joankb
06.01.09, 23:21
Stale słyszę narzekania, że nic w sklepach nie ma. Ale ile tak naprawdę
wydajecie na ciuchy? Ile ich macie?
Ja ma niedużą dwudrzwiową szafę, z luzami...
Trzy letnie bluzki, dwie cienkie spódnice, jedną na wczesną jesień,
cieplejszej żadnej. Dwa, trzy t-shirty. Trzy pary dżinsów, jedne zawsze już
tylko "domowe". Jedną bluzkę z rękawem trzy/czwarte, dwie z długim. Dwa
cienkie sweterki w szpic, jeden grubszy sweter. Żakiet, jesienną i zimową
kurtkę, płaszcza żadnego. A, jedną letnią sukienkę, jakieś krótkie spodnie.
Coś ze mną nie tak czy większość tak ma?
Dla mnie zakupy ciuchowe to męczarnia, wolałabym kamienie na drodze tłuc, idę
jak muszę i po godzinie wariuję.
Gdybym w tę godzinę znalazła dwa, trzy takie, które mi się podobają i dobrze
leżą - pewnie bym kupiła. Ale nie znajduję. Czasami mam odruch "nie mam co na
siebie włożyć", ale wkładam to co zwykle i wychodzę...
Jak podsumuję roczne wydatki, to poza majtkami, stanikami oczywiście, jakimiś
rękawiczkami, rajstopami, szalikami wyjdzie mi kilkaset złotych :)).