rano trzeba wstac

    • panistrusia Re: rano trzeba wstac 11.08.09, 19:43
      Ja śpię tyle ile potrzebuję i wstaję bez żadnych budzików, rześka i
      pełna werwy.
      Aczkolwiek mam ten luksus spania od 4 do 10/11.
      Jak muszę wstać o 7 nad ranem, to jest dziwnie. na tyle dziwnie, że
      organizm nie protestuje :D
    • yaga7 jestem skowronek :) 12.08.09, 20:06
      Nie mam problemów z porannym wstawaniem.
      Zwykle wstaję koło 6 (chcę, nie muszę, mam wolny zawód, mogłabym równie dobrze
      wstawać o 18 ;), pora optymalna dla mnie do wstawania to tak koło 7 w ciągu
      tygodnia.
      W weekendy czasem pośpię dłużej - ale to najczęściej dlatego, że przyłazimy z
      imprezy nad ranem, więc trzeba się wyspać.

      Luby mnie nauczył "dosypiania" - co dla mnie jest w sumie stratą czasu ;) Bo
      zamiast dosypiać, mogłabym już wstać i robić coś pożytecznego...
      • e.m.i1 Re: jestem skowronek :) 12.08.09, 23:27
        Ja jestem typowym przykładem sowy, albo i gorzej;)
        Jeśli nastepny dzień mam wolny, to potrafie sie zasiedzieć nawet do 6 rano, a zasypianie przy pelnym sloncu juz nie jest fajne. Najwiekszy raj mialam chyba w 2 klasie gimnazjum - chodzilam na druga zmiane, najczesciej na godzine 12.20. Cała klasa była zrozpaczona, ja rozpaczałam jak nam przywrocili poranne godziny:)
        Poranne wstawanie to koszmar, jeśli już mam wstać niewyspana to wolę być po 2-3 godzinach snu, po np.6 wstaje się nieporownywalnie trudniej :)
        • e.m.i1 Re: jestem skowronek :) 12.08.09, 23:34
          Niechcący odpowiedziałam nie na głowny post...
          Dodam jeszcze, że dzięki takiemu trybowi życia wiecznie wyglądam jak chora, a bez makijażu to już w ogóle jak nieżywa;) Jeśli wakacje przebiegają bez nadmiaru obowiązków, to cienie pod oczami zmniejszają się pod koniec sierpnia - od lat tak samo ;)
    • filoruska jak wstać rano - pomożcie 13.08.09, 15:35
      Muszę zacząć wstawać tak po 6 rano. Na razie 4 budziki sobie ze mną
      nie radzą. Mogłabym ustawić radio, ale stoi w przeciwległym kącie
      mieszkania i najpierw obudzę sąsiadów, potem długo długo nic, a
      potem może wstanę, wyłączę i wrócę spać dalej. Podobnie budziki
      rozstawione po mieszkaniu - dostają w łeb, a ja wracam do łóżka jak
      automat. Mogę tego nawet nie pamiętać.
      Wcześniejsze zasypianie nic nie daje.
      Psa nie ma i nie będzie. Kota to ja budzę, a on zdziwiony patrzy na
      mnie, co ja robię, po czym zmienia tylko miejsce drzemki.
      Ja to z tych, co o 6 to mogą się kłaść spać, ale wstawać????????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja