Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrzebują

25.11.08, 23:30
To zaczynam.
Na początek chciałam wesprzeć kuraiko i martvicę.

Dziewczyny, przynależność do Lobby zobowiązuje. :)
Lobbystka jest świetną dziewczyną.
Lobbystka działa, a nie marudzi.
Lobbystka ma problemy, ale je rozwiązuje.
Lobbystka może mieć chwile załamania i zwątpienia, ale inne Lobbystki ją wspierają/z lekka opieprzają/dają dobre rady.


Lobby czuwa, Lobby radzi, Lobby nigdy Cię nie zdradzi ;)
    • jolka-pol-ka Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 25.11.08, 23:32
      ja też wspieram, ale chyba trzeba będzie usunąć wątek "co robimy
      wbrew idałowi"
      • tfu.tfu ale to się 25.11.08, 23:40
        przecież nie wyklucza ;) ideał ideałem, a my i tak robimy swoje ;)
        • brykanty Re: ale to się 25.11.08, 23:45
          to właśnie chciałam napisać. Jak ktoś organicznie brzydzi się prasowania i chodzenie w wymiętym mu nie przeszkadza, to co będzie życie marnował na pierdoły.
          Chodziło mi o wsparcie ogólne w sprawach, w których chcemy albo musimy coś zmienić, ale nie bardzo potrafimy się za to zabrać, nie udaje się zmobilizować itp. - np. martvica z szukaniem pracy, kuraiko z napisaniem licencjatu.
          Łagodnie zaganiamy i męczymy o rezultaty.
        • jolka-pol-ka Re: ale to się 25.11.08, 23:46
          normalnie przepychamy się przez życie :)
          Koleżanka mojej córki dostała na 18 urodziny przepychaczkę do zlewów
          (drewniana rączka z czarną gumową miseczką) z dedykacją taką
          właśnie: "przepychaj się przez życie". Bardzo mi się to podobało,
          takie zmaterializowanie życzeń :))
          • tfu.tfu Re: ale to się 25.11.08, 23:54
            kuzyn mojego eksia nazywał to urządzenie "Pocałunkiem Indianki" ;)
            a życzenia boskie :)
            czy jak mnie juz cholera strzeli, to znaczy, że też się tu mogę Wam w staniki
            wypłakać? (z góry dzięki :))
            • brykanty Re: ale to się 25.11.08, 23:57
              Oczywiście, po to jest ten wątek:
              Lobbystka może mieć chwile załamania i zwątpienia, ale inne Lobbystki ją wspierają/z lekka opieprzają/dają dobre rady (niepotrzebne skreślić).
              • jolka-pol-ka Re: ale to się 26.11.08, 00:03
                jasne, zgodnie z zasadą: co parę głów, to nie jedna!
                • siamese67 grupa wsparcia 26.11.08, 00:12
                  Bo jak powiedziała Żaba do Makrauchenii: "my, kobiety, musimy trzymać się razem"
                  Znacie?
                  • besame.mucho Re: grupa wsparcia 26.11.08, 00:16
                    Aaaach, czy to Sceny z życia smoków?
                    Uwielbiam, uwielbiam! :))
                    • brykanty Re: grupa wsparcia 26.11.08, 00:21
                      oczywiście,siostra ma pierwsze wydanie, to z ilustracjami Rupińskiego, ja to od Prószyńskiego, z 1998 r.
                  • brykanty Re: grupa wsparcia 26.11.08, 00:19
                    - My, kobiety, powinnyśmy trzymać się razem - szepnęła Cheni do ucha. Bo ci mężczyźni nas zniszczą. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie ja tu mam ciężkie życie.
                    Chenia westchnęła smutno: - Ja też mam ciężkie życie.
                    - Opowiedz! - poprosiła Żaba.
                    I Chenia zaczęła opowiadać.
                    • luliluli mały offtop wewnątrzwątkowy 26.11.08, 09:00
                      ekhm, mam nadzieję, że w tym cytacie chodzi nam tylko o
                      zwrot "trzymać się razem":) chronicznie nie znoszę tworzenia i
                      podgrzewania opozycji my kobiety - oni mężczyźni, a wszyscy na
                      wzajem się nienawidzimy i krzywdzimy.
                      Jeśli już, to zniszczą nas głupole, chamy, bezduszni egoiści i
                      ćwierćinteligenci. Wśród nich także kobiety. Nie czuję się siostrą z
                      każdą napotkaną kobietą!:|
                      To taka moja mała reakcja alergiczna na "nieskrępowaną niczym
                      solidarność jajników"
                      • brykanty Re: mały offtop wewnątrzwątkowy 26.11.08, 09:45
                        No pewnie. Ja nie mam natury jątrzącej, w tym cytacie chodzi wyłącznie o trzymanie się razem i siłę, jaką nam daje opowiedzenie sobie o "naszym ciężkim życiu" :)
                      • siamese67 Re: mały offtop wewnątrzwątkowy 26.11.08, 09:48
                        Oj, luliluli, to jasne, ze nie chodzi o solidarność jajników, tylko
                        o ten kawałek, który moja własna siostra, brykanty, zacytowała -
                        żeby trzymać się razem, bo można sobie nawzajem opowiedzieć, jakie
                        to życie bywa ciężkie - czasem wystarczy tylko tyle i już jest
                        człowiekowi lepiej na duszy. Niekoniecznie człowiekowi płci
                        żeńskiej. A zawsze może sie zdarzyć, że od rozmówcy otrzymasz nie
                        tylko to, że Cie wysłucha, ale i poradzi, wesprze, przedstawi
                        problem z innej strony - i rzeczony problem może stać się dzięki
                        temu znacznie mniejszy.
                        Czasami jesteśmy jak Żaba - i słuchamy, a czasmi jak Chenia - żalimy
                        się.
                  • elayne_trakand Re: grupa wsparcia 26.11.08, 18:59
                    znacie :D

                    wlasnie od czasow czytania tej ksiazki dla mlodszego brata nosze plaziaste
                    przezwisko ;)
                  • dziwna_dziewczyna Re: grupa wsparcia 27.11.08, 18:03
                    znaaamy :) nawet grałam Makrauchenie w przedstawieniu szkolny.
                    I na konkursie recytatorkim z fragmentami występowałam. Cudowna książka :)
    • esmaya Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 09:30
      to ja też poproszę:) o trzymanie kciuków i czasem teksty pt."na pewno sobie
      poradzisz"
      zaczęłam drugie studia, o których zawsze marzyłam i wychodzi na to, że nie
      zawsze powinny się spełniać;) jestem zmęczona po prostu
      jako, że nie mogę znaleźć pracy /studia mam tak, że mogę tylko na 1/2 etatu/
      wymyśliłam sobie z koleżanką, że założymy firmę:) i to też mnie przeraża
      ja wiem, że sobie poradzimy, ale czasem jestem strasznie zmęczona i ostatnio
      poddenerwowana
      pomarudziłam i już mi lepiej:)
      • brykanty Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 10:45
        Wspieram i wiem, że sobie poradzisz. Będzie dobrze!
      • tfu.tfu Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 13:35
        esmaya, trzymam kciuki! bardzo bardzo baaaaaaaaaaaardzo mocno! :) zmęczenie
        minie po pierwszych sukcesach ;) będzie dobrze!
      • jolka-pol-ka Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 13:41
        Esmaya, na pewno dasz radę, gdyż ponieważ (mój osatnio ulubiony
        zwrot, się przyczepił) człowiek to jest takie zwierzę, że im więcej
        ma roboty, tym lepiej ją sobie organizuje :))
      • esmaya dzięki:) 27.11.08, 20:51
        już lepiej;) zacznę od "przemeblowania"/poszaleć niestety nie mogę/ i
        zorganizowania sobie jakiejś przestrzeni do pracy.
        a jutro zacznę bawić się fotoSzopem, tu też proszę trzymać kciuki;)
    • wera9954 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 19:20
      Ja mam już dość. Chcę się położyć, poczytać książkę albo nawet nie robić nic, od
      czasu do czasu włączyć kompa i zajrzeć na LB i SO, a tu się trzeba uczyć, uczyć
      i jeszcze raz uczyć :( Znowu dostałam tróję, ale wcale mnie to do nauki nie
      mobilizuje. Nie mam zamiaru robić czegokolwiek poza w/w czynnościami. Ktoś mi da
      kopa?
      • brykanty Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 19:25
        Ja mogę? Mobilizuję Cię niniejszym stanowczo. Jak się pouczysz, to w nagrodę sobie poczytasz ulubione fora. I będziesz moralną zwycięzcą.

        Czy ktoś może mnie zdyscyplinować, żebym zajęła się Unią Europejską i przestała tu zaglądać przez najbliższe 5 godzin?
        • tfu.tfu Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 19:33
          brykanty napisała:


          > Czy ktoś może mnie zdyscyplinować, żebym zajęła się Unią Europejską i przestała
          > tu zaglądać przez najbliższe 5 godzin?

          niniejszym dyscyplinuję stanowczo ;) sio! do UE ;)
      • jolka-pol-ka Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 19:26
        Wera, żeby do głowy jeszcze coś weszło, trzeba ją opróżnić z
        niepotrzebych rzeczy :) Zresetuj się i do nauki, bo to do wiedzy
        klucz! A 3 to ocena pozytywna przecież. Chyba nie bierzesz udziału w
        wyścigu szczurów? Moim dzieciom zawsze mówiłam: ocena jest dla
        nauczyciela, wiedza dla Ciebie.
        • madzioreck Mobilizowanie do odejścia od kompa 26.11.08, 19:31
          i zajęcie się pracą/nauką? Może założymy wątek z wnioskami o czasowego bana ;P
          • tfu.tfu Re: Mobilizowanie do odejścia od kompa 26.11.08, 19:32
            marisska potrzebowała w 1 dniu działamia offtopów, tośmy ją przekonały, że nie,
            no po co ;) :P
            • madzioreck Re: Mobilizowanie do odejścia od kompa 26.11.08, 20:06
              WYŚCIE przekonywały, ja po prostu nie wiedziałam, jak się to technicznie robi ;P
              • tfu.tfu Re: Mobilizowanie do odejścia od kompa 27.11.08, 13:49
                ta, jaaasne ;) :P
          • kuraiko Re: Mobilizowanie do odejścia od kompa 27.11.08, 21:16
            ja kiedyś sąsiada prosiłam o odłączenie neta, bo chciałam pisać
            pracę i koleś to zlekceważył, bo myślał że żartuję :(((
            • agafka88 Re: Mobilizowanie do odejścia od kompa 27.11.08, 21:28
              kuraiko napisała:

              > ja kiedyś sąsiada prosiłam o odłączenie neta, bo chciałam pisać
              > pracę i koleś to zlekceważył, bo myślał że żartuję :(((

              Mogłaś odpiąć kabel i dać komuś na przechowanie. A dlaczego od razu
              "zlekceważył"? Ogólnie powiedzenie "odetnijcie mi neta" jest dość popularne i
              raczej mówione w formie żartobliwej. Mogłaś podkreślić, że naprawdę Ci na tym
              zależy i że mówisz serio :)
              • kuraiko Re: Mobilizowanie do odejścia od kompa 28.11.08, 01:25
                kabla nie mogłam odłączyć, bo chciałam przecież na kompie pisać ;))
                a net mam drogą radiową i tylko dostawca sam mógł go odciąć. z tego
                co pamiętam, to pisałam dlaczego i że mi na tym zależy. cóż może
                informatycy mają inne podejście do tego typu spraw ;)
        • wera9954 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 02.12.08, 22:45
          jolka-pol-ka napisała:

          > Wera, żeby do głowy jeszcze coś weszło, trzeba ją opróżnić z
          > niepotrzebych rzeczy :) Zresetuj się i do nauki, bo to do wiedzy
          > klucz! A 3 to ocena pozytywna przecież. Chyba nie bierzesz udziału w
          > wyścigu szczurów? Moim dzieciom zawsze mówiłam: ocena jest dla
          > nauczyciela, wiedza dla Ciebie.

          To ja zazdroszczę Twoim dzieciom ;)
          Moja mama niestety gotowa jest ze mnie zrobić pospolitą kujonkę, która nic nie
          kuma i wszystkiego na pamięć się uczy, abym tylko miała dobre oceny :(
          • jolka-pol-ka Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 02.12.08, 23:14
            wera9954 napisała:
            To ja zazdroszczę Twoim dzieciom ;)
            > Moja mama niestety gotowa jest ze mnie zrobić pospolitą kujonkę,
            która nic nie
            > kuma i wszystkiego na pamięć się uczy, abym tylko miała dobre
            oceny :(

            bo wiesz, ja z racji swojej profesji, widziałam wielu niezbyt
            lotnych nauczycieli, czego nie ukrywałam przed córkami. Ocena jest
            zawsze wypadkową wiedzy ucznia i stanu ducha stawiającego stopień
            (może ma migrenę np.?). Wydawało mi się, że moje dzieci mają
            wygórowane ambicje i za wszelką cenę starałam się wpoić im
            przekonanie, że nie muszą wiedzieć wszystkiego na świecie, natomiast
            muszą wiedzieć jak najwięcej z dziedziny, która je interesuje. A
            nauczyciel to tylko "narzędzie", które ma im to umożliwić. Do tej
            pory uważam, że pracują zbyt ciężko, biorą sobie zbyt wiele
            obowiązków na głowy i niepotrzebnie dążą do perfekcji. Czasem
            mogłyby sobie odpuścić, więc w sumie to nie wiem, czy dobrze z nimi
            postępowałam. Ogólnie uważam, że w życiu ważny jest złoty środek we
            wszystkim :)
    • martvica Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 19:35
      Dzięki :)
      Jadę jutro do UP... mam nadzieję ze się nie okaże że zapomniałam jakiegoś
      świstka, bo mnie jasny szlag trafi :/
      • siamese67 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 21:28
        Trzymamy kciuki - a potem zdaj relację, bo na pewno sporo osób będzie ciekawych, jak poszło.
        • joankb Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 26.11.08, 21:42
          Martva - pamiętaj, że tam jest ta cholerna kolejka po numerki. I niektórzy
          przychodzą baaardzo wcześnie. Przyjaciółka Młodej była w końcu 3 razy zanim jej
          się udało. Numerków być 100 i wystarcza na 20 minut.
          • martvica Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 15:56
            Tak, pojechałam sobie w środę na luzie koło 11.00 (w internecie była taka ładnie
            opisana procedura, numer pokoju, info że czynne do 14.30 bodajże i _ani słowa o
            numerkach_).
            Dziś się zwlokłam z łóżka o 5.30, przejechałam całe miasto, obejrzałam świt w
            Nowej Hucie, pomarzłam przed wejściem 20 minut (jak nie będę chora to cud), aż
            do 7.30; postałam w jednej kolejce, potem w drugiej i po 10.30 było po wszystkim ;>
            • agafka88 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 16:02
              gratuluję :) nie cierpię kolejek...
            • tfu.tfu Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 18:24
              tja, pamiętam ;] też tak miałam, ale z Kalinowego jednak tyrochę bliżej miałam
              ;) (co to za pomysł, żeby ten pośredniak na takim zadupiu zrobić?)
              no, ale już po wszystkim :) teraz już będzie z górki! :)
    • kuraiko Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 01:54
      ja niestety nie lubię jak mi się mówi "na pewno sobie poradzisz" :/
      zawsze proszę, aby mi tego nie mówić... otóż przed komisem z
      socjologii wszyscy mi mówili "dasz sobie radę", "poradzisz
      sobie", "będzie dobrze" i co gorsza ja w to uwierzyłam. a tu klapa.
      od tamtej pory nie przyjmuję takich słów, po co mam się zawieść. tak
      naprawdę wiara we własne możliwości się nie liczy - im bardziej się
      człowiek na coś nastawia, tym dotkliwszy i bolesny jest cios.
      • plica Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 07:27
        > od tamtej pory nie przyjmuję takich słów, po co mam się zawieść. tak
        > naprawdę wiara we własne możliwości się nie liczy - im bardziej się
        > człowiek na coś nastawia, tym dotkliwszy i bolesny jest cios.

        kuraiko, ale tak sie dzieje tylko w przypadku beznadziejnych pesymistek. u umiarkowanych optymistyek i realistek, dziala to inaczje:
        im bardziej sie czlowiek na cos nastawia, tym wieksze szanse ma, ze mu sie to uda :)
        • kuraiko Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 17:42
          jak rozumiem, oblali mnie, bo jestem pesymistką? ;) nie wierzę, że
          WSZYSTKO jest zależne od naszego nastawienia, są przecież czynniki
          zewnętrzne, niezależne.
          akurat w tamtym przypadku byłam pozytywnie nastawiona. tzn nie aż
          tak pozytywnie, jak podczas poprawki egzaminu, gdzie byłam PEWNA, że
          zdam, a oblałam. myślałam, że na komisie będzie ok, zwłaszcza że
          jako jedyna miałam odwagę podejść do komisa (inni stchórzyli i
          zrezygnowali)...
          • plica Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 20:59
            > jak rozumiem, oblali mnie, bo jestem pesymistką? ;) nie wierzę, że
            > WSZYSTKO jest zależne od naszego nastawienia, są przecież czynniki
            > zewnętrzne, niezależne.

            oblewac pesymistow? bardzo czeste zjawisko. Ty nie wierzysz, ze cos umiesz, to i wykladowca nie wierzy. przyklad który podalas swiadczy tylko i wylacznie o tym, ze oblali Cie, mimo, ze akurat wyjatkowo pesymistką nie bylas i bylas pewna ze zdasz. trudno zdarza sie. pozytywne nastawienie, wiara w siebie ma ogromne znaczenie przy egzaminach. szczegolnie ustnych, pisemnie tez sie czasem da na tym poleciec. egzaminujacy tez czlowiek, czasem trzeba mu pomoc podjac decyzje i przekonac, ze sie cos umie :)
            no i jeszcze jedno. nic w zyciu nie jest na 100% nie ma ze jak tak to siak a jak srak to inaczej.
            • agafka88 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 21:25
              plica napisała:

              > oblewac pesymistow? bardzo czeste zjawisko. Ty nie wierzysz, ze cos umiesz, to
              > i wykladowca nie wierzy. przyklad który podalas swiadczy tylko i wylacznie o ty
              > m, ze oblali Cie, mimo, ze akurat wyjatkowo pesymistką nie bylas i bylas pewna
              > ze zdasz. trudno zdarza sie. pozytywne nastawienie, wiara w siebie ma ogromne z
              > naczenie przy egzaminach. szczegolnie ustnych, pisemnie tez sie czasem da na ty
              > m poleciec. egzaminujacy tez czlowiek, czasem trzeba mu pomoc podjac decyzje i
              > przekonac, ze sie cos umie :)

              Potwierdzam. Ja bardzo często na pierwswzym roku słyszałam na egaminach/ustnych
              kolokwiach - byłaby piątka, ale nie jest pani do końca pewna siebie.

              A najlepiej na pierwszym roku wyszedł mi egzamin, który był z facetem-pogromcą.
              Ja czekałam na ten egzamin w kolejce 6 godzin, a kiedy już weszłam (było już
              przed POLNOCA) to naprawdę było mi wszystko jedno, wyluzowana byłam totlnie, z
              facetem pogromcą ucięłam sarkastyczną pogawędkę (chyba więcej było gadania niż
              pytania) i dostałam najlepszą ocenę z całej sesji. A to wcale nie był przedmiot,
              na który umiałam najwięcej, jestem przekonana, że umiałam conajmniej na pół
              oceny-ocenę mniej niż dostałam :)

              Więc ogólnie już stram się tak nie stresować, nie dementorzyć i nie wmawiać
              sobie że nic nie wiem
      • luliluli Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 10:31
        też nie lubię nastawiać się na pozytywne efekty, bo wychodzi mi to
        zawsze na gorsze:)
        ale jest metoda - nastawiasz się, że owszem, może się nic nie udać,
        efekty działań mogą być różne (także niepożądane), ale COŚ się
        stanie. I zazwyczaj jest to COŚ, czego się nie spodziewasz. COŚ
        pociąga za sobą COŚ JESZCZE i ostatecznie, koniec końców, wszystko
        może wyjść na dobre:)
        Czasem jedna rzecz się nie uda, ale w to miejsce dzieje się coś
        dobrego (głupi przykład - spóźnisz się na autobus, jesteś wściekła,
        a tu nagle okazuje się, że zaraz jedzie inny, w dodatku taki z
        wygodniejszymi siedzeniami/bez tłumu/itp.:D)
        A poza tym, wg mnie, w życiu bilans zawsze wynosi zero. Im więcej
        się schrzani, tym więcej się powiedzie:) i ta zasada u mnie sprawdza
        się zawsze (niestety w obie strony...:P)
        • kuraiko Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 27.11.08, 17:39
          ostatecznie tamta sprawa wyszła mi na dobre jeśli chodzi o zdrowie i
          możliwości leczenia (pozostając na studiach w innym mieście nie
          miałabym takiej możliwości). jednak to był dotkliwy cios ;/
    • klymenystra To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 10:12
      Ostatnimi czasy czuje sie jak kombajn :( Do 18 grudnia mam napisac dwa artykuly
      do,czasopisma naukowego, prezentacje na seminarium i przetlumaczyc komiks, ktory
      ma 200 stron. Do tego jutro mam oddac durny esej, a nade mna wisi magisterka.
      Dynda i powiewa. Nadto to polowy grudnia mam 4-5 godzin praktyk w tygodniu, co
      wiaze sie z przygotowaniami w domu - drugie tyle. No i w niedziele daje
      korepetycje, do ktorych tez sie musze przygotowac. Poza tym mam pryszcze,
      problemy natury osobistej i ogolne rozbicie :(
      • luliluli Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 10:25
        klymenystra, wpieramy Cie, wspieramy Cie...;)
        wczoraj głupi film na jedynce w stylu "Okruchy życia" przypomniał mi
        pewną ważną kwestię: "w życiu stoi nam na drodze tyle przeszkód, ile
        jesteśmy w stanie pokonać":)
        Więc się nie martw i rób co masz robić, na pewno się uda:)
        (rada "brzuchowa" - potańcz sobie, od razu będzie Ci weselej:D)
        • klymenystra Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 10:48
          Z checia bym potanczyla i pocwiczyla te cudne wymachy i inne sztuczki z woalem,
          tylko niestety, najpierw musze skonczyc esej, potem jechac na praktyki, a potem
          nakarmic koty przyjaciela, ktory wyjechal. Jak dobrze pojdzie, to o 17 mi sie
          uda :(
          Ale za cytat dziekuje, wyglada na to, ze jestem w stanie duzo pokonac :) A to
          jest budujace.
          OT brzuchowy - luliluli bylabys chetna na tribal od nowego roku?
          • klymenystra Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 10:49
            O mamo, co mi sie ubzduralo, przeciez nie jestes z Krakowa, nie? :)
            • luliluli Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 11:26
              byłabym szalenie chętna, ale w Zielonej Górze jeszcze nikt się za to
              nie zabrał;)
              • plica Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 21:03
                a co to?
                • klymenystra Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 21:27
                  Co to tribal?
                  to jest tribal... www.youtube.com/watch?v=1nl4DtUZSmM&feature=related
                  i to (moj ukochany ATS, czyli zbiorowa improwizacja:)
                  www.youtube.com/watch?v=JyQBeQN6ip0&feature=related
                • luliluli Re: To teraz ja prosze o wsparcie 28.11.08, 07:54
                  a pamietasz ten utwór com Ci wysłała kiedyś i Ci sie spodobał aż
                  ściągnęliście z mężem całą płytę?;)
                  • plica Re: To teraz ja prosze o wsparcie 29.11.08, 09:05
                    pamietam - pentaphobe. wikipedia twierdzi ze to IDM, Drum and Bass, Ambient, Glitch, Middle industrian, Illbient, Chromaphonics, Experimental, Electronic, Noise a nie tam tribal jakis :)
                    • plica Re: To teraz ja prosze o wsparcie 29.11.08, 09:07
                      znalazlam jeszcze ze tribal to tez za wikipedią plemienny house. czyli tez nie to. bo plemienny house to wiem co to :)
                • scarlet_agta Re: To teraz ja prosze o wsparcie 29.11.08, 16:32
                  Pociągnę ten OT tribalowy, bo tribal fajny jest ;)

                  Co to jest tribal? Słownik na stronie belly-dance.pl:
                  tnij.org/cfs8
                  tnij.org/cfs9
                  tnij.org/cftc
                  Na polskiej wikipedii chyba pustki, ale niemieckojęzyczna i angielska mają już dość bogate wyjaśnienie:
                  de.wikipedia.org/wiki/Tribal_Style_Dance
                  en.wikipedia.org/wiki/American_Tribal_Style_Belly_Dance
                  en.wikipedia.org/wiki/Tribal_fusion
                  Poza Pentaphobe, tribalowy klimat ma też na przykład Amon Tobin, Beats Antique, Solace, Maduro. A na zajęciach u Yolandy improwizujemy zbiorowo na przykład do Mahala Raï Banda vs Shantel - Mahalageasca ( www.youtube.com/watch?v=8xVRDU8ZTgw ). Przynajmniej tak mi się wydaje ;)

                  A co do zajęć tribalu od stycznia to przypuszczam, że w Krakowie znajdą się chętni. A nawet jak nie będzie nowej grupy to możesz spróbować dołączyć do istniejącej w Novej.
                  • klymenystra Re: To teraz ja prosze o wsparcie 30.11.08, 11:43
                    Gosia chce otworzyc - moze nie od stycznia, ale na wiosne. Do Novej nie dolacze,
                    bo nie nadrobie :))))
      • plica Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 21:02
        o. to pozostaje tylko przyczepic miotełke do tyłka i heja przy tym wszystkim jeszcze zamiatać :)
        a tak szczerze moge przesłać wirtualny *głask* i zyczyc duzo siły, mobilizacji i oddechu od czasu do czasu.
        • klymenystra Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 21:19
          Dzieki :) Wlasnie skonczylam durny esej (arhgfhfvhsdvs:cv) i ide sie myc. Potem
          potlumacze, ale tlumaczyc kocham nade wszystko, wiec to juz nie bedzie kara :)
          • martvica Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 21:35
            klymenystra: dzielna jesteś :) Trzymam kciuki za reszt :)
          • joankb Re: To teraz ja prosze o wsparcie 27.11.08, 21:42
            Dobrze do tego podeszłaś :)) Najpierw uporać się z najgorszym, potem reszta
            idzie lepiej :)). Zawsze tak robię, jak już jest tyle, że mnie nie widać...
          • tfu.tfu Re: To teraz ja prosze o wsparcie 28.11.08, 01:06
            będzie dobrze! im więcej zajęć, tym więcej czasu (: ze wszystkim zdążysz na pewno :)
    • tfu.tfu buaaa :( 27.11.08, 18:22
      wlazło mi w bark i boli :( cyckonosza nie mogłam zapiąć rano :/
      powiedzcie, że przejdzie do jutra, bo zaraz wyć zacznę :/
      • sylwia-osama Re: buaaa :( 27.11.08, 18:28
        przejdzie, przejdzie :)
        mi ostatnio też wlazło, ale jak się wyspałam to przeszło :)
        • tfu.tfu Re: buaaa :( 27.11.08, 18:35
          dzięki :) żeby jeszcze tak ziiiiiiiiiiimno nie było :/ (i znowu leje, ychhh)
          będę jojczyć dziś, jest mi tak źle, że aż niedobrze!
          • brykanty Re: buaaa :( 27.11.08, 18:59
            Czasem człowiekowi musi być przez chwilę źle, żeby potem było mu lepiej i mógł to docenić.:) Przejdzie na pewno, jutro będzie lepiej.
            • plica Re: buaaa :( 27.11.08, 21:04
              tez mi dzisiaj jakos zle bylo. ale poszlam sobie na sztangi i od razu czlowiekowi lepiej :)
          • jolka-pol-ka Re: buaaa :( 27.11.08, 23:21
            tfu.tfu napisała:

            > dzięki :) żeby jeszcze tak ziiiiiiiiiiimno nie było :/ (i znowu
            leje, ychhh)
            > będę jojczyć dziś,
            "czasami człowiek musi, inaczej się udusi"
            • tfu.tfu Dzięki! 28.11.08, 00:18
              jesteście ko-cha-ne! :)
              naproxen mam, smaruję od rana, może do jutra zadziała, bo jak ja nacycnik
              założę? :/
              • madzioreck Re: Dzięki! 02.12.08, 19:29
                A nie masz jakiegoś starego, co go dołem można założyć? ;P
    • kuraiko może to nie dołek... ale mój kolega się ożenił :P 28.11.08, 03:46
      to był szok, oczywiście przez naszą klasę się dowiedziałam. chłopak
      w moim wieku, wiedziałam, że ma narzeczoną, ale nie sądziłam, że to
      tak szybko będzie i w ogóle. dziwnie się czuję, zwłaszcza że on jest
      parę miesięcy młodszy, no i tak jakoś dziwnie... :(
      • plica Re: może to nie dołek... ale mój kolega się ożeni 28.11.08, 07:23
        to ile Ty masz lat?
        myslalam, ze jestem w wieku calkiem do malzenstwa.
        • kuraiko Re: może to nie dołek... ale mój kolega się ożeni 28.11.08, 14:46
          w wieku może i jestem ;) ale nie w zdolności xD
    • kura17 to ja tez poprosze 28.11.08, 16:05
      mam huk roboty, na srode mam przygotowac bardzo.wazne.seminarium...
      oczywiscie robota w lesie...

      ... a dzis rano dzieciak mi sie rozchorowal :( zadzwonili z przedszkola, ze ma
      40 stopni goraczki :( do 15 siedzialam z nim ja, teraz zmiana - siedzi maz, a ja
      w robocie...

      a dzis jeszcze mam w planach pierwsza od porodu (ponad 14 miesiecy) PRAWDZIWA
      impreze...
      ... wstalam o 5 rano, dziecko chore, roboty masa, ciekawe, jak mi sie impreza uda :(
      coraz bardziej sie zastanawiam, czy w ogole isc, czy popracowac...
      ... ale chyba by mnie maz zabil, kazal dobrze sie bawic, hehe...
      • tfu.tfu Re: to ja tez poprosze 28.11.08, 22:52
        wybaw sie, odreagujesz :)
        i uściski!!! (i będzie dobrze, dziecinę ucałuj :))
      • joankb Re: to ja tez poprosze 28.11.08, 23:01
        Leć. Od nadmiaru napięcia "że muszę" to człowiek głupieje. Jak już wszystko
        wokoło się pali i wali to sobie robię spacerek. Wracam i gaszę te pożary w
        godzinę. Jak nie pójdę, gaszę w pięć. :))
        • kura17 Re: to ja tez poprosze 29.11.08, 13:12
          hehe, ja to jestem idiotka do potegi... okazalo sie, ze impreza jest dzis, nie
          wczoraj... dobrze, ze tam nie poszlam wczoraj, wyobrazcie sobie mine gospodyni
          :D :D :D
          tknelo mnie, kiedy kolo 19 ciagle widzialam gospodynie w pracy (pracujemy
          razem), a na 19:30 sprosila gosci... zagladnelam jeszcze raz do maila i...
          sobota, hehe...
          tak wiec spedzilam upojny piatkowy wieczor w robocie, a dzis ide sie pobawic :)

          dziecie zdrowieje, chwala Bogu :)
    • malagracja I ja go potrzebuje. 29.11.08, 20:54
      Ale nie powiem dlaczego.
      • lavaenn Re: I ja go potrzebuje. 29.11.08, 21:46
        no to wspieramy, w czymkolwiek potrzebujesz :)
    • jolka-pol-ka Ładny tekst 03.12.08, 12:43
      Dostałam dzisiaj i posyłam wszystkim potrzebującym :)
      Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział
      niewidomy z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem: "Jestem
      ślepy, proszę o pomoc"
      Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego. Zauważył, ze jego
      kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy... Wrzucił mu parę
      monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę. Wziął jego kartonik,
      odwrócił na druga stronę i napisał cos....
      Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok
      tego samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest
      pełen monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go
      czy to on odwrócił kartonik i co na nim napisał......
      Mężczyzna odpowiedział: " nic co nie byłoby prawdą. Przepisałem
      Twoje zdanie tylko troszkę inaczej."
      Uśmiechnął się i oddalił....
      Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było
      napisane:
      "dziś wszędzie dookoła jest lato. A ja nie mogę go zobaczyć..."

      Zmień swoją strategię jeśli cos nie jest tak jak być powinno. A
      zobaczysz ,że będzie lepiej...
      Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest
      profesjonalna powiedz sobie, ze Arkę Noego zbudowali amatorzy a
      Titanic profesjonaliści......

      • la_parisiene do jolka-pol-ka :) 10.12.08, 23:20
        Dziękuję Ci za ten tekst :)
        Jest fantastyczny!
        Znalazłam ten watek przypadkowo, zdepresjonowana jestem totalnie a ten tekst
        sprawił, że się uśmiechnęłam :)
        Fantastyczny!!!
    • kuraiko "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 17:05
      nie dość, że prawie nie ma ofert pracy (dla młodych dziewczyn, nie
      wymagającej książeczki sanepidowskiej), to jeszcze jak gdzieś
      zadzwonię, to już nieaktualne :/ trzeba było iść po podstawówce na
      fryzjerkę :(((((
      • ava.adore Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 17:13
        Po pierwsze: grudzień to kiepski okres na szukanie pracy, więc się nie załamuj. W końcu jakieś będzie aktualne albo "znowu aktualne" (część osób się nie sprawdzi i po próbnym zwolnią etat - dlatego zawsze warto wysyłać CV: jak firma będzie znowu kogoś szukać, już będziesz w ich bazie).
        Po drugie, Kuraiko, ile Ty szukasz pracy na poważnie? Tydzień? Miesiąc? To naprawdę niedługo i jeszcze nie czas na frustrację. Oczywiście, nie jest przyjemnie pytać i ciągle odchodzić z kwitkiem, ale uwierz mi, w końcu to się zmieni. Z moich doświadczeń wynika, że najpierw długo, długo nic się nie dzieje, a potem następuje klęska urodzaju i żałujesz, że dasz radę pracować tylko na jednym etacie. Tak więc uszy do góry i nie załamywać się :)
        • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 17:16
          "na poważnie" to tak od końca sierpnia :/
          z tym że wcześniej przerywałam poszukiwania na kilka dni, do tego
          nie miałam unormowanej sytuacji odnośnie statusu studenta, teraz mi
          to wisi, bo pewnie za jakieś 2-3 tygodnie mnie skreślą z listy.
          ale tak czy owak zawsze pisałam "w pełni dyspozycyjna".
          we wrześniu i październiku szukali dziewczyn w sklepach odzieżowych,
          poroznosiłam i porozsyłałam CV i byłam tylko na jednej rozmowie.
          najbardziej gorzkie (a właściwie już szydercze?) jest to, że co
          sezon zanoszę CV do tych samych sklepów i za każdym razem zero
          odzewu.
          • ava.adore Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 17:32
            No to tak na szybko, co możesz próbować zrobić:
            1. zmienić branżę - może z jakichś powodów pracodawcy uważają, że nie nadajesz się na stanowisko bezpośredniego kontaktu z klientem (nie obrażaj się, to nic złego, ja np. nie nadaję się ni hu hu i każdy doświadczony rekruter będzie to wiedział po trzech minutach rozmowy ze mną)
            2. krytycznie przyjrzeć się swojemu CV - może użyłaś w nim niefortunnych sformułowań? Może nie ma w nim nic, co przyciągałoby uwagę i zapadało w pamięć? Jeśli sama nic nie widzisz, może znasz kogoś (speca od HRu np.), komu mogłabyś je pokazać? Albo idź na kurs aktywizacji zawodowej kobiet - poprawią Ci tam CV, nauczą, co mówić i jak się zachowywać na rozmowach kwalifikacyjnych etc.
            3. a może ktoś znajomy szuka pracownika i dałby Ci szansę? Nieważne jaka to praca, każdą następną trudniej jest znaleźć. Z pierwszą zawsze najgorzej...
            • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 17:49
              qrcze, nikogo znajomego nie mam :/ (bo jedynie to tata daje mi
              dorywczą, jak jego stały pomocnik nie może ;) )
              nie wiem czy czytałaś w innym wątku, tam pisałam, że skończyłam
              turystykę i nie obroniłam licencjatu. oczywiście moje kontakty z
              klientami to trochę taka ściema, ale obsługę klienta miałam na
              studiach, a i w papierach od praktyk (które pewnie i tak na wieki
              zostaną na uczelni :/ bo studentom chyba się ich nie daje) mam
              wpisane, że miałam kontakty z klientami ;)
              poza tym w większości przypadków oceniają mnie wyłącznie na podst.
              cv i listu motywacyjnego, bo mało razy się zdarzyło, że zostałam
              zaproszona na rozmowę (co i tak prawie zawsze było wynikiem mojej
              dyspozycyjności, a nie tego że mam takie czy inne umiejętności).

              moje CV jest przejrzyste i tabelkowe, czasem niektóre elementy mam
              grubszą czcionką (np certyfikat językowy, czy komputerowy). problem
              może być z listem motywacyjnym, ale też list nie zawsze jest
              wymagany i podobno nie zawsze czytany. zresztą taki list to też
              lanie wody, bo przecież moim największym marzeniem nie jest praca w
              sklepie odzieżowym czy w saloniku prasowym ;) (do tego biorąc pod
              uwagę zarobki).
              do tego mam wrażenie, że mam złe zdjęcie w cv. owszem, wyglądam na
              nim poważnie, ale może to nie jest wymarzona pracownica sklepu typu
              Reserved ;) cały czas mi się wydaje, że to chodzi o wygląd, że mam
              nie taką fryzurę (najlepsze byłyby długie włosy), za mało makijażu,
              że jestem za brzydka. kiedyś przyjmowała ode mnie CV kobieta
              wyglądająca jak Barbie (na serio), to od razu pomyślałam, że nie
              oddzwonią ;)
              • ava.adore Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 18:49
                > moje CV jest przejrzyste i tabelkowe
                No i może w tym problem? Wśród dziesiątek ofert, Twoja nie wyróżnia się w żaden sposób?

                > do tego mam wrażenie, że mam złe zdjęcie w cv. owszem, wyglądam na
                > nim poważnie, ale może to nie jest wymarzona pracownica sklepu
                > typu Reserved ;) cały czas mi się wydaje, że to chodzi o wygląd,
                > że mam nie taką fryzurę (najlepsze byłyby długie włosy), za mało
                > makijażu, że jestem za brzydka. kiedyś przyjmowała ode mnie CV
                > kobieta wyglądająca jak Barbie (na serio), to od razu pomyślałam, > że nie oddzwonią ;)
                Że sklepy odzieżowe, drogerie, salony kosmetyczne etc. zwracają uwagę na wygląd, to niestety fakt. Co nie oznacza, że dziewczyny, które nie dostają tam pracy są brzydkie/grube/łotewer - to tylko oznacza, że menedżerowie sklepów mają problem, i kij im w nerę, jak mawia moja siostra.
                Co możesz zrobić na teraz? Jeśli w wymaganiach nie ma prośby o dołączenie zdjęcia, wysyłaj CV bez, a na rozmowie podkreślaj swoje doświadczenia w pracy z klientem. Aplikuj na różne stanowiska - może Sephora nie zechce Cię na stanowisko sprzedawcy, ale zatrudni jako referenta w magazynie?
                Pisałaś, że praca w sklepie z ciuchami czy saloniku prasowym to nie jest Twój szczyt marzeń. Co nim jest w takim razie? Może warto nie rozdrabniać się na drobne i od razu zacząć działać w tym konkretnym kierunku? (Wiadomo, że jeśli np. chcesz być specjalistą od HRu, to nie dostaniesz takiej pracy od razu, ale może uda Ci dostać do działu jako stażysta?).

                I jeszcze coś. Kuraiko, nie obraź się, ale sprawiasz wrażenie, jakbyś była przekonana, że cały świat specjalnie robi Ci na złość, wobec czego nie warto już nawet próbować, bo i tak masz życie zmarnowane. Grasz w "tak, ale..." i tak prowadzisz rozmowę, że każdy rozmówca w końcu wymięknie i machnie na Ciebie ręką. Poszukaj profesjonalnej pomocy: psycholog, terapia pomogą Ci dojść do ładu ze sobą, a wtedy i świat zewnętrzny nie będzie taki straszny.
                • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 23:43
                  ale psycholog nie da mi pracy xD
                  a na serio - to jak można urozmaicić CV? ja słyszałam, że CV ma być
                  przede wszystkim przejrzyste. że wszelkie ozdóbki, różne kolory i
                  czcionki wprowadzają zamęt i uprzedzają pracodawcę. kilka razy się
                  zdarzało, że osoba przyjmująca moje CV od razu patrzyła na
                  zawartość, i mówiła "w porządku", dodatkowo pytała np o
                  dyspozycyjność, ale tego się raczej nie pisze w CV, ale w treści
                  maila, ostatecznie w liście motywacyjnym.

                  co do mojego "szczytu marzeń" to wstyd mówić. a tak przyziemnie to
                  chciałabym wykonywać pracę biurową, bo właściwie w takiej mam
                  doświadczenie. ale wysyłam CV tam gdzie są ogłoszenia, proste.
                  wiadomo, że nie tylko do sklepów, aplikowałam też m.in. na
                  papierkową robotę w inpoście, stanowisko dysponentki w
                  hipermarkecie, posadę sekretarki.
                  • pierwszalitera Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 00:00
                    Ach kuraiko, zaglądam do wątku, a ty tu znowu te same beznadziejne historie wałkujesz. Gdybyś przynajmniej raz w jakiejś rady skorzystała, którą ci się daje, a tak tylko smutno się znowu robi. :-/
                    • kuraiko Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 00:36
                      no właśnie wysłałam 3 cv. jak rozumiem nie można się dołować :/
                      powinnam być szczęśliwa ;/
                    • kuraiko Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 00:43
                      poza tym sorry, ale chyba ten wątek służy temu, żeby się wyżalić.
                      jak rozumiem mam nikomu nie psuć humoru, bo przecież najlepiej jest
                      jak wszyscy są uśmiechnięci, szczęśliwi i zadowoleni, a własne brudy
                      piorą w domu
                      • pierwszalitera Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 00:51
                        kuraiko napisała:

                        > poza tym sorry, ale chyba ten wątek służy temu, żeby się wyżalić.
                        > jak rozumiem mam nikomu nie psuć humoru, bo przecież najlepiej jest
                        > jak wszyscy są uśmiechnięci, szczęśliwi i zadowoleni, a własne brudy
                        > piorą w domu

                        Każdy ma prawo do złego nastroju i do problemów, ale większość ludzi prędzej czy póżniej w konstruktywny sposób je rozwiązuje. Ty nie robisz nic, by coś w swoim życiu zmienić. Więc jakiemu celowi ma takie wyżalanie się służyć?
                        • kuraiko Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 00:56
                          no to ta mniejszość powinna iść do gazu? jestem śmieciem czy jak?
                          • pierwszalitera Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 01:05
                            kuraiko napisała:

                            > no to ta mniejszość powinna iść do gazu? jestem śmieciem czy jak?

                            I koniec dyskusji, bo zaczynasz starą śpiewkę o ciężko prześladowanych. ;-)
                        • kuraiko Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 00:59
                          mam też wrażenie, że to co robię nie tak, to pisanie o takich
                          sprawach na forum, gdzie większość użytkowniczek nie ujawnia swoich
                          problemów i sprawia wrażenie zadowolonych z życia. jak widać na
                          przykładzie jednego z ostatnich wątków, nie wszystko jest kolorowe i
                          jednostka może w końcu nie wytrzymać tłamszenia w sobie problemów.
                          jednak mój facet za każdym razem jak czytam takie "miłe" odpowiedzi
                          mi powtarza "przestań tu pisać o takich sprawach", widocznie
                          powinnam go posłuchać, bo moje problemy to moje problemy i nie
                          powinny być powodem aby ktoś obcy mnie mieszał z błotem
                          • pierwszalitera Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 01:04
                            kuraiko napisała:

                            > mam też wrażenie, że to co robię nie tak, to pisanie o takich
                            > sprawach na forum, gdzie większość użytkowniczek nie ujawnia swoich
                            > problemów i sprawia wrażenie zadowolonych z życia. jak widać na
                            > przykładzie jednego z ostatnich wątków, nie wszystko jest kolorowe i
                            > jednostka może w końcu nie wytrzymać tłamszenia w sobie problemów.

                            A skąd wiesz, że sprawiają tylko wrażenie zadowolonych? Nawet z chwilowymi problemami życie może sprawiać przyjemność. U ciebie to jednak faza trwała i powtórzę to jeszcze raz, nie robisz nic, by to zmienić.
                          • mauzonka Kuraiko, posłuchaj swojego faceta! 06.12.08, 02:16
                            Ja do tej pory myślałam, że Ty te wszystkie rzeczy na forum wypsiujesz tylko z nudów i dla zabicia czasu. A Ty po prostu autentycznie czytasz potem odpowiedzi i jakby - nie wiem - przejmujesz się nimi...?

                            W tej sytuacji powinnaś jak najszybciej przestać wywlekać swoje emocje na forach internetowych - czy podeszłabyś do dowolonej osoby na ulicy i zaczęła jej opowiadać, że masz problemy ze znalezieniem pracy i jesteś ogólnie nieszczęsliwa? A jeśli ta osoba odpowiedziałaby Ci "nic dziwnego, że taki wypłosz niczego nie potrafi!" - to byś się tym przejęła? Jeśli tak, to uważam, że absolutnie nie powinnaś na forach pisać o tak intymnych rzeczach. Fora online są, imo, dla osób, po których takie rzeczy spływają, jak po kaczce (dla mnie, pierwszejlitery i jeszcze niektórych;))

                            I pamiętaj - od zwierzań ma się bliskich, a nie fora. Posłuchaj raczej swojego faceta a nie bandy mniej i brdziej biuściastych bab z-niewiadomo-kąd.
                            • jolka-pol-ka Re: Kuraiko, posłuchaj swojego faceta! 06.12.08, 02:21
                              Mądrze piszesz Mauzonko :)
                            • kuraiko Re: Kuraiko, posłuchaj swojego faceta! 06.12.08, 02:38
                              dużo w tym racji...
                              (to będę tylko mojemu facetowi truła :P)
                              • jolka-pol-ka Re: Kuraiko, posłuchaj swojego faceta! 06.12.08, 02:42
                                kuraiko napisała:

                                > dużo w tym racji...
                                > (to będę tylko mojemu facetowi truła :P)

                                od tegoż on jest :)
                        • plica Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 06.12.08, 11:54
                          > Każdy ma prawo do złego nastroju i do problemów, ale większość ludzi prędzej cz
                          > y póżniej w konstruktywny sposób je rozwiązuje. Ty nie robisz nic, by coś w swo
                          > im życiu zmienić. Więc jakiemu celowi ma takie wyżalanie się służyć?

                          nie zapominaj, ze dla czesci ludzi zachowujacych sie w ten sposob, to bardzo przyjemna metoda na zycie. zwalnia z wielu rzeczy, usprawiedliwia itd. :)
                          • pierwszalitera Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 07.12.08, 20:44
                            plica napisała:

                            > > Każdy ma prawo do złego nastroju i do problemów, ale większość ludzi pręd
                            > zej cz
                            > > y póżniej w konstruktywny sposób je rozwiązuje. Ty nie robisz nic, by coś
                            > w swo
                            > > im życiu zmienić. Więc jakiemu celowi ma takie wyżalanie się służyć?
                            >
                            > nie zapominaj, ze dla czesci ludzi zachowujacych sie w ten sposob, to bardzo pr
                            > zyjemna metoda na zycie. zwalnia z wielu rzeczy, usprawiedliwia itd. :)

                            Jezu, plica! Gdyby kuraiko napisała mi taką odpowiedź, to chyba trzy dni chodziłabym pijana ze szczęścia. ;-)))
                            • plica Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 08.12.08, 11:18
                              > Jezu, plica! Gdyby kuraiko napisała mi taką odpowiedź, to chyba
                              trzy dni chodzi
                              > łabym pijana ze szczęścia. ;-)))

                              haha. dalej wierzysz w swoja zbawcza misje ?
                              myslisz, ze nawrocisz kuraiko? to troche trudniejsze niz dobry
                              stanior :)
                              • pierwszalitera Re: Znowu ta sama beznadzieja :-( 08.12.08, 22:32
                                plica napisała:

                                > haha. dalej wierzysz w swoja zbawcza misje ?
                                > myslisz, ze nawrocisz kuraiko? to troche trudniejsze niz dobry
                                > stanior :)

                                Tylko mi nie wjeżdżaj na ambicję, bo jeszcze się na dziewczynę uwezmę. ;-)))
                  • nanah Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:27
                    Kuraiko!
                    Już w jednym wątku pisałam, że grasz w "tak, ale...". Mistrzowsko:) To naprawdę
                    świetny sposób, by udowodnić sobie, że świat jest beznadziejny, Ty jesteś do
                    niczego i znikąd pomocy.
                    Również uważam, że przede wszystkim możesz pomóc sobie dzięki spotkaniom z
                    dobrym psychologiem.
                    • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:38
                      ok w pewnych sferach psycholog na pewno by się przydał, ale zupełnie
                      nie wiem jak psycholog może pomóc na małą ilość ofert pracy, na to,
                      że pracodawcy nie odbierają maili z aplikacją, czy na to że już
                      kogoś przyjęli na dane miejsce. no chyba że to wszystko to nie jest
                      powód do doła i że powinnam się cieszyć, że mam co jeść i mam dach
                      nad głową :/
                      • nanah Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:45
                        Gdy już przyda się w tych sferach, czyli dokładniej mówiąc na przykład będzie Ci
                        lepiej samej ze sobą, będziesz się bardziej lubić, wierzyć w siebie i lepiej dla
                        siebie postępować , to i wielu innym problemom świata będziesz stawiać czoła Ty
                        sama:)
                        • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:52
                          no zapewne tak jest ;) ale jak gdzieś pisałam jestem niezłą aktorką
                          i potrafię sprawiać wrażenie osoby pewnej siebie.
                          owszem może to ma znaczenie w relacjach bezpośrednich, ale nie widzę
                          jaki wpływ miałoby mieć moje podejście na to jak moje CV oceni
                          potencjalny pracodawca mając je na ekranie komputera/wydrukowane.
                          nie mówię, że zawsze było źle. byłam na kilku rozmowach i trudno
                          powiedzieć jakie było wrażenie, kiedyś usłyszałam, że ze względu na
                          dyspozycyjność mam duże szanse, ale jak się znajdzie ktoś z
                          doświadczeniem, to wezmą tamtą osobę (i się widocznie znalazła).
                          bardziej mnie wkurza to, że albo w ogóle nie odbierają maili (bo nie
                          otrzymuję raportu, że mail odebrany), albo w ogóle zero odzewu. na
                          to, że nieaktualne nie mogę mieć wpływu. co nie oznacza, że mam mieć
                          do tego podejście spokojne, bo to może wkurzać jak się szuka
                          pierwszy raz pracy, a nie za którymś razem z kolei (pierwszy raz
                          szukałam pracy na 3 roku studiów 2 lata temu, bo miałam dużo wolnego
                          czasu)
                          • pierwszalitera Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:58
                            kuraiko napisała:

                            byłam na kilku rozmowach i trudno
                            > powiedzieć jakie było wrażenie, kiedyś usłyszałam, że ze względu na
                            > dyspozycyjność mam duże szanse, ale jak się znajdzie ktoś z
                            > doświadczeniem, to wezmą tamtą osobę (i się widocznie znalazła).

                            A co, mieli ci powiedzieć, że zrobiłaś złe wrażenie? Pracodawcy tego ci nie powiedzą. A jak kilka razy nie udało się nikogo przekonać, to trzeba koniecznie zmienić strategię. W twoje aktorskie zdolności jakoś nie wierzę. ;-)
                            • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 01:02
                              nie mówię że w każdej sytuacji umiem udawać, ale na rozmowach
                              kwalifikacyjnych tak. co innego przed całą grupą - wtedy się spalam
                              na amen, to co innego niż rozmowa z jedną osobą.
                          • nanah Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 01:03
                            Jako że nie dam Ci się wciągnąć w udzielanie porad i grę w "tak, ale..", to
                            odpowiem tylko na tę część Twojego maila do momentu pojawienia się tego słowa:)
                            Też myślę, że tak właśnie jest. Psychoterapia to miejscami trudna praca nad
                            sobą, ale ma się w tym fachowca-sojusznika i przynosi dobre efekty.
                            • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 01:29
                              bo mi właściwie nie chodziło o żadne porady ;) (jako że wcześniej
                              były udzielane) zresztą nie widzę, żebym robiła coś nie tak, bo co
                              złego może być w zapytaniu się przez telefon, czy oferta jeszcze
                              jest akutalna ;)
                              myślę, że moim problemem, jeśli chodzi o przyjmowanie jakichkolwiek
                              porad jest to, że nie jestem podatna. nie jestem typem osoby, która
                              przyjmie jakąś poradę z hurraoptymizmem i będzie padała do stóp z
                              wdzięczności, bo jednak wiele razy mi wskazywano w czym może tkwić
                              problem i sama analizowałam to i owo, próbowałam poprawiać. być może
                              gdybym była "tabula rasa" to by tak działało. sztuczki typu
                              powtarzanie mantry na mnie nie działają, a wręcz przeciwnie.
                              cieszenie się z "małych rzeczy" też nie, bo wiem, że to tylko
                              przykrywka i nie zmienia niczego z wyjątkiem mojego chwilowego
                              samopoczucia.
                              akurat w tej sytuacji przydałoby mi się coś w stylu "każdy w końcu
                              znajdzie pracę" i rzeczywiście napisałaś na początku słowa, które
                              mnie pocieszyły :)
                              • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 01:30
                                ups to nie Ty pisałaś, ale ava.adore ;)))) sorry, już mi się
                                miesza...
                                • madzioreck Kuraiko!!! 06.12.08, 12:34
                                  Przeczytaj ten post do końca, zanim się na mnie wkurzysz. Zwykle się nie
                                  wypowiadam w niektórych sprawach, bo jestem za mało pewna siebie, żeby komuś
                                  doradzać, i sama nie zawsze wiem, jak postąpić. Ale jak ja tu czytam, co
                                  wypisujesz... Nie wytrzymam. Nie obraź się, sympatyczna z Ciebie dziewczyna, ale
                                  najwyraźniej potrzebujesz porządnego kopa w tyłek i chyba tylko sytuacja
                                  ekstremalna jest w stanie zmusić Cię do działania. Tak ekstremalna, żeby nie
                                  było czasu na biadolenie. Wtedy uruchamiają się jakieś mechanizmy
                                  samozachowawcze, czy jak to się tam nazywa.
                                  Mówisz, że psycholog nie znajdzie Ci pracy. Zgadza się, nie znajdzie. Ale może
                                  jeśli popracujesz nad sobą, wpadniesz na to, co robisz nie tak albo czego nie
                                  robisz.
                                  Słyszałaś o czymś takim jak samospełniająca się przepowiednia? Jak długo
                                  będziesz wmawiać sobie, ze jesteś do niczego, a wszystkie moce tego świata
                                  sprzysięgły się przeciwko Tobie, to tak właśnie będzie.
                                  Nie chodzi mi tu o bezmyślny optymizm, jestem taka super i wszystko zrobi się
                                  samo, ale uwierz mi, optymistom jest łatwiej. Również tym, u których optymizm
                                  jest wyuczony, jak u mnie. Nie dlatego, że działa on jak magiczna różdżka, ale
                                  dlatego, że pomaga uwierzyć w siebie. A gdy zaczynamy wierzyć w siebie i nie
                                  zakładamy z góry, że wszystko jest do dupy, to podejmujemy się działań, których
                                  pesymista się nie podejmie, "bo i tak się nie uda". A właśnie czasem, kurde, się
                                  udaje. Amen.
                                  • jolka-pol-ka Re: Kuraiko!!! 06.12.08, 12:46
                                    słusznie prawisz Madziorecku ! Z ust mi to wyjęłaś. Nie napisałam
                                    tego sama, bom "stara" i nie chciałam wyjść na mentorkę. Myślę, że
                                    Twój głos (prawie rówieśniczy) zabrzmi mocniej :)
                                  • zooba Re: Kuraiko!!! 07.12.08, 17:47
                                    Ja jeszcze dorzucę swoje trzy grosze - za miesiąc zostanie zlikwidowane moje
                                    aktualne miejsce pracy - los mój bardzo niepewny - może stracę pracę, może
                                    obetną mi pensję (ratunku!!!), może zostanę. Mam chwile depresyjne ale w gruncie
                                    rzeczy wiem, że dam sobie radę, cokolwiek się stanie, bo:
                                    - nie mogę sobie pozwolić na niepracowanie
                                    - pracy się nie boję
                                    - pieprzę kryzys światowy i recesję
                                    Pójdę sprzątać, opiekować się dziećmi, do jakiejkolwiek pracy biurowej, za ladę
                                    do Lidla - nie pójdę na dno!

                                    Potrząsam tobą wirtualnie, nie daj się kobieto!
                                  • tfu.tfu Re: Kuraiko!!! 07.12.08, 20:14
                                    amen ;)
                                    u mnie też wyuczony, po urodzeniu powinni mi nadać imiona Czarnowidzka
                                    Jojczysława ;)
                                    można, wszystko można. z praca jest niefajnie, ale jakaś jest. i chyba lepiej na
                                    pół etatu na kasie i mieć własną kasę jednak. a te 80 zeta pożycz i zrób tę
                                    książeczkę!
                      • pierwszalitera Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:47
                        kuraiko napisała:

                        > ok w pewnych sferach psycholog na pewno by się przydał, ale zupełnie
                        > nie wiem jak psycholog może pomóc na małą ilość ofert pracy, na to,
                        > że pracodawcy nie odbierają maili z aplikacją, czy na to że już
                        > kogoś przyjęli na dane miejsce. no chyba że to wszystko to nie jest
                        > powód do doła i że powinnam się cieszyć, że mam co jeść i mam dach
                        > nad głową :/

                        A nie przyszło ci nigdy do głowy, że masz solidną negatywną aurę? Jeżeli w swoim CV prezentujesz się tak jak na forum, to się nie dziwię, że nigdzie cię nie chcą. Popracować, to byś musiała, ale przede wszystkim na swoim nastawieniu do świata. :-)
                        • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 00:55
                          "Jeżeli w swoim CV prezentujesz się tak jak na forum, to się nie
                          dziwię, że nigdzie cię nie chcą"


                          nie bardzo rozumiem jak to może być wykonalne. jak rozumiem mój
                          adres, imię i nazwisko, ukończone szkoły, umiejętności i
                          zainteresowania musiałyby brzmieć beznadziejnie ;)
                          a w liście motywacyjnym nikt o zdrowych zmysłach nie napisze, że
                          jest np nieśmiały, zamknięty w sobie, boi się ludzi itd. z drugiej
                          strony same superlatywy też nie są dobrze odbierane.
                          mam NORMALNY list motywacyjny i CV, skończyłam bardzo dobre liceum,
                          uczyłam się nie na najgorszej uczelni, nie jestem idiotką, uczyli
                          nas prezentacji własnej osoby, a także sprytnego tuszowania wad
                          • masza.s Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 12.12.08, 11:14
                            A masz coś, co Cię wyróżnia? Gdzie widać Twoją przebojowość?
                            I nie mogłabyś jednak zrobić tego licencjatu? Bo sam fakt uczenia się na uczelni
                            nic nie zmienia, moja mama rzuciła prawo z powodu depresji i to była najgłupsza
                            decyzja jej życia. Namawiam ją na powrót na studia, ale ona nie chce "bo nie da
                            sobie rady". Tylko, że Ty jesteś znacznie młodsza, nie masz dziecka na
                            utrzymaniu i MOŻESZ skończyć kolejne studia/kursy językowe/kursy podwyższające
                            kwalifikacje/prawo jazdy/cokolwiek czego chcą.
      • samo_zloto Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 17:53
        Pytanie: dlaczego nie zrobisz sobie książeczki sanepidowskiej, jeśli w łatwy
        sposób zwiększyłoby to możliwości znalezienia pracy?
        • kuraiko Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 05.12.08, 18:00
          bo jeszcze nie wpadłam w taką desperację, żeby pracować w
          hipermarkecie ;) poza tym książeczka kosztuje 80zł albo i więcej.
          • joankb Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 06.12.08, 11:57
            Mam wrażenie, że nie znajdujesz pracy - bo jej nie potrzebujesz. Serio.
            Popracowałabyś, ale to nie jest Twój priorytet. Ot, tak - przydałoby się.
            Masz gdzie mieszkać, masz co jeść. Trochę Ci niewygodnie, ale da się wytrzymać.
            Coś rodzice burkną - przyzwyczaiłaś się.
            Jak się pracy potrzebuje - to z CV się chodzi, nie wysyła. Od rana do wieczora
            się chodzi, usiłuje "przeskoczyć" sekretarkę i dostać do osoby decyzyjnej.
            Chodzi się po trzy, po pięć razy. Bo może jednak?
            Nie teoretyzuję - sama tak szukałam swego czasu :)). Moja córka tak szukała
            stażu - codziennie i uparcie. Dostała po czwartej chyba wizycie u dyrektora,
            który, moim zdaniem miał jej już po prostu powyżej uszu...
            Zatrudniliśmy niedawno, do pomocy w księgowości, dziewczynę, która, po osobistym
            "zakręcie" wyjechała w ciemno z jakiejś tam Dębicy,czy spod Dębicy do Krakowa i
            zaczepiła się w markecie. Nie miała najwyższych kwalifikacji, z tych, które się
            zgłosiły (szkoła skończona, ale bez obrony). Ale miała tak cholerną motywację,
            tak było widać, że potrzebuje tej pracy, że to przeważyło. Pracuje od wiosny,
            awansowała - i obie strony są zadowolone.
            Obudź się kobieto i po prostu coś zrób.... Bo na razie to jesteś strasznie
            zadowolona z tego, że tak Ci nic nie wychodzi....
            • pierwszalitera Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 07.12.08, 20:49
              joankb napisała:

              > Mam wrażenie, że nie znajdujesz pracy - bo jej nie potrzebujesz. Serio.
              > Popracowałabyś, ale to nie jest Twój priorytet. Ot, tak - przydałoby się.
              > Masz gdzie mieszkać, masz co jeść. Trochę Ci niewygodnie, ale da się wytrzymać.
              > Coś rodzice burkną - przyzwyczaiłaś się.
              > Jak się pracy potrzebuje - to z CV się chodzi, nie wysyła. Od rana do wieczora
              > się chodzi, usiłuje "przeskoczyć" sekretarkę i dostać do osoby decyzyjnej.
              > Chodzi się po trzy, po pięć razy. Bo może jednak?

              A jak po pięciu razach ciągle nie mają pracy, to się wciskasz na bezpłatną praktyką, bo może się wykażesz i nóż widelec się tobą zainteresują? W najgoszym wypadku nabędziesz doświadczenia i masz więcej do CV. Ja tak zrobiłam i po miesiącu poproszono bym została na dłużej. Odpłatnie naturalnie. :-)
              • kuraiko czy możliwe są praktyki jak nie studiuję?? 08.12.08, 00:37
                bo tam, gdzie miałam praktyki wymagali bezwzględnie skierowania z
                uczelni, żeby nie było problemów w razie jakiejś kontroli. nie wiem
                czy można iść na praktyki, jeśli nie ma się skierowania. to by
                wyglądało jak praca na czarno, w dodatku za darmo ;) po prostu nie
                wiem, czy takie coś w ogóle jest możliwe. byłam na dwóch praktykach,
                na jednych byłam traktowana jako balast, na drugich byłam przydatna,
                ale szef potem zatrudnił nową osobę (swoją znajomą)
                • pierwszalitera Re: czy możliwe są praktyki jak nie studiuję?? 08.12.08, 00:56
                  A chodziłaś? Pytałaś? A pracuj na czarno. Skoro za darmo, to kogo to obchodzi? A do poczucia bycia balastem musisz się przwyzwyczaić. Często tak jest. By cię zatrzymano, musisz wykazać się inicjatywą i ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Czyli robić więcej niż inni. I nie mieć takiego roszczeniowego podejścia do świata.
                • siamese67 Re: czy możliwe są praktyki jak nie studiuję?? 08.12.08, 01:02
                  Ale chyba czym innym są tzw. praktyki studenckie, w moich czasach wymagane jako zaliczenie kolejnego roku studiów, a czym innym bezpłatny staż w ramach wolontariatu. Co jest np. u nas nagminnie praktykowane, żeby dziewczyny po studiach mogły rozpocząć specjalizację, nie mogąc znaleźć żadnej płatnej pracy - bo do otwarcia specjalizacji jest wymagany roczny staż pracy w zawodzie. Te dziewczyny mają u nas normalne obowiązki i uprawnienia jak zwykły pracownik, łącznie z np. badaniami okresowymi, tylko nie dostają wynagrodzenia za swoją pracę.
                  • kuraiko Re: czy możliwe są praktyki jak nie studiuję?? 08.12.08, 01:10
                    hmm ale ja myślę o biurze podróży albo ogólnie o jakimś biurze.
                    stażu raczej nie dostanę, bo to dla absolwentów.
                    chodzi o to, że na praktyki koleś nie chciał mnie przyjąć bez
                    papieru z pieczątką uczelni, wypełnionego (nam uczelnia dawała in
                    blanco), bo się boi że będzie miał problemy (właśnie za rzekome
                    zatrudnianie kogoś na czarno)
                    • siamese67 Re: czy możliwe są praktyki jak nie studiuję?? 08.12.08, 01:18
                      Hm, tego to ja nie wiem, ale myślę, że sama bez problemu powinnaś znaleźć odpowiedź na swoje pytanie, jeśli ci naprawdę zależy na podjęciu pracy
                      A zależy, prawda? Przecież jako młoda, zdolna, inteligentna osoba nie możesz nie dać sobie z tym rady.
                      Wierzę w Ciebie. Tylko zbierz się do kupy - a teraz to już idź spać.
                    • kasica_k Najlepszym sposobem 08.12.08, 03:09
                      na podniesienie poczucia własnej wartości i ogólnie życiowego optymizmu oraz
                      ładowaczem akumulatorów na przyszłe działania jest ROBOTA. Jakakolwiek!
                      Poczucie, że robisz coś przydatnego (zwłaszcza, jeśli jeszcze ci za to płacą).
                      To jest to poczucie sukcesu, które, jak widzę, jest Ci bardzo potrzebne. Nie
                      pochwała mamusi czy tatusia, tylko własne osiągnięcie - nawet jeśli będzie to
                      zarobienie pensji minimalnej na jakimś pomocniczym stanowisku. Tak zarabiają
                      miliony ludzi!

                      Więc jeśli nie mamy perspektywy na zupełnie nic poza kasą w markecie, to nie
                      warto się zastanawiać, tylko należy na tę kasę iść i tyle. Żadna praca nie
                      hańbi, to nie jest pusty frazes. Jeśli uważasz, że to wstyd być kasjerką czy
                      sprzedawczynią, to idź natychmiast przeprosić wszystkie kasjerki, które są super
                      kobietami, ponieważ ciężko pracują i robią to dobrze. Możesz kasować,
                      sprzedawać, zmywać, jeździć na szmacie - osobiście Cię za to pochwalę i powiem,
                      że jesteś dzielną kobietą, bo pracujesz na siebie (tylko się nie obijaj ;)

                      Pracuj na swoje małe sukcesy i ciesz się nimi, a jeśli ktoś będzie próbował je
                      umniejszać, miej to koło nosa. Twoje sukcesy są tylko Twoje i nikt Ci ich nie
                      zabierze. Od takich właśnie małych-wielkich sukcesików zaczyna prawie każdy
                      dorosły człek na tym świecie. Społeczeństwo nie składa się z samych gości po
                      Harvardzie zaczynających karierę od wiceprezesa.
                      • kuraiko Re: Najlepszym sposobem 08.12.08, 03:37
                        wiesz, pracowałam na budowach, między robotnikami, których nierzadko
                        uznaje się za "gorszych", a nie patrzy się, że dzięki nim mamy drogi
                        i mosty. jako że pracowałam w różnych warunkach, to mam szacunek dla
                        pracy fizycznej.
                        co do kasy w markecie... być może to jest wina tego, że
                        przedstawiano mi to jako swoisty "upadek", że "na kasę" idą
                        nieudacznicy, którzy się nigdzie indziej nie nadają (pomijając
                        studentki pracujące dorywczo). pewnie dlatego boję się tej kasy, że
                        będą się ze mnie śmiać znajomi zarabiający kilkanaście-kilkadziesiąt
                        zł za godzinę (bo mają takie wykształcenie które im to zapewnia), a
                        także dlatego że sama w głębi duszy uważam, że "stać mnie na coś
                        lepszego". zapewne jest to głupie myślenie, bo to mogłaby być praca
                        na początek.
                        ja sama mogę siebie podziwiać za to, że szukając pracy jako niania
                        odważyłam się chodzić do obcych ludzi na rozmowy, no i pracowałam u
                        obcych ludzi. a niby jestem nieśmiała ;) kiedyś nawet usłyszałam, że
                        wypadłam najlepiej z dotychczasowych kandydatek (i tu wymienione
                        dlaczego, bo byłam ciekawa ;) ), a powiedział to facet, który
                        zajmuje się m.in. resocjalizacją i przygotowuje ludzi do rozmów
                        kwalifikacyjnych, taki pedagog-społecznik. do pracy mnie nie
                        przyjęli (nie wątpię, że znaleźli lepszą osobę), ale mimo to wówczas
                        byłam podbudowana.
                        jeszcze wracając do hipermarketu - to pewnie takie demonizowanie,
                        dużo się mówiło o wykorzystywaniu, że dziewczyny nie mogą iść do
                        toalety. w sumie nawet chciałabym iść do Reala, bo to 10 minut od
                        domu, a poza tym znajoma tam pracowała dorywczo i mówiła, że nie
                        jest tak źle. z tym, że ostatnio nie mają tam naboru.
                        w każdym razie postanowiłam, że jak się zarejestruję jako
                        bezrobotna, to zrobię tą książeczkę. wkurza mnie, że np wymaga się
                        obsługi kasy fiskalnej, a podobno każda fiskalna się czymś różni i
                        obsługi się uczy nowych pracowników w jeden dzień (albo jak w Realu
                        jest kurs dla pracowników)
                        • mauzonka kuraiko, proszę, oferty dla Ciebie: 08.12.08, 04:32
                          rzeszow.dlastudenta.pl/praktyki/?act=show_oferty
                          Szukają lokalnego korespondent z Rzeszowa dla portalu dlastudenta.pl.

                          Wyskoczyło mi to na trzecim miejscu po wpisaniu w góglu "praktyki rzeszów".

                          Rzeczywiście, w Twoim regione o ciekawe oferty pracy trudno, dlatego może spróbuj wykorzystać dobrodziejstwa Internetu? Praca buzz-marketera (kogoś, kto robi w sieci marketing szeptany), a Ty i tak tyle po forach chodzisz:), że poczujesz się jak ryba w wodzie:)

                          O tu np:
                          www.iwork.pl/zlecenie.php?projekt_id=1087
                          A jak juz nic nie znajdziesz, załóż sobie bloga, walnij adsensy, uczyń go popularnym i zarabiaj kieszonkowe, ponoć można mieć z tego kilkaset do 2k złotych:
                          zarabianie-na-blogu.pl/
                          Powodzenia
                        • psuj-ka przestań wreszcie marudzić ;) 08.12.08, 11:09
                          Ja sama szukałam w tym roku pracy na wakacje. Bez ŻADNEGO doświadczenia, przed zaczęciem studiów. No i co? Wysyłałam masę CV, starannie napisanych, czytelnych. I naprawdę sporo osób się do mnie odezwało. Miałam kilka opcji pracy w różnych miejscach, już po rozmowach kwalifikacyjnych, a wybrałam to, w którym mogłam najwięcej zarobić. Co dziwne tym miejscem okazał się być supermarket budowlany, a pieniądze, jakie zarobiłam były pewnie większe, niż inni znajomi w wakacje ;)
                          Też się bałam. Nie miałam pojęcia o pracy kasjerki, nie wiedziałam czy dam radę. Przez pierwsze dwa tygodnie kazali przyglądać się jak pracują inne kasjerki, a potem już pracowałam zupełnie sama. Bywało ciężko, trzeba przyznać, klienci nieprzyjemni, nie masz drobnych do wydawania, co chwilę popołudniowe zmiany itd. Spotkałam przy tym wielu znajomych i jakoś nikt się ze mnie nie śmiał, bo nie ma w takiej pracy nic gorszego niż w dowolnej innej. Do czego dążę? Ano do tego, że kto wie, może akurat taka praca Ci się spodoba? Przecież nie musisz od razu na cały etat pracować, a zawsze będziesz miała swoje pieniądze na wydatki, staniki itp. Także weź się w końcu w garść :)
                        • pierwszalitera Re: Najlepszym sposobem 08.12.08, 11:14
                          kuraiko napisała:

                          > wiesz, pracowałam na budowach, między robotnikami, których nierzadko
                          > uznaje się za "gorszych", a nie patrzy się, że dzięki nim mamy drogi
                          > i mosty. jako że pracowałam w różnych warunkach, to mam szacunek dla
                          > pracy fizycznej.
                          > co do kasy w markecie...

                          Plan na dzisiaj już masz? Poniedziałek. Najlepszy dzień na poszukiwania pracy. Ogłoszenia, telefony, wycieczki do miasta. Może gdzieś w witrynie coś wisi? Może też wejść gdziekolwiek zapytać....
                          • plica Re: Najlepszym sposobem 08.12.08, 11:26
                            > Plan na dzisiaj już masz? Poniedziałek. Najlepszy dzień na
                            poszukiwania pracy.
                            > Ogłoszenia, telefony, wycieczki do miasta. Może gdzieś w witrynie
                            coś wisi? Moż
                            > e też wejść gdziekolwiek zapytać....

                            moja rada to potraktowac poszukiwania pracy jak pracę.
                            wstac rano, ubrac sie, przygotowac i ciezko ciezko pracowac.
                            na pewno efekty beda.
                            • samo_zloto Re: Najlepszym sposobem 08.12.08, 15:18
                              taka refleksja mnie ogarnęła- czy dorosła kobieta naprawdę nie wie, jak szukać
                              pracy? czy po pierwszych poradach, gdy widać, że nie są w żaden sposób
                              wykorzystywane, nie warto byłoby zaprzestać i skończyć z martwieniem się za
                              osobę, która potrzebuje nie pracy, tylko pretekstu do użalania się nad sobą?
                              • mauzonka Chyba masz rację, samo_zloto 08.12.08, 18:07
                                Bo Kuraiko się nawet nie ustosunkowała do konkretnych porad. Wąpię, żeby chociaż kliknęła w podane przeze mnie linki:/
                                • samo_zloto Re: Chyba masz rację, samo_zloto 08.12.08, 18:41
                                  nie pracuję jako psycholog/psychiatra etc, ale w swojej pracy mam duuużo do
                                  czynienia z ludźmi z wieloma problemami, żalami, pretensjami. na początku było
                                  mi trudno, ale nauczyłam się w końcu jasno widzieć swoje obowiązki- ja pomagam
                                  im w jednej, konkretnej sprawie, z którą się do mnie zgłaszają. reszta nie
                                  należy już do mnie. oczywiście jeśli jest sygnał, że moja pomoc przydałaby się
                                  nadal, staram się, rozmawiam, orientuję się, czy jest coś, co JA jestem w stanie
                                  zrobić. ale jeśli moje wysiłki są ignorowane, kończę sprawę, w końcu nie chcę
                                  doznać wypalenia zawodowego. po pierwsze wysiłek musi być po stronie osoby z
                                  problemem. po co się męczyć, jeżeli wiadomo, że nasza praca pójdzie na marne?
                                  prosta droga do frustracji.
                                • kuraiko Re: Chyba masz rację, samo_zloto 08.12.08, 22:23
                                  kliknęłam ;)))
                                  • mauzonka Re: >kliknęłam;))) 08.12.08, 23:15
                                    ...i?:)
                                    • kuraiko Re: >kliknęłam;))) 08.12.08, 23:31
                                      zastanawiam się nad tym korespondentem co do kultury, to z
                                      internetem przypomina te "systemy-piramidy" gdzie klikasz w reklamy
                                      za 1gr ;) pomysłu na bloga nie mam, przyznam się, że założyłam
                                      kiedyś stronę internetową i pisałam tam jakieś wypociny, nawet
                                      założyłam banner jakiejś strony, ale trzeba mieć oczywiście dobrą
                                      stronę żeby ktoś w ogóle tam wchodził, a mnie jedna strona zaginęła
                                      w czeluściach internetu, a drugą zaczęłam robić i to się jakoś
                                      rozmyło. na myspace miałam kilka blogowych notek, ale to tak dla
                                      znajomych. jakoś się na to nie nadaję, być może gdybym się cofnęła
                                      10 lat wstecz, to byłby dobry grunt - pisałabym pewnie o swojej
                                      beznadziejnej miłości do pewnego piosenkarza i opisywała swoje
                                      cierpienia i pragnienie śmierci + sentymentalne wiersze :DDD
                                      w każdym razie dzięki, zwłaszcza za te praktyki :) poszukam jeszcze
                                      jakiś innych praktyk, mam nadzieję, że to nie tylko dla studentów, a
                                      na dział muzyczny to namawiam swojego faceta, bo on zawsze chciał
                                      być dziennikarzem ;)
                        • madzioreck Kuraiko 08.12.08, 19:39
                          kuraiko napisała:

                          > co do kasy w markecie... być może to jest wina tego, że
                          > przedstawiano mi to jako swoisty "upadek", że "na kasę" idą
                          > nieudacznicy, którzy się nigdzie indziej nie nadają (pomijając
                          > studentki pracujące dorywczo). pewnie dlatego boję się tej kasy, że
                          > będą się ze mnie śmiać znajomi zarabiający kilkanaście-kilkadziesiąt
                          > zł za godzinę (bo mają takie wykształcenie które im to zapewnia), a
                          > także dlatego że sama w głębi duszy uważam, że "stać mnie na coś
                          > lepszego". zapewne jest to głupie myślenie, bo to mogłaby być praca
                          > na początek.

                          Kuraiko, nie wkurzaj mnie. Tak to daleko nie zajedziesz. Ja w tej chwili pracuję
                          w banku, chociaż nie mam wyższego wykształcenia, bo podobnie jak Ty skopałam
                          sprawę. Ale w swojej karierze zawodowej, studiując, pracowałam na cały etat, m.
                          in. zasuwałam fizycznie przy rozładowywaniu dostaw, w sklepie na kasie,
                          sprzątałam. Mam wrażenie, że zachowujesz się jak księżniczka na ziarnku grochu.
                          Co Cię obchodzą znajomi? Co masz za znajomych, jeśli śmieją się z takich rzeczy?
                          Też zaczynam uważać, że jest Ci po prostu wygodnie, tak jak teraz. Poszłabym
                          nawet sprzątać, gdybym dzięki temu nie musiała prosić rodziców o każdą złotówkę
                          i chodzić w sukienkach, które oni mi kupują.

                          wkurza mnie, że np wymaga się
                          > obsługi kasy fiskalnej, a podobno każda fiskalna się czymś różni i
                          > obsługi się uczy nowych pracowników w jeden dzień (albo jak w Realu
                          > jest kurs dla pracowników)

                          Wymaga się, ale raczej nikt nie zostawia Cię pierwszego dnia samej, bo byś
                          narobiła bałaganu, który ktoś potem by musiał prostować. Masz mieć ogólne
                          pojęcie, jak to działa.
                • luliluli Re: czy możliwe są praktyki jak nie studiuję?? 08.12.08, 11:28
                  praca mało ciekawa, ale jest, na początek nie ma co marudzić - w
                  urzędach:) wejdz na stronę swojego urzędu miejskiego,
                  marszałkowskiego - pyknij na Biuletyn Informacji Publicznej - tam na
                  niektóre stanowiska wystarczą dobre chęci;) tylko mi zaraz nie mów,
                  że to tylko dla znajomych - wysłanie CV nic nie kosztuje, nawet jak
                  wygra znajomy prezydenta miasta:)
                  znajdź w swojej okolicy agencję pośrednictwa pracy - zostawiasz im
                  CV a oni z niego robią cud miód i orzeszki - wiem, bo moja firma
                  dostaje oferty od takiej agencji:) - na dodatek szukają za Ciebie
                  pracy:) przykładowa agencja - MAN Power, Nowa Sól - to z mojego
                  województwa:) możesz wejść na ich stronę i popatrzeć, z czym to się
                  je.
          • agafka88 Re: "niestety już nieaktualne" szlag :/ 07.12.08, 18:40
            kuraiko napisała:

            > bo jeszcze nie wpadłam w taką desperację, żeby pracować w
            > hipermarkecie ;) poza tym książeczka kosztuje 80zł albo i więcej.

            Widać pieniądze nie są Ci potrzebne i tyle. Bo gdyby naprawdę potrzebna by Ci
            była kasa i chciałabyś pracować, to byś dawno tą książeczkę wyrobiła. Co, od
            pracy w markecie Ci korona z głowy spadnie, czy jak? Już pisałam Ci, 2 dni pracy
            i masz koszty książeczki zwrócone. Pisałaś coś kiedyś o jakiejś nieuczciwej
            agencji pracy tymczasowej. W cywilizowanych agencjach podpisujesz umowę i tyle.
            Poza tym możesz sprawdzić sobie opinie na forum internetowym

            Wiesz, ja ogólnie nie muszę pracować - rodzice wręcz proszą mnie, żebym skupiła
            się na nauce. Do tego harowałam za granicą 3 miesiące w 2 pracach na zmianę i
            mam trochę oszczędności. Ale chodzę parę razy w miesiącu do pracy - (o zgrozo!)
            właśnie w markecie i jakoś żyję. Po prostu chcę mieć własne oszczędności i jak
            najmniej brać pieniędzy od rodziców. Mam 20 lat i uważam, że w takim wieku już
            nie powinnam być całkowicie zależna finansowo od rodziców.

            W którymś z wątków dziewczyny pisały, jakie prace wykonywały kiedyś -
            pierwszalitera np. spracowała jako sprzątaczka i pomoc kuchenna. Któraś z
            dziewcyzn była drwalem i skubała gęsi. Ty po prostu tak naprawdę nie
            potrzebujesz pracy i tyle.

            I nie wierzę, że w Rzeszowie nie możesz od sierpnia ZADNEJ pracy znaleźć. Chyba
            jakoś nieudolnie szukasz, albo masz zbyt wysokie wymagania. Gdyby zależało mi na
            pracy, znalazłabym jakąkolwiek, a potem szukała czegoś, co bardziej odpowiada
            moim wymaganiom.

            Poza tym nie musisz wysyłać CV tylko do firm, które dają ogłoszenia. Ktoś Ci to
            zresztą już pisał. Możesz sama zgłosić gotowość do pracy.
    • mokta musze to z siebie wyrzucić 07.12.08, 18:51
      Mam problemy na uczelni, podly nastrój, płacze co wieczór.
      Z uczelnią to tak : kilka tygodni temu skęciłam noge i nie mogłam być na 1
      terminie poprawkowym. Jutro ma sie odbyć 2 poprawka, uczylam sie 2 tygodnie ale
      nie wiem co to bedzie bo profesor chyba te kartki losuje. Dlaczego tak uwazam?
      Bo jest pare osób które dobrze sie uczą i zdać tego nie mogą... Jutro mam kolosa
      z ruskiego - nic nie umiem. Nie zamierzam iść jutro w ogole na zajęcia. Kolejny
      problem to zaliczenie takiego jednego przedmiotu - moja wina, nie nauczyłam sie.
      ale prof dał czas na zaliczenie tego do świąt i to w takich godzinach kiedy ja
      mam rehabilitacje. W srode okaże sie czy zaliczyłam kolokwium z jeszcze innego
      przedmiotu ale czarno to widze. Do tego dchodzi pare innych spraw o których
      pisac juz nie bede.

      A dziś, dziś kończyla sie aukcja stanika na którego bardzo ostrzyłam sobie zęby
      i co? Wygrałabym gdybym nacisneła 1 przycisk ale głupia przeoczyłam to i w
      efekcie moja oferta nie pojawiła sie w ogole na aukcji. Dodam, ze stanik poszedl
      po dobrej cenie... a była to nowa freya Saskia... Siadłam, zjadłam batona
      połykając łzy nad sobą i swoją głupotą.
      • tfu.tfu Re: musze to z siebie wyrzucić 07.12.08, 20:19
        ooooooj, no nie bucz! albo bucz, a co tam :) przytulam wirtualnie. napoiłabym
        herbatą i dała ciacho, ale przez kabel nie bardzo mam jak.
        jutro będzie nowy dzień, nowe szanse! zobaczysz! :)
      • siamese67 Re: musze to z siebie wyrzucić 07.12.08, 20:25
        Stanikiem to się absolutnie nie przejmuj - gdzieś tu jedna dziewczyna mądrze napisała: jak się nie udało zakupić, znaczy nie był ci pisany. I już. Mało to staników na świecie? Za jakiś czas może znajdzie się tańszy? Lepszy, bardziej dopasowany? Na pewno.

        A z uczelnią to ja bym jednak radziła iść na ten poprawkowy. Bo skoro się uczyłaś przez 2 tygodnie, to musiało coś ci zostać w głowie. Często jest tak, że się w ostatniej chwili coś odblokowuje i idzie świetnie na egzaminie.

        Jak z ruskiego nic nie umiesz, to szykuj się od razu na poprawkowy - w końcu to zaliczysz.
        Do świąt zostało sporo czasu, spróbuj umówić się z profesorem, wytłumaczyć, że masz w tym czasie rehabilitację. W ostateczności można spróbować przełożyć termin zabiegów - tam też są ludzie i jak pogadasz, to może się uda.
        Głowa do góry, będzie OK.
        • mokta Re: musze to z siebie wyrzucić 07.12.08, 20:37
          Na egzamin ide oczywiście! Nie pójde tylko na kolokwium z ruskiego. Babka jest
          miła i przyjazna, więc może nie bedzie zła, w końcu to tylko kolokwium.

          Powinnam jeszcze dopisać w poprzednim poście, że czekam już ze 2 tygodnie na
          paczke z UK z nowym stanikiem i niestety ani widu ani słychu. Mam złe przeczucia.
          • siamese67 Re: musze to z siebie wyrzucić 07.12.08, 20:39
            W kwestii egzaminu trzymam kciuki. I paczki z UK też. Powodzenia.
          • kura17 Re: musze to z siebie wyrzucić 08.12.08, 11:44
            cos Ty, 2 tygodnie to jeszcze nie tak duzo! :) ja w niemczech czasem tyle czekam
            na paczke z anglii, a ich (niemcow) poczta to jest jak marzenie... no i teraz
            juz sie zaczelo szalenstwo przedswiateczne, wiec wszystko idzie wolniej...
            zobaczysz, dojdzie :)

            a sprawy na uczelni, mam nadzieje, ze uloza :) przeloz moze rehabilitacje, co?
            nawet jak nie pojdziesz, to 1 raz Cie nie zbawi (rozumiem, ze chodzisz
            regularnie?), a powaznie zawalony egzamin to sie za czlowiekiem ciagnie i ciagnie...

            3maj sie :)
            • myszaaa163 Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 20:06
              Dziewczyny,od trzech tygodni jestem czasowo niepelnosrawna i przywiazana do
              wozka. Co najmniej jeszcze trzy tygodnie przede mna,a tak naprawde ile to nie
              wiadomo.
              I ja nie wiem juz co ze soba robic. Tak zmeczona i zblazowana jestem tym
              nic-nie-robieniem,ze juz nie moge... A juz najbardziej nie moge w tym domu
              wysiedziec. Ale,ze to 4 pietro to moge jedynie przez okno wyskoczyc (o ile wyjde
              na parapet ;) ).
              Bylyscie juz polamane? Co wtedy robilyscie? Pomozcie,bo oszaleje od nadmiaru
              energii i braku jej ujscia.
              • mokta Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 20:58
                Kilka tygodni temu skręciłam noge i musiałam leżeć w domu 3 tygodnie. Wiem, że
                to z tymczasowym wózkiem nie może konkurować ale wiem jak to jest jak sie tak
                siedzi w tym domu, kiedy nie można zejść na dół do kuchni zrobić sobie głupią
                kanapke tylko być na łasce innych.
                Dla mnie to było okropne. Gdybym nie miała neta to bym sie chyba powiesiła. Non
                stop grałam w gry... Poproś aby ktoś wypozyczył Ci ciekawą książkę, albo od razu
                kilka. Jest ktoś kto może Cie odwiedzić? To zapraszaj ilu się da.

                Nie martw się, jeszcze bedziesz śmigała że ho ho :)
                • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:32
                  Goscie przychodza,co prawda w weekendy bo mieszkam pod miastem,ale jak juz sa to
                  na dluzej :)
                  Ksiazki-zawsze uwielbialam czytac,szczegolnie ambitna literature,niekoniecznie
                  beletrystyke,ale o dziwo w tej chwili wszystko poza tanim romansidlem wzbudza we
                  mnie niechec i znuzenie.
                  Na internecie jak widac rowniez szaleje,jest tez TŻ,ktory ok 16 wraca z pracy.
                  Ale ja do tej pory bylam niesamowicie towarzyska i energiczna istota i nie moge
                  sie wciaz pogodzic z takim stanem rzeczy. Ja bym chciala do pracy... Najgorzej
                  to na glowe mi podzialal ten upadek ze schodow bo mimo,ze do wozka podchodze z
                  humorem to strasznie marudna i zrzedliwa sie zrobilam. Jest na to lekarstwo? A
                  na nadmiar energii?
                  • kuraiko Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:37
                    aaa, ja jeszcze plotłam bransoletki z makramy. jak włączyłam muzykę,
                    zasiadałam nad haftem albo makramą, to jakoś szybko czas mijał, tak
                    samo z rysowaniem, ale do tego trzeba wenę załapać.
                    no ale to już kwestia czy dana osoba ma zdolności manualne i lubi
                    ruszać łapkami, bo niektórzy zupełnie inaczej się rozładowują
                    • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:41
                      A co to jest makrama? Zdolnosci manulane mam bo pare lat temu konczylam kurs
                      stylizacji paznokci,a potem instruktorski :)
                      • kuraiko Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:54
                        makrama, to splatanie sznureczków :) popularne bransoletki z muliny
                        są właśnie robione techniką makramy. ja robiłam też naszyjniki,
                        stroiki na święta - owijanie tamborka sznurkiem jutowym albo z
                        takiego sznurka białego używanego w gospodarstwie (takiego
                        plastikowego).
                        trochę fotek z netu :>
                        images26.fotosik.pl/248/64a857695697ba3dmed.jpg
                        www.makrama.republika.pl/hy.jpg
                        makrama.republika.pl/botle.jpg
                        mzocho.ovh.org/bransoletki/zygzaki/s531/zyg-s531-13.jpg
                        (ej ten futerał jest super!!!)
                        republika.pl/blog_na_3628612/4415276/tr/bransoletki_z_muliny_mn.jpg

                        • madzioreck Świetne 08.12.08, 22:57
                          Wiązałam kiedyś bransoletki z muliny, chyba nawet mam gdzieś jeszcze jedną, ze
                          4cm grubości, 8 miesięcy cholerę robiłam :)
                          • kuraiko Re: Świetne 08.12.08, 23:00
                            ja ostatnio zrobiłam taką czarno-żółto-zieloną i coś mi się
                            skojarzyło, że ileś lat temu robiłam podobny wzór, ale w innych
                            kolorach. znalazłam tamtą starą, jakieś 10 lat temu zrobiona, ale
                            sploty o wiele ładniejsze i równiejsze niż teraz. wtedy to masterem
                            byłam ;) takie coś uczy cierpliwości, dokładności, jak się popełni
                            błąd, to trzeba rozplatać i na nowo.
                            nawet nie wiedziałam, że teraz to też jest popularne, ale ostatnio
                            znalazłam kilka aktualnych stronek w necie, gdzie dziewczyny
                            pokazują swoje bransoletki. wystarczy wpisać w google "bransoletki z
                            muliny" i łatwo znaleźć linki
                        • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 23:03
                          Stroiki na swieta! Niekoniecznie wyplatane,bede produkowac.
                          Jestes boska,dziekuje :)
                          • kuraiko Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 23:25
                            można gdzieś dostać takie piankowe podkłady - kule, sześciany. i w
                            to się wbija różne elementy.
                            jeszcze się uczyłam robić stroiki z mydła ;) w mydło wbija się
                            szpilki i oplata wstążeczką. do tego potem sztuczne kwiaty i
                            pałączek z drucika opleciony wstążką. ale to wtedy szło chyba na
                            sprzedaż. teraz nie wiem gdzie takie coś mogłoby się przydać, bo do
                            domu to taka sobie ozdoba ;)
              • kuraiko Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:26
                zdarzało mi się chorować i siedzieć w domu 3 tygodnie albo i dłużej.
                niestety to nuży, najlepsza dla mnie była ciekawa książka, a raczej
                kilka, bo bardzo szybko czytam. kompa/internetu nie było, więc inne
                rozrywki jak rysowanie czy haftowanie. do tego odwiedzały mnie
                koleżanki po szkole. hmm połamana nie byłam, ale trudno było w domu
                fikać koziołki, mogłam co najwyżej popatrzeć przez okno ;)
                • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:36
                  No wlasnie tez mam ten problem. Ostatnio kolezanka mi przyniosla Cien
                  Wiatru-swoja droga swietna ksiazka. I zaczelam czytac o 20,skonczylam o 2 w nocy.
                  Gazety w moim przypadku sie w ogole nie sprawdzaja bo sa nieadekwatnie drogie do
                  czasu,ktory sie nimi zajmuje.
                  Rysowac nie lubie,ale z tym haftowaniem to nie glupi pomysl,moze sie w koncu
                  naucze :)
                  A do okien nie dostaje z wozka :)
                  • kuraiko Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:39
                    ja polecam haft krzyżykowy ;)))) prosty jak drut, cała sztuka polega
                    na ładnym wykańczaniu po lewej stronie i gładkim prowadzeniu nitki
                    po prawej :) w necie można znaleźć wzory, niestety te darmowe nie są
                    takie ładne jak te z gazet, ale na początek w sumie zaczyna się od
                    prostych wzorów.
                    • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:42
                      Wiec jutro nakarze TŻ przy powrocie z pracy zakupic akcesoria do haftowania i
                      bede psuc :)
                      • kuraiko Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:57
                        tylko materiał - kanwa, a nie panama, która ma drobniejsze
                        dziurki ;) i trzeba oczy wysilać. igła - specjalnie do haftu
                        krzyżykowego, nieostra na końcu. ja jeszcze mam tamborek, ale jakoś
                        nie lubiłam na nim haftować. muliny na początek lepiej z Ariadny, bo
                        tańsze
              • agafka88 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:42
                ściskam.

                NIe ma jakiejś rzecyz, której zawsze chciałaś się nauczyć, a nie miałaś nigdy na
                to czasu? Ja mam taką jedną rzecz, ale nie śmiać się, to to głupie ;) Kiedyś w
                necie znalazłam stronę, gdzie pokazane jest krok po kroku jak zrobić "wiklinowe"
                koszki z gazet :D strasznie sympatyczne ;)

                albo nauczyć się robić na drutach...
                • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:44
                  Co do drutow to chcialabym,ale moja mama juz wielokrotnie ponosila na tym polu
                  kleske ze wzgledu na moj brak cierpliwosci do niepowodzen i genialna wprost
                  zdolnosc do rozkojarzania sie i tracenia watku :D
              • pierwszalitera Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:45
                myszaaa163 napisała:

                > Bylyscie juz polamane? Co wtedy robilyscie? Pomozcie,bo oszaleje od nadmiaru
                > energii i braku jej ujscia.

                Ucz się czegoś. Poważnie. Ja miałam okres czasowej niemożności ruchu po operacji kolana. Mąż przyniósł mi stos książek o astronomii i siedziałam pół nocy na balkonie obserwując niebo. Wiele mi się zapomniało, ale ciągle znajduję Bliźniaków i Oriona. Wiem też gdzie szukać Wielkiego Psa, Kasjopeji i paru innych. Zawsze mogę się podczas nocnej imprezy na świeżym powietrzu pochwalić. ;-)
                • myszaaa163 Re: Juz nie moge w tym domu 08.12.08, 22:52
                  Co do rzeczy,ktore zawsze chcialam robic,a nie mialam na nie czasu to nie moge
                  sobie nic przypomniec co nie wykraczaloby w tej chwili poza moje mozliwosci.I
                  moje mozliwosci po ozdrowieniu,lekarz mnie juz oswiecil :)
                  Astronomia-zanotowalam i bede szukac ksiazek.
                  Co do nauki-zapisalam sie na kurs do akademi PARP i choc sa tam poruszone
                  ciekawe i pomocne dla mnie kwestie to nauka przez internet,bez kontaktu z
                  trenerem badz wykladowca nie trafia do mnie.
                  Ale przy okazji-wszystkim kobietom-przedsiebiorcom polecam akademie PARP :)
              • tfu.tfu Re: Juz nie moge w tym domu 11.12.08, 17:30
                o, to ja Cię przytulam delikatnie, żeby połamanego nie urazić :) a moze na
                drutach porób? i fiiiiiiiiiiilmy! mi się swietnie dzierga przy serialach
                (wszystkie star treki obejrzałam z drutami w rękach ;))
                ja generalnie pracuję w domu, więc zawsze mam co robić ;) ale zdaję sobie
                sprawę, że jak się czyta 16h/dobę, to się kociokwiku dostaje mentalnego.
                jesli lubisz zdjęcia i zabawę komputerem to moze photoshop albo gimp i picasa
                darmowe? można też grać :)
                szybkiego powrotu do zdrowia!!
          • kuraiko Re: musze to z siebie wyrzucić 08.12.08, 22:32
            jeśli to jest już sesja, to spróbuj może przedłożyć zwolnienie
            lekarskie i przedłużyć sesję? na pojedynczy egzamin zwolnienie od
            lekarza też czasem działa. ja miałam kiedyś podobne akcje, bo
            chorowałam od końca września i lądowałam co tydzień na jakiś
            zwolnieniach, a cały grudzień spędziłam w szpitalu i na zwolnieniu w
            domu. i w sumie wszystko poszło ok z wyjątkiem angielskiego, bo
            koleś był nie fair i nie pozwolił mi mieć terminu poprawkowego,
            długa historia, miałam z tego warunek. ale poza tym wszystko było ok.

            oczywiście dużo zależy od dobrego podejścia wykładowcy/pań z
            dziekanatu (czasem to panie z dziekanatu są najważniejsze :P), ale
            myślę, że jak przedłożysz odpowiednie papiery (np skierowanie na
            rehabilitację, jak ja rehabilitowałam kolano, to miałam karteczkę na
            której były wypełniane kolejne terminy, może też masz coś takiego)
            to będzie w porządku.
    • heidowata Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 10.12.08, 16:59
      Mam jutro klasówkę z historii. Jestem w klasie historycznej, bo za
      późno odkryłam, że rozszerzona historia mnie wcale nie pasjonuje.
      Nie umiem nic i będę się uczyła w nocy. Świetnie.
      Poza tym wczoraj kupiłam kartę miejską, rano się śpieszyłam więc jej
      nie aktywowałam (bo stałam wciśnięta w drzwi autobusu i za nic bym
      się nie dopchnęła do kasownika), a gdy wracałam ze szkoły zupełnie o
      tym zapomniałam i oczywiście przystanek przed domem złapał mnie
      kanar. No i płacę 107 zł, co oznacza że albo ktoś nie dostanie
      prezentu, albo ja będę miała jeden dobry stanik (jeżeli łaskawie
      mama mi kupi jeden, bo ze wszystkich wyrosłam).
      A najbardziej wkurza mnie to, że sama jestem sobie winna. Mogłam się
      uczyć wcześniej i raz w życiu pamiętać o czymś :/!
      • kuraiko Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 10.12.08, 22:21
        hmm takie dni mają nawet swoją nazwę...
        co do kanara - móże uda się jakoś napisać odwołanie. w sumie
        posiadasz tą kartę miejską. u nas często się odwołują z różnych
        powodów i zamiast np 70zł kary płaci się 10zł, że jak masz bilet
        studencki i nie masz legitki, to można okazać w MPK legitkę i
        umarzają część kary, zamieniają też na jakieś prace społeczne
        (czyszczenie przystanków). ja na pewno bym wolała czyścić przystanek
        niż płacić 80zł ;) ale nie wiem czy to jeszcze działa w taki sposób.
        w każdym razie warto się popytać, spróbować, że nie masz dochodów,
        bo jesteś w liceum itd.
        co do klasówki to też czasem może się zdarzyć - na pewno staraj się
        zapamiętać główne fakty, żeby mieć przynajmniej orientację o co
        chodzi.
      • agafka88 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 10.12.08, 22:41
        Heidowata, ja bym tego mandatu nie płaciła :P Z Lublina jesteś, tak? Moją
        koleżankę złapali ze 2 lata temu, do tej pory nie zapłaciła. Nie wpisali jej do
        zadnego spisu dłużników, ani nic. Za jeden niezapłacony nie opłaca im się ścigać ;)
        • the_mariska Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 10.12.08, 22:47
          Ożeszkurna, ja też mam niezapłacony mandat w lubelskim MPK 0_o Ale jak tylko
          pojawię się w Lublinie to im zapłacę, nie lubię mieć długów u nikogo...
        • kuraiko Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 10.12.08, 23:04
          ja bym się bała ryzykować ;) a nuż się trafi jakaś dokładna gorliwa
          urzędniczka...
          • heidowata Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 11.12.08, 16:57
            Nie, ja z Warszawy. Ja nie ryzykuję, mojego tatę kiedyś ścigali za
            niezapłacone 10 zł z jakiegoś mandatu :/.
            Klasówkę zawaliłam kompletnie, no trudno, najwyżej będę miała 2 na
            semestr. Przeżyję. Mam dziś lepszy dzień i jakoś nie bardzo się na
            razie przejmuję szkołą i kanarami ;).
            • kuraiko Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 11.12.08, 17:40
              to może spróbuj z umorzeniem części kary ;)

              a klasówką się nie przejmuj. może będzie poprawka? jeśli Cię to
              pocieszy, to ja miałam w 3 klasie liceum pałę na półrocze z historii
              (a byłam w klasie humanistycznej - mój brak umiejętności uczenia sie
              historii spotkał się z bardzo surową i wymagającą nauczycielką) i
              potem musiałam zaliczać półrocze (na 4 bodajże zaliczyłam) i
              skończyłam chyba z 3 na koniec, w każdym razie na koniec 4 klasy też
              miałam 3 na koniec z hist. no z tym że wtedy oceny się nie liczyły,
              jak się zdawało na państwowe studia...
              w każdym razie, jak dostaniesz jedną jedynkę, to nie oznacza, że na
              koniec będziesz miała 2 lub 3, może być lepiej :)
        • plica Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 12.12.08, 19:50
          > Heidowata, ja bym tego mandatu nie płaciła :P Z Lublina jesteś, tak? Moją
          > koleżankę złapali ze 2 lata temu, do tej pory nie zapłaciła. Nie wpisali jej do
          > zadnego spisu dłużników, ani nic. Za jeden niezapłacony nie opłaca im się ściga
          > ć ;)

          czasami to wychodzi jak ma sie podatek do zwrotu. po prostu zwrot pomniejszają. nie wiem jakim prawem :) ale widzialam takie przypadki
    • kuraiko myszaaa163 ----> jak tam hafty? xD 10.12.08, 17:25
      ciekawa jestem czy masz już akcesoria...
      ja co jakiś czas kupuję gazetki z fajnymi wzorami, ale odkładam je i
      leżą ;)
    • semele2 Jak mi się sakramencko nie chcę! 11.12.08, 17:59
      Ja przepraszam, że tak z drobiazgiem, kiedy Wy tutaj - jak widzę po pobieżnym
      choćby przejrzeniu - o poważnych sprawach mówicie, ale jak była mobilizacja do
      odejścia od kompa, to i ja mogę buzię otworzyć.

      Muszę iść jutro na konsultacje do pana magistra i zaliczyć nieobecność na
      zajęciach, mam materiały, zaczęłam to czytać, nawet się nieźle zapowiada, nie ma
      tego jakoś przytłaczająco dużo, dam radę bez problemu... tylko tak mi się
      sakramencko nie chce! A świadomość, że jak nie pójdę jutro, to mogę iść za
      tydzień, jest potwornie demobilizująca. A ja nie chcę iść za tydzień, odmawiam
      uszczęśliwiania siebie i pana magistra Związkiem Radzieckim przed samymi
      Świętami. Wtedy nie będzie mi się chciało jeszcze bardziej, prawda?
      • agafka88 Re: Jak mi się sakramencko nie chcę! 11.12.08, 18:13
        No sio od kompa i do nauki ;)

        PS. Biuściasta windykacja czuwa, co z listem do Panache?
        PS2. Jeżeli nie pójdziesz na konsultacje, to biuściasta windykacja też Cię może
        odwiedzić, więc lepiej weź się do nauki ;)
        • semele2 Re: Jak mi się sakramencko nie chcę! 11.12.08, 18:19
          Biuściasta windykacjo, ja szanowną windykację kocham!

          List dzisiaj do korekty pójdzie. Tak się zastanawiam, co będzie gorsze, styl
          Chruszczowa czy moja angielszczyzna. Chociaż relacja Chruszczowa o wojnie
          koreańskiej to nie jest COŚ... Obśmiałam sie jak norka.
        • semele2 Windykacjo! Petycja! 11.12.08, 23:03
          List do Panache napisany, psze szanownej windykacji. Właśnie udaję się na lobby
          celem wysłania maila do korekty. Czuję się dzielnym bojownikiem w walce z
          marazmem i morderczymi drutami.
          • agafka88 Re: Windykacjo! Petycja! 13.12.08, 00:24
            semele2 napisała:

            > List do Panache napisany, psze szanownej windykacji. Właśnie udaję się na lobby
            > celem wysłania maila do korekty. Czuję się dzielnym bojownikiem w walce z
            > marazmem i morderczymi drutami.

            Super! :) ja tylko czekam na podpisanie
    • klymenystra I znow ja :(( 11.12.08, 21:05
      Bu. Bellissima napisala do mnie przedwczoraj, ze dziewczyna, ktora byla na
      pierwszym miejscu, sie wycofala i w zwiazku z tym mam III miejsce. Cieszylam sie
      jak glupia, mniej na te 200 zlotych, bardziej na sesje - marzylam o czyms takim,
      bardzo sie nastawilam, tym bardziej, ze termin dogodny i zwracali pieniadze za
      bilety. I tak sie cieszylam glupia, a teraz sie okazalo, ze sesja odwolana, bo 1
      i 2 miejsce jej nie chce. Nie rozumiem, po co braly udzial. Strasznie mi
      przykro, ze ktos moze byc tak bezmyslny.
      Poza tym robilam ciasteczka, ktore sa smiesznie proste i OCZYWISCIE nie wyszly
      takie, jak w przepisie. Sa dobre, ale zwyczajne, a mialy byc swiateczne.
      A do tego wszystkiego jestem malym tchorzem :(((( I nie mam na nic czasu. I
      musze skonczyc poprawiac tlumaczenie i napisac kolejny esej. A moje artykuly sa
      do niczego. A ksiazke, ktora mialam tlumaczyc z 3 osobami, bede robic z 10 i
      jestem zdegustowana. A niedlugo na pewno spadnie snieg :(((
      • semele2 Re: I znow ja :(( 11.12.08, 23:27
        Buuuu, odwołali? Kurcze no, a to faktycznie była najfajniejsza część nagrody.
        Współczuję i warczę wraz z Tobą.

        Jeśli ciasteczka są dobre, to po prostu je zjedz :). Świąteczne zdążysz zrobić.
        Duży kubek herbaty i talerz ciasteczek nastrajają pozytywnie i pozwalają z nową
        energią podejść do całej reszty zmartwień. Mówię Ci. Ania Shirley twierdziła, że
        ciastka nie uleczą chorej duszy, ale ona ewidentnie miała wtedy jakieś kosmiczne
        zaćmienie umysłu. Gilbert jej się na mózg rzucił, ot co.
        • klymenystra Re: I znow ja :(( 11.12.08, 23:46
          Ech, ciasteczka sa na jutro na impreze kola naukowego. :(
          A co do tej sesji, to winy Bellissimy w tym nie ma, tylko dziewczyn, ktore
          glupio wziely udzial w konkursie :( Takie sytuacje tylko poglebiaja moja socjopatie.
          • mauzonka Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 12.12.08, 21:56
            Klymenystro, uwierz, panie z Bellissimy też nie są tym faktem zbytnio pocieszone. Byłam współjurorką w konkursie i na początku strasznie się cieszyłam, że będę mogła zamieścić zdjęcia laureatek na Balkonetce, Kasica miała je też zamieścić na Stanikomanii. W końcu sesje Brastopu czy Bravissimo wzbudzały tyle ochów i achów.

            Niestety, laureatki się sukcesywnie wycofywały z sesji. Nie tylko Ty jesteś tym wkurzona:(
            • klymenystra Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 12.12.08, 23:53
              Wiem, jak sie czuly pani z Bellissimy, bo dostalam kilka maili. Uwazam, szczerze
              mowiac, ze skoro dziewczyny rezygnuja z sesji, to rezygnuja tez z zakupow.Albo
              rybki albo akwarium. I moze to zabrzmi dziwnie, ale wolalabym sesje, niz
              idacego do mnie Aragona i Pour Moi. Stanikow mam od groma, a taka sesja... I
              bardzo mi przykro, bo taka okazja moze sie juz nie trafic, nie sadze, zeby
              bellissima w nastepnym konkursie zaoferowala taka nagrode.
              Moim zdaniem i Ty i Kasica powinnyscie napisac o tym na blogach - i wyjasnic,
              jak to sie stalo, ze jednak zdjec nie bedzie :(
              • mauzonka Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 00:02
                no, notka o wynikach konkursu będzie. w swoim czasie.
              • agafka88 Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 00:29
                klymenystra napisała:

                > Wiem, jak sie czuly pani z Bellissimy, bo dostalam kilka maili. Uwazam, szczerz
                > e
                > mowiac, ze skoro dziewczyny rezygnuja z sesji, to rezygnuja tez z zakupow.Albo
                > rybki albo akwarium. I moze to zabrzmi dziwnie, ale wolalabym sesje, niz
                > idacego do mnie Aragona i Pour Moi. Stanikow mam od groma, a taka sesja... I
                > bardzo mi przykro, bo taka okazja moze sie juz nie trafic, nie sadze, zeby
                > bellissima w nastepnym konkursie zaoferowala taka nagrode.

                tu był błąd belissimy niestety. Mogli w regulaminie zaznaczyć, że aby odebrać
                talony na staniki trzeba wziąć udział w sesji. Też bardo czekałam na te fotki,
                przydałyby się nam ładnie ostanikowane dziewczyny, do udowodnienia światu, że
                miseczka G to nie koniec świata, a tu lipa. I szkoda, że ktoś Ci popsuł taką
                miłą nagrodę, uważam to zachowanie za niepoważne.
                Jeżeli ktoś nie chciał sesji, mógł nie brać udziału w konkursie.
                • kuraiko Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 00:35
                  e tam, nie przesadzajmy!
                  ja np nie chciałabym sesji, bo nie uważam aby moje ciało nadawało
                  się do prezentowania bielizny. chyba, że od pasa w górę ;)))) i
                  wstydziłabym się pozować, do tego musieliby mnie chyba totalnie
                  wyfotoszopować, żeby się to nadawało do pokazania publicznie.
                  a talon na staniki bym bardzo chciała ;)

                  być może te dziewczyny miały podobne obiekcje. sorry, nie każdy musi
                  być zadowolony ze swojego ciała i na tyle odważny, aby wziąć udział
                  w sesji zdjęciowej bielizny.
                  • agafka88 Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 00:42
                    kuraiko napisała:

                    > sorry, nie każdy musi
                    > być zadowolony ze swojego ciała i na tyle odważny, aby wziąć udział
                    > w sesji zdjęciowej bielizny.

                    I nie każdy przecież musiał brać udział w tym konkursie, prawda? :)
                  • klymenystra Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 00:44
                    Kuraiko, to wtedy nie bierze udzialu w konkursie. To jest bardzo proste i bardzo
                    jasne. I byl regulamin.
                    • kuraiko Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 01:02
                      ok, dobra, rozumiem rozgoryczenie, ale ja bym się powstrzymała z
                      takim jechaniem na obce osoby
                      • klymenystra Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 01:16
                        Jakim jechaniem? Rzucam kalumnie? Wyzywam kogos? Jest faktem, ze te osoby
                        zawalily sprawe i postapily nieodpowiedzialnie. Voilà.
                        • joankb Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 15:27
                          Masz rację. Ja nie wzięłam udziału w tym konkursie - właśnie ze względu na
                          sesję. Był wątek na ten temat na LB i wiele dziewczyn miało wątpliwości. Ale -
                          powinna być klauzula w regulaminie pt. "wyrażam zgodę.. itp". Organizatorzy mają
                          czego chcieli..
                          Z drugiej strony - konkurs powinien być jakoś "podwójny". Wiele osób mogłoby i
                          chciało napisać recenzję, wiele nie ma ochoty/możliwości zaprezentowania się
                          publicznie w bieliźnie.
                          Wyobrażasz sobie np. nauczycielkę, sędzinę, adwokatkę, lekarkę, dyrektorkę dużej
                          firmy. Radość moich klientów to ja sobie wyobrażam bez trudu....
                          • kuraiko Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 15:52
                            ... dyrektorkę liceum/gimnazjum :D itd xD
                          • plica Re: Klymensytro, nie tylko Ciebie to wkurza 13.12.08, 21:28
                            joankb napisała:
                            > firmy. Radość moich klientów to ja sobie wyobrażam bez trudu....

                            haha. wyobrazilam sobie radosc moich klientow i wpolpracownikow. szczegolnie po tym jak uslyszalam na obiedzie swiatecznym ostatnio ze jestem "niezła szprycha" cokolwiek ten komplement by nie oznaczał. jednak mimo wszystko skusiłabym sie. tym bardziej ze chodzi za mna ostatnio naga sesja zdjeciowa, tylko fotografa brak.
      • daslicht Re: I znow ja :(( 13.12.08, 00:37
        No niektórzy to nie myślą :/ A już się spodziewałam zdjęć w stylu
        Brastopowego "Star in bra". Hahaha! Popularne podejście pt. "jestem
        brzydka, a fe, nie rób mi zdjęć" jednak rządzi! Swoją drogą nie
        bierze się wtedy udziału w konkursach, które wiadomo jak wyglądają.
        Ale może chęć maskaradek za darmo zwycięzyła.

        Zwyciężczyniom gratuluję głupoty. Może i macie swoje kusidełka-
        świecidełka, ale nikomu to na dobre nie wyszło :/
        • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 00:39
          proszęęęęęęęę

          a może zwyciężyła dziewczyna, która po porodzie ma straszne rozstępy
          na brzuchu i w ogóle obwisły brzuch, którego się wstydzi pokazać?
          to nie miała prawa brać udziału w konkursie?

          a gdyby to któraś z nas zrezygnowała, to też byście ją linczowały na
          forum?
          • daslicht Re: I znow ja :(( 13.12.08, 00:43
            Wiadomo na czym konkurs polegał. Tu zwyciężyła zwykła pazerność i
            tyle :/

            Któraś z nas? Kim są MY? I automatycznie: kim są ONI? :))))))
            • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:03
              "nas" czyli lobbystek

              ok, może nie każdą dziewczynę stać na aragona i nie każda dziewczyna
              chciałaby się pokazać w bieliźnie

              ale sobie linczujcie te pazerne idiotki, jak tak się podoba :/
              • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:12
                kuraiko napisała:

                > "nas" czyli lobbystek
                >
                > ok, może nie każdą dziewczynę stać na aragona i nie każda dziewczyna
                > chciałaby się pokazać w bieliźnie
                >
                > ale sobie linczujcie te pazerne idiotki, jak tak się podoba :/

                Wielu ludzi na wiele rzeczy nie stać, ale za darmo nikomu nic się nie należy. Umowa była jasna i należało jej dotrzymać.
                • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:17
                  no zaraz, ale nic nie pisze o konsekwencjach w przypadku braku zgody
                  na sesję.

                  tak piszecie, jakby ta sesja była kluczowa. ok dla niektórych
                  uczestniczek na pewno, a dla innych zapewne nie.
                  czy to daje prawo do nazywania innych idiotkami czy jakoś w tym
                  stylu?
                  • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:19
                    Pojawilo sie gdzies slowo idiotka? Chyba nie. Sesja byla jedna z dwoch nagrod.
                    Dwoch. I to nie byly nagrody do wyboru.
                    • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:21
                      nieeee, pochopnie tak napisałam
                      pojawiło się stwierdzenie "gratuluję głupoty"

                      ok JA NAPRAWDĘ ROZUMIEM ŻE JEST CI PRZYKRO
                      • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:24
                        Stwierdzenie "gratuluje glupoty" odnosi sie do postepowania. "Idiotka" to juz
                        epitet godzacy w dana osobe. Widzisz roznice?
                        Ciesze sie, ze rozumiesz. W takim razie mam nadzieje, ze Madzioreck jutro wytnie
                        ten glupi off top na temat "Mam prawo startowac w konkursie i odmowic nagordy
                        kosztem innych".
                        • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 02:10
                          no tak... sama nie wiem, skąd mi się "idiotka" wzięła ;)
                          ale może to było takie skojarzenie.

                          ale ciekawa jestem, czy te dziewczyny wiedziały, że jak odmówią, to
                          nie będzie sesji dla innych.
                          czy zamiast tego nie mogły wziąć udziału inne uczestniczki? :/
                          i dlaczego opłacało im się dla trzech, a dla jednej już nie?

                          a rozumiem np dlatego, że w 8 klasie podstawówki były zapisy do
                          ogniska muzycznego i moim pragnieniem była nauka gry na skrzypcach.
                          niestety były tylko dwie osoby chętne na skrzypce i powiedzieli, że
                          nauczycielowi nie opłacałoby się przyjeżdżać z sąsiedniej
                          miejscowości :/ (to był cios)
                  • agafka88 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:23
                    uraiko napisała:
                    >
                    > tak piszecie, jakby ta sesja była kluczowa. ok dla niektórych
                    > uczestniczek na pewno, a dla innych zapewne nie.


                    Tak, tylko że te dziewczyny odebrały szansę na sesję klymenystrze - i to jest
                    zupełnie nie fair.

                    Uskładać na stanik to nie problem, gorzej na profesjonalną sesję.
              • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:18
                Kuraiko, wyobraz sobie, ze natykasz sie na oferte pracy. Super warunki, wysoka
                pensja, miodzio. Jednak jednym z zadan na stanowisku jest sypianie z szefem.
                Skladasz CV. Przyjmuja Cie. Czy masz prawo sie oburzac, ze szef Cie ciagnie do
                lozka? Co Cie przyciagnelo do tej pracy w takim razie? Kasa, prawda? To, co
                materialne - ergo - pazernosc.
                • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:23
                  eee nie za bardzo rozumiem przykładu? to troszkie inna sytuacja,
                  prawda?
                  zwłaszcza że szef za taką propozycję miałby sprawę karną za
                  molestowanie seksualne :P niezależnie od mojej zgody, tylko jako
                  podanie tego jako warunek przyjęcia do pracy.

                  cóż, ludzie są wolni, pewnych osób się do pewnych rzeczy nie zmusi.
                  • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:27
                    Sytuacja jest bardzo podobna, choc specjalnie wyolbrzymilam. Jesli czyjas
                    moralnosc, kompleksy potrafia odrzucic jedna czesc nagordy, za to z radoscia
                    wyciagnac lapki po druga, to tak samo mozna isc do pracy za kase (z hurra
                    optymizmem), ale sie szefowi nie oddac. Jesli decydujesz sie na cos swiadomie,
                    to z konsekwencja. To naprawde jest takie skomplikowane?
              • semele2 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:28
                Wiesz, po prostu ta sesja to było COŚ. To była możliwość odczarowania ideału
                modelki, pokazania, że nie trzeba mieć dramatycznej niedowagi, żeby dało się
                zrobić piękne zdjęcia. I - mam nadzieję - przy okazji możliwość udowodnienia, że
                da się robić zdjęcia bielizny przeznaczone dla kobiet, bo tego w Polsce brakuje.

                Strasznie żałuję, że nie wzięłam udziału w tym konkursie. Ot, najpierw nie
                mogłam się zdecydować, który stanik opisać, potem się zagapiłam z terminem.
                Chciałabym mieć taką sesję. Ważę prawie 80kg przy niecałych 165cm wzrostu, mam
                rozstępy, problemy ze skórą, wszystko, co tylko zechcesz. To by pomogło przede
                wszystkim mnie, miałabym piękne zdjęcie, na które mogłabym sobie rzucić okiem w
                przypadku kolejnego doła "jestem gruba i brzydka". Ale może komuś też? Bo jeśli
                mnie da się zrobić piękne zdjęcie, to czemu nie każdej jednej kobiecie?

                Nie posuwałabym się do oskarżeń o pazerność, bo nie wiem, dlaczego dwie osoby
                zrezygnowały z sesji. Sytuacje bywają różne, może coś nagle wypadło, kłopoty,
                wyjazd, choroba, nie mam pojęcia. Ale jeśli nie zamierzały pozować, nie trzeba
                było pisać. Bo jeśli powstaje akcja, w której jedynym narzędziem selekcji
                modelek jest tekst, który napisały, a nie pyta się w ogóle o wygląd, to musi
                chodzić o coś innego, niż wstawienie do Bellissimy trzech laleczek.
                • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:31
                  Semele, bardzo fajny post, mialam napisac to samo o Bellissimie :)
                  Co do pazernosci - wygladalo to tak, ze najpierw wycofala sie dziewczyna z
                  pierwszego miejsca z powodow osobistych - rezygnujac z obu nagrod. Ok. Dwie
                  nastepne zrezygnowaly w trakcie rozmow na temat terminu sesji - to bylo juz w
                  fazie dogrywania go, w gre wchodzily dwa weekendy. I nagle OBU cos wypadlo? Moge
                  sie zalozyc, ze gdyby problem byl tylko z terminem, to Bellissima przenioslaby
                  sesje na inny termin. Im tez na tym zalezalo.
                • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:45
                  semele2 napisała:

                  > Wiesz, po prostu ta sesja to było COŚ. To była możliwość odczarowania ideału
                  > modelki, pokazania, że nie trzeba mieć dramatycznej niedowagi, żeby dało się
                  > zrobić piękne zdjęcia.

                  Zgadzam się. Kiedyś w niemieckiej telewizji widziałam fotografkę, która za grube pieniądze robi normalnym babkom właśnie takie intymne sesje w bieliźnie i nawet trochę rozebrane, ale ładnie, erotycznie, ale z gustem. By miały coś fajnego w szufladzie, albo jako prezent dla ukochanego. I te zdjęcia były odlotowe. Te bardziej problematyczne miejsca przykryte były leciutko jakmiś zwiewnym jedwabiem, odpowiednie światło i makijaż robiły też swoje. Każda kobieta powinna dostać taką okazję, bo to niesłychanie podnosi samoocenę.
          • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 00:52
            Tak. Linczowalabym. I mam nadzieje, ze wlasnie linczuje. Jesli ktos sie wstydzi,
            to nie bierze udzialu w konkursie, co w tym trudnego do zrozumienia??? Ja tez
            nie mam idealnego ciala, troche za grube udka i inne atrakcje, ale co z tego?
            Bylaby szansa pokazac, ze nawet jak sie wazy 65 kilo przy 168 mozna wygladac
            fajnie w gorsecie i ze 65FF to jest sredni biust, ale za to cudnie odziany.
            • daslicht Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:07
              A co jest nie tak w 168/65? O_o

              Oto własnie efekty gazetowopochodnej wody z mózgu. Dziewczyny, nie
              ma ideałów i nie ma brzydkich kobiet! Jeśli jesteś naturalnie chuda
              jak patyczek, to w porządku, ale jeśli nie, to daj sobie spokój, bo
              jakiś idiota wymyslił sobie, ze waga zaczynająca się od 6 i więcej
              to ZŁO! Najlepsze jest naturalne piękno, a nie fotoszop a'la
              Krislajn czy katowanie się by osiągnąć "idealną oświęcimską
              sylwetkę".
              A naturalne piękno mozna podkreślić dobrze dobranym strojem,
              bielizną oczywiście, fryzurą, makijażem... a na sesjach dochodzi do
              tego ustawienie, światło, specjalny makijaż. Każda by dobrze
              wyglądała. Nie chciałabym mieć fotoszopowanej sesji, jedyne korekty
              jakie dopuszczam to podkręcenie kontrastu czy usunięcie jakichś plam.

              To jest jakaś plaga, to podejście "jestem brzydka, gruba, nie rób mi
              zdjęć, brzydź się mnie", w niemalże stu procentach fałszywe. I po
              co? Dla jakiejś perwersyjnej kokieterii? Fotoszop wali w dekielek? A
              może pseudopiękne modelki? Masakra!
              • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:10
                hahah od 6 i więcej to zuo? xD przy moim wzroście waga 50+ to już
                kaszalot.... :P
                • daslicht Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:14
                  A moja waga zaczyna się od siódemki, co nie przeszkadza mi wyglądać
                  fajnie w gorsecie i lubić siebie :P
                  Nie lubię za to firm odzieżowych za 1.robienie ludziom wody z mózgu,
                  tak jak wyżej opisane 2.to, że nie szyją na mnie ubrań
                • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:22
                  kuraiko napisała:

                  > hahah od 6 i więcej to zuo? xD przy moim wzroście waga 50+ to już
                  > kaszalot.... :P

                  Moja waga przy odrobinę wyższym wzroście zaczyna się od 6 i uważam się za superseksowną, szczupłą babkę. Nie mam problemów, by wszystkich, a szczególnie facetów o tym przekonać. Żadnemu nie byłam jeszcze za gruba. ;-) Możliwe, że istnieją ludzie, którzy uważają mnie za kaszalota, ale co mnie to obchodzi? Nikogo o coś takiego nie pytam. Po co ? Ja wiem lepiej. ;-)
                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:24
                    przecież moje stwierdzenie było ironiczne :PPPP
                    nie będę dążyła do wagi 45 kg żeby zadowolić jakiś oszołomów
                  • joankb Re: I znow ja :(( 13.12.08, 20:06
                    Możliwe, że niektóre (zwłaszcza niektóre...) uważają mnie za wieszak :)). Równo
                    mi to powiewa... Jestem szczuplakiem, wszystkie w mojej rodzinie bliższej i
                    dalszej takie są.
                    Mój ideał kobiety to kobieta szczupła, smukła, gibka...
                    • stary_dywanik Re: I znow ja :(( 14.12.08, 17:31
                      joankb napisała:

                      > Możliwe, że niektóre (zwłaszcza niektóre...) uważają mnie za
                      wieszak :)). Równo
                      > mi to powiewa... Jestem szczuplakiem, wszystkie w mojej rodzinie
                      bliższej i
                      > dalszej takie są.
                      > Mój ideał kobiety to kobieta szczupła, smukła, gibka...


                      O to tak jak u mnie... i też mam taki niepoprawny politycznie ideał
                      kobiety :))
                      • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 17:44
                        stary_dywanik napisała:

                        > > Mój ideał kobiety to kobieta szczupła, smukła, gibka...
                        >
                        >
                        > O to tak jak u mnie... i też mam taki niepoprawny politycznie ideał
                        > kobiety :))

                        No nie, nie czujcie się dyskryminowane. ;-) Szczupła kobieta, to nie znaczy jednak wychudzona. I nie zawsze też gibka. ;-) Ja też z całym podziwem dla pełniejszych kształtów dbam na sportowo o sylwetkę i e miarę szczupły wygląd. Tylko nie orientuję się jak niektórzy na liczbach i nastoletnich modelkach. ;-)
                        • semele2 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 17:55
                          Ej no, bo to są dwie różne sprawy. Kobiety szczupłe z natury to co innego, niż
                          takie, które sobie wymyśliły, że będą wyglądać tak i tak, więc od 10 lat chodzą
                          głodne ;). Różnica jest w głowie no i w zdrowiu. Wy jesteście po prostu sobą,
                          gdybym ja nagle postanowiła się odchudzić do Waszego poziomu, to nikt by ze mną
                          nie wytrzymał, bo Sem głodna to Sem zła ;).

                          A poważnie - przeczytałam dzisiaj na blogu notkę dziewczyny, która zachowuje się
                          jak anorektyczka (po awanturze z rodzicami obiecała, że od przyszłego tygodnia
                          będzie "jeść normalnie", więc do tego czasu głodzi się na zapas - i to dosłownie
                          głodzi). I tutaj chyba przebiega różnica. Bo czym innym jest docenianie urody
                          kobiet z natury drobnych (takich, jak Wy), a czym innym kult morderczej
                          szczupłości, który próbowałyśmy tutaj trochę zwalczać. Pierwsze prowadzi do
                          uznania różnorodności kobiecych sylwetek, drugie - do takich notek, jak ta na
                          blogu.
                          • stary_dywanik Re: I znow ja :(( 14.12.08, 18:42
                            semele2 napisała:

                            > Ej no, bo to są dwie różne sprawy. Kobiety szczupłe z natury to co
                            innego, niż
                            > takie, które sobie wymyśliły, że będą wyglądać tak i tak, więc od
                            10 lat chodzą
                            > głodne ;).

                            Ja wiem, że to są różne sprawy :)) to, że część osób ich nie
                            rozróżnia to już zupełnie inna kwestia...
                            Nakręcona jestem troszkę po dyskusji na Balkonetce (pod notką o
                            koralach) o "kobiecych kształtach" i o tym co jets "politycznie
                            poprawne".

                            Nie ukrywam, że jestem odrobinę przewrażliwiona, ale jestem drobnej
                            budowy i jako chude dziecko, chuda nastolatka i teraz bardzo
                            szczupła kobieta się nasłuchałam różnych przykrości
                            • tfu.tfu Re: I znow ja :(( 14.12.08, 18:52
                              uch, to ja Ci powiem, że miałam zawsze na odwrót, jak jadłam w szkolę kanapkę,
                              to się na mnie patrzyli jak na przestępcę, a moje chudzieńkie koleżanki
                              wtryniały 6 buł i spoko ;)
                              moje najlepsze przyjaciółki - na zasadzie przeciwieństw: drobne, wiotkie,
                              oniryczne dziewczątka ;) z tym, że rzeczywiście szczuplaszki naturalne, żadna
                              się nigdy nie głodziła.
                              najważniejsze jest to, czy się człowiek sam ze sobą dobrze czuje :) wtedy inni z
                              nami tez czują się dobrze. a różnorodność w przyrodzie jest najważniejsza. i nie
                              ma tak, że każdemu się musi podobać według sztancy, na szczęście :)
                              • joankb Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:03
                                Ja jak stary_dywanik - szczupłość ludzie komentują śmielej...
                                Wieszak, patyk, worek kości, no takiej szkapy dawno nie widziałam - mogę długo....
                                Do łagodnych należy - a Pani coś jada???, za to zdarzyło mi się w całkiem
                                oficjalnych okolicznościach... W których nota bene nikt by się nawet nie
                                ośmielił stwierdzić "a Pani nie za dużo je??"
                                • semele2 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:20
                                  Reasumując: chamstwem i krzywdzeniem jest ocenianie ludzi po wyglądzie.

                                  A ludzie komentują różne rzeczy. Mnie sie najbardziej oberwało, kiedy się
                                  zakochałam. Bo mój TŻ jest dobre 20kg lżejszy ode mnie. Nam to odpowiada, ale w
                                  naszym otoczeniu - nie wszystkim. Teraz już na szczęście komentarze się znudziły.
                              • kuraiko jedzenie publicznie 14.12.08, 19:18
                                tfu.tfu ------> nie wiedziałaś, że ludzie z nadwagą, ewentualnie z
                                wagą w normie, ale "więksi" niż laski z BMI 18 nie mają prawa jeść
                                publicznie? ;)))) a już na pewno żadnych słodyczy, drożdżówek,
                                kebabów.
                                bo jak jesz to są spojrzenia i komentarze w stylu "gruba a wtyka
                                słodycze", "gruba i jeszcze się obżera" :/ jedyne co potrafię
                                zrozumieć, to krytykę rodziców dziecka z widoczną nadwagą, którzy
                                zabierają dziecko do fast fooda i kupują to co chce, czyli
                                oczywiście pizzę, a nie zaproponują zdrowszej sałatki. albo
                                kupowanie otyłym dzieciom słodyczy (bo same w hipermarkecie
                                wybierają co chcą).

                                ale tak serio to nie rozumiem. każda osoba ma prawo zjeść drożdżówkę
                                na mieście jeśli zgłodniała. wg niektórych tylko szczupła, a ta z
                                nadwagą nie powinna, "bo drożdżówka tuczy", a nikt nie pomyśli o tym
                                że jeśli się przegłodzi, to w domu zje o wiele więcej. przynajmniej
                                ja tak mam. niestety trudno o zdrowe przekąski, ja się staram
                                wybierać batoniki musli. brak tanich barów sałatkowych, niestety...
                                no i nie zawsze jest czas na to, żeby sobie siąść...
                                • agafka88 Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 19:38
                                  > ja tak mam. niestety trudno o zdrowe przekąski, ja się staram
                                  > wybierać batoniki musli. brak tanich barów sałatkowych, niestety...

                                  ja ostatnio sobie sprawdziłam wartość kaloryczną takiego jednego batonika musli
                                  i wartość kaloryczna 500 kalorii w 100g. Tyle co moje kochane chipsy ;)
                                  • semele2 Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 19:42
                                    Czyli - batoniki musli to taki sam mit, jak 75B? ;)
                                    • turzyca Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 19:47
                                      Nie do konca. Bo jednak nie zawieraja glownie tluszczu i skrobii, jakis tam
                                      blonnik sie po nich paleta, ale zdecydowanie miesci sie w kategorii "deser" a
                                      nie "niskokaloryczna przekaska". W ogole warto czytac opakowania, rozne
                                      niespodzianki sie tam znajduja. :)
                                      • semele2 Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 19:53
                                        Kiedyś chciałam być dzielna i dietetycznam więc wymyśliłam sobie, że jak już mam
                                        ochotę na ciasteczka, to niech będą takie zdrowe, z pełnego ziarna i z innymi
                                        takimi bajerami - sama natura. Tknęło mnie i przeczytałam informację na
                                        opakowaniu, chociaż nigdy tego nie robię. Moje cudowne, dietetyczne ciastka
                                        miały więcej kalorii, niż delicje. Obśmiałam się jak ta norka. Podejerzewam, że
                                        to był ten moment, kiedy postanowienie diety poszło się bujać ;)
                                    • agafka88 Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 19:51
                                      semele2 napisała:

                                      > Czyli - batoniki musli to taki sam mit, jak 75B? ;)

                                      Ja zwracam uwagę tylko, żeby nie rzucać się na wszystko co light czy powszechnie
                                      uznawane za zdrowe. Po prostu warto sprawdzić zawartość odżywczą/kaloryczną. Ja
                                      właśnie tego batonika znalazłam na półce ze zdrową żywnością.

                                      Zresztą niektóre znane mi osoby miały tak, że zjadły sobie przykładowo 10 takich
                                      batoników, bo przecież zdrowe to można jeść niewiadomo ile. A jak we wszystkim,
                                      ważny jest umiar.

                                      Ja jestem często tępiona za moją miłość do chipsów - czasami mam okresy, że
                                      zjadam jedną paczkę (małą) codziennie lub co dwa dni. I często mam komentarze:
                                      łeeeeeee, to niezdrowe. A ja po prostu nie lubię słodyczy, wole przekąski
                                      wytrawne. Juz nawet nie pamiętam kiedy z własnej woli kupiłam sobie batonika :P
                                  • kuraiko Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 20:26
                                    ja patrzę głównie na skład, a nie na kalorie.
                                    czipsy są strasznie śmieciowe, do tego w moim przypadku
                                    ciężkostrawne, zawierają glutaminian sodu.

                                    przeciętny batonik musli, jaki wybieram, ma 300-450 kcal (w 100
                                    gramach), czyli mniej niż tabliczka czekolady, a jego waga to ok 30g.
                                    poza tym najczęściej mają same naturalne składniki.
                                    • pierwszalitera Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 21:20
                                      kuraiko napisała:

                                      > przeciętny batonik musli, jaki wybieram, ma 300-450 kcal (w 100
                                      > gramach), czyli mniej niż tabliczka czekolady, a jego waga to ok 30g.
                                      > poza tym najczęściej mają same naturalne składniki.

                                      A co dla ciebie są naturalne składniki? Poza tym zapominasz, że człowiek to nie maszyna i liczeni kalorii już od dawna się nie sprawdza. Słodkie batoniki podkręcają gwałtownie wydzielanie insuliny, poczucie głodu szybciej wraca i w konsekwencji przy następnym posiłku jesz więcej. Batoniki musli to wielkie dietetyczne oszukaństwo. ;-)
                                      • kuraiko Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 21:49
                                        yhmmmm oczywiście lepiej bym zrobiła jedząc czipsy jak agafka ;)

                                        naturalne składniki to dla mnie po prostu brak syfu typu glutaminian
                                        sodu, różne "E", barwniki (ok, te czasem są naturalne), benzoesan
                                        sodu itp.
                                        no i w moim przypadku ta teoria (zjem batonik, to i zjem więcej na
                                        obiad) się nie sprawdza, jest wręcz przeciwnie. takiego batonika się
                                        je właśnie jak chce się chwilowo zabić głód, nikt zdrowy na umyśle
                                        nie oczekuje od 30g przekąski uczucia sytości jak po obiedzie.
                                        no to ciekawa jestem co proponujesz osobie zabieganej na mieście,
                                        która nie ma czasu wstąpić do baru tylko chce coś na szybko kupić w
                                        spożywczym. głodzić się?
                                        • pierwszalitera Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 22:09
                                          kuraiko napisała:

                                          > no to ciekawa jestem co proponujesz osobie zabieganej na mieście,
                                          > która nie ma czasu wstąpić do baru tylko chce coś na szybko kupić w
                                          > spożywczym. głodzić się?

                                          A ta zabiegana na mieście osoba to ty? ;-) Nie było czasu zjeść śniadania i zrobić sobie kilka kanapek do torby? A na mieście, to można też kupić sobie choćby jakąś bułkę. A w spożywczym dwa banany i kefirek do tego. Na przykład. ;-)
                                          • kuraiko Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 22:26
                                            a czemu akurat ja? mało to osób, które kupują coś do przegryzienia?
                                            banan i kefir to trochę kłopotliwe jedzenie "w biegu". bułki są
                                            suche.

                                            ja lubię batony musli, a o kaloriach napisałam w odniesieniu do
                                            postu agafki, w którym pisze, że batonik ma tyle kcal co czipsy
                                            (więc ona woli czipsy)
                                            • pierwszalitera Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 22:49
                                              kuraiko napisała:

                                              > a czemu akurat ja? mało to osób, które kupują coś do przegryzienia?
                                              > banan i kefir to trochę kłopotliwe jedzenie "w biegu". bułki są
                                              > suche.

                                              A batoniki kleją się do zębów. ;-) Kłopotliwość jest relatywna, ale jak zechcesz to wszystko można zrównać z ziemią.

                                              > ja lubię batony musli, a o kaloriach napisałam w odniesieniu do
                                              > postu agafki, w którym pisze, że batonik ma tyle kcal co czipsy
                                              > (więc ona woli czipsy)

                                              Bo to faktycznie wsio ryba, batoniki i czpisy to (kaloryczne) używki, a nie jedzenie.
                                        • turzyca Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 22:52
                                          Pytanie czy zdajesz sobie sprawe, ze ten batonik ma tyle kalorii ile powinno
                                          miec sniadanie.
                                          Co mozna kupic? Na ten przyklad jogurt pitny.
                                          A ja w ogole jestem z tych, ktorzy w torebce nosza lyzeczke i jak mnie napada to
                                          kupienie sobie twarozku czy czegokolwiek innego wymagajacego spozycia sztuccem
                                          nie jest problemem.

                                          A co do rzucania sie na zarcie po powrocie do domu jest na to prosty patent.
                                          Kubek bulionu. Ja korzystam z gotowego, z suszonych warzyw i drozdzy, ale w domu
                                          wywar na zupe zazwyczaj stal w lodowce, wystarczylo rozcienczyc wrzaca woda i
                                          bulion gotowy. A po takim cieplym kubku od razu czlowiek inaczej patrzy na jedzenie.
                                          • daslicht Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 23:03
                                            O, robię podobnie, tyle, że piję herbatkę ziołową jakąś, bo zupki w
                                            proszku to sama sól. I faktycznie pomaga, hamuje dziką gastrofazę ;)

                                            A co do jedzenia na ulicy, to znam ten ból, jak byłam 30 kilo
                                            grubsza niż obecnie to też chciało mi się czasem jeść (cyborgiem nie
                                            jestem). Nie jadłam żadnych hamburgerów ani batoników, tylko jakieś
                                            bułki, jabłka, kefirki (są fajne małe buteleczki) a i tak swoje
                                            usłyszałam/zobaczyłam. Denerwowało mnie to strasznie, bo przytyłam
                                            po hormonach, a według oceniających ludzi obżerałam się czipsami
                                            przed telewizorem :/ Ludzie są okrutni - gie wiedzą, a komentują!

                                            Teraz mam uraz i na ulicy piję tylko wodę lub sok z marchwi.
                                            • tfu.tfu Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 13:04
                                              a ja chromolę :P mogę być gruba i szczęśliwa :P lepiej tak niż być wiecznie
                                              niezadowolonym z własnych wyimaginowanych niedoskonałości, bo każda z nas jest
                                              doskonała taka, jaka jest: jedyna, niepowtarzalna, wspaniała.AMEN!
                                              Dziewczyny, przestańcie sobie wmawiać :) nawet jak
                                              schudniecie/przytyjecie/odmarszcycie się/pozbędziecie cellulitu i inne tego
                                              typu, to nic nie zmieni, jeśli w głębi będziecie do siebie nastawione na "nie".
                                              a to, że ludziska głupie i gadają? tym się można mając lat naście przejmować, a
                                              potem trzeba olać i się polubić!
                                              • aadrianka Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 13:16
                                                tfu.tfu napisała:

                                                > a ja chromolę :P mogę być gruba i szczęśliwa :P lepiej tak niż być
                                                wiecznie
                                                > niezadowolonym z własnych wyimaginowanych niedoskonałości, bo
                                                każda z nas jest
                                                > doskonała taka, jaka jest: jedyna, niepowtarzalna, wspaniała.AMEN!
                                                > Dziewczyny, przestańcie sobie wmawiać :) nawet jak
                                                > schudniecie/przytyjecie/odmarszcycie się/pozbędziecie cellulitu i
                                                inne tego
                                                > typu, to nic nie zmieni, jeśli w głębi będziecie do siebie
                                                nastawione na "nie".
                                                > a to, że ludziska głupie i gadają? tym się można mając lat naście
                                                przejmować, a
                                                > potem trzeba olać i się polubić!

                                                Swiete slowa pani dobrodziejki:)
                                                Atrakcyjnosc i seksapil ma sie w glowie, a nie w pasie, biodrach czy
                                                udach:)
                                                • tfu.tfu Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 13:21
                                                  no bo to tak działa, jakbym sie wszystkimi moimi "niedoskonałościami"
                                                  przejmowała, to bym umarła na wrzody żołądka ;)
                                                  inna rzecz, że fajny stanik też mi poprawia :P mogę na wierzchu w barchanach,
                                                  ale jak założę ładny stanik, to się czuję jak księżniczka i nawet przez te
                                                  barchany widać moje samopoczucie ;)
                                                • madzioreck Re: jedzenie publicznie 16.12.08, 17:23
                                                  Ludzie zawsze znajdą coś, o co się można czepić, o czym można gadać. Dziś
                                                  powiedzą schudnij, a jak schudniesz - lewą nogę sobie przestaw...
                                              • siamese67 Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 18:38
                                                Droga tfu.tfu, Siostro Ty moja w rozumie!!! jestem dokładnie tego samego zdania. Lepiej być grubym i szczęśliwym/zadowolonym/doceniać_to,_co_się_ma, niż jojczyć, jęczeć i marudzić. Za dużo jest ludzkiego nieszczęścia na świecie, żebym przejmowała się takimi drobiazgami jak nadwaga, zmarszczki czy cellulit. Trzeba siebie polubić, kochać i szanować. I to przychodzi z wiekiem. Zapewniam - po czterdziestce człowiek czuje się znacznie lepiej niż mając lat naście czy nawet dwadzieścia parę.
                                                • tfu.tfu Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 19:32
                                                  u mnie przyszło po 30-tce ;) całkiem niedawno i szczerze: trzeba mieć gdzieś "co
                                                  ludzie powiedzą", bo to nasze życie, a nie ichnie ;) inna rzecz, że ta moda na
                                                  diety, śmety, kabarety wymusza na nas niejako to, że się czujemy nieatrakcyjne.
                                                  ja tylko napisze, że wolę być ideałem, a nie musieć dążyć do jakiegoś ;) no i
                                                  jestem ideałem :P :D dla siebie, dla mojego Ukochanego, dla mojego psa nawet :P
                                                  resztę mam gdzies, czyli nigdzie :)
                                                  ściskam siamese mocno niczym obwód w ruby pink ;)
                                                  • ciri1971 Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 19:52
                                                    O, mnie też po 30-tce oświeciło:)i dobrze mi z tym. Załapię się na
                                                    uściski?
                                                  • tfu.tfu Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 20:07
                                                    ścisk! ścisk!
                                                    kogo jeszcze ścisnąć? ;) mogę nawet do cally przytulić ;)
                                                  • winter76 Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 20:12
                                                    U mnie też po 30-stce,czyli od niedawna :)
                                                  • aadrianka Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 20:17
                                                    Ha, a u mnie przed 30:D
                                                  • kuraiko Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 21:36
                                                    spoko, to mnie do 30-stki brakuje tylko 5 lat z małym haczykiem xD
                                          • pierwszalitera Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 23:15
                                            turzyca napisała:

                                            > A co do rzucania sie na zarcie po powrocie do domu jest na to prosty patent.
                                            > Kubek bulionu. Ja korzystam z gotowego, z suszonych warzyw i drozdzy, ale w dom
                                            > u
                                            > wywar na zupe zazwyczaj stal w lodowce, wystarczylo rozcienczyc wrzaca woda i
                                            > bulion gotowy. A po takim cieplym kubku od razu czlowiek inaczej patrzy na jedz
                                            > enie.

                                            No to intuicyjnie wykorzystujesz sposób dietetyków na wściekły głód. :-) To się autentycznie zaleca, też przy takich "jestem głodna, ale nie wiem dlaczego, bo przecież zjadłam sporo" problemach.
                                        • agafka88 Re: jedzenie publicznie 14.12.08, 23:05
                                          kuraiko napisała:

                                          > yhmmmm oczywiście lepiej bym zrobiła jedząc czipsy jak agafka ;)
                                          >

                                          Chipsy nie są głównym elementem mojej diety, więc nie masz się co czepiać :P

                                          > no to ciekawa jestem co proponujesz osobie zabieganej na mieście,
                                          > która nie ma czasu wstąpić do baru tylko chce coś na szybko kupić w
                                          > spożywczym.

                                          Jabłko? gruszkę?
                                          • kuraiko Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 00:28
                                            agafka - batoniki musli też nie są głównym elementem mojej diety ;)
                                            jabłko dobry motyw, tylko zawsze mnie wkurzało mycie jabłka w
                                            toalecie w centrum handlowym :P
                                        • plica Re: jedzenie publicznie 15.12.08, 07:28
                                          > no to ciekawa jestem co proponujesz osobie zabieganej na mieście,
                                          > która nie ma czasu wstąpić do baru tylko chce coś na szybko kupić w
                                          > spożywczym. głodzić się?

                                          gorzka czekolade :)
                                          albo np. avocado.
                                          obie rzeczy zatykaja glod na jakis czas i nie wywoluja napadow wilczego glodu. przetestowane na odchudzajacym sie mezu :)
                          • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:07
                            mam znajomą, dla której waga 42kg (a jest tylko 1cm ode mnie niższa)
                            to norma, dla niej jest wyczynem utyć chociaż 1kg, przypadkowo utyła
                            za granicą do 46kg i czuła się atrakcyjniejsza, teraz znowu chce
                            tyle ważyć. gdybym ja się zaczęła odchudzać do wagi ok 45kg czyli i
                            tak więcej niż ona waży, to rodzice by mnie chyba odesłali do
                            czubków (jak słyszałam od nich, że przy wadze 55 wyglądam jak
                            anorektyczka - wierutna bzdura :/), większość znajomych uznałoby
                            mnie za pomyloną no i nieochybnie zniszczyłabym sobie zdrowie.
                            powiedzmy, że nie jest fajnie przy takim samym wzroście ważyć prawie
                            20kg więcej, ale bez przesady...
                            najgorsze dla tej dziewczyny były zawsze podejrzenia o anoreksję i
                            namawianie do jedzenia przez osoby, które słabo ją znały, bo laska
                            wcale nie je mało...
                            • joankb Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:27
                              Kuraiko - ja Cię jednak zastrzelę...
                              WCALE nie potrzebuję dodatkowych kilogramów żeby poczuć się ATRAKCYJNIEJSZA.
                              Znowu powielasz stereotypy...
                              Jedyne co bym sobie poprawiła to łapki - wolałabym mieć pełniejsze nieco.
                              Ale łapki tyć nie chcą i kropka. Ćwiczonka też gdzieś mają...Jak miewam okresy
                              plus 2-3 kilogramowe to zupełnie nie tu :))
                              • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:34
                                maaaaaatko
                                ja pisałam o KONKRETNYM przypadku, gdzie dziewczyna całe lata ważyła
                                40-42 kg i CZUŁA SIĘ ATRAKCYJNA, a potem utyła, powiększył jej się
                                biust i pupa i stwierdziła, że jednak w tym wydaniu czuje się lepiej.
                                na dodatek ona NADAL miała BMI poniżej normy.
                                chciałam tylko przedstawić przypadek osoby naturalnie szczupłej,
                                wręcz chudej, nie widzę żadnego powielania stereotypów.
                                nawet nie wiem ile ważysz, ile masz wzrostu, jak wyglądasz, a tamtą
                                dziewczynę poznałam w okresie dojrzewania i znam jej wahania wagi,
                                wzrost i wiem jak wyglądała ważąc tyle a tyle, poza tym nie oceniam
                                kiedy wyglądała lepiej, a jedynie piszę o jej własnych odczuciach.
                                • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:36
                                  a na dodatek większa część mojej wypowiedzi odnosiła się do mnie ;)
                                  że ona ważąc malutko miała to po prostu "sama z siebie" natomiast
                                  gdybym ja chciała schudnąć do jej wagi, to musiałabym mieć coś z
                                  głową
                                  • joankb Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:46
                                    A wyszło Ci jak wyszło - przytycie i atrakcyjność, schudnięcie i "coś z głową"...
                                    Mamy, niestety dwa, równie szkodliwe stereotypy. Medialny, który wpędza kobiety
                                    w anoreksję i "szeptany" o większej atrakcyjności i "kobiecości" tych okrąglejszych.
                                    Ofiary obu mają po równo przerąbane.
                                    Mam 159 mniej więcej i od 44 do 47 mniej więcej :))
                                    • agafka88 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:55
                                      joankb napisała:
                                      .
                                      > Mam 159 mniej więcej i od 44 do 47 mniej więcej :))
                                      >
                                      Moja mama ma 7 cm więcej niż Ty, a waży mniej więcej tyle co Ty. Przed ślubem
                                      ważyła prawie 60. I dlatego często się śmieje, że tata i my dzieci wyssaliśmy z
                                      niej soki życiowe ;) Może to prawda, bo jedyny okres, kiedy mama przytyła, był
                                      wtedy, kiedy kilkanaście lat temu wyjechała do pracy za granicę.

                                      Tak czy siak mama nie może przytyć, taka już jej uroda. I od razu zaznaczam, że
                                      mama nigddy nie stosowała żadnych diet ani niczego takiego.
                                    • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:59
                                      no sorry, ale dla mnie obiektywnie złe jest dążenie dziewczyny do
                                      BMI 16-17...
                                      dziewczyna utyła i poczuła się atrakcyjniejsza, ja schudłam i
                                      poczułam się atrakycjniejsza - czemu mamy przemilczać fakty?
                                      ja nie piszę, że ona wyglądała źle ważąc mniej. wyglądała normalnie.

                                      piszę też, że MOJA rodzina i MOI znajomi uznaliby, że coś jest nie
                                      tak, że chcę się doprowadzić do takiej niskiej wagi.
                                      jak ktoś ma taką niską wagę naturalnie, to w porządku, jak
                                      dziewczyna chce się odchudzić do wagi, którą przy jej wzroście
                                      lekarze określają jako "niedowagę", "ryzyko utraty zdrowia", to coś
                                      chyba jest nie tak.
                                      zastanów się skąd się bierze ten "szeptany" stereotyp. kobiety mają
                                      naturalnie więcej tkanki tłuszczowej niż mężczyźni, tłuszcz
                                      naturalnie odkłada im się na pośladkach, biodrach, udach (produkcja
                                      estrogenu i takie tam), większość dziewczynek tyje w okresie
                                      dojrzewania. a dzisiejszy świat (zwłaszcza media) wciska im, że są
                                      grube, nie pasują do wizerunku młodej przebojowej dziewczyny, która
                                      obowiązkowo musi być "fit" i mieścić się w ciuchy rozmiaru S,
                                      ostatecznie M. dlatego (moim zdaniem) pojawił się ten stereotyp
                                      szeptany, żeby przywrócić pulchniejszym dziewczynom wiarę w siebie,
                                      niekoniecznie dlatego żeby dokopać szczupłym, chociaż to jest
                                      oczywistą konsekwencją. i tak jak większe laski wyzywa się od
                                      kaszalotów, tak szczupłe od wieszaków.

                                      ja naprawdę wiele bym dała, żeby być szczupła i zgrabna, a
                                      przynajmniej żeby taka być w dzieciństwie i wieku nastoletnim.
                                      oszczędziłoby mi to wielu upokorzeń, łez. nawet jeśli bym miała być
                                      wyzywana od "wieszaków"... to i tak w gazetach dominowałyby
                                      dziewczyny podobne do mnie, nie miałabym problemu z kupnem spodni
                                      czy ładnej sukienki (o ile oczywiście miałabym proporcjonalną
                                      figurę) itd itp
                                      • semele2 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 20:09
                                        Wiecie co, to jest jak dyskusje duży biust vs mały biust. Każdemu się wydaje, że
                                        jest bardziej nieszczęśliwy, bo bardzo dobrze pamięta, co usłyszał niemiłego na
                                        swój temat. A o tym, co słyszy druga strona, to się często nawet nie wie, bo
                                        ludzie się raczej takimi rzeczami nie chwalą. Przeglądałam kiedyś jakiś wątek na
                                        LMB i byłam w szoku, że dziewczyny tam piszą, że biuściaste mają łatwiej, bo ich
                                        nikt od desek nie wyzywa. Wszystkie moje przymierzalnie w bieliźniakach mi
                                        stanęły przed oczami ;).

                                        Zdarzają się ludzie, którzy z okrucieństwa lub zwykłej bezmyślności gnębią
                                        bliźnych. Oberwać można za: grubą sylwetkę, szczupłą sylwetkę, duży biust, mały
                                        biust, długie nogi, krótkie nogi, proste włosy, kręcone włosy i każdy z 12 typów
                                        figury. Podejrzewam, że za chęć do życia i miłość do ojczyzny też by się dało.
                                        To po co się przejmować?
                                      • stary_dywanik Re: I znow ja :(( 14.12.08, 20:18
                                        kuraiko napisała:

                                        nie miałabym problemu z kupnem spodni
                                        > czy ładnej sukienki (o ile oczywiście miałabym proporcjonalną
                                        > figurę) itd itp

                                        Ja mam 30cm (58cm/88cm) wcięcia w talii czyli niby wzorcem
                                        proporcjonalności jestem a spodni na mnie w sklepach nie ma WCALE!!!

                                        Nie wiem skąd wziął się mit, że szczupłe osoby mogą kupić ubrania
                                        bez problemu... To bzdura jest!
                                        • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 20:20
                                          chociażby stąd, że jak schudłam w tyłku i udach, to nagle udało mi
                                          się łatwiej kupić dżinsy niż wcześniej :P chociaż też nie było łatwo.
                                          za to spodni w rozmiarze 29 było w sklepach dostatek.
                                          • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 21:11
                                            kuraiko napisała:

                                            > chociażby stąd, że jak schudłam w tyłku i udach, to nagle udało mi
                                            > się łatwiej kupić dżinsy niż wcześniej :P chociaż też nie było łatwo.
                                            > za to spodni w rozmiarze 29 było w sklepach dostatek.

                                            Opowiadasz. Jak nie wchodzisz w 29, to bierzesz 30, albo więcej i odcinasz metkę. Ja specjalnie kupują większe spodnie, bo wygląda się szczuplej niż wciśnięta w kiełbaskę. A ty nawet nadwagi nie masz, a panikujesz ze swoją figurą, jakby od niej zależało całe szczęście. Wyobraź sobie, że bardzo atrakcyjni ludzie wcale nie są bardziej zadowoleni z życia od "normalniaków". A gdybyś ty wyglądała według twojego wyobrażenia idealnie, to na pewno byś sobie jakiegoś pecha wymyśliła. ;-) Nie kokietuj swoją wagą, bo ktoś z autentyczną otyłością może się wkurzyć. ;-)
                                            • tfu.tfu Re: I znow ja :(( 14.12.08, 21:25
                                              ja tam sie nie wkurzę ;) mnie to rybka, jestem piękna jaka jestem i koniec :P a
                                              jak się komu nie podoba, może popatrzeć w inną stronę ;)
                                              a propos podobania: mi najbardziej podobaja się dziewczyny/kobiety, które same
                                              sobie się podobają :) niezależnie od gabarytów ;)
                                              • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 21:33
                                                tfu.tfu napisała:

                                                > a propos podobania: mi najbardziej podobaja się dziewczyny/kobiety, które same
                                                > sobie się podobają :) niezależnie od gabarytów ;)

                                                Takie się wszystkim podobają, dlatego, jak ktoś bezustannie powtarza, że jest brzydki, niezgrabny i za gruby, to zaczynam mu wierzyć i też przestaje mi się podobać. Logiczne prawda? ;-)
                                                • tfu.tfu Re: I znow ja :(( 15.12.08, 12:56
                                                  a i owszem ;) zamiast jojczyć trzeba się pozachwycać ;)
                                            • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 21:42
                                              zaraz... nie chodzi o rozmiar, bo mnie wisi, czy mam na metce 33 czy
                                              31 (teraz noszę 31), dopóki mogę bez problemu zakupić taki rozmiar.
                                              tymczasem poszukiwania takich spodni w cenie do 100zł, jeszcze
                                              takich żeby mi się podobały (bez durnych różowo srebrnych haftów i
                                              ozdóbek które uwielbiają nastolatki) i ładnie na mnie leżały, są
                                              naprawdę bardzo długie i żmudne. jak miałam w biodrach 100cm to
                                              kupno na mnie dżinsów to były katusze.

                                              i nikogo nie kokietuję swoją wagą. mam prawo być niezadowolona ze
                                              swojej sylwetki tak samo jak osoba z nadwagą, jak i z niedowagą. no
                                              chyba, że kogoś w oczy kole moja prawidłowa waga, a na dodatek
                                              większość mi mówi, że wyglądam na więcej niż mam, więc o co w ogóle
                                              chodzi.
                                              przecież nie piszę rzeczy w stylu "ooooch jestem taka gruba, same
                                              wałki tłuszczu, muszę schudnąć 10kg", parę postów napisałam, że
                                              uważam taką postawę za głupotę

                                              no ale wiesz, ile razy widzę, że napisałaś coś do mnie, to od razu
                                              wiem, że na 90% to jest coś uszczypliwego, niemiłego, więc powoli
                                              przestaję się przejmować. jak widać wszędzie musi być ktoś, kto
                                              porobi za kozła ofiarnego i czyje wypowiedzi będą pod lupą.
                                              • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 22:05
                                                kuraiko napisała:

                                                > zaraz... nie chodzi o rozmiar, bo mnie wisi, czy mam na metce 33 czy
                                                > 31 (teraz noszę 31), dopóki mogę bez problemu zakupić taki rozmiar.
                                                > tymczasem poszukiwania takich spodni w cenie do 100zł, jeszcze
                                                > takich żeby mi się podobały (bez durnych różowo srebrnych haftów i
                                                > ozdóbek które uwielbiają nastolatki) i ładnie na mnie leżały, są
                                                > naprawdę bardzo długie i żmudne. jak miałam w biodrach 100cm to
                                                > kupno na mnie dżinsów to były katusze.

                                                Zmyślasz. 100cm w biodrach o nie jest aż tak wiele i ponieważ też prawie tyle mam, wiem, że nie jest aż tak trudno dostać pasujące spodnie. To zaledwie odzieżowy rozmiar 38-40. Chyba, że szukasz na dziecięcych stoiskach.


                                                > i nikogo nie kokietuję swoją wagą. mam prawo być niezadowolona ze
                                                > swojej sylwetki tak samo jak osoba z nadwagą, jak i z niedowagą. no
                                                > chyba, że kogoś w oczy kole moja prawidłowa waga, a na dodatek
                                                > większość mi mówi, że wyglądam na więcej niż mam, więc o co w ogóle
                                                > chodzi.

                                                Powiedziano ci, że wglądasz na więcej, bo swoją negatywną postawą prawie od nas to sama wymusiłaś. Było to coś w rodzaju przekory. Nie trzeba było tak entuzjastycznie zapewniać, że jest się klocem. ;-)


                                                > przecież nie piszę rzeczy w stylu "ooooch jestem taka gruba, same
                                                > wałki tłuszczu, muszę schudnąć 10kg", parę postów napisałam, że
                                                > uważam taką postawę za głupotę

                                                To jest właśnie kokietowanie. Gdybyś napisała jak wyżej, byłabyś przynajmniej autentyczna. A ty piszesz, jak pasuje akurat do wypowiedzi poprzednika. Niby twoim ideałem są wychudzone modelki i chciałabyś być bardzo szczupła, tak by nawet ktoś mówił o tobie wieszak, a przyznawanie się do tego uważasz za głupotę. Gubisz się we własnej logice.

                                                > no ale wiesz, ile razy widzę, że napisałaś coś do mnie, to od razu
                                                > wiem, że na 90% to jest coś uszczypliwego, niemiłego, więc powoli
                                                > przestaję się przejmować. jak widać wszędzie musi być ktoś, kto
                                                > porobi za kozła ofiarnego i czyje wypowiedzi będą pod lupą.

                                                Ja nie mam osobiście nic przeciwko tobie i nawet pomijam twoje wypowiedzi jak się da, ale czasem nie da rady i czytam wtedy u ciebie ciągle to samo. Zaskocz nas czymś innym, to będę pierwsza, która się z tego ucieszy. :-)
                                                • agafka88 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:07
                                                  pierwszalitera napisała:

                                                  > kuraiko napisała:
                                                  >
                                                  > > zaraz... nie chodzi o rozmiar, bo mnie wisi, czy mam na metce 33 czy
                                                  >jak miałam w biodrach 100cm to
                                                  > > kupno na mnie dżinsów to były katusze.
                                                  >
                                                  > Zmyślasz. 100cm w biodrach o nie jest aż tak wiele i ponieważ też prawie tyle m
                                                  > am, wiem, że nie jest aż tak trudno dostać pasujące spodnie. To zaledwie odzież
                                                  > owy rozmiar 38-40. Chyba, że szukasz na dziecięcych stoiskach.

                                                  W 100% się zgadzam. Sama mam 99 cm w biodrach, czyli najszerszym miescu na tyłku
                                                  - w kościach biodrowych mam 90. I wcale mi nie jest trudno kupić pasijących
                                                  spodni. Spodniowo zawsze noszę 38. I nie mów mi, że nie ma 38ek w sklepach :P
                                                  • agafka88 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:13
                                                    Co do tych spodni, to nie centymetry się liczą tylko proporcje. I też jak sporo
                                                    osób tutaj, mam ok. 30 cm różnicy między talią, biodrami i biustem
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:51
                                                    agafka88 napisała:

                                                    > Co do tych spodni, to nie centymetry się liczą tylko proporcje. I też jak sporo
                                                    > osób tutaj, mam ok. 30 cm różnicy między talią, biodrami i biustem

                                                    To prawda. Mam też 30cm różnicy. Tylko, że spodni nie kupuje się na talię. Takie są wprawdzie niesłychanie modne, ale klasyczne kończą się zwykle od wielu, wielu lat gdzieś w okolicach bioder (nie mam na myśli tych przesadnie nisko wyciętych) i nie muszą być idealnie dopasowane do szczupłej talii. Długość nogawek też czasem trudno dopasować, ale skracanie jest łatwiejsze od zwężania.
                                                  • the_mariska Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:32
                                                    Mhm, zgadzam się :) 38 lub 40 w sklepach bez specjalnej spodniowej rozmiarówki
                                                    (tylko takie zazwyczaj są na mnie za długie), w spodniowej rozmiarówce to będzie
                                                    29 albo 30. Chociaż przyznam, że kupowanie spodni doprowadza mnie zawsze do
                                                    szewskiej pasji, bo żadne nie są dopasowane jednocześnie w talii, biodrach,
                                                    udach i na długość. Idę więc na kompromis i noszę głównie biodrówki lekko
                                                    rozszerzane u dołu, często muszę je też skracać...
                                                  • daslicht Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:49
                                                    Też noszę 38 lub 40 i też kupienie spodni to rzeźnia. Albo nie
                                                    wcisnę udek, albo będzie się zsuwało i trzeba nosić pasek. Popularne
                                                    mankamenty spodni to jeszcze wysokość do połowy tyłka i długość "na
                                                    wysokie błota" czy "przystosowane do wkładania w kozaki". Oraz
                                                    profilowanie "kobiece" czyli przy w miarę dobrej talii moge wsadzić
                                                    w spodnie poduszkę plus długość za kolano (profilowane "kobieco" są
                                                    ZAWSZE jeszcze krótsze niż zwykłe)
                                                  • the_mariska Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:53
                                                    Dasz mi cynk, gdzie sprzedają takie profilowane 'kobieco'? Bo wszystkie spodnie,
                                                    które są dopasowane w biodrach w talii pomieściłyby jeszcze pięciomiesięczny
                                                    brzuch ciążowy i te o których piszesz mają szanse być na mnie dobre (choć i tak
                                                    pewnie za długie ;)).
                                                  • daslicht Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:03
                                                    W lumpeksach, modele z zeszłego stulecia, ale czasem wyglądały
                                                    całkiem spoko i mierzyłam :)
                                                  • kuraiko do mariski ;) 15.12.08, 00:30
                                                    "Dasz mi cynk, gdzie sprzedają takie profilowane 'kobieco'?" - ja
                                                    takie kupuję na targu. nie mam na myśli spodni za 10-30zł, ale dość
                                                    dobrej jakości za 70-100zł. z tym że przeważnie kupuję nie takie,
                                                    jakie chciałam. kiedyś szukałam jednolicie czarnych rozszerzanych
                                                    biodrówek (ale nie takich niskich) i nie było... i nadal nie
                                                    znalazłam :/
                                                  • psuj-ka targowe spodnie to zło! 15.12.08, 09:22
                                                    jedna rzecz - ja już nawet nie przymierzam spodni w "normalnych" sklepach a co dopiero na bazarkach. wszystkie moje spodnie pochodzą ze sklepów, które sprzedają tylko dżinsy i u nich spodnie mają 2 wymiary - szerokość/długość. i tam dostanę spodnie powiedzmy 31/36.

                                                    nie pamiętam, żeby pasowały na mnie jakiekolwiek spodnie z bazarku, bo tam są totalnie chińskie rozmiary. i naprawdę nie warto ich tam szukać. ja płacę za spodnie koło 100zł, ale przynajmniej są mniej więcej do mnie dopasowane. zawsze kupowałam za luźne spodnie albo takie, które mocno się rozciągały po praniu i wyglądałam jakbym nosiła worek. ostatnio kupiłam jedne spodnie tak obcisłe, że ledwo się w pasie dopięłam i teraz po rozciągnięciu wyglądają super. a rozmiarówką się nie przejmuję :D

                                                    aha i istnieje rozmiar 30, właśnie widzę na własnych dżinsach :D co prawda były kupione w americanos, czyli drożyzna, ale w normalnych sklepach też taki rozmiar występuje. specjalnie dla Ciebie sprawdziłam rozmiary moich spodni z metek (a i w biodrach i w udach mam ciut więcej niż Ty). w tym sklepie, gdzie zwykle kupuję dżinsy, mam rozmiar M i długość 36, i takie spodnie u nich mogłabym prawie w ciemno brać, niektóre są nawet za luźne w udziskach. a normalny rozmiar brytyjskich spodni (jeśli jakieś lumpeksowe itp) to 12.
                                                  • zooba Re: targowe spodnie to zło! 15.12.08, 10:11
                                                    Psuj-ka, a gdzie w Poznaniu za 100 zł można dostać dżinsy w wielu opcjach
                                                    rozmiarowych? Trudno mi kupić spodnie na krótkie nogi, szerokie uda i wąską talię.
                                                  • psuj-ka :( 15.12.08, 10:20
                                                    chyba nie jestem w stanie Ci pomóc, bo ja moich spodni nie kupuję w Poznaniu, co zabawne firma, która produkuje te spodnie ma sklepiki tylko w mniejszych miastach :O przyzwoite ceny miewają czasem jeszcze w big starze i też mają podział szerokość/długość. generalnie raczej warto pochodzić po tych sklepach typowo "dżinsowych", bo rozmiarów na pewno mają pełno, a czasem się trafi na jakąś promocję, tańszy model itp.

                                                    ewentualnie jeszcze zajrzyj do tematu na lobby odzieżowym :
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=58541&w=81203667&v=2&s=0
                                                  • pitupitu10 Re: targowe spodnie to zło! 15.12.08, 11:37
                                                    > jedna rzecz - ja już nawet nie przymierzam spodni w "normalnych" sklepach a co
                                                    > dopiero na bazarkach. wszystkie moje spodnie pochodzą ze sklepów, które sprzeda
                                                    > ją tylko dżinsy i u nich spodnie mają 2 wymiary - szerokość/długość. i tam dost
                                                    > anę spodnie powiedzmy 31/36.
                                                    >
                                                    > nie pamiętam, żeby pasowały na mnie jakiekolwiek spodnie z bazarku, bo tam są t
                                                    > otalnie chińskie rozmiary. i naprawdę nie warto ich tam szukać.

                                                    U mnie na bazarku jest DOKŁADNIE to samo, co w sklepach. Rozmiarówka zależy od
                                                    firmy - jedne stosuję rozmiary S/M/L.., inne 36/38/40..., a jeszcze inne
                                                    szerokość/wzrost. Wiadomo, że czasem trafi się szmelc, ale prawda jest taka, że
                                                    duża część "bazarkowych" spodni produkowana jest w dokładnie tych samych
                                                    fabrykach, co rzeczy "dżinsowych" firm.
                                                  • kuraiko Re: targowe spodnie to zło! 15.12.08, 16:39
                                                    tylko ja nie mam na myśli bazaru z chińszczyzną albo podróbami od
                                                    sąsiadów zza wschodniej lub południowej granicy, ale stoiska ze
                                                    spodniami polskich firm, które są dobrej jakości. kosztują ok 60-
                                                    100zł i na pewno się nie rozwalają po kilku praniach. ja zazwyczaj
                                                    kupuję u doświadczonej kobiety, która potrafi podać co trzeba i
                                                    doradzić, a takie dziunie w "firmowych" sklepach patrzą jak na
                                                    kosmitkę kiedy się prosi rozmiar większy niż 29. ogólnie nie widzę
                                                    różnicy czy kupię te same spodnie w galerii handlowej czy na targu.
                                                    jedyna różnica, że na targu są tańsze :P tak samo jest z
                                                    bluzeczkami. identyczne widziałam w galerii za 50zł, a na targu za
                                                    35zł bo po prostu tyle nie płacą za czynsz.
                                                  • the_mariska Re: targowe spodnie to zło! 15.12.08, 16:59
                                                    kuraiko napisała:
                                                    ogólnie nie widzę
                                                    > różnicy czy kupię te same spodnie w galerii handlowej czy na targu.
                                                    > jedyna różnica, że na targu są tańsze :P tak samo jest z
                                                    > bluzeczkami. identyczne widziałam w galerii za 50zł, a na targu za
                                                    > 35zł bo po prostu tyle nie płacą za czynsz.

                                                    Ja ostatnio dżinsy kupuję tylko w KDT, bo mam dość biegania po mieście i
                                                    zastanawiania się czy przypadkiem w danym sklepie trafi się rozmiar 30/30. A tam
                                                    zawsze są, może w niedużym wyborze, ale są. Inna sprawa, że ceny porównywalne z
                                                    dżinsami z H&M, a w innych sieciówkach są czasem dużo tańsze...

                                                    Co do bluzeczek - przypomniała mi się historia z mojej studniówki. Jako, że
                                                    chodziłam do prywatnej szkoły, bywały w niej takie przypadki, które na wszelkie
                                                    zakupy jeździły do Warszawy "bo w Lublinie nic nie ma" (choć jak teraz porównuję
                                                    zaopatrzenie sklepów lubelskich i warszawskich to stwierdzam, że miały trochę
                                                    racji ;)). Przed studniówką to w ogóle był szał, dziewczyny licytowały się ile
                                                    wydały na swoją boską kreację z warszawskiej galerii (rekord padł chyba w
                                                    okolicach.. 3000zł?). Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy jedna z tych
                                                    dziewczyn, na widok mojej sukni za 250zł z targu (która wyglądała <a
                                                    href="http://www.liceum.paderewski.lublin.pl/wydarzenia/2005_06/studniowka2006/images/1.jpg>tak</a>
                                                    . Ja to oczywiście ta w pierwszej parze :)) zbladła, poczerwieniała i wyszeptała
                                                    "O Boże! Miałam sobie kupić taką samą!". Nie wiem, ile za nią chciała dać, ale
                                                    podejrzewam że 250zł to nie było ;)
                                                  • the_mariska Poprawny link 15.12.08, 17:02
                                                    Poprawny link do zdjęcia mojej mrocznej studniówkowej sukni:
                                                    www.liceum.paderewski.lublin.pl/wydarzenia/2005_06/studniowka2006/images/1.jpg
                                                    :)
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:58
                                                    Może szukasz złych fasonów? Klasyczne kroje, takie odrobinę męskie z niezbyt wysoką talią i prostą nogawką pasują wielu typom sylwetki. A jeżeli jesteś wysoka, to wypróbuj Mango, tam mają spodnie na dziewczyny 175-180. Ostatnio w modniejszych tego sezonu, luźniejszych fasonach.
                                                  • tfu.tfu a propos spodni 15.12.08, 13:07
                                                    mierzyłam z 15 par damskich i nic nie leżało nigdzie, szyte na nie wiem kogo, bo
                                                    chyba nie na kobiety. wkurzyłam się i kupiłam męskie ;)
                                                  • plica Re: I znow ja :(( 15.12.08, 22:00
                                                    > , to wypróbuj Mango,

                                                    ha! wlasnie wyallegrowalam jedne takie jeansy na spróbę. podobnie jak kolezanki nosze 38, ale szukam normalnej talii, normalnych bioder (najlepiej z wglebieniem na tyłek zamiast w szerz) i z waziutkimi udami.
                                                  • pierwszalitera Dżinsy Mango 15.12.08, 23:34
                                                    plica napisała:

                                                    > ha! wlasnie wyallegrowalam jedne takie jeansy na spróbę. podobnie jak kolezanki
                                                    > nosze 38, ale szukam normalnej talii, normalnych bioder (najlepiej z wglebieni
                                                    > em na tyłek zamiast w szerz) i z waziutkimi udami.


                                                    Sama noszę dżinsy Mango. :-) Trzeba jednak pamiętać, że rozmiarówka Mango jest nieco zaniżona i może trzeba będzie wziąć rozmiar większe. Ja mam model Lizzy, dosyć wysokie (zdecydowanie nie niskie biodrówki) i z wąską nogawką (slim fit). Przez tą wąską nogawkę nie przeszkadza mi, że są odrobinę za długie. Na tyłku są też przyjemnie obcisłe i robią ładną okrągłą pupę. Dla mnie idealny fason. Ja mam dość szczupłe nogi i spodnie Mango nie latają mi na udach, jak czasem zdarza się to gdzieindziej.
                                                  • plica Re: Dżinsy Mango 16.12.08, 07:32
                                                    zobaczymy co przyjdzie. to co wylicytowalam to jakies niziutkie biodrowki ze stanem ponizej 18 cm :)
                                                    no i zobacze czy sie wcisne ze swoimi 94 cm czterema literami w to 38. nie wiedzialam, ze robią mniejsze :( jaki rozmiar nosisz przy jakich biodrach?
                                                  • pierwszalitera Re: Dżinsy Mango 16.12.08, 14:00
                                                    plica napisała:

                                                    > zobaczymy co przyjdzie. to co wylicytowalam to jakies niziutkie biodrowki ze st
                                                    > anem ponizej 18 cm :)
                                                    > no i zobacze czy sie wcisne ze swoimi 94 cm czterema literami w to 38. nie wie
                                                    > dzialam, ze robią mniejsze :( jaki rozmiar nosisz przy jakich biodrach?
                                                    >

                                                    Kupuję sporo w Mango i zwykle biorę tam rzeczy o rozmiar większe niż gdzie indziej. Letnią dopasowaną do figury sukienkę musiałam nawet wziąć XL, chociaż takiego rozmiaru nigdy nigdzie nie noszę. Właśnie się zmierzyłam, mam w najszerszym miejscu w pupie 99cm, trochę wyżej na wysokości kości biodrowych 93cm i dżinsy Lizzy mam w rozmiarze 42. Leżą na mnie bardzo dopasowane. Dopięłam się też wprawdzie w rozmiar 40, ale wyglądałam jak serdelek i rozchodził się zamek błyskawiczny. To nie wyglądało zbyt seksi, tylko jakby mi się nagle przytyło i nie zdążyłam kupić nowych ciuchów. Dlatego wzięłam 42 i jestem bardzo zadowolona, bo jak już pisałam na udach są wąziutkie. Moje uda w najszerszym miejscu mają 54cm, przy wzroście 168. Dla porównania, spódniczkę w Mango, taką ołówkową biodrówkę wzięłam w rozmiarze 40 i zsuwa mi się chyba za nisko, ale 38 opinała się (zbyt )mocno na pupie, a potrzebowałam ją na oficjalne jedzenie przedświąteczne i nie chciałam bulwersować moim tyłkiem gości. ;-) Moje dżinsy są jednak wyższe, (biodrówki wyszły trochę już z mody) i nie wiadomo jak zachowują się te niższe. Kilka lat temu, gdy mój tyłek był jeszcze bardziej płaski, nosiłam od nich bardzo wąskie i bardzo niskie biodrówki w rozmiarze 36. Genialne. I one nawet rosły razem ze mną, bo miały trochę strechu. ;-) Potem jednak Mango kombinowało coś z rozmiarówką, była taka wielka akcja "wprowadzamy nowe rozmiary" czy coś. Chodziło o większe i o mniejsze. A po tym wszystko zrobiło się jakby inne. ;-) A może jednak te twoje 38 będą na ciebie dobre? :-) Zależy jaka jesteś ściśliwa. ;-)
                                                  • pierwszalitera Re: Dżinsy Mango, zamieszanie metkowe 16.12.08, 16:28
                                                    Właśnie znalazłam metkę z moich dżinsów i wprowadzę jeszcze więcej zamieszania. Na metkach ciuchów z niemieckiej filiali Mango znajduje się zwykle kilka rozmiarów. Ja orientuję się na tej niemieckiej określonej literką D. Według niej moje dżinsy mają rozmiar 42, jednak rozmiar E-F czyli europejsko- francuski jest podany jako 44, włoski 48, amerykański 12, brytyjski 16. Chyba z tego powodu miałam w głowie zaniżoną rozmiarówkę w Mango. Jeżeli twoje spodnie są w (mango)europejskim 38, ten podany jest zwykle na pierwszym miejscu, to w rzeczywistości odpowiadają raczej 36. Napisz, jak przyjdą, czy się zmieściłaś. :-)
                                                  • plica Re: Dżinsy Mango wow 16.12.08, 20:05
                                                    dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz :) pochwale sie jak dojdą czy sie wcisne :)
                                                    jedno wiem na pewno. w bluzki tej firmy w rozmiarze 36 nie wchodze. w biuscie, paszce i bicepsie :)
                                                  • plica Re: Dżinsy Mango wow 18.12.08, 07:26
                                                    masz racje. to co przyszlo to eur 38 d 36 :(
                                                    owszem zalozyc zaloze, nawet zapne i w sumie tez usiade, ale juz za estetycznie to nie wygladam. szkoda, bo fajny fason. w sumie biodra i uda dobre, jedynie w niskim pasie za ciasne :)
                                                    upoluje rozmiar wieksze :)
                                                  • pierwszalitera Re: Dżinsy Mango wow 18.12.08, 14:50
                                                    No to szkoda. :-/ Ale wiem, że na mnie dżinsy Mango wszystkie dosyć dobrze leżą i nawet gdybyś nie dostała dokładnie tego samego modelu, to z innego też możesz być zadowolona. Tyle celuj w slim fit, wtedy nogawki masz fajnie wąskie. Niemieckie filiale Mango przeceniają też mocno ciuchy po sezonie i skoro masz niedaleko do zachodniej granicy, to może kiedyś przy okazji wycieczki? :-)
                                                  • psuj-ka Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:02
                                                    ojjj ja nigdy udzisk nie mogę wcisnąć :D zwykle przymierzam spodnie do kolan, dalej się nie da ;)i potem chodzę w za luźnych spodniach, szczególnie w pasie :/

                                                    a jak przymierzałam spodnie typu bazarkowe rurki - o jaaa... na kogo oni je szyją? chyba rozmiar xxl był mi za mały i sięgał do połowy tyłka z długością, a w biodrach mam koło 100 :D i gdybym się tym przejmowała, to marnie bym skończyła. dlatego lubię spódnice, znacznie łatwiej je dopasować, a odpowiedni fason chowa moje udziska :P
                                                  • daslicht Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:04
                                                    Oooo, Psuj-ka, chyba się muszę z tobą na zakupy umówić! :) Widzę po
                                                    różnych wątkach, że mamy prawie identyczne wymiary :)
                                                  • psuj-ka Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:09
                                                    daslicht napisała:

                                                    > Oooo, Psuj-ka, chyba się muszę z tobą na zakupy umówić! :) Widzę po
                                                    > różnych wątkach, że mamy prawie identyczne wymiary :)

                                                    tylko biustowo jestem nieco uboższa ;) poza tym jakbyś była gdzieś w Poznaniu czy coś to wiesz ;)
                                                  • plica Re: I znow ja :(( 15.12.08, 22:02
                                                    daslicht napisała:

                                                    > Oooo, Psuj-ka, chyba się muszę z tobą na zakupy umówić! :) Widzę po
                                                    > różnych wątkach, że mamy prawie identyczne wymiary :)

                                                    bedziecie sobie ciuchy podbierały :)
                                                    ze mna mozecie pochodzic! biore wszystkie co wam na udo nie wejdą :)
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:31
                                                    psujka ---> ja tak miałam, że jak wcisnęłam udźce, to w pasie
                                                    szerokie, a poniżej ud szerokość spodni jak dla postawnego
                                                    robotnika. do tego za długie o jakieś 20cm minimum.
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:26
                                                    "Też noszę 38 lub 40 i też kupienie spodni to rzeźnia." - wiem co
                                                    czujesz :/
                                                    no ale jak ja piszę coś podobnego to "zmyślam", a okazuje się że
                                                    więcej dziewczyn ma podobny problem...

                                                    nawet przeczytałam mojemu facetowi wypowiedź pierwszejlitery na ten
                                                    temat i zwątpił - jego słowa "przecież wiem jak jest bo chodziłem z
                                                    tobą za spodniami i wiem że masz problem"
                                                  • madzioreck Re: I znow ja :(( 16.12.08, 17:32
                                                    Ja mam 110 w biodrach i jakoś nie mam problemów z zakupieniem spodni...
                                                    Oczywiście nie w sklepach typu Pretty Girl, tam w nic się nie mieszczę :)
                                                  • plica Re: I znow ja :(( 16.12.08, 20:06
                                                    > Ja mam 110 w biodrach i jakoś nie mam problemów z zakupieniem spodni...
                                                    > Oczywiście nie w sklepach typu Pretty Girl, tam w nic się nie mieszczę :)

                                                    za to bluzki mają wypaśne. mieszcze się w 38 :)
                                                • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 23:55
                                                  zmyślam? :/ nie, opisuję swoje własne doświadczenia. jak nie
                                                  wierzysz, możesz zapytać mojej mamy czy łatwo było na mnie kupić
                                                  dżinsy :P no nie wiem być może to nie kwestia samych bioder, ale
                                                  raczej za szerokich ud w stosunku do kości biodrowych albo do talii.

                                                  31 to rozmiar spodni 40. kupuję na 95cm w biodrach 100cm to jakieś 2
                                                  rozmiary więcej, minimum 42. chyba lepiej wiem jaki rozmiar spodni
                                                  nosiłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:19
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > 31 to rozmiar spodni 40. kupuję na 95cm w biodrach 100cm to jakieś 2
                                                    > rozmiary więcej, minimum 42. chyba lepiej wiem jaki rozmiar spodni
                                                    > nosiłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    Hmm, ja mam 98cm w biodrach i mieszczę się w 38. Czasem kupuję 40, ale tylko dlatego, że lubię więcej luzu. Ale to nieważne, jaki rozmiar. Dziwię się tylko, że w tym popularnym rozmiarze nie znalazłaś nic dla siebie. Ja dżinsy mogłabym kupować z biegu. Moje ostatnie z typową spodniową rozmiarówką były faktycznie 31. Właśnie sprawdziłam. I slim cut, czyli z wąską nogawką. Jeżeli masz jednak pełniejsze uda, to wiadomo, że coś takiego nie dla ciebie, musisz szukać coś w rodzaju regular cut, albo podobnie. Chyba wciskałaś się po prostu w nieodpowiednie fasony.
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:33
                                                    być może nieodpowiednie fasony, szyją nie wiadomo na kogo, chyba nie
                                                    na kobiety xD
                                                    nie wiem co to jest "regular cut", ale podejrzewam że chodzi o
                                                    proste spodnie?
                                                  • turzyca Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:39
                                                    E tam, nie wiadomo dla kogo. Na kobiety. Jesli kobieta moze miec:
                                                    - szczuple uda, przecietne uda, masywne uda
                                                    - szczuple biodra, przecietne biodra, szerokie biodra
                                                    - bardzo waska talie, waska talie, srednio waska talie, prawie nie miec talii
                                                    - wystajacy tylek, plaski tylek, przecietny tylek
                                                    - plaski brzuch, zaokraglony brzuch, wystajacy brzuch

                                                    i moze miec dowolna kombinacje z tych pieciu elementow, to nic dziwnego, ze
                                                    wiekszosc spodni na nas nie pasuje. Na pewno jest jakas kobieta, na ktora pasuja.
                                                  • agafka88 Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:53
                                                    turzyca napisała:

                                                    > E tam, nie wiadomo dla kogo. Na kobiety. Jesli kobieta moze miec:
                                                    > - szczuple uda, przecietne uda, masywne uda
                                                    > - szczuple biodra, przecietne biodra, szerokie biodra
                                                    > - bardzo waska talie, waska talie, srednio waska talie, prawie nie miec talii
                                                    > - wystajacy tylek, plaski tylek, przecietny tylek
                                                    > - plaski brzuch, zaokraglony brzuch, wystajacy brzuch
                                                    >
                                                    > i moze miec dowolna kombinacje z tych pieciu elementow, to nic dziwnego, ze
                                                    > wiekszosc spodni na nas nie pasuje. Na pewno jest jakas kobieta, na ktora pasuj
                                                    > a.

                                                    Dokładnie, po prostu trzeba znaleźć firmy, które szyją na nas. Wiadomo,że
                                                    każdemu nie będzie we wszystkim ładnie ze względu na różnice w budowie
                                                  • pitupitu10 Re: I znow ja :(( 15.12.08, 11:30
                                                    turzyca napisała:

                                                    > E tam, nie wiadomo dla kogo. Na kobiety. Jesli kobieta moze miec:
                                                    > - szczuple uda, przecietne uda, masywne uda
                                                    > - szczuple biodra, przecietne biodra, szerokie biodra
                                                    > - bardzo waska talie, waska talie, srednio waska talie, prawie nie miec talii
                                                    > - wystajacy tylek, plaski tylek, przecietny tylek
                                                    > - plaski brzuch, zaokraglony brzuch, wystajacy brzuch
                                                    >
                                                    > i moze miec dowolna kombinacje z tych pieciu elementow, to nic dziwnego, ze
                                                    > wiekszosc spodni na nas nie pasuje. Na pewno jest jakas kobieta, na ktora pasuj
                                                    > a.

                                                    Turzyca, 100% racji. Ja noszę rozmiar 38(29), mogę go znaleźć w każdym sklepie,
                                                    ale kupowanie spodni to dla mnie LOTERIA.
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:49
                                                    Dżinsy mają różne fasony. Najpopularniejsze, to slim cut albo slim fit o wąskiej nogawce, regular cut (podobnie standard albo straight) o klasycznym kroju i dość prostej nogawce, oraz boot cut (czasem loose) szerszej nogawce, typowej dla męskich spodni. Oprócz tego można znaleść oznakowanie low waist i oznacza niskie biodrówki. Bardzo wąziutkie rurki oznacza się skinny.
                                                  • agafka88 Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:51
                                                    kuraiko napisała:
                                                    > 31 to rozmiar spodni 40. kupuję na 95cm w biodrach 100cm to jakieś 2
                                                    > rozmiary więcej, minimum 42. chyba lepiej wiem jaki rozmiar spodni
                                                    > nosiłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    Kuraiko, Ty mierzysz się w najszerszym miejscu na tyłku czy w kościach biodrowyc
                                                    h? Bo ja juz pisałam, w kosciach biodrowych mam 90 cm, w najszerszym miejscu mam
                                                    99. I nie ściskam się zbyt małymi spodniami, kupuję zawsze rozmiar 38.

                                                    Raz tylko na potrzeby sesji wcisnęłam się w sspodnie w rozmiarze 34 - oto efekt,
                                                    mozemy podziwiać wylewające się sadło brzuszne ;):
                                                    allegro.pl/item488924610_zara_trf_sklep_199pln_roz_xs_34_36.html#gallery
                                                  • kuraiko do agafki o cm w biodrach 15.12.08, 01:02
                                                    agafka ----> w najszerszym miejscu ok 95cm.
                                                    kiedy ostatnio szukałam spodni, to miałam nawet 93-94cm i nie
                                                    mieściłam się w spodnie o rozm. 29. 30-stek nie widziałam (robią
                                                    takie??), mieściłam się przeważnie w 31 tylko trudno mi było w ogóle
                                                    znaleźć 31. na niektórych 31 pisało, że to rozmiar 40. nie mam chyba
                                                    żadnych spodni w rozmiarze 38 bo po prostu albo się nie wciskam,
                                                    albo nie mogę oddychać.
                                                    wiesz zależy chyba też, gdzie to najszersze miejsce wychodzi. ja
                                                    kiedyś miałam w udach i spodnie na mój rozmiar zawsze były za małe,
                                                    nie mogłam ich przeciągnąć przez uda. teraz najszersze miejsce
                                                    przeniosło się trochę do góry i jest nieco lepiej
                                                  • turzyca Re: do agafki o cm w biodrach 15.12.08, 01:29
                                                    30? Robia, robia. 32 tez. I 34. W dobrej firmie to i spodnie na osobe noszaca
                                                    konfekcyjny rozmiar 48 bez problemu znajdziesz. Ja nosze ivett, wiele osob
                                                    chwali crowny. Szukajcie a znajdziecie.
                                                  • kuraiko Re: do agafki o cm w biodrach 15.12.08, 02:25
                                                    o matko :/ przez tego mulącego neta skasowało mi posta :/
                                                    to w skrócie - najfajniejsze dżinsy mam z firmy B.I.L, ale ta firma
                                                    jakoś zniknęła, a dżinsy już po zwężeniu, są trochę złachane.
                                                    najnowsze mam z Red Peppers, nie sięgają do pępka, ale to nie są
                                                    klasyczne biodrówki, wąskie, prawie proste. fajniejsze byłyby
                                                    bardziej rozszerzane na dole, ale cóż ;)

                                                    aha i nie widziałam parzystych numerków w spodniach, tak jak i w
                                                    odzieży. tzn jeśli chodzi o dżinsy.
                                                  • klymenystra Re: I znow ja :(( 15.12.08, 08:12
                                                    Kuraiko, doskonale Cie rozumiem - mam uda szersze od bioder i znalezienie spodni
                                                    to droga przez meke :) W dzisnach nosze chyba 31, pasuja na mnie bootcuty
                                                    wiekszosci lepszych firm (Mustang, Lee Cooper, Levis - upolowalam w outlecie za
                                                    grosze). Mam tez jedne "rurki" Mustanga, w ktorych o dziwo wygladam dobrze. Nie
                                                    wiem, jak one sa uszyte :) Moj drugi ulubiony fason to tez calkiem proste, tez z
                                                    lekko obnizonym stanem: sa takie np w H&M, w lumpeksach tego mnostwo. Przewaznie
                                                    maja kant. Jedyne dopasowane w talii i w biodrach i to z prostymi nogawkami mam
                                                    z Jackpotu (tez lumpeks). ALe generalnie wole spodnice, bo latwo znalezc takie
                                                    na 68 w pasie i 100 w biodrach. Oraz takie z obnizownym stanem. DO wyboru do
                                                    koloru :)
                                                  • joankb Re: I znow ja :(( 15.12.08, 08:33
                                                    Muszę iść z Tobą na zakupy...
                                                    Powinnam mieć parę spódnic, zresztą lubiłabym :)), a nie mam - nigdzie nie widzę...
                                                    Nad dwoma letnimi, które mam, to się trzęsę...
                                                  • scarlet_agta Re: I znow ja :(( 15.12.08, 11:13
                                                    Ja mam podobny problem przy kupowaniu spodni (też mam uda szersze od
                                                    bioder). W dżinsach noszę rozmiar 30. Dodatkowo znalezienie spodni
                                                    utrudnia mi moje 158cm wzrostu. ;) Często gdy znajdę fajne i
                                                    niedrogie spodnie to najmniejsza długość to 32, a takie spodnie są
                                                    zazwyczaj na mnie za długie. W najbliższym czasie będę właśnie
                                                    polować na dżinsy w rozmiarze 30/30 i już się tego boję.
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 16:48
                                                    wiesz, ja mam 159 i pamiętam, że raz udało mi się kupić spodnie,
                                                    których nie musiałam skracać ;) tzn musiałam je podwinąć o jakieś
                                                    2cm ;)
                                                    najbardziej mnie wkurza, że kiedy kupię dżinsy i prezentuję się w
                                                    nich rodzicom, to dostaje mi się od ojca, że "jestem nienormalna",
                                                    bo kupiłam spodnie o 20-30cm za długie i oczywiście trzeba
                                                    tłumaczyć, że przecież to się skróci. mężczyźni... :/
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 15.12.08, 20:47
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > wiesz, ja mam 159 i pamiętam, że raz udało mi się kupić spodnie,
                                                    > których nie musiałam skracać ;) tzn musiałam je podwinąć o jakieś
                                                    > 2cm ;)

                                                    Uwaga, to znowu ja. ;-) Tym razem tylko o spodniach. Dżinsy możesz dostać w różnych długościach. To jest zwykle ta druga liczba podana na metce. Ja na moje 168 biorę zwykle długość 32, czasem 34, to celuj w jakieś może 28/30. I nie kupuj męskich dżinsów. Szczególnie te bez wyszczególnionej długości muszą być w rozmiarze 30-31 sporo za długie. Mężczyzna posiadający takie biodra jest zwykle o wiele wyższy. Męskie dżinsy też nie najlepiej leżą, jeżeli posiada się ponad 20cm różnicy między talią i biodrami. Mają niższy stan i brakuje w nich miejsca na damską pupę i okrągłe uda. Szukaj dżinsów specjalnie dla kobiet. Prawie każdy producent posiada je w swojej kolekcji.
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 21:34
                                                    miałam tylko raz męskie dżinsy, to był przypadek, po prostu
                                                    kupowałam z tatą i wzięłam dla świętego spokoju te które dałam radę
                                                    włożyć ;) (ale to było wieki temu).
                                                    kobiece dżinsy też się mocno różnią. no wiesz, że jak przepchnę uda
                                                    i wepchnę tyłek to albo się nie dopnę w pasie, albo w pasie są o
                                                    wiele za szerokie ;) nie mówię że zawsze, po zawsze po
                                                    poszukiwaniach udaje mi się znaleźć jakieś pasujące.

                                                    obczaiłam metki tych dżinsów, które mam. na 2 parach jest tylko
                                                    rozm. 31 lub 4 (albo jedno i drugie), jedne się suszą więc nie
                                                    wiem :P tylko na starych prostych czarnych znalazłam W 31 L 32 i one
                                                    chyba były skracane (stare są więc nie pamiętam). o ile dobrze
                                                    pamiętam, to długość 30 radziły mi kobiety w sklepach, ale to na
                                                    zasadzie jak w bieliźniaku, gdzie kobieta wie, że lepszy byłby obwód
                                                    65, ale po prostu nie mają. ostatnio kupuję takie dżinsy, które
                                                    niestety mają jedną długość, ale to chyba nie jest
                                                    kwestia "markowości" tylko tego jak się producentowi spodoba.
                                                  • balbina_alexandra niestety problem ze spodniami to problem realny 15.12.08, 12:48
                                                    Mam dokładnie taki sam problem jak Kuraiko i Klymenystra. Znaczy - mam problem z
                                                    kupnem spodni. Pal sześć jeśli mają być to spodnie pracowe, z gruntu bardziej
                                                    smart - daję radę, stawiam tu zawsze na Monnari, Mexxa i czasem coś w Zarze
                                                    upoluję, choć nie da się ukryć, że kant mi się zawsze na udach rozprasuje :( NIe
                                                    jestem wysoka i problem zbyt krótkich nogawek mnie dotyczy też - choć ja zawsze
                                                    biegam na bardzo wysokich obcasach, więc aż tak dyskomfortu nie odczuwam :)
                                                    (choć i tak zawsze wszystko do skrócenia idzie). Ale mam szczupłą talię, lekko
                                                    zaokrąglone biodra - choć tu i tak jestem dość wąska i bardzo potężne uda. Fakt,
                                                    spora część tych ud to mięśnie, ale zawsze... Jeśli spodnie mają być dopasowane
                                                    w talii i w biodrach to niestety będą za wąskie w udach. Jeśli w udach będą
                                                    dobre, reszta będzie za luźna i ot, koło się zamyka. Ot, taka ziźń... muszę
                                                    celować w najmniejsze rozmiary żeby w biodrach i talii było ok, ale cóż z tego,
                                                    uda nie wcisną się. Dżinsy noszę stosunkowo rzadko, pasuje na mnie bardzo
                                                    niewiele modeli, w zasadzie od ostatniej dekady jestem wierna Levisowi, tylko
                                                    tam mam szansę dostać coś w co się wbiję, i w czym będę znośnie wyglądać. W
                                                    zasadzie wszystkie dżinsy jakie noszę to biodrówki - w ogóle lubię ten fason we
                                                    wszystkim co możliwe - i nogawka typu bootcut.

                                                    Ale i tak wolę spódnice :)
                                                • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:04
                                                  "To jest właśnie kokietowanie. Gdybyś napisała jak wyżej, byłabyś
                                                  przynajmniej autentyczna. A ty piszesz, jak pasuje akurat do
                                                  wypowiedzi poprzednika. Niby twoim ideałem są wychudzone modelki i
                                                  chciałabyś być bardzo szczupła, tak by nawet ktoś mówił o tobie
                                                  wieszak, a przyznawanie się do tego uważasz za głupotę. Gubisz się
                                                  we własnej logice."

                                                  a Ty wszystko przekręcasz. moim ideałem NIE SĄ wychudzone modelki,
                                                  nigdzie tego nie napisałam, napisałam, że pociąga mnie chuda
                                                  Samantha Ronson, ale jako kobiecie podobają mi się pełniejsze
                                                  kształty. napisałam też, że gdybym była szczupła to NIE
                                                  PRZESZKADZAŁOBY MI gdyby mnie ktoś nazywał wieszakiem, a nie że TEGO
                                                  CHCĘ.
                                                  i samo pragnienie bycia szczupłą, to nie to samo co realizowanie
                                                  planu "muszę schudnąć do 45kg i od jutra jem 500kcal".
                                                  no chyba że to to samo i ja się rzeczywiście głodzę i tego nie
                                                  zauważam

                                                  a tak w ogóle to chyba TY MASZ PROBLEM SKORO NA MNIE NASKAKUJESZ. ja
                                                  nie raz mogłabym komuś napisać coś niemiłego na forum, ale po prostu
                                                  tego nie robię bo po co. nie bawi mnie to.
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:27
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > a tak w ogóle to chyba TY MASZ PROBLEM SKORO NA MNIE NASKAKUJESZ.

                                                    No już nie krzycz. ;-) Krzykiem swojej racji nie udowodnisz. ;-)))
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:35
                                                    no tak, za to mam się ciągle tłumaczyć z tego, że pociągają mnie
                                                    seksualnie chude "męskie" laski, a jako kobieta za ładne ciało uznam
                                                    raczej pełną sylwetkę. może to dziwne, ale nic na to nie poradzę.

                                                    poza tym muszę przyznać, że zanim włączę jakiegokolwiek twojego
                                                    posta skierowanego do mnie, to czuję skurcz w brzuchu z nerwów, a to
                                                    raczej niezbyt dobry objaw.
                                                  • daslicht Re: I znow ja :(( 15.12.08, 00:38
                                                    Kuraiko, dla ciebie:
                                                    kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,5992225,Nie_robmy_z_siebie_Hondy.html
                                                  • kuraiko daslicht ---> dzięki 15.12.08, 00:46
                                                    danke, nie czytałam tego numeru. mój facet mówi, że umrę w wieku 30
                                                    lat z nerwów :P
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 15.12.08, 01:08
                                                    kuraiko napisała:


                                                    > poza tym muszę przyznać, że zanim włączę jakiegokolwiek twojego
                                                    > posta skierowanego do mnie, to czuję skurcz w brzuchu z nerwów, a to
                                                    > raczej niezbyt dobry objaw.

                                                    Akurat mnie nie musisz się bać. :-) A jak odczuwasz to tak nieprzyjemnie, to chyba coś tam u ciebie trafiam, co chcesz mocno przed samą sobą ukryć. Artykuł od daslicht bardzo dobry. :-)
                                                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 15.12.08, 01:12
                                                    po prostu boję się kolejnego ciosu, to chyba naturalne?
                                                    w normalnych warunkach po prostu zrezygnowałabym ze spotykania się z
                                                    osobą, która się do mnie tak odnosi (i przeważnie tak robię), w
                                                    sieci jest trochę inaczej
                                                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 15.12.08, 01:29
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > po prostu boję się kolejnego ciosu, to chyba naturalne?
                                                    > w normalnych warunkach po prostu zrezygnowałabym ze spotykania się z
                                                    > osobą, która się do mnie tak odnosi (i przeważnie tak robię), w
                                                    > sieci jest trochę inaczej

                                                    Po pierwsze, strasznie dramatyzujesz. Jakie ciosy? Po drugie, wychodzisz z błędnego założenia, że chcę ci dowalić i w ogóle nie słuchasz, co ja właściwie chcę ci powiedzieć. I po trzecie, przewalasz wielką szansę, bo nie spotkasz w życiu wielu ludzi, którzy mają ochotę powiedzieć ci otwarcie, co myślą. A ja się tylko o ciebie martwię, bo się marnujesz dziewczyno. Przyczepiło ci się skąś strasznie negatywne podejście do życia i kompletnie cię paraliżuje. A ty jeszcze tego dziwactwa bronisz, jakby chodziło o życie. Tylko jakie życie? Ani szczęśliwa nie jesteś, ani zadowolona, osiągnięć wielkich też niet i nawet planów żadnych. Marnujesz się dziewczyno i czas przelatuje ci nad rozmyślaniem o wyższości obwodu bioder 95 nad 100. Ech, więcej nic nie napiszę, bo rachunki do lekarzy zaczniesz mi przysyłać...
                                                  • klymenystra Re: I znow ja :(( 15.12.08, 08:16
                                                    Kuraiko, po prostu nie odpisuj. Nie warto sobie psuc nerwow :)
                                                  • plica Re: I znow ja :(( 15.12.08, 22:10
                                                    > poza tym muszę przyznać, że zanim włączę jakiegokolwiek twojego
                                                    > posta skierowanego do mnie, to czuję skurcz w brzuchu z nerwów, a to
                                                    > raczej niezbyt dobry objaw.

                                                    o ja pierdziu.... to naprawde nie jest dobry objaw... tak sie przejmowac jakims forum w internecie
                                            • siamese67 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 22:21
                                              pierwszalitera napisała:
                                              > ;-) Nie kokietuj swoją wagą, bo ktoś z autentyczną otyłością może się wkurzyć. ;-)

                                              Hihi, a ja mam NAPRAWDĘ autentyczną otyłość, 156 cm wzrostu, 80 kg żywej wagi (BMI sobie możecie policzyć) i bimba mi dowolnie, co ludzie o tym myślą, a także jak inni szlochają nad swoją nad- lub niedowagą. Ważyłam jeszcze więcej, kilka lat temu schudłam 10 kilo i to wszystko, co mogę. Próbowałam zrzucić kolejne zbędne kilogramy, ale już nie potrafię, nawet mi się nie bardzo chce - musiałabym całą szafę wymieniać. W zaszadzie nie mam przy tym problemu ze znalezieniem ciuchów na siebie, czasami skracam nogawki u spodni. Dziwne, nie?
                                        • semele2 Re: I znow ja :(( 14.12.08, 20:28
                                          Stąd, że na nas wszystkie ciuchy są za małe. I wydaje nam się, że skoro tak, to
                                          szczuplejsze kobiety mają raj. Głęboko w to wierzyłam, dopóki nie zaczęłam
                                          chodzić na ciuchy ze szczupłą koleżanką ;).
                                      • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 14.12.08, 21:30
                                        kuraiko napisała:

                                        > ja naprawdę wiele bym dała, żeby być szczupła i zgrabna, a
                                        > przynajmniej żeby taka być w dzieciństwie i wieku nastoletnim.
                                        > oszczędziłoby mi to wielu upokorzeń, łez. nawet jeśli bym miała być
                                        > wyzywana od "wieszaków"...

                                        No zaraz się rozpłaczę. ;-) Na rozpaczanie nad dzieciństwem to szkoda czasu, zresztą kto normalny ma ambicje wyglądać w tym wieku atrakcyjnie? O ile pamiętam masz troszkę ponad 20 lat, czyli młode ciało i wcale nie taką tragiczną pozycję wyjściową, do tego sporo czasu, no to weź kopnij się sama w cztery litery, zacznij od jutra program sportowy, a po pół roku zobaczysz w lustrze odlotową laskę. Rzucasz słowa na wiatr kuraiko, wcale nie jesteś gotowa choć trochę dać, by spełniły się twoje życzenia. Lepiej się na sobą użalać....

                                    • stary_dywanik Re: I znow ja :(( 14.12.08, 20:09
                                      joankb napisała:

                                      > A wyszło Ci jak wyszło - przytycie i atrakcyjność, schudnięcie
                                      i "coś z głową".


                                      I nie pierwszy raz tak wyszło (dyskusja na balkonetce jak wcześniej)
                                      niestety, mimo, że tam dziewczyny próbowały wyjaśnić w czym rzecz...


                                      > Mamy, niestety dwa, równie szkodliwe stereotypy. Medialny, który
                                      wpędza kobiety
                                      > w anoreksję i "szeptany" o większej atrakcyjności i "kobiecości"
                                      tych okrąglejs
                                      > zych.

                                      I ten drugi niestety jest nieuświadomiony co wychodzi co jakiś czas
                                      nawet na lobby...
                                      • kuraiko ech... 14.12.08, 20:18
                                        ja jednak mam wrażenie, że joankb przeczytała pierwszą część mojego
                                        posta i zinterpretowała w pewien negatywny sposób, tak samo drugą
                                        część.
                                        jeśli ja piszę o SOBIE to nie piszę o WSZYSTKICH. no ale może
                                        popełniam błąd uznając dziewczyny odchudzające się do BMI 16-17 za
                                        popełniające błąd (delikatnie powiedziawszy).

                                        NIGDZIE nie napisałam, że naturalnie szczupła osoba jest
                                        nieatrakcyjna, czy nienormalna :/ musiałabym mieć wielki tupet, żeby
                                        tak sądzić, pomimo że mam takie naturalnie chude osoby w najbliższym
                                        otoczeniu, zarówno jak takie "normalne" i te z nadwagą.
                                    • the_mariska Re: I znow ja :(( 14.12.08, 20:52
                                      Joanko, gdybyś sama nie napisała o tej swojej chudości, to w życiu bym nie
                                      pomyślała że ktoś cię może od wieszaków wyzywać. Bo ja ciebie pamiętam jako
                                      zgrabną, szczupłą, proporcjonalną kobitkę z pełnym biustem, w żadnym wypadku
                                      anoreksję. Tak samo jak w życiu nie przyszłoby mi do głowy nazwać siebie
                                      grubasem, choć przy tym samym wzroście ważę jakieś 18 kilo więcej. Inną budowę
                                      mam i tyle, kości grubsze czy coś.. ;)

                                      Swoją drogą, ja do drobinek stanowczo nie należę a i tak zdarzało mi się słyszeć
                                      pytania 'Czy ty w ogóle coś jesz?'. Od moich współlokatorek, którym nie przeszło
                                      przez myśl, że funkcjonuję w zupełnie innych godzinach niż one i stwierdziły, że
                                      skoro nie spotykam się z nimi rano na śniadaniu, to pewnie muszę być bulimiczką
                                      i obżerać się tylko nocami. Do tego stopnia, że jak 'przyłapały' mnie na
                                      jedzeniu czegoś, to zwoływały się nawzajem żeby się popatrzeć :) Szaleństwo,
                                      czyste szaleństwo...
                • masza.s Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:25
                  Kuraiko.
                  To nie jest normalne.
                  Oświadczam, że mam 162 wzrostu i ważę na pewno więcej niż 55kg. Na pewno.
                  Oświadczam, że mam 67 w talii, 98 w biodrach i 99 w biuście.
                  Oświadczam, że jestem do zjedzenia, apetyczna, szczupła, fajna, normalna.

                  To TY ulegasz KANONOWI i waga nie świadczy o tym, czy ktoś jest kaszalotem czy
                  nie. Wagę należy trzymać dla zdrowia, nie dla urody. Ja wolę takie kobiety:
                  www.curvystyle.com/Crystal.jpg ( mmm, ideał, gdybym się miała związać z
                  kobietą to taka :) ) To też ona:
                  images.fashionmodeldirectory.com/model/000000125303-Crystal_Renn-thumb.jpg i
                  to img75.imageshack.us/img75/6640/curvywomancrystalrenn407tb.jpg
                  Pomijając za mały stanik, ta dziewczyna jest cudowna. Gdybym była lesbijką,
                  umówiłabym się z nią natychmiast...a właściwie to umówiłabym się z nią teraz.

                  • masza.s więcej crystal 13.12.08, 01:32
                    farm4.static.flickr.com/3040/2611296520_f2ddbbbf17.jpg
                    img.thesun.co.uk/multimedia/archive/00419/SNF16WOMAN_682_419368a.jpg
                    www.ljplus.ru/img3/e/c/ecstasy_lover/Crystal-Renn---Steven-Meisel-_02_.jpg
                    www.art-dept.com/artists/afanador/portfolio/webupdate0907/3%20Fashion%201-4%202-1/2/Shot%201-008505couture_RGB.jpg
                    lh6.ggpht.com/_kj4wETgsDNA/SE148mduqcI/AAAAAAAADrU/m2Nc6JmXoaI/crystalr05.jpg
                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:33
                    "To TY ulegasz KANONOWI i waga nie świadczy o tym, czy ktoś jest
                    kaszalotem czy nie."

                    o gott......... nie przedstawiłam SWOJEGO sposobu myślenia, tylko
                    sposób myślenia pewnego gatunku osób.....

                    ps. mając 67cm w talii i 98 w biodrach musisz wyglądać bardzo
                    atrakcyjnie i np mnie daleko do takiej sylwetki :P

                    co do gustu - a mnie głównie się podobają chude kobiety
                    przypominające trochę młodych mężczyzn, a najlepsza jest dziewczyna
                    Lindsay Lohan - Samantha Ronson. rzadziej zwracam uwagę na
                    takie "pulchniejsze", chociaż czasami mi się zdarza. i to wcale nie
                    jest teoretyczne mówienie ;)
                    • agafka88 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:41
                      kuraiko napisała:

                      >
                      > ps. mając 67cm w talii i 98 w biodrach musisz wyglądać bardzo
                      > atrakcyjnie i np mnie daleko do takiej sylwetki :P

                      Kuraiko, widziałam Twoje zdjęcia w galerii i naprawdę nie masz sobie czego
                      zarzucić. Normalna młoda, zgrabna dziewczyna. I z chęcią bym osoby takie jak Ty
                      na sesji zobaczyła. Naprawdę, nie patrz na siebie tak surowo.
                      • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:48
                        wiesz, skrzywiona samoocena ;) ale naprawdę nie przesadzam z
                        obrzydzeniem podczas patrzenia w lustro w przymierzalni.
                        na serio, dopiero jak schudłam, to nawet z przyjemnością patrzyłam
                        na siebie w tych koszmarnych lustrach w H&M pokazujących człowieka
                        od każdej strony. pomijając jeden aspekt ;) ale teraz znowu utyłam
                        ździebko i znowu wszystko pójdzie się paść.
                        no i napisałam, że ok o ile to by było od pasa w górę, czyli tak jak
                        w galerii :P
                        • agafka88 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:58
                          Kuraiko, wiesz co, chętnie bym Cię poznała osobiście, a napoczątek bym Cię mocno
                          kopnęła :P Twoje zdjęcia od pasa w dół też widziałam (oczywiście nie w bieliźnie
                          ;)) i w dalszym ciągu chciałabym zobaczyć osobę o Twojej figurze w takiej sesji.

                          Wiem, ze ocenić siebie pozytywnie jest czasami trudno, ale w końcu trzeba siebie
                          pokochać, od razu życie łatwiejsze :)

                          Jeszcze 1,5 roku temu ważyłam 52kg przy wzroście 170cm, teraz ważę jakieś 10
                          kilo więcej i bardziej się sobie podobam, niż wtedy. Po prostu dojrzałam :)

                          A wiesz co jest najlepsze? te 10 kio temu, też znajdywały się osoby, które
                          próbowały mi wmówić, że powinnam schudnąć. Ale ja się takimi ekstami nie
                          przejmowałam, bo zawsze znajdą się osoby, które swoje kompleksy próbują zgonić
                          na nas...
                          • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 02:00
                            "Twoje zdjęcia od pasa w dół też widziałam (oczywiście nie w
                            bieliźnie" - fakt, zapomniałam ;))))))

                            ano racja - zawsze jakieś czuby się znajdą, pewnie wg nich powinnać
                            ważyć 45 O____o masakra
                            • agafka88 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 02:07
                              i jeszcze trzeba pamiętać, że wśród internetowych krytyków kobiecego ciała w
                              necie najwięcej jest nastoletnich chłopców, którzy:
                              1) w życiu nagiej kobiety na żywo nie widzieli
                              2) w życiu kobiety nie dotknęli i pewnie długo jeszcze tego nie zrobią

                              A w realu jak w realu - daliby się zabić za kobiety, które w internecie tak
                              ochoczo krytykują
                              • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 02:13
                                tak... ja takich określam słowem na "k" odnoszącym się do pewnej
                                czynności, ale nie chciałam na forum pisać ;)
                                najśmieszniejsze są oceny biustów. laska daje foto normalnego biustu
                                (abstrahuję od oceny jej postępowania), a tacy kolesie piszą, że
                                mały, obwisły i za bardzo na boki, mimo że biust jest po prostu
                                normalny, zazwyczaj przeciętny. no ale to pokolenie wychowane na
                                pornosach i playboyach.....
                  • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:35
                    Moją faworytką jest Sophie Dahl:
                    www.judgmentofparis.com/Sophie.htm
                    Nawet mam z nią maluuuutkie podobieństwo. ;-)
                    • masza.s Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:37
                      Tylko ona schudła...
                      Ale fakt, jest b apetyczna. Czy ona nie miała tez rudych włosów?
                      Ja podobno wyglądam jak ruda Scarlett, ale to kłamstwo, daleko mi ;)
                      • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:48
                        Masza, uwielbiam Cie i mam nadzieje, ze kiedys bede miec taka jak Ty corke :)))
                        Mi z kolei z urody najblizej do pan z obrazow prerafaelitow, Waterhouse'a
                        glownie - jak wyslalam ten obrazek mojemu mezczyznie, to byl przekonany, ze cos
                        komibnowalam, zeby bylo podobienstwo ;)
                        www.jwwaterhouse.com/view.cfm?recordid=38 . Jak mam dobry dzien, to tak:
                        www.jwwaterhouse.com/view.cfm?recordid=98 ( w obu przypadkach panie maja
                        sto razy zgrabniejsze nosy, zeby nie bylo :)). Figura - troszke gorsza Monica
                        Bellucci. Mi sie podoba :)
                        www.nitrolicious.com/blog/wp-gallery/0806/rouge_dior/monica_bellucci_dior.jpg
                        • masza.s Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:54
                          No to super, prerafaelici to jest to. No i rudości! Poza tym masz chyba taką
                          ponadczasową urodę. A "trochę gorsza Monica Bellucci" musi być świetna.
                          Córki jak ja nie życzę, życzę fajniejszej, ale bardzo mi miło. ;)

                          Dobra, idę spać. Dobranoc wszystkim. :)
                    • plica Re: I znow ja :(( 13.12.08, 21:44
                      pierwszalitera napisała:

                      > Moją faworytką jest Sophie Dahl:
                      > www.judgmentofparis.com/Sophie.htm
                      > Nawet mam z nią maluuuutkie podobieństwo. ;-)

                      o. figura swietna. ale dla mnie chyba troche za w stylu blond :)
                  • daslicht A ja bym się chętnie umówiła... 13.12.08, 01:42
                    z Laetitią:
                    blog.rogersradiointernet.com/docandwoody/files/2008/07/laetitia_casta_sexy_bikini_sex_9.jpg

                    i oczywiście z Ditą:
                    stupidcelebrities.net/wp-content/2540.jpg
                    teraz, zaraz
                    :))))
                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:43
                    ja wizualnie preferuję "patyki", ale w normalnym życiu raczej
                    przeciętnej postury dziewczyny. z tym, że przeważnie szczuplejsze
                    ode mnie.
                    te, które wkleiłyście mi się nie podobają ;)))
                    Samantha jest lepsza :PP
                    www.literaryillusions.com/photos/celebs/Samantha_Ronson.jpg
                    tnij.org/ciin
                    a co ciekawe w bikini ma fajniejszą figurę niż jej dziewczyna
                    Lohan :P
                    • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:51
                      kuraiko napisała:

                      > Samantha jest lepsza :PP

                      I coś takiego jest dla ciebie ideałem kobiety???? Nic dziwnego, że masz problemy ze swoją figurą. To jakiś psychiczny masochizm, to co uprawiasz. ;-) Ja do zachwycania szukam sobie kogoś, kto wygląda trochę jak ja. Chyba lepiej na tym wychodzę. ;-)
                      • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:52
                        nie, ja na nią lecę fizycznie, to troszkę co innego :P
                        przeczytaj mojego posta poniżej :P
                        • pierwszalitera Re: I znow ja :(( 13.12.08, 02:01
                          Nie wiem jak się patrzy z lesbijskiego punktu widzenia, jestem na wskroś hetero, ale jeżeli chodzi o podnietę, to najbardziej kręci mnie moje własne, miękkie ciało. ;-) Inne mają tylko znaczenie estetyczne i wychudzone kobiety nie są dla mnie ładne. Przepraszm wszystkie szczupłe z natury, sama byłam wcześniej chudziutka i płakałam, gdy mama wciskała mnie w sukienkę. Miałam nogi jak patyki z wystającymi kolanami jak u anorektyczki, chociaż jadłam jak robotnik fizyczny. Nigdy więcej nie chcę tak wyglądać!
                          • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 02:05
                            mój lesbijski punkt widzenia jest inny niż obiektywny "kobiecy"
                            punkt widzenia. tak samo podobają mi się głównie chudzi mężczyźni,
                            chociaż tu mam mniejszą rozbieżność niż w ocenie kobiecego ciała.
                            powiedzmy, że na ulicy, czy w na zdjęciu (ubranym) w necie prędzej
                            zwrócę uwagę na laskę taką jak Samantha. obiektywnie jednak za
                            atrakcyjne kobiece ciało uznaję laski, które mają "tu i tam", ale
                            raczej nie mogą mieć np wałków na brzuchu. powiedzmy podobają mi się
                            takie, jak ja bym chciała sama wyglądać.
                            a w sensie seksualnym prawie zawsze inne.
                            no i poza tym. jeśli podoba mi się jakaś laska na ulicy, to chyba
                            wiadomo, że nie wiem jak wygląda w bikini ;)
                            • daslicht Re: I znow ja :(( 14.12.08, 02:29
                              A mój lesbijski punkt widzenia faworyzuje właśnie wymienione wczoraj
                              przeze mnie Ditę czy Laetitię i ogóle zdrowe panie wąskie w talii z
                              konkretnym cyckiem :P Żeby nie było, że "lesbijski punkt widzenia"
                              to obowiązkowo "chude chłopakowate". Na Samanthę Ronson w życiu bym
                              nie poleciała, na Lindsay zresztą też nie, bo śmierdzi :/
                              • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 03:41
                                Lindsay mi się nie podoba, mimo że ma więcej ciała niż Samantha. jak
                                zobaczyłam obie w bikini to byłam zaskoczona, że Lindsay ma mniej
                                kształtną figurę.
                    • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:51
                      i oczywiście panie z Ladytron
                      www.wolvescivic.co.uk/uploads/Galleries/submitted/200783121599-Ladytron.jpg

                      z tym, że....
                      akurat w takich przypadkach ja patrzę z lesbijskiego punktu widzenia.
                      jak mam ocenić wygląd kobiety tak całkowicie obiektywnie, to
                      oczywiście podobają mi się laski co mają więcej ciała.
                      ale jak patrzę na nie jako "obiekty" to już mam inne typy ;)
                    • plica Re: I znow ja :(( 13.12.08, 21:51
                      a kojarzysz taka laske Shane z serialu o lesbijkach? wlasnie taki chudo patyk strasznie atrakcyjny
                      np tu:
                      blogs.warwick.ac.uk/zoupeng/entry/manipulated_by_the/
                      • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 02:19
                        mmmmmmmmmmm troszkę za mocną ma szczękę, ale poza tym jest bardzo
                        fajna ;))))))))
                        images.askmen.com/galleries/actress/katherine-moennig/pictures/katherine-moennig-picture-1.jpg

                  • tfu.tfu masza :D 13.12.08, 12:54
                    jesteś jak mój Luby ;) on też uważa, że pełna figura to jest to (szczęściara ze
                    mnie ;))
                    • kuraiko Re: masza :D 13.12.08, 20:58
                      mój też tak uważa :PPP
                  • plica Re: I znow ja :(( 13.12.08, 21:41
                    > To TY ulegasz KANONOWI i waga nie świadczy o tym, czy ktoś jest kaszalotem czy
                    > nie. Wagę należy trzymać dla zdrowia, nie dla urody. Ja wolę takie kobiety:
                    > www.curvystyle.com/Crystal.jpg ( mmm, ideał, gdybym się miała
                    związać z
                    > kobietą to taka :) ) To też ona:
                    > images.fashionmodeldirectory.com/model/000000125303-Crystal_Renn-thumb.jpg
                    i
                    > to img75.imageshack.us/img75/6640/curvywomancrystalrenn407tb.jpg
                    > Pomijając za mały stanik, ta dziewczyna jest cudowna. Gdybym była lesbijką,
                    > umówiłabym się z nią natychmiast...a właściwie to umówiłabym się z nią teraz.
                    >


                    ach tez uwielbiam te babeczke! schrupalabym ja w calosci :)
                • plica Re: I znow ja :(( 13.12.08, 21:39
                  > hahah od 6 i więcej to zuo? xD przy moim wzroście waga 50+ to już
                  > kaszalot.... :P

                  jak bys byla wysportowana i miala kupe miesni, to nie.
                  • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 02:14
                    to jednak jestem kaszalotem? O_______________o
                    ja to pisałam ironicznie. przy moim wzroście naturalna waga przy
                    której dziewczyna wygląda "do rzeczy" to jakieś 49-59kg, w każdym
                    razie nadwaga zaczyna się bodajże od ok 61kg.
                    • plica Re: I znow ja :(( 14.12.08, 13:49
                      w każdym
                      > razie nadwaga zaczyna się bodajże od ok 61kg.

                      nie nie zaczyna sie. miewam tyle czasem z wieczora, i absolutnie nie mam nadwagi. nawet cwierci nadwagi :)
                      • kuraiko Re: I znow ja :(( 14.12.08, 19:01
                        plica -----> mam na myśli BMI ;) przy moim wzroście nadwaga zaczyna
                        się pomiędzy 61 a 62kg mniej więcej. i tu oczywiście mam na myśli
                        przeciętną osobę, nie sportsmenkę.
                • madzioreck Kaszalot?! 16.12.08, 17:12
                  Ja mam 172 cm wzrostu i ważę ok. 83 kg, i absolutnie nie czuję się i nie
                  wyglądam jak kaszalot :/
              • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:14
                nie no, czasem po prostu podejście do własnego ciała. nie potrzebuję
                wgapiania się w modelki, żeby się wstydzić pokazać w komplecie
                bielizny obcym ludziom. zanim schudłam nie mogłam nawet patrzeć na
                siebie w lustrze w przebieralni, teraz trochę lepiej, ale nadal nie
                mogę tego uznać za ładne. jeśli się samemu do tego nie dojdzie, to
                należy się katować?
                ja sobie nie wyobrażam zgodzić się na taką sesję, bo inne osoby chcą
                i wywierają na mnie nacisk. tzn wpędzić się w złe samopoczucie, dla
                cudzego dobrego samopoczucia - no way.
                ja znam doskonale uczucie wstydu, niektórzy po prostu tego nie
                zrozumieją, że dla niektórych to jest bariera nie do pokonania.
                • masza.s Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:20
                  No dobrze, ale sesja była częścią tego konkursu. Jeśli nie chcesz sesji jako
                  wygranej, to idiotycznie jest konkurować, bo konkurs nie był tylko promocją
                  wybranego sklepu.
                • daslicht Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:21
                  Wtedy należy uczciwie sobie powiedzieć "Nie dam rady wystąpić na
                  sesji, nie biorę udziału w konkursie". Ja sobie uczciwie
                  powiedziałam "Nie dam rady z czystym sumieniem lizać zadka
                  Panaszkom, które musze przerabiać, nie biorę udziału w konkursie".

                  To nie była akcja charytatywna pt "rozdajemy bieliznę ubogim" tylko
                  w jakiś sposób promowanie naturalnej sylwetki i dobrze dobranej
                  rozmiarówki (niestety tylko do G, ale zawsze coś). Pazerne flądry
                  popsuły jako-taką ideę konkursu i w rezultacie wszyscy gie z tego
                  mamy :/
                  • pitupitu10 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 12:45
                    >
                    > To nie była akcja charytatywna pt "rozdajemy bieliznę ubogim" tylko
                    > w jakiś sposób promowanie naturalnej sylwetki i dobrze dobranej
                    > rozmiarówki (niestety tylko do G, ale zawsze coś). Pazerne flądry
                    > popsuły jako-taką ideę konkursu i w rezultacie wszyscy gie z tego
                    > mamy :/

                    Nie, daslicht, konkurs nie miał na celu promowania takiej czy innej sylwetki,
                    tylko promocję SKLEPU! Po to właśnie urządza się konkursy - żeby więcej osób
                    weszło na stronę, pooglądało staniki, żeby marka sklepu stała się bardziej
                    rozpoznawalna. Cała "ideologia" jest dodawana po to, żeby sklep był odbierany
                    jako bardziej przyjazny, dobrze się kojarzył, nieważne czy chodzi o Brastop,
                    Bravissimo czy Bellissimę. Jeśli w regulaminie konkursu nie było zapisu o tym,
                    że udział w sesji jest obowiązkowy (a z tego co tu czytam to tak właśnie było),
                    to nie można mieć do nikogo pretensji, że z tej nagrody zrezygnował. Nazywanie
                    kogoś z tego powodu "pazernym" jest dla mnie niekulturalne i całkowicie się z
                    tym poglądem nie zgadzam. To nie była żadna akcja społeczna, tylko konkurs.
                    Rozumiem, że wiele osób jest rozczarowanych, ale chyba przywiązujecie do tego za
                    dużą wagę.
                    • daslicht Re: I znow ja :(( 13.12.08, 15:11
                      Oj wiem przecież :)))
                      "My promujemy prawdziwe, naturalne kobiety a nie lale. Mamy rozmiar
                      na każdą. Kupujcie u nas!".
                      Nie bój się, aż tak głupia nie jestem :P

                      Ale wolę takie akcje niż "spadaj wielorybie, schudnij 30 kilo i może
                      wtedy fotoszop ci pomoże". W Bellissimie i tak nic nie kupię (bo dla
                      nich z kolei jestem zbyt chuda lub zbyt cycata), ale fajnie
                      popatrzeć na normalne dziewczyny w dobrych stanikach.
                    • joankb Re: I znow ja :(( 13.12.08, 19:58
                      Nie było zapisu w regulaminie, że udział w sesji jest obowiązkowy. Dobrze
                      dziewczyny zrobiły :)).
                      Na drugi raz chyba trzeba rozgraniczyc - zadowolenie ze stanika rzecz inna, chęć
                      pokazania się PUBLICZNIE w tym staniku, rzecz druga.
                      Bellissima ma chyba i takie i takie klientki.
                      Gdyby sesja była bardziej prywatna, mniej promująca sklep i wymuszająca
                      publikację zdjęć - może bym się z Wami zgodziła.
                      Wybór organizatora, trzeba było napisać wyraźnie, że sesja jest obowiązkowa.
                      Dla mnie porażka, ja zrozumiałam regulamin właśnie tak, nie brałam udziału
                      właśnie z tego powodu - i poczułam się niechcianą klientką/recenzentką. Za dużo
                      chcieli naraz.
              • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:22
                Daslicht:) Ja akurat nie mam kompleksow i lubie siebie, chociaz znam swoje
                niedoskonalosci:) I wiem, ze jestem proporcjonalna i czasem bardzo ladnie
                wygladam :) Problem w tym, ze dla wiekszosci wlasnie 168/65 to "pulchnosc" i
                inne takie:) A szerokie uda sa obrzydliwe :) Taka sesja moglaby pokazac, ze
                jednak nie :)))
                • kuraiko Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:29
                  klymenystra ----> zawsze znajdą się jakieś oszołomy ;) pamiętacie
                  dziewczynę z Wonderbra? czytałam komentarze brytyjskich (?)
                  internautów. że jest gruba (!), jakiś komentarz pod notką na
                  Balkonetce, że takie grube (!!) dziewczyny nie powinny reklamować
                  bielizny.
                  na pewno i takie głosy by się pojawiły. niektórzy mają tak narąbane
                  w głowie, że nie zmieniłoby to ich sposobu postrzegania ciała,
                  chociażby modelka była prześliczna, mega seksowna itd....
                  • klymenystra Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:32
                    Pamietam - a oszolomow to ja czniam :) Nie tylko w necie ;)
                  • semele2 Re: I znow ja :(( 13.12.08, 01:51
                    Długo pozwalałam sobie wmawiać różnej maści oszołomom, że jestem wielorybem, na
                    którego nie da się patrzeć. Nigdy więcej. Zawsze się komuś nie spodobasz. Nie ma
                    wzorca kobiety w Sevres.
            • jolka-pol-ka Re: I znow ja :(( 15.12.08, 20:15
              Klymenystro! Siostro wagowo-biustowo-wzrostowa! Toż my jednakie! Ja
              w swoim środowisku uchodzę za szczuplaka :)
    • masza.s potrzebuję kilku zapewnień ;) 12.12.08, 11:09
      1. Mój lab z biologii będzie wspaniały, napiszę go i powalę nauczyciela jego
      głębią. Albo przynajmniej zaliczę na korzystną ocenę.
      2. Lekarze są durni i nie mam głupiej choroby kręgosłupa. Ale ten lekarz na
      pewno jest akurat durny.
      3. Wcale nie boli mnie jajnik/wyrostek, choć i tak to sprawdzę.
      4. Moje mock exams z polskiego, angielskiego i historii były świetne.
      5. Matematykę napiszę genialnie.
      6. Biologię napisałam 2 h temu - zalicz i to na więcej niż 4
      7. Nie utyłam.
      8. Znajdę cholerstwo, co mnie uczula i przez które się drapie i rozorałam sobie
      cały dekolt.
      9. Moja mama nie wpadnie w stan depresyjny w święta, a ja spędzę je nawet miło
      ( to najważniejsze)
      10. Zero awantur.

      No, to wszystko. Już mi lepiej. W zasadzie nie potrzebuję już zapewnień,
      wizualizacja mi pomogła. ;)
      • plica Re: potrzebuję kilku zapewnień ;) 12.12.08, 20:10
        mowisz masza, ze to działa. dobra

        1. wyśpię się wreszcie.
        2. nakicham na świąteczne porządki. one są naprawdę nieistotne i tylko wkurzają a w ogóle to kto powiedział, ze nie może ich zrobić mąż.
        3. wcale nie muszę siedzieć u rodziców na świeta przez wszystkie moje wolne dni.
        • kuraiko Re: potrzebuję kilku zapewnień ;) 12.12.08, 23:21
          ;)
          jutro uda mi się wstać przynajmniej o 13.
          (to w zasadzie wystarczy :P)
          aaa
          i jeszcze
          nie będzie mnie jutro boleć wątroba
          • plica Re: potrzebuję kilku zapewnień ;) 13.12.08, 19:21
            hihaaaa! udalo sie, pierwsze spelnione. wstalam o 15.30 :)
            • kuraiko Re: potrzebuję kilku zapewnień ;) 13.12.08, 20:58
              a mnie się nie udało ;)
      • mauzonka Re: potrzebuję kilku zapewnień ;) 13.12.08, 00:04
        Masza, jak słyszę "mock exams" to do razu widzę ajbika. Też jesteś ajbiczką?:)

        I oczywiście przyłączam się do zapewnień:)
        • masza.s Re: potrzebuję kilku zapewnień ;) 13.12.08, 00:55
          Taaaaak!
          Och, wreszcie ktoś, kto rozumie. :)
          • mauzonka :))) 13.12.08, 01:23
            O jak miło!
            Kłania się numer D-0704-029, 2001/2003. "Jakie bierzesz egzaminy?" Mówią tak u was?:)
            • masza.s Re: :))) 13.12.08, 01:27
              Nie, nie za bardzo. Ja dopiero w IB1 jestem, ale po pre-IB.
              Jeśli chodziło Ci o przedmioty, to mam:
              polish A1 HL
              english A2 HL
              history HL
              philosophy HL
              biology SL
              math studies (hehehe) SL

              i jest nieźle ;)
              • mauzonka Re: :))) 13.12.08, 01:49
                A też 0704? Tak z ciekawości pytam:)

                Też miałam cztery haje:)
                polish A1 HL
                english A2 HL
                geography HL
                mathematics HL
                philosophy SL
                chemistry SL
                i TOK, rzecz jasna.
                I jak sobie ajbi przypominam, to mi się łezka w oku z tęsknoty za tymi złotymi latami kręci:)
                • masza.s Re: :))) 15.12.08, 16:47
                  A jaka to szkoła? ;)

                  Moja to 001531

                  Wow, matma HL. Nienawidzę matmy ;) a moje HL mi pasują. Fajnie jest, choć
                  ciężko... i nienawidzę labów :)
    • kuraiko a ja i tak się od jutra odchudzam ;))) 14.12.08, 02:23
      jak zwykle od jutra. zażyłam już dzisiaj wysiłku fizycznego w
      postaci wtaszczenia sama dużego dywanu na piętro i przez mój pokój.
      jak zwykle, kiedy siedzę sama cały łikend czuję się gruba i
      nieatrakcyjna (no wiecie, stary dres, tłuste włosy), rady w
      stylu "umaluj się, ubierz wystrzałowo, idź z kumpelą na imprezę" to
      nie dla mnie, bo na imprezy trzeba kasy :P a ja w sumie nie mam
      ochoty się spotykać z pewnymi osobami.
      tak więc od jutra się odchudzam, bo 2cm więcej w biodrach i 3 (oby
      tylko) więcej w talii bardzo mnie wkurzają ;/
      • turzyca Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:01
        kuraiko napisała:

        > jak zwykle, kiedy siedzę sama cały łikend czuję się gruba i
        > nieatrakcyjna (no wiecie, stary dres, tłuste włosy), rady w
        > stylu "umaluj się, ubierz wystrzałowo, idź z kumpelą na imprezę" to
        > nie dla mnie, bo na imprezy trzeba kasy :P a ja w sumie nie mam
        > ochoty się spotykać z pewnymi osobami.

        Umyj sie, ubierz sie atrakcyjnie, umaluj sie, uczesz sie, zaloz bizuterie.
        Najlepiej od razu po obudzeniu. I tyle. Czlowiek sie zupelnie inaczej czuje,
        zupelnie inaczej o sobie mysli i zupelnie inaczej zachowuje (np. w kwestii
        magicznego przyciagania przez lodowke), gdy wyglada tak, ze moze na siebie z
        przyjemnoscia spojrzec w lustro. Nie mowie, zeby po domu biegac w szpilkach,
        gorsecie i mini, ale zeby nie pozwalac sobie na rozlazlosc.
        • agafka88 Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:07
          ja po prostu nienawidzę w domu chodzić w jakichśtam ciuchach "domowych". Znam
          wiele osób, które po przyjściu do domu przebierają się w pidżamy/dresy/tshirty.

          A ja zawsze chodzę po domu tak, że w każdym momencie mogę wyjść i pokazać się
          bez problemu ludziom. Po prostu chodzę ubrana tak, że podobam się sobie - bo to
          dla siebie się ubieram i nie widzę powodu, żeby po domu chodzić w ciuchach,
          które mi się nie podobają ;P.
          • klymenystra Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 11:32
            Ja tak nie daje rady. Ciuszki i biuzteria, w ktorych sie czuje super poza domem,
            w domu zaczynaja mnie uwierac :)))) Ale mam fajne spodnie, niby od dresu, ale
            biodorowki i szwedy :) I do tego bluza albo top, jak jest cieplej i wygladam
            przyzwoicie. Co innego rozciagniety brudny dres, albo nieksztaltny tshirt :)
        • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:19
          hmmm a ja po prostu lubię siedzieć w domu w ciepłych i wygodnych
          ciuchach, które (co najważniejsze) mogę narazić na zapaćkanie
          nieczystościami świnek (z tego powodu czasem zmieniam bluzkę dwa
          razy i to świeżą :/). biżuterię też zawsze ściągam po przyjściu do
          domu, bo po prostu mi niewygodnie. jedyne na co mogłabym się zdobyć,
          to pomalować sobie usta ;))))
          • turzyca Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:26
            Wiesz, wygodnie to nie to samo co stary dres i przetluszczone wlosy. Wygodnie
            nie oznacza niechlujnie. A taka niechlujnosc ciala przeklada sie jakos na
            niechlujnosc umyslowa i czlowiek tak gnusnieje i nie ma powodow do
            samozadowolenia i jakos zaczyna do wszystkiego byc zniechecony.
            Chodzi o to, zeby sie w ciagu dnia, im blizej pobudki, tym lepiej, doprowadzic
            do ludzkiego stanu - umyc, ubrac sie, patrzac przy tym w lustro, uczesac i w
            ogole zadbac o siebie, faceci streszczaja to wszystko okresleniem "ogolic sie".
            To naprawde dziala.
            • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:27
              tylko ja "od zawsze" chodzę po domu w starym dresie :DDD i tak mi
              najwygodniej. mam owszem "lepsze" spodnie, stare dżinsy, ale mi
              niewygodnie w nich siedzieć.
              muszę po prostu kupić nowy dres, ale nie robią już takich fajnych
              jak 10 lat temu :PPP
              • turzyca Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:37
                To moze czas zmienic nawyki?


                A w ciasnych spodniach, a szczegolnie dzinsach, faktycznie niewygodnie siedziec.
                Ale przeciez to nie jedyne rozwiazanie. Mozna sobie kupic fajne luzniejsze
                spodnie. A ja ma wlasnie na sobie dluga, miekka, ciepla spodnice, wygodna
                niesamowicie, a w lustrze milo na siebie popatrzec.
                • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:46
                  mama chce wyrzucić moje stare dresy (mam dwie pary, jedne są
                  koszmarnie przetarte), ale ja się nie dam, dopóki nie kupię
                  nowych ;) problem w tym, że teraz są dresy bez ściągaczy na dole i w
                  takich najzwyczajniej zimno mi w łapki, a jak siedzę np po turecku
                  to jakoś głupio się podwijają... może takie ze ściągaczami mają
                  Bułgarzy na targu, trzeba będzie obczaić...
          • plica Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 13:51
            kuraiko, to moze umyj chociaz te włosy :)
            • psuj-ka Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 14:11
              umyj włosy koniecznie. ja jak widzę siebie z tłustymi włosami (a że mam jasny blond to bardzo widać), to zastanawiam się co to za potwór w lustrze :D poza tym nigdzie nie wychodzę - "bo mam brudne włosy". umycie włosów nic nie kosztuje, dużo czasu nie zabiera, a od razu się człowiek lepiej i ładniej czuje ;)
              • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 18:52
                staram się włosów nie przemęczać, tak jak Bridget Jones ;)
                ale tak czy owak muszę je myć co dwa dni, nawet jakbym siedziała non
                stop w domu, bo inaczej dostaję łupieżu :/
                "tłuste włosy" - to może takie bardziej obrazowe miało być, bo ja
                mam taką fryzurę, że po jednym dniu tak tragicznie to nie wygląda...
                • plica Re: Dam Ci lepsza rade 15.12.08, 22:17
                  > staram się włosów nie przemęczać, tak jak Bridget Jones ;)
                  > ale tak czy owak muszę je myć co dwa dni, nawet jakbym siedziała non
                  > stop w domu, bo inaczej dostaję łupieżu :/
                  > "tłuste włosy" - to może takie bardziej obrazowe miało być, bo ja
                  > mam taką fryzurę, że po jednym dniu tak tragicznie to nie wygląda...

                  ale mycie wlosow nie meczy :) moze lepiej je potamosic troche niz unikac w domu luster z ich powodu.
                  ja tam myje codziennie. bo 1. ladniej wygladam w umytych 2. prawie codziennie mam cos sportowego wiec sa spocone.
        • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 03:26
          nawet jak przychodzi do mnie facet to się nie maluję (raz na ruski
          rok przypudruję nos), nie zakładam biżuterii, a ciuchy zakładam
          takie, żeby nie zamarznąć ;)
          nigdy nie rozumiałam lasek, które na forach opisywały, że po domu
          chodzą w pełnym makijażu i zawsze zrobioną fryzurą, żeby się nie
          przestać podobać mężowi O____o
          ja zawsze po powrocie do domu zmywam makijaż, im mniej makijażu tym
          lepiej dla skóry (zwłaszcza jeśli jest w miarę czyste powietrze, bo
          wiadomo że np w środku miasta podkład czy puder chronią przed
          zanieczyszczeniami).
          • semele2 Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 10:28
            Oj, bo to metafora była. Ja też się nie maluję, jak do mnie facet przychodzi, bo
            ja nie przepadam za makijażem, a TŻ się boi do mnie podejść, jak jestem
            umalowana ("Nawet mnie nie dotykaj twarzą, bo na pewno ci coś rozmażę, pobrudzę
            czy coś!") ;). Po prostu zrób coś, żeby się poczuć atrakcyjnie. A jak Ci głupio
            po domu chodzić w takich ciuchach, to buty na nogi i śmigaj na spacer. Sama albo
            z koleżanką, wszystko jedno.

            Swoją drogą ja sobie powtarzam, że się powinnam odchudzić te 3-4 kilo. Ale
            jedzenie jest takie dobre... Może w końcu namówię Mamę na basen?
            • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 18:54
              ja chyba pójdę na lodowisko z dobrą koleżanką, ale muszę obczaić
              jakieś godziny w których jest najmniejsze prawdopodobieństwo
              spotkania dużej ilości gimnazjalistów, którzy śmigają, szydzą z
              innych, popychają itd. ;) do tego cena zabójcza - bilet normalny 7zł
              O_o
              • semele2 Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 19:15
                O, i to jest bardzo fajny plan. W życiu tak nie schudłam, jak wtedy, kiedy raz w
                tygodniu całą bandą chodziliśmy na łyżwy :).
                • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 19:22
                  heh... ja nie jeździłam kilka lat, koleżanka tak samo xD a wcześniej
                  moje umiejętności ograniczały się do żółwiowego tempa i trzymania
                  się bandy prawie cały czas... najgorsze było to, że uczyłam się na
                  pożyczonych łyżwach, które były ostre i wyrobione, potem dostałam
                  nowe i masakrycznie się na nich jeździło, takie tępe :/
                  poza tym było mi smutno, bo chodziłam z koleżankami, które dobrze
                  jeździły i one zaliczały już drugie okrążenie, podczas kiedy ja
                  byłam w połowie pierwszego. więc odechciało mi się chodzić na
                  lodowisko, także dlatego że - wkurzający smarkacze, badziewna muzyka
                  jakiej nie znoszę, lodowisko na świeżym powietrzu więc zimno i
                  niewygodnie w zimowym ubraniu.
                  być może teraz zmienię zdanie...
          • pierwszalitera Re: Dam Ci lepsza rade 14.12.08, 14:36
            kuraiko napisała:

            > ja zawsze po powrocie do domu zmywam makijaż, im mniej makijażu tym
            > lepiej dla skóry (zwłaszcza jeśli jest w miarę czyste powietrze, bo
            > wiadomo że np w środku miasta podkład czy puder chronią przed
            > zanieczyszczeniami).

            Stare bajki ze szkodliwością make upu. ;-) Ja maluję się od lat codziennie, nie wyobrażam sobie wyjść gdzieś bez i naturalnie nie zmywam aż do wieczora, bo częste mycie twarzy, też nie jest aż takie dobre. Tylko, że mój makijaż to nie jest malunek wojenny z dużą ilością koloru, pasuje nawet do dresu. ;-) Lubię sprawiać wrażenie zadbanej, to niesłychanie podnosi własne samopoczucie i z podobaniem się facetowi nie ma nic wspólnego. Rozmymłany wizerunek, to dla mnie rozmymłany nastrój. Takie rzeczy przechodzą tylko w filmach i nawet tam kobiety są umalowane, tylko, że nie widać i rozchłestane szlafroki mają zwykle dopasowane do koloru cery. ;-)
            • balbina_alexandra Re: Dam Ci lepsza rade 15.12.08, 12:56
              Podpisuję się oburącz pod tym co napisała Pierwszalitera. Rany jak mnie irytują
              te gadki o szkodliwości makijażu... może 50 lat temu to była prawda, ale dziś...
              współcześnie uważa się że lekki makijaż jest wręcz polecany w naszym silnie
              zdegenerowanym środowisku naturalnym bo stanowi dodatkową warstwę ochronną. Ja
              tez maluję się codziennie, delikatnie, dla siebie, lubię to :) i nawet teraz
              leżąc w łóżku, złożona niemocą mam czyste i ułożone włosy i ładną piżamkę.
              Makijażu nie mam :)
              Nie powiedziałam nigdy głośno - nie odważyłabym się - ale dla mnie właśnie
              nieporządny wygląd jest odzwierciedleniem nieporządku gdzieś w środku... ot
              takie subiektywne odczucie.
          • madzioreck Re: Dam Ci lepsza rade 16.12.08, 18:41
            kuraiko napisała:

            > nawet jak przychodzi do mnie facet to się nie maluję (raz na ruski
            > rok przypudruję nos), nie zakładam biżuterii, a ciuchy zakładam
            > takie, żeby nie zamarznąć ;)
            > nigdy nie rozumiałam lasek, które na forach opisywały, że po domu
            > chodzą w pełnym makijażu i zawsze zrobioną fryzurą, żeby się nie
            > przestać podobać mężowi O____o

            A ja nie rozumiem, czego tu nie rozumieć...? Nie biegam po domu zawsze ze
            zrobionymi włosami, ale maluję się i staram się wyglądać ładnie również w domu,
            dla siebie, bo lubię, i dla męża, cóż w tym złego? Ja z kolei nie rozumiem
            kobiet, które w domu wskakują tylko w dresy i co tam jeszcze.
        • luliluli Re: Dam Ci lepsza rade 15.12.08, 09:09
          >Nie mowie, zeby po domu biegac w szpilkach,
          > gorsecie i mini, ale zeby nie pozwalac sobie na rozlazlosc.

          a ja to polecam:D gotowanie w ponczochach, gapienie się w TV w
          przezroczystym komplecie bielizny, chodzenie po domu w krótkich
          spódniczkach (poza domem niet:P)
          Od razu się nastrój polepsza:D albo pacnąć sobie superseksowny
          makijaż tylko po to, żeby przechodząc obok lustra, móc zerknąć w
          lustro i się ucieszyć (lepsze niż odkrywanie kolejnych
          rozstępów/fałdek/innych straszydeł:)
          działa w wielu innych dziedzinach życia - zjeść obiad podany po
          królewsku w zwykły dzień tylko "dla jaj" - mmmm, wszystko lepiej
          smakuje:D
          • nanah pięknie pachnieć:) 15.12.08, 11:55
            Ja mam inny sposób przeciw gnuśnieniu w domu. Nawet, jeśli strój jest
            dresowowo-domowo-piżamowy (bo wygodniej, bo jestem chora...), biorę miłą kąpiel,
            spinam sobie ładnie włosy, nakładam krem nawilżający i skrapiam którymś z
            ukochanych zapachów, albo kilkoma na raz w różnych miejscach i od razu mi
            lepiej:) i w wersji domowej można się czuć wyrafinowanie! Na mnie najlepiej
            działają ukochane Hot Couture edp:)
          • kuraiko Re: Dam Ci lepsza rade 15.12.08, 17:19
            :DDD u mnie chodzenie po domu w takim stroju bardzo szybko
            skończyłoby się przeziębieniem xD no a nawet jakby było ciepło, to
            przy ojcu tak trochę nie teges xD
            niestety u nas trzeba się ubierać ciepło, w sumie mnie nie brakuje
            swetrów, ale nie lubię siedzieć w domu w czymś pod szyję, wolę
            rozpinane, a tu dwa gryzą, jeden za ciepły inny za cienki, paranoja.
            poza tym jak pisałam - muszą to być ubrania których mi nie żal
            pobrudzić. a małe paskudniki nie widzą różnicy czy to stary dres czy
            ładny sweterek xD

            chociaż sam pomysł jest dobry
      • kuraiko Re: a ja i tak się od jutra odchudzam ;))) 14.12.08, 18:58
        a tak na serio, to ostatnio jadłam dużo słodyczy (odwiedziny
        przyjaciółki, moje odwiedziny u przyjaciółki, mój facet zawsze
        przynoszący słodycze etc) i mnie zaczęła dwa dni temu boleć wątroba
        (chyba) :/ i stawiam na przeżarcie słodyczami, ogólne przeżarcie
        albo oliwę którą dodałam do pomidorów, a stała w lodówce i się
        zrobiła gęsta.
        zaciśnięcie pasa (przynajmniej w kwestii słodyczy) nie musi być złe.

        do tego - tak było mi miło jak schudłam i znajomi mówili "ładnie
        wyglądasz", "co zrobiłaś że tak schudłaś", a żadna osoba nie
        powiedziała "nie musiałaś się odchudzać, bo wcześniej wyglądałaś
        równie fajnie"... (no oprócz mojego faceta, ale jak wiadomo to "inny
        gatunek" xD tzn mój facet, bo za obcych się nie wypowiadam jako że
        zawsze wzbudzałam znikome zainteresowanie płci przeciwnej)
        • plica Re: a ja i tak się od jutra odchudzam ;))) 15.12.08, 22:20
          > do tego - tak było mi miło jak schudłam i znajomi mówili "ładnie
          > wyglądasz", "co zrobiłaś że tak schudłaś", a żadna osoba nie
          > powiedziała "nie musiałaś się odchudzać, bo wcześniej wyglądałaś
          > równie fajnie"... (no oprócz mojego faceta, ale jak wiadomo to "inny
          > gatunek" xD tzn mój facet, bo za obcych się nie wypowiadam jako że
          > zawsze wzbudzałam znikome zainteresowanie płci przeciwnej)

          ludzie juz tak maja. jak widza osobe ktora schudla, czuja sie w obowiazku pochwalic ja za ten "wyczyn" :)
          ja w takich sytuacjach odpowiadam z ubraną miną numer 5 pt. "zdziwienie" - ale co Ty wygadujesz? przeciez jak mialam troche wiecej ciała wygladalam rownie fantastycznie :)
          • kuraiko Re: a ja i tak się od jutra odchudzam ;))) 15.12.08, 23:34
            hmm co innego, jak ktoś schudł np ze stresu, a co innego, jak ktoś
            tak jak ja się nieudolnie odchudzał przez kilka lat ;)
            i tu można mieć zagwochę, czy dla tych osób naprawdę gorzej
            wyglądałam, kiedy byłam grubsza, czy też te które wiedziały że
            chciałam schudnąć po prostu chciały powiedzieć coś miłego, czy też
            rzeczywiście uznały za obowiązek, że trzeba coś powiedzieć. no bo
            część lasek które się odchudziły poczułaby się urażona "jak to,
            schudłam i nikt tego nie zauważył!!!" ;))))
            w każdym razie niedługo to może się zamienić w czas przeszły, bo
            zaczęłam wracać do starej wagi :(
            • plica Re: a ja i tak się od jutra odchudzam ;))) 16.12.08, 07:26
              > hmm co innego, jak ktoś schudł np ze stresu, a co innego, jak ktoś
              > tak jak ja się nieudolnie odchudzał przez kilka lat ;)

              dla kogos z zewnatrz nie ma az takiej roznicy. ludzie potrafia komplementowac mojego meza, ktory faktycznie sie odchudza i troche go to kosztuje. jak i moja mame, ktora schudla w wyniku choroby i operacji i wazy 41 kg ...
              w dzisiejszych czasach kazde odchudzanie jest odbierane jako zamierzone i jako element "szczęścia", dbania o siebie itd. naprawde nie wiem skad to sie bierze.
              • kuraiko Re: a ja i tak się od jutra odchudzam ;))) 16.12.08, 22:31
                nie nie ;) mnie chodziło o to, że osoba komplementowana może się nie
                czuć fajnie, jeśli schudła niezamierzenie, a osoba, która chciała
                schudnąć raczej się z komplementu ucieszy. to że ludzie przeważnie
                myślą, że ktoś schudł, bo się odchudzał, to raczej norma
    • tfu.tfu help! 16.12.08, 12:49
      błagam, powiedzcie, że ta grypa w końcu se pójdzie precz, a to, co mnie boli, to
      wcale nie jest angina! ja muszę tłumaczyć, a nie jojczyć :( szlag by to :/
      • joankb Re: help! 16.12.08, 12:54
        Pójdzie jak ją poleczysz trochę...Leczysz?
        • tfu.tfu Re: help! 16.12.08, 13:06
          dostałam antybiotyk z PL taki na 3 dni, już wyżarłam, leżeć nie mogę, bo pies
          chce najmarniej 3 razy dziennie na sikanie ;) więc u mnie z tym leczeniem jest
          tak se. do lekarza się tydzień próbuje dostać, bez efektów, błech.
          • joankb Re: help! 16.12.08, 13:31
            Wyżeranie antybiotyków, ot tak, bez badań, to najlepszy pomysł nie jest.
            Twoja bakteryjka okazała się pewnie oporna...
            A wszelkie babciowe sposoby - coby doczekać lekarza?
            • tfu.tfu Re: help! 16.12.08, 13:58
              antybiotyk miałam od lekarza, tyle że z pl ;)z babciowych sposobów najlepszym
              jest wyleżec, ale guma, nie da się, już na mnie czarne futrzaste stworzenie
              łypie, i pfff, trza się opatulić i wyleźć na ten deszcz :(
    • mokta jutro wyniki examu - apokalipsa... 16.12.08, 21:06
      Boja sie jak choroba. Ponad 60 osób z wizją warunku i ja ...
      • tfu.tfu Re: jutro wyniki examu - apokalipsa... 16.12.08, 21:21
        nie ma po co sie bać na zapas ;)
      • semele2 Re: jutro wyniki examu - apokalipsa... 17.12.08, 08:50
        Wczoraj nie zaglądałam na forum, zaglądam dzisiaj, więc chyba moje pocieszanie
        na niewiele się zda. Ale jestem ciekawa, jak Ci poszło, pochwal się, kiedy
        dostaniesz wyniku :).
        • agafka88 Re: jutro wyniki examu - apokalipsa... 17.12.08, 16:53
          semele, nie wiem czy zauważyłaś. Sheena na LB pisała, że nie dostała od Ciebie
          maila do Panache do korekty.
          • semele2 Re: jutro wyniki examu - apokalipsa... 17.12.08, 19:13
            Nie zauważyłam. Cholera, a ja tak siedzę i czekam z nadzieją na odpowiedź
            <ściana>. Gdzie mam wysłać? Może wlazło do spamu, ponoć gazeta tak czasem robi?
    • lawendowata Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 17.12.08, 18:48
      Proszę mnie wspierać duchowo, byłam dziś na rozmowie o pracę i dopiero przed
      wigilią się okaże, czy mnie przyjęli... mogło pójść lepiej, mogło pójść gorzej ;)
      • tfu.tfu Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 17.12.08, 18:50
        wspieram najmocniej jak potrafię! :)
      • lawendowata Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 23.12.08, 11:17
        Praca dostana :D
        • siamese67 Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 23.12.08, 11:24
          serdecznie gratuluję :-)
        • scarlet_agta Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 23.12.08, 11:29
          Super :D
        • madzioreck Re: Grupa wsparcia dla wszystkich, które go potrz 23.12.08, 19:23
          No to wspaniale :) Pochwal się jeszcze, jak się pracuje :)
    • mokta ręce opadaja... 17.12.08, 19:56
      Przyszłam na uczelnie z bijacym sercem i żoładkiem w gardle żeby usłyszeć, ze
      szanowny "profesor" sprawdzi examin po świętach...
      Wyjasniam sytuacje : to egzamin z poprzedniej sesji letniej. Niestety przez
      skręconą noge nie mogłam być na 1 terminie poprawkowym. Ten &*^%%##%$# nie chce
      poprawiać indywidualnie więc musiałam zaczekac do kolejnego terminu. Profesor
      nie przyszedł bo zapomniał!!!! Więc trzeba było wyznaczyc kolejny termin na 8
      grudnia. Obiecywał, że sprawdzi na poniedziałek, potem, że na środe a teraz na
      po świetach.
      • tfu.tfu Re: ręce opadaja... 17.12.08, 21:39
        no ja bym się wściekła i napisała do dziekana
        kurde, jak ja 3 tygodnie miałam przebimbane bo sobie dokładnie w nowy rok pękłam
        kość strzałkową (lewą ;)), to wystarczył 1 telefon do koleżanki, która
        poinformowała wszystkich wykładowców, że, niestety, będe zmuszona zdawać w
        terminach poprawkowych jako pierwszy termin, bo fizycznie nie byłam w stanie się
        przemieścić z pipidówka do stolnicy. nikt, absolutnie NIKT nie robił problemów,
        wszyscy życzyli szybkiego powrotu do zdrowia...
        ychhh... ale ja miałam serio fajne studia :)
        • mokta Re: ręce opadaja... 17.12.08, 21:49
          Dziekan wie i nic nie moze zrobić. Jutro idziemy do prorektora i trzymajcie
          kciuki aby udało sie nam wywalczyć sprawdzenie tego na piątek...
          • tfu.tfu Re: ręce opadaja... 18.12.08, 12:39
            trzymam, Kochana, trzymam! nie wyobrażam sobie, że głąba nie wywalą, bo
            zaniedbuje swoje obowiązki!
            (ścisk ścisk ścisk)
    • kuraiko świnka choruje, a ja umieram z nerwów :( 24.12.08, 04:00
      jeszcze w takim czasie. podobno jest źle.
      • ederlezi1981 Re: świnka choruje, a ja umieram z nerwów :( 24.12.08, 14:20
        przykro mi kuraiko, ale bądź dobrej myśli- zwierzątka wyczuwaja, że się nie ktoś troszczy :-)
      • agafka88 Re: świnka choruje, a ja umieram z nerwów :( 24.12.08, 14:33
        kuraiko, trzymam kciuki za wyzdrowienie świnki! Daj znać później jak się czuje
        • kuraiko Re: świnka choruje, a ja umieram z nerwów :( 25.12.08, 02:51
          dzięki :) już trochę lepiej. w skrócie napiszę, że najpierw miał
          miękkie kupy, potem niewielką biegunkę. wet podał antybiotyk i
          biedny proś na drugi dzień słabszy, zaczął robić jeszcze inny rodzaj
          kupek ze śluzem i wet nastraszył mnie, że to niedoczynność
          wątroby :/ do tego niska temperatura itd. dzisiaj już lepiej, ale
          znowu mu dał antybiotyk :/ (już 3 dawkę) a on zawsze po antybiotyku
          się gorzej czuł :/ kupy robi lepsze, tzn prawie nie je (dieta czyli
          tak jakby człowiek jechał na sucharkach i kleiku), więc te kupy
          mikro, ale ten śluz nadal się pojawia ;/ mam mu zacząć podawać
          jabłko i marchew, mam nadzieję, że będzie lepiej po nocy
          • tfu.tfu Re: świnka choruje, a ja umieram z nerwów :( 06.01.09, 11:37
            mam nadzieję, że swinka lepiej! mój kundel się po świętach tak pochorował, że
            spodziewałam się wszystkiego najgorszego :/
            ścisk ścisk!
            i niech te nasze zwierzaki zdrowieją!
Pełna wersja