wera9954 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 20:09 Ja: - Wolę mieć utrudniającą odrobienie lekcji stertę czegoś na biurku, niż ją sprzątnąć i odrabiać lekcje bezproblemowo ;) - Mam zepsute krzesło w pokoju i nie chce mi się iść po niezepsute - Jem bez opamiętania, jestem za gruba i nic z tym nie robię, bo nie chce mi się odchudzać - 85% zawartości mojej szuflady to śmieci - Jeśli chodzi o ubieranie, zakładam to, co jest na wierzchu, tego jednak nie można uznać za coś bardzo złego, bo mam ciuchy tak skompletowane, że mogę je nosić w dowolnych kombinacjach i wyglądam OK. Gorsze jest to, że nierzadko zdarza mi się chodzić w nieuprasowanych ubraniach. Odpowiedz Link
wera9954 Moje grzechy - odświeżam listę 24.06.09, 13:24 - Sterta czegoś z biurka znikła, bo ją jakoś upchnęłam w szafce i szufladzie - Tych śmieci w szufladzie było znacznie więcej niż 85% ;) Tak to jest, jak się porządki w szufladzie robi raz na kilka lat :D - Pod moim łóżkiem są różne dziwne rzeczy, kiedyś znalazłam tam nawet stanik, którego szukałam od miesiąca - Nie sprzątnęłam wysypanych cieni z mojej szuflady z kosmetykami - Mam stertę ubrań, którą przerzucam z krzesła na łóżko, w zależności od tego, czego akurat używam. - Nie ścielę łóżka - Mój plecak nie został nigdzie sprzątnięty na wakacje, ba, nawet nie wyjełam z niego książek - Cały rok szkolny się obijałam, tylko w maju trochę się uczyłam, ale to naprawdę trochę, jakieś 10 minut dziennie - Wszystko w moim pokoju jest zakurzone Odpowiedz Link
ciri1971 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 20:11 Ja śniadania jem, a jakże...Przeważnie pół bochenka chleba, a miałam schudnąć. Ale jestem na Montignacu, więc od ilości przynajmniej nie przytyję:) Do pracy chodzę pieszo, bo skandalicznie blisko. Dziś zmusiłam się do prasowania, ale w zasadzie musiałam przystawić sobie pistolet do głowy celem nastraszenia. Za to nie umyłam podłogi- klei się nieziemsko, a ja sprawdzam, czy gdzieś się pokazała rodzynkowa Eleanor. Niskokalorycznej sałatki nie widziałam od miesiąca, za to czekoladę widuję bez przerwy...a ciast piec w ogóle nie umiem( a może umiem, tylko jeszcze o tym nie wiem?) Nie jestem gospodarna ani oszczędna ani...( tu wstawić jakąś zaletę). Odpowiedz Link
kasiamat00 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 20:35 ROTFL. Jestem leniwa, niezrównoważona, wredna, mam bardzo wysoką tolerancję na bałagan (lata w akademiku zrobiły swoje ;), gotuję czasami w weekendy, 90% posiłków w tygodniu jem na mieście, mój ruch to czasami jakiś spacer, nie maluję się zupełnie, w pracy żywię się bardzo słodką kawą, prasuję te ubrania, które bezwzględnie muszę (czyli średnio 1 sztukę w miesiącu). Odpowiedz Link
ottiss Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 23:36 - potafie chodzic w pizamie caly weekend :) -scielenie lozka ostatnio polega u mnie na odgarnieciu koldry na bok,zeby bylo gdzie usiasc -po schodach musze chodzic,na 4 kamieniczne pietro,na szczescie dopiero od niedawna -obecnie w szafie upycham noga i barykaduje krzeslem od biurka :D -ciuchy rozmnazaja sie takze na fotelu -ksiazki do nauki obecnie zbieraja kurz,dla pozorow czasem je przekladam z miejsca na miejsce -po pokoju wala sie pusta butelka po mineralnej :) - Odpowiedz Link
kuraiko Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 00:22 żeby to JEDNA butelka po mineralnej... ja mam całe mnóstwo i się nie przyznam, gdzie w tym momencie się znajdują, ale po tym jak ostatnio dostałam odcisków od cięcia butelek, najzwyklej w świecie mi się nie chce ich ciąć i wyrzucić do kontenera... Odpowiedz Link
kuraiko Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 00:23 ale mój jeden pokój właściwie przypomina melinę narkomana, więc to chyba nie podpada pod "zwykły" bałagan... :P Odpowiedz Link
kuraiko Re: podeptać ;) 13.11.08, 02:19 próbowałam i się odginały z powrotem O__o hm tzn po pocięciu.. spróbuję podeptać i nie ciąć ;) a jak mieszkałam w wieżowcu na 8 piętrze, to kupowałam 5-litrowe butle i po jakimś czasie już mi się nie chciało ich ciąć i zrzucałam całe butle do zsypu i się tłukły przez całą długość do końca xD (taka zabawa typowa dla dzieci) Odpowiedz Link
turzyca Zaklada sie glany 13.11.08, 02:48 tudziez inne rownie mile obuwie. Depcze sie. Jak butelka ma ochote podniesc glowe to zakreca sie zakretke. Swoja droga dochodze do wniosku, ze butelki za kaucja to niezly pomysl, u nas problem butelek nie wystepuje. Odpowiedz Link
swierszczowa1 Re: Zaklada sie glany 14.11.08, 19:02 Ważne żeby po przydepnięciu zakręcić nakrętkę. Wtedy się nie rozprostuje. Odpowiedz Link
nanah Re: Zaklada sie glany 16.11.08, 16:38 Ostatnio widziałam u przyjaciółki mojej mamy zgniatarkę do butelek:) Odpowiedz Link
lawendowata Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 01:05 No to u mnie jest chyba w porównaniu do dżungli biurek i bagien podłóg idealny porządek - mieszkam z TŻ pedantem, który sprząta, zmywa, zmusza mnie do sprzątania, każe mi nosić kapcie i chować ubrania do szafy... :D (ale za to w tej szafie to już jakby ktoś nogą dopychał) :P jak mieszkałam w akademiku to miałam pokazowy bordel... Odpowiedz Link
turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 01:59 lawendowata napisała: >mieszkam z TŻ pedantem, który (...) każe mi nosić kapcie Nie no kaaaapcie? Dla mnie to juz bylby powod do zerwania. Nie po to przez lata walczylam z ojcem, zeby teraz pozwolic na cos takiego wlasnemu facetowi. Moge, podkreslam: moge, zalozyc skarpetki. Jak ktos wykaze odpowiednia ilosc zatroskania, a ja mam dobry humor. Ale kapcie? Kapcie zakladam wylacznie u potencjalnej tesciowej, ktora specjalnie jezdzila kupic moj rozmiar (on tu prawie nie istnieje) i podaje mi je w drzwiach, bo "tu tak zimno". Czasem zjem w nich obiad, jesli obiad stal na stole w momencie mojego wejscia i od drzwi do stolu doszlam jednym ciurkiem. Jesli po drodze siadlam na kanapie albo np. pomagalam w kuchni i siadlam w tym celu na krzesle, to kapci nalezy tam szukac, bo u mnie kazde siadniecie wiaze sie ze zdjeciem kapci. A potem oczywiscie zapominam ich zalozyc, wiec zostaja tam, gdzie siedzialam. Ale jak ktos ma takie hobby, jak odkrywanie kapci w dziwnych miejscach, to ja mu nie bede przeszkadzac. Dom ma w sumie 4 poziomy, wiec ciekawa jestem, kiedy sie jej to znudzi. ;P Odpowiedz Link
kuraiko Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 02:17 hehe ja też proponuję wszystkim gościom kapcie ;) po pierwsze dlatego, że nie mamy całych podłóg zasłanych dywanami, czyli sień, hol, kuchnia i łazienki to zimne płytki, schody niczym nie okryte, w pokojach dywany nie zasłaniają całej podłogi, a w jednym pokoju ja w ogóle nie mam dywanu. po drugie jeśli chodzi o mój jeden pokój, to kursują po nim świnki i ktoś mógłby najzwyczajniej wdepnąć w g... bo na tle dywanu nie zawsze dojrzę, że narobione :/ a po trzecie - jeśli zimny dom to i zimna podłoga... Odpowiedz Link
turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 02:47 W domu rodzinnym patrzac od wejscia sa kafelki, schody z drewnianymi podestami, kafelki, schody, klepka i niewielki dywan, schody, kafelki i klepka, schody, podloga z desek, schody, podloga z desek + kafelki. W obecnym mieszkaniu: kafle kamiennopodobne w przedpokoju, cos na ksztalt lastryka w lazience, linoleum w kuchni, podloga z desek i panele. Na zadnej z tych powierzchni nie uwazam za stosowne nosic kapci. Skarpetek tez nie. Jak mi zimno to predzej zaloze czapke, temperatura stop nie wplywa na moj komfort cieplny. Odpowiedz Link
the_mariska Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 03:09 turzyca napisała: > W domu rodzinnym patrzac od wejscia sa kafelki, schody z drewnianymi podestami, > kafelki, schody, klepka i niewielki dywan, schody, kafelki i klepka, schody, > podloga z desek, schody, podloga z desek + kafelki. W obecnym mieszkaniu: kafle > kamiennopodobne w przedpokoju, cos na ksztalt lastryka w lazience, linoleum w > kuchni, podloga z desek i panele. > Na zadnej z tych powierzchni nie uwazam za stosowne nosic kapci. Skarpetek tez > nie. Jak mi zimno to predzej zaloze czapke, temperatura stop nie wplywa na moj > komfort cieplny. Brrr, na samą myśl o chodzeniu bosą stopą po kafelkach mnie wzdrygnęło ;) Bo ja mam dokładnie na odwrót. Zawsze najszybciej marzną mi stopy, nawet okutane w germańskie bojowe kozaki tudzież glany z grubą skarpetką, na drugim miejscu palce u rąk. Na pewno ma to związek z moim anemicznym ciśnieniem krwi :) Większość objawów przeziębieniowych zaczyna się u mnie od wychłodzenia stóp, nie głowy jakby się mogło zdawać. W zimie śpię w grubaśnych skarpetach, po akademikowym lokum chodzę w butach (współmieszkanki nie mogły się nadziwić), czasem w ogromnych, puchatych maskotko-kapciach w kształcie króliczków. Bez czapki przeżyję. Co organizm to inne potrzeby :) Odpowiedz Link
plica Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 07:30 co czlowiek to inne stopy. mi w sumie zimne jakos szczegolnie by nie przeszkadzaly. ale. jak zmarzną to sikam na potege :) Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 07:45 plica napisała: > co czlowiek to inne stopy. mi w sumie zimne jakos szczegolnie by nie przeszkadz > aly. ale. jak zmarzną to sikam na potege :) Mam właśnie nagły atak śmiechu. Bo przeczytałam "jak zmarzną to sikam na PODŁOGĘ". :) Odpowiedz Link
turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 12:23 the_mariska napisała: > Bo ja mam dokładnie na odwrót. Zawsze najszybciej marzną mi stopy, nawet okutan > e > w germańskie bojowe kozaki tudzież glany z grubą skarpetką, na drugim miejscu > palce u rąk. Na pewno ma to związek z moim anemicznym ciśnieniem krwi :) Nie masz na odwrot. Ja tez mam anemiczne cisnienie i tez zawsze zimne stopy. No to jak sa zawsze zimne, to doprawdy nie robi mi zadnej roznicy, czy sa zimne gole, w skarpetkach czy w kapciach. A w kapciach nie da sie siedziec po turecku na krzesle (jedna z moich ulubionych pozycji komputerowych.) Podobno pingwiny maja jakis mechanizm, ktory powoduje, ze ich stopy sa zawsze zimniejsze od reszty ciala, bo matka natura doszla do wniosku, ze jak juz toto musi latac po lodzie, to nie ma sensu, zeby sie cieplo marnowalo. Tak wiec ja stosuje rozwiazanie pingwinow, tylko doszlam do niego niejako od drugiej strony. :) No na odwrot to masz o tyle, ze u mnie od lat jedyna wystepujaca choroba jest zapalenie zatok. Czasem jeszcze ostre zapalenie zatok. W inny sposob nie choruje, wiec dla mnie jedyna metoda unikania choroby jest grzanie glowy, cala reszta moze byc dowolnie wyziebiana. Odpowiedz Link
zmijunia.lbn Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 17:36 Mam tak samo! :D W tym roku wywaliłam glany, bo ich na lato nie schowałam i wyrosła na nich kilkucentymetrowa warstwa kurzu.. I tak się rozpadały. ^^' Na tą zimę muszę sobie kupić coś mega mega ciepłego. Odpowiedz Link
lawendowata Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 11:27 turzyca napisała: > lawendowata napisała: > > >mieszkam z TŻ pedantem, który (...) każe mi nosić kapcie > > Nie no kaaaapcie? Dla mnie to juz bylby powod do zerwania. Nie po to przez lata > walczylam z ojcem, zeby teraz pozwolic na cos takiego wlasnemu facetowi. Moge, > podkreslam: moge, zalozyc skarpetki. Jak ktos wykaze odpowiednia ilosc > zatroskania, a ja mam dobry humor. Ale kapcie? Nie no, wiesz. Trzeba było w wielu sprawach ustalić kompromis :P co do kapci, to nawet nie protestuję, bo nie odkurzam aż tak często żeby mi się nic do stóp nie przyczepiało jak chodzę. Nie mam dywanów i mam dwa koty. W domu rodzinnym chodziłam zawsze bez kapci :P Odpowiedz Link
ottiss Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 13:15 kapcie? niiiiiiieeeeeeeee!!!!! chodze boso lub w skarpetkach. gdy jestem u kogos zawsze odmawiam przyodziania sie w kapcie ,czym wywoluje zdziwienie. nawet moja babcie jeszcze to dziwi i zawsze mi proponuje kapcie gdy u niej jestem(gdy odmawiam-zawsze,ale to zawsze sie dziwi.od wielu lat) :) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 08:32 Na bieżąco - nie nosiłam kapci całe życie, całe życie mnie tatuś ganiał, bo on musi. Ja nie. To mnie pokarało i teraz ja też muszę. Dramat. Nienawidzę kapci! Za to w czapce mogę chodzić od września. Zawsze przystawiałam szafę krzesłem, jak ciuchy wywalały drzwi. Teraz mam tzw. wnękowe z przesuwanymi drzwiami. Wrrr! nie da się dopychać kolanem... Jak goście przychodzą, to radzę im, żeby nie zdejmowali butów. Chociaż jak ktoś nosi białe skarpetki, to znaczy, że lubi je ręcznie prać z mojego podłogowego brudu, nie? Czytam składy na opakowaniach łazienkowych. Nawet w gościach... I nawet znam jeszcze kilka osób, które tak robią. Na przystanek nienawidzę łazić, 10 lat mieszkałam w zasadzie na przystanku (4 metry od bramy był), teraz mnie pokarało i lezę 10 min. Za to wakacje muszą być w ruchu i to sporym - nie znoszę się nie przemieszczać na własnych nogach. W młodości chodziłam po górach, a teraz mnie przystanek dobija, no naprawdę... W zasadzie jeśli chodzi o ideał, to jestem zawsze do bólu punktualna. Pociąg o 8.30, jestem na dworcu o 7.40, mąż zanim był mężem potrafił być i o 7.15. Takie zboczenie jakieś. Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 00:04 jul-kaa napisała: > W zasadzie jeśli chodzi o ideał, to jestem zawsze do bólu punktualna. Pociąg o > 8.30, jestem na dworcu o 7.40, heh, mnie się zawsze zdawało, ze to nadgorliwość; punktualność byłaby, gdybyś przychodziła dokładnie o umówionej godzinie (umówić się z pociągiem? hihi) moze w godzinie jego wjazdu na peron? :) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 00:08 Pociąg nie musi kończyć makijażu ;) więc go nie boli, że jestem za wcześnie. Na peron schodzę o czasie, więc nic mu nie mów o mojej nadgorliwości ;) Jak idziemy z wizyta, to zwiedzamy zawsze okolice, bo przyjscie za wcześnie uważamy za wieeelki nietakt :) Odpowiedz Link
yaga7 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 09:28 Mam podobnie z punktualnością. Ale ponieważ Luby ma ciut w drugą stronę, więc średnia wychodzi okej i zazwyczaj wszędzie jesteśmy o czasie. A nie pół godziny wcześniej / później, jak ja / on kiedyś ;)) I przed imprezą to najczęściej ja czekam na niego, a nie on na mnie, hehe. Odpowiedz Link
luliluli Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 10:01 u mnie podobnie:) ja wszędzie przed czasem, mąż - 10 minut traktuje bardzo luźno jako "15-40 minut":P jak wyjeżdżamy rano do pracy, ZAWSZE na niego czekam, właściwie nie wiem, czemu nie daję sobie dodatkowych 15 minut snu, skoro właśnie tyle zajmuje mi stanie w drzwiach... Odpowiedz Link
agacia2025 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 15:30 eno, jak moj maz- kubek w kubek. Tylko on jest bardzo szprytny. Ja stoje z dzieckiem w drzwiach i czekam na niego (czyt. poganiam), a on jeszcze cos musi skonczyc na kompie... kiedy juz sie od niego odrywa to z udanym wyrzutem do mnie- dlaczgo dziecko jeszcze nie siedzi zapiete w krzeselku samochodowym. Zrobi wszystko abym to ja wyszla na ta co ostatnia jest gotowa:p Odpowiedz Link
100krotna Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 13:56 lawendowata napisała: > No to u mnie jest chyba w porównaniu do dżungli biurek i bagien podłóg idealny > porządek - mieszkam z TŻ pedantem, który sprząta, zmywa, zmusza mnie do > sprzątania, każe mi nosić kapcie i chować ubrania do szafy... :D (ale za to w > tej szafie to już jakby ktoś nogą dopychał) :P jak mieszkałam w akademiku to > miałam pokazowy bordel... O to ja! :) Czy Ty mieszkasz z moim TŻ?? :> Chociaż nie... mnie mój zostawił jedną pufkę (dużą) na którą rzucam skotłowane ciuchy i układam dopiero jak się przewalają ;) ale że jestem mistrzem w kotłowaniu tak, żeby się nie przewalało, więc sprzątam tam wyjątkowo rzadko. Za to w szafie mam poukładane, bo nie lubię burdlu w szafie (burdlu, bo w budrelu to się wiecie co...) Ha.. za to mam w tej szafie woreczek, do którego wrzucam po jednej skarpetce... i czasem udaje mi się z tego jakieś pary skompletować. Zdarza się, że jedną skarpetkę od kompletu mam u siebie, a drugą u rodziców w domu... i zupełnie nie wiem, jakim cudem tak się dzieje :D Odpowiedz Link
luliluli Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 08:02 no to ciąg dalszy;P - w kwestii kapci - zamiast nich noszę skarpetki, nie lubię kapci, - dziś wspomniana góra naczyń w zlewie osiągnęła stan krytyczny - nie miałam na czym zjeść śniadania... - mam tak straszny debet na karcie, ze nie wiem, jak kupię prezenty gwiazdkowe :| wczoraj natomiast kupiłam buty, tak ładnie na mnie patrzyły:P - okna myję jak zauważam, że w domu jest jakoś mniej światła:P - znudziło mi się chodzenie na jogę, obiecałam sobie ćwiczyć w domu, ale wałek i mata służą mi ostatnio jedynie to kładzenia się na nich przed telewizorem (kanapa w moim domu pojawi się dopiero za jakieś dwa tygodnie;) Odpowiedz Link
urkye Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:23 -NIENAWIDZĘ sprzątać!!!!!!!!!! Na myśl o zmywaniu (bleeeee) robi mi się niedobrze, unikam jak ognia :D W domu sprzątnę w ostateczności, ale lepiej, żeby kto inny to zrobił :) ew. mogę powkładać naczynia do zmywarki-w sumie wesoła sprawa-wkurza mnie, jak pozostali domownicy odkładają talerze/kubki obok zmywarki, a do zmywarki już nie potrafią... :P Ależ to jest irytujące! I te torebki od herbaty-wiecie, że u nas w domu torebki od herbaty wrzuca się do brudnych kubków, które nie dotarły do zmywarki, zamiast do śmietnika, który jest 30 cm dalej? :P -czyste ubrania piętrzą się na biurku i cierpliwie czekają, aż je kiedyś schowam do szafy:P (już jest lepiej-kilka lat temu potrafiły tworzyć się 50cm stosiki, teraz jak jest 10cm to chowam:P) -czytam w kiblu:D bardzo lubię:D -wożę tyłek samochodem, ALE... :P na uczelnie mam 17 km... ciężko iść piechotą :P a autobusy i tramwaje przerabiałam przez 2 lata studiów-ponad 2 godziny w jedną stronę z tego mojego końca świata, samochodem to jednak ok.40 minut:) więc właśnie :D -jestem obrzydliwie leniwa :DDD zawsze 5 razy się zastanowię, czy oby na pewno chce mi się jechać na uczelnię. Np. dziś-taka piękna pogoda, a na uczelni czekają 2 nudne wykłady... biorąc poprawkę na środowisko:P Lepiej nie odpalać autka :D No i w przyszłym tyg. ma być ochłodzenie, może nawet śnieg:P To ja chyba zostanę w domu i sobie wyjdę na rower ostatni raz w tym roku :D -śniadania jem i nie wyobrażam sobie, że mogłabym zapomnieć :D śniadanie to podstawa, uwielbiam porządnie się objeść na śniadanie :D -kapcie noszę i bardzo lubię :D i w sumie za bardzo nie rozumiem awersji kapciowej :P -gotować i piec lubię i na szczęście wychodzi mi to całkiem nieźle :) Odpowiedz Link
zmijunia.lbn Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 17:43 urkye napisała: > -kapcie noszę i bardzo lubię :D i w sumie za bardzo nie rozumiem awersji > kapciowej :P Ja właśnie też. :P Owszem, gubię je zawsze, ale noszę dopóki nie zgubię i dla mnie to jest normalka. Inna sprawa, że aktualnie zamiast kapci mam dwie różowe porwane szmatki, w których chodzić się nie da.. Odpowiedz Link
ma_go Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:25 :) Nie maluję się, no czasem sypki puder i szminka/błyszczyk. Mam jedno "czesadło" w domu i nigdy nie wiem gdzie leży, do tego oporne na układanie włosy. Efekt-zwykle wygladam jakby piorun w miotłę uderzył, szczególnie na porannym spacerze z psem. Idealnie mam tylko pozmywane, nie wyobrazam sobie życia bez zmywarki (mam od zawsze).Oczywiście, jak warknę na domowników, żeby raczyli po sobie naczynia włożyć. Nie jestem dojrzała, rozważna i zrównoważona. Tylko do bólu punktualna.I nie znoszę wywalania jedzenia, to można pod gospodarnośc podciągnąć:) Za to wywalam kasę na inne, niekoniecznie potrzebne rzeczy. Odpowiedz Link
sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:30 dużo ;) -długi czas palę papierosy, jakiś rok temu zaczęło mi to przeszkadzać, ale nie chce mi się rzucić (a może nie mogę?)... - od pół roku zapisuje się na kurs prawa jazdy i jeszcze się nie zapisałam -moje biuro żyje własnym życiem, (hoduję tam nowe bakterie i nieznane jeszcze wirusy ;p) - ciuchy mi wypływają z szafy i szafek po nieostrożnym otwarciu - nie chce mi się poodkurzać - w pracy podczytuje forum ;) - do pracy się maluję (coby ludzi nie straszyć ;) ale jak jestem w domu to nie widze takiej potrzeby (znaczy jak ktoś przyjdzie to na własną odpowiedzialnośc na mnie patrzy ;) - nie cierpie prasować (prasuję czasem to co naprawdę muszę, reszta uprasuje sie na mnie :) A w ogóle to straaaaaszny ze mnie leniuch :D Odpowiedz Link
sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:32 miało byś, że moje biurko (domowe) żyje wlasnym życiem :) Biurko pracowe jakoś lepiej sie trzyma :D Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 12:46 sylwia-osama napisała: > - od pół roku zapisuje się na kurs prawa jazdy i jeszcze się nie zapisałam To znaczy, że ze mną nie było aż tak źle. Zaczęłam zapisywać się w maju, a ostatecznie zapisałam się na kurs pod koniec września. To tylko niecałe 5 miesięcy ;) Odpowiedz Link
sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 13:22 scarlet_agta napisała: > sylwia-osama napisała: > > > - od pół roku zapisuje się na kurs prawa jazdy i jeszcze się nie zapisała > m > > To znaczy, że ze mną nie było aż tak źle. Zaczęłam zapisywać się w maju, a > ostatecznie zapisałam się na kurs pod koniec września. To tylko niecałe 5 > miesięcy ;) To może i ja się w końcu zmobilizuję ;) Tym bardziej, że mam serdecznie dość jazdy komunikacją miejską. Mieszkam pod Warszawą i codziennie do Warszawy muszę dojeżdzać do pracy. Autobus jeżdzi nie za często, ludzi pełno, złom taki że aż strach jechać...ehhh... Odpowiedz Link
turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 16:30 Chcesz namiary na dobra szkole? Ja zdalam za pierwszym razem, mnostwo moich znajomych rowniez, bo ucza naprawde swietnie i egzaminatorzy zazwyczaj bardzo komplementuja sposob jezdzenia. Odpowiedz Link
ma_go Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 16:47 Ja chcę:), ja! Muszę w końcu młodego zapisać na kurs, chłopaków też komplementują? Odpowiedz Link
turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 17:03 Tez. :) Bo oni sposob jazdy komplementuja a nie piekne nogi. ;P Szkola nazywa sie Pik i miesci sie na Ursynowie. Metrem dojezdza sie naprawde calkiem szybko, az sama bylam zaskoczona (ja z Targowka jestem), od metra idzie sie 5 minut, autobusem to jest caly jeden przystanek. Maja fajnie rozwiazana czesc teoretyczna, mozna sobie dobierac wyklady, jak komu wygodnie. Jazdy sa od 7 do 22. A z instruktorow serdecznie polecam pana Eryka. :) Maja tez wczasy z prawem jazdy, znam dwie osoby, ktore na nie pojechaly, obydwie zadowolone. Odpowiedz Link
ma_go Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 20:47 Dzięki:), ciut daleko z Bielan. Młody w zimie się pewnie nie zdecyduje, ale na wiosnę przycisnę. Odpowiedz Link
sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 18:47 A co to za szkoła? Chętnie proszę o info. Np na maila osama_sylwia @interia.eu :D tylko ja pod Warszawa mieszkam... Odpowiedz Link
sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 18:54 Już przeczytałam w dalszym Twoim poście :) sorry, za szybko napisałam posta nie czytając do końca :) Odpowiedz Link
schaetzchen Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 19:03 O, ja też w Piku zaczynałam (ale to było jakieś 5 lat temu? A może 6? Muszę na prawku sprawdzić). Potem jednak podjęłam decyzję o wczasach z prawem jazdy, ale Pik wtedy jeszcze ich nie robił, więc pojechalam z PZmotem, do Jedlni obok Radomia (w radomiu fajnie się zdaje, bo nie ma tramwajów! Za to same ronda). Mieszka się w domkach kempingowych, domków jest więcej niż kursantów, więc można zabrać lubego/przyjaciólkę. PIK bardzo mi się podobał, właśnie ze względu na dużą elastyczność godzinową. Jedna wada - placyk jest w Piasecznie (przynajmniej wtedy był...) i strasznie dużo czasu traciło się w korkach na dojazd... A nauka jazdy na Puławskiej to w sumie strata czasu. Odpowiedz Link
turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 19:29 Juz w moich czasach placyk byl gdzie indziej, gdzies przy Wyscigach, wiec jechalo sie z 5 minut, ale teraz to i tak niewazne, bo plac jako taki juz nie obowiazuje. Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 16:57 sylwia-osama napisała: > To może i ja się w końcu zmobilizuję ;) > Tym bardziej, że mam serdecznie dość jazdy komunikacją miejską. Mieszkam pod > Warszawą i codziennie do Warszawy muszę dojeżdzać do pracy. Autobus jeżdzi nie > za często, ludzi pełno, złom taki że aż strach jechać...ehhh... To tym bardziej warto skoro dojazd kiepski. Odpowiedz Link
velika Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 13:44 Właśnie mi się przypomniało, ze wychodzę z tego samego założenia-wyprasuje się na mnie. Włączam żelazko raz na miesiąc, nienawidzę prasować. Odpowiedz Link
ava.adore Wszystko ;) 13.11.08, 12:02 Moją najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest obrzydliwe, wstrętne, paskudne i niereformowalne lenistwo. Jeśli czytacie Marininę (wiem, że literatura z niższej półki, ale a nuż... ;)), to jestem kapka w kapkę jak jej Kamieńska - tylko jej wybitnych zdolności mi brakuje :( Ale o to, żeby chłop mi zaparzył kawę _BO_MNIE_SIĘ_NIE_CHCE_ sępię identycznie ;) Odpowiedz Link
myszaaa163 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 12:26 Od poczatku czytam to forum,ale jakos nie chce mi sie pisac... Zawsze tak mam :) Straszny ze mnie len: -codziennie rano zakladam dres na pizame i moge tak chodzic caly dzien,zupelnie mi nie przeszkadza; -sniadanie zjem tylko wtedy gdy mam w lodowce zupe,parowki lub salatke bo nalozenie nie wymaga wysilku; -pierwszy poranny spacer z psem przekladam do momentu az pies wyje pod drzwiami; -kuchenka i biurko to przedmioty,na ktorych w moim domu legnie sie nowe zycie; -niecierpie kapci,zostawiam je tam gdzie siadam czyli przed PC,w piatek mam kolo biurka 5 roznych par kapci :); -zawsze lubilam spac wiec zajelam sie handlem przez internet,teraz nawet jak spie to biznes sie kreci; -ogromna niechecia darze sprzatanie i prasowanie,ale nie lubie tez balaganu wiec codziennie ogarniam mieszkanie i czyszcze stoly i blaty,ale podloge myje raz w miesiacu,prasuje gdy sytuacja mnie zmusi; -z wielka namietnoscia zasuszam kwiatki bo nie wolaja o picie...; -okna myje jak mam natchnienie (bardzo rzadko) albo gdy juz nic przez nie nie widac. -tak bardzo nie lubie autobusow,ze gdy nie jestem z kims,kto by mi towarzyszyl to wzywam taksowke; -caly dzien spedzam przed kompem z poczuciem,ze na nic nie mam czasu :D; -zdarza mi sie nosic zle dobrany stanik do bluzek z glebokim dekoltem :); Mam tez oczywiscie dobre strony,z blatow w mojej kuchni w kontrascie do kuchenki mozna jesc. Lubie prac i ukladac ubrania. Uwielbiam gotowac,nie lubie slodyczy i minimum 3 raze dziennie chodze po schodach na 4 pietro :) Odpowiedz Link
origami_21 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 15:18 - jeżdżę wszędzie samochodem, nawet na pocztę (300m) i do sklepu (200m) - w samochodzie walają mi się wszelakie nieorganiczne śmieci, przy czym największą słabość mam do kolekcjonowania pustych paczek po fajkach - ostatnio 37 szt. Auto myte i sprzątane jest przez Małża, któren to pedantem będąc, zwykle omija je szerokim łukiem (na szczęście jeździ swoim). Zbliża się do niego dwa razy w roku przy okazji wymiany opon i właśnie wtedy nie wytrzymuje nerwowo i robi porządki;) - palę i lubię to - gwoli usprawiedliwienia dodam, że nie palę w domu, bo Małż niepalący i dzieci na stanie - podjadanie, zwłaszcza słodyczy jest moją namiętnością, jednakże aktualnie ZNOWU się odchudzam - nie prasuję i nie myję okien - te czynności to przywilej Małża, gotuję w sytuacji kryzysowej jak M. nie ma w domu a dzieci kwiczą o coś na ciepło, resztą obowiązków domowych dzielimy się sprawiedliwie;) - I UWAGA NAJGORSZE: Jesteśmy tak wyrodni, że na urlop jeździmy sami tzn. bez dzieci, jednocześnie zapewniając im dużo ciekawsze atrakcje niż oglądanie migdalących się i alkoholizujących rodzicieli. Wakacje wszak to czas rozrywki i dla starych i dla młodych:) Odpowiedz Link
monika3411 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 15:23 Podoba mię sie baaardzo pomysł na wakacje :-) ZNOWU się odchudzam.... ehhhh skąd ja to znam... też się odchudzam całe życie :-) Małż myjący okna... no no..... pozazdrościć ;-) (mój odkurza, zmywa, ścieli łóżka) :-))) Odpowiedz Link
schaetzchen Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 18:08 Mało sportu. Za dużo jedzenia wieczorem. Słomiany zapał. Lenistwo w przyswajaniu języków obcych. Odpowiedz Link
madzioreck Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 14.11.08, 09:54 W moim aucie to samo. Góry śmieci. I palę w aucie. Ha :D Odpowiedz Link
elrosa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 14.11.08, 19:38 Oj, wiele :) Malować nie maluję się nigdy. Rano wstaję rozczochrana i jeśli nie mam w tym dniu zajęć, potrafię przez cały dzień się nie uczesać ani nie umyć głowy. Wyszukana potrawa kuchni wschodniej w moim wydaniu to kurczak z jakimś chińskim fiksem. Podjadam czekoladki, orzeszki, chipsy, krakersy, co mi pod rękę wpadnie. Fakt, często robię różne surówki i sałatki, coby zdrowiej podgryzać ;) Na uczelnię dojeżdżam tramwajem, i to koniecznie takim, który ma przystanek prawie pod drzwiami mojego instytutu (jest jeszcze inny, ale jeździ dalej, więc dla mnie mógłby nie istnieć ;)) Ciasta lubię. Jeść. Fioł na punkcie własnoręcznie wykonanej biżuterii już mi przeszedł, bo nie mam gdzie składować koralików. Literatury z górnej półki nie czytuję, bom niskie dziewczę i sięgnąć nie sposób. Na aqua aerobik chodzę tylko dlatego, że na uczelni każą wyrobić wf i lubię wodę, ale Otylia Jędrzejczak to nie jestem. Jestem gospodarna o tyle, o ile można tak nazwać zżeranie wszystkiego, co się jeszcze w lodówce nie rusza (bo się zaraz zepsuje, i jakieś nóżki mu jeszcze wyrosną...). Rozważna? To już chyba bardziej romantyczna. A zrównoważona jestem tylko do czasu, gdy nie zostanę sama- wtedy wszystkie emocje ze mnie wychodzą :) Odpowiedz Link
helenka333 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 14.11.08, 21:40 -notorycznie spozniam sie do pracy, nawet na 15 (bo przed praca zawsze musze posiedziec na forum)i ciagle sobie obiecuje, ze wezme sie za szukanie nowej pracy ale jakos nie moge sie zebrac - nie pamietam kiedy bylam ostatnio na zajeciach (mam nadz, ze mnie jeszczeze studiow nie wywalili??!!) -moje gotowanie grozi katastrofa, a napewno stratami materialnymi- w ciagu tygodnia spalilam 2 garnki :/ -lubie porzadek ale moj pokoj swiadczy cos przeciwnego -jak tylko dostane wyplate to juz jej nie mam:P (wlasnie kiedy wyplata??) -bywam zazdrosna i zaborcza (ale walczez tym, walcze ;)) juz wiecej nie pamietaj (czyt. nie chce sie przyznac) za wszystkie grzechy serdecznie zaluje... ;)))) Odpowiedz Link
sbarazzina Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 15.11.08, 00:21 Wbrew ideałowi mieszkam w akademiku. Jak się mnie ktoś pyta gdzie mieszkam, to zawsze się wstydzę, bo w sumie to głownie wbrew moim przekonaniom jest. Ale co ja poradzę, że nienawidzę sprzątać, a tu mam w cenie sprzątanie pokoju raz w tyg... A cena baaaardzo korzystna:) I jeszcze sauna i fitnes:) Przynajmniej gospodarna jestem:) No i leń jestem paskudny i mam ogromne wyrzuty sumienia, że siedzę przed kompem zamiast czytać lit naukową :( A tak poza tym wszystko zgodnie z ideałem ;) Odpowiedz Link
sbarazzina Re: aaaa i najważniejsze 15.11.08, 00:25 Nie posiadam TŻ :))) No już pewien czas singielką jestem. Za dużo się włóczę po świecie i tak jakoś ustatkować się nie mogę (tak sobie wmawiam, tak naprawdę mam paskudny charakter i nikt mnie nie chce:))). Odpowiedz Link
olusimama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 15.11.08, 19:24 hm, zdaje się, że wszystko robię wbrew ;-) luliluli napisała: > - codziennie jest piękna, zadbana, uczesana, pomalowana (raz w > tygodniu pozwala sobie na chodzenie w piżamie), często myję włosy tuż przed pójściem spać i rano one się nadają wyłącznie do związania gumką. Żadne układanie, suszenie, mycie ich rano nie wchodzi w grę, wolę spać. Z makijażem bywa różnie, raczej się maluję, ale czasem mi się nie chce, albo czasu za mało. W weekendy nigdy, chyba, że wychodzę na imprezę albo do teatru. Do kina już niekoniecznie ;-P > - na śniadanie jada naleśniki, na obiad gotuje wyszukaną potrawę > kuchni dalekowschodniej, He he he, tyle powiem. Na śniadanie jem szybką kanapkę, a dziecko jeszcze szybsze płatki z mlekiem. Obiadów nie gotuję w tygodniu, bo córka je w szkole a ja nie muszę, w weekendy też bez fanatyzmu, często to jest pizza na telefon albo bar mleczny jak dzisiaj. > - w międzyczasie oczywiście nie podjada - podgryza bakalie, albo > raczy się sałatką z niskokalorycznym (lub samodzielnie zrobionym) > majonezem, a najlepiej bez, drożdżówka raczej, niestety. > - do pracy jedzie rowerem, idzie pieszo lub co najmniej nie > korzysta z windy, na rowerze właściwie nie umiem jeździć, ledwo trzymam pion. Do pracy jeżdżę autobusem. No, na łyżwach jeździmy z Młodą od tygodnia. > - w wolnych chwilach robi ciasta, konstruuje samodzielnie biżuterie > lub wyrabia kosmetyki, ewentualnie zaczytuje się literaturą z > wysokich półek, w wolnych chwilach oglądam ściągnięte z sieci seriale, siedzę w internecie i czytam literaturę łatwą, lekką i przyjemną. > - uprawia ciekawy sport - chodzi na pilates, jogę, taniec brzucha, wciąż w sferze planowania, zamierzam się zapisać na salsę solo i tak zamierzam i zamierzam i zamierzam... > - jest gospodarna, rozważna, dojrzała i zrównoważona. rotfl ;-) > Jaka Wasza cecha zupełnie nie współgra z tym wizerunkiem? Wszystkie? hm. Odpowiedz Link
zooba Ok, przyznam się 15.11.08, 19:24 - stanik zdejmuję zaraz po przyjściu do domu, a nawet jeszcze w pracy, niezależnie czy dobry rozmiarowo czy nie. Nie lubie odzieży blisko ciała. - nie czytam dzieciom, wiem, cała Polska a ja nie... - okna myję nie wiem jak rzadko, dwa razy w roku na pewno - czytelnictwo toaletowe uprawiam, inne też bezgranicznie ze szkodą dla rodziny - wyrzucam jedzenie, tzn. najpierw hoduje pleśń a potem wyrzucam bez wyrzutów sumienia -inne przemilczę. Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Ok, przyznam się 15.11.08, 21:30 zooba napisała: > - stanik zdejmuję zaraz po przyjściu do domu, a nawet jeszcze w pracy, > niezależnie czy dobry rozmiarowo czy nie. Nie lubie odzieży blisko ciała. To samo. :-) No może nie w pracy. ;-) Ale praktycznie więcej chodzę bez stanika niż w. Odpowiedz Link
wera9954 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 15.11.08, 19:33 Teraz się przyznam do swojego najgorszego grzechu: noszę źle dobrany stanik. Odpowiedz Link
a_girl Ja też... 15.11.08, 21:26 Wciąż nie mogę dostać dobrego rozmiaru, a nie zawsze i nie w każdej bluzce wypada świecić sutkami... :/ W dodatku wydaje mi się, że od nienoszenia żadnego stanika biust mi trochę zwiotczał :(. Teraz szykuję się na Julię z Comeximu, no i cały czas czekam na Effuniaka, więc może wkrótce... Odpowiedz Link
wera9954 Re: Ja też... 16.11.08, 20:21 A ja sobie kupię Rio, które prawdopodobnie będzie dobre, ale dopiero w grudniu. PS ktoś może wie, czy na 68 cm pod biustem dobrać 60, czy 65? Odpowiedz Link
martulka_s Re: Ja też... 16.11.08, 20:45 wera9954 napisała: > PS ktoś może wie, czy na 68 cm pod biustem dobrać 60, czy 65? Jeśli masz warstewkę "ocieplacza" i jesteś ściśliwa, bierz 60. Inaczej, nie ryzykuj, bo możesz się nie zapiąć. Ono jest ścisłe. Odpowiedz Link
nanah cudowny ten wątek:) 16.11.08, 16:28 U mnie znajdzie się tego całkiem sporo:) Nie cierpię zmywać i sprzątać, muszę mocno mobilizować się do podlewania kwiatów. Bardzo lubię moich znajomych, ale zdarza mi się sporo zwlekać z odpisywaniem na listy. Za dużo czasu zajmuje mi Internet. Nie chce mi się zabrać za pracę magisterską. Raczej nie prasuję ubrań. Czytam Pudelka i oglądam w Internecie Fabrykę Gwiazd:) Nie uczę się codziennie języków (chociaż to w sumie lubię i wiem, że warto). Tyle ciekawych książek czeka na półce, aż się za nie wezmę. Odpowiedz Link
jolka-pol-ka to straszne! 16.11.08, 21:03 Bosz... tak czytam, czytam i myślę sobie jakie my jesteśmy OKROPNE i dobrze nam tak! Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: to straszne! 16.11.08, 22:35 mi super ;) zamiast odkurzać cały dzień sie leniłam ;) życie jest takie ładne czasami ;) Odpowiedz Link
a_girl Re: to straszne! 17.11.08, 18:27 a tam zaraz okropne ;p no i co komu z tego przyjdzie, że umyję ten kubek? albo że będę myć podłogę raz na miesiąc, nie raz na tydzień? nawet lepiej dla środowiska jak nie umyję, bo te detergenty przecież nieekologiczne ;) Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: to straszne! 17.11.08, 22:13 a_girl napisała: > a tam zaraz okropne ;p > no i co komu z tego przyjdzie, że umyję ten kubek? albo że będę myć podłogę raz > na miesiąc, nie raz na tydzień? nawet lepiej dla środowiska jak nie umyję, bo t > e > detergenty przecież nieekologiczne ;) No i biorąc pod uwagę, że sprzątanie, to i tak syzyfowa robota, zupełnie obojętnie kiedy się za nią zabierzemy. ;-) I jeszcze taka ciekawostka. Podobno ludzie dbający przesadnie o porządek próbują wyrównać tym bałagan w głowie. ;-) Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: to straszne! 17.11.08, 22:44 kurka wodna, to ja mam super uporządkowany mózg chyba ;) dzięki :D to 1 dobra wiadomość w tym tygodniu :D Odpowiedz Link
effka454 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 16.11.08, 21:20 - nie maluję się, wlosy mam wycieniowane tak, aby nie wymagały modelowania i na tyle dlugie by dało się je zwiazac - na śniadanie kanapki dla mnie i małża, chrupki z mlekiem dla młodych (robimy na zmianę: jednego dnia ja, następnego TZ) - no nie podjadam, chyba że PMS to wtedy ratuję się czekoladą najchętniej gorzką, a już najchętniej taką 80% kakao - obiady (gotowane głównie ze względu na dzieci) szybkie i łatwe: gęste zupy na 3 dni, nalesniki hurtem (nadzienie tylko wymyślamy), jakieś makarony z sosami różnymi itp. Ale zdarza się też pizza lub kebab, czasami kupne pierogi i inne pólprodukty. - wożę się samochodem, wymowką dla mnie jest od- i przywożenie dzieci do/ze szkoły oraz zakupy, ktore nie chca iść za mną o własnych silach - w wolnych chwilach siedze przed kompem, lub czytam literaturę lekką latwą i przyjemn - ponieważ dzieci chodza na zajęcia basenowe to doszłam do wniosku, żę zamiast siedzieć na widowni, lub kursowac w te i z powrotem, lepiej wykorzystać ten czas na pływanie, luliluli napisała: > - jest gospodarna, rozważna, dojrzała i zrównoważona. tego punku chyba nie będę rozwijała ;P co najwyżej mogę dodac, ze nie cierpię prasowania, więc staram się kupować ciuchy które tego nie wymagają, odkurzanie coraz częściej zrzucam na dzieci (swoje pokoje i tak muszą odkurzyć, to mogą pojechać odkurzaczem kawalek dalej, czyż nie ;)) okna myje mąż, ale też nie mamy w tym kierunku jakiś wygórowanych wymagań co do częstotliwości. i nie chodzę w kapciach (a dywanu w domu nie uświadczysz), co przejął mój mąż i od początku swego żywota praktykują dzieci, przy czym najśmieszniej bylo jak poszły kolejno do przedszkola, gdzie jak wiadomo istnieje obowiązek kapciowy, i panie przedszkolanki co i rusz stwierdzały, ze moje kapci na nogach nie mają i nie wiadomo gdzie te kapcie są. Odpowiedz Link
mleko_w_tubce Wszystko! 24.06.09, 03:29 Jakim cudem ja nigdy wcześniej nie zobaczyłam tego wątku? Toż on idealnie stworzony dla mnie: - nie mogę się zebrać do pisania pracy mgr mimo, że absolutorium już mam od miesiąca a muszę się obronić przed październikiem - na drugim kierunku jeszcze nie zdąrzyłam oddać indeksu po sesji zimowej, za co mnie tydzień temu skreślili z listy studentów - jem tylko niezdrowe rzeczy. Na owoce mam uczulenie, warzyw nie znoszę. Uwielbiam wszelkiego rodzaju fast-foody i jadam je przynajmniej 2 razy w tygodniu. Dzień bez czekolady jest dniem straconym. Najlepsza pora na posiłek to około 2 w nocy - śpię. Za dużo śpię. Kładę się spać bardzo późno co nadrabiam późnym wstawaniem. Raz zdarzyło mi się zaspać na "Fakty" - palę jak smok i uwielbiam to. Nigdy jeszcze nie próbowałam rzucić, bo niby po co? - jestem totalną bałaganiarą. Łóźka nie ścielę nigdy. Kiedyś po wrzuceniu brudnej pościeli do prania przez tydzień spałam bez poszewek, bo mi się nie chciało zakładać. Sterta ubrań wędruje z łożka na fotel komputerowy, w zależności z czego akurat korzystam- czy z łóźka czy z komputera. Wczoraj pierwszy raz od roku posprzątałam biurko, bo zaczęłam sie do niego przyklejać. - nie prasuję. Nie noszę ciuchów, które wymagają prasowania, a jeśli wymagają to staram się porządnie powiesić po praniu i wtedy juz nie trzeba prasować;) - nie nauczyłam się parkować. Mam prawo jazdy od 2 lat - od 2 miesięcy jeżdżę stale samochodem. Ostatnio miałam jeden dzień bez samochodu to do pracy pojechałam taksówką - nie uprawiam żadnych sportów, nie licząc schodzenia po schodach o ile akurat nie mam na sobie szpilek. Uwielbiam pływać. Raz na rok zdarza mi się pójść na basen skąd wychodzę zachwycona i z silnym postanowieniem, że od teraz przynajmniej 2 razy w tygodniu. Zazwyczaj chodzenie kończy się po 3 wizycie basenie. - zdarza mi się chodzić w stanikach sprzed uświadomienia, jeżeli dekolt bluzki/sukienki tego wymaga. - nie używam kremów, balsamów mimo, że mam totalnie przesuszoną skórę. Kupuje sobie czasem takie wynalazki ale po kilku dniach zapominam ich użyć Na swoja obronę dodam, że umiem gotować i piec ciasta i lubię o ile mi się akurat chce ;). Oczywiście robie tylko te niezdrowe rzeczy. Na całe szczęście mam zmywarkę;) Nigdy tez nie wyjdę z domu bez umycia włosów i makijażu. Jak się spieszę to rezygnuję z suszenia Nigdy też nie wychodzę bez śniadania, bo bez tego zdarza mi sie mdleć, ale nienawidzę jedzenia rano. Oczywiście śniadanie musi być na słodko ;) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 08:01 Och jaki cudooowny wątek! Nie przyznam sie do wszystkiego, co robię wbrew, bo się spalę ze wstydu, w dodatku nie chciało mi sie (tak!) przeczytać całości, a już muszę się wpisać. Chcialam sie jednak podzielic refleksją dotyczącą ideału - zdarzyło mi sie dwa razy uslyszeć miłe komplementy odnośnie do porządku w moim domu. Raz koleżanka chciała zatrudnic Antheę Turner by ta poukładała mi książki, co mnie oburzyło do głębi, no bo co w końcu, kurcze blade! Akurat książki lubie mieć tematycznie, a nie kolorem okładem czy rozmiarem. Ale to tak nieporządnie wygląda i masz tego całą wielką ścianę - ripostowała koleżanka. To na drzewo. Od tego czasu u mnie nie była. Chyba od tego czasu sie nie widziałyśmy wręcz ;) Inna stwierdziła, że chyba nigdy nie czyściłam opiekacza. No fakt. To trzeba drania czyścić? Po co? Jak skapnie ser i sie przypali, to wyczyszczę... Dlaczego ludzie mi mówią takie rzeczy, ja się pytam!? Inne grzechy: - nie prasuję swoich ciuchów, męża owszem, bo nie znoszę patrzeć na nieuprasowane. Od wczoraj krochmalę. Zidiociałam. - nie sprzątam biurka - TERAZ UWAGA!!! Nie podciągam rolet gdzieś do 12-13, bo mi sie nie chce... - pracuję tylko jak już naprawdę muszę. Na szczęście mam hobby, które daje mi ODROBINĘ, ale zawsze jakieś dochody. - Nie odkurzam, bo nie znoszę. - Nie zmywam, ale też - UWAGA - nie wkładm do zmywarki - ostatnio mam nawet wymówkę - chore stopy hahahahaha - piorę. W pralce. Ręcznie tylko staniki i swetry męża i last but not least -> noszę źle dobrany stanik. Biczujcie! Odpowiedz Link
kaga9 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 14:57 Boooskie:) 1. Obżeram się słodyczami, mimo że mi nie wolno (zalecenie gastrologa i pewnie dietetyka też, gdyby mi się chciało do niego pójść:P) i raz na tydzień płaczę, że jestem gruba. 2. Nie uprawiam sportu, bo nienawidzę się męczyć- zawsze miałam tróje z wuefu i psuły mi świadectwo. 2* Nie cierpię gór, bo tam trzeba się wspinać. 3. Wszędzie wpadam w ostatniej chwili. 4. Właśnie umyłam kubek po kawie po 29 godzinach od wypicia. 5. Nie gotuję, nie piekę, nie szydełkuję. 6. Jestem manualnym idiotą i brakuje mi tych wszystkich umiejętności, które powinna mieć (???) pani domu- począwszy od wymodelowania sobie włosów, a skończywszy na nakryciu do stołu (ładnym). 7. Ciągle odkładam wszystko na później, po czym robię to w ostatniej chwili, klnąc soczyście. 8. Od wielu miesięcy nie złożyłam łóżka. 9. Nie umiem oszczędzać i gdyby nie mój mąż, pewnie w połowie miesiąca jadłabym suchy chleb. 10. Nie zawracam sobie głowy pielęgnowaniem urody, nie cierpię balsamów, peelingów i kremów pod oczy. 11. Po domu chodzę w T-shircie męża, za dużym nawet na niego (ustalone przed ślubem- w domu panuje stuprocentowa swoboda ubraniowa). 12. Nie jestem przyjaciółką całego świata. 13. Nie jestem wystarczająco asertywna wobec własnej matki;/ Z rzeczy z pogranicza ideału: nie palę, chodzę do pracy pieszo (bo inaczej mi się nie opłaca- droga na przystanek i z przystanku plus przejazd trwa dłużej niż dojście) i nigdzie nie wychodzę bez makijażu. I codziennie rano i wieczorem myję włosy (to chyba nawet lekka przesada, ale jak nie umyję, mam straszny dyskomfort. Nerwica natręctw?). Śniadania jadam, gdyby mi się zdarzyło nie zjeść, cały dzień byłoby mi niedobrze (ale to wspomniane wyżej kwestie żołądkowe). Odpowiedz Link
kotbert Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 17:00 No to jeszcze ja się pobiczuję publicznie :] - palę, piję i przeklinam - nigdy się nie maluję - nie jadam śniadań, bo nie mogę się odpowiednio wcześnie zwlec z łóżka (a to dlatego, że wieczorami, zamiast iść o rozsądnej godzinie spać, czytam forum i robię idiotyczne quizy na fejsbuku) - od grubo ponad dwóch miesięcy próbuję zrobić prawo jazdy na motor, z miernym skutkiem - nie umiem parkować tyłem - jestem leniwa jak licho - nie prasuję, nie gotuję, nie robię zakupów, ograniczam się do ogarniania mieszkania raz na tydzień, żeby nie utonąć w kocich kłakach. Okna myję 2 razy do roku. Dobra szkoła akademikowa :D - notorycznie zasuszam nasze jedyne 2 kwiatki doniczkowe, bo stoją w pokoju, do którego rzadko zaglądam. - nie znoszę się męczyć, więc nie uprawiam żadnego sportu. Kiedy na drugim roku studiów skończył mi się WF, byłam szczęśliwa jak fretka po tych wszystkich latach męki. - jestem chorobliwie ciekawska i zawsze noszę ze sobą aparat fotograficzny, żeby uwieczniać ludzi w głupich sytuacjach Natomiast co sobie liczę na plus - po mieście jeżdżę prawie wyłącznie komunikacją miejską, manifestując w ten sposób proekologiczną postawę oraz znajdując cenny czas na poczytanie. Oraz uparcie segreguję śmieci. A także, wbrew niechęci do sportu, uwielbiam aktywną turystykę, mój M. ma mnie zwykle dosyć po kolejnym całym dniu ciągania go po całym świecie. No ale to dlatego, że taka forma aktywności zupełnie mnie nie męczy. Odpowiedz Link