evolet
20.11.08, 01:06
Właśnie się uczę do egzaminu magisterskiego [haha, widać, jak się uczę, siedzę
na Lobby, Offtopach i tym podobnych] i jak zwykle mam syndrom jednego dnia:)
Tzn. należę do niezorganizowanych, nieprzykładnych :D studentów i po każdym
egzaminie stwierdzam, że jeszcze jeden dzień i bym była perfekcyjnie
przygotowana;)
Czy Wam też się coś takiego zdarza? Może nie tylko w przypadku egzaminów? Jak
z tym walczyć? Chociaż jak się zastanowię, to jeśli coś mnie wciąga, to nie
mam żadnych problemów z deadline'ami;)
Obrona w piątek, a ja bym mogła odpowiadać na pytania dotyczące fiszbinologii,
wytrzymałości materiałów na przykładzie polskich i brytyjskich marek,
tendencji kolorystycznych i zjawiska sezonowości w kolekcjach producentów,
natomiast moja wiedza ekonometryczna sięgnęła ekstremum i to bynajmniej
maksymalnego;)
Trzymajcie kciuki:D