Problem ubraniowo-egzaminacyjny.

14.01.09, 23:28
Kobiety dobre, powiedzcie mi jak najszybciej, czy w czyms takim mozna isc na ustny egzamin:
czarne spodnie, dosc eleganckie, z roszerzana nogawka
czerwona bluzka koszulowa, tez dosc elegancka, dobrze lezaca:), gladka
czarny zakiet z czegos w stylu pluszu/weluru
i do tego glany.. mam nawet do wyboru czarne lub czerwono-czarne..

Czy kompletnie taki stroj odpada i dac sobie spokoj i nie isc jutro na zerowke?:)
Aha, jest to najelegantszy stroj jaki posiadam... Bluzki jakiejkolwiek bialej nie mam, jedynie kremowy sweterek, ale to juz i tak lepsza ta czerwien. Innych nadajacych sie butow na ta pore roku tez nie mam.
Dodam, jesli to ma znaczenie, ze jest to egzamin z ekonomii, termin zerowy, pani mloda i w porzadku;)

I tak, wiem, że to jest taki mocno sredni stroj, ale czy w ogole ujdzie?
    • pinupgirl_dg Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:33
      hmm.. mój strój na większość egzaminów to była biała koszula po ojcu, żakiet
      i... dzinsy i opinacze... Ostatnio bardziej się przykładam.
      Podobno strój budują buty i fryzura. Jeśli nie masz nic bardziej odpowiedniego
      niż glany to możesz wziąć buty do torby i przebrać na miejscu, sporo moich
      koleżanek tak robi.
      • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:42
        Co to sa opinacze?

        O butach tez tak pomyslalam, tylko zapomnialam napisac. Moga byc ciemnobrazowe czolenka na wysokim obcasie? Torebne tez bede miala ciemnobrazowa.
        Ehh.. w egzaminach zdecydowanie najgorsze jest to strojenie sie:/ Ostatni moj ustny to byla matura 2,5 roku temu i tym usprawiedliwiam nieposiadanie tego co niezbedne;)
        • pinupgirl_dg Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:46
          > Co to sa opinacze?

          Wojskowe buty, już nie produkowane :).

          Moim zdaniem ciemnobrązowe czułenka będą ok :). Co do bluzki to ewentualnie
          sprawdz w szafie ojca, brata, chłopaka... - pod żakietem i tak niewidać, ze coś
          jest 5 rozmiarów za duże :D
          • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:55
            Aaa... skad masz takie? Nie wiedzialam, ze to sie tak nazywa:) A moglabys wkleic jakies przykladowe zdjecie, bo nie wiem czy dokladnie takie mam na mysli?

            Co do chlopaka.. hmm.. predzej byloby za male. W sumie nie wiem, ile ona ma "w biuscie";), ale w jego spodnie np. nie mam szans sie zmiescic.
            • pinupgirl_dg Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 00:00
              Zrobię im jutro fotkę jak będę przygotowywać nową notkę do bloga i Ci pokaże :).
              Mam je z pchlego targu, czasem widuje pojedyńcze pary w sklepach wojskowych za
              ciężkie pieniądze. Moje są już bardzo zjechane więc oszczędzam "na okazje"...
              ale za to ile facetów na nie wyrwałam :D
              • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 00:06
                Przypomnialam sobie o istnieniu gógla i sama sprawdzilam. Takie o jakich myslalam:)
                Moj chlopak mial takie podobno pare lat temu. A moj kolega ma takie teraz. Jak one fajnie stukaja...
                Musze dziadka (starszego sierzanta sztabowego) zapytac o takie :D
                • pinupgirl_dg Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 16.01.09, 20:52

                  Fajne są, co nie :D ? Ja mam takie brązowe. Ale ciężkie niesamowicie, jak ich
                  dłuzej nie noszę to potem przez pierwsze dni mam zakwasy ;)
            • kuraiko Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 01:00
              jeśli chodzi o faceta, to się nie sugeruj spodniami ;) nawet bardzo
              szczupły facet może mieć w klacie 100cm (znam przypadek) i tego na
              pierwszy rzut oka nie widać. a ci, co mają mniej w klacie to często
              noszą za szerokie koszule, bo panowie niestety też mają problemy z
              kupnem - ale raczej na wąską klatkę piersiową...
    • pierwszalitera Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:37
      Moim osobistym zdaniem, obojętnie co ma się na sobie, ocenę dostaje się za coś innego, ale.... przemyślałabym zestaw kolorystyczny. Czerwony działa pobudzająco i a może nawet wywoływać agresję. Nigdy nie wiadomo, czy nie sprowokuje to egzaminatorów do intensywniejszego egzaminowania. ;-)
      • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:50
        Co do oceny - zgadzam się, ale ogolne wrazenie tez sie liczy. No i jak wiem, ze wygladam jak czlowiek to i wydobywam jakies resztki pewnosci siebie.

        Co do czerwonego - czy działa wg. Ciebie tez na osobe noszaca? Bo ja w czerwieniach dosc czesto chodze i zazwyczaj jestem bez zycia...

        A z koszul mam jeszcze czerwona-rozowa w paski i czerwono-brazowo- zolta;) Tak wiec to jednak jest najlepszy wybor, tylko nie wiem czy wystarczajaco dobry:)
        • pierwszalitera Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 00:03
          e.m.i1 napisała:

          > Co do czerwonego - czy działa wg. Ciebie tez na osobe noszaca? Bo ja w czerwien
          > iach dosc czesto chodze i zazwyczaj jestem bez zycia...

          Ogólnie kolor czerwony, jako kolor ostrzegawczy, działa biologicznie pobudzająco, dlatego nie poleca się go na przykład w sypialni. Dodaje też pewności siebie, bo jest mocno rzucający się w oczy i nosząc go, liczymy się z tym, że będziemy raczej w centrum zainteresowania. Jest też symbolem temperamentu, żywiołowości i namiętności. To jakoś zobowiązuje. ;-) W psychologii istnieje jednak pojęcie habituacji. To znaczy, jeżeli mamy często, albo nawet stale do czynienia z pewnymi bodźcami, to nasza reakcja na nie staje się coraz słabsza. Czy to jest wytłumaczeniem na twoją obojętność na czerwony? Nie wiem. Pamiętaj jednak, że ta bluzka widoczna będzie raczej dla stojących/siedzących ci naprzeciwko i ci mogą reagować gwałtowniej. :-)
    • turzyca Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:40
      Ja bym poszla. Choc buty bym wymienila na jakies bardziej cywilizowane, ale to
      juz w murach uczelni. A jak juz glany to jednak klasyka, znam ten
      czarno-czerwony model i widzialam juz dosc ostre reakcje.
    • joankb Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 14.01.09, 23:44
      Czerwona bluzka sugeruje na ogół pewność siebie, a nawet leciutką arogancję
      właścicielki. Zależy co umiesz...
      Pod żakiet to może być top, podkoszulek + ewentualnie jakaś apaszka. nie musi
      być koszulówka.
      Zabierz półbuty, czółenka - jeśli masz, przebierzesz się gdziekolwiek.
    • pinupgirl_dg Aaaa! I oczywiście pododzenia jutro ! :) n/t 14.01.09, 23:50

      • e.m.i1 Re: Aaaa! I oczywiście pododzenia jutro ! :) n/t 14.01.09, 23:57
        Dziekuje:)
        I jak ktos mi powie, ze tego sie nie mowi, to ugryze!
        • pinupgirl_dg Re: Aaaa! I oczywiście pododzenia jutro ! :) n/t 15.01.09, 00:02
          Właśnie to chciałam powiedzieć :D... a teraz dobranoc, nie przejmuj się aż tak,
          ew pokombinuj z tym sweterkiem i sama oceń, co wygląda lepiej. Najważniejsze to
          się wyspać :).
    • koza-1985 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 00:04
      ja bym poszła, ale jak możesz i masz inne buty na zmianę to może warto, po co ryzykować że się nie spodobają.
      na jeden z ważniejszych egzaminów na studiach poszłam w dzinsach białej koszulce "i love cowboys" bo przed egzaminem miałam zajęcia w stajni i uznałam że i tak będę pachnąca i w ogóle szajni i glamur co w stroju egzaminowym typowo byłoby śmieszne. w dodatku czasu na przebranie nie było, więc albo stajnia+ badanie w spódnicy i bluzce albo egzamin w dżinsach
      zdałam jako jedyna ze 120 osób na 5,0 :D
      ale przyznam, że przed pokojem profesora dziwnie się czułam przy tych wszystkich garniturowcach

      powdzenia jutro!!!
    • the_mariska Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 00:06
      Jestem na tak :)

      Sama nie mam zamiaru iść na egzamin ustny (o pisemnych nie wspominam, 100 osób
      na sali, z czego 50% we flanelowych koszulach ;)) w niczym elegantszym od
      brązowego sztruksowego żakietu i brązowych sztruksowych spodni i jakiejś
      kremowej bluzki pod spodem. I to wcale nie dlatego że w akademiku nic bardziej
      oficjalnego nie posiadam ;) A czerwony jest IMHO bardzo elegancki. I tego się
      będę trzymać :)
      • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 00:25
        To i tak kulturalnie.. u mojego chlopaka (tez na informatyce) ludzie przylaza do dziekana na "sąd ostateczny" w dresikach i adidaskach:)
      • quleczka Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 11:12
        mariska, skad ja to znam :D

        po tym mozna u nas odroznic studentow pierwszego roku w sesji, ze sa dziwnie
        elegancko ubrani na pisemne ;)

        dokladnie, u nas byla duza dowolnosc - nawet na ustne, ktore w ogole byly bardzo
        rzadko przychodzilo sie mniej wiecej w codziennym stroju tylko moze nieco
        bardziej schludnym :)

        osobiscie uwazam, ze jak egzaminuje mloda fajna kobietka to raczej nie bedzie
        problemu ale moge sie mylic ;)

        p.s. u mnie pani profesor od analizy chodzila na wyklady w glanach, bojowkach i
        raczej nie najdluzszej koszulce :D
        • the_mariska Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 11:17
          Taak :) Też z nią miałam analizę :) Tylko od kiedy zrobiła doktorat to się
          ustatkowała nieco, ścięła włosy, wyrzuciła glany, wywaliła 4 kolczyki z brwi i
          zostawiła tylko jednego i zaczęła się ubierać bardziej na sportowo (ale nadal
          eksponując swój tatuaż). A teraz to w ogóle w zaawansowanej ciąży jest i wygląda
          już zupełnie jak poważny człowiek :)

          Ależ ze mnie plotkara :)
          • quleczka Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 11:41
            wiem, wiem :)

            tylko nie odkad zrobila doktorat bo ten juz miala nawet nas uczac ...ale chyba
            odkad byla w ciazy :p

            czekaj, to ona juz drugi raz w tej ciazy jest czy ja sie pogubilam? :D

            p.s u nas miala ksywke Shakira :)
            • the_mariska Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 11:45
              quleczka napisała:
              > czekaj, to ona juz drugi raz w tej ciazy jest czy ja sie pogubilam? :D

              Szczerze to nie mam pojęcia, ja jestem dopiero na 5 semestrze i nie orientuję
              się aż tak dobrze w życiu doktor S. :) Chociaż temat do plotek z niej bardzo
              wdzięczny, koło jakiego kumpla nie siadłam na wykładzie to każdy przez bite 2
              godziny obgadywał jej tyłek. I weź tu człowieku nadążaj za jej tempem
              zapisywania tablicy... ;)
              • quleczka Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 11:50
                no ok, skoro teraz jest to znaczy, ze znowu po raz kolejny bo byla tez jak ja
                sie tam jeszcze pojawialam :)

                u mnie zaczeli ja obgadywac zaraz na pierwszym wykladzie jak tylko
                weszla...myslac, ze to studentka :D

                p.s. dla mnie 12 semestrow okazalo sie za malo by te studia skonczyc ...13ty tez
                nie wystarczyl...teraz juz nie licze ;)
                • quleczka koniec offtopa z mojej strony :p 15.01.09, 11:54
                  znikam do magisterki, ktora niestety nadal mecze...moze przez ta "ambitniejsza
                  specjalizacje" ;)

                  na szczescie moj promotor w miedzyczasie zostal szefem instytutu do spraw
                  dydaktycznych...to moze mnie jakos znowu przyjma na wydzial jak juz ja skoncze :D
    • yaga7 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 07:37
      Ja bym czerwoną koszulę zamieniła na czarną i poszła w glanach ;)
      Chodziłam tak na egzaminy, no ale 10 lat temu ;)))

      Osobiscie w czerwonej koszuli na egzamin na studiach (w sensie na tych swoich
      studiach w zamierzchłej przeszłości) bym nie poszła, dla mnie czerwony to jak
      płachta na byka, czyli egzaminatora. Ale w sumie czasy się mogły zmienić.

      Powodzenia :)
    • velika Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 08:29
      Ja bym tak nie poszła. Wydaje mi się, że na mojej uczelni i wydziale(wpia)byłoby
      to źle odebrane. U nas nawet na pisemnych dziewczyny są wystrojone, a chłopcy
      pod krawatem. Nie dalej jak kilka dni temu, dzień przed egzaminem, latałam po
      sklepach w celu zakupu porządnej spódnicy, bo mi się przypomniało, że nie
      zabrałam z domu rodzinnego spodni do garnituru;) A nie wyobrażałam sobie, że
      mogłabym pójść w dżinsach- choć egzamin był pisemny. Chyba staroświecka jestem;D
      Nawet półbuty na zmianę wzięłam, bo mi się kozaczki ze spódnicą gryzły;)
      • turzyca Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 10:22
        Nie jestes staroswiecka, tylko studiowalas na wpia. :) Czym innym jest bycie
        jedyna osoba w dzinsach na sali, czym innym gdy na sale przychodzi 100% osob w
        dzinsach, a czym innym gdy np 30%. Prawnicy nosza sie w sposob dostosowany do
        wyobrazen o charakterze pracy prawnika, wiec inaczej niz np historycy sztuki. Do
        tego stopnia, ze odseparowanie studentow tych dwoch kierunkow w 80% udaje sie na
        podstawie obejrzenia ciuchow.


        Swoja droga w calym moim zyciu studenckim napisalam 4 egzaminy, z czego dwa byly
        egzaminami jezykowymi, wiec i tak standardowe ciuchy egzaminacyjne mialam
        dobierane pod katem egzaminow ustnych. :)
        • velika Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 10:58
          Masz rację turzyca. Z kilometra można rozpoznać studenta np.ASP;) Z drugiej
          strony moja koleżanka ze stosunków na egzaminy chodzi ubrana tak jak
          ja-elegancko, a inna z filologii duńskiej mówiła nam, że u nich na egzamin
          chodzi się tak jak w dzień powszedni. Co wydział, to inna praktyka;) Przed
          egzaminem ustnym z cywilnego I(7 rano, egzamin na 9) okazało się, że mój chłopak
          sierota zapomniał zabrać do Poznania butów od garnituru, miał w domu tylko
          adidasy albo glany do wyboru:) I o tej 7-ej obdzwanialiśmy męskich znajomych ze
          stopą w rozmiarze 42;D Na szczęście się znalazły:) Gdyby nie ten nasz ubraniowy
          rygor, pewnie by poszedł w adidaskach i sztruksach, i po kłopocie;)
    • nancy_callahan Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 08:46
      Wiem, że już po fakcie bo Autorka pewnie na egzamin już wyszła, ale
      jestem przeciwna czerwonej koszuli (już chyba lepszy byłby ten
      kremowy sweterek), zdecydowanie popieram zmiane obuwia na miejscu.
      A tak na marginesie dyskusji i wypowiedzi veliki - mnie się na tymże
      wpia zdarzyło zdawać egzzamin z kpk (ostatni egzamin w sesji letniej
      w środku upalnego czerwca), gdzie udałam się w przekonaniu, że
      będzie pisemny i zrezygnowaniu wobec upałów w połączeniu z faktem,że
      miało być pisemnie w dżinsach (to i tak było ustępstwo wobec jakiś
      rybaczek czy czegoś w tym rodzaju), sandałach i t-shircie.
      Moje zdziwienie po przybyciu an mjiejsce było bezbrzeżne kiedy
      okazało się, że na termin przyszło tak mało osób, że doszli do
      przekonania, że nie opłaca się robić pisemnego i po prostu nas
      przepytają. Miałam zatem do wyboru albo gnać do domu na łeb na szyję
      celem przebrania, albo w końcu przeczytać któryś tam z rozdziałów
      owego kpku, którego jeszcze me oczęta nie widziały. Ryzykownie
      wybrałam drugie rozwiązanie i opłaciło się - egzamin zdałam.
      Ale uwierzcie czułam się bardzo niekomfortowo, zwłaszcza w
      konfrontacji ze współtowarzyszem egzaminu (zdawało się dwójkami),
      którym był koleś nie dość, że w garniturze i pod krawatem to w
      biełej koszuli na spinki:)
    • martvica Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 12:01
      Czerwona koszula niekoniecznie. Nie że 'nie-biała' tylko ze względu na pewną
      agresję ;)
      Glany - tak, w końcu zima jest. Przebieranie butów to dla mnie zaskakujący pomysł ;)

      Na egzaminy zawsze nosiłam białą rozpiętą koszulę i krawat. Ewentualnie w sesji
      letniej liliową koszulę z krótkim rękawem.
    • malagracja A ja zawsze ubiore sie po swojemu... 15.01.09, 15:42
      Od malego miałam problem ze strojem galowym, nie wiem nawet dlaczego. Zostało mi
      to do dziś - ale musze Wam powiedzieć, że nawet jeśli ktoś wytrzeszczał na mnie
      oczy (zawsze babki) to i tak sie czulam super, bo bylam ubrana tak jak lubie.
      Gdybym nie byla ubrana po swojemu, bym sie czula źle.

      Mam taki jeden zestawik super-elegancki (wg mojego widzimisie):
      czarne szpilki 10cm
      obcisły czarny zakiet
      biała koszula z żabotem
      czarne materiałowe rurki lub obsisła czarna spódnica ołówkowa
      grafitowe pończoszki (jeszcze miesiac temu rajstopy ;p )
      no i czerwone paznokcie i usta.

      Ja tak lubie i czuje sie w tym ok. Wiec namawiam Cie do tego, zebys sie ubrala
      tak jak to czujesz. Bo stroj powinien dodawać Ci pewności siebie a nie
      przebierać :-)

      Pamiętaj też o fryzurze - ja sie najlepiej czuje w rozpuszczonych włosach, nie
      wiem jak Ty? Musisz czuc sie swobodnie.

      Aha i UŚMIECH! Tylko się nie szczerz, bo wtedy wygląda na nieszczery. Najlepiej
      zastosowac zasade, ze usmiechasz sie po 3 sekundach patrzenia na tą osobe :-)
      Wtedy ona mysli, ze ten usmiech jest specjalnie dla niej :)

      Powodzenia, będzie dobrze.
    • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 19:07
      Po pierwsze, dziekuje wszystkim za wypowiedzi:)
      Po drugie - zamiast na egzamin poszlam do lekarza:/ (czy jest na forum ginekolog?)
      Po trzecie - cale towarzystwo widzialam jeszcze po poludniu, pelny wybor strojow, poczawszy od powyciaganych swetrow po wieczorowe spodnice:)
      Na I termin pojde chyba tak, jak napisalam, ewentualnie podmienie na cos ta koszule.
      • e.m.i1 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 19:12
        Jeszcze co do krzykliwych kolorow...
        Kolokwium zaliczeniowe z cwiczen u tej pani nabazgralam jaskrawozielonym dlugopisem i tez nie wiedzialam czy jakos zareaguje. Dostalam 5+ (nie chwalac sie wcale) ;)
    • ederlezi1981 Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 15.01.09, 19:49
      Glany? Ja bym szła bez zastanowienia, po prostu bym je porządnie wypastowała, no i wybrała czarne, nie czerwone. Ostatnio do sądu udałam sie w glanach- rozwaliłam czarne kozaki, naszykowałam wieczorem buty na obcasie, ale w nocy nawaliło sniegu. I wydaje mi się, że i tak wygladałam poważniej, niż większośc ludzi.
      Mnie zawsze intrygowały wymalowane i odstrzelone panny na egzaminach- tym bardziej, że bardzo często wiedza była odwrotnie proporcjonalna do ilości wysułku wlozonego w "zrobienie się".
      • elrosa Re: Problem ubraniowo-egzaminacyjny. 16.01.09, 13:07
        Ee tam, ja swoje zupełnie czerwone glany bym włożyła ;)
        Ale generalnie u mnie na wydziale jest silny nacisk na to, żeby na egzaminy NIE stroić się wcale, można przyjść choćby w podkoszulku i spodenkach w kwiatki. Jeden z wykładowców powiedział wprost, że jeśli chcemy okazać mu szacunek, mamy po prostu nauczyć się i zdać egzamin. Cóż, takie podejście to chyba tylko na informatyce... :)
        • quleczka no chyba tylko ;) n/t 16.01.09, 21:01
Inne wątki na temat:
Pełna wersja