Odsyfianie mieszkania

03.11.11, 17:31
W weekend sie przeprowadzam. Mieszkania szukalam ponad 2 miesiace i w sumie, to co zdobylam uwazam za spory sukcesz (jak na tutejsze warunki). Jest jedno "ale", ktore dotyczy zreszta wszystkich oferowanych mieszkan. W mieszkaniu jest po prostu brudno. Mimo, ze wynajmuje przez agencje nie ma tutaj zwyczaju, aby w serwisie zamowic ekipe, ktora sprzata, wlasciciel tez nie sprzatnie, a poprzednicy zostawili brud i tluszcz na scianach i generalnie brud wszedzie.
Jak efektywnie w ciagu 2 dni to wysprzatac. Mieszkanie jest umeblowane, sa tu wszystkie sprzety, czesc naczyn, tekstylia. Jakie srodki kupic?

Najwiekszy problem to sciany. Jak pozbyc sie zabrudzen (np za lozkiem, gdzie chyba o sciane opieraly sie brudne glowy, czy wokol kontaktow na scianie brudne rece). Bez malowania sie nie obedzie, ale teraz nie zdaze.

Mam zamiar zaczac od wyczyszczenia pralki, puszczenia jej na 90 stopni z domestosem i prania wszystkiego, co sie da na 90 stopni. Materac zobacze jak wyglada, jak mnie odrzuci to kupie nowy. Naczynia przejrze, te poniszczone wyrzuce. Co byscie jeszcze doradzily, jak pozbyc sie syfu, ktory jest mocno zasymilowany?
    • kis-moho Re: Odsyfianie mieszkania 03.11.11, 17:44
      Pralką bym się tak nie przejmowała, puść ją na 90 stopni i będzie dobrze, nic złego w 90 stopniach nie wytrzyma. Domestos możesz moim zdaniem sobie odpuścić, chyba, że będziesz się lepiej czuła, jak go użyjesz - bo to chyba głównie o to chodzi, żebyś się dobrze w tym mieszkaniu czuła. Mam za sobą mieszkanie w kilku akademikach, i doskonale Cię rozumiem...
      Najbardziej nieprzyjemne są chyba wszelkie tkaniny i poduchy, szczególnie, jak poniesie Cię wyobraźnia :o) Wypierz co się da, resztę w miarę możliwości wymień. Wszelkie półki, podłogi wymyj zwykłym płynem do czyszczenia. Nie myłabym żadnymi domestosami, bo chodzi nie o sterylną czystość, a o zmycie brudu, a w tym zwykłe detergenty są lepsze. W łazience/kuchni warto wziąć coś, co rozpuszcza kamień (np. płyny z dodatkiem octu, z tym, że one lubią mocno pachnieć), od razu kafelki i wanna/prysznic będą się błyszczeć. Ściany też można umyć, szczególnie, jak masz zamiar potem malować.
    • plecha1 Re: Odsyfianie mieszkania 03.11.11, 17:55
      Jeśli to farba akrylowa, to spokojnie powinno dać się to zmyć wodą z odrobiną płynu do mycia naczyń. Drobniejsze zabrudzenia zeszły mi nawet po przetarciu ściany gąbką zwilżoną samą wodą.

      Doradziłabym Ci jeszcze przejrzenie uważnie ścian u dołu, za meblami itp., żeby sprawdzić, czy gdzieś nie ma dziur i pęknięć, które potencjalnie mogą być miejscem pobytu jakichś paskudztw.
    • teresa104 Na bani. 03.11.11, 18:11
      Kurczę, przypomniało mi się, jak ja odsyfiałam wynajęte mieszkanie. Żeby posprzątać łazienkę musiałam się znietrzeźwiać 4 dni z rzędu, na trzeźwo rzygałam jak kot.
      • sylwiastka Re: Na bani. 03.11.11, 21:31
        OOOOO. No nie ja do łazienki weszłam, stan do obsyfienia ale nieodrzucający.
        Na razie przeraża mnie wizja np robaków, których mogłam nie dostrzec, no i tych tekstyliów. A domestosem przejadę wszystko, aby później to skolonizować swoją florą, czyjej nie chcę.
    • zenobia44 Re: Odsyfianie mieszkania 03.11.11, 23:16
      Mieszkałam w wynajętych mieszkaniach i pseudo-akademikach, więc widzę to tak:
      soda, ocet i kwasek cytrynowy bardzo się przydadzą. Nie są bardzo drastyczne (ale soda trochę żre, więc trzeba uważać na ręce), a można nimi umyć i łazienkę i kuchnię i pralkę. Z chlorem uważałabym bo jak np. zadomestosujesz łazienkę z góry na dół, a przypadkiem ma słabą wentylację, to może być trudno z niej korzystać.
      W jednym miejscu zamieszkania trafiłam na bardzo usyfioną podłogę i te czarne kafelki oblałam Cilit Bang. Wyżarło do czysta --> okazało się, że były białe pierwotnie:D (tzn. wyczyściło, ale w sposób hardkorowy, widziałam jak "rzepa" brudu znika), więc tego Banga polecam do zadań specjalnych.
      Jeśli lodówka i pralka są w miarę nowe to nie powinno być problemu z domyciem, z doświadczenia wiem, że nowy sprzęt nawet doprowadzony do maksymalnego usyfienia, owszem jest obrzydliwy, ale w końcu domywalny, gorzej z takim, w który brud się wbił i wżarł.
      Ściany - zależy co jest na ścianach - wydaje mi się, że coś jak mydło marsylskie w płynie albo zwykły płyn do zmywania naczyń powinno tłuszcz (te tłuste głowy) przynajmniej trochę usunąć.
      Najgorzej jest z wszelkimi meblami tapicerowanymi - tu należy się bacznie przyjrzeć ich jakości i czystości. Niby jest możliwość prania sof (tak jak dywany się pierze - pianą albo specjalnym odkurzaczem) albo samych obić (jeśli są zdejmowane), ale wiadomo, że źródło obaw jest wewnątrz sofy, nie na jej powierzchni.
      Co ja kupiłabym, ale wynika to z osobistych preferencji, akurat tymi środkami mi się dobrze sprząta: Ajax do szorowania, Cilit bang, wc kaczka z chlorem (może być jakiś domestos), soda, kwasek i ocet, płyn do mycia naczyń, szare mydło, rękawiczki (co najmniej kilka par! piszę o tym, bo ja zawsze zapominałam:)) + "sprzęt czyszczący":)
      Są oczywiście w Rossmanie i innych Praktikerach wyspecjalizowane płyny i proszki do wszystkiego, ale to może się przydać jak już weźmiesz byka za rogi i zobaczysz co konkretnie, sprawia największy problem.
      Może sprecyzuj, co tam jest do sprzątnięcia (i z czego), bo tak ogólnikowo trudno doradzić.
      Oraz polecam forum WDPD forum.gazeta.pl/forum/f,49213,Wystarczajaco_Dobra_Pani_Domu.html tam poszczególne elementy sprzątania dziewczyny przerobiły po milion razy:D
      • sylwiastka Re: Odsyfianie mieszkania 03.11.11, 23:58
        Dzięki wielkie. Do odsyfienia mam 40m. Łazienkę z wanną i całym inwentarzem, kuchnię ze sprzętami (niezbyt nowymi, brud się raczej wżarł), szafkami i kafelkami, salon ze stołem, kanapą z ikei (pokrycie zdejmowane) i uroczą meblościanką oraz sypialnię z łóżkiem, szafą komodą. Ściany są brudne wszędzie, kuchnia cała obtłuszczona. Z mebli obrzydliwych jest tapicerowany fotel i krzesło biurowe, te dwa meble bym wywaliła, ale nie mogę. Chyba przykryję i nie będę dotykać. Zaczynam w sobotę po południu.
        Chyba zacznę od sypialni, bo tam mam w końcu spać.
        Z racji tego, że agencja opłatami i kaucjami mnie rujnuje planuję raczej tańsze środki. Mam blisko Lidla i myślałam o środkach z serii W5. One są chyba dobre, czy polecacie coś szczególnie? A może odradzacie.

        Jak wyczyścić fugi?

        Mam jedną fobię/obawę czyli insekty... Jak je wykryć? Okropnie boje się, że mieszkanie może mieć niechcianych lokatorów takich jak karaluchy, czy jeszcze gorsze pluskwy (nie wygląda na to, ale to moja standardowa obawa w hotelach i nowych miejscach).
        • kasiadj07 Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 00:55
          Produkty z Lidla nie są złe, polecam zwłaszcza płyny ze spryskiwaczem, co ułatwia sprawę. Dobry jest zwykły płyn do czyszczenia (ale raczej do średniego brudu niż do megasyfu) i bardzo dobrze się sprawuje płyn do czyszczenia w kuchni tłustych powierzchni - wystarczy obficie spryskać i wyczyścić szmatką. Polecam też zakupić duży zestaw ściereczek do sprzątania, które się potem wywali. I mogą Ci się przydać też mokre chusteczki do sprzątania, dają radę z zaschniętym brudem na meblach. Sprzedają sporą pakę za grosze, zaletą jest to, że po wyczyszczeniu powierzchni się toto wywala i nie trzeba mielić w łapkach, aby ten brud ze szmatki wypłukać.
          Zresztą w Lidlu warto poprzeglądać całą ofertę, miewają różne specjalistyczne produkty, raczej nigdy się nie nacięłam, jeśli chodzi o skuteczność. Acha, żel do WC też jest dobry i nie pachnie chlorem, wadą jego jest jedynie to, że nie usuwa starego kamienia.
        • milstar Kuchnia 04.11.11, 16:40
          Na zatłuszczoną kuchnię dobrze działa płyn do mycia naczyń rozcieńczony wodą, w skrajnych przypadkach nie rozcieńczać, tylko nanieść na zabrudzenie i zostawić na kilka minut
      • smallfemme Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 18:33
        Pamiętasz może którego preparatu z serii używałaś? Mam w łazience w akademiku toaletę w stylu wczesny Gierek i takowe płytki na podłodze. Czarne jak siedem nieszczęść, w rogach przebija się ich naturalny brudnopomarańczowy kolor. Zresztą większość pewnie takie pomarańczowe płytki kojarzy - nie są gładkie, oryginalnie miały pofałdowaną powierzchnię. Teraz brud zakleił je prawie na równo, a nie uśmiecha mi się szorować ich szczoteczką do zębów...
    • ja_joanna Pralka 04.11.11, 00:47
      Sprawdzone na własnej pralce - rada pochodzi z jednego z programów o sprzątaniu, już nie pamiętam jakiego - zrobić dwa "puste" prania - jedno z filiżanką sody, drugie - octu (nie pamiętam kolejności), oba na 90°C. To powinno wybić bakterie, wyczyścić z osadów, kamienia, brudu, tłuszczu czy innych naleciałości.
      Ostrą chemią bym nie traktowała - jeśli coś z tego zostanie w pralce to potem będziesz to miała na ubraniach i będziesz nosiła bezpośrednio na skórze, to może jej nie zrobić dobrze.

      W ogóle bardzo bardzo Ci polecam ocet do wszystkiego, fantastycznie czyści, rozpuszcza brud, tłuszcz, kamień. Ja bardzo lubię taki produkt, który jest jakby pomieszaniem octu z płynem do mycia naczyń, który jest bardzo naturalny, ale świetnie czyści. Ale jak nie mam to sobie mieszam albo używam jednego i drugiego.
      • sylwiastka Re: Pralka 04.11.11, 12:43
        OK masz racje z tym octem. Tak zrobie, ale silniejszym srodkiem potraktuje miejsca, gdzie mogl osadzic sie grzyb (gumy i szufladki). Inaczej bede miala wrazenie, ze w praniu sa oderwane kawalki tego co w pralce rosnie.
        • kasiamat00 Re: Pralka 04.11.11, 18:48
          Ocet pięknie ubija grzyba, IMHO lepiej niż Domestos. Szufladkę wyjmij, wrzuć do miski z octem na godzinę, grzyb sam zlezie. Nie testowałam na szufladce, ale na jakichś plastikowych pojemniczkach, podziałało.
          • azymut17 Re: Pralka 04.11.11, 19:13
            kasiamat00 napisała:

            > Ocet pięknie ubija grzyba, IMHO lepiej niż Domestos. Szufladkę wyjmij, wrzuć do
            > miski z octem na godzinę, grzyb sam zlezie. Nie testowałam na szufladce, ale n
            > a jakichś plastikowych pojemniczkach, podziałało.

            Mam co prawda swoja pralkę, ale chętnie ją odgrzybię, bo czarne ślady mimo wszystko w trzewiach ma. Czy tę szufladkę wrzucać do octu wymieszanego z wodą (jakie proporcje?) czy czystego? I ile wlać octu do pralki, gdy chcę ją puścić na te 90 stopni? BTW nigdy w tylu nie piorę, nie wiem, czy mam taki program, czy 60 wystarczy?
            • kocio-kocio Re: Pralka 04.11.11, 19:20
              Na pewno masz.
              Jakiś do białej bawełny mocno zabrudzonej albo coś.
            • kasiamat00 Re: Pralka 04.11.11, 19:27
              Nie pamiętam już, chyba jakoś rozcieńczałam, raczej nie więcej niż 1:1. Do pralki wlewałam po prostu butelkę octu i ustawiałam najdłuższe pranie w 90/95 stopniach, wirowanie można sobie odpuścić ;)
    • ola_pozytywna Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 07:30
      Ja bym własnie Domestosem pojechała po całości, oczywiście tam gdzie się da, a w łazience i w kuchni to już mliimetr po milimetrze.
      Domestos to nie tylko podchloryn sodu , ale właśnie miks detergentów, tak więc i czyści i dezynfekuje. Usunie wszystkie wydzieliny/wydaliny (zdziwiłabyś się ja wielka jest pomysłowość ludzka w kwestii ich nazwijmy to utylizacji), a dezynfekcja też się przyda, bo takie np.prątki gruźlicy mogą sobie w przyschniętych płynach ustrojowych mieszkać parę miesięcy, i to nie jest wcale ryzyko z gatunku raz na milion.
      ,
      Trzeba tylko pamiętać przy operowaniu chlorem o dobrej wentylacji (opary są szkodliwe) , możesz zrobić przeciąg, a jeśli to niemożliwe to daj choćby mokry ręcznik na twarz (zakładam, że sprzątanie będzie dłuższe).

      Pralka -jak dziewczyny pisały butelka octu, wrzątek i długi cykl na 90stopni.

      Lodówka- wyszoruj mleczkiem/proszkiem, potem przetrzyj samą wodą, a potem szczodrze nierozcieńczonym octem dla dezynfekcji (pleśń i inne tałatajstwa). Będzie zapach octu przez 2-3 dni, ale to bezpieczniejsze niż środki chlorowe.

      Jeszcze a propos sody, tu normalnie ręce opadają. Soda nie jest żrąca. Nie wiem czemu ten przesąd tak pokutuje na różnych forach. Ludzie mylą sodę żrącą (wodorotlenek sodu) z sodą oczyszczoną (wodorowęglan sodu). To co się kupuje w sklepie spożywczym to jest to drugie, czyli soda oczyszczona. Wchodzi ona też w skład proszku do pieczenia. Jest to substancja słabozasadowa, zmiękcza wodę (do lat 60.ub.wieku stosowano ją do kąpieli niemowląt!), stosowano ją też w nadkwasocie.
      W gospodarstwie domowym jej zastosowanie obejmuje w/w zmiękczanie wody (czyli można dodać do prania, jakby wzmacnia działanie proszku) oraz dobrze odwania, np.lodówkę która przeszła jakimś niemiłym zapachem.

      A jeszcze a propos mieszania sody z octem, co jakoby (znowu fora) ma być silnym środkiem czyszczacym: nie jest. Soda plus ocet równa się woda plus obojętna sól plus dwutlenek węgla. Ja ten miks wykorzystuję w jednym celu - do czyszczenia odpływu w lodówce (wiecie, ten otwór na wodę). Najpierw strzykawką zapuszczam sodę, potem ocet. Dzięki burzliwej reakcji z dużą ilością CO2 wszystkie zanieczyszczenia wypływają pod ciśnieniem.
      Powodzenia w odgruzowywaniu mieszkania, zaopatrz się w kilka par mocnych rekawic.
      --------------------------------------------------------------
      If you want to tell people the truth, make them laugh, otherwise they'll kill you (Oscar Wilde)
      • zenobia44 Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 15:06
        > Jeszcze a propos sody, tu normalnie ręce opadają. Soda nie jest żrąca. Nie wiem
        > czemu ten przesąd tak pokutuje na różnych forach. Ludzie mylą sodę żrącą (wodo
        > rotlenek sodu) z sodą oczyszczoną (wodorowęglan sodu).
        To do mnie? Chodziło mi o to, że nie jest koniecznie łagodna. Tak jak łagodnym nie nazwę płynu do mycia naczyń. Po długim (a chyba będzie długie) myciu, namaczaniu, szorowaniu soda zadziała ostrzej. Normalne chyba. Sodę kupuję na stoisku spożywczym i dodaję do ciasta.
    • kasiamat00 Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 08:11
      To jeszcze jedna przestroga (Tobie pewnie niepotrzebna, ale może jakaś nie do końca zorientowana chemicznie dusza też to czyta) - nie wolno mieszać środków na bazie podcholorynu sodu (Domestos) z octem! Toto ze sobą reaguje i wydziela się chlor, który jest trujący. Niektóre mocne środki do toalet zawierają też kwas solny, reakcja po wymieszaniu z Domestosem będzie podobna.

      Pojawił się temat czyszczenia fug - zobacz czy są tylko brudne, czy zaczęło coś na nich rosnąć (obstawiam niestety to drugie, szczególnie przy wannie/brodziku). Na grzybki skuteczny jest Domestos i ocet - jeśli to jest na poziomej powierzchni, to zalać Domestosem/octem na pół godziny, umyć. Jeśli nie pomogło, można przetestować to samo z drugim środkiem. Jeśli to też nie pomoże, to najlepiej je wymienić.
      • kis-moho Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 08:44
        Dołączam się do przestrzegających przed domestosem. Jeżeli musisz używać to po pierwsze wietrz ile wlezie, po drugie tylko w rękawiczkach. Moim zdaniem zwykłe detergenty + płyn na bazie octu (albo i sam ocet) dadzą sobie radę, jak pamiętam moje zajęcia na studiach z mikrobiologii, zwykłe płyny czyszczące tłukły bakterie bardzo skutecznie. Ale jak masz się lepiej czuć, to pojedź i domestosem.
        Przypomniały mi się fugi w wynajmowanym mieszkaniu mojej przyjaciółki, które były w koszmarnym stanie. Ona je wyczyściła właśnie takim octowym detergentem i szczoteczką do zębów, systematycznie kafelek po kafelku... Nie polecam, bo to jej zajęło chyba pół weekendu, ale gdyby wszystko inne zawiodło, może rada się przyda.
        • sylwiastka Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 12:38
          Dzis zrobie rundke po labach chemicznych i pozycze maseczki i okulary ochronne, rekawiczki wezme swoje i bede zakladac pod te grubsze do sprzatania. Jesli chodzi o srodki to poszukam octu, chodzi i spitytusowy tak (bo raczej winnego czy balsamicznego do sprzatania to nie bardzo).

          Chyba najpierw bede usuwala brud i tlusz, pozniej domestosowala, a na koniec myla detergentem, aby pozbyc sie domestosa (czy innej bielinki). Mam dwa duze okna w tym jedno balkonowe, kuchnia ma okienko, na dworze jest 18 stopni wiec wszystko bedzie pootwierane.

          Najchetniej to bym zabrala z labu pare produktow jak etanol z sdsem, lampe UV, sterylizator i autoklaw :) wtedy bym wiedziala, ze wszystko jest czyste :)
          • kis-moho Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 12:49
            18 stopni?! Zazdroszczę :o)
            Jak będziesz w tym Lidlu, może dostaniesz zwykły detergent z octem. U mnie robi taki firma Frosch, z zieloną żabą na butelce. Podejrzewam, że taniej wyjdzie niż spożywczy ocet, a tak masz detergent i ocet w jednym.
            Dam sobie obie ręce uciąć, że po Twoim sprzątaniu nic złego tam nie przeżyje, więc nie martw się brakiem lampy i autoklawu :o) Natomiast co do materaca - dziewczyny mają rację, jeżeli tylko możesz, wymień. Tak jak mnie mało co odrzuca, to akurat używane materace bardzo... Chociaż to pewnie też kwestia nastawienia, w hotelu o tym nie myślę.
            Jeszcze co do lokatorów - miałam kiedyś wątpliwą przyjemność z karaluchami (mieszkanie na parterze + fantastyczny sąsiad...). Wejdź raz czy dwa w nocy do kuchni. One się boją światła, ale w nocy chodzą na zwiady. Jak nic nie zobaczysz, znaczy nie ma, ich się nie da przeoczyć. Z innym paskudztwem nie miałam przyjemności, ale to chyba jednak nie jest taki częsty problem. Tyle razy się przeprowadzałam, a nie był to zwykle najwyższy standard, i nic (poza nieszczesnymi ursynowskimi karaluchami) mnie nie spotkało.
            • zenobia44 Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 15:11
              No to zależy. Kupiłam taką zieloną wc kaczkę z Lidla z octem i niestety ocet z butelki lepiej usuwa kamień. Miałam kiedyś też te Froscha jak mieszkałam poza Polską i to było cudo, dlatego skusiłam się na to coś z Lidla, ale nie ma nawet co porównywać. Beznadziejne. Możliwe też, że Lidl na polski rynek odwala manianę.
    • mantha Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 11:03
      Najlepszym sposobem odsyfiania mieszkania jest wyrzucenie zasyfionych rzeczy - lacznie z lozkiem (a moze nawet szczegolnie, uwierz mi - lepiej kupic materac za 300 zl i nawet nie dojesc niz spac na lozku po kims ( i nie mowie tutaj o lozku kogos znajomego czy z rodziny), jak mieszkalam w wynajetym mieszkaniu to byl moj problem nr jeden i zadna najbardziej wyprana posciel tego obrzydliwego wrazenia nie zmienila. to samo dotyczy sprzetow kuchennych, talerzy, kubkow, sztuccow i innych. moze ja mam stopien obrzydliwosci jakis gigantyczny, ale co tylko moglam - wyrzucalam. jak masz taka mozliwosc to z niej skorzystaj (niektorzy wlasciciele mieszkan wynajmuja mieszkania wraz z calym dobytkiem z ktorym sa silnie zwiazani emocjonalnie i to jest najgorsze, a wez sprobuj zaproponowac, ze skoro jest taki przywiazany to niech sobie to zabierze - wykluczone).
      tak samo - wszelkie dywany, chodniczki i wykladzinki - wywalic. powierzchnie latwo umyc po swojemu, wszystko jedno czym.- ta seria W5 jest b. dobra.
      • sylwiastka Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 12:42
        Materac juz pisalam, ze rozwazam kupic, bardzo powaznie. Niestety, ale to mieszkanie to naprawde duzy jednorazowy wydatek (rownowartosc ponad 4 miesiace czynszu do zapaty na raz) i na materaz starczy, ale na talerze juz nie. Niemniej jednak z czasem na pewno te stare schowam gleboko i kupie sobie wlasne.

        Tekstylia typu chodzniczi itp powurzucam.

        Dzieki za pomoc!
        • kis-moho Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 12:52
          Niestety, ale to miesz
          > kanie to naprawde duzy jednorazowy wydatek (rownowartosc ponad 4 miesiace czyns
          > zu do zapaty na raz) i na materaz starczy, ale na talerze juz nie.

          Jeżeli uważasz, że talerze i kubki są naprawdę obrzydliwe, to najpierw wygotuj je w gorącej wodzie (nie wiem, czy z detergentem będzie się za bardzo pienić? jeżeli tak, to dokładnie umyj potem), a potem wrzuć do wody z octem (albo detergentem z octem). Na przykład do wanny, od razu się wanna umyje przy okazji :o) Będą czyste i jeszcze będą się błyszczeć.
          I zdobądź adres poprzednich lokatorów i wyślij im jakąś smierdzącą paczkę w ramach podziękowania...
          • sylwiastka Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 13:04
            Wiesz moze ja przesadzam troche. A adresu nie zdobede, bo wynajmuje przez agnecje i takie dane sa chronione. Jutro tam wchodze i dzialam. Tak naprawde to to sprzatanie to tez taki rytulal, potrzbuje tez uprzatnoc swoje sprawy.
            • kis-moho Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 13:22
              Nie uważam, że przesadzasz, to Twoje mieszkanie, masz w nim spać, jeść i się kąpać, i masz się z tym dobrze czuć. Jasne, że można mieszkać w różnych warunkach, a od brudu nikt jeszcze nie umarł, ale we własnym mieszkaniu ma być miło i przyjemnie. Ja mieszkałam sporo w wynajmowanych mieszkaniach i akademikach, więc pralka na 100 osób w ogóle mnie nie rusza. Mam też znajomego, który kupił tapczan na allegro, i na nim śpi, co dla mnie by było niewyobrażalne - tak jak pewnie dla wielu osób korzystanie ze wspólnej pralki. Ważne, żeby Tobie wszystko pasowało.
        • turzyca Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 14:53
          na talerze juz nie. Niemniej jed
          > nak z czasem na pewno te stare schowam gleboko i kupie sobie wlasne

          Bujna wyobraznia podpowiedziala mi, jak nosisz talerze pojedynczo do labu i podrzucasz do auotklawu, zeby miec pewnosc. :D
          Ja bym je faktycznie wygotowala, bez detergentu, moim zdaniem powinno wystarczyc - wiem, ze takie sa zalecenia dla rodzin z chorym na zoltaczke. Tylko doloz odpowiednia ilosc sciereczek, zeby nie miec zupy porcelanowej. :)
        • mantha Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 20:54
          Doskonale wiem o czym mowisz, sama mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu i to nie pierwszym i wiem, ze na poczatku to jest worek bez dna jezeli chodzi o pieniadze, my tez materac kupilismy po jakims czasie, ale byl to wydatek nr 1. skorupy - czesc spakowalam w jakis karton i poszlo do piwinicy, cos tam mamy swojego, a czesc - tak jak ktos pisal odkazalam zmywajac kilka razy i polewajac wrzatkiem, ostatecznie na 3 osoby nie potrzeba 40 kubkow, stu polmiskow i 200 talerzy.
          tak jak pisza dziewczyny - kazdy ma inny poziom odczuwania brudu itp. my na przyklad zostawilismy jeden dywan, bo ladny, ale pozyczylam pioracy odkurzacz i za 40 zl jest jak nowy.
        • yaal Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 22:44
          Ja w chyba podobnych warunkach - "braknie mi z tej wypłaty, a karty kredytowej nie posiadam" - oprócz środków czyszczących kupiłam materac oraz naczynia/sztućce jednorazowe (to grosze) i najtańszy garnek jaki znalazłam (zadziwiające, jak dużo można w jednym garnku ugotować... zwłaszcza jeśli na jedzeniu też trzeba w tym miesiącu przyoszczędzić). Sensowniejsze wyposażenie kupowałam z następnej wypłaty.
    • iw1978 Re: Odsyfianie mieszkania 04.11.11, 14:57
      Dziewczyny już dużo napisały. Ja podpowiem tylko, że do ścian rewelwcyjnie się sprawdza zwykła woda z mydłem albo chusteczki dla niemowląt :) Tylko najpierw trzeba sprawdzić jak ściana na to zareaguje. No i chusteczki nie mogą być jakieś super nawilżone i natłuszczone - polecam najtańsze z lidla.
    • pitupitu10 OT 04.11.11, 17:16
      Czytam ten wątek i oczy mam jak spodki. Mieszkałam już w kilku wynajmowanych mieszkaniach i nigdy nie przyszło mi do głowy wygotowywanie pralki (w jaki sposób pralka może się zabrudzić od wewnątrz?), dezynfekowanie kubków czy wymienianie tapicerki. O zgrozo, śpię na łóżku które (jak przypuszczam) niejednej osobie służyło za posłanie. Ogarnięcie "nowego" lokum oznaczało by u mnie standardowe sprzątanie, nie Wielką Wojnę z Brudem. Broni biologicznej nikt w mojej kuchni raczej nie przygotowywał. Zastanawiam się nad pewnymi kwestiami:

      a) Czy mam szczęście do "czystych" mieszkań? W jakim stanie są wasze jeśli uciekacie się do zaatakowania wszystkiego Domestosem?

      b) Mam luzackie podejście do brudu?

      c) Może nie chodzi o brud, ale o "obce ręce" które dotykały różnych przedmiotów? Ale jeśli to tylko kwestia psychiki, to czy rzeczywiście trzeba uciekać się do drastycznych środków?
      • kis-moho Re: OT 04.11.11, 17:29
        Myślę, że w dużej części chodzi o obce ręce. Ja na przykład nie wyobrażam sobie kupienia używanego materaca, bo nie wiem, kto na nim spał i co na nim robił. Ale w hotelu już nie mam z tym problemu. Są też mieszkania faktycznie brudne, może nie od razu trzeba wszystko dezynfekować, ale bez gruntownego sprzątania nie da rady tam spokojnie mieszkać.
        Miałam kiedyś bardzo nieprzyjemną sytuację po wyprowadzce z podnajmowanego pokoju w akademiku. Przed wyprowadzką wypucowałam całe mieszkanie na błysk, mały pokój z łazienką sprzątałam cały dzień. Potem dowiedziałam się od współlokatora, że dziewczyna, od której podnajmowałam ten pokój sprzątała go kolejny dzień, twierdząc, że jest brudno. Nie podejrzewam jej o złośliwość, po prostu każdy ma inną definicję czystego mieszkania. A ja może jestem bałaganiarz, ale brudasem nie jestem. Strasznie mi było głupio, ale co mogłam zrobić. Pewnie na skali pedantów mieszczę się gdzieś w połowie :o)
        • sylwiastka Re: OT 04.11.11, 18:04
          mnie to bylo tak. Przeprowadzalam sie wiele razy i mieszkalam w roznych warunkach. W akademikach, w mieszkaniach studenckich, w schroniskach mlodzierzowych w garazu. Pralam w pralkach w akademiku i przez rok w publicznej pralni. Teraz mieszkam w mieszkaniu prawdziwie studenckim. Wyprowadzam sie na swoje i chyba w ten sposob zaczynam nowy etap w zyciu. Do tej pory bylam znieczulona na brudek i syfek. Gdy szukalam mieszkan w Barcelonie moje oczy robily sie okragle jak spodki gdy widzialam stan oferowanych mieszkan. Tutajj pojecie czystosci jest mgliste.
          Mam potrzebe odkazenia wszystkiego, wysprzatania itp. Moze jest ona bardziej psychologiczna, ale w sumie co w tym zlego.
          I tak moglas miec szczescie i trafiac na dobre mieszkania, np w warszawie wynajmowalam takie swiezo po remoncie :)
          • sylwiastka Re: OT 04.11.11, 18:06
            Aha i nie trafilam w odpowiednia galazke drzewka i zrobilam bledy ortograficzne,wybaczcie.
      • ola_pozytywna Re: OT 04.11.11, 17:58
        > a) Czy mam szczęście do "czystych" mieszkań? W jakim stanie są wasze jeśli ucie
        > kacie się do zaatakowania wszystkiego Domestosem?

        Nasze mieszkania są w stanie ogólnie przyjemnym i nie, nie dezynfekujemy wszystkiego jak leci Domestosem. Ale mowa jest nie o naszych mieszkaniach, tylko o zapuszczonym mieszkaniu forowiczki. Skoro komuś nie przeszkadzały wielkie tłuste plamy centralnie na ścianach, to czego oczekiwać po zakamarkach?

        > nigdy nie przyszło mi do głowy wygotowywanie pralki (w jaki sposób
        > pralka może się zabrudzić od wewnątrz?)

        Na dwa sposoby. Raz, to depozyty środków piorących od szufladki do bębna.
        Dwa, kolonie pleśni, zwłaszcza gdy się używa środków zmiękczających, lubią się legnąć na gumowych uszczelkach, np.na kołnierzu bębna. Spróbuj metody octowej, zdziwisz się jak brudna woda wyleci.

        > c) Może nie chodzi o brud, ale o "obce ręce"

        Na pewno też. Jedyny klopek, na którym się mogę rozsiąść, to mój własny. Gdzie indziej (nawet u rodziny czy przyjaciół) -no way;)



      • sylwiastka i jeszcze jedno 04.11.11, 18:12
        To mieszkanie mi sie podoba i chce aby bylo "moje". Dlatego przeszkadzaja mi pamiatki po bylych lokatorach.
        Normalnie nie uzywam domestosa, nie szoruje, ale tez nie brudze i dbam o czystosc regularnie.
        Tu bardziej chodzi o pozbycie sie wrazenia, ze ktos wczesniej tu mieszkal.
        • lonely.stoner Re: i jeszcze jedno 04.11.11, 20:44
          a co do robali - jesli pluskwy sa w materacu to sa pewnie w calym domu, i wtedy chocby nie wiem nie powinnas tam mieszkac.

          JA tez wynajmuje mieszkanie ( nie pierwsze), wczesniej pokoje i akademik. Raczej nie mialam takiej schizy nigdy, ale i mieszkania nigdy nie byly az tak zasyfiale zeby nie wiadomo co robic. Poza tym tu gdzie mieszkam wlasciciel czy agnecja powinien mieszkanie uprzatnac i odmalowac jesli wprowadza sie ktos nowy. Dlatego zazwyczaj te mieszkania jakos tam wygladaja, ale tez wole sobie posprzatac zanim zamieszkam. NA materac sposob- sprawdzam najpierw jak wyglada, w jakim jest stanie, czy jest wygodny, i po prostu uzywam na niego taka oslone specjalna. I na to dopiero przescieradlo, posciel, etc.
      • kasiamat00 Re: OT 04.11.11, 18:59
        Kwestia osobniczej wrażliwości - mi osobiście zwisa co kto robił na łóżku na którym teraz śpię, jak jest teraz czysto to raczej ciężko wymyślić coś, co mnie zacznie odrzucać. Za to zdecydowanie nie mam ochoty hodować w mieszkaniu grzybków (rybiki i pająki w niewielkich ilościach zniosę), więc puszczanie pralki na 90 stopni z octem uważam za rozsądne, szczególnie po tym jak w jednym mieszkaniu trafiła mi się pralka z małą hodowlą paskudztwa. Niestety, zanim się zorientowałam co to i jak to ubić, to pralka rozwaliła mi na amen trochę ubrań - zapachu stęchlizny nie udało się z nich pozbyć.
        • zenobia44 Re: OT 04.11.11, 21:15
          Niestety różni ludzie są na świecie i pamiętam jak raz wprowadziłam się do akademika i złożyłam skargę, że jest brudno (a pobierali opłatę za czyszczenie po każdym lokatorze, więc o co chodzi), skargę uzwględnili bo było brudno: był kurz, troszkę piasku na podłodze, pełen kubeł = leżała w nim jedna skarpetka.
          Jak zobaczyłam w tym samym akademiku brudne mieszkanie znajomej (tzn. jej przydział, a brud był po poprzednich lokatorach), to mi szczena opadła, bo sorry, ale nawet ukraiński kibel był czystszy, a tam brakowało tylko robaków. Nie wiem kto tam mieszkał (a przecież studiował na tym uniwersytecie), jak mógł żyć w takim syfie (zapleśniała, zalana wszystkim, obsmalcowana lodówka, wszędzie klejące się kawałki jedzenia, pleśń, rozkładające się kawałki, cała kuchnia i łazienka na zasadzie "rozlało mi się coś w zeszłym roku, nikt nie sprzątnął, no to tak już zostało"). Młodzież teraz bywa bardzo rozpieszczana przez rodziców i nie potrafi nic poza trąbieniem piwska. Mycie, sprzątanie, pranie oraz robienie tego regularnie raz na jakiś czas, to dla nich pojęcia abstrakcyjne.
    • madzioreck OT pranie z octem 05.11.11, 01:06
      Podepnę się pod temat - jak się robi to pranie z octem, tzn. gdzie dokładnie wlewa się ocet - do szufladki, czy do pustego bębna przed puszczeniem prania? I ile tego octu?
      Na WDPD czytałam też, że cos tam ten ocet z uszczelkami może zrobić czy z czymś...?
      • ola_pozytywna Re: OT pranie z octem 05.11.11, 09:09
        Mój know-how:

        Gotuję gar wrzątku (5l).
        Zamykam pralkę, wlewam wrzątek szufladką.
        Następnie wlewam 1litrową butelkę octu, najtańszego 10% z Techo.
        W międzyczasie gotuję jeszcze wrzątek w dzbanku i wlewam go dalej, aż poziom wody w pralce sięgnie górnej połowy "bulaja". Duża ilość wody jest ważna dla dokładnego oczyszczenia kołnierza bębna.
        Włączam pralkę na 90stopni i najdłuższy cykl (oczywiście bez prania wstępnego).
        Reszta robi się sama, czyli pralka idzie swoim cyklem do wirowania włącznie.

        Warto zerknąć w trakcie przez "bulaj", wrażenia są hardcorowe, zwłaszcza gdy robimy takie czyszczenie po raz pierwszy. Tylko dla odważnych;)

        Po takim praniu pralka pachnie świeżością, bęben błyszczy, kołnierz jest doszorowany.

        Jeśli powtarza się tę procedurę raz na pół roku, to ocet na pewno nie zniszczy gumowych uszczelek.
        • azymut17 Re: OT pranie z octem 05.11.11, 11:54
          ola_pozytywna napisała:

          > Mój know-how:
          >
          > Gotuję gar wrzątku (5l).
          > Zamykam pralkę, wlewam wrzątek szufladką.
          > Następnie wlewam 1litrową butelkę octu, najtańszego 10% z Techo.
          > W międzyczasie gotuję jeszcze wrzątek w dzbanku i wlewam go dalej, aż poziom wo
          > dy w pralce sięgnie górnej połowy "bulaja".

          W mojej pralce niewykonalne, bo u mnie by otworzyć szufladkę trzeba otworzyć cały przedni panel z bulajem. Ale może jak wleję tego wrzątku do brzegu bębna tylko, to się nie poparzę.
          • ola_pozytywna Re: OT pranie z octem 05.11.11, 12:14
            Na dobrą sprawę wcale nie musisz wrzątku lać tylko sam ocet, a potem niech pralka wleje wodę i ją podgrzeje ją do 90st. Ja w sumie z oszczędności czasu i energii podgrzewam wodę w kuchni, bo to taniej niż gdy robi to pomału słabo izolowana pralka (wtedy jest duży pobór prądu podobno, a chodzi o ponad 10 l wody).
            Jeszcze uwaga, jesli ktoś stosuje proszki z dużą ilością sody/węglanu sodowego, lepiej zacząć od małej ilości octu, np.półkubka, bo może być bum bum. Bodaj Jelp tak ma.
            Ja używam Viziru, Perwolla do delikatnych i Perwolla do czarnego i jest ok.
            • madzioreck Re: OT pranie z octem 05.11.11, 16:30
              > Na dobrą sprawę wcale nie musisz wrzątku lać tylko sam ocet, a potem niech pral
              > ka wleje wodę i ją podgrzeje ją do 90st.

              No i ja raczej tak zrobię, bo nie mam pojęcia, jak włączyć pralkę, żeby nie brała z sieci normalnie wody, więc na jedno wyjdzie. Tylko ciekawe, ile wody pobierze, jeśli będzie pusta...
    • teresa104 Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 07:29
      Od paru tygodni mocno daje mi się we znaki pewna rureczka z przyległościami. Chodzi o zlew kuchenny. Zlew ten poza głównym odpływem ma takie górne sitko na poziomie blatu, którego odpływ jest połączony wąską karbowaną rureczką z odpływem głównym zlewu. I z tego wszystkiego, i z rureczki, i z odpływu, okrutnie wali pleśnią. Rureczkę udało mi się rozbroić i umyć, niestety problem okazał się poważniejszy, cuchnie nadal, mam wrażenie, że coraz mocniej. Zlew nie ma syfonu, z rury poniżej zrobione jest takie U o wysokości jakieś 15 cm, po czym rura zawraca i za szafką wpada do kanalizacji. Wlewałam już domestos, przelewałam garami wrzątku, zasypywałam kretem (wczoraj w nocy). I wali.
      Ten zlew mam od jakichś 9 lat. Ze dwa razy z rureczki już waliło, czuć było przy zbliżeniu nosa do wylotu, wystarczyło zalać domestosem i działało. Teraz jest tragedia. Wracam z roboty po paru dniach, otwieram mieszkanie i mam cofkę. Mężczyzna zaś twierdzi, że nic nie czuje, że dziwaczę.

      Rozwiązania widzę takie:
      1. trotyl i nowa kuchnia
      2. rozbiórka rur pod zlewem, czyszczenie mechaniczne i chemiczne (tego nie zrobię sama choćby mi płacili)
      3. zastosowanie środka chemicznego, który po zaaplikowaniu przez odpływ zlewu jakoś by się spienił, rozprężył, żeby wypełnić całe światlo rury, a nie tylko spłynął po jej dolnej ściance. I w tej trzeciej sprawie zwracam się do Was. Znacie jakiś sposób?
      • pitupitu10 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 07:59
        A nie możesz tego wężyka po prostu wymienić?
        • teresa104 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 08:14
          Wężyk umyłam. Jest przeźroczysty, widzę, co się w nim dzieje, wężyk jest już krystalicznie czysty. Wali teraz z rur pod zlewem. Ich wymiana to grubsza sprawa (te rurki były docinane na wymiar). Jak już będą odkręcone, to można je umyć, nie trzeba kupować nowych. Sęk w tym, że to nie na mój żołądek, dlatego chciałam zastosować leczenie zachowawcze. Jak zawołam hydraulika, to on też tych rurek mi nie umyje, tylko wręczy do czyszczenia. A to mnie nie urządza, bo właśnie tego nie jestem w stanie zrobić, bardzo nie lubię rzygania.
      • magdalaena1977 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 08:19
        kret?
      • kis-moho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 09:12
        > 3. zastosowanie środka chemicznego, który po zaaplikowaniu przez odpływ zlewu j
        > akoś by się spienił, rozprężył, żeby wypełnić całe światlo rury, a nie tylko sp
        > łynął po jej dolnej ściance. I w tej trzeciej sprawie zwracam się do Was. Znaci
        > e jakiś sposób?

        Ja kiedyś przejęłam mieszkanie po długowłosym panu, który skutecznie zapchał odpływ prysznica tak, że trzeba by było wszystko rozkręcać, na mój koszt, rzecz jasna. W spadku po tym został mi taki kret w kuleczkach, nie mam pojęcia jak to się nazywa, ale to dość mocny środek do odtykania rur, ale nie w płynie, tylko w kuleczkach. Nazwa Cię nie urządzi, bo nie kupowany w Polsce, ale po wrzuceniu w googla "kret w granulkach" wyskoczyło mi kilka różnych wyników. Może to pomoże?
        • teresa104 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 09:46
          Mówiąc "kret" mam na myśli właśnie te granulki. Pewno jest jakiś kret w płynie, ja kupuję ten granulkowy.

          Nie pomaga. Wczoraj zrobiłam podwójną akcję kretową. Na pewno kret wykończył ewentualne złogi w dole "U", ale mam podstawy sądzić, że ta rura w środku jest opleśniona dookoła (co wnoszę ze stanu małej rureczki przed myciem; rureczka ta nigdy nie zaznaje kontaktu z odpadkami, ma jedynie odprowadzać wodę z umytych naczyń leżących na górze zlewu. Czyli organicznych substancji jest tam niewiele. A mimo to rurka była obrośnięta pleśnią dookoła, na czarno. Kiedy wlewałam domestos, dół rurki się czyścił, wymywała się ścieżynka, góra była nadal czarna, dopiero demontaż pozwolił na wyczyszczenie).

          Co więcej - po ukretowieniu rura zaczęła więcej tego smrodu wydzielać, może coś się odetkało (choć nie zauważyłam wcześniej zaburzenia spływania wody) i teraz smród hula swobodniej.

          Albo muszę wlać tego zajzajeru tyle, by nie zdołał odpłynąć nim wypełni całe światło rury (nierealne, dziurki w odpływie są zbyt małe), albo zajzajer musi być żelowaty, by stworzył czop, albo zajzajer musi się rozprężyć w rurze. Podchodzi mi pomysł z sodą i octem, może to mechanicznie choć trochę poodrywa tej pleśni.
          • kis-moho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 10:17
            Kret w granulkach to najsilniejsza broń w moim arsenale, jak to nie działa, to już sama nie wiem... Myślisz, że śmierdzi z tego kolanka pod zlewem, czy z całej rury? Bo jak z kolanka, to może warto zasypać kretem i pozwolić działać 12+ godzin, a naczyń przez ten czas nie myć? Ale jak już próbowałaś, to nie mam więcej pomysłów i obawiam się, że rurę trzeba będzie wyczyścić. Nie masz kogos, kogo można by przekupić, żeby to zrobił za ciebie?
            • teresa104 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 10:24
              Przypuszczam właśnie, że cała rura pokryła się w środku czarną pleśnią. Tak to jest, kiedy się mało zlewu używa, gdyby tam był ciągle ruch, to pleśń by nie zdążyła.

              Ten, kogo bym mogła w to wrobić, nawet lubi prace hydrauliczne, powiedziałabym, że nawet radośnie się tym zajmuje. Ale on nie widzi problemu, a raczej nie czuje. Spływa? Spływa! Widać brud? Nie widać! To w czym problem, dziewczyno?
              Zaraz mu zapalę słomę pod tyłkiem, jak mawiają starzy Arabowie.
              • kis-moho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 10:31
                Takie rury to są miejsca w które wolę nie zaglądać i nie wiedzieć, co się w nich dzieje. Przynajmniej dopóki nie dają żadnych znaków życia...
                Idź pal słomę, to chyba najlepsze wyjście z sytuacji :o)
              • besame.mucho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 13:02
                > Spływa? Spływa! Widać brud? Nie widać! To w czym problem, dziewczyno?
                > Zaraz mu zapalę słomę pod tyłkiem, jak mawiają starzy Arabowie.

                Zatkaj czymś, nie będzie spływało, to facet zrobi ;P

                A poważniej to zapal tę słomę pod tyłkiem, mi przestała kilka dni temu spływać woda w zlewie i sama te rury rozkręciłam i wyczyściłam. W życiu tego więcej nie zrobię, zatkany (własnymi) włosami odpływ w wannie czy prysznicu to jest nic, teraz naprawdę odkryłam nowe znaczenie słowa "obrzydliwy". Najgorsze przeżycie ostatnich miesięcy.
            • pierwszalitera Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 12:41
              kis-moho napisała:

              > Kret w granulkach to najsilniejsza broń w moim arsenale, jak to nie działa, to
              > już sama nie wiem...

              Z tymi granulkami trzeba uważać, bo pozostawione długo w zimnej, stojącej wodzie mogą twardnieć, tworząc nieprzepuszczającą skorupę. Dlatego nie wolno stosować tego w żadnym przypadku w toalecie. Krety w płynie za to szybko przelatują i nie działają tam gdzie trzeba. Dobrą alternatywą są krety w żelu, ja używam raz-dwa w roku do odpływu pod prysznicem (długie włosy) produktu pod nazwą Drano Power- Gel. Wlewam jedną czwartą butelki, trochę mniej niż zaleca producent, na noc i rano tylko przepłukuję. Działa jak szatan, nie wydziela specjalnych oparów i nie wyżera żadnych dziur w umywalkach i rurach. Nadaje się też do kuchni. Trochę to nieekologicznie, ale nie bardzo wiem, jak inaczej czyścić ten odpływ. Teraz mam krótkie włosy, może nie będzie się tak zapychać. Na stronie tej samej marki znalazłam też 00 null null BIO AbflussFrei , to biologiczny granulat, działający na zasadzie enzymów, z cytrynowym zapachem. Pewnie trzeba stosować trochę częściej, ale ma się może też bardziej spokojne ekologiczne sumienie. ;-) Granulat zalałabym jednak zawsze gorącą wodą.
              • kis-moho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 12:48
                > Z tymi granulkami trzeba uważać, bo pozostawione długo w zimnej, stojącej wodzi
                > e mogą twardnieć, tworząc nieprzepuszczającą skorupę.

                Na opakowaniu jest napisane, żeby nie stosować dłużej niż chyba pół godziny... Ja się mocno nad tym trzęsłam, bo nie chciałam wyżreć dziury w rurze :o) ale na ten zapchany odpływ prysznica nic innego - też w płynie - nie zadziałało. Po wielu próbach w końcu zostawiłam na noc, i wreszcie wszystko się przetkało. Ale podejrzewam, że mało kto ma AŻ TAK zapchany prysznic jak ja wtedy miałam.
                • pierwszalitera Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 13:20
                  kis-moho napisała:

                  > Na opakowaniu jest napisane, żeby nie stosować dłużej niż chyba pół godziny...
                  > Ja się mocno nad tym trzęsłam, bo nie chciałam wyżreć dziury w rurze :o) ale na
                  > ten zapchany odpływ prysznica nic innego - też w płynie - nie zadziałało. Po w
                  > ielu próbach w końcu zostawiłam na noc, i wreszcie wszystko się przetkało.

                  Te pół godziny to po to, by nie twardniało. Oczywiście można mieć szczęście i nic się nie stanie, sama kiedyś w przeszłości stosowałam granulaty na zasadze im dłużej, tym lepiej i nie miałam problemów. Kiedyś jednak zatkałam papierem toaletę i szukałam w internecie alternatywę do fachowca, a tam wiele osób próbowało z granulatami i niektórzy musieli wzywać specjalistę, kibel do wymiany, bo pogorszyli tylko tym sprawę. Swoją drogą, na zapchaną toaletę dobra jest gorąca woda z octem na zmianę z jakąś tanią colą. Cola wyżera, gorąca woda zmiękcza, a ocet oczyszcza. Przy okazji wyczyściło mi kamień w kibelku na dole na błyszcząco. Żaden domestos tego tak nie robił. To jest w ogóle pomysł, od czasu do czasu litrową butelkę coli do odpływu.
                  • kis-moho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 13:25
                    Ja myślę, że te granulki się nie miały szansy zbić w kulę, bo się rozlazły po tym, co mój odpływ zapychało. Ale ja ogólnie niechętnie stosuje takie silne środki, śmierdzi to, rękawiczki trzeba zakładać - jak nie muszę, to sobie odpuszczam. A coli nie próbowałam, ona serio tak działa z siłą wodospadu jak się potocznie uważa?
                    • pierwszalitera Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 14:10
                      kis-moho napisała:

                      A coli nie próbowałam, ona serio tak działa z siłą wodospadu jak się potoczn
                      > ie uważa?

                      Podobno usuwa nawet rdzę, jak wystarczająco długo się w niej moczy. Nie sprawdzałam. ;-) Coś w tym musi być, bo wiele ludzi zrobiło z wyżerająco-oczyszczającym działaniem coli pozytywne doświadczenia. O ludzki organizm przy konsumpcji mniej bym się martwiła, bo my nie jesteśmy wcale tacy delikatni i mamy w żołądku nawet kwas solny. Cola rozpuszcza wprawdzie materiał organiczny, na przykład mięso, ale ze śluzówką naszego żołądka nie daje rady. Ja mimo wszystko piję colę bardzo rzadko, bo fosforany w niej zawarte hamują przywajanie wapnia, co ma szkodliwe działanie na kości.
                  • besame.mucho Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 13:27
                    Kurde, ile razy czytam o kolejnym zastosowaniu coli do wyżerania i czyszczenia, tym bardziej się przerażam jak ją piję ;).
                    Na szczęście piję rzadko.
                    • azymut17 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 13:57
                      besame.mucho napisała:

                      > Kurde, ile razy czytam o kolejnym zastosowaniu coli do wyżerania i czyszczenia,
                      > tym bardziej się przerażam jak ją piję ;).
                      > Na szczęście piję rzadko.

                      A ja mam wręcz przeciwnie, tym chętniej ją piję w knajpach i przy niepewnym jedzeniu, bo bardziej przeraża mnie wizja listerii (szczególnie w ciąży) i robaczków ;-)
                      • pierwszalitera Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 14:15
                        azymut17 napisała:

                        > A ja mam wręcz przeciwnie, tym chętniej ją piję w knajpach i przy niepewnym jed
                        > zeniu, bo bardziej przeraża mnie wizja listerii (szczególnie w ciąży) i robaczk
                        > ów ;-)

                        A jak niby ta cola ma zapobiegać przy zakażeniu? Jeżeli coś przeżyje enzymy i kwas solny w naszym żołądku, to przeżyje i colę. A te paskudztwa mają już swoje mechanizmy, by przed tym się chronić. Szczególnie w ciąży coli bym nie piła, bo zawiera kofeinę, fosforany (dziecko potrzebuje wapnia) i do tego mnóstwo pustych kalorii w postaci cukru, co może zwiększać ryzyko cukrzycy ciążowej.
                      • ola_pozytywna Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 16:51
                        > A ja mam wręcz przeciwnie, tym chętniej ją piję w knajpach i przy niepewnym jed
                        > zeniu, bo bardziej przeraża mnie wizja listerii (szczególnie w ciąży) i robaczk
                        > ów ;-)

                        A czemu listeria będąca w ciąży przeraża Cię bardziej niż listeria nieciężarna ??

                        Skądinąd* wiadomo, że cola zapobiega ciąży.

                        -----------------------------------------------------------------
                        * wszak w Internecie pisali

                        No i patrzcie jak nam się wacik ładnie rozwinął, od zasyfionej rurki do wzniosłych kwestii życia napoczętego. Czuję się ubogacona.
                    • jul-kaa Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 16:37
                      Właścicielka mieszkania w pewnym ukraińskim mieście opowiadała, że kiedyś wynajmowała mieszkanie pewnym studentom - potwornym syfiarzom. Po ich wyprowadzce musiała się nieźle nasprzątać. Nie zdążyła sprzątnąć nieludzko zapuszczonej toalety oraz wyrzucić wielkiego gara lekko zatęchłej kiszonej kapusty. Spieszyła się, więc chciała kapustę spuścić w tejże toalecie. Na jej nieszczęście właśnie nadeszła godzina 9 i wodę zakręcono. Kapusta została więc w sedesie wypełniając go dość szczelnie. Kobieta wróciła do mieszkania kilka dni później, kapuchę tym razem spuściła, a jej oczom ukazał się śnieżnobiały sedes.

                      Nie wiem jednak, czy polecać tę metodę ;)
              • marciasek Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 13:13
                Hm, ja tego kreta w granulkach polewam gorąca woda, nie zimną. Tylko z tym trzeba bardzo ostrożnie, bo w rurze się gotuje i lecą wielkie bąble. Ale efekt jest znacznie lepszy niż przy polewaniu zimną wodą.
                • teresa104 Ja zalewam niemal wrzątkiem 05.11.11, 13:51
                  reakcja jest taka, że przez sitko wyskakują fragmenty owej niechcianej treści jak z wulkanu.
                  • marciasek Re: Ja zalewam niemal wrzątkiem 05.11.11, 18:55
                    No właśnie. Nie jest to może najbardziej estetyczne zajęcie, ale za to bardzo skuteczne.
          • mankencja Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 10:45
            a domestosa używałaś zwykłego, czy tego gęstego w czarno-różowej, względnie czarno-zielonej butelce?
            • mankencja Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 10:47
              jeszcze bio-kret mi przyszedł do głowy. wystepuje w formie zelu i proszku, ja mam proszek
        • ola_pozytywna Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 09:47
          Prawda, kret w płynie nie działa, a kret w granukach działa b.dobrze.
      • kasiadj07 Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 05.11.11, 16:45
        Takie wątki są straszne.
        Miałam ci ja taką ładną szczoteczkę służącą onegdaj do szorowania niemowlęcych butelczyn. Szczoteczka właśnie zeszła. Mam za to najpiękniej wyszorowany odpływ rureczki ociekacza mojego zlewu:)
      • sbarazzina Re: Odsyfianie smrodliwej rureczki 08.11.11, 14:32
        Jeśli muszę stosuję metodą dość nieekologiczną :)

        Bierzesz stały NaOH, wsypujesz do otowru, zalewasz gorącą wodą i odsuwasz się na bezpieczną odległość żeby nie dostać żrącym wulkanem w twarz.

        Muisz tylko skombinować stały NaOH. Niestety raczej nie wyślę Ci pocztą ;)
    • sylwiastka Raport z pola walki :) 07.11.11, 16:06
      Zyje i generalnie nie bylo tak zle. Pokoje i lazienka sprzatalo sie szybko. Najwiecej bylo wyrzucania gratow po poprzednich wlascicieklach. Mam 4 pelne wory smieci, a to jeszcze nie wszystko. Plam ze scian nie dalam rady usunac. Czesc pomaluje (ale mieszkanie jest bardzo wysokie) a czesc zaslonie (obrazami czy naklejkami).
      W kuchni, najmniejszym pomieszczeniu spedzilam najwiecej czasu i wciaz nie jest tak jak bym chciala. Niestety nad kuchenka nie ma okapu i tluszcz osadza sie na sciannach, szafkach i wewnatrz szafek takze. Niestety nie ma przewodu, do ktorego ten okap daloby sie podlaczyc... Musze pozyczyc drabine i szorowac dalej.
      Nie znalazlam octu ani plynu z octem. Najlepiej mylo mi sie rozcienczonym plynem do naczyn, lazienke przecieralam detergentem z bielinka, z tluszczem dobrze sobie daje rade odtluszczacz.

      Dzieki za wszystkie porady, przy najpblizszej wizycie w Polsce kupie zapas octu i jeszcze raz zrobie gruntowne porzadki przy jego uzyciu.
      • teresa104 Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 07.11.11, 16:14
        Kto by pomyślał, że ocet spirytusowy to tak cenna substancja. Może w jakichś sklepach chemicznych jest do kupienia, skoro nie ma w spożywczych?

        Jak te biedaki jedzą zimne nóżki, jak oni barszcz smaczą, jak oni grzyby... O niczym pojęcia nie mają na tym świecie:)
        • sylwiastka Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 07.11.11, 16:17
          Nie wiem czy bede go wiozla, ale chyba na to wychodzi. Tu ocet jest, ale winny albo balsamiczny, spirytusowego nie znalazlam (moze za malo szukalam).

          A za wymienionymi potrawami baaardzo tesknie! Tez im wspolczuje ograniczonego swiata kulinarnego :p


          teresa104 napisała:

          > Kto by pomyślał, że ocet spirytusowy to tak cenna substancja. Może w jakichś sk
          > lepach chemicznych jest do kupienia, skoro nie ma w spożywczych?
          >
          > Jak te biedaki jedzą zimne nóżki, jak oni barszcz smaczą, jak oni grzyby... O n
          > iczym pojęcia nie mają na tym świecie:)
          • roza_am Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 07.11.11, 19:23
            > Nie wiem czy bede go wiozla, ale chyba na to wychodzi.

            "Na lotnisku X zatrzymano podejrzaną o terroryzm. Miała przy sobie 20 buteleczek z podejrzaną cieczą. Trwa wyjaśnianie sprawy. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, zatrzymana kobieta mogła przewozić... ocet spirytusowy."
            ;-)
          • pierwszalitera Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 07.11.11, 21:36
            sylwiastka napisała:

            > Nie wiem czy bede go wiozla, ale chyba na to wychodzi. Tu ocet jest, ale winny
            > albo balsamiczny, spirytusowego nie znalazlam (moze za malo szukalam).
            >

            No a gdzie ty mieszkasz? Nie wierzę, że nie ma tam octu spirytusowego. Ja w Niemczech kupuję tzw. esensję octową, na stoisku spożywczym. To jest 10%-owy ocet spirytusowy. W celach spożywczych wolę ocet jabłkowy. A jeżeli jesteś gdzieś na Wyspach, to czym oni zalewają swoje pickle?
            • sylwiastka Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 12:49
              W Barcelonie. Przyznam sie, ze nie szukalam tego octu jakos wnikliwie. Chcialam go uzyc do sprzatania, do celow spozywczych stosuje winny albo balsamiczny, ktory jest tu w kazdym sklepie.
              Generalnie z kazda przeprowadzka odkrywam, ze pewnych produktow, ktore dla mnie sa podstawowe moze po prostu nie byc na polkach. W Bostonie byl to twarog (nie, nie serek quark czy philadelphia).
          • sbarazzina Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 14:28
            sylwiastka napisała:

            > Nie wiem czy bede go wiozla, ale chyba na to wychodzi. Tu ocet jest, ale winny
            > albo balsamiczny, spirytusowego nie znalazlam (moze za malo szukalam).

            Idz pozyczyc do jakiegos labu. Acetic acid to nawet w biochemicznym powinien byc. Albo chociaz citric, dziala w sumie tak samo i tak nie smierdzi :)
            • sylwiastka Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 14:49
              Nie mam w zwyczaju wynoszenia substancji chemicznych z labu. Po pierwsze to jednak niebezpieczne dla mnie i otoczenia, po drugie forma nauzycia zaufania. To jednak substancje za ktore ktos zaplacil aby byly wykorzystywane do badan, nie czyszczenia mieszkan pracownikow :P

              Wyjatek robie dla paru par rekawiczek.
              • sbarazzina Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 15:46
                sylwiastka napisała:

                > Nie mam w zwyczaju wynoszenia substancji chemicznych z labu. Po pierwsze to jed
                > nak niebezpieczne dla mnie i otoczenia, po drugie forma nauzycia zaufania. To j
                > ednak substancje za ktore ktos zaplacil aby byly wykorzystywane do badan, nie c
                > zyszczenia mieszkan pracownikow :P
                >
                > Wyjatek robie dla paru par rekawiczek.

                Jaka jest różnica pomiędzy rękawiczkami a 100ml kwasu octowego? Poza tym możesz za to po prostu zapłacić, skoro ocet jest tam tak trudno dostępny. Ja tak zrobiłam zamawiając przez lab mocznik.

                A z tym niebezpieczeństwem to chyba żartujesz, prawda? Rozcieńczysz sobie w labie kwas i ta "substancja chemiczna" będzie równie niebezpieczna dla Ciebie i otoczenia jak ocet, który chcesz wieźć z Polski.
                • sylwiastka Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 16:54
                  No moze jestem z innej planety, ale nie wynosze z labu substancji, nie i juz. Jeden wyniesie kwas octowy, drugi solny, trzeci akrylamid, bo mu potrzba, a ktos inny PMSF. Takie mam dziwne zasady. Uwazam je ponadto za rozsadne i zdania nie zmienie.
              • milstar Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 15:50
                No właśnie- zamiast octu kwasek cytrynowy, ew. w wersji lux sok z cytryny. Działa tak samo, przyjemniej pachnie, a dodatkowo wybiela i odrdzewia
              • pierwszalitera Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 16:39
                sylwiastka napisała:

                > Nie mam w zwyczaju wynoszenia substancji chemicznych z labu.

                Jej, ale wy robicie problemy, kryminał albo przewożenie octu przez całą Europę. ;-) Przejdź się do lepiej zaopatrzonego sklepu spożywczego, niekoniecznie dyskonter na rogu i popatrz jeszcze raz na reagły, tam gdzie ocet, musztarda i olej. Ocet spirytusowy powinien być w małych butelkach jako koncentrat (10%). Możliwe, że łatwiej dostaniesz też ácido tartárico (kwas winny) albo ácido citrico (kwasek cytrynowy).
                • sylwiastka Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 16:56
                  Ocet juz znalazlam w lokalnym polskim sklepie internetowym, dzieki pomocy Besame.
                  • roza_am Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 17:10
                    Ten sklep działa chyba też naziemnie
                    www.krakoviak.es/krakoviak/indexpl.htm
                    • sylwiastka Re: Będziesz wiozła ocet z Polski?:) 08.11.11, 17:19
                      Dzieki, juz go namierzylam :)
      • kasiadj07 Re: Raport z pola walki :) 07.11.11, 18:55
        sylwiastka napisała:

        > W kuchni, najmniejszym pomieszczeniu spedzilam najwiecej czasu i wciaz nie jest
        > tak jak bym chciala. Niestety nad kuchenka nie ma okapu i tluszcz osadza sie n
        > a sciannach, szafkach i wewnatrz szafek takze. Niestety nie ma przewodu, do kto
        > rego ten okap daloby sie podlaczyc... Musze pozyczyc drabine i szorowac dalej.

        A nie mają tam takich okapów, co nie potrzebują komina? U nas takich jest sporo i to również z niższej półki cenowej. Taki okap ma w środku wymienialny wkład węglowy pochłaniający tłuszcz i wentylator, pochłaniane powietrze wylatuje górą schłodzone, nie trzeba podłączać do komina.
        • sylwiastka Re: Raport z pola walki :) 08.11.11, 12:53
          Dzis wlasnie sie dowiedzialam o takiej opcji. Na pewno zamontuje.
      • besame.mucho Re: Raport z pola walki :) 07.11.11, 19:39
        Rozejrzyj się za sklepem typu "polskie artykuły", jest szansa, że będzie. A takie sklepy są w najróżniejszych zakątkach świata, sama się czasem nieźle dziwiłam jak trafiałam ;)

        A w ogóle to zuch dziewczyna! Mnie czeka to samo, bo się okazało, że nowy kot przybył do mnie z grzybicą, więc mam od kociego dermatologa przykaz odizolowania malucha w osobnym pokoju do końca leczenia i dokładnego wysprzątania i zdezynfekowania czego się da w reszcie mieszkania, żebyśmy się z drugim kotem nie zarazili grzybskiem.
        • roza_am Re: Raport z pola walki :) 07.11.11, 20:02
          > Rozejrzyj się za sklepem typu "polskie artykuły", jest szansa, że będzie. A tak
          > ie sklepy są w najróżniejszych zakątkach świata, sama się czasem nieźle dziwiła
          > m jak trafiałam ;)

          Bingo, Besame! :)
          www.krakoviak.es/product_info.php?products_id=1342
          > A w ogóle to zuch dziewczyna!
          Zgadzam się!
          • sylwiastka Re: Raport z pola walki :) 08.11.11, 12:52
            Co ja bym bez was zrobila! Dzieki wielkie!

            W weekend po prostu nie mialam czasu uganiac sie za tym octem, ale teraz to kupie na pewno! Najwazniejsze, ze da sie mieszkac i to calkiem milo :)

            Ale fajnie gdy Lobbystki Wiedza Wszystko!

            roza_am napisała:

            > > Rozejrzyj się za sklepem typu "polskie artykuły", jest szansa, że będzie.
            > A tak
            > > ie sklepy są w najróżniejszych zakątkach świata, sama się czasem nieźle d
            > ziwiła
            > > m jak trafiałam ;)
            >
            > Bingo, Besame! :)
            > www.krakoviak.es/product_info.php?products_id=1342
            > > A w ogóle to zuch dziewczyna!
            > Zgadzam się!
            >
      • bebe.lapin Re: Raport z pola walki :) 09.11.11, 19:34
        nawet w supermarkecie, na dolnych polkach? u mnie stoi tak sobie wstydliwie w kaciku, w cenie ok 40 eurocentow :)

        balsamiczne, winne i inne cuda rozpychaja sie na tych wyzszych polkach:)
    • paskudek1 Re: Odsyfianie mieszkania 09.11.11, 15:21
      jak masz pod ręką jakis sklep ABC to polecam gorąco taki środek, zwłaszcza mleczko, z serii Pan Siłacz czy Mr. Siłacz. Moja mama niedawno czyściła dom dziadka i znalazła to cudo w szafce, podobno kazało sie milin razy lepsze niż wszystkie Moce, Ajaxy czy Cify.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja