black_halo
22.08.11, 23:35
Mam naprawde odporny egzemparz, dopieszczony przez mamusie, ktora na dodatej uwaza, ze dbanie o czystosc to obowiazek kobiety i chyba sama nie zauwaza, ze wszelkie ciezkie prace domowe wykonuje jej maz - ciezkie jest np. mycie schodow. Poniewaz moja gorsza polowka i ja zadnych schodow nie posiadamy, zarowki energooqszczedne siedza czwarty rok i zadna sie nie przepalila, nic nie trzeba wlasnorecznie naprawiac, remontowac czy co tam - to on wlasciwie nie ma zadnych obowiazkow. Co jakis czas robie awanture o stos brudnych talerzy w kazdym mozliwym miejscu, o plastikowe butelki, ktore sie u nas segreguje wiec wystarczy tylko wrzucic do pojemnika w przedpokoju, o butelki po piwie, ktore jedna po drugiej przez dwa tygodnie tworza cudny rzadek na biurku po czym juz naprawde nie miejsca i moj facet stoi i patrzy na ten balagan bezradnie. Jesli cos przypadkiem splesnieje, bo u niego sprzatanie wyglada tak, ze np. niedojedzona kanapke chowa do szuflady to oczywiscie smierdzi i on mnie o tym informuje, nastepnie stwierdza, ze siedze i nic nie robie.
Cholera, gorzej niz male dziecko.