Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebują- 2

    • ava.adore Wiem, że to mało poważne, ale... 10.07.09, 22:53
      ...mam problem z kompulsywnym kupowaniem książek. Ogólnie nie jest źle i trzymam się w ryzach, debetu w każdym razie na koncie nie robię, ale rzecz się pogarsza, kiedy umyka mi jakaś okazja. Przedwczoraj odpuściłam jedno Kup teraz na Ebayu, a jak pożałowałam i wróciłam, to książki już nie było. Oczywiście wtedy poczułam, że muszę tę książkę mieć teraz, zaraz, natychmiast i to dokładnie w tym wydaniu (część cyklu, co zrobić) i... znalazłam sobie kolejną okazję. Ale byłam rozsądna i ustawiłam rozsądną cenę. I kurde, okazała się za niska. Moje pragnienie posiadanie tej książki urosło jeszcze bardziej, jak jej szybko nie kupię w normalnej cenie, to na pewno popełnię jakieś ebayowe szaleństwo (typu osiem funtów za książkę + pięć za przesyłkę), a ona naprawdę nie jest tyle warta. Tym bardziej, że inne wydanie mogę mieć za niecałe trzy dychy z Empiku ;((( Mrok, mrok, mrok... :/
      • agafka88 Re: Wiem, że to mało poważne, ale... 10.07.09, 23:37
        Ava.adore, a ta książka po angielsku? Ja łażę po charity schopach i car bootach
        w poszukiwaniu książek, więc może mi wpadnie w oko? Jak znajdę, to mogę kupić :)
        Zwykle książki kosztują od 50 pensów do 2 funtów na car bootach, w charity schop
        trochę drożej.

        Ostatnio upolowałam sobie zestaw 6 słowników, jeszcze zafoliowanych za 5 funtów.
        Oryginalna cena 62 funty, ebayowa cena 25 funtów.
        • ava.adore Re: Wiem, że to mało poważne, ale... 11.07.09, 00:10
          Dzięki za ofertę :) Na razie negocjuję u sprzedawcy, który wysyła tylko do UK, bo a nuż uda mi się go przekonać :D Jeśli nie, dam znać :)
      • justinehh Re: Wiem, że to mało poważne, ale... 11.07.09, 00:13
        No i to jest bardzo poważne, wiem coś o tym ;)
      • jul-kaa Re: Wiem, że to mało poważne, ale... 11.07.09, 00:38
        To jest bardzo, bardzo powazny problem! Już nawet pomijając kwestię kasy (która
        w naszym przypadku trochę ten straszny problem rozwiazala...), jest jeszcze
        kwestia miejsca. Te sterty i stosy, 5-ciometrowe regały do sufitu zastawione
        dwoma rzędami, te przewracające się kupki, ten kurz w ilościach nieludzkich, te
        porozkładane w każdym możliwym miejscu egzemplarze, ktore "właśnie się czyta"...
        • ava.adore Re: Wiem, że to mało poważne, ale... 11.07.09, 12:08
          No trochę nas książki zjadają, ale jeszcze się bronimy ;) Wiesz, oboje
          pochodzimy z domów, w których raczej się nie czytało, więc nie mamy tego całego
          bagażu klasyki gromadzonej przez trzy pokolenia, którą trzeba gdzieś upchnąć, a
          że finanse też nas ograniczają, to i biblioteczka nie rośnie w tak
          zastraszającym tempie, jakby mogła ;) Większym problemem u mnie jest właśnie to
          kompulsywne kupowanie. Najpierw miałam tak tylko z książkami, teraz doszły
          jeszcze Effuniaki. Trochę ich odpuściłam w moim rozmiarze, z zupełnie
          zdroworozsądkowych powodów, ale jak tylko mój rozmiar zniknie z Szuflady,
          zaczynam mieć kaca moralnego i sprawdzać co godzinę, czy jakiś zwrot nie
          przyszedł... Ciężkie, oj ciężkie jest życie nałogowca :PPP
    • skarabeusz_81 niech mnie ktos przytuli 11.07.09, 12:22
      w poniedzialek mam egzamin na prawko - praktyczny; stresa mam niesamowitego, bo sa pierdolki o ktorych musze pamietac, a na codzien zdaza sie zapomniec :/
      wiem ze jak obleje to swiat sie nie zawali, maz z domu tez nie wygoni, ale o ile bardziej niezalezna beda jak zdam
      • inez69 Re: niech mnie ktos przytuli 11.07.09, 13:07
        skarabeuszku_81 wystarczy głaskanie po główce? (bo jestem w fazie
        antyczułości;)
        Poza tym pozytywne myślenie-dam rade, zaliczę, uda się, będzie
        dobrze-to pomaga. Fajnie, że w kwesti niezaliczenia dajesz sobie
        trochę luzu, bo chyba najgorzej coś zrobić dobrze, jak człowiek
        przesadnie się spina. Będę 3mała kciuki.
      • bebe.lapin Re: niech mnie ktos przytuli 11.07.09, 14:52
        Przytulam i pokazuje na wlasnym przykladzie, ze nie taki wilk..., mozna zdac :)
        Nie stresuj sie, jesli nie zrobilas tego jeszcze, to sprobuj sie umowic na jazde
        z instruktorem przed egzaminem, zeby sie "rozjezdzic". Jak ci to pomoze, to
        gadaj do egzaminatora, o czymkolwiek. Jak cie o cos zapyta (czynnosci k-o), daj
        sobie chwile na zebranie mysli, staraj sie mowic powoli, ogolnie-narzuc swoje
        tempo. Jesli chcesz, to potweirdzaj po nim kazde polecenie, mow co robisz i
        dlaczego. Nie staraj sie jechac tak, jak ci sie wydaje, ze bedzie lepiej (hehe,
        ja tak mam, nie slucham nikogo), tylko tak, jak cie nauczyl instruktor, gdyz
        masz to opanowane, to nie czas na eksperymenty.
        Powodzenia!!
      • skarabeusz_81 Re: niech mnie ktos przytuli 13.07.09, 14:34
        jak to mowia do ..x..razy sztuka ;)
        moze nastepnym razem ;)
    • madzioreck Zamykamy wątek :) 16.07.09, 16:41

Pełna wersja