marikooo
09.06.12, 11:32
Lobbystki, Wy wiecie wszystko. Doradźcie, proszę, sumą Waszych doświadczeń.
Tytułem wstępu. Od kilku lat mam katar sienny i stwierdzoną alergię na roztocza. Niestety leki przeciwhistaminowe działają trochę, ale na pewno nie likwidują kataru. Odstawiłam je ostatnio szykując się do testów skórnych i nie ma znaczącej różnicy. Więc już po testach do nich nie wróciłam.
Najgorsze nie jest kapanie z nosa, ale nasilające się wieczorem uczucie "spuchnięcia" nosa w środku i przez to problemy z oddychaniem. Nie potrafię spać oddychając przez usta, więc kończy się to zaaplikowaniem do nosa Xylorinu (obkurcza naczynka), ale można go używać tylko przez krótki czas, więc to nie rozwiązuje problemu.
Pogodziłabym się z nieszczęściem, ALE. Byłam ostatnio kilka dni nad morzem i katar zniknął. Niemal zupełnie. I zaczęłam się zastanawiać. Powietrze? W Bieszczadach i Puszczy Białowieskiej miałam katar bez względu na czystość powietrza. Mniej roztoczy? Nie dam rady tego sprawdzić. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie wykluczyłam czegoś z diety w tym czasie i wyszło mi, że mleko, które od lat jem codziennie na śniadanie.
Czy ja bredzę? Czy mleko może nasilać katar i opuchnięcie śluzówki? Odstawiłam je na wszelki wypadek, ale właśnie chora jestem, więc wyniki eksperymentu nie są miarodajne ;) Mam w planach testy skórne na alergie pokarmowe, może powinnam sobie zażyczyć badania na mleko? Na coś jeszcze? A może samo mleko mnie nie uczula, tylko nasila katar roztoczowy?
Szarsz kiedyś pisała o szkodliwości mleka i odstawieniu go w kontekście kuchni pięciu przemian. Nie ogarniam tej koncepcji, ale może jest to jakiś trop.
Macie jakiś pomysł, co może nasilać alergię na roztocza?