Jedzenie w pracy

23.07.12, 09:43
Tymczasowo (na szczęście) muszę sobie zacząć organizować jedzenie do pracy, i jestem w kropce, bo zawsze miałam pod ręką stołówkę - lepszą albo gorszą, ale zawsze mogłam coś wybrać. Teraz przez pewien czas będę musiała coś ze sobą zabierać z domu, i szczerze mówiąc kończą mi się powoli pomysły. Mam w pracy mikrofalę, talerze i cały osprzęt do dyspozycji. Chętnie bym ze sobą miała coś, co mogę małym nakładem sił i środkow podgrzać i zjeść w ramach lekkiego obiadu (ewentualnie zjeść na zimno). Fajnie by było, gdyby nie wymagało to dużo paćkania oraz godzin przygotowywania w domu :o) Przydałyby mi się też pomysły na coś mniejszego, co mogłabym zjeść w ramach krótszej przerwy - czasem jestem w pracy nieco krócej i w takich godzinach, że nie jem obiadu, ale nie chcę siedzieć kilku godzin bez jedzenia. A przy takich drobnych przegryzkach jestem jeszcze mniej kreatywna.
Jak zwykle będę dozgonnie wdzięczna za sprawdzone przepisy :o)
    • yaga7 Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 09:49
      Ja pewnie żywiłabym się przeróżnymi kanapkami, bo je lubię jako takie jedzenie "na wynos". Ale wiem, że dla niektórych osób kanapka nie może być obiadem ;)

      A sałatki? Pakujesz w domu do pojemnika i jesz w pracy.
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 09:54
        Kanapki jestem w stanie zjeść tylko rano :o)
        Sałatki owszem, jak najbardziej - wlaśnie dlatego pytam o przepisy. Bo ja mam kilka swoich patentów, ale po odrzuceniu tych z największym brudzącym potencjałem (czyli dużą ilością sosu), i dodatkami typu cebula, czosnek, i ser śmierdziel (czyli moich ulubionych) niewiele mi zostaje. Na razie wcinam kuskus z pomidorem, ogórem, serem i oliwkami, ale tego przecież nie można codziennie...
        • yaga7 Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 10:04
          A to ja jestem kanapkowa, mogę wcinać na okrągło (co nie znaczy, że to robię oczywiście).

          Przepisów konkretnych Ci nie podam - ja zwykle robię sałatki pt. co jest w lodówce ;) Ale pewnie dziewczyny zaraz coś wymyślą.
          • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 10:07
            > Przepisów konkretnych Ci nie podam - ja zwykle robię sałatki pt. co jest w lodó
            > wce ;)

            Hehe, u mnie w lodówce zwykle jest pustka ;o) Zakupy robimy zwykle pod to, co chcemy ugotować w najbliższe dni (inaczej kończyło się albo wyrzucaniem zepsutych rzeczy, albo narzekaniem, że znowu nie mamy co jeść), więc dla mnie dania pt. "resztki z lodówki" to zwykle abstrakcja.
            • yaga7 Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 10:15
              Lodówka była przykładem ;) Zwykle w lodówce mam na pewno jajka i jakieś sery, bo tym się żywię (jako bezmięsny człowiek), do tego w szafkach puszki kukurydzy (bo kocham namiętnie), zwykle też jakieś inne warzywa sezonowe (bo mam je jeść codziennie ;)). I już sałatka gotowa. Sosów sałatkowych jako takich nie lubię, nie stosuję ani oliwy, ani octu winnego, czasem jogurt, ale to też niekoniecznie.

              Natomiast wiadomo, że nie mam składników do jakichś wymyślnych sałatek - zresztą i tak takich nie jadam :)

              A wyrzucanie zepsutych rzeczy znam aż za dobrze, niestety. Dlatego od jakiegoś czasu nie kupuję wcale żadnych zielonych sałat czy kapust, bo zwykle zjadałam pół, albo mniej a reszta lądowała w koszu.
              • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 10:23
                Jajka i ser pewnie by się znalazły, ale chyba niewiele więcej :o)
                Mimo najlepszych chęci nie będę nigdy Gospodynią Idealną, która wyciągnie z rękawa puszkę kukurydzy i groszku, z szafki sezam, a z lodówki ser feta i oliwki, po czym w pięć minut machnie pyszną sałatkę. Wiem, że to pewnie możliwe i nietrudne, ale ja już jestem za stara na zmiany i wiem, że jak sobie nie wpiszę składników na obiady na najbliższe trzy dni na listę zakupową, to będę jadła makaron z sosem pomidorowym (to jest szczyt moich porcji awaryjnych, bo nie psuje się przez co najmniej rok ;o)).
                • yaga7 Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 10:40
                  Ja w życiu nie będę gospodynią idealną, nie ma szans :) Ale z drugiej strony nigdy nie robiłam też list zakupowych, może dlatego, że mój repertuar jedzeniowy jest dość skromny i po prostu zwykle kupuję to samo. Ale fakt, dzięki temu przynajmniej mam coś zawsze do zjedzenia, tylko pewnie dla niektórych ludzi byłoby to niezwykle monotonne :D
                  No ale to jest też związane z tym, że ja nie gotuję - w sensie nie robię zup, drugich dań itp. W życiu nie ugotowałam zupy i nawet nie wiem, co bym miała zrobić. Wolę sałatkę ;)

                  A makaron może być ważny hohoho - mam takie zachomikowane w szafce, ale pewnie powinnam wyrzucić ;))
            • pinupgirl_dg Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 16:01
              Ale przecież takie kukurydze w puszce i inne konserwy też mają jakiś kosmiczny termin ważności, chyba porównywalny z makaranem ;). Akurat nie mam żadnej (co się rzadko zdarza, bo to dla mnie podstawa wyżywienia), ale normalnie to nawet nie sprawdzam daty.
              Dla mnie najlepszym daniem są właśnie makarony z sosami. Tylko makaron się zmienia (i o ile oszczędzam na wszystkim, to na makaronie nie warto, lepiej się trzymać sprawdzonych marek) i rodzaje sosów. Ja zwykle gotuję sos od zera, ale taki kupny też może być, jak lubisz, wrzucasz puszkę groszku czy kukurydzy do sosu i danie się od razu robi "konkretniejsze". Moim zdaniem puszki w domu zawsze warto mieć, można je trzymać wieki, nie wymagają lodówki... Z owocami, warzywami, mięsem itd to faktycznie trzeba dobrze przemyśleć.
    • niebieska.maupa Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 09:53
      Mój żelazny zestaw: kasza gryczana lub ryż (najlepiej z kurkumą), brokuły lub pomidor, do tego glizdy kurczakowe (długie wąskie kawałki kurczaka upieczone, dobrze się je 'na raz" do buzi.) Albo zamiast glizd mini-klopsiki. Albo latem sałatka z zielonej fasolki.
      Dobre też na zimno, jak nie ma mikroweli.
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:08
        > Mój żelazny zestaw: kasza gryczana lub ryż (najlepiej z kurkumą), brokuły lub p
        > omidor, do tego glizdy kurczakowe (długie wąskie kawałki kurczaka upieczone, do
        > brze się je 'na raz" do buzi.) Albo zamiast glizd mini-klopsiki.

        O, to mi się podoba. A jak robisz te mini-klopsiki?
        • niebieska.maupa Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 14:45
          "A jak robisz te mini-klopsiki?"
          Tak samo jak zwykłe mielone, tylko w wersji mini ;-)
    • turzyca Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 10:25
      Jak czytalam Twoj post, to az mialam wrazenie, ze powinnam sie przejsc po okolicy, bo musisz byc gdzies w poblizu, mam identyczna sytuacje. :)
      Ja sie od Adrianki zarazilam salatkami, odrobina kuskusu, wkladka bialkowa w postaci krowiej fety (bo scisla), ew. mozarelli, warzywa jakie sie trafia (w skrajnym wypadku po prostu tylko groszek z mrozonki). Albo zamiast kuskusu garstka kaszy gryczanej.

      W galerii potraw jest caly lunchboxowy watek.
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:08
        > Jak czytalam Twoj post, to az mialam wrazenie, ze powinnam sie przejsc po okoli
        > cy, bo musisz byc gdzies w poblizu, mam identyczna sytuacje. :)

        :o)
        Tęsknię za mensą, aczkolwiek czasem dobrze jest mieć inny wybór niż tylko cordon bleu i cordon bleu...

        > W galerii potraw jest caly lunchboxowy watek.

        Ooo, dzięki!
    • roza_am Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 11:58
      Czy nielubienie kanapek dotyczy też zapiekanek? Bo to chyba najprostsze danie z mikrofali - bułka na pół, masełko, ser, pomidor. Jak nie znajdziesz produktów w domu, to kupisz w każdym sklepiku po drodze.

      Jako, że trwa sezon pomidorowy, polecam też sałatki pomidorowe, np. z jajkiem na twardo, serami, szynką. Do tego kropla oleum, ulubione przyprawy i gotowe.
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:06
        > Czy nielubienie kanapek dotyczy też zapiekanek? Bo to chyba najprostsze danie z
        > mikrofali - bułka na pół, masełko, ser, pomidor. Jak nie znajdziesz produktów
        > w domu, to kupisz w każdym sklepiku po drodze.

        Nie lubie rzeczy, którymi się mogę upaprać, wolę jeść widelcem z pudełka, inaczej łatwo się niestety uświnię. Zapiekanki zresztą dla mnie trochę za ciężkie, nie lubię dużych ilości topionego zółtego sera. Wolę się napchać kaszą ;o) I już widzę siebie czyszczącą mikrofalę po serowym wybuchu... Moje dania muszą być naprawdę idiotensicher.
        Za to sałatki na pomidorach to faktycznie dobry pomysł. Musiałabym tylko dodać jakiegoś makaronu czy kuskusu, bez węglowodanów się nie najem.
        • roza_am Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 13:09
          Mnie tam nic nigdy nie wybuchło. Może za długo podgrzewasz, albo b. dużo tego sera dajesz? Mnie wystarcza po plasterku na pół bułki i tylko tyle czasu by się całość zagrzała i ser lekko nadtopił. Dietetyczne to to nie jest i na pewno nie na co dzień, ale to dla mnie najlepszy pomysł na szybkie, ciepłe i sycące danie w syt., gdy akurat brakuje pomysłu albo czasu na przygotowanie czegoś konkretniejszego. No i jak najbardziej można jeść nożem i widelcem.
          • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 13:30
            Nawet nie zliczę, ile razy czyściłam mikrofalę - zaraz się z kimś zagadam, i katastrofa gotowa :o)
            A tak serio- masz rację, że to dobra opcja awaryjna. Z tym, że ja mam opcję awaryjną pt. knajpka za rogiem, jak już mnie przypili, więc to nie problem (na codzień po pierwsze nie chce, po drugie mnie nie stać, pracuję w samym turystycznym centrum). Szukam raczej pomysłów na coś smacznego, zdrowego, bezproblemowego w transporcie, oraz możliwego do przygotowania małym nakładem sił i środków.
    • mniickhiateal Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:15
      Chyba czegoś nie rozumiem, bo nie dostrzegam problemu.. Co dokładnie Cię powstrzymuje przed zapakowaniem w pudełko zwykłego obiadu i odgrzaniem go potem w mikrofali? OK, może nieco mniej się nadają tutaj sosy śmietanowe do makaronu, lepsze są pomidorowe czy warzywa (szpinak czy brokuły), jak też zwykle zamieniałam spaghetti na jakieś penne czy inne "większe" kształty, bo mniej tracą smak przy odgrzewaniu, ale przy takim osprzęcie rzadko miałam problem. A już rzeczy typu mięsko w kawałku + jarzyna + ziemniaki (lepsze po odgrzaniu, owszem, smażone, ewt. puree niż z wody, ale do przejścia) czy inny ryż czy kasza, to już zupełnie banalnie się odgrzewa. Latem to często pakuję półprodukty na sałatkę grecką - umyta i rozdrobniona sałata, pokrojone ogórki+papryka, oliwki, pomidor i fetę w całości i kroję w pracy, butelka oliwy i oregano na stałe zamieszkały w pracy. Zdarzało mi się bardziej skomplikowane dressingi transportować z półproduktami w foliowym woreczku.

      No nie wiem, na czym dokładnie polega Twój problem? Nie jesz takich rzeczy?
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:23
        > Chyba czegoś nie rozumiem, bo nie dostrzegam problemu.. Co dokładnie Cię powstr
        > zymuje przed zapakowaniem w pudełko zwykłego obiadu i odgrzaniem go potem w mik
        > rofali?

        Jak napisałam, w pracy jem "lekki" obiad. Warunki do odgrzania mam, do jedzenia niby też, ale to jest miejsce, gdzie ludzie wpadają i na sałatkę, i na kawę, i na łyk wody. Nie wyobrażam sobie w takich warunkach wcinać schaboszczaka z ziemniakami :o) Plus w pracy sporo się ruszam, i po prostu nie mam ochoty na nic cięższego. Większy posiłek jem w ramach wczesnej kolacji w domu. Ponieważ w tą kolację wkładam(y) więcej pracy, na przygotowanie czegoś większego do pracy szkoda mi czasu (a przygotowywaniu większych porcji i jedzeniu tego samego mówię nie). Stąd szukam patentów nan łatwe i szybkie sałatki i przegryzki.

        Latem to często pakuję półprodukty na sałatkę grecką -
        > umyta i rozdrobniona sałata, pokrojone ogórki+papryka, oliwki, pomidor i fetę
        > w całości i kroję w pracy, butelka oliwy i oregano na stałe zamieszkały w pracy
        > . Zdarzało mi się bardziej skomplikowane dressingi transportować z półproduktam
        > i w foliowym woreczku.

        Ja chcę pudełeczko + widelec. Jak sobie robię przerwę, to mam ochotę na relaks, a nie stanie w kuchni ;o)
    • maggianna Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:19
      W tej chwili jestem na diecie wiec mam gotowy jadlospis, ale zawsze w pracy staram sie zjesc cos cieplego. Moja metoda to przygotowanie miesa na 2-3 dni (piersi z kurczaka, bitki wolowe, kotlety mielone) i do tego codziennie inne dodatki.
      Kupuje sezonowe warzywa lub mrozonki, np gotowana fasolka szparagowa, cukinia duszona z cebula i czerwona papryka, pieczarki duszone z zielonym groszkiem + kasza lub brazowy ryz.
      Ryz lub kasze wstawiam rano jak wstane, kroje warzywa, wrzucam do garnka, maly ogien i w tym czasie sie kapie i robie makijaz.
      Ostatnio mialam dosc serow do salatek wiec moge polecic salatke z salaty lodowej, pomidora, ogorek (moze byc malosolny), rzodkiewka, papryka czerwona + plaster szynki (tak ok 100 g), mozna go wkroic na zimno, jak mam czas to podsmazam pokrojona w kostke szynke, do tego sos z 2 lyzek jogurtu naturalnego + lyzeczki musztardy dijon + 2 lyzek posiekanego szczypiorku.
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:29
        > Kupuje sezonowe warzywa lub mrozonki, np gotowana fasolka szparagowa, cukinia d
        > uszona z cebula i czerwona papryka, pieczarki duszone z zielonym groszkiem + ka
        > sza lub brazowy ryz.
        > Ryz lub kasze wstawiam rano jak wstane, kroje warzywa, wrzucam do garnka, maly
        > ogien i w tym czasie sie kapie i robie makijaz.

        Moim stałym punktem programu jest długie i celebrowane śniadanie, dla niego nawet wcześniej wstaję :o) Ale już gotować w tym samym czasie nie da rady. Ale Twoje pomysły brzmią jak coś, co można zrobić i poprzedniego dnia. Sałatka też fajna! Dzięki.
        • maggianna Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 12:45
          Mieso robie wczesniej, zazwyczaj wieczorem. Lubie gotowac ale nie lubie stac w kuchni wiec danie ktorego przygotowanie trwa wiecej niz 20 min nie wchodzi w gre :-)
          Jeszcze 2 pomysly:
          - do miski wrzucam pokrojnego w kostke pomidora, pokrojona w koste fete, mieszam z lyzka pesto (lub dwoma) i do tego goracy makaron - mozna jesc od razu badz na zimno, mozna tez dodac czarne oliwki, kurczaka.
          - kapusta pekinska drobno pokrojona, starte jablko (pol sredniej kapusty + 1 jablko), pokrojona w kostke piers z kurczaka (duszona posypana duza iloscia slodkiej papryki), sos z 2-3 lyzek jogurtu naturalnego i lyzki orientalnego slodkiego sosu chilli. Zeby wytrzymalo to w pracy to na dnie pojemnika mam jablko wymieszane z kurczakiem i z sosem i na gore wrzucam kapuste i mieszam dopiero przed jedzeniem.
    • szarsz Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 14:56
      1. jajko na twardo + sparzony kalafior w różyczki + koperek + sok z cytryny + łyżka majonezu. Pieczywo osobno
      2. wszelkie odmiany tabbouleh, kaszę można dać jęczmienną.
      3. Zupy zagęszczane łyżką jakiejkolwiek kaszy.
      4. sałatka cesarska (ale bez czosnku) - dressing biorę osobno
      5. serek w typie wiejskiego, z rzodkiewką, pomidorem, czym tam bądź.
      6. Wege - sałatka szopska (ziemniaki, oliwa, sok z cytryny + ogórek kiszony). Powinna być jeszcze cebula, czasem daję połówkę małej, sparzoną już po pokrojeniu.
      7. Sałatka jarzynowa (z blogu), pora swobodnie można pominąć.
      8. Kotlety, jeśli chcesz ciężej. Lubię wczorajsze w kanapce, czy to mielone, czy to panierowane.
      9. Krótko pieczone mięso w plastry, polędwiczkę wp, pierś lub mięso z udka kurczaka obsmażyć na maśle i dopiec 10 - 15 min. w piekarniku. Do tego nadaje się praktycznie wszystko.
    • kk345 Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 16:09
      Polecam wątek ku inspiracji:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,94099090,94099090.html
    • sylwiastka Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 16:41
      Ja z lenistwa i upodobania tresciwych do dan do pudeleczka pakuje kolacje. Kolacja to najczejsciej makaron, salatka na bazie warzyw i kasz, czasem jednogarnkowe dania miesne, czy kawalek ryby. Czasami omlet z warzywami i serem, kanapki kupuje w piekiarni juz gotowe. Generalnie lunch i kolacja to dla mnie takie same posilki, typowych dwudaniowych obiadow nie jadam w ogole.
      Jesli nie chcesz jesc tego samego pod rzad, mozesz niektore rzeczy zamrazac.

      A tak na marginesie to dzis oglosilam bojkot instytutowej stolowki, bo okazala sie byc restauracja i osoby z pudeleczkami nie moga siedziec przy stolach z kupujacymi jedzenie. Wiec watek jest o tyle wazny, ze teraz to juz tylko gotowanie mi zostlo.
      • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 16:49
        > A tak na marginesie to dzis oglosilam bojkot instytutowej stolowki, bo okazala
        > sie byc restauracja i osoby z pudeleczkami nie moga siedziec przy stolach z kup
        > ujacymi jedzenie. Wiec watek jest o tyle wazny, ze teraz to juz tylko gotowanie
        > mi zostlo.

        A to świnie, u mnie zawsze było można. Co prawda specjalnie za moją stołówką nie tęsknię, bo ostatnio przerzucili się na dania wege, co w ich wykonaniu oznaczało rozgotowaną marchewkę/cukinię/por z rozgotowanymi ziemniakami. Trauma nawet dla dwulatka.
        • sylwiastka Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 17:18
          Podszedl ktos z obslugi powiedzial, ze nie mozna. Pudelka jedza osobno, a placacy osobno. Jedzenie drogie, ponizej 5 euro nie zjesz, jakosc nawet dobra, no ale co z tego skoro ze znajomymi nie zjem. Zlamanego centa tam nie zostawie ich strata (mo i moja, bo nowych lunchowych towarzyszy musialam sobie znalezc). Aha ja bylam jedyna oburzona. Szef usilowal mi wmowic, ze teraz tak wszedzie jest na swiecie, idea stolowek sie wyczerpala, a kanjpa to ma byc biznes i pudelkowicze musza sie liczyc z odcieciem...
          • kis-moho Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 17:24
            Szef usilowal mi wmowic, ze teraz tak wszedzie jest n
            > a swiecie, idea stolowek sie wyczerpala, a kanjpa to ma byc biznes i pudelkowic
            > ze musza sie liczyc z odcieciem...

            To ciekawe, co piszesz... U mnie w stołówce było tak, że część jadła obiady stołówkowe, a do tego np. przyniesione przez siebie ciasto, albo swoje pudełeczko i stołówkowe owoce, albo wszystko z domu/wszystko ze stołówki. Miejsc spokojnie starczało dla wszystkich, a stołówka zarabiała i na obiadowych, i na pudełkowych. Zresztą to nie była stołówka nastawiona na zysk, była raczej mocno dotowana przez uczelnię, obiad można było zjeść i za 1 euro. OK, ta wersja była dla niewymagających, ale za 2-3 można było w miare smacznie i na pewno porządnie zjeść (podejrzewam, że uczelnia finansowała co najmniej drugie tyle).
            Fakt, że może się to zmienić, jak skończą budować nowe budynki i chętnych na obiad będzie więcej, bo wtedy faktycznie ci z pudełkami będą zabierać miejsce chętnym na obiad. Ale może rozbudują i stołówkę, nie wiem.
            W każdym razie cieszę się, że wątek się przyda :o)
    • justinehh Re: Jedzenie w pracy 23.07.12, 21:52
      makaron plus puszka tuńczyka plus puszka kukurydzy i groszku
      albo
      makaron plus mieszanka warzywna z mrożonki
    • ko_kartka Re: Jedzenie w pracy 25.07.12, 20:41
      Dla mnie podstawową sałatką letnią jest sałatka kalafiorowa:
      1 surowy kalafior
      trochę (50-100 g) startego żółtego sera
      puszka kukurydzy
      majonez

      Kalafior zwykle myję w dość gorącej wodzie (ale oczywiście można sparzyć gorącą wodą albo pomoczyć w wodzie z octem, na pohybel robactwu), kroję na odpowiadające mi kawałki (ja akurat dość drobno), dodaję sera startego na tarce z dużymi oczkami, dodaję kukurydzę, majonez do smaku.

      Wariacją na temat jest kalafior, ser, groszek, jajka oraz szczypiorek - tak mi smakuje najbardziej :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja