiej głupio szurać niż na dupie siedzieć.
        • fanaberia.fanaberia Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 15:10
          > www.bieganie.pl/?cat=6&id=1791&show=1
          To samo źródło poleciłam wyżej, bo to najbardziej ludzki poradnik dla początkującego, jaki zdarzyło mi się oglądać.

          > I chociaż miałabym chęć coś ze sobą zrobić, to eee... żenowałoby mnie chyba tak
          > ie szuranie. Jak na ogół nie zwracam uwagi na ludzkie reakcje, to tu na bank cz
          > ułabym, że robię z siebie coś eee... gupiego.
          Zapytam tak:
          Serio robi Ci różnicę, że ktoś obcy na Ciebie spojrzy i zastanowi się, co robisz?
          A w mało prawdopodobnym przypadku, że tak - serio przejmiesz się opinią obcej osoby, która (być może) uzna, że robisz coś głupiego?
          Poza tym tu nie chodzi o szuranie typu "wzbijam tumany kurzu i rozkoszuję się inhalacją", a raczej o "ćwiczę do roli gejszy, patrzcie, jak mi świetnie idzie".
          No i argument ostatni, o ile w ogóle potrzebny: pierwszych kilka razy możesz poćwiczyć "szuranie" na jakimś odludziu, a ludzkości okazać się w pełnej krasie biegacza, kiedy nabędziesz pewności siebie i albo będziesz w stanie przebyć zadane 10 minut truchtem, a nie "szuraniem", albo będzie Ci wszystko jedno, co kto pomyśli.

          > rozum
          > usłużnie podpowiada, że lepiej głupio szurać niż na dupie siedzieć.
          Amen.

          PS. Naród żąda rewitalizacji na Tupeciku!
        • pinupgirl_dg Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 15:29
          Polecam niezły serial o wymownym tytule "Co ludzie powiedzą?", czasami zbytnie przejmowanie się opinią innych ludzi wypada znacznie bardziej żenująco, niż spokojne robienie swojego. Zapewniam, że ludzie wychodzą na spacer do parku czy na miasto nie po to, żeby się pośmiać z początkujących biegaczy... no dobrze, są wyjątki, ale na głupotę nic się nie poradzi, większości ludzi tempo i styl Twojego biegu będzie zupełnie obojętne. Jeśli będzie Cię obserwował inny biegacz, na pewno zrozumie, dlaczego "szurasz" i na pewno nie pomyśli, że jesteś politowania godna ;), prędzej powie "cześć" i pozdrowi Cię gestem dłoni. Na początku zastanawiałam się, czy ja przypadkiem nie znam skądś tych ludzi :) , zanim do mnie dotarło, że to taki zwyczaj, częsty wśród biegaczy i na górskich szlakach.
          • ananke666 Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 15:42
            Widzicie, najgłupsze w tym wszystkim jest to, że na ogół właśnie kompletnie nie przywiązuję wagi do cudzej opinii. Tumiwisizm. A przy szuraniu mam opory i nie rozumiem dlaczego.
            Cóż, mam czas, żeby dojrzeć, bo zanim ruszę tyłek, musi się zrobić ciut cieplej. Próbowałam kiedyś biegać i z lektury strony widzę, że popełniłam chyba wszystkie błędy, jakie mogłam, więc chcę jeszcze raz i inaczej. Bo kurde, przyznam się - zazdroszczę biegaczom. Pamiętam taką dziewczynę, cholernie zgrabną, szła sobie, coś tam dziubała przy słuchawkach i mp3, a potem pobiegła, jakoś tak fajnie i lekko, że mnie skręciło z zazdrości...
            • fanaberia.fanaberia Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 16:29
              > A przy szuraniu mam opory i nie rozumiem dlaczego.
              (...)
              > Bo kurde, przyznam się - zazdroszczę biegaczom.

              No to chyba właśnie sobie odpowiedziałaś :) Ty się przyglądasz biegającym, to spodziewasz się, że i Tobie będą się przyglądać.
              A tymczasem jest tak, jak napisała Pinupgirl - jeśli spotkasz biegacza, to albo się nie zainteresuje, albo się przywita. A niebiegacz popatrzy z zainteresowaniem/podziwem/zazdrością. Każdy uzna, że "szurasz", bo taki masz plan treningowy. I będzie to prawda.

              Powiem Ci, że ja mam gorzej (to chyba pociesza, bo inaczej nie byłoby dialogów w stylu: - Mam katar. - _Pocieszę_ cię, ja mam zapalenie płuc.). Chcę teraz po dłuuugiej przerwie wrócić do biegania. Nie wolno mi biegać po twardym podłożu. Do lasu i upragnionej ściółki mam ok. 10-12 minut marszu. Kiedyś tę odległość pokonywałam truchtem i miałam gdzieś, czy ktoś mi się przygląda. Teraz będę musiała ją przejść ubrana jak pajac. A nie są to żadne opłotki, tylko pełnoprawne ulice. Natomiast otwieranie-zamykanie garażu, włączanie się do ruchu, jazda, parkowanie, powrót, otwieranie-zamykanie potrwa dłużej niż spacer, który dodatkowo spełni rolę rozgrzewki. I kto tu ma _prawdziwy_ problem? ;)
            • pinupgirl_dg Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 17:56
              > Próbowałam kiedyś biegać i z lektury strony widzę, że popełniłam chyba wszyst
              > kie błędy, jakie mogłam, więc chcę jeszcze raz i inaczej.

              Nie Ty jedna :).
              Polecam bieganie, naprawdę, nic mi tak nie dodaje skrzydeł. Jeśli Cię tak ciągnie, to Tobie też pewnie to sprawi wiele przyjemności :).
              Zaś co do stroju i kto ma gorzej - ja biegam w spodniach dresowych po bracie i hip hopowych bluzach z czasów liceum, w dodatku głównie biegam po mieście i wśród ludzi - terenów zielonych nie brakuje, ale boję się biegać sama po krzakach. Przymierzam się powoli, żeby zakupić jakąś bardziej szałową odzież do biegania, ale wciąż wyskakują inne wydatki. Ale na setki, czy pewnie tysiące, osób, które mijałam, biegnąc, tylko kilka zareagowało nieprzyjemnie, większość ludzi jest nastawiana obojętnie lub pozytywnie do biegaczy.
              • fanaberia.fanaberia Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 18:09
                > Zaś co do stroju i kto ma gorzej - ja biegam w spodniach dresowych po bracie i
                > hip hopowych bluzach z czasów liceum, w dodatku głównie biegam po mieście

                No więc ;) z bieganiem w dowolnym stroju i dowolnym miejscu nie mam problemu. Myśl o tym, że ubrana jak pajac będę musiała _przejść_ przez tzw. miasto, nieco mnie onieśmiela. Ale co tam, niech się ludzkość dziwuje, jeśli ma takie życzenie.
                • pinupgirl_dg Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 18:15

                  Rozumiem, rozumiem, bieganie nas zwalnia z tego wrażenia, jesteśmy usprawiedliwione, bo przecież jesteśmy na treningu, możemy wyglądać dziwnie ;). A idąc wyglądam jak skrzyżowanie dresiarza starej daty z kloszardem, ale cóż, mówi się trudno.

                  ---

                  Fizia Pończoszanka
                  • kura17 Re: ...albo 10 minut szurania 11.03.11, 18:30
                    dziewczynym uwielbiam te Wasze pogaduszki!!! :D

                    mnie akurat zupelnie nie obchodzi, kto i jak sie patrzy. zreszta bede biegac po oplotkach, moze nawet uda mi sie nie-po-betonie-i-nie-po-asfalcie... mam nadzieje, ze w weekend bede miala pierwszy trening! oczywiscie zdam relacje, po ilu minutach szurania zeszlam i ile dni sie nie moglam ruszac potem :D

                    a jeszcze mi powiedzcie - rozmiar stanika do biegania dobieta sie tak samo, jak zwyklego, czy jednak inaczej? ja jestem malo scisliwa, nosze staniki z obwodem bliskim swojemu - 34G. na razie mam zamiar biegac w cleo george, bo swietnie trzyma, a na to obcisla elastyczna koszulka (podwojna), zeby do klaty przyczepic :) a jak mi sie spodoba, to zaraz musze zakupic jakis sportowy stanik :)

                    ... wszystko zaczyna sie i konczy na stanikach, heh
                    • pinupgirl_dg Re: ...albo 10 minut szurania 12.03.11, 00:21
                      > a jeszcze mi powiedzcie - rozmiar stanika do biegania dobieta sie tak samo, jak
                      > zwyklego, czy jednak inaczej? ja jestem malo scisliwa, nosze staniki z obwodem
                      > bliskim swojemu - 34G. na razie mam zamiar biegac w cleo george, bo swietnie t
                      > rzyma, a na to obcisla elastyczna koszulka (podwojna), zeby do klaty przyczepic
                      > :) a jak mi sie spodoba, to zaraz musze zakupic jakis sportowy stanik :)

                      Ja z innych rejonów rozmiarowych, ale na brytyjskie 65E i effuniakowe 75C kupiłam Shock Absorber 70D, trochę maławy w miskach, o ten:
                      www.bravissimo.com/products/lingerie/sports-bras/shock-absorber/soft-cup-bras/be53-details.aspx?colour=teal&ck=C0ltqxqea5Q%3d
                      w kolorze białym. I o ile w przymierzalni wszystko było ok, to po kilku chwilach biegu, kiedy oddech stawał się głębszy, ledwo mogłam w nim wytrzymać, musiałam rozpiąć dolne haftki. Potem kupiłam mu przedłużkę. Nie jestem w stanie biegać w żadnym codziennym staniku, bo jednak te obwody są za ścisłe i trzymają na zbyt małej powierzchni. Ale w nieuświadomionych czasach robiłam dokładnie tak, jak Ty, najpierw zwykły stanik, a na to sportową koszulkę, udającą stanik sportowy. Przy moim rozmiarze całkiem nieźle zdawało egzamin :).
                    • fanaberia.fanaberia Re: ...albo 10 minut szurania 13.03.11, 13:00
                      > a jeszcze mi powiedzcie - rozmiar stanika do biegania dobieta sie tak samo, jak
                      > zwyklego, czy jednak inaczej? ja jestem malo scisliwa, nosze staniki z obwodem
                      > bliskim swojemu - 34G.

                      To pewnie zależy od marki, jak w każdym innym przypadku. Z poprawką na to, że sportowce bywają ciaśniejsze. Ale chyba w tej ciasności są regularne.
                      Czekam właśnie na swój pierwszy stanik SA. Wzięłam rozmiar taki, jak koszulki - 38E. Codzienne staniki zwykle noszę w 34FF, obwód zaniżam o ok. 4-5 cm (pewnie można by mnie ścisnąć jeszcze bardziej, ale po co). Jak zakup dotrze, to mogę Ci napisać, czy rozmiar koszulkowy się sprawdził.
    • wodadobra Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 17:43
      Buty. Do biegania przeznaczone. Mają amortyzację odpowiednią. Pamiętaj o zapasie na puchnące stopy. Tak z 1/2 rozmiaru.
      Na początek polecam tanie - mogą być decathlonowe za 60zł. Bo albo je zbiegasz łapiąc bakcyla albo znudzisz się i rzucisz w kąt. Tym samym pronacjami (doczytaj) się nie przejmuj.
      I nie forsuj się na początek. Lekkie truchty - takie jakbyś miała wrosnąć. I nie biegaj bez przyjemności, bo znudzisz się.
      I rozciąganie na koniec! I ćwiczenia rozluźniające.
      Teraz lecę. Pa!
      • pinupgirl_dg Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 17:58
        > Buty. Do biegania przeznaczone. Mają amortyzację odpowiednią. Pamiętaj o zapasi
        > e na puchnące stopy. Tak z 1/2 rozmiaru.
        > Na początek polecam tanie - mogą być decathlonowe za 60zł. Bo albo je zbiegasz
        > łapiąc bakcyla albo znudzisz się i rzucisz w kąt. Tym samym pronacjami (doczyta
        > j) się nie przejmuj.

        Potwierdzam, mam te najtańsze buty z Decathlona i sprawują się naprawdę dobrze. Zniosły dwa lata regularnych treningów.
    • kura17 Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 20:13
      dzisiaj nici z treningu, bo najpierw bylo gradobicie, a teraz leje :)
      poza tym drukarka w pracy mi padla, wiec nie wydrukowaly sie rady i przepisy na treningi, a w miedzyczasie "cos mi weszlo w bark"...

      ... sila zlego na jednego!

      ale juz sie nie moge doczekac mojego pierwszego treningu!
      na razie mam zwykle "adidasy" (buty sportowe niemarkowe), ale juz sobie przeszukalam ebay za butami do biegania :)

      dzieki dziewczyny, natchnelyscie mnie optymizmem i enetuzjazmem!

      ja wlasnie tak chce biegac - POWOLI :)
      • wodadobra Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 09.03.11, 22:37
        No i oczywiście - STANIK!
        Stylem biegania się nie przejmuj, najlepiej jest zdać się na intuicję. Najważniejsze to trzymać się rady -Wolno! Nawet wolniej niż myślisz. ;-)

        Co do towarzystwa - na początek ja odradzam bieganie z kimś. Odradzam także słuchanie muzyki. Trudniej jest po prostu odnaleźć optymalny rytm kroków i oddechu - odruchowo dostosowujemy się do taktowania drugiej osoby lub muzyki.

        Poza tym ja uwielbiam biegać sama. Jest doskonały czas na wpadanie w ciągi myślowe, na które brakuje czasu.
    • urkye Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 10.03.11, 07:03
      Dziewczyny już sporo napisały, więc w kilku kwestiach będę się powtarzać:) Z mojego doświadczenia i tego co mi mówiono na początku, sprawa wygląda tak:
      -przygotuj sobie trasę (najlepiej ciekawą i bezpieczną;)) o długości 5-6km. Celem treningu jest pokonanie tego dystansu. Sposób pokonania jest drugorzędny;) Biegnij wolno tak długo, jak możesz, potem szybki marsz, znowu bieg, marsz itd. Z kolejnymi treningami zobaczysz, że pokonujesz coraz więcej dystansu biegiem, a pewnie po miesiącu przebiegnięcie całości będzie w zasięgu Twoich możliwości
      -oddychaj miarowo, najlepiej na dwa, tzn. dwa wdechy, dwa wydechy, rytmicznie do biegu, po pewnym czasie oddech się wyrówna będziesz już oddychac normalnie - tzn. na raz
      -trenuj trzy, cztery razy w tygodniu, najlepiej we wtorek, środę, czwartek i sob/niedz. Codzienne bieganie to zuo;)
      -jeśli masz możliwość, to kup sobie porządne buty do biegania - to podstawa, w nic więcej inwestować nie musisz; stanik sportowy jest oczywistą oczywistością;)
      -przed biegiem konieczna jest rozgrzewka rozciągająca+kręcenie wszystkimi stawami od pasa w dół;)

      Pamiętaj, żeby nie biegać ZA SZYBKO - efektem będzie zadyszka, dług tlenowy i totalne zniechęcenie:)
    • teresa104 Od pracy tak zwanej umysłowej boli 11.03.11, 19:18
      tyłek, kręgosłup i łokcie. Na palcu wskazującym mam odcisk od myszy, a na środkowym od długopisu. Po kilkanaście godzin dziennie jestem przykuta do fotela, z którego robię tylko kursy po kawę i do wychodka (skutek nadmiaru kawy). Mamo, ja ginę, watowacieję, rzeszotnieję.

      Ze sportów zostało mi pieszochodzenie. Kiedyś jeszcze chodziłam na taniec brzucha i te dwie godziny w tygodniu były święte, wszystko dla nich porzucałam, ale pani zaczęła organizować pokaz, a ja pokazywać się zamiaru nie miałam, powstały więc grupy dwóch prędkości: kluchy, co to nie chciały pokazu i "pokazówki", które tak sterowały, że w końcu zajęcia sprowadzono do ćwiczenia elementów układu. Siłą rzeczy odpadłam. Jakie formy ruchu mi zostały poza parzeniem kawy i slalomem z kubkiem pomiędzy porozrzucanymi sprzętami? Redakcjo, doradź. Biegać nie lubię.
      • fanaberia.fanaberia Re: Od pracy tak zwanej umysłowej boli 11.03.11, 20:37
        > Jakie formy ruchu mi zostały poza parzeniem kawy i slal
        > omem z kubkiem pomiędzy porozrzucanymi sprzętami? Redakcjo, doradź. Biegać nie
        > lubię.

        A taniec w innym, niepokazowym, klubie nie wchodzi w grę?
        Skoro lubisz tańczyć, to może zumba? Ew. salsa czy jakaś mutacja?
        Pływanie, gimnastyka w wodzie?
        Stretching u Mariana? ;) Polecałam już na forum książkę państwa Listkowskich, a znajome łodzianki bardzo chwalą sobie zajęcia w ich klubie. Tu strona: fitnesservice.com.pl/
        • teresa104 Tańczyć nie lubię 11.03.11, 20:49
          Lubiłam taniec brzucha, tańczyć nie lubię wcale. Nie umiem rozróżnić grupy niepokazowej od pokazowej dopóki nie ląduję na pokazie:)
          • fanaberia.fanaberia Re: Tańczyć nie lubię 11.03.11, 21:24
            > Nie umiem rozróżnić grupy niepokazowej
            > od pokazowej dopóki nie ląduję na pokazie:)

            Znaczy one, te tancory, nie zdradzają zamiarów? To ja jednak słusznie (acz z pewnym żalem) trzymam się z daleka.
      • kura17 Re: Od pracy tak zwanej umysłowej boli 11.03.11, 21:58
        > Redakcjo, doradź. Biegać nie lubię.

        zacznj grac w brydza sportowego :D
        • teresa104 Brydż, sudoku, joga twarzy, 11.03.11, 22:20
          kręcenie się na fotelu i aukcje na allegro. Jestem bardzo wysportowana!
          Mogę odwołać pytanie.
    • smallfemme Gdzie w Warszawie? 13.03.11, 12:32
      Właśnie - gdzie zacząć? Blisko mam na Pola Mokotowskie, ale wolałabym chyba jakąś trawkę. Może być gdziekolwiek wzdłuż linii metra ;)
    • fanaberia.fanaberia Pora biegania? 13.03.11, 13:26
      I wszelkich innych ćwiczeń.
      Podpinam się z dylematem.
      Całe życie najlepiej ćwiczyło mi się rano. Aktywność fizyczna to chyba jedyne, co mi się rano udaje. Ćwiczyłam sobie zatem w nieświadomości, jak bardzo to niewskazane. I świetnie się z tym czułam.
      No a teraz _niby_ wiem, że to zuo i niedobro, straszy mnie wizja uciemiężonej wątroby i zastanawiam się, jak bardzo sobie szkodzę ignorując współczesne zalecenia. Żywię się z grubsza dietą rozdzielną, trzymam się 2-3 solidnych posiłków (w zależności od rozkładu dnia) i dobrze mi z tym. Nie chcę rezygnować z takiego sposobu odżywania, a niespecjalnie wyobrażam sobie bieganie po obfitym śniadaniu. Nigdy nie zdarzyło mi się zasłabnąć z powodu niezjedzenia śniadania (z innych owszem), więc może rekreacyjne ćwiczenie przed jedzeniem nie zabije mnie tak od razu?
      Helpunku! Powiedzcie, że mogę ;)
    • juannita Re: chce zaczac biegac, ale nie wiem jak... 13.03.11, 20:10
      Kuro, ja przez lata uwazalam, ze bieganie to nuda i nie wyobrazalam sobie, ze moglabym tez ;) Jako dziecko mialam zwolnienie z WF-u i bylam zupelnie niesportowa, i tak wlasciwie zostalo. Ale bedac juz pod 30-tke jakos tak ni z gruszki zaczelam biegac i przekonalam sie, ze niezwykle dobrze robi to na psychike, odpreza, daje poczucie lekkosci i sily (jak pewnie kazdy sport, ktory sie lubi).
      Teraz mam dluzsza przerwe w bieganiu - 7-my miesiac ciazy, ale w drugim miesiacu bralam jeszcze udzial w maratonie druzynowym. Oczywiscie po konsultacji z lekarzem, i przebieglam najkrotszy odcinek, czyli 5km, ale bylam z siebie dumna :)

      Z mojego doswiadczenia w zaczynaniu biegania przez osoby asportowe ;) - tak jak dziewczyny pisaly - biegac jak najwolniej. Nawet nie tyle biegac, co truchtac. Zaczynac od bardzo krotkich biegow - bo moze sie okazac, ze bez zadyszki jestes w stanie przebiec i 45 minut, ale co z tego, skoro nadwyrezysz sobie sciegna i bedziesz dlugo dochodzic do siebie. Na pierwszy raz mozesz albo zaczac od 20 minut na przemian miarszu i biegu po 2 minuty. Nie przejmuj sie, ze to wyczyn zbyt malo spektakularny, bo to pozwala twoim artykulacjom powoli oswoic sie z wysilkiem.
      Moja metoda - w ogole nie liczyc przebieganego dystansu, tylko czas. Np biegniesz 10 minut w jedna strone i potem wracasz - w ten sposob dostowujesz dystans do kondycji.

      Ze sprzetu - koniecznie buty do biegania z odpowiednia amortyzacja, na poczatek nie musza byc drogie, ale niech to beda jednak buty przeznaczone wlasnie do biegania.
      Oczywiscie stanik - dla mnie Shock Absorber level 4 to jest alfa i omega, biust rakietuje mi niczym statui wolnosci, ale trzyma sie jak przymurowany. Ja tez jestem malo scisliwa, w Shocku biore swoj zwykly rozmiar, bo one sa bardziej scisle, ale tez maja mocniej podtrzymywac.
      Przyda sie tez koszulka z materialu oddychajacego, to jednak lepsze niz bawelna a w Decathlonie mozna dostac takie dosc niedrogo.

      Koniecznie pic przed i po bieganiu.
      No i najwazniejsze - rozciaganie po bieganiu - to absolutnie konieczne! Na stronie bieganie.pl sa dobre przyklady cwiczen rozciagajacych:
      bieganie.pl/?cat=25&id=481&show=1
      Dobrze byloby pewnie poprosic w jakim klubie sportowym o pokazanie, jak poprawnie wykonowac te cwiczenia.

      No i na poczatek radzilabym biegac dwa razy w tygoniu, nie wiecej, zeby organizm mial czas do regeneracji po kazdym wysilku. Po miesiacu mozna zaczac biegac czesciej, ale nawet 2x tydzien to juz jest bardzo duzo w porownaniu do braku ruchu...

      Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja