the_mariska
19.01.09, 03:42
Gdzieniegdzie na offtopach przewijają się wypowiedzi biuściastych śpiewaczek,
pianistek, gitarzystek - pokażcie jak was dużo :) Dla mnie muzyka jest moją
pierwszą wielką i niespełnioną miłością, od jakiegoś roku kompletnie nie mam
czasu i zdrowia żeby kształcić się w tą stronę i straaaasznie nad tym
ubolewam. Przez długie lata śpiewałam w różnych chórach, chodziłam do szkoły
muzycznej na wokal klasyczny, ale musiałam z niej zrezygnować po przeprowadzce
do innego miasta i do tej pory nie mogę sobie tego wybaczyć. W chórze teraz
też już żadnym nie śpiewam i czegoś stanowczo mi w życiu brakuje.
Do tego jestem kompletnym beztalenciem jeżeli chodzi o grę na instrumentach
wszelakich - maksimum moich możliwości na gitarze to prosty akompaniament
akordami do mojego wycia, a pianino przymusowe z muzycznej wspominam jak
najgorzej się da. Nauczycielki nawet śmiały się, że powinnam wyrobić sobie
papiery dysrytmika, takie mam problemy z koordynacją. Tym bardziej mnie to
denerwuje, że mój rodzony brat niesamowicie wymiata na każdym instrumencie
który dostanie w łapy - jest to człowiek, który nie biorąc w życiu żadnych
lekcji pianina sam się z nut nauczył perfekcyjnie grać m.in. marsz pogrzebowy
Szopena czy Sonatę Księżycową. Nutek go nauczyli na chórze i już mu to
wystarczyło, a ja się z pianinem tak męczę, noooo!
Czasem po cichu sobie marzę, że jak napiszę inżynierkę i będę miała dużo
czasu, wystartuję jeszcze raz do muzycznej na wokal, podszkolę ten mój
zardzewiały i przepity głos, a potem założę zespół moich marzeń. Kto wie, może
akurat? ;)
A wy? Są tu jeszcze jakieś muzykalne dusze oprócz mnie? :)