to co najważniejsze ...

15.11.08, 10:57
tak mnie dziś naszło ...jesiennie ...
co ma sens ...
Czy w pogoni za czymkolwiek potrafimy się zatrzymać, spojrzeć dookoła, cieszyć chwilą ?
Wczoraj moje "potwory" urządziły sobie bitwę na naszym łóżku ...śmiechową bitwę .
...i patrząc na nich uświadomiłam sobie jakiego dużego mam syna ?!?!?
matko! kiedy on zdążył tak urosnąć ? i dlaczego ja tego nie zauważyłam ?
Gdzie wtedy byłam ???? ... gdzie byłam gdy mojemu mężowi pojawiły sie pierwsze siwe włosy ????
kolejna kolekcja...nieważne problemy...że ktoś powiedział coś lub czegoś nie powiedział...że znów mi przybył kolejny centymetr w biodrach lub pojawiła się nowa zmarszczka....
.. nie nie ,Ninko, mama teraz nie może się z Tobą bawić bo...i masa najdziwniejszych BARDZO WAŻNYCH POWODÓW dla których nie mogę spędzić czasu z siedmioletnią córką ... i ta irytacja ... bo jak to , przecież ja to wszystko z myślą o Niej, o Niej i o reszcie Rodziny !
...i nagle w tym całym zamieszaniu dzieje się COŚ ... coś co karze sie zatrzymać i popatrzec dookoła ...i dobrze jeśli jeszcze można coś zmienić , choć czasu nie da się cofnąć ...
    • tfu.tfu Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 12:14
      pięknie napisałaś :) ja cały czas myślę o tym, że kurodomowienie jednak ma sens,
      że jeśli kobieta decyduje się nie pracować na 2 etety, tylko zostaje w domu, to
      jest jej wybór i powinna miec do tego prawo. ale jak to pogodzić z życiem i jego
      wymaganiami?
      moja nieżyjąca od wielu lat mama pracowała i starała sie być mi ojcem i matką,
      doceniam to, serio. ale z dzieciństwa pamiętam, że była ciagle zmęczona i nie
      miała siły wyjść ze mną na rower, spacer, nad rzekę.
      chciałabym umieć pogodzić pracę z wychowaniem dzieci, chociaż mam świadomość, że
      to się zawsze udaje.
      ściskam Cie serdecznie :)
    • wielebnna Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 12:15
      pięknie to napisałaś
      tak trudno być uważnym na codzienność ale jeśli już uda nam się zatrzymać na
      chwilę to wykorzystajmy ten moment maksymalnie

      dzięki dzieciom udało mi się zatrzymać i bronię czasu z nimi bo mam świadomość,
      że on jest jedyny i niepowtarzalny
    • madzioreck Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 12:26
      effuniak napisała:

      > Czy w pogoni za czymkolwiek potrafimy się zatrzymać, spojrzeć dookoła, cieszyć
      > chwilą ?

      Też mnie tak często nachodzi... Potrafimy, tylko chyba rzadziej niż kiedyś
      ludzie potrafili. Za szybko żyjemy, za dużo pracujemy, za dużo spraw na głowie.
      Moi rodzice też pracowali, a jednak jakoś inaczej było. Mama rano malowała się,
      czesała, prowadziła mnie do przedszkola, po południu bawiła się ze mną, i robiła
      różne rzeczy w domu. Jakoś radośniej i spokojniej było. Mama pracowała do 15, a
      nie do 18. Był kawałek dnia dla siebie. Ja wracam wieczorem i nie wiem, w co
      ręce wsadzić... a najchętniej poszłabym spać. Mimo to staram się dostrzegać
      różne "drobne", ale jakie ważne rzeczy. Coraz częściej zdarza mi się po prostu
      cieszyć, bo dobrą zupę ugotowałam, porozmawiać z mężem czy pobawić z
      siostrzeńcami (dzieci nie mam, więc trudno mi się odnieść), a pirzgnąć w kąt
      sprzątanie, bo to nie ucieknie. Staram się jakoś krzesać z siebie więcej
      energii, mimo zmęczenia spotkać się z przyjaciółmi. Jakiś czas temu z
      przerażeniem uświadomiłam sobie, że pół roku nie widziałam się z przyjaciółmi,
      nie miałam pojęcia, że ten czy tamten znalazł sobie dziewczynę, a drugi się
      zaręczył. Skąd niby miałam wiedzieć, skoro "nie było jakoś czasu", żeby chociaż
      zadzwonić. Teraz to wszystko staram się powoli zmieniać i ustalić na nowo
      hierarchię ważności.
    • ciri1971 Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 13:11
      Och, Effuniaku..Ty to jesteś- nie dość, że piękna, mądra i
      utalentowana, to jeszcze czytasz w myślach:)Dokładnie to samo
      myślałam sobie wczoraj, łącznie z refleksjami na temat wieku syna.
      Często dopiero po fakcie uświadamiam sobie, że coś przegapiłam, a
      coś powinno być inaczej i dlaczego nie widziałam, że dzieje się coś
      ważnego? I zawsze obiecuję sobie, że teraz już będę "żyć uważnie",
      nie przejmować się drobiazgami, cieszyć się każdą chwilą...a potem
      to gdzieś umyka i musi się wydarzyć coś, co ustawia znowu właściwą
      perspektywę.
    • pierwszalitera Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 13:22
      A ja myślę, że temat nie odnosi się tylko do własnej rodziny, a ogólnie do przemijającego czasu. Ile pięknych rzeczy nam codziennie ucieka. Czasem nie odbieramy świadomie nawet przechodzącego uroku pór roku, bo są one dla nas tylko datami i tereminami w kalendarzu. Ja próbuję sobie każdego dnia wziąć czas na świadomą refleksję. Zachwycić się czymś maleńkim, pomyśleć o czymś abstrakcyjnym i nawet pogapić w sufit, i nie myleć o niczym (o niczym ważnym). Nie myśleć tak dorośle i oczywiście, tylko zadziwić się i spojrzeć z innej perspektywy. Wtedy też u ludzi w naszym otoczeniu zauważamy znowu to, co w codziennym chaosie nam bezpowrotnie umyka.
      • zooba Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 19:31
        A propos mijających pór roku - wiecie, nie lubię narzekania na jesień zimę
        wiosnę i upał latem - lubię mgłę (uwielbiam mgłę), lubię mżawkę, lubię wiatr, są
        super.
        • pierwszalitera Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 20:03
          zooba napisała:

          > A propos mijających pór roku - wiecie, nie lubię narzekania na jesień zimę
          > wiosnę i upał latem - lubię mgłę (uwielbiam mgłę), lubię mżawkę, lubię wiatr, s
          > ą
          > super.

          O, ja też. Dlatego spędzam urlopy w najnudniejszym miejscu na świecie. Największą atrakcją jest tam malutki sklepik z zawyżonymi cenami. ;-) A poza tym nic opórcz wiaru, piachu, zimnego morza, mgły, mżawki, ciepłej kurtki w środku lata i zera ludzi. ;-)
          • kura17 Re: to co najważniejsze ... 17.11.08, 10:42
            czy to gdzies w niemczech moze? a jesli tak, to moze podzuelilabys sie tym
            miejscem? my w podobnych spedzamy wakacje, ale na ogol poza sezonem, bo te
            miejsca, ktore my odkrylismy, to jednak w sezonie sa pelne ludzi, buuu...
            • pierwszalitera Re: to co najważniejsze ... 17.11.08, 21:23
              Nie w Niemczech a w Danii. :-) Najpiękniej i najpuściej jest po sezonie. Idealny jest koniec sierpnia, początek września. Kilometrowe plaże, przytulne domki letniskowe. Ja lubię najbardziej okolicę wybrzeża morza północnego w Jutlandii, tak między Ringkobing a Skagen. Za Bałtykiem nie przepadam, ale niektórzy sobie też chwalą. Jednak nastrojowo morze północne bije Bałtyk na łeb. ;-)
    • plica Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 19:27
      ha! skojarzyło mi sie od razu ze ślimakiem pokazywanym na discovery, co jeden pan sie na niego zagapił, a ludzie dookola lazili i sie spieszyli.
      staram sie tak ślimakowac czasami. zagapie sie na mojego meża jak spi, zatrzymam nagle samochód, wysiądę aby pokontemplowac kota na ulicy, zatrzymuje sie nad rozmyslaniem o starzeniu sie moich rodzicow, przemijaniu itd. zawsze w takich chwilach stwierdzam, ze zyje wsrod zywych stworzen i w sumie to kontakty z innymi czynią mnie tym, kim jestem :) jestem czastka wszechswiata, jakkolwiek idiotycznie by to nie zabrzmiało :)
    • zmijunia.lbn Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 21:16
      Żyjemy zdecydowanie za szybko. Moje pokolenie to już porażka totalna. Szkoła,
      szkoła, szkoła. Po co? Ha, żeby się na dobre studia dostać. Po co? Żeby dostać
      dobrą pracę. I niby w tej pracy będzie mi potrzebne wiedzieć, co jest stolicą
      Surinamu?
      Nienawidzę szkoły. Za to, że od niej zależy moje życie. Całe. I chyba właśnie je
      sobie niszczę.
      Niech mnie ktoś zastrzeli. :/
      • pierwszalitera Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 21:22
        Jeszcze się wstrzymaj ze strzelaniem. ;-) Z kilka lat zapomnisz o szkole i będziesz się śmiała sama z siebie. Faktem jest jednak, że szkoła do wielu rzeczy się nie przydaje i jedynym prawdziwym z niej pożytkiem są zawarte w tym czasie przyjaźnie. :-)
      • madzioreck Re: to co najważniejsze ... 15.11.08, 23:19
        Staraj się, ucz się, ale nie patrz na to w ten sposób, że całe życie od tego
        zależy. Życie zależy też od wielu innych spraw. A te studia = dobra praca...
        dobra, dobrze płatna, w której siedzimy po 12 godzin albo lepiej. A uczyliśmy
        się, żeby mieć dobre życie... N
        • wielebnna Re: to co najważniejsze ... 16.11.08, 11:55
          bez przesady z tymi 12 godzinami - ja siedzę zwykle 4 i to nie codziennie
          • effuniak Re: to co najważniejsze ... 16.11.08, 12:35
            może resztę stoisz , coooooooooooooo??????????????????
            :DDDDDDDDDD
            • jolka-pol-ka Re: to co najważniejsze ... 16.11.08, 12:43
              no można jeszcze leżeć (czy się stoi, czy się leży ...)
              • tfu.tfu Re: to co najważniejsze ... 16.11.08, 12:53
                z pracy na pół etatu to się raczej nie da utrzymać ;) chyba że się jest bogatym
                i wtedy można traktować pracę jako hobby ;)
                mam takie jedno marzenie: chcę być rentierem ;)
                • inez69 Re: to co najważniejsze ... 24.11.08, 23:51
                  A kto to rentier?
                  Jeśli powinnam to wiedzieć, to już mi wstyd.
                  • wielebnna Re: to co najważniejsze ... 24.11.08, 23:56
                    rentier żyje z odsetek od posiadanych lokat - są nawet tzw lokaty rentierskie -
                    mnóstwo pieniędzy na lokacie i co miesiąc zgrabna pensyjka z odestek od tychże
                    • inez69 Re: to co najważniejsze ... 25.11.08, 00:26
                      Hmmm... może ja tez się zastanowię nad takim sposobem zarabiania;)))
                      • jolka-pol-ka Re: to co najważniejsze ... 25.11.08, 00:45
                        u nas rentierów niewielu, za to rencistów sporo :)
          • madzioreck Re: to co najważniejsze ... 17.11.08, 17:24
            No nie mówię że nie, tylko pozazdrościć. Ale nie wszyscy mają tak fajnie.
            Niektórzy mają "świetną" pracę, super zarobki, ale kosztem wiecznej nieobecności
            w domu.
      • wera9954 Re: to co najważniejsze ... 17.11.08, 15:12
        zmijunia.lbn napisała:

        > Żyjemy zdecydowanie za szybko. Moje pokolenie to już porażka totalna. Szkoła,
        > szkoła, szkoła. Po co? Ha, żeby się na dobre studia dostać. Po co? Żeby dostać
        > dobrą pracę. I niby w tej pracy będzie mi potrzebne wiedzieć, co jest stolicą
        > Surinamu?
        > Nienawidzę szkoły. Za to, że od niej zależy moje życie. Całe. I chyba właśnie j
        > e
        > sobie niszczę.
        > Niech mnie ktoś zastrzeli. :/
        >
        A ja ją troszeczkę lubię :) Do szkoły samej w sobie mam raczej obojętny
        stosunek, ale dzięki niej poznałam paru fajnych ludzi :) I za to ją odrobinę
        polubiłam.
      • plica Re: to co najważniejsze ... 17.11.08, 22:33
        Po co? Żeby dostać
        > dobrą pracę. I niby w tej pracy będzie mi potrzebne wiedzieć, co jest stolicą
        > Surinamu?

        absolutnie żadna wiedza nie jest nadmiarowa i niepotrzebna. w szkole tyle sie uczymy, aby pozniej moc przyswajac wiecej i wiecej, akurat juz potrzebnych rzeczy
        to takie stereotypowe myslenie wlasnie "przeciez na nic mi sie to nie przyda" - ależ przyda, mozg sie wycwiczy :)
    • mareczkowa Re: to co najważniejsze ... 17.11.08, 11:45
      Ewa, pięknie to napisałaś! Mój syn ma dopiero 19 miesięcy, a ja
      widzę go tylko 2 godziny dziennie wieczorem. Wychowuje go niania.
      Nie chce tak, ale nie mam wyjścia, musze pracować, achciałabym,
      bardzo chciałabym móc spędzać z nim całe dnie.
    • nanah Re: to co najważniejsze ... 19.11.08, 00:29
      Mnie się też wydaje, że się wszyscy mocno zagoniliśmy. Jestem teraz na 5 roku
      studiów i znam tę presję, by wszystko robić szybko i w dużych ilościach -
      najlepiej już pracować za spore pieniądze w korporacji, po nocach pisać pracę
      magisterską i spłacać kredyt na własne mieszkanie. Pewnie to sytuacja
      ekstremalna, ale z przyjacielem muszę już umawiać się z dużym wyprzedzeniem, bo
      on studiuje na dwóch kierunkach, pracuje, robi dodatkowe projekty i nie śpi po
      nocach (notuje też pierwsze kłopoty z sercem!)
      W czasach młodości moich rodziców czy dziadków subiektywnie czas płynął pewnie
      inaczej - ludzie więcej czytali, spotykali się z przyjaciółmi, chodzili na
      spacery. Mam rodzinę na wsi i czasem ich odwiedzam nieustannie się zachwycając,
      jak inaczej tam płynie czas. W najbardziej zapracowanym dniu żniw jest moment na
      kawę i ciasto przy rodzinnym stole:)
      I jeszcze jedno - w badaniach też to jednoznacznie wychodzi - z satysfakcją z
      życia najbardziej pozytywnie skorelowane są bliskie i satysfakcjonujące więzi z
      innymi. Sukces finansowy już takiego związku z poczuciem szczęśliwości nie ma
      (chyba, że poniżej granicy ubóstwa, wtedy oczywiście inaczej). Co więcej, im
      więcej się zarabia tym te pieniądze relatywnie mniej cieszą!
      Tylko jak tu w dzisiejszym świecie nauczyć się rezygnować z przepracowywania się
      na rzecz pielęgnowania więzi i cieszenia się z małym chwil?

      • semele2 Re: to co najważniejsze ... 20.11.08, 23:28
        Zastanawiałam się nad studiowaniem drugiego kierunku. Tylko, cholera... po co?
        Jestem na III roku studiów, które uwielbiam, nauka sprawia mi przyjemność. Po
        dwóch latach przeładowanego programu nareszcie się uspokoiło. Czasu akurat tyle,
        żeby zrobić wszystko na zajęcia, a poza tym przeczytać książkę dla rozrywki,
        mieć normalne życie towarzyskie, obejrzeć film, pojechać gdzieś czasem, dorobić
        parę groszy... Jestem szczęśliwym człowiekiem, może bez Bóg wie jakich
        perspektyw zawodowych, ale z kilkoma pomysłami na przyszłość, nigdy nie zarobię
        kokosów ani nie zbiję majątku, ale powinno mi wystarczyć na tyle, ile mi
        potrzeba. To w imię czego miałabym się teraz zarzynać?
    • jolina3 Re: to co najważniejsze ... 19.11.08, 13:40
      Wydaje mi się, że na wszystko przychodzi czas. I tak naprawdę to
      każdy z nas w odpowiednim czasie dostrzega to co jest najważniejsze
      w życiu. A że czasami jest za późno? Taka jest natura człowiecza -
      trudno jest uczyć się na "błędach" innych. Ciągle nam się wydaje, że
      jeszcze mamy czas na wszystko.
      Ech, ja już to zrozumiałam. Teraz zależy mi na każdej spokojnej
      chwili wytchnienia. Staram się nie biec, tylko rozważnie iść do
      przodu. Moje motto to: "A cóż to jest w stosunk do wieczności?"
      Trochę śmieszne, ale generalnie bardzo prawdziwe. Wszystko nabiera
      innego wymiaru, kiedy spojrzymy tak trochę "z góry" :).
      • effuniak Re: to co najważniejsze ... 20.11.08, 08:16
        Czasem , gdy przechodząc obok , spoglądam na żuli spod sklepu , to nachodzi mnie
        nieodparte wrażenie, że oni są chyba jednak szczęśliwsi niż ja
        Ich wymagania są minimalne a zaspokojenie potrzeb - proste
        Mają jeden określony jasno cel , czas na pogaduchy z kumplami a zanik uczuć
        wyższych powoduje bezstresowe życie

        Nie chciałabym tak żyć ale czy tak nie jest prościej ???????
        • luliluli Re: to co najważniejsze ... 20.11.08, 08:46
          oj, nie sądzę:) żule spod sklepu to w dużej mierze ludzie, którzy
          sobie "nie poradzili" - z normalnym życiem, z życiem w rodzinie czy
          społeczeństwie, albo z chorobą alkoholową. I sądzę, że w ich życiu
          już "się wybrało" samo, że wydaje im się, że takie życie to jedyne
          możliwe. A Ty masz wybór:) a to najważniejsze - choć może
          rzeczywiście trudniejsze. Ale chyba tak jest lepiej. Zawsze możesz
          wybrać drogę żuli;> odradzam
    • luliluli Moje najważniejsze ... 20.11.08, 08:57
      wczoraj późno wróciłam do domu, po cichu się rozebrałam i wskoczyłam
      do ciepłego łóżka. Mój śpiący mąż ułożył się wprost automatycznie w
      kłębek tyłem do mnie i przysunął jak najbliżej, jakby domagając się
      objęcia:) Śpimy tak zawsze odkąd się znamy - czasem wydaje mi się,
      że gdyby tego zabrakło, przestałabym w ogóle sypiać. Są noce, kiedy
      tak mnie to rozmiękcza, że leżę i słucham jego oddechu:)
      Ehh, nie brzmi to jak coś bardzo hmm romantycznego, ale takie jest,
      zwłaszcza, że w życiu "dziennym" i normalnym to raczej ja jestem tą
      zwiniętą w kłębek:)
      Też mnie jakoś tak naszło...jesiennie...;)
      • effuniak Re: Moje najważniejsze ... 20.11.08, 09:43
        to jest bardzo romantyczne i takie ... takie cieplutkie :)

        ...a na żula to się nie nadaję... za dużo we mnie energii i determinacji
        Pewnie to wynika z mojego niełatwego dzieciństwa , że teraz zawsze myślę sobie :
        zaraz ,zaraz ... jak to?... mnie się to nie uda ?? MNIE?????????????
        to kto, jak nie ja to moze zrobić????????

        A ponadto mam za słabą głowę.Po lampce wina moży mnie sen więc kompan ze mnie
        żaden w libacjach :)
        • madzioreck Ewuś 20.11.08, 16:44
          Trening czyni mistrza, stąd wniosek, że za mało trenujesz ;P Dziewczęta, musimy
          Effuniaka potrenować :D
        • ycik Re: Moje najważniejsze ... 20.11.08, 21:53
          effuniak napisała:

          > to kto, jak nie ja to moze zrobić????????

          No właśnie, kto?
          Wszystkie biusciaste w Twoich stanikach pokładaja wielkie nadzieje i czasem to traktujemy Cię wrecz jak stanikowego Mesjasza :) Na pewno taka świadomosć moze być czasem przytłaczająca, ale to właśnie Ty i Twoje podejście do nas i do staników poprawia jakość naszego życia. (górnolotnie zabrzmiało, co?)
          Kobieto, mówie Ci, ze niedługo to Ty nie tylko w pieniądze bedziesz opływac, ale i we wdzięczność setek kobiet. Bo Ty chciałaś dostrzec nasze problemy, wychodzisz naprzeciw wszystkim naszym oczekiwaniom, a nawet kaprysom... Wykorzystujesz to, co bozia dała, dodajesz swój zapał i pracowitość i na pewno wyjdzie z tego świetne przedsięwzięcie...

          Czy takie poczucie, ze dajesz innym nadzieje nie pomaga Ci?

          Mówię Ci, i na pewno niejedna biuściasta się pod tym podpisze JESTES NAM POTRZEBNA!!!!!!!!!!
        • jolka-pol-ka Re: Moje najważniejsze ... 20.11.08, 22:18
          Effuniaku! Miałam całkiem normalne dzieciństwo (na miarę czasów w
          jakich wypadło), ale jedno jest dla mnie najważniejsze - robić
          wszystko w życiu najlepiej jak się potrafi. Jeśli się nie uda, to
          przynajmniej mam świadomość, że zrobiłam co mogłam. Nie jestem
          życiową perfekcjonistką (w sensie czepialską pedantką itp), ale
          jeśli się czegoś podejmuję, to padnę, a zrobię. Nie znoszę
          bylejakości i tumiwisizmu. Dlatego rozważnie wybieram sobie zadania.
          Daje mi to poczucie wewnętrznej równowagi i spokój na co dzień.
          Doskonale rozumiem Twoje osobiste zaangażowanie w dzieło i mocno
          trzymam kciuki za powodzenie. Sława i pieniądze są tylko dowodem na
          to, że zrobiło się kawał dobrej roboty. Podobnie jak Ty po jednym
          kielonku zasypiam, dopiero po kolejnych się rozkręcam. Spóbuj!
    • lukrecjabo Dzisiaj po raz pierwszy przeczytałam Twoje słowa 21.11.08, 15:06
      i bardzo mi pomogły. Dziękuję Ci za nie, mój dzisiejszy nastrój zmienił się w
      sekundzie:)
    • luliluli Re: to co najważniejsze ... 09.12.08, 14:11
      a tak mi wpadło w oko, więc wklejam, bo o relacjach rodzinnych mamy
      okazję dużo ostatnio niedobrego poczytać
      www.andrzejhanisz.pl/blog/2008/06/18/rozmowa-przy-obiedzie/
    • myszaaa163 Re: to co najważniejsze ... 09.12.08, 15:29
      U mnie jakos od zawsze tak to jest,ze jak tylko zbytnio zagalopuje sie w
      codziennej gonitwie to dostaje takiego kopa od zycia,ze musze sie zatrzymac.
      Uwierzylam juz nawet,ze tak byc musi i powinno i widocznie wyscig szczurow nie
      jest mi pisany :)
      A od kopa poprzedniego chwile zadumy i wrazliwosci sa czescia mojej codziennosci.
      Zachwycam sie spadajacymi platkami sniegu,lisciami zlocacymi sie na
      drzewach,promykami slonca rozjasniajacymi swiat. Co dzien przygladam sie TŻ jak
      spi i wsluchuje w jego oddech i ciesze sie jak dziecko z chwil z przyjaciolmi i
      rodzina :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja