luliluli
20.11.08, 09:07
No i zaczęło sie... Rano wyszłam z domu ubrana w ciężką warstwę
ciuchów "na zimno" - przed wyjściem otworzyłam parasol i założyłm
kaptur. Wyszłam.
Parasol wywróciło mi na lewą stronę, kaptur zwiało z głowy, w twarz
chlusnął mi deszcz...
O RANYYYYYYYYY! Ja chcę lata! 30 stopni w cieniu, lekkich koszulek,
drinków z parasolką, śpiewania ptaków o poranku, powiewu lekkiego
wietrzyku między koronami drzew pełnych liści!!!
W drodze na przystanek jedną ręką trzymałam kaptur, drugą torebkę i
parasol, który to obracałam co chwilę, bo wiatr wiał z każdej strony
świata. Gdy wysiadłam z autobusu, wdepnęłam w kałużę, następnie
obcas utkwił mi w rozmiękczonej, błotnistej ziemi. Kilkakrotnie
wywracałam parasol na prawidłową stronę. Co jest do cholery???
Czy ktoś zna jakieś plusy takiej pory roku??? Błagam choć o jeden!
bo inaczej oszaleję! wrrr:P