kura17
17.11.08, 11:17
od paru lat "walcze" z waga i zawsze wydawalo mi sie, ze "na starosc" (i
zwlaszcza po ciazach) moja przemiana materii po prostu spowolnila i, jedzac
tyle samo, co dawniej, tyje...
ale ostatnio, gdy przeczytalam na zaprzjaznionym forum, co i ile dziewczyny
jadaja, to stwierdzilam, ze to nie moja przemiana materii jest winna, ino...
obzarstwo... tyle, co one jedza w ciagu calego dnia, ja zjadam na jeden
posilek...
staram sie odzywiac racjonalnie i zdrowo. jem 3 razy dziennie, ale solidnie
(tak mi odpowiada, nie pasuje mi zupelnie wersja 5 mniejszych posilkow, wtedy
ciagle jestem glodna i podjadam). rzadko podjadam. slodyczy malo - zwyczajowa
gorzka czekolada po obiedzie, to w zasadzie moj jedyny regularny grzeszek...
cukru prawie wcale, bialej maki prawie wcale... sporo warzyw, malo owocow.
moze jadam troche za tlusto (lubie, zostalo mi z dziecinstwa ;), ale za to
malo wegli (raz dziennie), wiec zgodnie z nowoczesnymi teoriami nie jest tak
zle ;)
troche ruchu mam (ale mogloby byc wiecej)
... i ciagle jestem na granicy nadwagi (BMI mi oscyluje miedzy 24 a 25)...
czy ja jem za duzo?
czy jednak mam slaba przemiane materii?
niby recepta jest jedna - mniej jesc ;)
ale interesuje mnie, jak to jest u Was...
ile jadacie? i co?
i czy szczuple jestescie :)
nie wiem, czy tamto moje zaprzyjaznione forum jest niemiarodajne, czy
rzeczywiscie, zeby byc szczupla (lub normalna - BMI w normie), trzeba sobie
"oszczedzac" jedzenia...
ps. po odpowiednim ostanikowaniu sie (i kupieniu swietnie lezacych spodni ;)
wszyscy mi powtarzaja, ze schudlam :) wiem, ze nie, ale fajne jest takie
empiryczne potwierdzenie teori stanikowych :) bo faktem jest, ze biust mam
swietny w nowych stanikach (mimo, ze mam ich niewiele ;)