języki egzotyczne - jak ugryźć

17.11.11, 08:48
Czy któraś z Was może podzielić się doświadczeniem w uczeniu się języków obcych, ale tych bardziej egzotycznych? Jak się do tego zabrać? Jak się rozeznać, który nam podpasuje i czy będziemy w stanie się go nauczyć?
Lubię uczyć się języków obcych i pomyślałam, że taki nowy całkiem egzotyczny język mógłby mi nie tylko pomóc zawodowo (wiem, inwestycja długofalowa), ale i mógłby mnie wyciągnąć z marazmu. Do tego mamy teraz dość szeroką ofertę kursów takich języków i w okolicy łatwiej zapisać się na chiński niż na szwedzki.
Aha, języka zamierzam się uczyć w Polsce. Nie mam jakichś specjalnych zainteresowań czy ciągot w kierunku konkretnego języka czy kultury np. Azji czy Afryki.
Myślałam prawdę mówiąc o chińskim albo koreańskim, a może japońskim? Uczyłam się do tej pory języków z grupy germańskiej i romańskiej.
Dobry to pomysł? Poradzę sobie będąc starą i zgrzybiałą? Może to nazbyt ambitny plan? Może po prostu "mało mądry"?
    • nathd Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 17.11.11, 08:53
      Polecam język japoński - na początek wystarczy znać hiraganę i katakanę, sama gramatyka jest bardzo prosta i język nietrudny :)
      Do chińskiego trzeba mieć trochę samozaparcia, bo nauka bardzo wielu znaków kanji wymaga jednak pamięci i systematycznego powtarzania.
      O koreańskim się nie wypowiem, bo się nie uczyłam :(
      Ogólnie nauka takich języków może dawać bardzo dużo satysfakcji i zabawy :D
    • iseul Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 17.11.11, 13:39
      z trzech wymienionych moim zdaniem najtrudniejszy jest chinski, bo mimo prostej gramatyki jednak wymaga sporo powtarzania:
      musisz zapamietac nie tylko samo slowo (brzmienie) i jego znaczenie, ale takze tony (o tym pewnie wiesz), znak, a takze - co bedzie sporym problemem zwlaszcza na poczatku - kolejnosc stawiania kresek;

      koreanski i japonski sa prostsze; w przypadku koreanskiego zostaja praktycznie wylacznie prywatne zajecia, bo zorganizowanych kursow brak; o japonskim juz ci poprzedniczka napisala; koreanski ma normalny alfabet;
      lubisz w ogole brzmienie tych jezykow? bo np. jezyki tonalne dzialaja ktorym na nerwy, trudno sie wtedy uczyc;

      nadzor pewien lektora jest konieczny przy tych jezykach - kwestie wymowy, do tego wlasnie np. w chinskim to pisanie znakow, ktos powinien, przynajmniej na poczatku miec na to oko, bo bardzo dziwne rzeczy mozna samemu powiedziec/napisac; co do szerokiej oferty kursow - to tez jest pewna fikcja - jesli chodzi o japonski, to rzeczywiscie jest tego sporo;
      co do cchinskiego - na poziom 0 owszem, troche mozliwosci jest (chociaz w warszawie to ja znam chyba 3, wiec wcale nie tak duzo), ale przy kolejnych - wyzszych poziomach chetnych jest coraz mniej, zdarza sie ze grupy nie powstaja, czesto to sa dorosli ludzie, wiec trudno dopasowac sie z godzinami itd.

      z marazmu na pewno cie kazdy z tych jezykow wyciagnie:) gwarantuje:) to jest tak inna wizja swiata, ze albo odrzuca i sie zniechecasz albo wciaga niesamowicie; natomiast jest to fenomenalne doswiadczenie nie do porownania z czyms innym; od tej strony polecam bardzo; czy dasz sobie rade? jesli znasz porzadnie 2, 3 inne jezyki to z japonskim czy koreanskim nie powinnas miec problemu, chinski niektorym (nawet dobrym jezykowo) nie lezy, to juz trzeba sprawdzic;

      natomiast jesli chodzi o inwestycje - to nie bylabym jej, wbrew pozorom, taka pewna; a nawet - raczej bym cie nastawiala sceptycznie;
      japonistyk (lub kursow jap. na uczelniach) jest teraz w polsce calkiem sporo, calkiem sporo jest absolwentow co roku; firmy daaaawno przestaly ich wchlaniac; sinologii jest mniej, ale tez nie malo; koreanistyka jest w wwie, a gdzie indziej to nie wiem;
      tych wszystkich absolwentow jets troche; i nie jest tak, ze absolwenci sinologii bez problemow znajduja prace zwiazana z chinskiem i co najmniej przyzwoicie platna... hmmm, no mowiac ogolnie tak niestety nie jest; szczerze mowiac z moich "filologicznych" znajomych najlepiej pracowo (jesli chodzi zarowno o jakosc pracy i finanse) to wyszli ci znajacy rzadkie jezyki unii, zwlaszcza te, gdzie nie ma filologii, albo jest 1 na cala polske, a nie ci, ktorzy znaja jezyki tzw. egzotyczne; niby sie slyszy, od daaawna, no od kiedy szlam na studia to na pewno, ze chinski to przyszlosc, ale poki co - jak patrze na znajomych - to ta sinologia na superprace ani nawet porzadna prace sie nie przeklada (poza wyjatkami, ale te wyjatki oprocz jezyka maja jeszcze inne kompetencje, i to polaczenie tych kompetencji i jezyka daje super prace);

      a, jesli sie wciagniesz - zechcesz tam pojechac (no gwarantuje ci ze zechcesz, nawet jak ci sie to teraz wydaje abstrakcja:), do chin jest generalnie najtaniej, do japonii najdrozej;

      nawet jesli wydaje ci sie ze nie masz specjalinych ciagat w kierunku jednego kraju - ja bym nad tym pomyslala - bo jesli sie bedziesz dlugofalowo uczyc, to bez zainteresowania konkretna kultura bedzie ciezko; jakies filmy, kuchnia, ksiazki, geografia, wyprawy? naprawde jest super ciekawych sporo opcji;
      • zenobia44 Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 17.11.11, 23:42
        Dzięki dziewczyny za te kilka wskazówek, dały mi trochę do myślenia.
        Właśnie mam w okolicy kursy koreańskiego także:) i mamy tu sporo Koreańczyków, ale cholera wie, czy potrzebują ludzi z koreańskim na poziomie (optymistycznie zakładając, że jakoś kiedyś) średnim.
        Na serio jakbym chciała się nauczyć rumuńskiego albo norweskiego miałabym duży problem ze znalezieniem nauczyciela, ale te języki azjatyckie są:) oczywiście na poziomach podstawowych, do takich po max. 2-3 latach nauki, potem dokładnie zero grup.

        Jeśli chodzi o zainteresowania to póki co Azja mnie kompletnie nie pociąga (nie bijcie, proszę!).

        I uwaga o poszukiwaniu pracowników z rzadkim językiem UE była cenna. U nas jest podobnie, ale myślałam, że wynika to z tego, że trudno znaleźć "księgowego z fińskim" czy rumuńskim i ogłoszenia wciąż się powtarzają robiąc sztuczny szum wokół tych języków.
        • iseul Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 18.11.11, 00:21
          moge ci napisac od razu jedna rzecz - jesli myslisz o tym, zeby wykorzystac koreanski/chinski nie do wlasnych kontaktow (czyli masz firme i dzieki temu omijasz posrednikow, bo sama sprowadzasz towar), tylko "wynajmujac sie" czyli pracujesz etatowo/zleceniowo dla firmy, ktora ma konktakty z korea czy chinami, czy tez robiac freelancowo tlumaczenia czy tez wynajmujac sie freelancowo na spotkania biznesowo to potrzebujesz znajomosci bieglej, nie sredniej; i potrzebujesz oprocz znajomosci jezyka obeznania z krajem, mentalnosci i kultura, ale to akurat mozesz zalozyc, ze przyjdzie;

          a mozesz zdradzic secret, gdzie te kursy koreanskiego w twojej okolicy? czytam forum od dawna, ale nie kojazre gdzie mieszkasz; ciekawa jestem strasznie; w warszawie szalu nie ma na koreanski, mimo, ze jest centrum kultury nawet, ale takie bardzo proste kursy tylko prowadza; na japonski za to szal straszny od 15 lat mam wrazenie nieustajacy;

          > Jeśli chodzi o zainteresowania to póki co Azja mnie kompletnie nie pociąga (nie
          > bijcie, proszę!).
          nie bije:) ale korea - mimo, ze ma swoje minusy, jak kazdy kraj - pod wieloma wzgledmai jest fantastyczna;
          taka kuchnia koreanska na przyklad - zupelnie nieznana, a przepyszna, zdrowa, i calkiem niechcacy sie na niej chudnie:)

          ale uczciwie - jak cie azja kompletnie nie pociaga, to wydaje mi sie, ze sie raczej nie nauczysz odpowiednio porzadnie; raczej cie szlag trafi, jak bedziesz sluchac chinskiej telewizji;) albo K-popu co gorsza:)))
          na dluzsza mete nie odnajdziesz sie rowniez wspolpracujac z azjatami; fajnie znac mniej popularny jezyk, ale wybralabym na twoim miejscu kraj, ktorego kultura choc troche cie pociaga; bedzie generalnie o wiele latwiej; juz nie mowiac o tym, ze przy tym rumunskim czy norweskim znane jezyki ci ulatwa zadanie, wiec efekt przyjdzie szybciej;
          jeszcze jedno pytanie, ktore warto sobie zadac, to, czy azja rzeczywiscie cie nie pociaga, czy nie mialas w ogole kontaktu i nie wiesz nawet, czy cie pociaga czy nie?
          • zenobia44 Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 18.11.11, 09:15
            Korea,
            np. w regionie dostępne są:
            www.wbp.wroc.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=66&Itemid=621
            www.sjao.uni.wroc.pl/?k=14
            mam też blisko koreańskie przedszkole, sklepik i mnóstwo Koreańczyków:)
            Odnośnie pracy - raczej myślałam, że do jakiejkolwiek pracy nie-fizycznej chętniej przyjmą osobę, która oprócz angielskiego, zna choćby średnio koreański, nie myślałam o własnym biznesie z Koreańczykami, a o tłumaczeniach to pewnie nie ma co marzyć:)

            A Azji jak się słusznie domyślasz - nie znam, wiec nie wiem:) (ale przyjęłam, że są osoby, które nie były, nie znają języka, ale mają fisia na punkcie danej kultury)
        • kis-moho Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 18.11.11, 09:41
          > I uwaga o poszukiwaniu pracowników z rzadkim językiem UE była cenna. U nas jest
          > podobnie, ale myślałam, że wynika to z tego, że trudno znaleźć "księgowego z f
          > ińskim" czy rumuńskim i ogłoszenia wciąż się powtarzają robiąc sztuczny szum wo
          > kół tych języków.

          Z moich doświadczeń wynika, że wiele z tych ogłoszeń z rzadkimi językami UE do praca w call-center (tak jest w każdym razie z węgierskim w Warszawie). Tzn. musisz mieć dodatkowe wykształcenie, z samym językiem pracy nie znajdziesz. Chyba, że jesteś tłumaczem, ale to fach sam w sobie.
          Dodam jeszcze, że ze znajomych, którzy skończyli japonistykę nikt nie pracuje "w zawodzie". Owszem, wykorzystują czasem znajomość języka, ale zwykle kończyli jeszcze dodatkowo drugi kierunek.
          Nie chcę brzmieć pesymistycznie, ale wydaje mi się, że szukanie pracy tylko w oparciu o mało popularny jezyk może być ryzykowne.
    • amused.to.death Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 18.11.11, 22:10
      Ja się uczę teraz chińskiego.

      Znam na zaawansowanym poziomie angielski i hiszpański. Francuski komunikatywnie.

      Pierwsze podejście do języka tonalnego miałam jakieś 7 lat temu, kiedy przed długimi wakacjami w Tajlandii postanowiłam się pouczyć podstaw tajskiego - masakra, tym bardziej, że pisanie kompletnie mi nie wychodziło. Tony też średnio. Ale jak już pojechałam to się w bardzo podstawowych sprawach dogadałam:) (ale to dawno było i nic już nie pamiętam).

      Potem przyszedł mi do głowy chiński - ot tak, w ramach rozrywki i ćwiczenia umysłu. Trochę (krótko) się pouczyłam i okazało się, że nie jest to język przy którym da się nie mieć czasu....
      Najpierw miałam parę lekcji z polskim nauczycielem - i byłam zadowolona... do czasu, kiedy nie mogła mnie uczyć i musiałam zmienić - miałam potem korki z Chinką i okazało się, że WSZYSTKO absolutnie wszystko co umiem (a dużo tego nie było) umiem źle - to znaczy, że kompletnie źle wymawiam tony. Polska nauczycielka w ogóle mnie nie poprawiała....
      No ale czasu nie miałam więc przerwałam naukę.

      W tym roku wróciłam - i znowu chodzę na korepetycje (znowu native, po pierwszych doświadczeniach nie chcę już żadnych Polaków).
      I nie jest łatwo - trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.
      Pisać ciągle znaki. Słuchać, bo wszystko brzmi tak samo... :D
      Pamiętam, że kiedy się zaczynałam parę lat temu uczyć hiszpańskiego to po takim czasie nauki umiałam już całkiem sporo. Z chińskiego umiem powiedzieć i przeczytać może 1/10 tego co umiałam po hiszpańsku....

      Jedno jest pewne - ta nauka to takie intelektualne wyzwanie i dlatego właśnie mi się podoba:)
      Po prostu czuję, że mój mózg musi inaczej pracować:D

      Nie uczę się z perspektywą, że coś będę w tym kierunku robić pracowo. Takie hobby po prostu.
      Myślę, żeby w nadchodzącym roku przejechać się na miesięczny kurs do Chin - bo inaczej to chyba będzie ciężko......

      Co do Azji jako Azji - ja się nie interesowałam dopóki tam nie pojechałam. I wtedy mi się spodobało. To strasznie fajny i różnorodny kontynent. Nawet, jak się zastanowię, to chyba muszę przyznać, że bardziej mi się podoba niż Ameryka Łacinska.... - tyle że tam mówią po hiszpańsku, a hiszpański uwielbiam;)
      • zenobia44 Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 18.11.11, 23:09
        właśnie tak na początku do tego podchodziłam, jako rozrywkę, hobby, ćwiczenie, zabicie czasu,

        na razie raczej wycieczek do Azji nie planuję, nie przypuszczam by mnie było na nie stać w następnej 30-latce:) i to mnie mrozi nieco, bo jednak liczyłam na coś przy czym nie będzie mnóstwa dodatkowych kosztów (konieczność wyjazdu, prywatne lekcje),
        u nas w jednej ze szkół chińskiego uczy Chińczyk (po angielsku), oczyma wyobraźni widzę to jako kompletny odjazd:)

        • amused.to.death Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 19.11.11, 00:10
          jest sporo stron do nauki chińskiego - podstawowe słówka, dialogi, nauka pisania znaków - sporo można samodzielnie pracować, ale jakieś lekcje są potrzebne, żeby ktoś mówienie poprawiał.

          a do Chin loty wcale nie są takie drogie:) - teraz np. była jakaś promocja 1500 z Wwy, :) a od przyszłego roku LOT ma też latać do Pekinu:)
        • iseul Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 20.11.11, 21:57
          co do chinskiego - moge sie podpisac pod wszystkim, co napisala amused:
          1. zgadzam sie ze tempo w porownaniu z nauka innego jezyka jest o wieeele wolniejsze, wiec trzeba miec jakas wewnetrzna motywacje, zeby sie nie zniechecic, bo efekty przychodza o wiele wolniej;
          2. ze jest to super stymulujace dla mozgu; zarowno sama nauka kompletnie innego jezyka, jak i dostep do kompletnie innego swiata (bo np. zaczynasz sluchac wiadomosci czy jakiegos programu i perspektywa, z ktorej przedstawiaja znany ci temat jest kompletnie inna)
          3. ze wyjazdy fantastyczne i chiny super ciekawe (ale to akurat japonia i korea tez) i do chin to akurat wcale nie takie drogie, jak sie moze wydawac; ogolnie mowiac, to jak kogos stac na staniki od czasu do czasu, to na chiny tez sie znajdzie;) trzeba poszukac promocji czy poczekac na lotnisku dluzej na przesaidke, ale zasadniczo wszystko jest do zorganizowania; az tak bym sie tych kosztow nie bala, chyba, ze wdrazasz jakis program superoszczednosciowy;
          4. ze zasadniczo nie polecam uczenia sie u polakow;

          nie wiem, jak jest we wroclawiu, ale w wwie takie kursy akademickie lub prowadzone przez nauczycieli akademickich sa imho dosc slabe (przynajmniej ja na takie trafialam); m. in. wlasnie z tego powodu - nie koryguja wymowy, za duze grupy, gdzie odpowiednia liczba cwiczen fonetycznych jest praktycznie niemozliwa; ale tez uzywaja takich sobie ksiazek (zwykle w kolko dajac studentom xerowki z "easy approach...") i archaicznych mam metod; a nowoczesnych ksiazek, programow, stronek troche jest, w sumie nie wiem, czemu tak srednio jest to wykorzystywane - byc moze jest to kwestia kosztow; taki kurs raczej da ci ogolne pojecie o jezyku i bedziesz wiedziala mniej wiecej, czy ci jezyk pasuje;

          natomiast co do pracy jeszcze i rzadkich jezykow, o czym pisalysmy wczesniej - ja znam zasadniczo 3 grupy ludzi, ktorzy zatrudnili sie dzieki znajomosci rzadkiego jezyka: 1. szeroko rozumiane struktury UE i zwiazane z unia projekty, 2. firma z danego kraju i potrzeba np. ksiegowego, tlumacza, czy jeszcze innej funkcji + biegla znajomosc jezyka 3. jak napisala kis-moho - call center, telefoniczne wsparcie i doradztwo klienta z danego obszaru jezykowego itd.; we wszystkich przypadkach znajomosc biegla; natomiast nie sadze (a jzu zwlaszcza w przypadku firm azjatyckich), zeby srednia znajomosc jezyka przesadzila o tym, ze kogos przyjma na stanowisko np. biurowe; raczej minimalizacja kosztow jest istotna i raczej jest szansa, ze kogos nie przyjma, bo nadkwalifikowany;)
      • nomina Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 23.11.11, 17:01
        A słuch?

        Nigdy nie uczyłam się żadnego z omawianych języków, ale to chyba jest też niesamowite doświadczenie audytywne :). Czy dobry słuch muzyczny i umiejętność wyłapania po brzmieniu niedystynktywnych przesunięć artykulacyjno-fonacyjnych - pomagają w nauce?

        Z pragmatycznych uwag - ja bym się chyba nastawiała na rumuński, jeśli to ma się jakoś przełożyć na pracę. Kilka lat temu Rumunia była lingwistycznie dość zamknięta, nawet po francusku mało kto chciał mówić. Brzmieniowo w okolicach hiszpańskiego, a jednak różny, język indoeuropejski, więc mimo wszystko bardziej wchłanialny, wygibasów fonacyjno-artykulacyjnych nie wymaga. A Rumunia daje wspaniałe warunki inwestorom, kusi podatkami i dotacjami. I te krajobrazy... nie wiem, gdzie jeszcze w Europie można zrobić taką dziką wyprawę z plecakiem za tak stosunkowo niewielkie pieniądze (dane sprzed kilku lat). Jeśli swojska egzotyka, to stawiam na Rumunię.
        • amused.to.death Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 24.11.11, 00:04
          ja słuchu nie mam ale w końcu zaczęłam odróżniać tony.
          :)
    • diuszesa Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 19.11.11, 12:07
      A może tutaj znajdziesz jakieś interesujące informacje?
      swiatjezykow.blogspot.com/
      Bardzo fajny blog.
      • zenobia44 Re: języki egzotyczne - jak ugryźć 23.11.11, 15:20
        bardzo dziękuję za tego linka, b. przydatny!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja