Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe?

25.01.09, 21:11
dodam, że kobieta zupełnie spoza grupy ryzyka, żadnych przypadków w rodzinie.
    • turzyca Mozliwe 25.01.09, 21:15
      Nowotwory zdarzaja sie w kazdym wieku, nawet u noworodkow.
      A grupy ryzyka, to wlasnie grupy ryzyka, a nie grupy majace wylacznosc na chorobe.
    • samo_zloto Re: Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe? 25.01.09, 21:18
      możliwe, ale wyjątkowo rzadkie, właśnie zajrzałam z ciekawości do Krajowego
      rejestru nowotworów (ostatnie dane z 2006) w przedziale 20-24 lata 11 zachorowań.
      • samo_zloto Re: Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe? 25.01.09, 21:26
        nie wiem, w jakiej sytuacji zadajesz to pytanie, więc tylko dodam, że jeśli
        20letnia kobieta wyczuje sobie jakiś guzek w piersi, rak jest na szarym końcu
        podejrzeń. ale oczywiście każdą wątpliwość należy wyjaśnić, nawet jeśli nie
        spodziewamy się niczego złośliwego.
        • mauzonka hmm, akurat o tym pisałam 25.01.09, 22:06
          Akurat o tym pisałam na Balkonetce, ewidentnie rak piersi zdarza się w młodym wieku. Jeżeli istnieją amazonki 25-letnie, to zapewne w 20-letnie tez nie są niemożliwe. Możesz je zobaczyć tu: balkonetka.pl/2009/1/24/niejedna-z-jedna-przed-czterdziestka (wybaczcie autoreklamę, ale to tak bardzo związany temat).

          W liceum miałam kolegę, u którego wykryto w III klasie bodaj raka kości. Miał 18 lat. Wyleczył się, na szczęście, ale wszyscy najedli się dużo strachu.
          • malagracja Ja też wiem co to znaczy :( n/t 25.01.09, 22:08
          • kura17 Re: hmm, akurat o tym pisałam 26.01.09, 09:41
            moj pryzjaciel zachorowal na raka skory w podstawowce. umarl na poczatku II
            klasy LO :(
    • koza-1985 Re: Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe? 25.01.09, 22:21
      no niestety można:(

      z końcem grudnia koleżanka z równoległej klasy w liceum zmarła po rocznej
      walce z nowotworem...
      • quleczka Re: Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe? 25.01.09, 22:34
        ja znam dziewczyne, ktora miala raka sutka w wieku ponizej 15 lat... owszem
        przypadek bardzo rzadki ale niestety i tak sie zdarza :/

        na szczescie szczesliwe sie jej udalo z tego wyjsc poki co :)
    • wensday Re: Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe? 26.01.09, 19:29
      Możliwe, niestety coraz częściej się słyszy o tym, że takie przypadki się zdarzają. Nie wiem czy to kwestia tego, że jest lepsza profilaktyka, lepszy dostęp do badań, czy może po prostu więcej takich osób.. :(
      • joannea Re: Rak piersi w wieku 20 lat - możliwe? 26.01.09, 21:49
        wensday napisała:

        > Możliwe, niestety coraz częściej się słyszy o tym, że takie przypadki się zdarz
        > ają. Nie wiem czy to kwestia tego, że jest lepsza profilaktyka, lepszy dostęp d
        > o badań, czy może po prostu więcej takich osób.. :(

        więcej takich osób. Mniej więcej od wojny zaczęliśmy statystycznie chorować dużo
        częściej, niż przed, do tego dołączyły zachorowania u bardzo młodych ludzi.
        Świetnie i bardzo przystępnie opisuje to David Servan-Schreiber w ksiażce
        "Antyrak". Bardzo ją polecam, autor opisuje, jak nasza zachodnia cywilizacja
        dzielnie pomaga rakowi w coraz większym żniwie. Autor jest lekarzem i naukowcem,
        jego poglądy są wyważone, ogólny komunikat: jak zmienić swoje życie, żeby
        polepszyć szanse na uniknięcie raka.
        • pana.cotta wlasnie- prewencja 26.01.09, 22:17
          wspomnialas o waznej i interesujacej mnie rzeczy- jak zapobiegac rakowi?
          i czy wiadomo na ile takie dzialania zmniejszaja ryzyko?

          • joannea Re: wlasnie- prewencja 21.02.09, 15:02
            pana.cotta - przepraszam za tak pozna odpowiedz, umknal mi watek.
            W zasadzie cala ta wspomniana ksiazka "Antyrak" jest wywodem na temat tego, co
            mozna i co powinno sie robic, chcac uniknac raka.
            Na pierwsze miejsce wysuwa sie zywienie: w zasadzie propagowana dieta zgodna
            jest z normalna dieta zdroworozsadkowa - np jak najmniej cukru, bo jest on
            paliwem dla komorek rakowych. Jak najmniej przetworzonej zywnosci, eliminacja
            kwasow omega-6. Jak najwiecej warzyw i owocow (nawet nie-ekologicznych) i kwasow
            omega-3.
            Z kontrowersyjnych rzeczy pisze on tez o ograniczeniu spozycia miesa, bo
            produkty miesne sa najbardziej skazone naszymi "zdobyczami technologicznymi", co
            z kolei wplywa na zachorowalnosc na raka.
            Do tego aktywnosci fizyczna (autor tlumaczy mechanizm zachorowania na raka i
            dlaczego wazne jest utrzymywanie ciala w dobrej formie) i dzialania na polu
            psychofizycznym: odkrycie wybranej formy wyciszenia (medytacja, tai-chi,
            modlitwa itp) i "uporanie sie z traumami z przeszlosci", bo podswiadome drazenie
            stresu w nas samych tez ma na to wplyw. Podobno wiekszosc osob zachorowuje na
            raka w momentach, kiedy traca kontrole nad swoim zyciem i czuja sie zyciowo
            bezradne. Mi zdazylo sie to w dokladnie takiej chwili.
            Co do tego, na ile mozna zmniejszyc ryzyko stosujac sie do wyzej wymienionych (i
            paru innych, ksiazka ma 300 stron), Schreibner cytuje wyniki badan, i wygladaja
            one dosc optymistycznie. Dla mnie przynajmniej maja one sens ;)

            Co prawda zanim sama zachorowalam, uprawialam regularnie sporty, do tego
            poruszalam sie wszedzie rowerem, moje pozywienie oscylowalo w kierunku eco i
            semi-wegetarianizmu, a slodycze i junk food sie u nas w domu nie pojawialy; nie
            palilam papierosow i prawie nie pilam alkoholu, slowem, zylam bardzo blisko
            zalecen anty-rakowych. W pierwszym odruchu pomyslalam, ze to nie fair. Ale teraz
            sklaniam sie ku mysleniu, ze byc moze wlasnie taki a nie inny tryb zycia i dieta
            spowodowaly, ze mialam jednak nowotwor o granicznej zlosliwosci, nie zlosliwy.
    • helenka333 cieszę się, że ten wątek powstał 26.01.09, 22:20
      sama nosiłam się z zamiarem założenia podobnego, chciałabym się dowiedzieć kiedy
      powinnam zacząć robić usg piersi (dotychczas ginekolog badał mi piersi tylko
      "ręcznie"), w tym roku kończę 24 lata, i jeśli jakaś forumka wie, to gdzie można
      takie badanie zrobić w Poznaniu i czy w ogóle jest możliwość nieodpłatnie?
      • k_linka Re: cieszę się, że ten wątek powstał 27.01.09, 12:22
        Lepsze niz lekarz badajacy piersi i niz usg wykonywane nawet raz na kilka
        miesiecy jest samobadanie. Regularnie raz w miesiacu, tuz po okresie
        www.biust.pl/rak_piersi/jak_sie_badac_samobadanie.htm
        • mauzonka @k_linka - samobadanie 27.01.09, 18:26
          Samobadanie na pewno jest potrzebne i TRZEBA je wykonywać - ale nie zamiast USG. Przy dużej piersi łatwo przegapić guzki, które kryją się grubo pod tkanką tłuszczową, daltego USG jestkoniecznym uzupełnieniem samobadania, Jeden lekarz powiedział mi też, że przy dużym biuście mammografia jest bardzo malo skuteczną metodą badania - ponoć także nie widać na niej głębie położonych zmian. Wedle tego lekarza najefejtywniejszym badaniem piersi jest USG - uzupełnione oczywiście o regularne samobadanie.
          • k_linka Re: @k_linka - samobadanie 27.01.09, 21:13
            Oczywiscie nie neguje potzreby robienia usg. jednak - z opinii znanych ni
            lekarzy i poloznych - wiekszosc wczesnie wykrywtych guzkow to efekt czujnosci
            pacjentek.
            • pierwszalitera Re: @k_linka - samobadanie 27.01.09, 21:38
              Zgadzam się. Wszystkie osobiście znane mi kobiety, które zachorowały na raka piersi znalazły guza podczas samobadania. Niektóre nowotwory rosną też bardzo szybko i USG wykonywane na przykład raz w roku może okazać się spóźnione. Nawet przy dużym i tzw. mastopatycznym biuście comiesięczna regularna manualna kontrola kobiety w kilka dni po miesiączce pomaga uchwycić zmiany odbiegające od stanu normalnego. Kobieta znająca dobrze swój biust ma większą szansę na zauważenie tych zmian.
      • kk345 Re: cieszę się, że ten wątek powstał 27.01.09, 23:38
        Cena USG w Poznaniu to 50-60 zł, robi je np. Certus. Porozmawiaj jednak najpierw
        z ginekologiem, niektórzy robią takie USG sami w gabinecie, warto też śledzić
        internet, ja w zeszłym roku, w ramach akcji Avon kontra rak piersi zrobiłam USG
        piersi za 10 zł.
      • bebe.lapin Usg w Poznaniu 21.02.09, 18:37
        Najlepiej zapytaj swojego ginekologa, bo to jest badanie, na ktore nalezy miec
        skierowanie, ale wtedy jest bezplatne. Ja chodzilam do gina na placu kolegiackim
        (tam jest iles przychodni, moja byla na tym pietrze, co poradnia pracy, na prawo
        z windy), a to dlatego, ze nie trzeba sie tam zapisywac, i jak potrzebowalam i
        wiedzialam, ze np. jutro bedzie mi pasowac to sobie szlam. Pielegniarka taka
        zolzowata, ale to ona sama mi sie zapytala, czy nie chcialabym miec zrobionego
        usg piersi, samo badanie bylo w przychodni na taczaka, nie czekalam dlugo. Wiec
        jesli nie masz do kogo pojsc i jestes dosc odporna psychicznie, to mozesz sie
        zglosic na plac kolegiacki. :) Pozdrawiam
    • mauzonka A właściwie to dlaczego raz w miesiącu? 21.02.09, 17:58
      Tak mnie teraz naszło - dlaczego właściwie samobadanie piersi należy robić raz w miesiącu, w mniej więcej tej samej porze cyklu? Ja obserwuję konsystencję swojego biustu praktycznie codziennie - czy to jest zła strategia? Nigdy nie rozumiałam tego zalecenia "samobadanie raz w miesiącu". Czy dobra dusza mogłaby mi wytłumaczyć, o co w tym chodzi?
      • samo_zloto Re: A właściwie to dlaczego raz w miesiącu? 21.02.09, 18:08
        Dla Ciebie tym lepiej, że badasz się codziennie. W tym zaleceniu chodzi o to, że
        samokontrola raz na miesiąc to takie minimum. Co do jednej pory cyklu- ponieważ
        piersi zmieniają się w zależności od fazy cyklu, zakładając, że kobieta bada się
        1xmies. dobrze, żeby miała porównanie jak najbardziej obiektywne.
        • quleczka Re: A właściwie to dlaczego raz w miesiącu? 21.02.09, 20:04
          dokladnie, zeby badac ten jeden raz w momencie gdy piersi sa podobne no i
          najczesciej sugeruje sie by bylo to po miesiaczce by wykluczyc ewentualna
          przedmiesiaczkowa bolesnosc i nadwrazliwosc

          jesli masz ochote robic to czesciej - nie ma sprawy :)

          chodzi glownie o to by jak ktos to robi od czasu do czasu to nie robil na
          przyklad raz po miesiaczce, a drugi raz przez...i martwil sie, ze inne wrazenie
          robia albo, ze cos go tam pobolewa, a ostatnio nie bolalo...bo bolec moze przez
          to, ze taka, a nie inna faza cyklu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja