Ile w nas zostało z dziecka

05.11.08, 18:20
Macie takie coś? Potrafię iść na plac zabaw i szaleć na "konikach", albo robić
inne "szalone" rzeczy. Ludzie wprawdzie dziwnie patrzą, ale cóż mnie to
obchodzi :) Kilka lat temu chciałam też pójść z moim 3-letnim wtedy
siostrzeńcem na taką wielką, dmuchaną zjeżdżalnię, na którą wchodzi się po
drabince, ale moja siostra zarzuciła mnie wypowiedziami typu: "chyba żartuję",
"nie ma mowy, zwariowałaś", "dorośli ludzie nie robią takich rzeczy", "dobra,
ale wracamy osobno" itd. Tak ględziła, że przeszła mi chęć na zabawę. I tak
sobie myślę, czy dorosły człowiek musi być taki do bólu poważny? Powinien w
kółko zastanawiać się, co wypada? I czy nie wolno mu robić tego, co sprawia
radość, a nikomu nie szkodzi, tylko dlatego, że "nie wypada"? ?
    • yarshiva Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 18:49
      Ja też uwielbiam place zabaw ^^ Co prawda jeszcze niedawno dzieckiem byłam (19
      wiosen dopiero), ale huśtawki, koniki i drabinki uwielbiam ^^ Na widok fajnego
      placu zabaw cieszę się jak dziecko i zaczynam machać rękami ;) Podejrzewam, że
      jak będę miała swoje dzieci, to one będą stać koło huśtawki i patrzeć ze
      zdziwieniem na matkę, cóż to ona na tej huśtawce wyprawia ;)
      • madzioreck Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 18:58
        yarshiva napisała:

        Podejrzewam, że
        > jak będę miała swoje dzieci, to one będą stać koło huśtawki i patrzeć ze
        > zdziwieniem na matkę, cóż to ona na tej huśtawce wyprawia ;)

        A ja myślę, ze nie :) Jeśli będzie wychowywane bez słuchania, czego to dorosłym
        nie wypada, to będzie zdziwione na widok pani, która mówi, że się nie pobuja, bo
        nie wypada :)
      • brykanty Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 20:41
        Skończyłam 39 lat. Uwielbiam huśtawki. Nie mogę się im oprzeć. Hipnotyzują mnie.
        I książki dla dzieci. Puchatek (oczywiście z jedynie słusznymi ilustracjami, nie te nędzne podróby Disneya), miś Paddington, Latający Detektyw, cała Astrid Lindgren (dalej ryczę przy Braciach Lwie Serce), w tych nowych też coś dla siebie znajdę - atramentowy cykl Kornelii Funke, Skrzydlak Davida Almonda
        I kreskówki - Krecik, Żwirek i Muchomorek, ostatnio zakochałam się w tym:
        www.youtube.com/watch?v=pK3uMAuIGyI
        prościutkie, bardzo łatwe, nawet jak ktoś nie zna rosyjskiego, i po prostu śliczne. Oczywiście zero agresji.
    • ptysiowa_7 Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 19:10
      A ja mam tuż obok domu fajny plac zabaw i odkąd się tu wprowadziłam
      dwa miesiące temu, strasznie mnie kusi - a dokładnie huśtawki, które
      uwielbiam. Trochę mnie jednak odstrasza fakt, że obok wisi tablica,
      że wszystkie urządzenia są dla dzieci do 12 lat... Ale może w końcu
      się skuszę:)
      A na wielkiej dmuchanej zjeżdżalni byłam jakieś 3 lata temu i było
      super:) Jak byłam mała, nie było takich rzeczy.
    • madzioreck Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 19:29
      Albo na plaży, nad morzem. Siedziałam na piasku i budowałam zamek. Taki wielki,
      z tunelami, z drogami dojazdowymi obłożonymi kamyczkami itd. Niesamowita frajda :D
    • daslicht Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 19:30
      Ja najbardziej lubię huśtawki :) Jeśli widze że huśtawka jest
      stabilna (bo jednak swoje ważę), to włażę i się bujam do "podbitek",
      a co :P i na koniec oczywiście zeskok :)

      I jak przystało na dzieciaka, zadaję masę głupich pytań :) I lubię
      Hello Kitty i kolorowe rajstopki/podkolanówki ^^

      I w ogóle wyglądam bardzo młodo, pytania o dowód to normalka, więc
      czasem się wkurzam (za parę lat będę się cieszyć). No dobra, od
      kiedy mam krótkie włosy, to się nieco wizualnie postarzałam (nawet
      20 lat mi dają ^^ )
      • semele2 Re: Ile w nas zostało z dziecka 06.11.08, 10:12
        Też zawsze mnie pytają o dowód, ale mnie to nie drażni, tylko bawi. Generalnie
        można przyjąć regułę, że jeśli w jakiejś knajpie nie sprawdzą mi dowodu, to w
        ogóle tam nie sprawdzają ;). Przestało mnie to dziwić, jak obejrzałam swoje
        zdjęcia zrobione w wieku 16 lat. Przez 5 lat zmieniła mi się tylko waga. Twarz -
        ani o jotę.

        Wewnętrzne dziecko budzi się we mnie często :). Tylko na huśtawki nie mogę
        chodzić, bo mam za wielki tyłek, abuuuuuuuuuuuuu!!!
        • yarshiva Re: Ile w nas zostało z dziecka 06.11.08, 11:33
          semele2 napisała:
          Tylko na huśtawki nie mogę
          > chodzić, bo mam za wielki tyłek, abuuuuuuuuuuuuu!!!

          Może to jest tak jak ze stanikami - nie masz za wielkiego tyłka, tylko większość
          huśtawek jest za mała ;)
          • semele2 Re: Ile w nas zostało z dziecka 06.11.08, 11:48
            Jako że huśtawki są zasadniczo dla dzieci, podejrzewam, że problemem jest
            głównie mój tyłek ;). Tak samo jak facet nie będzie miał pretensji, że mu
            Arabelka kiepsko piersi zbiera.
            • yarshiva Re: Ile w nas zostało z dziecka 06.11.08, 12:05
              Ja znam tylko place zabaw w mojej mieścinie, i naprawdę jest mało huśtawek,
              gdzie mój tyłek się jako tako zmieści ;) A zdecydowana większość huśtawek to
              jakieś wąskie siedzisko na dwóch łańcuchach - nieraz zastanawiam się, jak dzieci
              się na tym utrzymują, przecież niektórym z tyłu prawie pół tyłka zwisa poza
              siedziskiem ;)
              • nanah Re: Ile w nas zostało z dziecka 16.11.08, 16:54
                Ja się chętnie huśtam na zawieszonych oponach:) Tam mój wielki tyłem nie jest
                przeszkodą. A a propos zbyt wąskich huśtawek, koleżanka mi wczoraj opowiadała,
                że w Stanach w wesołym miasteczku widziała dwa typy krzesełek - normalne i dla
                ludzi "o innych gabarytach" (czy jakoś podobnie, eufemistycznie opisane:)
        • the_mariska Re: Ile w nas zostało z dziecka 06.11.08, 16:36
          Hihihi, mnie ostatnio spytali o dowód w knajpie do której chodziłam jako
          piętnastolatka, i wtedy nie miałam najmniejszych problemów z kupieniem piwa :)
          (oj, stanowczo nie byłam grzecznym dzieckiem.. ;)). Strasznie mi poprawili humor :)

          Place zabaw przy ładnej pogodzie odwiedzam regularnie, z bandą wariatów z
          akademika. Któregoś razu podczas spaceru po polach mokotowskich wpadliśmy na
          szatański pomysł, żeby wejść do tego oczka wodnego (ciemno było, nikt nie
          widział ;)), a potem turlaliśmy się jeszcze z którejś z parkowych górek. Kolega
          jeszcze kiedyś wdrapał się na drzewo w stanie kompletnego upojenia, i wydzwaniał
          do ludzi: "chodzcie do nas, jest zajefajna impreza, siedze właśnie na
          drzewie...". Musieli go potem we 3 ściągać :) Bo studenci to przecież takie
          wyrośnięte dzieci są... ;)
    • jolka-pol-ka Re: Ile w nas zostało z dziecka 05.11.08, 21:11
      Mnie nic nie musiało zostawać, bo moje wewnętrzne dziecko w całości
      siedzi we mnie. I na dodatek pamięta, jak nikt nie liczył się z
      potrzebami małego człowieka, każdy lepiej od niego samego wiedział
      co dla niego dobre, to ciu ciu ciu jakichś ciotek, obśinianie przy
      lada okazji.. Horror normalnie. Ponieważ wiem jak trudno być
      dzieckiem - zawsze z szacunkiem trktuję każdego małolata. Poza tym
      lubię się wygłupiać (głupawka normalnie), przebierać, kisiel, lody,
      zapachy, wiatr, pierwszy śnieg, i takie tam inne
    • pierwszalitera Pluszowe zwierzaki 05.11.08, 22:28
      Kolekcjonuję pluszowe zwierzątka. ;-) I wchodząc do sklepu z zabawkami udaję, że to dla dzieciaków. ;-) Zdarzyło mi się kupić już coś dla innych (dzieci) i w ostatnim momencie zatrzymałam dla siebie, bo takie to śliiiiiczne było.... ;-)
      • ma_go Re: Pluszowe zwierzaki 06.11.08, 08:34
        :)
        kolekcjonuję miśki, na szczęście tylko jednej firmy, ale i tak aż
        się boję policzyć ile ich jest.
        wytłumaczenie(przed sobą)-dla wnuków...przyszłych:P
        • ma_go Re: Pluszowe zwierzaki 06.11.08, 08:50
          mała cząstka kolekcji:
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,944204,2,78.html
          Od lewej:dziadek, aniołek, urodzinowy, pan młody, walentynkowy.
          z ciekawszych mam jeszcze :pilota, króla Elvisa, tancerkę
          hawajską.....
          • pierwszalitera Re: Pluszowe zwierzaki 06.11.08, 12:20
            Fajne kolorki mają te misie. :-) Ja nie zbieram misiów, tylko raczej niedźwiedzie. ;-) W kolekcji mam poza tym krokodyla, rudego lisa, dziką świnię, ropuchę, żółwia, szczura, ośmiornicę, pająka, świstaka, bobra, orkę, jeża, kreta i inną gadzinę, którą z powodu braku miejsca wystawowego, przeniosłam na razie w stan hibernacji do skrzyni w tapczanie. ;-) Koniecznie potrzebuję jeszcze wilka i sępa. ;-)
            • the_mariska Re: Pluszowe zwierzaki 06.11.08, 16:40
              Ale fajnie:) Ja o takich zabawkach nawet nie marzyłam w dzieciństwie, zwłaszcza
              że rodzeństwa mam sporo i biliśmy się o ulubione pluszaki. Teraz pluszaki kupuję
              dla dziewięcioletniego braciszka, a i tak najbardziej zaprzyjaźnia się z nimi
              moja mama ;)
              • pierwszalitera Re: Pluszowe zwierzaki 06.11.08, 16:48
                Wszystko jasne, bo ja jestem chyba mniej więcej w wieku twojej mamy. :-) Tak się już ma starość. ;-)
                • ma_go Re: Pluszowe zwierzaki 06.11.08, 16:58
                  Oj ma się:)/rocznik 64.
                  Kapciuszki, od biedy można zaliczyć do maskotek, nie mogłam się
                  opanować.
                  No i pasują do kazdej opcji...politycznej.
                  fotoforum.gazeta.pl/3,0,954838,2,76.html
    • plica Re: Ile w nas zostało z dziecka 06.11.08, 07:45
      dobra. teraz bez bledu. uwazam, ze robienie szalonych rzeczy to niekoniecznie domena dzieci, jeno czlowieka ogolnie. powaga i sztywniactwo nie czyni nas doroslymi :)
    • luliluli LODY!!! 06.11.08, 08:22
      lody na wszystkie posiłki mogłabym jadać:D latem jestem w
      lodziarniach codziennie, a nawet jak nie ma w pobliżu lodziarni to
      zajadam Mambo na patyku:D Nobel dla tego, kto wymyślił lody
      śmietankowe, jogurtowe, truskawkowe i straciatella:D Oskar dla tego,
      kto wymyśił chrupiące wafelki, Złota Malina (?) dla bałwana, który
      wymyślił stereotyp, że lody jada sie tylko latem:( stanowczo za mały
      wybór świeżych lodów obserwuję już od miesiąca:(((
      • plica Re: LODY!!! 06.11.08, 10:51
        ale lody tez sa dorosłe. w kazdym serialu amerykanskim jedzą :)
        ps. u nas w teskaczu jest promocja na zielone budki - ok. 4 zł i na
        tesco czekoladowe i truskawkowe - ok. 3 zł za litr :) czemu moj
        zamrazalnik ma tylko 3 szuflady?
        • luliluli Re: LODY!!! 06.11.08, 10:59
          plica, nie denerwuj mnie - mój ma tylko 2 półeczki:( w dodatku
          małe!!!:D
          • semele2 Re: LODY!!! 06.11.08, 12:05
            Jesteś złą kobietą. Mam bardzo blisko uczelni taką lodziarnię, w której są lody
            straciatella z takim wielkimi, zmrożonymi kawałami czekolady. Narobiłaś mi
            apetytu i jak ja mam teraz dbać o linię???
            • luliluli Re: LODY!!! 06.11.08, 12:10
              semele, straciatelli to chyba nie dotyczy, ale takie bardziej
              normalne lody podobno są niskokaloryczne, a nawet jak nie są, to są
              i nie dam się przekonać, że jest inaczej;)))) a może w tych
              straciatellowych jest powiedzmy gorzka czekolada light? na pewno
              jest! i mleko odtłuszczone:D i bakterie l'casei:D
              • siamese67 Re: LODY!!! 06.11.08, 15:56
                Kochane, to proste - wystarczy jeść lody (i inne łakocie) ZAMIAST
                jakiegoś posiłku i wszystko OK... ja na przykład często jadłam na
                obiad ciasto zebra z wiśniami i chude mleko do tego.
                Na pewno mniej kaloryczne od smażonego kotleta z sosem, marchewką i
                porcją ziemniaków
    • livada Re: Ile w nas zostało z dziecka 12.11.08, 14:42
      Oczywiście że tak:) Mam 24 lata, odpowiedzialną prace, a zachowuje się czasem (no dobrze, często) zupełnie niepoważnie - i dobrze mi z tym;-) Lubię place zabaw, nadal wchodzę na drzewa, kupuje masowe ilości książek dla dzieci... Jestem ciekawska i dociekliwa w taki właśnie dziecięcy sposób, muszę wszystkiego dotknąć albo rozebrać na części i sprawdzić jak działa. Cieszę się jak dziecko i często z równie małych rzeczy. Zamiast normalnej komunikacji z najbliższymi stosuję różne pomruki i piski;-) Ale jeśli trzeba, potrafię być bardzo poważna, dorosła i odpowiedzialna, więc nie widzę problemu:)
    • malagracja Dotykam wszystkiego nowego malym palcem u reki:) 14.11.08, 22:04
      Mam tak od malego.
      Takie male: tyc!
      I jestem juz spokojna... :)
    • skarabeusz_81 Re: Ile w nas zostało z dziecka 22.11.08, 19:04
      na zaparowanej szybie/oknie pisze palcem swoje imie, albo rysuje jakies esy-floresy - liczy sie? ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja