Pięciolatki uciekły przez dziurę w płocie

10.09.11, 13:50
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,10255251,Przedszkolaki_uciekly_przez_dziure_w_plocie.html
Z mojego dzieciństwa pamiętam, że dzieciaki miały więcej swobody, nie było tych wszystkich ogrodzeń, na placu zabaw można było siedzieć bez większych ograniczeń. To teraz pytanie, czy to brak poinformowania tych dzieci czy chęć wyrwania się z tych wszystkich płotów? Czy może jeszcze coś innego?
    • palacsinta Re: Pięciolatki uciekły przez dziurę w płocie 10.09.11, 17:20
      Ja z mojego dzieciństwa pamiętam, że zwialiśmy z kolegą przedszkola na ul. Boya w niemal identyczny sposób: dziura dla kotów w ogrodzeniu placu zabaw, zagadane wychowawczynie. Uciekłam, bo czułam się w tym przedszkolu okropnie, opiekunki się na mnie darły, a rówieśnicy dokuczali. Po drodze do domu jakaś pani się nami zainteresowała i odprowadziła. Kiedy mama po mnie przyszła, przywitała ją jedna z zapłakanych przedszkolanek, prosząc, żeby mnie, cytuję: "nie biła." O ile pamiętam, afera była podobna. Oczywiście po tym numerze (a także wysłuchawszy mojego uzasadnienia) rodzice postanowili mnie stamtąd zabrać. W rzeczonym przedszkolu byłam całe cztery dni, miałam cztery lata, był 1987 rok.
    • po.rzeczka Re: Pięciolatki uciekły przez dziurę w płocie 10.09.11, 19:27
      Ja pamiętam tylko, jak w przedszkolu planowałyśmy z koleżankami ucieczkę, do której nie doszło. Chyba tak z potrzeby przygód, bo przedszkole wspominam bardzo dobrze. Potem tak dobrze było mi dopiero na studiach. Spędziłyśmy na tym planowaniu ze dwie godziny w ogrodzie na jakiejś drabince, zastanawiając się nad niezbędnym ekwipunkiem na wyprawę, ale chyba pomysł upadł z braku wiary w powodzenie tej akcji. Mimo wszystko czułyśmy się mocno pilnowane.
    • girlshapedlovedrug Re: Pięciolatki uciekły przez dziurę w płocie 10.09.11, 20:16
      Ja nie uciekłam, ale planowałam z przyjaciółką. W ogrodzeniu nie było dziur, furtki zawsze zamknięte, więc wymyśliłyśmy że zrobimy podkop. Ale zanim zdążyłyśmy choćby spróbować, wróciłyśmy z placu zabaw na obiad. I jakoś zapomniałyśmy. A chciałyśmy ot tak, przeżyć przygodę, źle nam za tym płotem nie było ;).
      Za to mój brat cioteczny był bardziej skuteczny i wprowadził swój plan w życie. Z koleżanką znaleźli małą dziurę w ogrodzeniu, ale zaraz jakaś przechodząca pani widząc dwoje małych dzieci zainteresowała się uciekinierami i zaprowadziła ich do przedszkola. Było to jakieś 18 lat temu, więc przed szałem na grodzenie wszystkiego, co da się ogrodzić.
    • kocio-kocio Re: Pięciolatki uciekły przez dziurę w płocie 12.09.11, 15:38
      Nie demonizuj płotów, błagam.
      Wyszły, bo chciały się pobawić w domu jednej z nich, jak napisali w tekście.
      A że pani nie zauważyła? Ja się nie dziwię. Żeby nie spuszczać oka z 40 dzieci, trzeba by mieć je ustawione w rządku.
      Jak latają to zawsze na któreś nie patrzysz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja