Nie wiem co ze sobą zrobić :/

24.11.08, 18:29
W czwartek skończyłam 26 lat, w związku z czym skończyło mi się ubezpieczenie.
I tak trochę nie wiem co dalej. Skończyłam studia, obroniłam magisterkę,
poszłam na studia podyplomowe, gdzie dyplomu już nie zrobiłam bo straciłam
serce, zabrakło mi umiejętności i zrobiły się spięcia z promotorem. Odstawiłam
na czas nieokreślony.
Tak sobie myślę że zacznę od zarejestrowania się w UP jako bezrobotna bez
prawa do zasiłku, żeby ZUS mieć przynajmniej, a dalej nie wiem. Myślałam o
założeniu firmy, bo się dotacje na rozkręcenie działalności dostaje, ale nie
jestem pewna czy to dobry pomysł - zwłaszcza że kryzys i w ogóle.
Oferty 'dam pracę' przeglądam i nic tam nie mogę znaleźć. W papierowej
Wyborczej mam wrażenie że szukają tylko prostytutek i murarzy. W sieci
przeglądam parę serwisów i też żadne anonse nie wołają do mnie 'zadzwoń!'.
W sumie nie mam zielonego pojęcia co bym chciała robić, poza tym ze nie
mogłaby to być praca wymagająca znajomości angielskiego, posiadania prawa
jazdy i wielu rozmów przez telefon. Mam wrażenie że nic nie wiem i nic nie
umiem. I motywacji też za wiele nie mam, po tym jak znalazłam ogłoszenie na
uczelni w zeszłym roku i zostałam przyjęta jako 'panna w czym mogę pomóc' w
centrum ogrodniczym. Praca niby fajna, zgodna z moim wykształceniem, tylko za
długa dniówka, wymagania nieproporcjonalne do zarobków i jeszcze po sześciu
tygodniach nadal nie dostałam umowy - więc zrezygnowałam.
Kurczę, nigdy nie byłam ambitna ani przebojowa, nigdy nie umiałam podejmować
decyzji, a teraz stoję, kiwam się i nie wiem nic.
Tak sobie tu piszę, bo może komuś coś przyjdzie do głowy, może rozwiązanie
jest w zasięgu ręki a ja go nie widzę?
    • siamese67 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 18:38
      Rejestracja w urzędzie pracy to obowiązkowo - żeby w razie jakiego nieszczęścia (tfu, tfu) mieć za co się leczyć. A nie próbowałaś wykorzystać swoich zdolności plastycznych? Takie to ładne robisz? Te broszki i inne cudeńka.
      • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 18:57
        siamese67 napisała:
        >A nie próbowałaś wykorzystać swoich zdolnośc
        > i plastycznych? Takie to ładne robisz? Te broszki i inne cudeńka.

        Próbuję, to moje źródło zarobku, oczywiście na szaro. Ale nie oszukujmy się,
        konkurencja jest spora :/
    • joankb Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 18:41
      Długa dniówka i wymagania nieproporcjonalne do zarobków są chyba wszędzie...
      Zwykła dniówka to chyba już tylko w urzędach - i paradoksalnie - przy taśmie
      produkcyjnej została.
      Własna działalność tez oznacza długą dniówkę, nie olejesz klienta tylko dlatego,
      że jest po 15-tej :)) Ale daje swobodę, jakiś luz w organizowaniu własnego życia...
      • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 19:00
        joankb napisała:

        > Długa dniówka i wymagania nieproporcjonalne do zarobków są chyba wszędzie...

        9 godzin w dni powszednie i po 5 w weekendy, za 5 zł/godzina, bez umowy? Za 5
        złotych to ja mogę albo pracować fizycznie (a klientom się wydawało że to taka
        miła fajna lekka praca wśród roślin), albo być miła i uprzejma, albo mieć wiedzę.

        > Własna działalność tez oznacza długą dniówkę, nie olejesz klienta tylko dlatego
        > ,
        > że jest po 15-tej :)) Ale daje swobodę, jakiś luz w organizowaniu własnego życi
        > a...

        Właśnie to jest plus - dostałam ostatnio fuchę i robiłam korektę, owszem
        siedziałam dwa dni do drugiej nad ranem, ale nikt mi nie mówił kiedy mogę pójść
        coś zjeść i żebym natychmiast wstała, bo nie mogę plewić na klęczkach :/
        • brykanty Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 01:05
          A podobało Ci się to korektorowanie?
          1. miasto, w którym mieszkasz, jest spore :) i ma dużo wydawnictw
          2. podczytywałam twojego bloga i fajnie piszesz - masz wyczucie językowe, piszesz poprawnie, czytasz dużo, więc masz sporą wiedzę o świecie (to ważne, żeby wyłapywać jakieś głupoty i niekonsekwencje, mnie się udawało nawet przy encyklopedii fizyki, a o tej dziedzinie nie mam pojęcia)
          3. masz zdaje się jakieś kontakty fantastyczne, chyba znasz jakichś autorów
          4. w Warszawie są kursy redakcji merytorycznej PTWK, całkiem niezłe, w Krakowie chyba nawet jakieś studia podyplomowe na UJ
          www.uj.edu.pl/dydaktyka/podyplomowe_oferta.php?id=82
          5. nie musisz być polonistką, żeby dobrze robić korektę/redakcję. Znajomość dodatkowych dziedzin jest dobrze widziana, zresztą nie musisz próbować od razu literatury pięknej, jest mnóstwo innych rodzajów, np. książki o kwiatkach i roślinkach:)
          6. nie jest to praca typu call-center, chociaż czasem trzeba omówić coś z autorem/redaktorem, ale wiele osób robi to przede wszystkim zdalnie/mejlowo, a łącze internetowe przecież masz. W każdym razie intensywność kontaktów z ludźmi jest do wytrzymania.
          7. ja zrobiłam kurs redakcji merytorycznej, tam poznałam fajnych ludzi, niektórzy już pracowali w wydawnictwach, tylko chcieli mieć papier i potem do mnie się odezwała koleżanka z propozycją wprowadzania do pliku zmian po korekcie.
          8. Kontakty osobiste w branży są ważne, ale jak widać, można je nawiązać. Po jakimś czasie wysłałam trochę cv i na jedno z nich odezwali się po pół roku.
          Niektóre dziewczyny pracują jako wolni strzelcy, zakładają firmy, innym udaje się załapać etat, ale i tak wiele z nich bierze dodatkowe fuchy.
          Może to by był jakiś pomysł dla Ciebie, zastanów się.
          • klymenystra Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 08:46
            Jesli Martvica ma juz doswiadczenie, to nie potrzebuje papieru:) Martva, mozesz
            uderzac do wydawnictw tez, mysle ze cos znajdziesz, brakuje dobrych korektorow.
            • brykanty Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 09:23
              Wydaje mi się, że doświadczenie ma niewielkie. Kurs PTWK ma dobrą markę w środowisku i daje dodatkowe punkty u wydawców, bo zajęcia są prowadzone przez ludzi, którzy mają praktykę w zawodzie.
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 09:50
            brykanty napisała:

            > A podobało Ci się to korektorowanie?

            Tak. Fajna sprawa, tylko czasu było strasznie mało i nie zdążyłam drugi raz
            przeczytać całości.

            > 2. podczytywałam twojego bloga i fajnie piszesz - masz wyczucie językowe, pisze
            > sz poprawnie, czytasz dużo, więc masz sporą wiedzę o świecie (to ważne, żeby wy
            > łapywać jakieś głupoty i niekonsekwencje, mnie się udawało nawet przy encyklope
            > dii fizyki, a o tej dziedzinie nie mam pojęcia)

            Piszę nie najlepiej, błędy sadzę straszne i ma dziwną składnię, ale jak coś
            czytam (nie swojego), to widzę błędy. Specjalizuję się w takich których nie
            widzi Word (stróżka potu). Kłują mnie w oczy.
            Że sama potrafię napisać 'rzeński' to insza inszość ;)

            > 6. nie jest to praca typu call-center, chociaż czasem trzeba omówić coś z autor
            > em/redaktorem, ale wiele osób robi to przede wszystkim zdalnie/mejlowo, a łącze
            > internetowe przecież masz. W każdym razie intensywność kontaktów z ludźmi jest
            > do wytrzymania.

            Mailowo to OK, przez internet się nie mówi, więc się nie boję. W ogóle w sieci
            jestem odważna, a w realu taki wypłosz ;)

            > Może to by był jakiś pomysł dla Ciebie, zastanów się.
            Zastanawiam się :) Dzięki :)
            • yaga7 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 10:32
              Popieram to korektorowanie :)

              Sama też nie lubię zbytnio ludzi (w realu w sytuacjach zawodowych), nie lubię telefonów (konkretnie to ja nie lubię dzwonić do ludzi, odbierać mogę ;) ), do tego nie lubię szefów.
              Do powyższych wniosków doszłam po paru latach pracy / wolontariatów w różnych miejscach i obecnie jestem przeszczęśliwa, siedząc we własnej chałupie, przed kompem, bez szefów, bez ludzi, bez telefonów, a najchętniej kontaktowałabym się wyłącznie przez maile ;)))

              Jeżeli czujesz, że masz podobnie i wolałabyś pracę bez ludzi, to warto szukać czegoś w tym kierunku.
              • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 18:20
                yaga7 napisała:
                > Jeżeli czujesz, że masz podobnie i wolałabyś pracę bez ludzi, to warto szukać c
                > zegoś w tym kierunku.

                Ja lubię ludzi, ale wybranych starannie, a nie przypadkowych :) Bardzo chętnie
                poznaję w realu forumowiczów, na przykład, ale takich ludzi na ulicy mam czasem
                dość.
                Bardzo chętnie bym pracowała zdalnie, zwłaszcza że jestem uzależniona od sieci
                więc siedzę przy kompie tak czy tak, tylko... nie wiem jako co :/ Widuję mnóstwo
                ogłoszeń na dwukropku, ale wydaje mi się że to jakieś naciąganie jest.
                • brykanty Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 18:43
                  Martvico, założyłam specjalny wątek wspierający Twoje działania (i wszystkich potrzebujących forumek). Trzymam kciuki za wizytę w UP i szybkie znalezienie fajnej pracy.
                • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 01:57
                  tak - ogłoszenia "praca w internecie" to najczęściej "piramida",
                  ktoś ma za ciebie kasę jako za poleconego, wypełniasz głupie ankiety
                  czy odbierasz maile reklamowe i jak uzbierasz powiedzmy
                  kilkadziesiąt zł to wypłacają ci kasę, ale to prawie nieosiągalne,
                  załóżmy że 1 mail to 1grosz... do tego dominująca część ogłoszeń to
                  avon, oriflame, faberlic itp
          • aadrianka Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:53
            Splynelo na mnie objawienie. To jest wlasnie to, czego ostatnio
            potrzebuje:)
            Czy byloby naduzyciem, gdybym poprosila Cie o informacje o takim
            kursie na priv?
            • brykanty Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 14:30
              A o który kurs chodzi - bukiety czy redakcja merytoryczna?
              • aadrianka Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 18:51
                Zdecydowanie redakcja merytoryczna:) Jeśli chodzi o kwiaty, potrafię
                zasuszyć kaktusa...
                • brykanty Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 20:30
                  Wysłałam mejla na adres aadrianka@gazeta.pl, dobrze?
                  • aadrianka odpisałam, dziękuję!!! n/t 25.11.08, 20:45

    • klymenystra Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 18:44
      Nie chcialabys kwiaciarni otworzyc? I nawiazac np wspolprace z ludzmi, ktorzy
      ogranizuja sluby? To moze byc bardzo ciekawe :)
      • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 19:02
        klymenystra napisała:

        > Nie chcialabys kwiaciarni otworzyc?

        Niestety, na studiach nie nauczyli mnie dwóch ważnych rzeczy które myślałam że
        stamtąd wyniosę - układanie kompozycji kwiatowych i projektowanie ogrodów. Figę.
        Musiałam za to wykuwać ile gramów nasion marchwi sieje się na hektar powierzchni :o.
        • klymenystra Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 19:11
          Ojej. A moze otworzysz sklep ze stanikami, coooo? Prosze....
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 19:13
            Mówisz prawie jak moja nieuświadamialna siostra ('jak uważasz że się tak znasz
            na stanikach, to się zatrudnij w bieliźniaku!'). Prawie robi dużą różnicę ;)
        • malagracja Moja znajoma ma kwiaciarnie. 24.11.08, 19:13
          I ona zrobila taki niedlugi kurs ukladania bukietów. Ale tak prawde mowiac, ja
          uwazam, ze tu nie kurs jest potrzebny a chęci! :)
          A moj tato projektuje ogrody z zamiłowania a nie ma takiego wykształcenia - ma inne.
        • lawendowata Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:07
          A co studiowałaś? Bo brzmi znajomo, sadzarki do ziemniaków i takie tam sprawy...
          I też nie mam pojęcia co ze sobą zrobić, od pół roku składam pracę, właśnie mnie
          skreślili. Praca niby gotowa, ale jak już się w końcu obronię, też nie mam
          pojęcia co potem, a moja samoocena ostatnio jakoś drastycznie spadła i jeszcze
          zima jest...
    • malagracja Szyj staniki! :) I to nie zart :) 24.11.08, 18:52
      I mysle, ze warto zebys kierowala sie swoimi zainteresowaniami.
    • yaga7 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 19:44
      UP koniecznie, bo ubezpieczenie trzeba mieć.

      Co do firmy - jak masz pomysł na firmę i nie przeraża Cię papierkowa robota (mnie przykładowo przeraża, dlatego póki nie muszę, firmy nie zakładam ;) ), to moim zdaniem dobry pomysł.

      I tak sobie myślę, że może warto podszkolić angielski? Wydaje mi się, że język obcy to w sumie chyba podstawa przy praktycznie każdej robocie, więc warto go znać.
    • panistrusia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 20:27
      A pomożecie mnie, jak już postawicie Martvicę na nogi:)?

      Moja rada brzmi (aczkolwiek wiem, jak trudno zastosować wszelkie mądrości, gdy
      chodzi o własną osobę): nie porywaj się na wielkie rzeczy, bo od nie od razu uda
      Ci się to osiągnąć. A raczej nie skupiaj się na zbyt odległych planach. Na
      przykład: Nie myśl o sobie jako o właścicielce biuściastej marki udzielającej
      (tzn. Ty, nie marka;)) wywiadu dla Elle, ale usiądź i uszyj stanik. Potem uszyj
      drugi, itd.

      No i jeszcze powiedz, kiedy miałaś ostatnio wakacje, takie, żeby się zresetować,
      nabrać energii...
      • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 22:37
        panistrusia napisała:
        Moja rada brzmi (aczkolwiek wiem, jak trudno zastosować wszelkie mądrości, gdy
        > chodzi o własną osobę): nie porywaj się na wielkie rzeczy, bo od nie od razu ud
        > a
        > Ci się to osiągnąć. A raczej nie skupiaj się na zbyt odległych planach.

        Nienienie, miałam tak jak byłam nieco młodsza i marzyłam o napisaniu
        wielotomowej sagi fantasy ;) ter mierzę raczej za nisko niz za wysoko.

        > No i jeszcze powiedz, kiedy miałaś ostatnio wakacje, takie, żeby się zresetować
        > ,
        > nabrać energii...

        Wakacje, takie jak urlop, że się gdzieś jedzie i odpoczywa? Ekhem... kilka lat
        temu. Od siedzenia w domu i bawienia się komputerem nie trzeba odpoczywać :|
        • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 22:47
          nieee, siedzenie w domu i bezczynność męczy. ja byłam szczęśliwa 12
          dni w górach. gdybym siedziała zamiast tego w domu przed kompem, to
          byłoby gorzej
        • panistrusia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 15:43
          1. Ja mam dokładnie tak samo, jak Ty, tyle że mieszkam poza Polską, w
          kraju którego języka nie znam - i nawet nie bardzo jest sens się
          uczyć, bo za 2 lata już mnie tu nie będzie. Nie mam znajomych, a już
          tym bardziej znajomości. Nie masz tak źle;)

          2. Czy mogłabyś wybrać się do psychologa? Wydaje mi się, że możesz
          mieć depresję, albo być na najlepszej drodze ku niej. Wakacje nie są
          nagrodą. Wakacje są konieczne dla higieny psychicznej. Też myślałam
          podobnie do Ciebie, przez całe studia 'karałam się' uczeniem,
          pisaniem prac w wakacje, bo wydawało mi się, że nie dość dobrze w
          roku szkolnym pracowałam. Ba, potrafiłam na egzaminie kłócić się, że
          nie należy mi się piątka, bo nie pamiętam dokładnie tego czy tamtego.
          Na szczęście pani profesor mi wytłumaczyła, że często wypuszcza z 5
          ludzi, co do których ma podejrzenie, że przeczytali tylko kilka
          lektur, ale odpowiedzieli na pytanie i to się tylko przy takiej
          formie egzaminu liczy.
          Po prostu ktoś Ci musi pomóc ze skończeniem z samobiczowaniem.

          Martvico, a może wpadniesz do mnie na kilka dni do Florencji? Warunki
          'studenckie', ale łóżko i ciepła strawa się znajdzie:)
          • roza_am Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 16:29
            Panistrusiu, podobno włoski nie jest trudnym językiem. Może warto spróbować?
            Choćby po to, żeby te znajomości nawiązać. 2 lata to jest sporo czasu, możesz
            poznać fajnych ludzi. A na pewno nie warto się skazywać na 2 lata izolacji.
            Spróbuj chociaż, co?
            • panistrusia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 18:34
              Heh, no trochę się już nauczyłam. Problem tylko w tym, że nie jest to
              taki poziom języka, bym mogła porozmawiać na tematy zawodowe, czyli
              po prostu nie korzystam z tego, że jestem we Włoszech dla rozwoju
              mojej kariery;) zawodowej. I że w gruncie rzeczy mam małe szanse na
              rozmowy z Włochami, bo uczę się i mieszkam w dosyć wypreparowanych
              warunkach - międzynarodowy instytut badawczy, którego oficjalnymi
              językami są angielski i francuski.

              No i właśnie też nikt tu nie nawiązuje zbyt wielkich znajomości, bo
              każdy ma poczucie, że jest tylko na rok, pół roku, góra cztery lata
              :(.
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 18:26
            panistrusia napisała:
            > 2. Czy mogłabyś wybrać się do psychologa? Wydaje mi się, że możesz
            > mieć depresję, albo być na najlepszej drodze ku niej.
            Ja nie wiem czy Ty piszesz do mnie, czy do kuraiko, ale odpowiem w imieniu
            własnym: podejrzewam. Nie że depresję totalną, w każdym razie nie w takiej złej
            fazie jaką miewałam w liceum, kiedy to obsesyjnie myślałam o śmierci i bardzo
            nie lubiłam żyć. Siebie tez nie lubiłam.
            Teraz siebie lubię, ego hoduję na sztucznie wysokim poziomie i mi źle jak spada,
            a dół objawia się nie smutkiem, tylko bardziej apatią, niechciejstwem i brakiem
            motywacji do czegokolwiek. Nie wiem czy to depresja, czy lenistwo.

            >Wakacje nie są
            > nagrodą. Wakacje są konieczne dla higieny psychicznej. Też myślałam
            > podobnie do Ciebie, przez całe studia 'karałam się' uczeniem,
            > pisaniem prac w wakacje, bo wydawało mi się, że nie dość dobrze w
            > roku szkolnym pracowałam.
            Nienienie, w szkole czekałam na wakacje cały rok szkolny ;) I obijałam się jak
            tylko się dało. Znaczy głównie czytałam ksiązki, oczywiście nie lektury. A teraz
            po prostu się nie męczę. Wyjazdy wiążą się z Planowaniem, kosztami, podróżami,
            możliwością zapomnienia czegoś, zabłądzenia, i w ogóle masakra ;)

            > Martvico, a może wpadniesz do mnie na kilka dni do Florencji? Warunki
            > 'studenckie', ale łóżko i ciepła strawa się znajdzie:)

            O rany, dzięki za propozycję, ale na razie mam chaos w życiu większy niż
            kiedykolwiek... :)
    • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 21:54
      zarejestruj sie w tym bezrobotniaku. zawsze to ubezpieczenie bedziesz miala. na wiecej od nich bym nie liczyla.
      i jedyne co moge poradzic, to zglaszaj sie na ogloszenia. jak widzisz cos fajnego dla siebie, nie zrazaj sie. zostawiaj swoje namiary, swoje cv, to nic, ze teraz nikogo nie potrzebuja, ale moga potrzebowac za miesiac.
      mam skromne doswiadczenie w tej kwestii, ale wyniki dosc spore. szukalam pracy 6 dni po zrobieniu dyplomu. i potraktowalam to jak prace. rano pobudka, makijaz, ciuszek, papiery w garsc i marsz na miacho i do budki telefonicznej z gazetą. prace znalazlam bardzo szybko, ale efekty tych moich dzialan 6-dniowych ukazywaly sie jeszcze dlugo, jak juz pracy nie szukalam :)
      i jeszcze - w sumie - jak sie nie wie co sie chce robic, to najlepiej robic wszystko na raz. i moze wlasnie takiej pracy Tobie potrzeba - bardzo wszechstronnej. osobiscie w zadnej innej poza glaskaniem kotow sie nie widze.
      • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 22:34
        i jedyne co moge poradzic, to zglaszaj sie na ogloszenia. jak widzisz cos fajne
        > go dla siebie, nie zrazaj sie. zostawiaj swoje namiary, swoje cv, to nic, ze te
        > raz nikogo nie potrzebuja, ale moga potrzebowac za miesiac.

        Właśnie nic ciekawego nie widzę. Albo nie mam kwalifikacji, albo chcą studentów,
        czyli też nie mam kwalifikacji. Ostatnio się zastanawiałam nad sortowaniem
        listów albo i listonoszowaniem, ale zostałam ofuknięta.

        A, i jeszcze, bo chyba zapomniałam napisać:/ ja się panicznie boję ludzi. Nie
        zawsze, ale na ogół. Przez telefon piszczę i się jąkam, w realu jest ciut
        lepiej. Kurczę, może stróż nocny? :/

        i jeszcze - w sumie - jak sie nie wie co sie chce robic, to najlepiej robic wsz
        > ystko na raz. i moze wlasnie takiej pracy Tobie potrzeba - bardzo wszechstronne
        > j. osobiscie w zadnej innej poza glaskaniem kotow sie nie widze.

        Ehhh, najgorsze jest to ze nie wiem czego mi potrzeba i nikt tego nie wie.
        Mogliby wymyślić jakąś taką maszynkę, wkładasz dane a ona mówi do czego się
        nadajesz...
        • turzyca Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 23:04
          > Ehhh, najgorsze jest to ze nie wiem czego mi potrzeba i nikt tego nie wie.
          > Mogliby wymyślić jakąś taką maszynkę, wkładasz dane a ona mówi do czego się
          > nadajesz...
          Cos takiego istnieje. Wprawdzie nie w formie maszynki, ale w formie czlowieka,
          ktory w rozny sposob sprawdza Twoje predyspozycje, a potem podpowiada Ci, gdzie
          prawdopodobnie bedzie Ci sie dobrze pracowac.


          Moze zrob tak - wez kartke papieru i spisuj wszystkie zawody jakie Ci przyjda do
          glowy, wszystkie miejsca pracy i takie tam. Potem posortuj je na wykluczone (dla
          mnie to jest praca w rzezni), akceptowalne i takie, co Ci sie od razu usta
          usmiechaja jak pomyslisz, ze moglabys tam byc. I jesli Ci wyjdzie, ze np. chcesz
          byc kwiaciarka, to obejdz wszystkie kwiaciarnie w okolicy i dopytaj sie, czy nie
          potrzebuja kogos do pomocy. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.


          Co do UP to nie tylko zarejestruj sie, ale tez sprawdz, jakie akurat oferuja
          kursy, moze bedzie cos, co pasuje do Twoich zainteresowan?
        • tfu.tfu Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 23:32
          ogladałaś Futuramę? ;) wymyślili ;)
          do pośredniaka natychmiast, ubezpieczenie rzecz najważniejsza, a z pracą jest
          bardzo niefajnie, szczególnie z pierwszą po studiach :/ mogłabym sagę napisać,
          ale temat znany dosyć. póki co dłub biżu i wystawiaj na allegro, albo zrób
          własną stronę i próbuj :)
          trzymam kciuki baaaaaaaaaardzo mocno. nie załamuj się :)
        • klymenystra Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 23:37
          Znasz jakies jezyki? Radzialbym Ci podszkolic angielski i szukac ewentualnie
          pracy w turystyce - np w hostelach itd. Pozwala przezwyciezyc strach przed
          ludzmi i daje sporo doswiadczenia. No i zawsze masz mozliwosc awansu albo
          rozkrecenia wlasnego interesu :)
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 09:53
            klymenystra napisała:

            > Znasz jakies jezyki?

            Nie. Jestem totalnym językowym beztalenciem, w szkole miałam angielski i
            francuski, w żadnym z tych języków nie umiem sklecić zdania.
            Najzabawniejsze jest to, ze moja babcia była Angielką, mama jest dwujęzyczna od
            dzieciństwa, zawsze wyglądało to tak: 'no przecież jak masz problemy z językiem,
            to ci pomogę' 'no bo mam zadnie <tutaj problemy z gramatyką>' 'o rany, nie znam
            się na gramatyce'.
            Zrobiłam parę lat temu jakiś wakacyjny kurs dla bardzo początkujących w Callanie
            i przez jakiś czas umiałam powiedzieć 'to jest długopis' ;>
        • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 07:27
          > Ehhh, najgorsze jest to ze nie wiem czego mi potrzeba i nikt tego nie wie.
          > Mogliby wymyślić jakąś taką maszynkę, wkładasz dane a ona mówi do czego się
          > nadajesz...

          jest taka maszynka. nazywa sie testy dla licealistow. robi sie test na zdolnosci i test na zainteresowania. u wiekszosci osob jednak cos tam z tego wychodzi. typu "matematyka nie, historia tak", tylko dla doroslej osoby to zbyt proste.
          • klymenystra Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 08:50
            Ja mialam takie testy robione, jakis psycholog przyszedl. Sposrod kilku tysiecy
            zawodow na pierwszym miejscu wyszedl mi tlumacz :)))) Bardzo fajne byly te testy :)
            • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 21:43
              mhm. super. ja uslyszalam "idz dziecko gdziekolwiek, wszedzie dasz sobie rade" :)
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 09:57
            plica napisała:

            > jest taka maszynka. nazywa sie testy dla licealistow. robi sie test na zdolnosc
            > i i test na zainteresowania. u wiekszosci osob jednak cos tam z tego wychodzi.
            > typu "matematyka nie, historia tak", tylko dla doroslej osoby to zbyt proste.

            Kurczę, nie robili nam czegos takiego. W podstawówce byłam u psychologa na
            określeniu predyspozycji, bo miałam fazę 'jestem za głupia na liceum', pani była
            zachwycona bo stwierdziła że jestem inteligentna, test ze słowotwórstwa zrobiłam
            w 100% co zdarzyło jej się pierwszy raz w 20-letniej karierze (!tam były rzeczy
            typu: jar to inaczej: wąwóz/wodospad/motyl), wszechstronna wiedza i w ogóle,
            tylko wyobraźnia przestrzenna kuleje.
            A w liceum byłam dobra z polskiego i biologii. Z naturalnych par tych
            przedmiotów, czyli historii i chemii byłam gorzej niż słaba.
          • e.m.i1 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 30.11.08, 21:58
            Ja tez miałam taki test, pani psycholog mi robiła.
            Niestety wyszlo, że nie posiadam predyspozycji.
            • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 30.11.08, 23:37
              i co było dalej? okazało się, że to ściema, czy test był jednak
              miarodajny?
        • luliluli Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 09:58
          na strach przed odbieraniem telefonów (kiedyś mnie dotyczył:P)
          polecam zabawę w odwagę:D

          wiesz, że się boisz rozmawiać, bo zaraz się poplączesz, serce Ci
          wali, masz ochote zwiać, więc:

          przypominasz sobie, że nikt Cie nie widzi przez telefon, że nie wie,
          kim jesteś, jaką masz minę, gdzie mieszkasz, jak wyglądasz i co
          jadasz oraz że ma to i tak gdzieś, bo sam siedzi w pracy, a może
          nawet nawet boi się rozmów telefonicznych i ma plan rozmowy zapisany
          na kartce:D

          wyobraź sobie, że sie bawisz/udajesz/grasz odważną i pewną siebie:)
          odbierz (jak nie Ty!) głosno, zdecydowanie i pamietaj swoją kwestię
          (dzien dobry, tu ktośtam, ble ble, dziękuję, wspaniale!, mhm, tak
          oczywiście, do widzenia;)

          po pewnym czasie ta zabawa wchodzi w krew:) i po 2 tygodniach
          zapominasz o strachu przez dzwoniącym telefonem:D

          to jest chyba kwestia zachwianego poczucia własnej wartosci -
          psycholodzy by mnie zapewne zjedli, ale polecam też zabawę w
          umniejszanie wagi "interesanta" (oczywiscie proszę mnie zle nie
          zrozumiec, jestesmy miłe itd. tylko sie NIE BOIMY:)

          Zazwyczaj wyobrazamy sobie, ze ten straszny pan, co przyszedł, jest
          pewnie wrednym, zblazowanym, groźnym, ważnym i poważnym dziadem,
          który nas zje na śniadanie:) często po czasie okazuje się, że jest
          sympatycznym panem o ostrych rysach twarzy, które robią z
          niego "dziada" (sama mam takie).

          Działa więc wmawianie sobie od wejścia, ze ten miły pan na pewno
          śmieje się z tych samych co my dowcipów, płacze na Titanicu, lubi
          małe pieski i jest pantoflarzem, na dodatek na pewno ma na sobie
          skarpetkę z dziurą, albo bokserki w mikołaje:)

          Od razu mniej straszny sie wydaje:D u mnie te dwie metody odniosły
          sukces, od razu zaznaczam, że nie sprawiają one, że zaczynam kogoś
          traktować z góry, albo niepoważnie. Jedyny efekt jest taki, że nie
          zakładam na dzień dobry, że przyszedł do mnie jakiś potwór:) jako
          pracownik jestem uważana za otwartą i sympatyczną osobę, broń Boże
          jakiegoś prześmiewcę, pogromcę klientów:)
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 10:09
            luliluli napisała:

            > na strach przed odbieraniem telefonów (kiedyś mnie dotyczył:P)

            E, od odbierania gorsze jest dzwonienie :)

            > to jest chyba kwestia zachwianego poczucia własnej wartosci -

            Bardzo prawdopodobne, ze mnie wyłażą dzikie kompleksy jak sie denerwuję w
            kontaktach międzyludzkich.

            > Zazwyczaj wyobrazamy sobie, ze ten straszny pan, co przyszedł, jest
            > pewnie wrednym, zblazowanym, groźnym, ważnym i poważnym dziadem,
            > który nas zje na śniadanie:) często po czasie okazuje się, że jest
            > sympatycznym panem o ostrych rysach twarzy, które robią z
            > niego "dziada" (sama mam takie).

            Powiem Ci że jak dwa razy pracowałam w centrach ogrodniczych - raz na praktykach
            studenckich i drugi raz w zeszłym roku - to potrzebowałam chwili, żeby się
            przełamać, ale potem nauczyłam się podchodzić z nieśmiertelnym tekstem 'dzień
            dobry, w czym mogę pomóc?' i usmiechem. Nauczyłam się uśmiechać i to chyba
            oswaja ludzi, przynajmniej większość, i jakos tak w obie strony działa.
            Ale co innego klient, który nie jest tak do końca obcy, a co innego Straszny
            Potencjalny Pracodawca lub Groźna Pani W Urzędzie :|
            • luliluli Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:08
              własnie ze nie co innego:)
              pani w urzędzie - wiekszość z nich pracuje tam od urodzenia i bedzie
              pracowac do smierci lub urlopu macierzynskiego, bez szans na jakies
              wysokie zarobki. Część nie ma prawie żadnych obowiązków i cały dzień
              czyta pod stołem (ta część nie lubi jak sie jej przeszkadza w
              czytaniu), a druga część jest zapracowana aż za bardzo (ta część nie
              lubi jak się jej przysparza dodatkowej pracy). Jednak w całości są
              to zwykli ludzie, a pośród nich jest coraz więcej sypmatycznych
              ludzi (z podejściem mniej peerelowskim, z chęciami do pracy, albo po
              kursie obsługi klenta). Pamiętasz panie z dziekanatu??:) bądź miła i
              jak najszybciej po zostawieniu papierów uciekaj:))))
              z praktyki mojej koleżanki - jak bedą Ci wmawiać oszustwa, poniżać,
              albo olewać poproś o papier i nazwisko naczelnika z informacją, że
              napiszesz skargę:) działa:P
              a co do pracodawcy - to nie jest tak, że Ty jestes bidną szukającą a
              on łaskawie da Ci prace - Ty tez cos oferujesz - siebie na jakies
              stanowisko:)
              • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 18:30
                luliluli napisała:
                Część nie ma prawie żadnych obowiązków i cały dzień
                > czyta pod stołem (ta część nie lubi jak sie jej przeszkadza w
                > czytaniu), a druga część jest zapracowana aż za bardzo (ta część nie
                > lubi jak się jej przysparza dodatkowej pracy). Jednak w całości są
                > to zwykli ludzie, a pośród nich jest coraz więcej sypmatycznych
                > ludzi (z podejściem mniej peerelowskim, z chęciami do pracy, albo po
                > kursie obsługi klenta).

                Ha, byłam dziś w urzędzie, pani była całkiem w porządku, ignorowała mnie przez
                pierwszą minutę bo kończyła rozmowę z koleżanką, a potem była całkiem życzliwa.
                Znaczy powiedziała że o tej porze nic nie załatwię, kazała mi przyjść jutro
                przed ósmą (czyli czeka mnie wstawanie o 5.30) i okazało się że na stronie
                internetowej są bzdury i niepotrzebnie wypełniałam masę papierków. Bleh.
            • joankb Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:40
              Martva - bywa tak i tak.
              Ja kiedyś miałam tydzień na znalezienie pracy. Nie znalezienie groziło
              potwornymi zawirowaniami w życiu prywatnym i było w związku z tym nie do przyjęcia.
              Zakreślone miałam w gazecie dosłownie wszystko, umówione po kilka rozmów dziennie.
              Byli Straszni Pracodawcy - nie ma się czym przejmować... jeśli tak jest - wiesz,
              że nie chciałabyś z kimś takim pracować, wychodziła, kończąc rozmowę stanowczo,
              acz grzecznie. Byli Nudni Pracodawcy, Niezdecydowani Pracodawcy, Wymagający
              Pracodawcy - różnie, jak w życiu.
              Pracę dostałam u Niezdecydowanego Pracodawcy - sam nie wiedział jakiego mu
              właściwie pracownika potrzeba, nie zatrudniał nigdy!!! kobiet i nie wiedział
              czego się spodziewać.... Po jakimś czasie, w szczerej rozmowie okazało się, że
              on się bał bardziej niż ja....
              Pracę znalazłam w piątym dniu...
              Serdeczne życzenia - i zacznij. Zacznij jakkolwiek - nawet od pójścia na rozmowę
              w sprawie pracy, która Cię średnio interesuje - dla treningu :))
              • luliluli Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 13:04
                dla treningu polecam rozmowę "dla jaj":D kolega znalazłszy pracę,
                skorzystał z zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną w miejscu, gdzie
                i tak już nie miał zamiaru się zatrudniać. Na każde pytanie
                odpowiadał jak mu "serce i język podpowiedziały". Poważna firma i
                miejsce. Najciekawsza odpowiedź:
                - czy ma pan jakieś doświadczenie w sprzedaży?
                - tak, parę lat temu sprzedawałem na ulicy tulipany!
                :>>>>>>>>>

                Moja rozmowa z Pracodawcą Schamiałym polegała na tym, że jak
                zobaczyłam faceta i posłuchałam, jaki jest cwany i niemiły (już na
                dzień dobry wiedziałam, że nie mam zamiaru z takim pracować),
                zostałam na chwilę rekinem biznesu:D w rubryczkę "oczekiwane
                zarobki" wpisałam jakąs astronomiczną jak na to stanowisko sumę, a
                poza tym zaczęłam opisywać swoje wygórowane wymagania i to jak
                wyobrażam sobie pracę. I wiecie co? nagle stałam się dla schamiałego
                pracodawcy wspaniałym potencjalnym pracownikiem! i te moje
                kwalifikacje i doswiadczenie i aparycja i to i tamto i siatmo. Byłam
                w szoku. Niemniej jednak i tak za nic w świecie bym sie tam nie
                zatrudniła:D
          • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 21:46
            > Zazwyczaj wyobrazamy sobie, ze ten straszny pan, co przyszedł, jest
            > pewnie wrednym, zblazowanym, groźnym, ważnym i poważnym dziadem,
            > który nas zje na śniadanie:) często po czasie okazuje się, że jest
            > sympatycznym panem o ostrych rysach twarzy, które robią z
            > niego "dziada" (sama mam takie).

            troche ostro dzis potraktowalam pana dziada z Twojej pracy (na zywo) :) mam troche wyrzuty.
            ale najlepsza na dziada - wredna baba.
            • luliluli Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 08:52
              akurat ten pan potrzebuje czasem musztry:D
        • madzioreck Szczerze mówiąc... 25.11.08, 18:58
          to ja mam taki sam problem, z tą różnicą, że ja pracuję, ale w mojej pracy można
          dostać pi...a i chętnie robiłabym co innego. Spokojna praca bez kontaktu z
          klientem... to by było miodzio. Klient jest be, mam dosyć klientów ;/
    • kuraiko pociesz się, że ja mam gorzej ;P 24.11.08, 22:26
      przynajmniej masz dyplom... ja nie mam NIC, a ubezpieczenie też
      zaraz się skończy... tzn ubezpieczona jestem do 26 r.ż., ale pod
      warunkiem, że studiuję. jak mnie skreślą z listy, to po ptakach
    • kuraiko własna działalność... 24.11.08, 22:31
      odkąd mój tata przeszedł z firmy na "swoje", to może i zarabia
      więcej, ale pracuje od rana do wieczora, musi być ciągle pod
      telefonem, od 12 lat nie był na urlopie (!!!), bo w ogóle nie ma
      czegoś takiego jak urlop. owszem, mógłby wyłączyć telefon, wyjechać,
      ale wtedy nie zarobiłby. a poza tym jak ma terminy, to MUSI ich
      dotrzymać, bo oprócz drobnych zleceń prywatnych typu wymierzenie
      działki pod dom, to głównie robi obsługę dużych inwestycji w
      mieście, czyli przykładowo remonty głównych dróg, budowa nowych dróg
      lub nowych mostów, budowa nowych pasów na lotnisku, etc. a przy
      czymś takim niestety trzeba być zawsze dostępnym i gotowym :/
      w sumie są dwa plusy - większe zarobki i to że tata nie wyjeżdża na
      kilka miesięcy na drugi koniec Polski (jak było jeszcze w firmie).
      a minusów chyba więcej...
      • wielebnna Re: własna działalność... 24.11.08, 22:58
        bez przesady z tym, że nie wolno urlopu sobie zrobić jak ma się własną firmę -
        można na czas urlopu znaleźć zastępstwo lub zorganizować tak pracę, żeby urlop
        się zmieścił pomiędzy terminami - ale ja własną firmę mam dopiero 5 lat więc
        raczkuję dopiero
      • klymenystra Re: własna działalność... 24.11.08, 23:36
        AAAAAAAAAAAAAAA!!!! Moze jednak kiedys napiszesz cos wesolego i pozytywnego? To,
        ze Twoj Tata tak ma, to nie znaczy, ze Martva bedzie miec. Moze zostac
        brafitterka na przyklad, troche czasu wtedy dla siebie znajdzie...
        • kuraiko Re: własna działalność... 25.11.08, 00:15
          ok, ok zmieniam wersję :PPP
          a więc... ależ oczywiście prywatna działalność to same plusy! mój
          tata jest prywatnym przedsiębiorcą, pracuje od 9 do 15, oczywiście
          soboty i niedziele ma wolne, zarabia dużo, co roku jeździmy na 2
          tygodniowe wczasy za granicę i oczywiście rodzice sami wyjeżdżają na
          minimum tydzień dwa razy w roku.

          :PPP
        • kuraiko Re: własna działalność... 25.11.08, 02:09
          a tak na poważnie, to owszem znam osoby, które tak mają, ale to albo
          są właściciele średnich firm, albo dwie osoby w spółce, które mają
          takie same umiejętności i doświadczenie i mogą się zastępować w
          takich przypadkach...

          chodzi o to, że nie można podawać samych plusów jakiejś sytuacji.
          jeśli się zaczyna własną działalność, to trzeba mieć świadomość, że
          to się wiąże z większą odpowiedzialnością niż zatrudnienie w firmie,
          zabiera zazwyczaj więcej czasu, no i jest bardziej ryzykowne.
          • plica Re: własna działalność... 25.11.08, 07:32
            > chodzi o to, że nie można podawać samych plusów jakiejś sytuacji.
            > jeśli się zaczyna własną działalność, to trzeba mieć świadomość, że
            > to się wiąże z większą odpowiedzialnością niż zatrudnienie w firmie,
            > zabiera zazwyczaj więcej czasu, no i jest bardziej ryzykowne.

            khem. z moich obserwacji wynika, ze tym co sie nie boją (np. z niewiedzy) sie czesciej udaje. nie ma sie co cackac.
            raz na jakis czas do mojej firmy przychodzi para staruszkow. oboje skonczyli 75 lat i wlasnie zalozyli dzialalnosc. totalna beztroska, nie wiedza chyba nawet co to podatki i sprzedaja sobie ziołka. zawsze sie znajdzie dobra dusza, ktora takim pomoze. podejrzewam, ze jakby wiedzieli ile papierkow ich czeka, nigdy by sie za to nie zabrali.
          • klymenystra Re: własna działalność... 25.11.08, 08:49
            Kuraiko, mi chodzi o caloksztalt. Za kazdym razem piszesz cos negatywnego. Za
            kazdym. 80% Twoich wpisow to albo krytyka, albo uzalanie sie nad soba, albo nad
            zlym losem, ewentualnie czarnowidztwo. Jak jest mowa o dlugich wlosach, to Ty
            piszesz, ze wszystkie starsze kobiety o dlugich wlosach wygladaja staro. Nie
            wierze, ze nie znasz innych. Tutaj tez - przyklad ojca, ktory, o ile rozumiem,
            pracuje w budownictwie to jednak pewna specyfika jest.
            Martvica jest chyba na tyle rozsadna, ze wie, za nie ma dobrej i lekkiej pracy,
            ze kazda ma minusy. To jest watek o tym, co moglaby robic, a nie "plusy i minusy
            wlasnej dzialalnosci"...
            • roza_am Re: własna działalność... 25.11.08, 14:20
              Klymenystra, a ja właśnie widzę u Kuraiko pewien postęp od czasu naszej na nią
              nagonki. Nie żeby od razu zmiana o 180st., ale jednak w pożądanym kierunku.
              • kuraiko Re: własna działalność... 25.11.08, 15:04
                spoko, podobno czasem jestem niezłą aktorką ;))))
              • klymenystra Re: własna działalność... 25.11.08, 19:01
                Ech, nie chce uprawiac nagonki, tylko smutno czytac takie posty. Martva pyta, co
                ma robic, a Kuraiko kopie dolki pod naszymi radami. Straszne to jest troche.
                • pitupitu10 Re: własna działalność... 25.11.08, 19:54
                  Klymenystro, temat został już przemaglowany 1001 razy. ;) Nie żołądkuj się.
                  Wdech-wydech... ;)
                  • pitupitu10 Re: własna działalność... 25.11.08, 19:59
                    Wg mnie Kuraiko ma trochę racji. Nie można do pomysłu założenia własnej firmy
                    podchodzić hurraoptymistycznie. Trzeba najpierw wszystko dobrze przemyśleć i
                    napisać porządny biznesplan. Własny biznes ma swoje plusy, ale ma i minusy.
                • plica Re: własna działalność... 25.11.08, 22:03
                  a ja sie chyba wlasnie przyzwyczailam. nawet nie musze patrzec na autora posta. jak ktos umiera, głoduje, wojna, trzesienie ziemi lub traba powietrzna - znaczy sie pisala kuraiko :)
            • kuraiko Re: własna działalność... 25.11.08, 15:04
              nie napisałam, że wszystkie starsze kobiety w długich włosach
              wyglądają staro :PPPP
    • helenka333 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 24.11.08, 23:22
      heh...jakbym czytala o sobie za kilka miesiecy. A teraz cofnijmy sie pamiecia na
      poczatek studiow...a mialo byc tak pieknie. Ja Ci chyba nie pomoge zbyt bo mnie
      przeraza samo myslenie o tym, ze niedlugo koncze studia i... no wlasnie? Wydaje
      mi sie, ze jedyne wyjscie to wziasc sie w garsc i zaczac cos robic...
    • jolka-pol-ka Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 01:20
      Martvico, studia (każde!) dają papier, który przekłada się na
      zarobki dopiero w dłuższej perspektywie czasu. Temat jest mi bliski,
      bo całkiem niedawno obie moje córki były w takiej sytuacji jak Ty.
      Postaraj się wyszukać kursy dające kwalifikacje i umiejetności (nie
      mylić) najbardziej zbliżone do kierunku studiów lub zainteresowań.
      Fakt ustawicznego kształcenia zbliży Cię do znalezienia czegoś dla
      siebie i jest dobrze widziany przez pracodawców. Zdaję sobie sprawę,
      że na ogół wiąże się to z pewnymi inwestycjami, ale z pewnością się
      opłaci, a może też pozwoli nawiązać przydatne zawodowo kontakty.
      Całkiem niedawno usłyszałam coś, co mnie mocno poruszyło, ale po
      przemyśleniu stwierdzam, że jest w tym sporo racji. Teraz cytat:
      człowiek jest tyle wart na rynku pracy, ile ma kontaktów w notesie
      (może być telefonie czy gdziekolwiek indziej). Celowo napisałam
      kursy, a nie studia podyplomowe, bo pierwsze to źródło zarobku dla
      praktyków, drugie teoretyków. Ludzie robiący "podyplomowki" zbyt
      często mówili mi, że to powtórka z toku studiów stacjonarnych.
      Szukaj pracy spokojnie, bez pośpiechu i nie martw się, jeśli jej
      natychmiast nie znajdziesz. Końcówka roku nigdy nie była dobrym ku
      temu czasem, zwłaszcza w ogrodnictwie. Firmy robią bilanse i planują
      jak wydać fudusz socjalny na bony świąteczne. Mam nadzieję, że po
      Nowym Roku bedzie łatwiej. Zacznij od napisania doskonałego CV. Może
      jednak coś umiesz i wiesz? Testy osobowości i predyspozycji dość
      dokładne robią psycholodzy. Kluczowy jest brak motywacji jak sama
      piszesz. Cała reszta jest drugorzędna. Z całego serca życzę CI
      znalezienia swojego miejsca na planecie PRACA :))
      • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 02:11
        a czy masz propozycję dla osoby bez papieru? ;) bo wygląda na to, że
        ja nigdy takowego nie będę posiadać.
        tak czy owak papier nic mi nie daje w tym momencie, bo w zawodzie
        nie ma ofert pracy, a jeśli są, to wymagania mnie przerastają (albo
        chcą minimum rok doświadczenia albo np dwa języki biegle)
        • kura17 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 09:09
          pomysl jest dokladnie taki sam - zainwestuj w swoje kwalifikacje!
          zapisz sie na kurs, podszkol jezyk, ktory znasz (zeby mowic biegle), zacznij sie
          uczyc kolejnego (zeby znac 2, jak jeden bedzie biegle, a drugi ok i obiecasz, ze
          szybko podciagniesz, to bedzie latwiej - ja w takiej sytuacji zawsze slyszalam
          "ok, nie ma sprawy!").
          siedzisz w domu, tak? nie bardzo masz zajecie, tak? pisalas, ze sypiasz do
          12-14... zacznij wstawac o przyzwoitej porze, popatrz, jakie kusy sie oferuje,
          jezyk to pierwsza, najwazniejsza sprawa.
          siedzac w domu NIC nie osiagniesz oprocz frustracji.
          pomysl, co Cie interesuje?
          nie szukaj pracy tylko przez ogloszenia.
          pochodz po firmach/sklepach/zakladach, ktore Cie interesuja i PYTAJ. moze nie
          potrzebuja pracownika, ale praktykanta? zdobedziesz doswiadczenie.
          napisalas, ze u Ciebie sa raczej kiepskie skley z bielizna. moze idz do tych
          lepszych i podpytaj, czy nie potrzebuja pomocy? chocby na 1/4 etatu? opowiedz
          troche o lobby, o swoich zainteresowaniach. o tym, ze mogliby poszerzyc oferte,
          zaproponowac cos na ksztalt bra-fittingu. i Ty sie zglosc jako osoba, ktora
          pomoze to zorganizowac! moze nawet najpier za darmo, jako "wolantariusz"? zeby
          im pokazac, ze potrafisz?
          jest lobby, pomozemy, a jak sklep wejdzie w krag "dobrzy" lub "znosny", to
          zareklamujemy...
          uwierz w siebie, przestan sie lenic i ZROB cos :)

          aha, czemu nie studiujesz? piszesz, ze jestes na liscie, ale chyba nie studiujesz?
          • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 15:00
            kura17 ---> bardzo mi przykro o tym pisać ;( bo właśnie dlatego mam
            depresję. nie byłam złą studentką ;) za ostatni rok miałam średnią
            chyba nawet powyżej 4, ale nie dałam rady napisać pracy lic., więc
            powtarzałam ostatni semestr w tym roku i znowu nie dałam rady się
            zmobilizować i napisać pracy (jakiś wewnętrzny opór, strach). we
            wrześniu miałam myśli samobójcze, szukałam pracy, myślałam że jak
            znajdę pracę, to rodzina da mi spokój, nie będą mogli nic
            powiedzieć, bo zarabiam. ale nie znalazłam pracy, więc w ostatniej
            chwili poszłam na uczelnię świecić oczami, miałam przydzieloną nową
            promotorkę, powiedziała ok, tylko muszę się sprężyć. niestety w
            następnych dniach musiałam załatwiać różne sprawy na uczelni, które
            kosztowały mnie sporo nerwów i czasu, w międzyczasie chorowałam i
            miałam podejrzenia nawrotu choroby i wpadłam w paranoję, że umrę. no
            a potem wpadłam w ten stan otępienia i tak powoli z dnia na dzień
            robiło się za późno... termin obrony mam do 15 grudnia, pracy zero
            napisanej, musiałabym ją złożyć zresztą do 1 grudnia, więc nie ma
            szans, a ja nie chcę się przed nikim na uczelni tłumaczyć. prawda
            jest taka, że gdybym miała to napisać, to zrobiłabym to rok temu.
            ale status studenta JESZCZE posiadam, póki mnie nie skreślą z listy.
            a może już skreślili, a ja o tym nie wiem :/
            • anyankaaa Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 15:30
              Kuraiko Ty chyba żartujesz!! Pamiętam, że swoją obronę miałam na początku czerwca a pracę pisałam w ostatni tydzień maja... Pisałam ją przez tydzień. Po prostu się sprężyłam, byłam przerażona, że nie zdążę, ale się jednak dało (90 stron to zdaje się miało). Grunt to masa cytatów ;)
              Można to zrobić, tylko trzeba się zawziąć. To banał, ale tak naprawdę najważniejsze to zacząć, napisać spis treści i co mniej więcej ma być w danym rozdziale. Nie szkoda Ci studiów? Przecież to już finisz i będzie z głowy... Trzeba się tylko wykazać odrobiną determinacji.
              A jaki masz temat pracy?
            • milstar Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 15:36
              Kuraiko, a robisz coś z tą depresją? Psychiatrzy i psycholodzy są też na NFZ (wiem, bo swoją depresję w ten sposób leczę). No i łatwiej się do nich dostać w tych godzinach, kiedy inni pracują.
              A jesli chodzi o pracę lic.... spróbuj sobie wmówić, że wcale nie musisz jej pisać, ale i tak nie masz nic lepszego do roboty? A nuż podziała. Termin oddania da się przedłużyć, o ile będziesz tego chciała - w końcu uczelni na rękę, kiedy ktoś płaci dodatkowo ;)
            • roza_am Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 16:10
              Kuraiko, dziewczyny mają rację. Musisz się mocno nastarać, żeby dyplomu NIE zrobić. Uczelnie chętnie terminy przedłużają (zależy im na kasie i statystykach absolwentów), zwłaszcza dobrym studentkom (średnia powyżej 4 to dla uczelni dobra studentka).
              Skoro jesteś teraz w lepszej formie bierz się za pisanie (i tylko pisanie, o reszcie chwilowo zapomnij). Na pewno masz więcej zgromadzonych materiałów i wiedzy w głowie niż ci się teraz wydaje. Jeszcze dzisiaj rozpisz wszystko na punkty i określ po 2-3 najważniejsze hasła do każdego z nich. Pomyśl, że nie musisz napisać pracy najlepszej możliwej, a tylko wystarczająco dobrą, taką w której uwzględnisz najważniejsze priorytety. Potem zacznij pisanie od najłatwiejszego punktu. Na uczelnię idź z rozpisanym planem i tym najłatwiejszym rozdziałem. To zrobi wrażenie i dostaniesz zachętę do dalszej pracy. A wtedy to już z górki.
              • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 16:21
                no ale ja właśnie przedłużałam termin... nie mogę się za to zabrać,
                pewnie że stosowałam taką technikę, że "muszę się skupić tylko na
                tym", że "na pewno się uda", ale tak się stało, że mi się te chęci
                rozmyły. być może gdybym mogła się za to zabrać od razu tak jak
                chciałam, to byłoby inaczej. poza tym ja nie umiem pisać takiej
                pracy, przeraża mnie też pytanie z toku studiów na obronie, bo jak
                ja mam pamiętać coś czego się uczyłam np 5 (!!!) lat temu, zwłaszcza
                że nie mam niektórych zeszytów i nie mam od kogo wziąć opracowanych
                pytań. dla mnie sprawa beznadziejna, może gdybym miała jeszcze dwa
                miesiące to byłoby ok. no i nie słyszałam aby komuś przedłużali
                dłużej niż do połowy grudnia, chyba tylko ja jestem najgorszą
                kretynką na tej uczelni, większych głupoli nie ma.
                • tfu.tfu Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 16:31
                  po pierwsze: nie jesteś ani kretynką, ani głupolem.
                  roza_am ma rację, siadaj i pisz (choćby ten spis treści), nie wmawiaj sobie, że
                  nie możesz/umiesz/cokolwiek. nic sobie nie wmawiaj najlepiej. po prostu usiądź i
                  napisz cokolwiek :)
                  ja wiem, że łatwo pogadać, a trudniej zrobić, uwierz mi wiem, bo swoje już
                  przeszłam i jeszcze pewnie przejdę ;) ale jak się poddasz, to kicha. i nie
                  musisz sobie wmawiać, że się uda, czy nie uda. rób ;) od wmawiania się samo nie
                  zrobi ;) jak usiądziesz i zaczniesz, to owszem.
                  powodzenia!
                • roza_am Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 16:56
                  Dziewczyno, to normalne, że kiedy myślisz o pisaniu odczuwasz wszystkie negatywne emocje na ten temat. Ale działaj mimo wszystko. Tak jakbyś wchodziła na górę pomimo bólu mięśni, deszczu, komarów itp. Trudne, ale da się zrobić.

                  Nie myśl o całości, tylko o pojedynczych krokach.
                  Dzisiaj piszesz konspekt i punktujesz materiały do poszczególnych rozdziałów. Jutro piszesz jeden rozdział (niekoniecznie pierwszy, ten najłatwiejszy).

                  Czy masz jakąś pracę do wglądu? To bardzo ułatwia pisanie, a przede wszystkich opracowanie struktury pracy.

                  Absolutnie nie myśl, że "na pewno się uda". Może się uda, a może się nie uda - jakie to ma znaczenie. Chodzi o to żebyś to zrobiła dla siebie.

                  • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 18:07
                    dla siebie to rzuciłabym to wszystko w cholerę :((( tylko że rodzice
                    mi nie dadzą żyć. i tak od paru lat słyszę, że "twoje studia to
                    żadne studia", "szukasz pracy? a do czego ty się nadajesz? skończ
                    kurs gotowania i zajmij się domem". cóż nic na to nie poradzę, że
                    nie jestem jak mój brat (obecnie na aplikacji radcowskiej)
                    • joankb Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 19:00
                      Kuraiko - spróbuj znaleźć obok siebie kogoś życzliwego, spróbuj znaleźć grupę
                      życzliwych, może nawet grupę terapeutyczną. Z depresją, ze zniechęceniem trzeba
                      walczyć. Trzeba walczyć też z postawą - dla mnie to nieważne,ale inni nie dadzą
                      mi żyć. I co z tego?
                      Musisz dojść do ładu z tym wszystkim - określić co dla Ciebie ważne i dobre - i
                      zacząć to robić. Bliskich albo do tego przekonać, albo, wybacz, ale ich zignorować.
                    • m.mada Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 21:19
                      I bardzo dobrze, że nie jesteś jak Twój brat, bo było by strasznie nudno.
                      W innym poście piszesz, że nadajesz się "tylko" do opieki nad kilkuletnimi
                      dziećmi. Tylko? Ja mam dwoje kilkuletnich dzieci, to nie jest tylko. Wielu moich
                      znajomych szukało lub szuka opiekunek - dobra opiekunka, jest na wagę złota,
                      jest przekazywana wśród znajomych i rodziny i to praca jej szuka. Nie pisz
                      tylko, taka umiejętność to aż.
                • madzioreck Kurde mol, Kuraiko! 25.11.08, 19:21
                  Większych może nie, takich samych pewnie kilku by się znalazło. Dziewczyny maja
                  rację, spinaj półdupki i pisz! Ja zrobiłam taki sam błąd, nie napisałam pracy, a
                  tak to miałabym dziś chociaż inżyniera, a może już i magistra, bo to jakiś czas
                  upłynął. Z takich samych powodów. Tylko ze ja tego tak łatwo nie nadgonię, bo
                  już jestem w dziedzinie 100 lat za... Zbierz się do kupy, napisz tę magisterkę i
                  miej święty spokój :)

                  79/120 - 70(32)JJ/70P
                  • agafka88 Re: Kurde mol, Kuraiko! 25.11.08, 21:08
                    Madzioreck, to nie jest magisterka, tylko licencjat. Kuraiko, w 6 dni napiszesz
                    spokojnie te 40 stron, to ledwo 7 stron dziennie - i tak siedzisz w domu i nic
                    nie robisz
                    • jolka-pol-ka Re: Kurde mol, Kuraiko! 25.11.08, 21:41
                      proponuję założyć wątek: grupa wsparcia dla Kuraiko! I twardo
                      rozliczać codziennie z ilości napisanych stron. A w grudniu
                      poprosimy twardo o skan dyplomu! Kuraiko, ja też nie miałam kiedyś
                      możliwości napisania pracy dyplomowej (temat politycznie śliski za
                      komuny) i "za karę" kończyłam następne 5-letnie studia. Spręż się,
                      bo czeka Cię to samo :))
              • the_mariska Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 16:38
                Roza_am ma całkowitą rację. Najtrudniej jest zacząć, jak już zaczniesz to reszta
                sama się napisze :) A pisząc ogólny plan tak naprawdę połowę roboty już masz za
                sobą ;)

                Świeża historia z życia wzięta - wczoraj (w poniedziałek) miałam termin oddania
                dwóch poważnych projektów. Jeden w formie pracy pisemnej, drugi działającego
                programu. Na początku nie zaglądałam do tego, bo jeszcze tyyyle czasu, potem
                zwaliła mi się cała masa innych rzeczy na głowę, potem musiałam odpocząć po
                zrobieniu tej całej masy trudnych rzeczy, zagrać w Warcrafta, przeczytać parę
                źródeł, zmobilizować się do roboty i nagle okazało się, że jest niedziela
                wieczór, godzina 23 a ja nie wiem nawet od której pracy zacząć. Czarna rozpacz.
                I wiesz co? Nagle, zupełnie przypadkiem, dostałam bardzo pozytywnego, budującego
                i optymistycznego esemesa od osoby z którą nie miałam kontaktu od paru lat. I
                dostałam po tym takiego powera, że do szóstej rano udało mi się skończyć prawie
                dwudziestostronicową pracę na temat, o którym nie miałam wcześniej zupełnie
                pojęcia.

                Skoro w jedną noc da się zrobić to, nad czym reszta siedziała przez miesiąc, to
                pracę licencjacką też da się napisać w tydzień. Potrzebny tylko jakiś naprawdę
                solidny motywator (jakim dla mnie był ten przypadkowo dostany sms) :) Trzymam
                kciuki :)

                Na zakończenie historii dodam, że termin drugiej pracy został przełożony (co
                uratowało mi głowę i 300zł które musiałabym zapłacić za kolejną poprawkę), a do
                północy mam wysłać kolejną (działający program z dokumentacją) od której też
                zależy zaliczenie całego przedmiotu. Ale teraz jestem już tak spokojna o to, że
                się wyrobię w czasie, że jeszcze nawet się za nią nie wzięłam ;)
                • aadrianka Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 19:51
                  A w ogóle, najłatwiej, jeśli ma się mnóstwo zajęć.
                  Przykład z życia wzięty: moja przyjaciółka, studia dzienne na
                  politechnice, równolegle drugie studia dzienne na uniwersytecie,
                  gdzie jeszcze w czasie studiowania chemii zrobiła dwa lata w rok,
                  jednocześnie praca jako kierowniczka sklepu, jednocześnie rozmaite
                  hostessowania... obroniła się na tej politechnice na celujący, potem
                  zaczęła doktorat, obroniła się na uniwersytecie, po drodze przeszła
                  poważną operację i to wszystko nie przeszkodziło jej prowadzić
                  intensywnego życia towarzyskiego połączonego z łamaniem serc licznym
                  facetom...
                  Ja taka zdolna nie jestem, ale magisterkę pisałam w trakcie sesji na
                  drugim kierunku (który zresztą po 3 latach rzuciłam w jasną cholerę)
                  Równoległy fakultet to zresztą świetny pomysł, promotorowi
                  usprawiedliwiać się można drugim kierunkiem, wykładowcom na owym
                  drugim kierunku można opowiadać, jak to my wszystko nadrobimy, kiedy
                  tylko magisterkę napiszemy:)
                  • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 22:10
                    aadrianka napisała:
                    >obroniła się na tej politechnice na celujący,...

                    to takie oceny sa na uczelniach?
                    • ederlezi1981 celujący na uczelni | NIC na temat :/ 25.11.08, 22:42
                      plica napisała:
                      > aadrianka napisała:
                      > >obroniła się na tej politechnice na celujący,...
                      >
                      > to takie oceny sa na uczelniach?

                      Tak- jak masz pracę na bdb, obronę na bdb i srednią (tylko nie pamiętam, czy z przebiegu studiów, czy końcową ważona) równą co najmniej 4,90, kmisja egzaminacyjna może dac celujący
                      A w temacie mam niewiele do dodania- powiem tylko jedno, na co dziewczyny wyżej zwracały uwage- nie można popadac w marazm i przyzwyczajać się do nicnierobienia.
            • kura17 Kuraiko 25.11.08, 21:56
              z mojego postu wygrzebalas tylko off-topowe pytanie o studia i uzylas go, zeby
              sie nad soba pouzalac... ok, jesli Ci to pomoze - prosze bardzo.
              ale tam (w moim poscie) bylo kilka konkretnych propozycji, do ktorych nawet sie
              nie ustosunkowalas...

              skoro lubisz/umiesz zajmowac sie dziecmi - szukaj aktywnie pracy jako
              opiekunka!!! kurcze, jest tyle gazetowych forow dzieciowych - probowalas chocby???
              • jolka-pol-ka Re: Kuraiko 25.11.08, 22:05
                ja tylko przypominam, że to Martvica ma problem ze sobą. I siedzi
                cicho od jakiegoś czasu. A my radzimy ....
                • agafka88 Re: Kuraiko 25.11.08, 22:12
                  Fakt. to jest wątek martvej
                • tfu.tfu bo martviczka 25.11.08, 23:12
                  pewnie lata i załatwia w UP :)
                • kuraiko Re: Kuraiko 26.11.08, 02:39
                  no tak, przepraszam że żyję :P
                  a co do opieki nad dziećmi - to owszem mam ogłoszenie w internecie
                  na kilku portalach chyba. niestety zainteresowani nie umieją czytać,
                  proponując mi zajęcie się dzieckiem rocznym, podczas kiedy ja mam
                  doświadczenie z dziećmi powyżej 3 r.ż.. do tego dochodzą stawki
                  poniżej godności, tj 5zł za godzinę za dwoje dzieci albo 3,5-4zł za
                  godzinę za jedno dziecko (moja stawka to 5zł/h za opiekę nad jednym
                  dzieckiem, pracowałam kiedyś za śmieszne pieniądze z dwójką dzieci i
                  byłam niezadowolona, ale do długa historia). gdybym była pewna
                  ubezpieczenia, to i na takie pieniądze bym się zgodziła, ale praca
                  na czarno teraz to niezbyt dobry pomysł
                  • kura17 Re: Kuraiko 26.11.08, 10:07
                    wybacz, Kuraiko, ale Ty nie masz pracy na wlasne zyczenie.
                    bierz ta robote przy dzieciach - najlepsza z tych "fatalnych" ofert, pracuj tam
                    i SZUKAJ dalej lepszej pracy!
                    roczne dziecko juz jest calkiem fajne. jak sie ma doswiadczenie z 3-letnim, to i
                    z rocznym sobie czlowiek poradzi (patrze z perspektywy 2 wlasnych dzieci).
                    akurat w moim osobistym przypadku roczniaki byly sporo latwiejsze w obsudze, niz
                    3-latek... to nic strasznego. takie dziecko jest juz kumate, na ogol chodzi,
                    jest bardzo ciekawe swiata i w zasadzie wszystko je interesuje - jest bardzo
                    slodkie. uczy sie blyskawicznie. no fajne jest i juz. niemowlakow nie lubie, ale
                    tak od roku zaczyna sie juz fajny czlowieczek (pisze o wlasnych doswiadczeniach
                    i wlasnych dzieciach!).
                    jak sie "boisz" zajmowac dwojka (to ciezka praca jest, fakt!), to bierz jedno,
                    nawet za smieszna cene. rozruszasz sie, wyrobisz sobie nawyk pracy, a w
                    miedzyczasie szukaj czegos lepszego. znajdziesz. a na razie nie masz nic - ani
                    dobrej, ani gorszej pracy, ani forsy, ani szacunku dla siebie...

                    wiesz, ja widze schemat w Twoich dzialaniach - TY musisz od razu miec
                    perfekcyjna rzecz... pasujacy, estetyczny, super i tani stanik (wymagan masz
                    naprawde wiele, czytalam Twoje posty o poszukiwaniach...), interesujaca, dobrze
                    platna, super prace (pisalas, ze nie ma dla Ciebie zadnej pracy, a teraz
                    wychodzi, ze nieprawda...). zamiast zadowolic sie NA POCZATEK czyms oddalonym od
                    idealu i SZUKAC dalej, Ty spoczywasz na laurach "nic dla mnie nie ma"...
                    zrob cos z tym, bo bedziesz bardzo nieszczesliwa...

                    zaraz zapytam na swoim zaprzyjaznionym forum, czy ktos w rzeszowie nie
                    potrzebuje niani dla dziecka ok 15-miesiecznego. jak ktos sie zglosi, to
                    podpytam o ceny i warunki i skontaktuje z Toba.

                    chcesz te materialy do nauki niemieckiego???
                    • kuraiko Re: Kuraiko 27.11.08, 02:10
                      sorry, a gdzie ja pisałam o dobrze płatnej pracy? mnie wystarczy
                      praca legalna za najniższą stawkę.
                      jeśli chodzi o pracę opiekunki, to o stawki trzeba walczyć.
                      siedziałam kiedyś długi czas na ogólnopolskim forum, gdzie pisali
                      rodzice zatrudniający opiekunki oraz nianie. sytuacja jest taka, że
                      jak nianie będą się godzić na takie stawki, to rodzice nigdy nie
                      podwyższą stawek. w moim mieście 5zł/h to luksus, o który naprawdę
                      trzeba walczyć i stawiać jasne warunki, bo ludzie myślą że zapłacą
                      3,5zł/h i że to kokosy. sorry, ale chyba coś jest nie tak, jeśli
                      dziewczyna na kasie dostaje prawie 5zł na rękę plus świadczenia, a
                      dziewczynie opiekującej się dzieckiem (co jest odpowiedzialną i
                      ciężką pracą dla nie-rodzica) oferuje się na czarno o wiele mniej.

                      znam smak pracy fizycznej, więc się teraz lepiej cenię.
                      jeśli chodzi o opiekę nad maluchem - boję się. nigdy nie przewijałam
                      dziecka, nie wspominając o karmieniu butelką (ryzyko zakrztuszenia).
                      szczerze powiedziawszy wolę opiekę nad dzieckiem starszym, z którym
                      mogę się porozumieć bez problemu i które jest w miarę samodzielne.
                      na dodatek jest kolejny problem - rodzice chcą kogoś na stałe. ja
                      nie chcę pracować na czarno bez ubezpieczenia na pełny etat. to
                      dobre dla studentki zaocznej.


                      jeśli chodzi o niemiecki, to kiedyś się uczyłam, mam podręczniki, co
                      prawda to poziom podstawowy.
                      • kura17 ok,zawsze jest jakies ale.ja pasuje. n/txt 27.11.08, 10:39

                        • nanah dokładnie tak 27.11.08, 13:40
                          Dokładnie!
                          Dziewczyny, gracie w nic innego jak "Tak, ale...". Efekty jest taki, że
                          kończycie to wszystko z kiepskim samopoczuciem. Te pomagające z wrażeniem, że
                          się starały, chciały dobrze a ich pomysły są ciągle odrzucane. Kuraiko tylko
                          sobie potwierdza negatywne przeświadczenie o sobie i świecie.
                  • m.mada Re: Kuraiko 26.11.08, 12:45
                    Bo trzyletnie dzieci to albo chodzą już do przedszkola, albo mają te same
                    opiekunki, które miały jak miały rok. Nikt Ci nie da dużych pieniędzy na
                    początku. Musisz wyrobić sobie markę - jak wszędzie. To polecane opiekunki mają
                    swoje stawki i im się płaci dużo, aby je zatrzymać. Jak jesteś początkująca to
                    jesteś taka sama jak wszystkie inne. Najpierw trzeba pracować taniej. Nawet w
                    dużych firmach najpierw się dostaje mniej, a dopiero po sprawdzeniu pracownika
                    się w niego inwestuje.
            • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 22:06
              termin obrony mam do 15 grudnia, pracy zero
              > napisanej, musiałabym ją złożyć zresztą do 1 grudnia, więc nie ma
              > szans, a ja nie chcę się przed nikim na uczelni tłumaczyć.

              a z czego ta praca?
              ja nie badawcza, to jeszcze jest szansa.
              • luliluli Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 09:32
                na jednym ze swoich kierunków napisałam pracę magisterską w długi
                majowy weekend. Da sie. To nie 6 tomów encyklopedii tylko (w
                wiekszosci, poza jakims opisem do banań) odtwórcza robota. Badania
                ankietowe tez mozna zrobic w jeden dzien. Tylko trzeba się zabrac.

                aha - z pracy dostałam piątkę:)
                • anyankaaa Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 09:41
                  Ja myślałam, że kuraiko ma obronić magisterkę, a to licencjat (czyli połowa roboty). Naprawdę da się, tylko trzeba chcieć.
                  Kuraiko, nie obraź się, ale powiedz szczerze. Ty chcesz od nas w ogóle jakiś rad i motywacji do pisania? Bo mi to trochę wygląda, jakbyś tak naprawdę chciała przyzwolenia na nicnierobienie...
              • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 18:40
                plica napisała:
                > a z czego ta praca?
                > ja nie badawcza, to jeszcze jest szansa.

                Ja moją badawczą o bakłażanach napisałam tak naprawdę w tydzień - ale dobra,
                materiały własne miałam opracowane, tabelki pogodowe zrobione, słupki kwiatków
                pomierzone etc. Tylko to musiałam w słowa ubrać.
                • plica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 20:18
                  > Ja moją badawczą o bakłażanach napisałam tak naprawdę w tydzień - ale dobra,
                  > materiały własne miałam opracowane, tabelki pogodowe zrobione, słupki kwiatków
                  > pomierzone etc. Tylko to musiałam w słowa ubrać.

                  ja swoja badawcza w rok. tylko ze ten rok robilam badania w laboratorium 2 czy 3 razy w tygodniu po pol dnia.
                  samo pisanie to tak wlasnie z tydzien wychodzi.
                  • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 20:44
                    > ja swoja badawcza w rok. tylko ze ten rok robilam badania w laboratorium 2 czy
                    > 3 razy w tygodniu po pol dnia.

                    Nie no, same badania trochę potrwały, trzeba było draństwo posadzić,
                    odchwaszczać, liczyć kwiatki, oznaczać każdy z osobna na roślinie, mierzyć
                    słupki, wpisywać dane do tabelki, zbierać owoce, siedzieć w laboratorium i robić
                    z nimi różne rzeczy...
                    Ale jak się wtedy najadłam oberżyn, to przez dwa lata nie tknęłam...
            • nancy_callahan Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 13:31
              Kuraiko, pracę jakąkolwiek (w sensie jakościwoym) to do pierwszego
              grudnia dasz radę spoko napisać.
              Może nie będzie to wiekopomny wkład dla nauki, ale na obronę na
              pewno wystarczy.
              Tylko trzeba się do diabła zmobilizować.
              Ja na przykład mam syndrom jednego dnia(o którym była tutaj mowa) i
              jeśli coś nie jest an ostatnią chwilę, na dziś, na wczoraj, najdalej
              na jutro to nie mam szans zrobienia tego - pokonuje mnie mój wielki
              wewnętrzny leń. Ale jeśli termin goni to bez użalania się nad sobą
              siadam do roboty (nieważne, że boli, a kanapa kusi ciepłym kocykiem
              i miłym miejscem przed telewizorem) i udaje się, wystarczy tylko
              chcieć!
              A do martvicy powiem jedno: próbuj, szukaj pracy w różnych miejscach
              i na stanowiskach, które wydawałyby się nie dla Ciebie zupełnie. Ja
              przez pewien czas pracowałam w jednej firmie zupełnie z przypadku,
              zajmowałam się rzeczami, o których wcześniej nie pomyślałabym, że
              mogłabym je robić i nawet tę prace lubiłam, choć przez nizbyt
              rozgarniętą szefową z upływem czasu coraz mniej.
              Moim jednak zdaniem bez prób, rozmów, telefonów się nie obędzie.
              Przełam się lub przełamuj powoli, jak jedna, dwie czy trzy rozmowy
              się nie powioda to nie popadaj w wisielczy nastrój, perzeanalizuj
              ich przebieg, co poszło nie tak i wyciągaj konsekwencje.
              Dasz radę i na pewno prędzej czy później trafisz w miejsce, gdzie
              pomyślisz to jest to:)
              • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 16:01
                Póki co zarejestrowałam się w UP, dostałam ubezpieczenie (na miesiąc), kazali mi
                przyjść 30 grudnia, żebym zgłosiła gotowość do pracy. Oczywiście żadnych ofert,
                ciekawe czy mają coś więcej niż wisi na stronie...
                A ja się chyba muszę zawziąć i napisać CV, w ramach pierwszego kroku :/
                • tfu.tfu Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 18:27
                  jeśli masz ochotę na anglojęzyczne materiały do pisania cv to zeskanuję i
                  podeślę :) dużo pożytecznych informacji :)a może się kiedys przyda? :)
                  • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 18:52
                    Ekhem, anglojęzycznych nie pojmę ;) ale dzięki za propozycję :)
                    Moja siostra miała zestaw książeczek o pracy i tam chyba coś było o pisaniu CV.
                    Sama pisała albo planowała pisać parę miesięcy temu więc może coś ma.

                    Tylko kurde, skończyłam szkołę, skończyłam studia, zaczęłam podyplomowe, miałam
                    praktyki studenckie, dałam się wyrolować poprzedniemu pracodawcy, robiłam
                    korektę dwa razy w życiu, lubię robić biżuterię i oglądać staniki - dziwne
                    będzie to CV ;P
                    • m.mada Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 20:31
                      Może działałaś/działasz w jakichś stowarzyszeniach, robiłaś jakieś wolontariaty,
                      organizowałaś festyn lub kolonie dla dzieci, pisałaś gazetkę szkolną, byłaś w
                      radiowęźle, teatrzyku, kółku malarskim lub coś podobnego, to też to opisz. Nie
                      jest to doświadczenie zawodowe i z pracą może nie mieć nić wspólnego, ale
                      świadczy o Twojej inwencji,pomysłowości, chęci działania. Mój mąż czasami
                      przeprowadza u siebie w pracy rozmowy z kandydatami, wcześniej musi się
                      przekopać przez CV. Oczywiście przede wszystkim rozmawia z tymi, którzy zdają
                      się mieć najpasowniejsze kwalifikacje, ale zawsze tez zwraca uwagę na
                      charakterystyczne CV, napisane w inny sposób, czy też zawierające ciekawe, nie
                      szablonowe informacje i takie osoby też często zaprasza, bo nawet jeśli niewiele
                      umieją, to jest szansa, że szybko się nauczą. Inna sprawa, że często są to
                      czarodzieje, co tylko czarować potrafią, ale takim po prostu dziękują.
                    • tfu.tfu Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 28.11.08, 13:17
                      nie dziwne, tylko Twoje :P ja piszę o spacerach ze psem, jodze i robieniu na
                      drutach :P
                      bądź szczera, nie pisz, że świetnie znasz angielski, jeśli nie znasz :)
                      a zainteresowania mieć trzeba, po to jest cv, żeby pracodawca zobaczył
                      człowieka, a nie maszynkę z papierkami.
                    • lawendowata Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 28.11.08, 13:45
                      Wiesz, ja przez ponad miesiąc pracowałam fotografując znaki drogowe.... :D
                    • effka454 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 28.11.08, 18:54
                      A moze pójdziesz w stronę bizuterii.
                      Znalazłam jakiś czas temu np. taki kurs (niestety dla Ciebie w Warszawie)
                      www.wytwornia.antidotum.pl/podstrony_og/szkola_zawod.html
                      Ale Kraków - miasto artystyczne, więc też może coś takiego ktos organizuje.
                • kasiamat00 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 19:00
                  Martva, jeszcze jedna moim zdaniem bardzo dobra rada znaleziona gdzieś zupełnym
                  przypadkiem - aplikuj na wszelkie możliwe stanowiska i chodź na wszelkie rozmowy
                  rekrutacyjne nawet jeśli stanowisko Cię nie interesuje. Tylko po to, aby zdobyć
                  doświadczenie w takich rozmowach i nie dać się zjeść nerwom jak już trafi się
                  rozmowa w tej wymarzonej firmie. Co do CV - oprócz miejsc pracy wpisz
                  _koniecznie_ zakres obowiązków. Sama nazwa stanowiska często absolutnie nic nie
                  mówi.
                • milstar Kursy bukieciarstwa 27.11.08, 19:55
                  Martvico, dziś się dowiedziałam, że takowe są organizowane przez ZDZy. W
                  Krakowie też pewnie ta instytucja działa
                  • pitupitu10 Re: Kursy bukieciarstwa 28.11.08, 11:15
                    Co to są ZDZy?
                    • luliluli Re: Kursy bukieciarstwa 28.11.08, 11:19
                      Zakład Doskonalenia Zawodowego:) robią tam różne kursy, w tym te "za
                      darmo" współfinansowane z funduszy unijnych:) sama bylam na takim o
                      zakładaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej (ale nie
                      prowadzę), kilka znajomych osób ma dzięki nim własne firmy (z
                      wkładem finansowym z UE)
          • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 15:03
            aha no i na kursy trzeba mieć pieniądze. wstydzę i boję się prosić
            rodziców, boję się że będą wściekli, tyle kasy władowali w moje
            studia (mojej mamie bardzo zależy na tym, żebym miała papier).
            myślałam, że jak znajdę pracę, to będę mogła sama wszystko opłacić,
            jak widać nadaję się tylko do pracy na czarno jako opiekunka do
            kilkuletniego dziecka (tylko w tym mam doświadczenie)
            • tfu.tfu Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 15:41
              hej, w życiu bywa różnie. ja mam studia bez papieru, cofnęli mi rentę na 5 roku,
              nie mogłam znaleźć pracy przez kilka miesięcy, chorowałam... potem postanowiłam
              spróbować sił w wiekszym mieście, pomieszkiwałam kątem u znajomych przez chwilę,
              znalazłam pracę, wynajmowałam pokój "u baby" (alkoholiczki zresztą, jeden wielki
              koszmar) pracowałam w 2 miejscach na pół etatu i zasuwałam piechotka codziennie
              z okopowej róg towarowej na plac konstytucji (warszawianki wiedzą że czasem
              szybciej per pedes niż tzw. komunikacją miejską ;)) do tego dochodziła
              codziennie godzina jogi.
              ja wiem, że to głupio brzmi, ale czasem trzeba zaryzykować. ja już nie mam tej
              odwagi co kiedyś, ale może jeśli nie praca, to wolontariat? pół roku
              wolontariatu da Ci jakieś doswiadczenie i będziesz z ludźmi :)
              jesli nie masz tak, że juz zaraz musisz się wynosić, szukać mieszkania do
              wynajęcia itp. itd. to może to jest wyjście? a ze studiami jest tak: idziesz do
              dziekanatu, mówisz o chorobie, przedstawiasz papierki i prosisz o jeszcze jeden
              termin. odmówią? trudno, nie odmówią, będziesz miała dodatkowe pół roku :)
              ja teraz też walę głową w ścianę i nic, absolutnie nic mi się nie chce według
              planu "ułożyć", szukam wyjścia z sytuacji i mam dooooooooość. ale nie położę się
              i nie umrę przecież, nie? choć to by rozwiazało dokładnie wszystkie moje problemy ;)
            • agafka88 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 21:12
              uraiko, jest wiele darmowych kursów organizowanych przez urząd pracy - w moim
              mieście był ostatnio organizowany kurs komputerowy, pszczelarski i bukieciarski
              - a to miasto znacznie mniejsze niż Rzeszów, ledwo 12 000 mieszkańców. Moja
              koleżanka, która szuka ciekawych pozycji do CV, zaczęła interesować się kursami
              finansowanymi przez Unię Europejską - pisanie grantów itp.
              • kura17 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 21:54
                no dokladnie!
                moja siostra zrobila 2 kursy finansowane przez unie europejska - komputerowy i
                mulitmedialny. skonczyla jedne studia podyplomowe finansowane przez ue
                (literatura&film, jej konik), a teraz zaczela drugie - gender studies. da sie?
                poszukaj, popytaj, zainteresuje sie!

                jak chcesz, moge Ci wyslac (za darmo) zestaw mulitmedialny do nauki niemieckiego
                (z komputerem, nowoczesny). poziom dla poczatkujacych. masz duzo wolnego czasu,
                spedzasz go przed kompem - do czegos sie to przyda.
                • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 02:19
                  dzięki ;) ale to nie dla mnie - trzeba mieć samozaparcie... zresztą
                  ja sama mogę sobie przypomnieć podstawy niemieckiego (tzn takie
                  proste zwroty, jakieś wyrazy pamiętam, nie jest źle, ale
                  komunikatywnym bym tego nie nazwała) i dopiero potem się mogę
                  zapisać na kurs. lepiej byłoby angielski szlifować, niby mam
                  certyfikat biznesowy z najwyższą oceną (z pisemnej części), ale u
                  mnie speaking kuleje, a bez kontaktu z językiem całkowicie zapominam
                  gramatykę pomijając podstawy...
            • pitupitu10 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 21:43
              Kuraiko, ja na twoim miejscu poszłabym do psychiatry (mam nadzieję, że się
              leczysz), poprosiłabym o wypisanie jakiegoś zaświadczenia o chorobie, poszłabym
              z tym do dziekana ds. studenckich i poprosiła o odroczenie terminu z powodów
              zdrowotnych. Biorąc pod uwagę fakt, że byłaś dobrą studentką, myślę, że możesz
              je dostać.
              • kuraiko Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 27.11.08, 02:14
                wiesz, jeszcze nigdzie nie byłam, nawet na głupie badanie słuchu nie
                mogę się wybrać :/
      • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 10:03
        jolka-pol-ka napisała:

        > Martvico, studia (każde!) dają papier, który przekłada się na
        > zarobki dopiero w dłuższej perspektywie czasu.

        Wiesz, ja nie mam dużych wymagań. Mieszkam z rodzicami i tak mi dobrze, nie
        potrzebuję kasy na rachunki etc. Póki co mam gdzie mieszkać i co jest, na własne
        potrzeby typu ciuchy i kosmetyki zarabiam robiąc biżuterię i sprzedając po
        znajomych - dużo tego nie jest, ale lumpeksy są tanie ;)
        Tylko że niecały tysiąc złotych za miesiąc ciężkiej harówki mnie rozwalił.
        Zwłaszcza że okazał się kwotą na czarno, bez ZUSu i tak dalej.

        >Ludzie robiący "podyplomowki" zbyt
        > często mówili mi, że to powtórka z toku studiów stacjonarnych.
        Oj, to tak. W zyciu bym się nie zdecydowała gdybym wiedziała że to bedzie tak
        wyglądać.

        > Szukaj pracy spokojnie, bez pośpiechu i nie martw się, jeśli jej
        > natychmiast nie znajdziesz.

        Chyba się zastanowię nad napisaniem ogłoszenia i rejestracją w różnych portalach
        pracowych...

        >Końcówka roku nigdy nie była dobrym ku
        > temu czasem, zwłaszcza w ogrodnictwie.

        Ha, próbuję to wytłumaczyć mojej rodzinie, nie dociera ;)
        • helenka333 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 11:12
          heh najgorsze to brak wsparcia w rodzinie:/ zamiast zmotywowac dobijaja jeszcze
          bardziej... ale masz nas, my w Ciebie wierzymy, dziewczyny daja Ci super rady,
          takze korzystaj! Jestem pewna, ze niedlugo pochwalisz sie nam nowa praca :)
          • martvica Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 26.11.08, 18:48
            helenka333 napisała:

            > heh najgorsze to brak wsparcia w rodzinie:/ zamiast zmotywowac dobijaja jeszcze
            > bardziej...

            Bo oni tak z dobrego serca w sumie... w zeszłym roku ojciec mnie wypychał do
            pracy, potem miał widoczne poczucie winy jak wracałam i wszystko mnie bolało
            przez pierwszy tydzień, dawał mi Aulin i patrzył smutno jak myślał że nie
            widzę... a potem po wypłacie za kwiecień powiedział: wiesz, córeczko, nie męcz
            się już. Włóż te swoje błyskotki do jakiegoś pudełka, pokażę dziewczynom na
            oddziale.
            Kwiecień 2007 - bolące stawy i kręgosłup, ciężka harówa, po dziewięć godzin w
            dni powszednie, pięć w weekendy. Wolne na zajęcia (4 dni) i ślub kuzynki (2
            dni). W przeddzień podjęcia decyzji o zwolnieniu awantura o okulary
            przeciwsłoneczne. Jak poszłam się zwolnić, dowiedziałam się że szefowa jest
            zadowolona z mojej pracy. Miło z jej strony, mogła powiedzieć wcześniej i dać mi
            premię... Zarobek: 800zł.
            Maj 2008 - powrót przed komputer, leniwe dłubanie biżu przy filmach, wtedy kiedy
            chciałam. Zarobek: prawie 600 zł.
            Oczywiście wiadomo, to był wyjątkowy miesiąc, rynek się nasycił błyskawicznie, a
            legalnie by się pewnie nie dało, bo musiałabym mieć wyższe ceny...
            • martvica *maj 2007, oczywiście 26.11.08, 18:53

        • kuraiko ale napisz jakich ofert NIE chcesz!!! 25.11.08, 14:54
          bo ja dałam ogłoszenie na popularnym lokalnym portalu i jedyne
          propozycje jakie otrzymałam to bycie konsultantką Avon i Oriflame
          oraz kilka smsów od panów z ofertą sponsoringu :/ (to nie żart)
    • luliluli jakbym siebie sprzed roku czytała:) 25.11.08, 09:08
      to teraz ja wtrące 3 grosze (zaznaczam, ze bedzie to tez oparte na
      doswiadczeniach moich znajomych, na moich częściowo):
      - znajdujesz ogłoszenie i myślisz "nie nadaję się, bo..." - wysyłasz
      CV,
      - znajdujesz ogłoszenie "murarz", "dekarz", "czyścibut" - nie
      odpowiadasz, co wydaje sie logiczne:D

      a tak na poważnie:

      nie ma pracy, do której się człowiek z zasady nie nadaje -
      ogłoszenia nie są pisane na kolanie, a po długich przemysleniach
      pracodawcy/kadr/etc.
      Nikt nie napisze "szukamy głupiej dz. bez szkoły, bez znajomości
      czegokolwiek i miłej aparycji." Jest oczywiste (pomyśl jak
      pracodawca), że wymagania sie winduje, żeby mieć z czego schodzic
      jak nie znajdzie sie pracownik idealny:)

      Składaj podania tam, gdzie chciałabys pracować, bez względu na to,
      czy uważasz, że sie nadajesz, czy nie, a także bez względu na to,
      czy kogos akurat szukają czy nie. Moja firma dała ogłoszenie do
      gazety raz (od listopada ubiegłego roku), ale od tamtej pory
      zatrudniła ok.10 osób, wszystkie zadzwoniły same i akurat wstrzeliły
      się w wolne miejsce:)

      Chrzanić prawko i język - zrobisz je zaraz skoro teraz się nie
      udało, zapisz się dziś, albo za miesiąc, albo jak znajdziesz pracę,
      pamiętaj tylko, żeby pochwalić się dobrymi chęciami w liście
      motywacyjnym:) o studiach napisz, że są w trakcie (no chyba, że już
      zabrałaś papiery), nie wspominaj o problemach na uczelni.

      Zaznacz (oczywiscie jeśli chcesz pracować w zawodzie), co Cię
      najbardziej kręci, napisz, że pasjonujesz się ikebaną/sadzeniem
      marchwii/wyplataniem wianuszków (nie znam sie:P), a Twoim ulubionym
      przedmiotem na studiach było... (nie wiem jakie są na takim
      kierunku). Dodaj, że podczas studiów pracowałaś tam i siam (nawet
      gdyby to było na czarno, kogo obchodzi czy i jaką miałas umowę).
      Pochwal się dodatkowymi umiejętnościami, napisz, że sama robisz
      biżuterię, że tańczysz taniec irlandzki (dobrze pamietam??)

      W CV liczy się nie to, co napiszesz, tylko jaka się wydasz komuś kto
      je przeczyta:) Zwykła lala jak milion innych czy dziewczyna z
      bogatymi zainteresowaniami, wyobraźnią, pomysłami. A to są
      kwalifikacje ważniejsze niż skończona szkoła w wielu zawodach (no
      chyba, ze chcesz być księgową:)

      Dodam, że niedawno skonczyłam studia (politologia, filologia polska
      z dziennikarstwem) a dostałam od pracodawcy propozycję
      stanowiska "marketingowo-menadżerskiego" (nie mam w tej dziedzinie
      ŻADNEGO wykształcenia)

      Co powiedział? "Ma pani odpowiednie predyspozycje i charakter. A
      konkretów nauczy się pani na szkoleniach, to już tylko formalność".

      ODWAGI!!!
      • wielebnna Re: jakbym siebie sprzed roku czytała:) 25.11.08, 11:18
        ooo dokładnie!
        dyplom to dopiero początek, a to gdzie nas los rzuci i co będziemy robić to
        zupełnie inna sprawa
        a z ogłoszeniami jest tak, że niemąż nie zwracał nawet uwagi na ogłoszenie
        firmy, w której pracuje już 5 lat (miał zupełnie inne kwalifikacje niż wymagane)
        a jego siostra, w innej firmie, po rozmowie wstępnej usłyszała, że to zupełnie
        nie dla niej, po to by za tydzień odebrać telefon, że ma się stawić do pracy (i
        tak już ponad 3 lata tam pracuje)
        życzę zatem trafienia właściwej oferty :)
        • helenka333 Re: jakbym siebie sprzed roku czytała:) 25.11.08, 12:04
          wlasnie trzeba trafic i miec troche szczescia, moja kolezanka, ktora narzekala
          przez caly zeszly rok, ze nie moze znalezc fajnej pracy, bo wszedzie chce ludzi
          z doswiadczeniem a ona takowego nie ma, znalazla w koncu calkiem fajna prace, bo
          babki, ktore ja rekrutowaly (z tej firmy) stw, ze chca zatrudnic kogos bez
          doswiadczenia bo takim osobom jest trudno znalezc prace...;)
      • madzioreck co do kwalifikacji i "nie nadaję się" 25.11.08, 19:31
        Miałam w pracy koleżankę, która wszędzie, gdzie pracowała, to albo od razu na
        stanowisku kierowniczym (jak u nas, gdzie takiego nowego "kierownika" uczą
        roboty pracownicy), albo w niedługim czasie zostawała kierownikiem. Tak było i
        po odejściu z naszej firmy.
        Pytam ją kiedyś, czy ona ma wyższe wykształcenie, bo wszędzie w ofertach
        wymagają itd. A ona mi na to: "A wiesz, ja chromolę ich wymagania, wysyłam
        ofertę i cześć. Najwyżej się nie odezwą, prawda?" Odzywają się, bo w ten sposób
        zyskała duze doświadczenie zawodowe. Chromoli, i kierownikuje :)
    • luliluli najwazniejsze!!!!!!!!!!!!!!! 25.11.08, 09:59
      wszystkiego najlepszego z okazji czwartkowych urodzin;) kolejna
      skorpionica na forum:D
      • tfu.tfu Re: najwazniejsze!!!!!!!!!!!!!!! 25.11.08, 13:28
        o, buziaki Dziewczyny :) i samych trafionych zakupów stanikowych :P :D
    • ava.adore Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 11:23
      Przede wszystkim - z okazji urodzin życzę Ci dużo szczęścia, wiary w siebie i powodzenia w realizacji wszystkich planów, które przyjdą Ci wkrótce do głowy. A na pewno w końcu przyjdą :)

      Wiesz, czytając o Twoich problemach, poczułam się trochę tak, jakbym czytała o sobie pół roku temu. Byłam wtedy po studiach, które lubiłam i które mnie nawet bardzo mnie nie rozczarowały, po kursie zawodowym, ukończonym z bardzo przyzwoitym wynikiem, a także permanentnie bez pracy, bo wrodzona nieśmiałość kazała mi myśleć, że absolutnie nie będę w stanie na tyle koegzystować z ludźmi w biurze, żeby miało to sens. Do porozsyłania CV zmusił mnie mój facet, grożąc odcięciem kasy na staniki :D Serio, serio ;) Pół roku więc przepracowałam w wydawnictwie, spokojnie koegzystując z ludźmi z pracy, z podwykonawcami, kurierami i całą masą innych ludzi, przychodzących i dzwoniących codziennie do firmy. Uodporniłam się nawet na tyle, że bez zbytnich emocji wysłuchałam niedawno oświadczenia, że mnie zwalniają ze względu na złą sytuację firmy. Nie jest to sytuacja komfortowa, jasne, i o ile w pracy się jakoś trzymam, to po przyjściu do domu przechodzę w stan „zwinąć się w kuleczkę i wejść pod kołdrę”. Ale w porównaniu z tym, co było pół roku temu, mam o wiele więcej pewności siebie, odwagi i przeświadczenia, że sobie jakoś na rynku pracy poradzę, nawet jeśli początkowo będzie ciężko. I, przede wszystkim, nie mogę już sobie wyobrazić życia bez pracy, nie mam pojęcia, jak ja żyłam zanim zaczęłam pracować – a to bardzo motywuje do poszukiwań i coraz odważniejszego wychodzenia spod swojego kamyczka ;)))
      Dlatego bardzo bym Cię zachęcała jednak do wyjścia do ludzi, nawet jeśli teraz wydaje Ci się to ponad siły. Pamiętaj o czynniku ludzkim – większość osób, z którymi będziesz mieć do czynienia, czy to przez telefon, czy na żywo, też ma swoje fobie i idiosynkrazje, i kto wie, może boi się Ciebie bardziej, niż Ty ich.
      Własna firma też jest oczywiście głupim pomysłem, ale najpierw może warto się zorientować, czy będziesz zarabiać na tyle dużo, żeby Cię zawsze było stać na ZUSy, podatki i inne takie? W takim wypadku polecam robienie zleceń przez jakiś czas. Wielu korektorów funkcjonuje w ten sposób.
      I jeśli chcesz rzeczywiście spróbować sił w pracy korektora/redaktora, spróbuj wysłać CV do Znaku, to jedyne znane mi wydawnictwo, które regularnie szuka pracowników przez ogłoszenia. Wiem jeszcze, że jedno z krakowskich wydawnictw specjalizujących się w szkolnych brykach szukało niedawno redaktora – firmę znam z relacji i nie są to dobre rekomendacje, ale hej! przynajmniej zatrudniają na etat, więc jeśli chcesz namiary, mogę Ci podesłać na priv. Przyszły mi jeszcze do głowy fanziny – zapłacić nie zapłacą (chyba, nie wiem, jakie tam są teraz warunki), ale doświadczenia nabędziesz. I naprawdę gorąco zachęcam do kursów PTWK – byłam, robiłam, bardzo zadowolona jestem.
      No i przede wszystkim – uszy do góry: wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, a los się zawsze odwraca :)

    • pitupitu10 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:20
      RÓB COŚ, cokolwiek. Najgorzej jak człowiek się "zasiedzi", wtedy jest tylko
      coraz trudniej się do czegokolwiek zmobilizować. Znalezienie pracy może trochę
      potrwać, to raczej normalne, że nie znajduje się wymarzonego etatu w tydzień.

      1) Nie przestawaj przeglądać ofert w gazetach / portalach.

      2) Czy jest coś, co chciałabyś robić? Dziewczyny dobrze ci podpowiedziały z
      wydawnictwami. Nie czekaj, aż firma zamieści ogłoszenie, SAMA do nich wyślij CV.
      Może za miesiąc kogoś będą potrzebować? Może już kogoś szukają, ale nie nie
      umieszczają ogłoszeń w "Gazecie Praca" czy dużym portalu (to kosztuje)? Zamieść
      swoje CV na odpowiednich stronach. Moją koleżankę szkoła "wyłowiła" na portalu
      gdzie umieściła ogłoszenie o korepetycjach.

      3) Rozwijaj się! UP organizują różne bezpłatne kursy: językowe, komputerowe,
      uczą jak pisać CV i dobrze wypaść na rozmowie o pracę.

      4) Przeglądnij strony internetowe organizacji / stowarzyszeń zajmujących się
      aktywizacją zawodową / przedsiębiorczością kobiet. One też często organizują
      kursy finansowane przez UE. Jeśli serio myślisz o własnej firmie to w takich
      miejscach znajdziesz wsparcie i porady. Rok czy dwa lata temu w Lublinie w kilku
      miastach w Polsce były organizowane wykłady "Kobieta w biznesie" czy jakoś tak.

      Powodzenia!
    • milstar Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:55
      Martvica, ja nie wiem skąd jesteś, ale jesli z Warszawy (albo masz możliwość tu być), to informuję, że w najbliższy czwartek na Targówku są targi pracy.
      Tu są informacje:
      www.up.warszawa.pl/praca/targi201108.pdf
      • milstar Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 12:58
        A, sorry, właśnie zobaczyłam Twoją sygnaturkę... niech żyje spostrzegawczość... Ale mam nadzieję, że info się komuś przyda mimo wszystko, a i z Krakowa do Wawy niedaleko ;)
    • adra_19 Płatny staż 25.11.08, 15:29
      Spróbuj się dostać na płatny staż w urzędzie. Zawsze to trochę kasy wpadnie, dodatkowy wpis w CV i więcej czasu na znalezienie czegoś na stałe.
      • martvica Re: Płatny staż 26.11.08, 18:51
        Za stara jestem na staż, obroniłam się w 2006, a o ile się orientuję może minąć
        góra rok.
        • kuraiko Re: Płatny staż 27.11.08, 20:08
          czyli warunkiem stażu są ukończone studia i nie dłużej niż rok po
          obronie??
    • klymenystra Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 19:05
      A wlasnie - Muzeum Narodowe szuka zawsze wolonatriuszy. Jak sie zahaczysz na
      staz, to dostaniesz kase z UP. A jak nie, to i tak jest duza szansa, ze Cie
      zatrudnia. Umiesz dogadywac sie z dziecmi? Bo oni potrzebuja ludzi do
      prowadzenia warsztatow, glownie dla dzieci, ale nie tylko. Ich podstawowym
      wymogiem jest kreatywnosc :) Moze tam sie zglos, co?
      • panistrusia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 19:21
        Pracowałam w dziale promocji MN własnie jako wolontariusz. Polecam:)
        zwłaszcza jako psychoterapię;) - mój pierwszy dzień wypadł akurat w
        dzień, kiedy było spotkanie opłatkowe. Wyobrażacie sobie chyba
        łamanie się opłatkiem z zupełnie obcymi ludźmi... A było naprawdę
        fajnie (i tego dnia, i później). Świetny zespół, potrafią przyjąć
        nowych. IDŹ DO NICH!
      • joankb Re: Nie wiem co ze sobą zrobić :/ 25.11.08, 19:28
        Staże są niezłe - jak moja córa czegoś szukała to były w kilku urzędach, w kilku
        bankach, w powiatowych centrach pomocy rodzinie, w muzeum właśnie. Jeśli trafisz
        na rozsądnego pracodawcę to przez te parę miesięcy przemyśli gdzie sprawdziłabyś
        się u niego najlepiej.
        Poszukaj w UP kursu biznesowego. Ale - uwaga.. Najrozsądniejsze tskie kursy
        prowadzą organizacje kobiece - różne Ośki i inne. Fajna grupa kobiet zebrana w
        dobrym miejscu potrafi zmobilizować się nawzajem, a z rozmów rodzą się czasem
        niezłe pomysły. Na inne takie kursy szkoda czasu, firmy szkoleniowe dostają kasę
        na ich prowadzenie z Unii - i tylko o tę kasę im chodzi. Przetrenowaliśmy to w
        firnie - tzw. profesjonalne szkolenia prowadzone są na tak żenującym poziomie,
        że nawet podstawówką trudno to nazwać.
        • justinehh A kto mi pomoże? 28.11.08, 15:00
          Studia skończyłam co prawda ponad rok temu, byłam na stażu, ale nie dostałam
          pracy. Pracę dostałam dopiero w marcu, ale dosłownie trzy dni temu
          zrezygnowałam, po prostu miałam serdecznie dosyć ciągłego wiszenia na słuchawce,
          wkurwionych klientów, kiepskiego laptopa, dojazdów na zadupie i brak szansy na
          umowę o pracę ( w tle majaczyła podwyżka o złotówkę).
          Mój podstawowy problem to brak doświadczenia ( poza półtora rokiem spędzonym na
          pisaniu i bieganiu z mikrofonem) i magister politologii. Biegam co prawda z
          mikrofonem, ale tylko dlatego że chcę, pieniędzy nie mam z tego żadnych, pracy
          też z tego nie będzie. CV wysłałam ze 150, do akwizycji po prostu się nie
          nadaję, a na pracę zgodnie z zainteresowaniami powoli przestaję liczyć....
          • pitupitu10 Re: A kto mi pomoże? 28.11.08, 18:50
            > Mój podstawowy problem to brak doświadczenia ( poza półtora rokiem spędzonym na
            > pisaniu i bieganiu z mikrofonem) i magister politologii

            Jak to jest brak doświadczenia, to ja mam chyba minusowe. ;)
            • kuraiko Re: A kto mi pomoże? 28.11.08, 23:17
              ja mam za sobą cztery miesiące praktyk (na pismie, ile z tego
              odbyłam, pracodawcy nie muszą wiedzieć ;) ), ale mogę to sobie
              wsadzić w d... "trzy miesiące praktyk, tylko tyle?" (wtedy jeszcze
              miałam trzy za sobą) - nie koleś, na pewno na studiach licencjackich
              miałam szansę zrobić rok praktyk :P trzy miesiące to robią na
              magisterkach, np prawnicy, tak więc 3 na licencjacie to i tak dużo,
              na innych kierunkach mieli o połowę mniej :/
          • luliluli Re: A kto mi pomoże? 01.12.08, 09:58
            a próbowałaś się wkolegować do Polskiego Radia? jakiejś lokalnej
            odnogi PR? łatwo zostać współpracownikiem jakiejś redakcji:) jak sie
            dużo pracuje, to nawet da się coś zarobić:D

            albo idź do RMF Maxx tam wiecznie mają niedosyt inteligentnych ludzi
            z mikrofonami:) mam takie samo wykształcenie i też zdarzyło mi się
            biegać z mikrofonem;) wiem co mówie:D

            Na koniec napisz do TVN - tam też wiecznie potrzeba "inteligentnych
            statywów do mikrofonu" - na wizji Cie nie ma, ale Twoje rozmowy są
            częścią czyjejś wiadomośći. Z doświadczenia współstudiujących - złóż
            aplikację, gdzie masz ochotę, najbardziej niespodziewane stacje się
            odezwą;) nawet jak nie szukają oficjalnie.

            A nawet jesli praca ciężka a płaca mała - masz czym się pochwalić w
            CV potem:)
          • luliluli Re: A kto mi pomoże? 01.12.08, 10:02
            justinehh - jeszcze coś - nadal interesuje Cie praca
            okołopolitologiczna?:) to sie zbieraj i startuj do jakiegoś posła,
            może załapiesz się do sztabu wyborczego - zbliżają się wybory do
            europarlamentu. Nie pamietam jak to jest, ale przed wyborami do
            polskiego parlamentu trzeba ludzi, zeby miał kto latać i zbierać
            podpisy pod listą, kolportować plakaty, ulotki, etc. Wiem, to mało
            ambitne, ale pozwala się wbić w krąg znajomości potencjalnych
            ważniaków, a to procentuje w przyszłośći:)
    • bathilda Idealne rozwiązanie to bogaty mąż :) 01.12.08, 22:19
      Mnie zawsze na studiach jeden z kolegów wspierał przed kolokwiami, kiedy
      powtarzałam, że emancypacja to błąd bo kobiety nie zostały stworzone do
      studiowania, mówiąc ze śmiertelną powagą: "nic się nie martw, może już nie długo
      spotkasz miłego szejka, który weźmie Cię do swojego haremu i już nigdy niczego
      nie będziesz musiała się uczyć".

      A na poważnie to w UP się rejestruj bo zima idzie i o grypę nietrudno. A na
      wiosnę z pracą na pewno zrobi się lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja