co robicie WBREW ideałowi?;)

    • wera9954 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 20:09
      Ja:
      - Wolę mieć utrudniającą odrobienie lekcji stertę czegoś na biurku, niż
      ją sprzątnąć i odrabiać lekcje bezproblemowo ;)
      - Mam zepsute krzesło w pokoju i nie chce mi się iść po niezepsute
      - Jem bez opamiętania, jestem za gruba i nic z tym nie robię, bo nie chce
      mi się odchudzać
      - 85% zawartości mojej szuflady to śmieci
      - Jeśli chodzi o ubieranie, zakładam to, co jest na wierzchu, tego jednak nie
      można uznać za coś bardzo złego, bo mam ciuchy tak skompletowane, że mogę je
      nosić w dowolnych kombinacjach i wyglądam OK. Gorsze jest to, że nierzadko
      zdarza mi się chodzić w nieuprasowanych ubraniach.
      • wera9954 Moje grzechy - odświeżam listę 24.06.09, 13:24
        - Sterta czegoś z biurka znikła, bo ją jakoś upchnęłam w szafce i
        szufladzie
        - Tych śmieci w szufladzie było znacznie więcej niż 85% ;) Tak to
        jest, jak się porządki w szufladzie robi raz na kilka lat :D
        - Pod moim łóżkiem są różne dziwne rzeczy, kiedyś znalazłam tam
        nawet stanik, którego szukałam od miesiąca
        - Nie sprzątnęłam wysypanych cieni z mojej szuflady z kosmetykami
        - Mam stertę ubrań, którą przerzucam z krzesła na łóżko, w
        zależności od tego, czego akurat używam.
        - Nie ścielę łóżka
        - Mój plecak nie został nigdzie sprzątnięty na wakacje, ba, nawet
        nie wyjełam z niego książek
        - Cały rok szkolny się obijałam, tylko w maju trochę się uczyłam,
        ale to naprawdę trochę, jakieś 10 minut dziennie
        - Wszystko w moim pokoju jest zakurzone
        • wera9954 A, i jeszcze jedno 24.06.09, 16:22
          Strasznie przeklinam.
    • ciri1971 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 20:11
      Ja śniadania jem, a jakże...Przeważnie pół bochenka chleba, a miałam
      schudnąć. Ale jestem na Montignacu, więc od ilości przynajmniej nie
      przytyję:)
      Do pracy chodzę pieszo, bo skandalicznie blisko.
      Dziś zmusiłam się do prasowania, ale w zasadzie musiałam przystawić
      sobie pistolet do głowy celem nastraszenia. Za to nie umyłam podłogi-
      klei się nieziemsko, a ja sprawdzam, czy gdzieś się pokazała
      rodzynkowa Eleanor.
      Niskokalorycznej sałatki nie widziałam od miesiąca, za to czekoladę
      widuję bez przerwy...a ciast piec w ogóle nie umiem( a może umiem,
      tylko jeszcze o tym nie wiem?)
      Nie jestem gospodarna ani oszczędna ani...( tu wstawić jakąś zaletę).
    • kasiamat00 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 20:35
      ROTFL. Jestem leniwa, niezrównoważona, wredna, mam bardzo wysoką tolerancję na
      bałagan (lata w akademiku zrobiły swoje ;), gotuję czasami w weekendy, 90%
      posiłków w tygodniu jem na mieście, mój ruch to czasami jakiś spacer, nie maluję
      się zupełnie, w pracy żywię się bardzo słodką kawą, prasuję te ubrania, które
      bezwzględnie muszę (czyli średnio 1 sztukę w miesiącu).
    • ottiss Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 12.11.08, 23:36
      - potafie chodzic w pizamie caly weekend :)
      -scielenie lozka ostatnio polega u mnie na odgarnieciu koldry na bok,zeby bylo gdzie usiasc
      -po schodach musze chodzic,na 4 kamieniczne pietro,na szczescie dopiero od niedawna
      -obecnie w szafie upycham noga i barykaduje krzeslem od biurka :D
      -ciuchy rozmnazaja sie takze na fotelu
      -ksiazki do nauki obecnie zbieraja kurz,dla pozorow czasem je przekladam z miejsca na miejsce
      -po pokoju wala sie pusta butelka po mineralnej :)
      -
      • kuraiko Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 00:22
        żeby to JEDNA butelka po mineralnej... ja mam całe mnóstwo i się nie
        przyznam, gdzie w tym momencie się znajdują, ale po tym jak ostatnio
        dostałam odcisków od cięcia butelek, najzwyklej w świecie mi się nie
        chce ich ciąć i wyrzucić do kontenera...
        • kuraiko Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 00:23
          ale mój jeden pokój właściwie przypomina melinę narkomana, więc to
          chyba nie podpada pod "zwykły" bałagan... :P
        • tfu.tfu podeptać ;) 13.11.08, 02:05
          po co ciąć i tak się męczyć? :P
          • kuraiko Re: podeptać ;) 13.11.08, 02:19
            próbowałam i się odginały z powrotem O__o hm tzn po pocięciu..
            spróbuję podeptać i nie ciąć ;)

            a jak mieszkałam w wieżowcu na 8 piętrze, to kupowałam 5-litrowe
            butle i po jakimś czasie już mi się nie chciało ich ciąć i zrzucałam
            całe butle do zsypu i się tłukły przez całą długość do końca xD
            (taka zabawa typowa dla dzieci)
            • turzyca Zaklada sie glany 13.11.08, 02:48
              tudziez inne rownie mile obuwie. Depcze sie. Jak butelka ma ochote podniesc
              glowe to zakreca sie zakretke.


              Swoja droga dochodze do wniosku, ze butelki za kaucja to niezly pomysl, u nas
              problem butelek nie wystepuje.
              • swierszczowa1 Re: Zaklada sie glany 14.11.08, 19:02
                Ważne żeby po przydepnięciu zakręcić nakrętkę. Wtedy się nie
                rozprostuje.
                • nanah Re: Zaklada sie glany 16.11.08, 16:38
                  Ostatnio widziałam u przyjaciółki mojej mamy zgniatarkę do butelek:)
    • kuraiko wszystko robię wbrew ;) n/t 13.11.08, 00:20
    • lawendowata Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 01:05
      No to u mnie jest chyba w porównaniu do dżungli biurek i bagien podłóg idealny
      porządek - mieszkam z TŻ pedantem, który sprząta, zmywa, zmusza mnie do
      sprzątania, każe mi nosić kapcie i chować ubrania do szafy... :D (ale za to w
      tej szafie to już jakby ktoś nogą dopychał) :P jak mieszkałam w akademiku to
      miałam pokazowy bordel...
      • turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 01:59
        lawendowata napisała:

        >mieszkam z TŻ pedantem, który (...) każe mi nosić kapcie

        Nie no kaaaapcie? Dla mnie to juz bylby powod do zerwania. Nie po to przez lata
        walczylam z ojcem, zeby teraz pozwolic na cos takiego wlasnemu facetowi. Moge,
        podkreslam: moge, zalozyc skarpetki. Jak ktos wykaze odpowiednia ilosc
        zatroskania, a ja mam dobry humor. Ale kapcie?


        Kapcie zakladam wylacznie u potencjalnej tesciowej, ktora specjalnie jezdzila
        kupic moj rozmiar (on tu prawie nie istnieje) i podaje mi je w drzwiach, bo "tu
        tak zimno". Czasem zjem w nich obiad, jesli obiad stal na stole w momencie
        mojego wejscia i od drzwi do stolu doszlam jednym ciurkiem. Jesli po drodze
        siadlam na kanapie albo np. pomagalam w kuchni i siadlam w tym celu na krzesle,
        to kapci nalezy tam szukac, bo u mnie kazde siadniecie wiaze sie ze zdjeciem
        kapci. A potem oczywiscie zapominam ich zalozyc, wiec zostaja tam, gdzie
        siedzialam. Ale jak ktos ma takie hobby, jak odkrywanie kapci w dziwnych
        miejscach, to ja mu nie bede przeszkadzac. Dom ma w sumie 4 poziomy, wiec
        ciekawa jestem, kiedy sie jej to znudzi. ;P
        • kuraiko Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 02:17
          hehe ja też proponuję wszystkim gościom kapcie ;) po pierwsze
          dlatego, że nie mamy całych podłóg zasłanych dywanami, czyli sień,
          hol, kuchnia i łazienki to zimne płytki, schody niczym nie okryte, w
          pokojach dywany nie zasłaniają całej podłogi, a w jednym pokoju ja w
          ogóle nie mam dywanu. po drugie jeśli chodzi o mój jeden pokój, to
          kursują po nim świnki i ktoś mógłby najzwyczajniej wdepnąć w g... bo
          na tle dywanu nie zawsze dojrzę, że narobione :/ a po trzecie -
          jeśli zimny dom to i zimna podłoga...
          • turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 02:47
            W domu rodzinnym patrzac od wejscia sa kafelki, schody z drewnianymi podestami,
            kafelki, schody, klepka i niewielki dywan, schody, kafelki i klepka, schody,
            podloga z desek, schody, podloga z desek + kafelki. W obecnym mieszkaniu: kafle
            kamiennopodobne w przedpokoju, cos na ksztalt lastryka w lazience, linoleum w
            kuchni, podloga z desek i panele.
            Na zadnej z tych powierzchni nie uwazam za stosowne nosic kapci. Skarpetek tez
            nie. Jak mi zimno to predzej zaloze czapke, temperatura stop nie wplywa na moj
            komfort cieplny.
            • the_mariska Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 03:09
              turzyca napisała:
              > W domu rodzinnym patrzac od wejscia sa kafelki, schody z drewnianymi podestami,
              > kafelki, schody, klepka i niewielki dywan, schody, kafelki i klepka, schody,
              > podloga z desek, schody, podloga z desek + kafelki. W obecnym mieszkaniu: kafle
              > kamiennopodobne w przedpokoju, cos na ksztalt lastryka w lazience, linoleum w
              > kuchni, podloga z desek i panele.
              > Na zadnej z tych powierzchni nie uwazam za stosowne nosic kapci. Skarpetek tez
              > nie. Jak mi zimno to predzej zaloze czapke, temperatura stop nie wplywa na moj
              > komfort cieplny.
              Brrr, na samą myśl o chodzeniu bosą stopą po kafelkach mnie wzdrygnęło ;)
              Bo ja mam dokładnie na odwrót. Zawsze najszybciej marzną mi stopy, nawet okutane
              w germańskie bojowe kozaki tudzież glany z grubą skarpetką, na drugim miejscu
              palce u rąk. Na pewno ma to związek z moim anemicznym ciśnieniem krwi :)
              Większość objawów przeziębieniowych zaczyna się u mnie od wychłodzenia stóp, nie
              głowy jakby się mogło zdawać. W zimie śpię w grubaśnych skarpetach, po
              akademikowym lokum chodzę w butach (współmieszkanki nie mogły się nadziwić),
              czasem w ogromnych, puchatych maskotko-kapciach w kształcie króliczków. Bez
              czapki przeżyję. Co organizm to inne potrzeby :)
              • plica Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 07:30
                co czlowiek to inne stopy. mi w sumie zimne jakos szczegolnie by nie przeszkadzaly. ale. jak zmarzną to sikam na potege :)
                • scarlet_agta Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 07:45
                  plica napisała:

                  > co czlowiek to inne stopy. mi w sumie zimne jakos szczegolnie by nie przeszkadz
                  > aly. ale. jak zmarzną to sikam na potege :)

                  Mam właśnie nagły atak śmiechu. Bo przeczytałam "jak zmarzną to sikam na
                  PODŁOGĘ". :)
              • turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 12:23
                the_mariska napisała:


                > Bo ja mam dokładnie na odwrót. Zawsze najszybciej marzną mi stopy, nawet okutan
                > e
                > w germańskie bojowe kozaki tudzież glany z grubą skarpetką, na drugim miejscu
                > palce u rąk. Na pewno ma to związek z moim anemicznym ciśnieniem krwi :)

                Nie masz na odwrot. Ja tez mam anemiczne cisnienie i tez zawsze zimne stopy. No
                to jak sa zawsze zimne, to doprawdy nie robi mi zadnej roznicy, czy sa zimne
                gole, w skarpetkach czy w kapciach. A w kapciach nie da sie siedziec po turecku
                na krzesle (jedna z moich ulubionych pozycji komputerowych.) Podobno pingwiny
                maja jakis mechanizm, ktory powoduje, ze ich stopy sa zawsze zimniejsze od
                reszty ciala, bo matka natura doszla do wniosku, ze jak juz toto musi latac po
                lodzie, to nie ma sensu, zeby sie cieplo marnowalo. Tak wiec ja stosuje
                rozwiazanie pingwinow, tylko doszlam do niego niejako od drugiej strony. :)
                No na odwrot to masz o tyle, ze u mnie od lat jedyna wystepujaca choroba jest
                zapalenie zatok. Czasem jeszcze ostre zapalenie zatok. W inny sposob nie
                choruje, wiec dla mnie jedyna metoda unikania choroby jest grzanie glowy, cala
                reszta moze byc dowolnie wyziebiana.
              • zmijunia.lbn Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 17:36
                Mam tak samo! :D
                W tym roku wywaliłam glany, bo ich na lato nie schowałam i wyrosła na nich
                kilkucentymetrowa warstwa kurzu.. I tak się rozpadały. ^^'
                Na tą zimę muszę sobie kupić coś mega mega ciepłego.
        • lawendowata Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 11:27
          turzyca napisała:

          > lawendowata napisała:
          >
          > >mieszkam z TŻ pedantem, który (...) każe mi nosić kapcie
          >
          > Nie no kaaaapcie? Dla mnie to juz bylby powod do zerwania. Nie po to przez lata
          > walczylam z ojcem, zeby teraz pozwolic na cos takiego wlasnemu facetowi. Moge,
          > podkreslam: moge, zalozyc skarpetki. Jak ktos wykaze odpowiednia ilosc
          > zatroskania, a ja mam dobry humor. Ale kapcie?

          Nie no, wiesz. Trzeba było w wielu sprawach ustalić kompromis :P co do kapci, to
          nawet nie protestuję, bo nie odkurzam aż tak często żeby mi się nic do stóp nie
          przyczepiało jak chodzę. Nie mam dywanów i mam dwa koty. W domu rodzinnym
          chodziłam zawsze bez kapci :P
        • ottiss Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 13:15
          kapcie? niiiiiiieeeeeeeee!!!!! chodze boso lub w skarpetkach. gdy jestem u kogos zawsze odmawiam przyodziania sie w kapcie ,czym wywoluje zdziwienie. nawet moja babcie jeszcze to dziwi i zawsze mi proponuje kapcie gdy u niej jestem(gdy odmawiam-zawsze,ale to zawsze sie dziwi.od wielu lat) :)
        • jul-kaa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 08:32
          Na bieżąco - nie nosiłam kapci całe życie, całe życie mnie tatuś ganiał, bo on
          musi. Ja nie. To mnie pokarało i teraz ja też muszę. Dramat. Nienawidzę kapci!
          Za to w czapce mogę chodzić od września.
          Zawsze przystawiałam szafę krzesłem, jak ciuchy wywalały drzwi. Teraz mam tzw.
          wnękowe z przesuwanymi drzwiami. Wrrr! nie da się dopychać kolanem...

          Jak goście przychodzą, to radzę im, żeby nie zdejmowali butów. Chociaż jak ktoś
          nosi białe skarpetki, to znaczy, że lubi je ręcznie prać z mojego podłogowego
          brudu, nie?

          Czytam składy na opakowaniach łazienkowych. Nawet w gościach... I nawet znam
          jeszcze kilka osób, które tak robią.

          Na przystanek nienawidzę łazić, 10 lat mieszkałam w zasadzie na przystanku (4
          metry od bramy był), teraz mnie pokarało i lezę 10 min. Za to wakacje muszą być
          w ruchu i to sporym - nie znoszę się nie przemieszczać na własnych nogach. W
          młodości chodziłam po górach, a teraz mnie przystanek dobija, no naprawdę...

          W zasadzie jeśli chodzi o ideał, to jestem zawsze do bólu punktualna. Pociąg o
          8.30, jestem na dworcu o 7.40, mąż zanim był mężem potrafił być i o 7.15. Takie
          zboczenie jakieś.
          • kotwtrampkach Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 00:04
            jul-kaa napisała:

            > W zasadzie jeśli chodzi o ideał, to jestem zawsze do bólu punktualna. Pociąg o
            > 8.30, jestem na dworcu o 7.40,

            heh, mnie się zawsze zdawało, ze to nadgorliwość; punktualność byłaby, gdybyś
            przychodziła dokładnie o umówionej godzinie (umówić się z pociągiem? hihi) moze
            w godzinie jego wjazdu na peron?
            :)
            • jul-kaa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 00:08
              Pociąg nie musi kończyć makijażu ;) więc go nie boli, że jestem za wcześnie. Na
              peron schodzę o czasie, więc nic mu nie mów o mojej nadgorliwości ;)

              Jak idziemy z wizyta, to zwiedzamy zawsze okolice, bo przyjscie za wcześnie
              uważamy za wieeelki nietakt :)
              • yaga7 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 09:28
                Mam podobnie z punktualnością.

                Ale ponieważ Luby ma ciut w drugą stronę, więc średnia wychodzi okej i zazwyczaj
                wszędzie jesteśmy o czasie. A nie pół godziny wcześniej / później, jak ja / on
                kiedyś ;))

                I przed imprezą to najczęściej ja czekam na niego, a nie on na mnie, hehe.
                • luliluli Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 10:01
                  u mnie podobnie:) ja wszędzie przed czasem, mąż - 10 minut traktuje bardzo luźno
                  jako "15-40 minut":P jak wyjeżdżamy rano do pracy, ZAWSZE na niego czekam,
                  właściwie nie wiem, czemu nie daję sobie dodatkowych 15 minut snu, skoro właśnie
                  tyle zajmuje mi stanie w drzwiach...
                • agacia2025 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 25.06.09, 15:30
                  eno, jak moj maz- kubek w kubek. Tylko on jest bardzo szprytny. Ja stoje z
                  dzieckiem w drzwiach i czekam na niego (czyt. poganiam), a on jeszcze cos musi
                  skonczyc na kompie... kiedy juz sie od niego odrywa to z udanym wyrzutem do
                  mnie- dlaczgo dziecko jeszcze nie siedzi zapiete w krzeselku samochodowym. Zrobi
                  wszystko abym to ja wyszla na ta co ostatnia jest gotowa:p
      • 100krotna Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 13:56
        lawendowata napisała:

        > No to u mnie jest chyba w porównaniu do dżungli biurek i bagien
        podłóg idealny
        > porządek - mieszkam z TŻ pedantem, który sprząta, zmywa, zmusza
        mnie do
        > sprzątania, każe mi nosić kapcie i chować ubrania do szafy... :D
        (ale za to w
        > tej szafie to już jakby ktoś nogą dopychał) :P jak mieszkałam w
        akademiku to
        > miałam pokazowy bordel...

        O to ja! :) Czy Ty mieszkasz z moim TŻ?? :> Chociaż nie... mnie mój
        zostawił jedną pufkę (dużą) na którą rzucam skotłowane ciuchy i
        układam dopiero jak się przewalają ;) ale że jestem mistrzem w
        kotłowaniu tak, żeby się nie przewalało, więc sprzątam tam wyjątkowo
        rzadko.
        Za to w szafie mam poukładane, bo nie lubię burdlu w szafie (burdlu,
        bo w budrelu to się wiecie co...) Ha.. za to mam w tej szafie
        woreczek, do którego wrzucam po jednej skarpetce... i czasem udaje
        mi się z tego jakieś pary skompletować. Zdarza się, że jedną
        skarpetkę od kompletu mam u siebie, a drugą u rodziców w domu... i
        zupełnie nie wiem, jakim cudem tak się dzieje :D
    • luliluli Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 08:02
      no to ciąg dalszy;P
      - w kwestii kapci - zamiast nich noszę skarpetki, nie lubię kapci,
      - dziś wspomniana góra naczyń w zlewie osiągnęła stan krytyczny -
      nie miałam na czym zjeść śniadania...
      - mam tak straszny debet na karcie, ze nie wiem, jak kupię prezenty
      gwiazdkowe :| wczoraj natomiast kupiłam buty, tak ładnie na mnie
      patrzyły:P
      - okna myję jak zauważam, że w domu jest jakoś mniej światła:P
      - znudziło mi się chodzenie na jogę, obiecałam sobie ćwiczyć w
      domu, ale wałek i mata służą mi ostatnio jedynie to kładzenia się na
      nich przed telewizorem (kanapa w moim domu pojawi się dopiero za
      jakieś dwa tygodnie;)
    • urkye Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:23
      -NIENAWIDZĘ sprzątać!!!!!!!!!! Na myśl o zmywaniu (bleeeee) robi mi się
      niedobrze, unikam jak ognia :D W domu sprzątnę w ostateczności, ale lepiej, żeby
      kto inny to zrobił :) ew. mogę powkładać naczynia do zmywarki-w sumie wesoła
      sprawa-wkurza mnie, jak pozostali domownicy odkładają talerze/kubki obok
      zmywarki, a do zmywarki już nie potrafią... :P Ależ to jest irytujące! I te
      torebki od herbaty-wiecie, że u nas w domu torebki od herbaty wrzuca się do
      brudnych kubków, które nie dotarły do zmywarki, zamiast do śmietnika, który jest
      30 cm dalej? :P
      -czyste ubrania piętrzą się na biurku i cierpliwie czekają, aż je kiedyś schowam
      do szafy:P (już jest lepiej-kilka lat temu potrafiły tworzyć się 50cm stosiki,
      teraz jak jest 10cm to chowam:P)
      -czytam w kiblu:D bardzo lubię:D
      -wożę tyłek samochodem, ALE... :P na uczelnie mam 17 km... ciężko iść piechotą
      :P a autobusy i tramwaje przerabiałam przez 2 lata studiów-ponad 2 godziny w
      jedną stronę z tego mojego końca świata, samochodem to jednak ok.40 minut:) więc
      właśnie :D
      -jestem obrzydliwie leniwa :DDD zawsze 5 razy się zastanowię, czy oby na pewno
      chce mi się jechać na uczelnię. Np. dziś-taka piękna pogoda, a na uczelni
      czekają 2 nudne wykłady... biorąc poprawkę na środowisko:P Lepiej nie odpalać
      autka :D No i w przyszłym tyg. ma być ochłodzenie, może nawet śnieg:P To ja
      chyba zostanę w domu i sobie wyjdę na rower ostatni raz w tym roku :D

      -śniadania jem i nie wyobrażam sobie, że mogłabym zapomnieć :D śniadanie to
      podstawa, uwielbiam porządnie się objeść na śniadanie :D
      -kapcie noszę i bardzo lubię :D i w sumie za bardzo nie rozumiem awersji
      kapciowej :P
      -gotować i piec lubię i na szczęście wychodzi mi to całkiem nieźle :)
      • zmijunia.lbn Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 17:43
        urkye napisała:

        > -kapcie noszę i bardzo lubię :D i w sumie za bardzo nie rozumiem awersji
        > kapciowej :P

        Ja właśnie też. :P
        Owszem, gubię je zawsze, ale noszę dopóki nie zgubię i dla mnie to jest
        normalka. Inna sprawa, że aktualnie zamiast kapci mam dwie różowe porwane
        szmatki, w których chodzić się nie da..
    • ma_go Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:25
      :)
      Nie maluję się, no czasem sypki puder i szminka/błyszczyk.
      Mam jedno "czesadło" w domu i nigdy nie wiem gdzie leży, do tego
      oporne na układanie włosy.
      Efekt-zwykle wygladam jakby piorun w miotłę uderzył, szczególnie na
      porannym spacerze z psem.
      Idealnie mam tylko pozmywane, nie wyobrazam sobie życia bez zmywarki
      (mam od zawsze).Oczywiście, jak warknę na domowników, żeby raczyli
      po sobie naczynia włożyć.
      Nie jestem dojrzała, rozważna i zrównoważona.
      Tylko do bólu punktualna.I nie znoszę wywalania jedzenia, to można
      pod gospodarnośc podciągnąć:)
      Za to wywalam kasę na inne, niekoniecznie potrzebne rzeczy.
    • sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:30
      dużo ;)
      -długi czas palę papierosy, jakiś rok temu zaczęło mi to przeszkadzać, ale nie
      chce mi się rzucić (a może nie mogę?)...
      - od pół roku zapisuje się na kurs prawa jazdy i jeszcze się nie zapisałam
      -moje biuro żyje własnym życiem, (hoduję tam nowe bakterie i nieznane jeszcze
      wirusy ;p)
      - ciuchy mi wypływają z szafy i szafek po nieostrożnym otwarciu
      - nie chce mi się poodkurzać
      - w pracy podczytuje forum ;)
      - do pracy się maluję (coby ludzi nie straszyć ;) ale jak jestem w domu to nie
      widze takiej potrzeby (znaczy jak ktoś przyjdzie to na własną odpowiedzialnośc
      na mnie patrzy ;)
      - nie cierpie prasować (prasuję czasem to co naprawdę muszę, reszta uprasuje sie
      na mnie :)

      A w ogóle to straaaaaszny ze mnie leniuch :D


      • sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 09:32
        miało byś, że moje biurko (domowe) żyje wlasnym życiem :)
        Biurko pracowe jakoś lepiej sie trzyma :D
      • scarlet_agta Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 12:46
        sylwia-osama napisała:

        > - od pół roku zapisuje się na kurs prawa jazdy i jeszcze się nie zapisałam

        To znaczy, że ze mną nie było aż tak źle. Zaczęłam zapisywać się w maju, a
        ostatecznie zapisałam się na kurs pod koniec września. To tylko niecałe 5
        miesięcy ;)
        • sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 13:22
          scarlet_agta napisała:

          > sylwia-osama napisała:
          >
          > > - od pół roku zapisuje się na kurs prawa jazdy i jeszcze się nie zapisała
          > m
          >
          > To znaczy, że ze mną nie było aż tak źle. Zaczęłam zapisywać się w maju, a
          > ostatecznie zapisałam się na kurs pod koniec września. To tylko niecałe 5
          > miesięcy ;)

          To może i ja się w końcu zmobilizuję ;)
          Tym bardziej, że mam serdecznie dość jazdy komunikacją miejską. Mieszkam pod
          Warszawą i codziennie do Warszawy muszę dojeżdzać do pracy. Autobus jeżdzi nie
          za często, ludzi pełno, złom taki że aż strach jechać...ehhh...
          • turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 16:30
            Chcesz namiary na dobra szkole? Ja zdalam za pierwszym razem, mnostwo moich
            znajomych rowniez, bo ucza naprawde swietnie i egzaminatorzy zazwyczaj bardzo
            komplementuja sposob jezdzenia.
            • ma_go Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 16:47
              Ja chcę:), ja!
              Muszę w końcu młodego zapisać na kurs, chłopaków też komplementują?
              • turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 17:03
                Tez. :) Bo oni sposob jazdy komplementuja a nie piekne nogi. ;P

                Szkola nazywa sie Pik i miesci sie na
                Ursynowie. Metrem dojezdza sie naprawde calkiem szybko, az sama bylam zaskoczona
                (ja z Targowka jestem), od metra idzie sie 5 minut, autobusem to jest caly jeden
                przystanek. Maja fajnie rozwiazana czesc teoretyczna, mozna sobie dobierac
                wyklady, jak komu wygodnie. Jazdy sa od 7 do 22. A z instruktorow serdecznie
                polecam pana Eryka. :)


                Maja tez wczasy z prawem jazdy, znam dwie osoby, ktore na nie pojechaly, obydwie
                zadowolone.
                • ma_go Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 20:47
                  Dzięki:), ciut daleko z Bielan.
                  Młody w zimie się pewnie nie zdecyduje, ale na wiosnę przycisnę.
            • sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 18:47
              A co to za szkoła? Chętnie proszę o info. Np na maila osama_sylwia @interia.eu
              :D tylko ja pod Warszawa mieszkam...
              • sylwia-osama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 18:54
                Już przeczytałam w dalszym Twoim poście :) sorry, za szybko napisałam posta nie
                czytając do końca :)
                • schaetzchen Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 19:03
                  O, ja też w Piku zaczynałam (ale to było jakieś 5 lat temu? A może 6? Muszę na prawku sprawdzić). Potem jednak podjęłam decyzję o wczasach z prawem jazdy, ale Pik wtedy jeszcze ich nie robił, więc pojechalam z PZmotem, do Jedlni obok Radomia (w radomiu fajnie się zdaje, bo nie ma tramwajów! Za to same ronda). Mieszka się w domkach kempingowych, domków jest więcej niż kursantów, więc można zabrać lubego/przyjaciólkę.
                  PIK bardzo mi się podobał, właśnie ze względu na dużą elastyczność godzinową. Jedna wada - placyk jest w Piasecznie (przynajmniej wtedy był...) i strasznie dużo czasu traciło się w korkach na dojazd... A nauka jazdy na Puławskiej to w sumie strata czasu.
                  • turzyca Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 19:29
                    Juz w moich czasach placyk byl gdzie indziej, gdzies przy Wyscigach, wiec
                    jechalo sie z 5 minut, ale teraz to i tak niewazne, bo plac jako taki juz nie
                    obowiazuje.
          • scarlet_agta Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 16:57
            sylwia-osama napisała:

            > To może i ja się w końcu zmobilizuję ;)
            > Tym bardziej, że mam serdecznie dość jazdy komunikacją miejską. Mieszkam pod
            > Warszawą i codziennie do Warszawy muszę dojeżdzać do pracy. Autobus jeżdzi nie
            > za często, ludzi pełno, złom taki że aż strach jechać...ehhh...

            To tym bardziej warto skoro dojazd kiepski.
      • velika Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 13:44
        Właśnie mi się przypomniało, ze wychodzę z tego samego założenia-wyprasuje się
        na mnie. Włączam żelazko raz na miesiąc, nienawidzę prasować.
    • ava.adore Wszystko ;) 13.11.08, 12:02
      Moją najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest obrzydliwe, wstrętne, paskudne i niereformowalne lenistwo. Jeśli czytacie Marininę (wiem, że literatura z niższej półki, ale a nuż... ;)), to jestem kapka w kapkę jak jej Kamieńska - tylko jej wybitnych zdolności mi brakuje :( Ale o to, żeby chłop mi zaparzył kawę _BO_MNIE_SIĘ_NIE_CHCE_ sępię identycznie ;)
      • madzioreck Re: Wszystko ;) 13.11.08, 19:46
        Ja czytam :)
    • myszaaa163 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 12:26
      Od poczatku czytam to forum,ale jakos nie chce mi sie pisac... Zawsze tak mam :)
      Straszny ze mnie len:
      -codziennie rano zakladam dres na pizame i moge tak chodzic caly dzien,zupelnie
      mi nie przeszkadza;
      -sniadanie zjem tylko wtedy gdy mam w lodowce zupe,parowki lub salatke bo
      nalozenie nie wymaga wysilku;
      -pierwszy poranny spacer z psem przekladam do momentu az pies wyje pod drzwiami;
      -kuchenka i biurko to przedmioty,na ktorych w moim domu legnie sie nowe zycie;
      -niecierpie kapci,zostawiam je tam gdzie siadam czyli przed PC,w piatek mam kolo
      biurka 5 roznych par kapci :);
      -zawsze lubilam spac wiec zajelam sie handlem przez internet,teraz nawet jak
      spie to biznes sie kreci;
      -ogromna niechecia darze sprzatanie i prasowanie,ale nie lubie tez balaganu wiec
      codziennie ogarniam mieszkanie i czyszcze stoly i blaty,ale podloge myje raz w
      miesiacu,prasuje gdy sytuacja mnie zmusi;
      -z wielka namietnoscia zasuszam kwiatki bo nie wolaja o picie...;
      -okna myje jak mam natchnienie (bardzo rzadko) albo gdy juz nic przez nie nie widac.
      -tak bardzo nie lubie autobusow,ze gdy nie jestem z kims,kto by mi towarzyszyl
      to wzywam taksowke;
      -caly dzien spedzam przed kompem z poczuciem,ze na nic nie mam czasu :D;
      -zdarza mi sie nosic zle dobrany stanik do bluzek z glebokim dekoltem :);

      Mam tez oczywiscie dobre strony,z blatow w mojej kuchni w kontrascie do kuchenki
      mozna jesc. Lubie prac i ukladac ubrania. Uwielbiam gotowac,nie lubie slodyczy i
      minimum 3 raze dziennie chodze po schodach na 4 pietro :)
    • origami_21 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 15:18
      - jeżdżę wszędzie samochodem, nawet na pocztę (300m) i do sklepu
      (200m)
      - w samochodzie walają mi się wszelakie nieorganiczne śmieci, przy
      czym największą słabość mam do kolekcjonowania pustych paczek po
      fajkach - ostatnio 37 szt. Auto myte i sprzątane jest przez Małża,
      któren to pedantem będąc, zwykle omija je szerokim łukiem (na
      szczęście jeździ swoim). Zbliża się do niego dwa razy w roku przy
      okazji wymiany opon i właśnie wtedy nie wytrzymuje nerwowo i robi
      porządki;)
      - palę i lubię to - gwoli usprawiedliwienia dodam, że nie palę w
      domu, bo Małż niepalący i dzieci na stanie
      - podjadanie, zwłaszcza słodyczy jest moją namiętnością, jednakże
      aktualnie ZNOWU się odchudzam
      - nie prasuję i nie myję okien - te czynności to przywilej Małża,
      gotuję w sytuacji kryzysowej jak M. nie ma w domu a dzieci kwiczą o
      coś na ciepło, resztą obowiązków domowych dzielimy się
      sprawiedliwie;)
      - I UWAGA NAJGORSZE:
      Jesteśmy tak wyrodni, że na urlop jeździmy sami tzn. bez dzieci,
      jednocześnie zapewniając im dużo ciekawsze atrakcje niż oglądanie
      migdalących się i alkoholizujących rodzicieli. Wakacje wszak to czas
      rozrywki i dla starych i dla młodych:)
      • monika3411 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 15:23
        Podoba mię sie baaardzo pomysł na wakacje :-)
        ZNOWU się odchudzam.... ehhhh skąd ja to znam... też się odchudzam całe życie :-)
        Małż myjący okna... no no..... pozazdrościć ;-) (mój odkurza, zmywa, ścieli
        łóżka) :-)))
        • schaetzchen Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 13.11.08, 18:08
          Mało sportu.
          Za dużo jedzenia wieczorem.
          Słomiany zapał.
          Lenistwo w przyswajaniu języków obcych.
      • madzioreck Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 14.11.08, 09:54
        W moim aucie to samo. Góry śmieci. I palę w aucie. Ha :D
    • elrosa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 14.11.08, 19:38
      Oj, wiele :)
      Malować nie maluję się nigdy. Rano wstaję rozczochrana i jeśli nie mam w tym dniu zajęć, potrafię przez cały dzień się nie uczesać ani nie umyć głowy.
      Wyszukana potrawa kuchni wschodniej w moim wydaniu to kurczak z jakimś chińskim fiksem.
      Podjadam czekoladki, orzeszki, chipsy, krakersy, co mi pod rękę wpadnie. Fakt, często robię różne surówki i sałatki, coby zdrowiej podgryzać ;)
      Na uczelnię dojeżdżam tramwajem, i to koniecznie takim, który ma przystanek prawie pod drzwiami mojego instytutu (jest jeszcze inny, ale jeździ dalej, więc dla mnie mógłby nie istnieć ;))
      Ciasta lubię. Jeść. Fioł na punkcie własnoręcznie wykonanej biżuterii już mi przeszedł, bo nie mam gdzie składować koralików. Literatury z górnej półki nie czytuję, bom niskie dziewczę i sięgnąć nie sposób.
      Na aqua aerobik chodzę tylko dlatego, że na uczelni każą wyrobić wf i lubię wodę, ale Otylia Jędrzejczak to nie jestem.
      Jestem gospodarna o tyle, o ile można tak nazwać zżeranie wszystkiego, co się jeszcze w lodówce nie rusza (bo się zaraz zepsuje, i jakieś nóżki mu jeszcze wyrosną...). Rozważna? To już chyba bardziej romantyczna.
      A zrównoważona jestem tylko do czasu, gdy nie zostanę sama- wtedy wszystkie emocje ze mnie wychodzą :)
    • helenka333 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 14.11.08, 21:40
      -notorycznie spozniam sie do pracy, nawet na 15 (bo przed praca zawsze musze
      posiedziec na forum)i ciagle sobie obiecuje, ze wezme sie za szukanie nowej
      pracy ale jakos nie moge sie zebrac
      - nie pamietam kiedy bylam ostatnio na zajeciach (mam nadz, ze mnie jeszczeze
      studiow nie wywalili??!!)
      -moje gotowanie grozi katastrofa, a napewno stratami materialnymi- w ciagu
      tygodnia spalilam 2 garnki :/
      -lubie porzadek ale moj pokoj swiadczy cos przeciwnego
      -jak tylko dostane wyplate to juz jej nie mam:P (wlasnie kiedy wyplata??)
      -bywam zazdrosna i zaborcza (ale walczez tym, walcze ;))

      juz wiecej nie pamietaj (czyt. nie chce sie przyznac) za wszystkie grzechy
      serdecznie zaluje... ;))))
    • sbarazzina Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 15.11.08, 00:21
      Wbrew ideałowi mieszkam w akademiku. Jak się mnie ktoś pyta gdzie
      mieszkam, to zawsze się wstydzę, bo w sumie to głownie wbrew moim
      przekonaniom jest. Ale co ja poradzę, że nienawidzę sprzątać, a tu
      mam w cenie sprzątanie pokoju raz w tyg... A cena baaaardzo
      korzystna:) I jeszcze sauna i fitnes:) Przynajmniej gospodarna
      jestem:)

      No i leń jestem paskudny i mam ogromne wyrzuty sumienia, że siedzę
      przed kompem zamiast czytać lit naukową :(

      A tak poza tym wszystko zgodnie z ideałem ;)
    • sbarazzina Re: aaaa i najważniejsze 15.11.08, 00:25
      Nie posiadam TŻ :)))

      No już pewien czas singielką jestem. Za dużo się włóczę po świecie i
      tak jakoś ustatkować się nie mogę (tak sobie wmawiam, tak naprawdę
      mam paskudny charakter i nikt mnie nie chce:))).
    • olusimama Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 15.11.08, 19:24

      hm, zdaje się, że wszystko robię wbrew ;-)

      luliluli napisała:

      > - codziennie jest piękna, zadbana, uczesana, pomalowana (raz w
      > tygodniu pozwala sobie na chodzenie w piżamie),

      często myję włosy tuż przed pójściem spać i rano one się nadają wyłącznie do
      związania gumką. Żadne układanie, suszenie, mycie ich rano nie wchodzi w grę,
      wolę spać. Z makijażem bywa różnie, raczej się maluję, ale czasem mi się nie
      chce, albo czasu za mało. W weekendy nigdy, chyba, że wychodzę na imprezę albo
      do teatru. Do kina już niekoniecznie ;-P


      > - na śniadanie jada naleśniki, na obiad gotuje wyszukaną potrawę
      > kuchni dalekowschodniej,

      He he he, tyle powiem. Na śniadanie jem szybką kanapkę, a dziecko jeszcze
      szybsze płatki z mlekiem. Obiadów nie gotuję w tygodniu, bo córka je w szkole a
      ja nie muszę, w weekendy też bez fanatyzmu, często to jest pizza na telefon albo
      bar mleczny jak dzisiaj.

      > - w międzyczasie oczywiście nie podjada - podgryza bakalie, albo
      > raczy się sałatką z niskokalorycznym (lub samodzielnie zrobionym)
      > majonezem, a najlepiej bez,

      drożdżówka raczej, niestety.

      > - do pracy jedzie rowerem, idzie pieszo lub co najmniej nie
      > korzysta z windy,

      na rowerze właściwie nie umiem jeździć, ledwo trzymam pion. Do pracy jeżdżę
      autobusem. No, na łyżwach jeździmy z Młodą od tygodnia.

      > - w wolnych chwilach robi ciasta, konstruuje samodzielnie biżuterie
      > lub wyrabia kosmetyki, ewentualnie zaczytuje się literaturą z
      > wysokich półek,

      w wolnych chwilach oglądam ściągnięte z sieci seriale, siedzę w internecie i
      czytam literaturę łatwą, lekką i przyjemną.

      > - uprawia ciekawy sport - chodzi na pilates, jogę, taniec brzucha,

      wciąż w sferze planowania, zamierzam się zapisać na salsę solo i tak zamierzam i
      zamierzam i zamierzam...

      > - jest gospodarna, rozważna, dojrzała i zrównoważona.

      rotfl ;-)

      > Jaka Wasza cecha zupełnie nie współgra z tym wizerunkiem?

      Wszystkie? hm.
    • zooba Ok, przyznam się 15.11.08, 19:24
      - stanik zdejmuję zaraz po przyjściu do domu, a nawet jeszcze w pracy,
      niezależnie czy dobry rozmiarowo czy nie. Nie lubie odzieży blisko ciała.
      - nie czytam dzieciom, wiem, cała Polska a ja nie...
      - okna myję nie wiem jak rzadko, dwa razy w roku na pewno
      - czytelnictwo toaletowe uprawiam, inne też bezgranicznie ze szkodą dla rodziny
      - wyrzucam jedzenie, tzn. najpierw hoduje pleśń a potem wyrzucam bez wyrzutów
      sumienia
      -inne przemilczę.
      • pierwszalitera Re: Ok, przyznam się 15.11.08, 21:30
        zooba napisała:

        > - stanik zdejmuję zaraz po przyjściu do domu, a nawet jeszcze w pracy,
        > niezależnie czy dobry rozmiarowo czy nie. Nie lubie odzieży blisko ciała.

        To samo. :-) No może nie w pracy. ;-) Ale praktycznie więcej chodzę bez stanika niż w.
    • wera9954 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 15.11.08, 19:33
      Teraz się przyznam do swojego najgorszego grzechu: noszę źle dobrany stanik.
      • a_girl Ja też... 15.11.08, 21:26
        Wciąż nie mogę dostać dobrego rozmiaru, a nie zawsze i nie w każdej bluzce
        wypada świecić sutkami... :/ W dodatku wydaje mi się, że od nienoszenia żadnego
        stanika biust mi trochę zwiotczał :(. Teraz szykuję się na Julię z Comeximu, no
        i cały czas czekam na Effuniaka, więc może wkrótce...
        • wera9954 Re: Ja też... 16.11.08, 20:21
          A ja sobie kupię Rio, które prawdopodobnie będzie dobre, ale dopiero w grudniu.
          PS ktoś może wie, czy na 68 cm pod biustem dobrać 60, czy 65?
          • martulka_s Re: Ja też... 16.11.08, 20:45
            wera9954 napisała:

            > PS ktoś może wie, czy na 68 cm pod biustem dobrać 60, czy 65?

            Jeśli masz warstewkę "ocieplacza" i jesteś ściśliwa, bierz 60. Inaczej, nie
            ryzykuj, bo możesz się nie zapiąć. Ono jest ścisłe.
    • nanah cudowny ten wątek:) 16.11.08, 16:28
      U mnie znajdzie się tego całkiem sporo:)
      Nie cierpię zmywać i sprzątać, muszę mocno mobilizować się do podlewania
      kwiatów. Bardzo lubię moich znajomych, ale zdarza mi się sporo zwlekać z
      odpisywaniem na listy. Za dużo czasu zajmuje mi Internet. Nie chce mi się zabrać
      za pracę magisterską. Raczej nie prasuję ubrań. Czytam Pudelka i oglądam w
      Internecie Fabrykę Gwiazd:) Nie uczę się codziennie języków (chociaż to w sumie
      lubię i wiem, że warto). Tyle ciekawych książek czeka na półce, aż się za nie wezmę.
    • jolka-pol-ka to straszne! 16.11.08, 21:03
      Bosz... tak czytam, czytam i myślę sobie jakie my jesteśmy OKROPNE i
      dobrze nam tak!
      • tfu.tfu Re: to straszne! 16.11.08, 22:35
        mi super ;) zamiast odkurzać cały dzień sie leniłam ;) życie jest takie ładne
        czasami ;)
      • a_girl Re: to straszne! 17.11.08, 18:27
        a tam zaraz okropne ;p
        no i co komu z tego przyjdzie, że umyję ten kubek? albo że będę myć podłogę raz
        na miesiąc, nie raz na tydzień? nawet lepiej dla środowiska jak nie umyję, bo te
        detergenty przecież nieekologiczne ;)
        • madzioreck Re: to straszne! 17.11.08, 18:44
          Święte słowa :D
        • pierwszalitera Re: to straszne! 17.11.08, 22:13
          a_girl napisała:

          > a tam zaraz okropne ;p
          > no i co komu z tego przyjdzie, że umyję ten kubek? albo że będę myć podłogę raz
          > na miesiąc, nie raz na tydzień? nawet lepiej dla środowiska jak nie umyję, bo t
          > e
          > detergenty przecież nieekologiczne ;)

          No i biorąc pod uwagę, że sprzątanie, to i tak syzyfowa robota, zupełnie obojętnie kiedy się za nią zabierzemy. ;-) I jeszcze taka ciekawostka. Podobno ludzie dbający przesadnie o porządek próbują wyrównać tym bałagan w głowie. ;-)
          • tfu.tfu Re: to straszne! 17.11.08, 22:44
            kurka wodna, to ja mam super uporządkowany mózg chyba ;)
            dzięki :D to 1 dobra wiadomość w tym tygodniu :D
    • effka454 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 16.11.08, 21:20
      - nie maluję się, wlosy mam wycieniowane tak, aby nie wymagały modelowania i na
      tyle dlugie by dało się je zwiazac
      - na śniadanie kanapki dla mnie i małża, chrupki z mlekiem dla młodych (robimy
      na zmianę: jednego dnia ja, następnego TZ)
      - no nie podjadam, chyba że PMS to wtedy ratuję się czekoladą najchętniej
      gorzką, a już najchętniej taką 80% kakao
      - obiady (gotowane głównie ze względu na dzieci) szybkie i łatwe: gęste zupy na
      3 dni, nalesniki hurtem (nadzienie tylko wymyślamy), jakieś makarony z sosami
      różnymi itp. Ale zdarza się też pizza lub kebab, czasami kupne pierogi i inne
      pólprodukty.
      - wożę się samochodem, wymowką dla mnie jest od- i przywożenie dzieci do/ze
      szkoły oraz zakupy, ktore nie chca iść za mną o własnych silach
      - w wolnych chwilach siedze przed kompem, lub czytam literaturę lekką latwą i
      przyjemn
      - ponieważ dzieci chodza na zajęcia basenowe to doszłam do wniosku, żę zamiast
      siedzieć na widowni, lub kursowac w te i z powrotem, lepiej wykorzystać ten czas
      na pływanie,

      luliluli napisała:
      > - jest gospodarna, rozważna, dojrzała i zrównoważona.
      tego punku chyba nie będę rozwijała ;P

      co najwyżej mogę dodac, ze nie cierpię prasowania, więc staram się kupować
      ciuchy które tego nie wymagają,
      odkurzanie coraz częściej zrzucam na dzieci (swoje pokoje i tak muszą odkurzyć,
      to mogą pojechać odkurzaczem kawalek dalej, czyż nie ;))
      okna myje mąż, ale też nie mamy w tym kierunku jakiś wygórowanych wymagań co do
      częstotliwości.
      i nie chodzę w kapciach (a dywanu w domu nie uświadczysz), co przejął mój mąż i
      od początku swego żywota praktykują dzieci, przy czym najśmieszniej bylo jak
      poszły kolejno do przedszkola, gdzie jak wiadomo istnieje obowiązek kapciowy, i
      panie przedszkolanki co i rusz stwierdzały, ze moje kapci na nogach nie mają i
      nie wiadomo gdzie te kapcie są.
      • mleko_w_tubce Wszystko! 24.06.09, 03:29
        Jakim cudem ja nigdy wcześniej nie zobaczyłam tego wątku? Toż on
        idealnie stworzony dla mnie:
        - nie mogę się zebrać do pisania pracy mgr mimo, że absolutorium już
        mam od miesiąca a muszę się obronić przed październikiem
        - na drugim kierunku jeszcze nie zdąrzyłam oddać indeksu po sesji
        zimowej, za co mnie tydzień temu skreślili z listy studentów
        - jem tylko niezdrowe rzeczy. Na owoce mam uczulenie, warzyw nie
        znoszę. Uwielbiam wszelkiego rodzaju fast-foody i jadam je
        przynajmniej 2 razy w tygodniu. Dzień bez czekolady jest dniem
        straconym. Najlepsza pora na posiłek to około 2 w nocy
        - śpię. Za dużo śpię. Kładę się spać bardzo późno co nadrabiam
        późnym wstawaniem. Raz zdarzyło mi się zaspać na "Fakty"
        - palę jak smok i uwielbiam to. Nigdy jeszcze nie próbowałam rzucić,
        bo niby po co?
        - jestem totalną bałaganiarą. Łóźka nie ścielę nigdy. Kiedyś po
        wrzuceniu brudnej pościeli do prania przez tydzień spałam bez
        poszewek, bo mi się nie chciało zakładać. Sterta ubrań wędruje z
        łożka na fotel komputerowy, w zależności z czego akurat korzystam-
        czy z łóźka czy z komputera. Wczoraj pierwszy raz od roku
        posprzątałam biurko, bo zaczęłam sie do niego przyklejać.
        - nie prasuję. Nie noszę ciuchów, które wymagają prasowania, a jeśli
        wymagają to staram się porządnie powiesić po praniu i wtedy juz nie
        trzeba prasować;)
        - nie nauczyłam się parkować. Mam prawo jazdy od 2 lat
        - od 2 miesięcy jeżdżę stale samochodem. Ostatnio miałam jeden dzień
        bez samochodu to do pracy pojechałam taksówką
        - nie uprawiam żadnych sportów, nie licząc schodzenia po schodach o
        ile akurat nie mam na sobie szpilek. Uwielbiam pływać. Raz na rok
        zdarza mi się pójść na basen skąd wychodzę zachwycona i z silnym
        postanowieniem, że od teraz przynajmniej 2 razy w tygodniu.
        Zazwyczaj chodzenie kończy się po 3 wizycie basenie.
        - zdarza mi się chodzić w stanikach sprzed uświadomienia, jeżeli
        dekolt bluzki/sukienki tego wymaga.
        - nie używam kremów, balsamów mimo, że mam totalnie przesuszoną
        skórę. Kupuje sobie czasem takie wynalazki ale po kilku dniach
        zapominam ich użyć

        Na swoja obronę dodam, że umiem gotować i piec ciasta i lubię o ile
        mi się akurat chce ;). Oczywiście robie tylko te niezdrowe rzeczy.
        Na całe szczęście mam zmywarkę;)
        Nigdy tez nie wyjdę z domu bez umycia włosów i makijażu. Jak się
        spieszę to rezygnuję z suszenia
        Nigdy też nie wychodzę bez śniadania, bo bez tego zdarza mi sie
        mdleć, ale nienawidzę jedzenia rano. Oczywiście śniadanie musi być
        na słodko ;)
    • jul-kaa Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 08:01
      Och jaki cudooowny wątek!
      Nie przyznam sie do wszystkiego, co robię wbrew, bo się spalę ze wstydu, w
      dodatku nie chciało mi sie (tak!) przeczytać całości, a już muszę się wpisać.
      Chcialam sie jednak podzielic refleksją dotyczącą ideału - zdarzyło mi sie dwa
      razy uslyszeć miłe komplementy odnośnie do porządku w moim domu. Raz koleżanka
      chciała zatrudnic Antheę Turner by ta poukładała mi książki, co mnie oburzyło do
      głębi, no bo co w końcu, kurcze blade! Akurat książki lubie mieć tematycznie, a
      nie kolorem okładem czy rozmiarem. Ale to tak nieporządnie wygląda i masz tego
      całą wielką ścianę - ripostowała koleżanka. To na drzewo. Od tego czasu u mnie
      nie była. Chyba od tego czasu sie nie widziałyśmy wręcz ;)
      Inna stwierdziła, że chyba nigdy nie czyściłam opiekacza. No fakt. To trzeba
      drania czyścić? Po co? Jak skapnie ser i sie przypali, to wyczyszczę...
      Dlaczego ludzie mi mówią takie rzeczy, ja się pytam!?

      Inne grzechy:
      - nie prasuję swoich ciuchów, męża owszem, bo nie znoszę patrzeć na
      nieuprasowane. Od wczoraj krochmalę. Zidiociałam.
      - nie sprzątam biurka
      - TERAZ UWAGA!!! Nie podciągam rolet gdzieś do 12-13, bo mi sie nie chce...
      - pracuję tylko jak już naprawdę muszę. Na szczęście mam hobby, które daje mi
      ODROBINĘ, ale zawsze jakieś dochody.
      - Nie odkurzam, bo nie znoszę.
      - Nie zmywam, ale też - UWAGA - nie wkładm do zmywarki - ostatnio mam nawet
      wymówkę - chore stopy hahahahaha
      - piorę. W pralce. Ręcznie tylko staniki i swetry męża

      i last but not least -> noszę źle dobrany stanik. Biczujcie!
    • kaga9 Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 14:57
      Boooskie:)

      1. Obżeram się słodyczami, mimo że mi nie wolno (zalecenie gastrologa i pewnie
      dietetyka też, gdyby mi się chciało do niego pójść:P) i raz na tydzień płaczę,
      że jestem gruba.
      2. Nie uprawiam sportu, bo nienawidzę się męczyć- zawsze miałam tróje z wuefu i
      psuły mi świadectwo.
      2* Nie cierpię gór, bo tam trzeba się wspinać.
      3. Wszędzie wpadam w ostatniej chwili.
      4. Właśnie umyłam kubek po kawie po 29 godzinach od wypicia.
      5. Nie gotuję, nie piekę, nie szydełkuję.
      6. Jestem manualnym idiotą i brakuje mi tych wszystkich umiejętności, które
      powinna mieć (???) pani domu- począwszy od wymodelowania sobie włosów, a
      skończywszy na nakryciu do stołu (ładnym).
      7. Ciągle odkładam wszystko na później, po czym robię to w ostatniej chwili,
      klnąc soczyście.
      8. Od wielu miesięcy nie złożyłam łóżka.
      9. Nie umiem oszczędzać i gdyby nie mój mąż, pewnie w połowie miesiąca jadłabym
      suchy chleb.
      10. Nie zawracam sobie głowy pielęgnowaniem urody, nie cierpię balsamów,
      peelingów i kremów pod oczy.
      11. Po domu chodzę w T-shircie męża, za dużym nawet na niego (ustalone przed
      ślubem- w domu panuje stuprocentowa swoboda ubraniowa).
      12. Nie jestem przyjaciółką całego świata.
      13. Nie jestem wystarczająco asertywna wobec własnej matki;/

      Z rzeczy z pogranicza ideału: nie palę, chodzę do pracy pieszo (bo inaczej mi
      się nie opłaca- droga na przystanek i z przystanku plus przejazd trwa dłużej niż
      dojście) i nigdzie nie wychodzę bez makijażu. I codziennie rano i wieczorem myję
      włosy (to chyba nawet lekka przesada, ale jak nie umyję, mam straszny
      dyskomfort. Nerwica natręctw?). Śniadania jadam, gdyby mi się zdarzyło nie
      zjeść, cały dzień byłoby mi niedobrze (ale to wspomniane wyżej kwestie żołądkowe).
      • kotbert Re: co robicie WBREW ideałowi?;) 24.06.09, 17:00
        No to jeszcze ja się pobiczuję publicznie :]
        - palę, piję i przeklinam
        - nigdy się nie maluję
        - nie jadam śniadań, bo nie mogę się odpowiednio wcześnie zwlec z łóżka (a to
        dlatego, że wieczorami, zamiast iść o rozsądnej godzinie spać, czytam forum i
        robię idiotyczne quizy na fejsbuku)
        - od grubo ponad dwóch miesięcy próbuję zrobić prawo jazdy na motor, z miernym
        skutkiem
        - nie umiem parkować tyłem
        - jestem leniwa jak licho - nie prasuję, nie gotuję, nie robię zakupów,
        ograniczam się do ogarniania mieszkania raz na tydzień, żeby nie utonąć w kocich
        kłakach. Okna myję 2 razy do roku. Dobra szkoła akademikowa :D
        - notorycznie zasuszam nasze jedyne 2 kwiatki doniczkowe, bo stoją w pokoju, do
        którego rzadko zaglądam.
        - nie znoszę się męczyć, więc nie uprawiam żadnego sportu. Kiedy na drugim roku
        studiów skończył mi się WF, byłam szczęśliwa jak fretka po tych wszystkich
        latach męki.
        - jestem chorobliwie ciekawska i zawsze noszę ze sobą aparat fotograficzny, żeby
        uwieczniać ludzi w głupich sytuacjach

        Natomiast co sobie liczę na plus - po mieście jeżdżę prawie wyłącznie
        komunikacją miejską, manifestując w ten sposób proekologiczną postawę oraz
        znajdując cenny czas na poczytanie.
        Oraz uparcie segreguję śmieci.
        A także, wbrew niechęci do sportu, uwielbiam aktywną turystykę, mój M. ma mnie
        zwykle dosyć po kolejnym całym dniu ciągania go po całym świecie. No ale to
        dlatego, że taka forma aktywności zupełnie mnie nie męczy.
Pełna wersja