też o świętach:)

10.12.08, 13:07
to będą pierwsze święta, których nie spędzę z mamą. spędzę z TŻ:) też fajnie,
bo przecież z nim chcę je już spędzać do końca życia, ale bez mamusi?
w tym wszystkim jest jeszcze taki haczyk, że mieszkamy u jego babci, a w
mieszkaniu obok jego rodzice. a ja po prostu nie chcę iść do nich na kolację,
bo jeśli ja zostaję tu to kolację chcę tylko z nim i później wpaść na ciacho
np:) no i kapustki nie będzie dziadkowej, i zupki ciotki, a TŻ nie lubi ryb:|
jak wy przeżyłyście pierwsze święta poza domem rodzinnym?

aaa i choinki nie ma gdzie postawić!;)
    • ava.adore Re: też o świętach:) 10.12.08, 13:27
      Zajefajnie :)
      Było bez pośpiechu i bez nakręcania się, że to czy tamto koniecznie musi być zrobione (zdążyliśmy posprzątać do połowy, ale cóż - po prostu postawiliśmy stół w tym bardziej posprzątanym obszarze), mieliśmy za czas, żeby upiec i polukrować furę pierniczków, zrobić bigos, a po kolacji wigilijnej pół nocy grać w Scrabble. Szczerze mówiąc było tak fajnie, że obiecaliśmy sobie już zawsze spędzać święta tylko we dwoje, ale potoczyło się trochę inaczej i w tym roku znowu jedziemy do mojej rodziny. I im bliżej świąt, tym więcej mam wątpliwości :(
    • bathilda Re: też o świętach:) 10.12.08, 14:13
      Nasze pierwsze święta po ślubie ..... Hmmmm...... Cała rodzina się ciężko
      obraziła, bo powiedziałam, że spędzimy Wigilię we dwójkę i koniec rozmowy. A do
      nich przyjdziemy na obiad w Święta. Nie łatwo im przyszło to przełknąć ale
      dalimy radę :) Nie mieszkamy z rodzicami przez ścianę, ale w jednym mieście.

      A sama Wigilia super - barszcz z kartonu, pierogi z mrożonki i wylegiwanie się
      na kanapie do południa zamiast stania za garami od 4 rano. Cudo.
    • mauzonka Re: też o świętach:) 10.12.08, 15:43
      Nasze pierwsze (i na razie jedyne) zupełnie dwuosobowe Święta wyglądąły tak:
      picasaweb.google.pl/julia.krysztofiak/Leuven2006#5013398829638002546
      :)
      Jak widać, brakowi miejsca na choinkę można zaradzić. W erazmusowym menu wigilijnym gościły: rolmposy, zupa grzybowa i kurczak marengo:) A pod mini choinkę dostałam grę komputerową (Desperate Housewives po niderlandzku:p), która nie chodziła na moim laptopie, więc resztę wigilii czytałam podarowane mauzonowi przeze mnie książki:) Ale było superasko. Z rodziną 2 tysiące kilometów od nas - miodzio...;)
    • balbina_alexandra Re: też o świętach:) 10.12.08, 16:03
      Nie mieszkam z rodzicami długo, ale jestem z nimi, a właściwie już teraz tylko z
      mamą mocno związana. I zawsze przychodziłam do nich na święta, choć na chwilę.
      Mój aktualny ukochany mieszka daleko i na początku się pytał, czy to ja nie chcę
      do niego na gwiazdkę przyjechać... nie wyobrażam sobie zostawić mamy, zwłaszcza
      odkąd mój tata nie żyje. I dlatego on przyjeżdża do PL :) w święta będziemy się
      miotać między moją rodziną, a tę skromną częścią jego rodziny która została w PL.
      Nie mam syndromu nieprzeciętej pępowiny, po prostu moja mama jest dla mnie
      przede wszystkim świetną kumpelką, teraz jak miałam okres pracy ponad siły nie
      widziałyśmy się całymi tygodniami, mimo iż mieszkamy na tym samym osiedlu (choć
      ja w drugiej jego części). Mam to szczęście że cała moja rodzina jest mocno
      tolerancyjna, lącznie z moją super nowoczesną babcią i nikt nie będzie miał
      pretensji, że nie siedzimy z nimi do północy, tylko wpadniemy na trochę i
      wypadniemy. Też większość świąt spędzimy sami, na szczęście nie mam cisnienia na
      siedzenie w kuchni i gotowanie, upiekę tylko jeden sernik - bo mam na niego
      straszną ochotę. Zresztą jestem mocno chora teraz i nie sądzę bym szybko
      wyzdrowiała :) poza tym mój ukochany całkiem dobrze radzi sobie w kuchni i już
      zapowiedział, że będzie gotował. Z choinką mam inny problem, odkad mam swoje
      mieszkanie od lat chcę kupić prawdziwą żywą choinkę ale boję się co zrobią z nią
      moje kicie, które są obłąkane na punkcie wszelkiej roślinności... (oprócz kociej
      miętki - tej nie ruszą, skubane).
      • esmaya co do choinki 11.12.08, 09:08
        w domu też mam koty, jedna kocica moja jedna mamy-obie trochę zdziwaczałe;) i
        choinkę obwąchują, pobawią się gałązkami, które czasem obcinam i generalnie jest
        spokój. bardziej bombki na nie działają.
        ja bym zaryzykowała, daj im tylko trochę czasu na zabawę z choinką zanim ją
        ubierzesz;)
        • besame.mucho Re: co do choinki 11.12.08, 09:14
          Potwierdzam, zawsze mam prawdziwą choinkę, koty nigdy nie szalały.
          Trzeba tylko uważać, żeby nie wieszać bombek za nisko, bo te już
          bardzo korcą zwierzaki, i koty mogą zrobić krzywdę bombkom i sobie.
          • anyankaaa Re: co do choinki 11.12.08, 11:18
            U nas kocica też nie szaleje za prawdziwą choinką, obwąchuje ją tylko z namaszczeniem :)
            Potwierdzam, że trzeba tylko uważać z bombkami i nie wieszać na najniższych gałęziach.
    • zooba Re: też o świętach:) 11.12.08, 08:35
      Pierwsza Wigilia po ślubie była koszmarna - nie dajcie się nigdy wrobić tak, jak
      ja. Byliśmy na dwóch wieczerzach - u teściów i u moich rodziców. Nie dość, że
      się spieszyliśmy u pierwszych, żeby i tak spóźnić się do drugich, to po drugiej
      wieczerzy jedzenie zatrzymywało mi się w przełyku, nie mogło zejść niżej do
      absolutnie pełnego żołądka. Od tego czasu jeździmy naprzemienne raz do jednych,
      raz do drugich.
      Marzą mi się Święta w górach, daleko.
      • anyankaaa Re: też o świętach:) 11.12.08, 11:14
        W zeszłym roku też daliśmy się wrobić w podwójną wigilię... Nigdy więcej. Z teściami byliśmy umówieni na 16, z rodzicami na 20 i wydawało się, że będzie ok. Teściowie zrobili nam numer i nic nie mówiąc przesunęli godzinę rozpoczęcia na 17-tą... W trakcie byli maksymalnie obrażeni, że jemy małe ilości wszystkiego, że się spieszymy, żeby na tą 20-tą do moich rodziców zdążyć (jazda w jedną stronę to ok. 45 min., jak są korki to godzina, teściowe mieszkają pod miastem).
        W ogóle bezsens, po pracy szybkie przygotowania i jazda do teściów, później tak samo szybka jazda do rodziców... Nie zdążyliśmy prawie w niczym pomóc (w sumie tylko przy lepieniu pierogów). Rodzice oczywiście rozumieli i żalu nie mieli, ale było mi potwornie głupio jak mama ze zmęczenia prawie przy stole zasnęła :(
        Także NEVER EVER.
        W tym roku pracę mam gdzieś i biorę urlop i mam zamiar uczciwie pomóc przy wszystkim :)
    • yaga7 Re: też o świętach:) 11.12.08, 09:04
      U nas w sumie jest prosto.
      W mojej rodzinie wigilia zawsze była u Babci i nikt nie robił u siebie, wszyscy się zjeżdżali do Babci. Nadal tak jest, tylko ludzi już coraz mniej...
      W pierwszy dzień Świąt szło się do któregoś wujka / ciotki, w drugi dzień to samo, lub do mojego brata, lub za czasów, gdy mieszkałam z mamą, do nas.
      Teraz jak zostajemy w Krakowie, jest podobnie - Wigilia u Babci, pierwszy lub dzień Świąt gdzieś w rodzinie, a drugi dzień dla nas w dwójkę.
      Żarcie mamy odgórnie, więc ja się w gotowanie nie bawię ;))
      Odkąd pamiętam mieliśmy choinkę pod sufit, wielką i żywą, ale od dwóch lat mamy koty i jednak jeżeli mam wybierać zdrowie kota, a własną przyjemność, wybieram kota i brak choinki ;)

      A jak na Boże Narodzenie jedziemy do teściów to też sprawa prosta, bo u nich siedzimy :)

      Generalnie święta są mało problematyczne, nikt się nie kłóci do kogo mamy przyjechać, bo jeździmy na zmianę.
    • esmaya Re: też o świętach:) 11.12.08, 09:18
      pewnie, najbardziej pasowałoby mi spędzenie świąt tylko z TŻ, ale jak się
      mieszka u kogoś to raczej trudno to osiągnąć:) najprostsze też byłoby umówienie
      się, że jedne święta u jego rodziców jedne u mnie. tylko mój kochany cały czas
      mi wmawiał, że on świąt nie lubi, nie obchodzi i w ogóle, a teraz jak gdyby
      nigdy nic zgadza się na kolację u rodziców...wrrrr

      koty+choinka u mnie zawsze była maks. 1,5m i kociska się nie wspinały:)
      • yaga7 Re: też o świętach:) 11.12.08, 11:11
        esmaya napisała:

        > koty+choinka u mnie zawsze była maks. 1,5m i kociska się nie wspinały:)

        U nas to też chodzi o to, że oba koty uwielbiają podgryzać wszystkie frędzelki,
        tasiemki, coś zwisającego i poruszającego się. Na choince takich rzeczy sporo
        ;)) Po prostu dla własnej wygody i samopoczucia wolę mieć maciupcią choinkę
        gdzieś na meblach (bo na meble kociska raczej nie wchodzą) niż non stop
        spoglądać, czy któryś nie ma ochoty skubnąć czegoś ;))
        • esmaya Re: też o świętach:) 11.12.08, 20:47
          (>bo na meble kociska raczej nie wchodzą)
          to masz wychowane koty:) moje łażą gdzie popadnie, w ogóle robią co chcą;)
    • ederlezi1981 ex-tesciowa :/ 11.12.08, 20:37
      ja rok temu spedziłam wigilię w domu mojego ówczesnego TŻ- koszmarek
      Żeby nie było- jestem osoba tolerancyjną, święta- z przyczyn skomplikowanej sytuacji rodzinnej- spędzałam w trzech różnych miejscach i było mniej lub bardziej ok, wiec mało co mnie może zdziwić.
      Mieszkaliśmy z moim TŻ w mieszkaniu jego ojca(który tam nie mieszkał), jego matka pracowała za granicą i przyjechała na święta. Wigilię spędziliśmy we trójkę (mieliśmy jeszcze z siostrą TŻ i jej mężem, ale zostali u jego rodziców)- wczesniej teściowa zapowiedziała, że mam nawet nie myslęc o karpiu, bo "kto by się jeb*ł z ośćmi", wiec jedliśmy pangę, jak każe tradycja. Opłatek był tylko ze względu na mnie. Ponadto wymogłam na moim ukochanym (studencie, wiec praktycznie bez dochodów= za moje pieniądze), abyśmy jego mamie, siostrze i szwagrowi kupili prezenty. Kupiliśmy- matka podziekowała, siostra i szwagier, którzy przyszli późnym wieczorem słowa nie powiedzieli, siostra w ogóle nie miałą zwyczaju ze mną rozmawiać. Pierwszy dzień świąt spedziłam w łóżku (matka z siostrą siedziały w kuchni, więc nawet nie mogłam podejść i zrobić sobie herbaty bez skrępowania), rozmawiając na gg z siostrą i odliczając do przyjazdu kuzyna, który miał mnie zabrać do dalszej rodziny.
      Tam nażarłam się ościstego karpa, nagadałam się z siostrą, ciotkami i kuzynami, wypiliśmy masę wina, zrobiliśmy koszmarny bałagan i nikomu nic nie przeszkadzało. Przed Sylwestrem wróciłam i powiedzieliśmy sobie goodbye i w ten sposób zostałam singlem, co mnie nie boli. a świeta zamierzam spedzić włąśnie z tą rodziną :-)
      • esmaya Re: ex-tesciowa :/ 11.12.08, 20:50
        dość traumatyczne.
Pełna wersja