besame.mucho
07.12.08, 23:05
Święta za pasem, więc naszło mnie na taki wątek. Jak sobie radzicie
w takich sytuacjach? Rozładowujecie sytuację śmiechem, udajecie, że
prezent jest piękny i grzecznie dziękujecie, a potem wrzucacie na
samo dno najgłębszej domowej skrzyni, z bólem serca
nosicie/stawiacie na honorowym miejscu ;) ?
A to konkretne zdarzenie, które mnie zainspirowało do założenia
wątku: od jakiegoś czasu trułam chłopakowi, że chciałabym znów mieć
białą Zetę i bardzo chciałabym Arabellę Peony, obie są w moim
rozmiarze na ebayu, a ja jestem chwilowo bez karty kredytowej. Kilka
dni temu wzbudziło moje podejrzenia, że kilka razy dopytywał się o
te nazwy, jakby starał się je zapamiętać. Dzisiaj chodził z bardzo
zadowoloną z siebie i tajemniczą miną, a jak napomknęłam o stanikach
to minę miał jeszcze głupszą ;). Po powrocie do domu postanowiłam to
sprawdzić i włączyłam ebaya. Zniknęła z niego Zeta w moim rozmiarze
i... Arabella Sorbet (która bardzo, bardzo mi się nie podoba!). No
cóż, chciał dobrze, a sam fakt, że zapamiętał "Zeta" i "Arabella"
jest godny podziwu, ale naprawdę bardzo bardzo nie podoba mi się
odcień Arabelli Sorbet ;). Moja wina, sama namieszałam, bo zamiast
dziesięć razy głośno i wyraźnie powtórzyć "Arabella PEONY! PEONY!"
to kilka razy rzuciłam też nazwą Sorbet (mówiąc, że podoba mi się
najmniej ze wszystkich Arabelli ;) ).
Na szczęście chłopak nie jest z obrażalskich więc jak dostanę
prezent i powiem mu czemu się głośno śmieję ;) to nie zrobi mu się
przykro, tylko sam pewnie uzna to za dobry powód do śmiechu. Ale
cholera, Arabella Peony była już tak blisko mnie ;).