amoureuse
09.03.11, 16:28
Trochę górnolotny tytuł, ale nie wiedziałam jak temat ująć :)
Chodzi między innymi o tę dyskusję, jednak wydaje mi się, że temat wymaga szerszego spojrzenia.
Drogie Lobbystki,
jak jest/było u Was w szkole i na studiach?
Powiem trochę o sobie: prawie wszystko wygląda jak w opisany, artykule. Ok, nie ma nacisków (chyba) na wykładowców, ale nie ma też takiej potrzeby, bo każdy przedmiot można albo zaliczyć (wtedy mówi się, że jest łatwy), albo "wychodzić" (wtedy przedmiot jest trudny, a wykładowca zły ;), a w konsekwencji też zaliczyć.
Egzaminy czy kolokwia coraz częściej przyjmują formę "przygotuj prezentację", ew referat. Ostatnio sensację wywołała pani wykładowczyni, która prace sprawdziła w antyplagiacie i za ściągnięcie z internetu obniżała oceny. Oczywiście cały rok miał max 4. Tak, przyznam się, ja też. I pewnie i tak mi nie uwierzycie, że wcześniej prace pisałam sama, a ten jeden raz postanowiłam się po prostu zbuntować i zrobić "jak wszyscy". Nie musicie.
Pytania egzaminacyjne przechodzą z rocznika na rocznik. Zresztą: po co? Na drugim terminie i tak jest to samo co na pierwszym. A część wykładowców "daje przykładowe pytania", najczęściej dokładnie tyle, ile trzeba, aby zaliczyć na 3. Ktoś nie zaliczy mimo wszystko? Jest pierwszy termin, drugi, trzeci, czwarty... Do tej pory rekordem było siedem terminów, ale wszystko przed nami. Trzeba być NAPRAWDĘ zdeterminowanym, żeby nie zdać.
Z opowieści moich Rodziców wynika, że kiedyś (koniec l 70, początek 80) tak nie było. Studentom zdarzało się ponoć wylatywać z uczelni: przez 6 lat studiów nie słyszałam o takiej osobie w moim otoczeniu.
To nie jest opinia o jednej szkole. Uczęszczałam na uczęlnię prywatną, kończę studia dzienne na państwowej i zaoczne, też na państwowej. Tak jest wszędzie, chociaż, uwaga, najmniej na uczelni prywatnej (u mnie przynajmniej). Tam były jednostki, które kiblowały, mimo że się uczyły. Na uczelni państwowej przechodzą wszyscy.
Czemu nikt głośno o tym nie mówi? No dobrze, zdarzają się pojedyncze głosy, ale jakoś NIC się nie zmienia. NIC!
Mam jeszcze kilka innych przemyśleń, ale chciałabym najpierw poznać Wasze opinie. Może po prostu Trójmiasto nie jest "perfect place to study" :)