Szkolne mundurki - co o nich sądzicie?

11.01.09, 19:37
U mnie w szkole są mundurki. Przynajmniej mam mniejszy problem, w co się ubrać
do szkoły, ale w podstawówce to miałam w ogóle miałam jakieś szmaty, z
kiepskiego materiału, w dodatku tak wielkie, że mogłam w nich pływać, a do
najszczuplejszych nie należałam. Mieliśmy t-shirty i bluzy jak od dresu. W
gimnazjum jest już lepiej ale czemu ma to służyć? Teoretycznie zapobieganiu
sytuacjom, gdy ktoś przyjdzie niestosownie ubrany (np. uczennica w bluzce z
bardzo dużym dekoltem) i sytuacjom, gdy dyskryminowany jest ktoś, kto nie ma
markowych ciuchów. Ja to rozumiem, ale co to daje, kiedy mundurkiem może być
jakaś (szmaciana) kamizelka? Spalić te mundurki!
    • monika3411 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 20:20
      Nie podoba mi się to. Sam pomysł może do najgłupszych nie należy,
      wyszło jak zawsze.
      W szkole mojej córki rolę mundurków pełniły żinsowe kamizelki. Szyte
      na miarę. Nie wiem co pił, czy czego się opalił ten co tę miarę z
      dzieci zdejmował....
      W "mundurek" córki mieściłam się bez problemów, mój biust 32HH też.
      Na metce stało napisane, że to na wzrost.... 185 cm (!!!) Córka
      chodziła wtedy do 3 klasy podstawówki. Ja wiem, że to wysoka
      dziewczyna, no ale nie taka jak mój mąż.... Wiem, że w niektórych
      klasach do wymiany szły _wszystkie_ koszmarki.
      Kamizelki te były uszyte niechlujnie, niestarannie i niedbale.
      Spryciary z 5 - 6 klas zamieniały się na te mundurki z młodszymi
      dziewczynkami, żeby mieć kuse to coś.
      Podoba mi się idea mundurków, ale nie obrzydliwych, byle jakich
      szmat.
      • olusimama Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 20:29
        Jestem tego samego zdania.

        Wielkie TAK dla mundurków, ale _mundurków_ a nie chińskiego Tshirta czy
        polarowej kamizelki, na rany!

        Ale gdyby to było coś jak tu:
        www.uninformed.co.uk/images/big-brother/school.jpg
        to jestem z całego serca za.
        • wera9954 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 20:38
          No, to są eleganckie, porządne mundurki, a nie szmaty :) A mundurki mają jedną
          zaletę - nie ma problemu pt. "w co ja się ubiorę???".
          • sangria21 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 23:15
            Tyle, że takie mundurki kosztują, w Anglii są sprowadzane hurtowo z Chin więc tańsze, a w Polsce pewnie dano alternatywę - 300 zł za mundurek albo 20 za t-shirt, no i rodzice wybrali t-shirt.
        • the_mariska Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:02
          Podpisuję się pod zdaniem Olusimamy :) Dodam jeszcze, że jak przed wakacjami
          zdjęli miarę z mojego czternastoletniego brata coby mu mundurek uszyć, to po
          wakacjach okazało się, że dzieciak ma prawie 10cm wzrostu więcej. I nie tylko on
          jeden. Firmy krawieckie nie nadążały z szyciem i szkoła postanowiła wprowadzić
          dla całej klasy T-shirty w jednakowym kolorze. Kompletny bezsens...

          > Ale gdyby to było coś jak tu:
          > www.uninformed.co.uk/images/big-brother/school.jpg
          > to jestem z całego serca za.

          Mundurek sam w sobie bardzo ładny, choć osobiście czułabym się w nim fatalnie.
          Te kolory po prostu nijak się nie komponują z moim typem urody, nie ma szans ;)
          Wyrażam cichą empatię dla wszystkich irlandzkich rudzielców przemocą ubieranych
          w granatowe mundurki :)
          • wera9954 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:08
            No tak - ja też kiepsko wyglądam w granatowym. Rudzielcem co prawda nie jestem,
            ale mam ciepłą cerę.
            • daslicht Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:35
              Ożesz, my niby wszystkie typy jesienne jesteśmy, ale ja wyglądam
              spoko w granacie. W ogóle pasują mi wszelkie mundurki - wojskowe,
              pielęgniarskie, stewardessy a nawet biznesowe garsonki... AAAAAAA!

              Wiem, ze to powinno być w innym wątku, ale... chciałybyście nosić
              stroje z takich wełenek? Pasowałyby?
              pure-wool.net/pastel%20palette1.jpg
              • wera9954 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:39
                Nie. Nie cierpię pasteli.
    • martvica Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 20:48
      Za szkolnych czasów byłam oczywiście przeciwko, teraz jestem za - pod warunkiem
      ze to ładne będzie. Dzieci mojej siostry chodzą do brytyjskiej szkoły, mają
      mundurki, wygląda to fajnie. A w polskich warunkach wykombinowali jakieś
      straszne paskudztwa na ogół.
    • kuraiko Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 20:56
      mnie się podobają mundurki, które są ładne, takie jak np w Japonii
      czy UK. w liceum nie miałam nic przeciwko, żeby taki nosić ;)

      niestety problemem jest cena.

      pamiętam jak po 1990 roku zklikwidowano fartuchy w szkołach, bo
      przecież chodziło o "wolność". ja jeszcze nosiłam fartuch w latach
      1991-1994. fartuch (i odpowiednia wersja chłopięca, czyli granatowa
      koszula z białym kołnierzykiem) był oznaką ucznia :) w zerówce
      nosiło się dowolne ubrania, co powodowało, że część dzieci była
      skromnie ubranych, a część nadmiernie wystrojona.

      jednak później tp było widać też spod fartuszków (np jedno dziecko
      noszące zwykły dres, a inna dziewczynka spódniczkę dżinsową z
      haftami, kolorowe rajstopy). fartuchy nie musiały być identyczne.
      nie przeszkadzało też, że musieliśmy je nosić.

      obecnie te "mundurki" są gorsze od naszych fartuszków. dają dzieciom
      zgrzebne kamizelki czy bezkształtne bluzy i szumnie nazywają
      mundurkami :/ fartuchy przynajmniej miały falbanki, ozdobne
      kołnierzyki, no i jednak były różne dla różnych płci. wiadomo, że u
      dziewczynek nie było co jeszcze figury podkreślać, ale nawet 10-
      latce na pewno milej byłoby założyć coś zwiewnego z falbanką, a nie
      taką samą prostą kamizelkę jak kolega.

      w takiej formie jestem przeciw, zwłaszcza że się zmusiło rodziców do
      kupna mundurków, a potem nagle wycofano ten obowiązek...


      dobrze, że mnie ta głupia reforma ominęła, bo wkurzałoby mnie że mam
      nosić bezkształtną bluzę robiącą ze mnie kloca.
      a tak niestety wyglądają "mundurki" dla starszych.
      w jednym z rzeszowskich liceów są mundurki od kilkunastu lat (po
      latach przerwy, 45 lat temu to były eleganckie uniformy) i
      dziewczyny muszą nosić proste koszulki polo, a w zimie duże bluzy.
      liceum katolickie też ma mundurki. przypominają "marynarskie" stroje
      z lat 20-30, ale też są workowate (chociaż tu rozumiem, że dyrekcja
      szkoły chce aby ich uczennice były aseksualne)
      • sangria21 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 23:17
        Będąc w Japonii widziałam może 2-3 autentycznie ładne wzory mundurków, ale też
        prawdziwe koszmary, wory pokutne + łapcie. Jak zawsze zależy to od szkoły,
        prywatne, dobre licea mają ładniejsze, ale też o wiele droższe mundurki. W
        najgorszych szkołach mundurków nie ma w ogóle.
        • kuraiko Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 23:54
          mnie rozwala to, że niektóre mundurki mają naprawdę krótkie
          spódnice. przeważnie do połowy uda. w moim liceum taka krótka
          spódniczka by nie przeszła ;) my nie mieliśmy mundurków, ale
          restrykcyjne zasady co do ubioru i makijażu.
          przyznam, że część świadomie łamała zasady (a potem była wywalana z
          lekcji do toalety żeby zmyć makijaż), kusy ubiór też nie
          przechodził, tak samo jak ciemniejsze (?) lakiery do paznokci (ja
          dostałam ochrzan za prawie identyczny odcień jak ten
          www.amora.pl/images/INLA128_5694_481c3d2540a90.jpg
          chore, nie? :P)

          ale wracając do mundurków, to tu są fajne :)
          img.photobucket.com/albums/v600/kel23/Blogger/seifukupost1.jpg
          mnie się najbardziej podoba 3 od lewej na górze i pierwszy od lewej
          na dole. tylko strasznie krótkie te spódniczki, ja zawsze noszę
          takie "wpół kolana". ciekawa jestem jak to postrzegają Japonki,
          które mają grubsze uda - czy się wstydzą chodzić w takiej
          spódniczce, czy też tam nie ma kompleksów na punkcie grubych nóg...


          aha, mundurek ze szkoły katolickiej przypomina ten drugi od lewej na
          dole, tylko że spódnica jest prosta i sięga bodajże zaraz za kolano
          (i całość dlatego wygląda nieszczególnie, tutaj luźna bluza jest
          zniwelowana przez spódniczkę)
          • sangria21 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 00:21
            Link, który podałaś jest, o ile się nie mylę, z gazety młodzieżowej, z których
            wiele ma rubrykę, w której prezentowane są co miesiąc najładniejsze mundurki :).
            I niekoniecznie jest to, co nosi się w szkołach, taki mundurek można sobie po
            prostu kupić w sklepie i chodzić po ulicy. Większość takich szkolnych ma jednak
            dłuższe spódniczki, takie przed kolano. Przynajmniej taka była większość z tych,
            które widziałam i miałam pewność, że były szkolne a nie noszone dla szpanu (tzn
            rano, albo kiedy widziałam jakąś wycieczkę czy grupy wracające ze szkoły).
            • sangria21 (brak możliwości edycji posta) 12.01.09, 00:23
              Zapomniałam - z tego zestawienia najbardziej podoba mi się drugi od prawej na
              dole, jest cool ;).
            • kuraiko Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 00:32
              wiesz co, foto było na jakimś blogu, ale zrozumiałam, że to skan z
              jakiejś gazety i że to autentyczne mundurki, tzn nie takie ze sklepu
              dla "otaku lolit w mundurkach" xD tylko takie, które może sobie
              kupić uczennica. raczej nie takie przypasowane do konkretnej szkoły,
              więc pewnie masz rację :)

              przejrzałam przy okazji trochę zdjęć z uczennicami japońskimi
              (chodzi o zdjęcia grupowe, a nie pojedyncze dziewczyny na ulicy) i
              były i takie w kolano, przed kolano, nawet sięgające za kolano i do
              połowy uda. więc spora różnorodność. tyle że dla mnie sam fakt tak
              krótkiej spódnicy u uczennicy jest szokujący ;) pamiętam jak mama mi
              opowiadała, że jak chodziła do szkoły, to spódnica miała mieć
              minimum ileś tam cm i to czasem było sprawdzane linijką przez
              nauczyciela :P
              • kuraiko Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 00:37
                bardzo podobny mundurek do tych
                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/b/bf/20070917101802!Japanese_schoolgirls_walking_and_eating.jpg
                nosiła Minako z Sailor Moon :D
                img249.imageshack.us/img249/9568/minako1bigjw0.png
              • sangria21 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 01:15
                No taki mundurek może sobie kupić każdy i chodzić, uczennica też. Ale do szkoły
                chodzi w mundurku konkretnej szkoły. Sukienka odsłaniająca kolana to jeszcze nie
                mini, szczerze wątpię aby jakaś szkoła wprowadziła miniówy do połowy uda, takie
                rzeczy to tylko w anime, no i na japońskich ulicach ;).
                • tfu.tfu Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 17:10
                  wszystkie dziewczęta chodzą w UK w mundurkach, zwykle krótka spódnica (taka do
                  połowy uda, czasem ciut dłuższa!), gołe nogi, podkolanówki. ja zamarzam, jak te
                  dzieciaki widzę. i tak niezależnie od pogody...
                  • wera9954 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 18:33
                    Na samą myśl zrobiło mi się zimno
    • daslicht Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:25
      Ja tam za czasów szkolnych chciałam chodzić w mundurku, ale właśnie
      takim ładnym jak z obrazka wyżej. Takiego wora z polaru jak co
      niektórzy mają, to nie - ale tu chodzi o pieniądze. Ciotka jest
      nauczycielką w podstawówko-gimnazjum i mówiła, że chcieli dobrze,
      ale protesty "niektórych nie stać blablabla" zrobiły swoje i mają,
      co mają.

      Taki mundurek też jest fajny, miałam w 1. klasie bardzo podobną
      sukienkę i wyobrażałam sobie, ze jestem taką uczennicą "jak na
      filmach w telewizji" :)
      www.geishablog.com/wp-content/uploads/2006/11/kyoko1.jpg
      Akurat mi nie jest wcale tak źle w granatowym, a w białym nawet
      lepiej. Jasnoróżowych mundurków nie widziałam, więc się ich nie
      boję :)))

      Moja koleżanka chodziła do katolickiego liceum, mieli tam czarne
      spodnie/spódniczki, białe koszule i czarne marynarki z logo szkoły
      na ramieniu. W moim liceum były prawie-jak-mundurki - wszyscy na
      czarno w długich płaszczach i jakieś kolorowe włosy i dodatki, od
      razu było wiadomo, z której szkoły my jesteśmy. Jak zobaczyłam
      w "Szansie na sukces" licealistę z Gdyni, to wiedziałam, ze to moja
      (była) szkoła i oczywiście miałam rację :)

      Ale zazdrościłam troszkę tej koleżance z katolickiego, bo bym się
      czuła tak "elitarnie" w mundurku, a my byliśmy elitarni inaczej (jak
      to niektórzy mówili: nasza szkoła nie jest elitarna, a
      totalitarna) :)))))
      • pana.cotta Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:50
        mi sie te mundurki z katolika w Gdyni nie podobaja. chociaz sa niebo lepsze niz
        u Jezuitów ;)

        Ja jestem za ladnymi mundurkami, jesli juz. generalnie jestem przeciw. szkola i
        tak juz wystarczajaco wplywa na stroj uczniow, nie ma pepkow na widoku i to mi
        wystarczy. zostawcie troche wolnosci (sama poszlam do LO z plastyka i mialam
        ogrooomne problemy ze stosowaniem sie do statusu szkoly) :) chociaz jak to Kult
        spiewal "Wolność. Po co wam wolność? Macie przecież telewizję.."
        • wera9954 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 21:59
          Przemyślałam to i stwierdziłam, że mundurki jednak nie mają sensu. Tam,
          gdzie będą nosić, to i tak się potrafią stosownie ubrać, a tam, gdzie nie
          potrafią, i tak się przeciwko mundurkom zbuntują.
          A, i słyszałam, że w pewnym gimnazjum uczniowie w ramach buntu przeciwko
          mundurkom przyszli do szkoły w workach na śmieci xD
    • turzyca Uwielbiam 11.01.09, 22:37
      nosilam przez trzy lata i mile wspominam ten czas. Z tym ze nasze mundurki byly
      chyba ogolnopanstwowe i mimo ze okreslone byly dosc dokladnie (brazowa sukienka
      z dlugim rekawem i plisowana spodnica do kolan, z bialym kolnierzykiem i
      mankietami, czarny fartuch na co dzien, bialy odswietnie i chyba biale rajstopy
      od swieta, ale nie jestem pewna; chlopcy mieli granatowe garnitury z
      nieokreslonym kolorem koszuli na co dzien i czystobiala od swieta) to mozna bylo
      kupic wykonane z roznych materialow i w odpowiednio duzym wyborze, zeby pasowaly
      i na drobniutenka kolezanke, ktorej rodzice mieli 1,5 m wzrostu i na przyszla
      koszykarke.
      Bylo wygodnie, bez zastanawiania sie "co ubrac" i w sumie tanio, te sukienki nie
      byly drogie.
      Po powrocie do Polski bardzo zalowalam, ze nie ma mundurkow, pogadanki o
      wlasciwosci strojow kolezanek nosem mi wychodzily. Tesknota przeszla mi dopiero
      w liceum, gdzie problem ciuchow byl sprowadzony do wlasciwego poziomu, liczyla
      sie wiedza, a tez nikt sie z golym pepkiem nie wyglupial. Choc wspomnienie
      wygody zaczelo wracac - dojazd do szkoly wydluzal mi sie z kazdym miesiacem,
      wiec kazde 5 minut zaoszczedzone rano bylo cenne.


      Ale problemu szpanowania kasa mundurki i tak nie rozwiazuja - lepsze rajstopy,
      lepsze dodatki do wlosow, lepsze buty, lepszy plecak i piornik (ksiazki mielismy
      z biblioteki), lepsza kurtka - to sa rzeczy, ktore i tak kazdy musi miec, a nie
      da sie uregulowac tego az tak. A nawet gdyby to i tak nikt nie moze zakazac
      opowiadac dzieciom, gdzie byly na wakacjach czy jaka gre dostaly.



      PS pewnie przeciwko szmacianej kamizelce tez bym sie buntowala. Czysty absurd.
    • siamese67 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 11.01.09, 22:54
      Ja byłam kilka lat temu w Turcji we wrześniu, już zaczął się rok szkolny i w tym mieście, gdzi mieszkałam, było sporo szkół. Dzieciaków chodzących do szkół było mnóstwo. Wszystkie były w mundurkach.
      Dziewczęta miały proste białe bluzki koszulowe, do tego układane lub plisowane spódniczki - z kratki w pięknym szarym kolorze, różniły się tylko wzorem - jedne szkoły miały z wiśniowym, inne z granatem, czerwienią, zielenią, do tego białe podkolanówki. I rozpinane sweterki pod kolor.
      Chłopcy chodzili w granatowych spodniach i białych koszulach. Do tego były kamizelki z logo szkoły.
      A te zupełne maluchy takie z klas 1-3 (chyba) nosiły granatowe bluzy z białymi kołnierzykami. Słodko wyglądali tacy malcy z koronkowymi kołnierzykami...
      Widziałam też kilka sklepów z tego typu strojami, ceny były normalne, ciuchy niezłej jakości. Sama bym takie nosiła.
    • masza.s Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 09:40
      Jak już napisałam - styl college mi się bardzo podoba. Mundurki - tylko pełne, z
      dobrych materiałów. Czyli - wełniane spódnice, kardigany dobrej jakości i tak
      dalej. Jak z elitarnych brytyjskich szkół.

      Ale ogólnie jestem na nie. Czasem wychodzę o 7 i wracam o 21 (pomijając chwile
      jak ta, gdy jestem chora) i nie wyobrażam sobie, bym miała się jeszcze
      przebierać i tak dalej.

      • masza.s Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 09:51
        No i zazwyczaj nie noszę koszul i t-shirtów więcej niż jeden, max dwa dni bez
        prania. Nie pocę się specjalnie ( w ogóle pochwalę się, że pachnę jak cukierek,
        mam jakieś ciało absorbujące zapachy niesamowicie ;))) ), ale nie... No a
        wcisnąć 13 latków w mundurki, że mają chodzić w tym samym t-shircie 2-3 dni... Z
        ganianiem po korytarzach? Zgroza! To jest zwyczajnie niehigienicznie. A pranie
        wieczorem i zakładanie rano też mi się nie podoba.

        Moja szkoła szanuje wolność ( prócz mej wychowawczyni
        masz-za-duży-dekolt-wyglądasz-jak-karmiąca-matka-załóż-golf, ale nie mam z nią
        już zajęć i praktycznie nie widuje). Obcasy spokojnie można spotkać na
        korytarzu. Krótkie spódniczki też przechodzą - ale u nas są to zwykle gustowne
        stroje. Można uznać, że ktoś jest za bardzo modny, ale nie są to bazarowe mini
        panienki spod latarni, ale np. grube mięsiste rajstopy i sukienka w szkocką
        kratkę, na to kardigan. Duże dekolty przechodzą ( ale bez przesady), dopóki nie
        nawinie się moja wychowawczyni, dla której w przypadku dużego biustu brak golfu
        to duży dekolt. W lato bluzki na ramiączka - bez problemu.
        Osobiście prócz czasami dekoltów ( nie dużych) nie noszę mini, bluzek na
        ramiączka etc do szkoły, jakoś nie widzę tego. Ewentualnie z bolerkiem czy
        kardiganem na tę bluzkę.

        Ostatnio dziewczynie zwrócono uwagę, ale NAPRAWDĘ przesadzała i to znacznie,
        gołe plecy i dekolt w środku zimy.
        • wera9954 Re: Szkolne mundurki - co o nich sądzicie? 12.01.09, 14:38
          Tak, zgadzam się. W podstawówce miałam 1 t-shirt i raz go nosiłam, raz nie. Bo
          nie zawsze udawało się go wysuszyć po praniu przed porankiem. I ochrzaniali mnie
          za to, a ja po prostu dbałam o higienę :( W gimku przynajmniej mogłam sobie
          kupić dowolną ilość koszulek. I mam koszulkę na zmianę.
    • effka454 Szkolne mundurki - z punktu widzenia MatkiPolki ;) 12.01.09, 20:30
      Przeczytalam wszystkie posty, obejrzałam wszystkie obrazki i powiem tak:
      owszem pokazane na obrazkach mundurki są śliczne, dzieciaki i młodzież ładnie się w nich prezentują i świetnie to wygląda,
      ale...
      ale polska rzeczywistość jest jaka jest i pewnie nie prędko się zmieni.
      Koszt jednego takiego kompletu prawdopodobnie (szczególnie gdyby był - a powinien - z dobrych materiałów) oscylowałby w okolicach 300 zł. Przy dwójce dzieci to już 600 zł na dzien dobry w każdym nowym roku szkolnym - przynajmniej u mnie, jeszcze przez najbliższe kilka lat, gdy syn ma lat 11, a córka 9 i "rozmiarówka" nawet w ciągu roku szkolnego potrafi się zmienić. Nawet kupując na wyrost, nie mogę kupić o 3-4 rozmiary większych ciuchów, bo też nie chcę żeby moje dzieci wyglądały jak siroty, tylko jak ludzie.
      Dodatkowo dochodzi kwestia czystości. Niestety, ale w tym wieku po jednym dniu w szkole w większości ciuchy nadają się w całości do prania, czyli automatycznie muszę mieć co najmniej po dwa komplety na dziecko.

      W krajach, gdzie mundurki są w użyciu "od wieków" przede wszystkim produkcja jest już tak rozwinięta, że koszt takiego stroju jest juz unormowany i nie zbija z nóg. Po drugie, zapewne (mogę się tylko domyślać, bo nie wiem, ale tak podpowiada mi logika) istnieje coś takiego, jak giełda mundurków z drugiej ręki, czyli kolejna możliwość obniżenia kosztów zakupu.

      I jeszcze jedna sprawa wydatków szkolnych w Polsce - w klasach 0-3 obecnie obowiązują podręczniko-ćwiczenio-zeszyty (czyli 3 w 1) i nie ma możliwości odkupienia używanych podręczników od uczniów ze starszej klasy. A to oznacza przez pierwsze cztery lata wydatek 150-180 zł na jeden komplet. Przy dwójce z dwuletnią różnicą wieku przez dwa lata miałam na dzień dobry 300-360 zł koszty zakupu samych podręczników. Obecnie dla syna staram się kupować podręczniki na corocznym kiermaszu w szkole, ale i tak do każdego podręcznika dochodzą jeszcze zeszyty ćwiczeń, które muszę już kupić nowe i ich koszt nadal przekracza 100 zl za komple.

      Tak więc nie dziwcie się polskim rodzicom, że kiedy MUSIELI zdecydować o formie mundurków, to najważniejszym kryterium była cena i w rezultacie estetyka schodziła na dalszy plan, bo co można uszyć za jak najniższą cenę...

      U moich dzieciaków przeszły koszulki polo (ciemno granatowe z żółtymi kołnierzykami i haftowanym żółtym logo szkoły) z dlugim i krótkim rękawem (chłopięce i dziewczęce różnił krój kołnierzyka) + polarowe kamizelki (ciemnogranatowe z żółtymi lamówkami i logo) z calkiem niezłej gatunkowo bawełny.
      • mauzonka Bo wogle szkoła schodzi na psy:) 13.01.09, 05:27
        Mam wrażenie, że od czasów kiedy skończyłam liceum (2003) szkoła polska zsuwa się z równi pochyłej. Przykład tych ćwiczenio-podręczniko-zeszytów, o których pisze Effka454: "za moich czasów";) to było tępione przez nauczycieli, kupowało się zbiory zadań i rozwiązywało je w zeszycie. Tak mniej więcej od 2001 zaczęły być modne zeszyt-ćwiczenia, a to za sprawą wydawnictw, dla których odsprzedawanie podręczników młodszym rocznikom to klęska!

        Moja mama pracowała swego czasu w wydawnictwie podręcznikowym i podobno tam celowo stosowano politykę wprowadzania delikatnych zmian do podręcznika co roku, aby nowy rocznik musiał kupić nowe książki. Podobnież przekupywanie nauczycieli zeszytami gotowych scenariuszy lekcji (o ilez łatwiej uczyć, prawda?:>) w zamian za zarządzenie zakupu nowych podręczników - na porządku dziennym.

        Starsznie mnie to żenuje, bo pamiętam, że w całym liceum (chodziłam w sumie do dwóch różnych) przejechałam matematykę na autorskich zadaniach redagowanych przez nauczycielki. Owszem, płaćilismy za ksero, ale w zamian mieliśmy co tydzień porcję nowych zadań. Teoria, zamiast w podręcznikach, była wykładana na tablicy. W I klasie LO nauczyłam się notowac twierdzenia i dowody, rzeczy, których dzisiejsi pierwszoroczniacy np. na ekonomii (miałam z nimi przyjemność) dopiero się uczą, bo w szkole mieli wsyztsko podane na tacy:/

        A może miałam szczęście, że chodziłam do dobrych szkół. W każdym razie - tej matmy na zadankach od pani Bogdańskiej nie zapomnę:)
        • sangria21 Re: Bo wogle szkoła schodzi na psy:) 13.01.09, 12:41
          Mauzonko, skończyłam liceum tylko 3 lata później od Ciebie i zeszytoćwiczenia
          skończyły się u mnie w gimnazjum. Często udawało mi się odkupić używane
          podręczniki, zwłaszcza, ze u nas wymagano też dodatkowych podręczników, które
          czasem ciężko było kupić w sklepach.
        • turzyca Sie zgadzam 13.01.09, 12:53
          Mialam ten sam system w liceum - przez cale 5 lat kupilam 2 podreczniki i 1
          zbior zadan, cala reszta byla autorsko opracowywana przez matematyczke, takze z
          niemieckich podrecznikow (bo na przyklad w zadnym polskim podreczniku nie byly
          zadawalajaco przedstawione przeksztalcenia funkcji okresowych). Do biologii,
          geografii, chemii i fizyki podrecznika nie mialam ani jednego.

          A w ogole podreczniki do podstawowkowych klas 1-3 mialam wypozyczane z
          biblioteki. Ksiazki byly przy zdawaniu dokladnie ogladane i po pierwszym
          wytlumaczeniu pani nauczycielki, ze ksiazek niszczyc nie wolno, czlowiek plonal
          rumiencem przez pol dnia i oduczal sie mazac bezmyslnie po ksiazkach do konca
          zycia. Do tej pory jak widze gdzies czlowieka, ktory z zapalem kresli kolorowymi
          mazakami po ksiazce, to mi sie zimno robi.

          Zapewne Mauzonka ma racje, ze te podreczniko-cwiczenia to celowa polityka
          wydawnictw, dla ktorych system z biblioteka i podrecznikami przekazywanymi z
          roku na rok jest zupelnie nierentowny.


          A Effka ma racje z punktu widzenia matki-Polki, faktycznie szczegolnie jak
          mundurki sa w calym panstwie takie same, to istnieje rozwinieta gielda wymiany,
          a i sklepowy wybor jest szerszy. My bylismy przybyszami z nierozwinieta
          odpowiednio siecia kontaktow, wiec ja nosilam najtanszy wariant sklepowy, co
          roku kupowany w odpowiedniej wielkosci, ale moja najblizsza kolezanka miala juz
          komplet mundurkow w roznych rozmiarach po starszej kuzynce.
        • kuraiko Re: Bo wogle szkoła schodzi na psy:) 13.01.09, 16:07
          eee, czemu ja miałam wrażenie, że jesteś trochę starsza ode mnie?
          xDDDD
        • besame.mucho Re: Bo wogle szkoła schodzi na psy:) 13.01.09, 16:25
          Zgadzam się. O matmie się nie wypowiem, bo u mnie w liceum nieco
          kulała, ale będąc w klasie biologiczno-hiszpańskiej nie kupiłam ani
          jednego podręcznika do biologii. Miałam świetną nauczycielkę, która
          wykładała wszystko sama, a przekroje tkanek i inne obrazki
          dostawaliśmy skserowane i musieliśmy sami je podpisywać (co dosyć
          mocno pomaga w nauce), a nie gotowe w książce. W rezultacie osoby z
          mojej klasy, które poszły na medycynę, opowiadały, że przez pierwszy
          rok studiów nie musiały uczyć się prawie niczego, bo miały
          wystarczającą wiedzę z liceum.

          Prawie wszystkie podręczniki i zbiory zadań w podstawówce miałam po
          starszym bracie, potem z powodu zmiany programu kupowałam własne,
          ale wszystkie nadawały się później do oddania lub sprzedania.
          Ćwiczenio-podręczniko-zeszyty uważam za beznadziejny wymysł.
    • malagracja Zobaczcie to 13.01.09, 16:19
      www.instablogsimages.com/images/2007/07/17/tg4-banned_25.jpg
      • masza.s Re: Zobaczcie to 13.01.09, 19:00
        Mrau :)
    • anna-pia Jestem za, bo... 14.01.09, 01:45
      Moja córa chodzi do szkoły mundurkowej, przy czym mundurek to koszulka polo
      (krótki i długi rękaw, niebieska, z solidnego materiału) i bluza (granatowa, z
      biało-niebiesko-granatowym wykończeniem, z grubej bawełny, bardzo solidna),
      koszulki polo i bluza mają naszyte (ściegiem) logo szkoły. Kupiłam wszystkiego
      po 2 sztuki i zapłaciłam 200 zł, osoby biedniejsze mogły składać wnioski o
      dofinansowanie (informacja podawana przy każdej okazji mówienia o mundurkach i
      ich kosztach). "Doły" dowolne, zabronione są tylko bardzo krótkie mini i
      generalnie niestaranny strój. Poniedziałki są bezmundurkowe :) A jeśli uczeń nie
      może przyjść w mundurku, przychodzi w stroju galowym i jest OK.
      Ja jestem za mundurkami w postaci jak wyżej.
      • wera9954 Re: Jestem za, bo... 14.01.09, 14:19
        Ja też tak chcę! Jeżeli już mają być mundurki, to bardzo fajnie, jeśli będzie
        właśnie tak :) A jaka to szkoła?
        • anna-pia Re: Jestem za, bo... 14.01.09, 16:47
          Podstawowa :)
          W stolycy, po jedynie słusznej prawej stronie Wisły ;)
          • wera9954 Re: Jestem za, bo... 14.01.09, 17:13
            Buu, a ja już w gimnazjum :( Chociaż do Warszawy to i tak mam trochę daleko ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja