LOL – wątek śmiesznościowy

08.02.09, 02:29
Na przeróżnych stronach bywamy, nieraz napotykamy na zabawne teksty, filmiki czy obrazki, którymi chętnie byśmy się podzieliły z Offtopowiczkami. Otwieram więc dedykowany temu wątek :)
    • a_gneskka Tyci tyci petencik 08.02.09, 02:31
      Debiutuję linkiem z Joe Monstera:
      www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&i=952466&t=952466
      :)))
      • szarsz Klub domowych nie-bogiń 08.02.09, 10:31
        Dostałam kiedyś na mejla, niestety nie znam źródła:
        Witamy w Klubie Domowych Nie-Bogiń! Jest to największa w Wielkiej
        Brytanii organizacja dla kobiet, które trzymają w oblodzonych
        ściankach swego zamrażalnika przeterminowane lody. Klub został
        założony kiedyś tam – nikt dokładnie nie wie kiedy, bo członkinie
        zapomniały wpisać datę do kalendarza. Działa od hasłem: "Natura nie
        znosi próżni, a my odkurzania".

        Klub nie znosi nawet odkurzaczy marki Dyson. Na ostatnim dorocznym
        walnym zgromadzeniu akcjonariuszek podjęto decyzję o ich wyklęciu,
        uznano bowiem, że fajny wygląd i duża siła ssania w niczym im nie
        pomogą, a członkinie i tak nie dadzą się nabrać. Protokół z
        ostatniego zgromadzenia jest dostępny na życzenie, ale dopiero
        wtedy, jak zostanie zgubiony, znaleziony, zgubiony, znaleziony,
        zgubiony i wreszcie odnaleziony na dnie miski z owocami pod
        puchatym, brązowym czymś, co kiedyś mogło być śliwką, ale równie
        dobrze nakładką na dziecięcy długopis w kształcie misia koala. Teraz
        trudno już rozstrzygnąć.

        Klub Domowych Nie-Bogiń oczekuje od swych członkiń, że będą cały
        czas ustawiać sobie poprzeczkę jak najniżej. Każda pani, która mniej
        więcej zdąża z prasowaniem, będzie musiała udzielić wyczerpujących
        wyjaśnień, a ta, która w pełni wywiązuje się z tego zadania,
        zostanie natychmiast wydalona. Kobiecie, która od lat nie tknęła
        żelazka i próbuje każdy kawałek odzieży przedstawić jako
        stuprocentową bieliznę osobistą, zostanie przyznane dożywotnie
        darmowe członkostwo. To samo tyczy się pań, które robią kawę
        podstawiając filiżankę pod kran z gorącą wodą – niezależnie od tego,
        czy im się śpieszy – a ścielą łóżko kolejnym gościom przekładając
        poduszkę na "świeżą" stronę.

        Rada Klubu Domowych Nie-Bogiń w razie zaczernienia garnków jest
        następująca: odmocz, odmocz, odmocz, a potem wyrzuć, kiedy nikt nie
        będzie patrzył. Klub radzi także nigdy nie zastanawiać się, dlaczego
        w szufladzie na bieliznę brakuje tylko dziada z babą, ale na pewno
        nie małego rycerzyka, jakichś drobnych monet (powiedzmy 87 pensów),
        książki o roślinach domowych i trzech dropsów owocowych. Łamanie nad
        tym głowy może tylko zaszkodzić naszemu zdrowiu psychicznemu. Co do
        dziurawych skarpetek, Klub Domowych Nie-Bogiń zaleca odłożyć je do
        zacerowania, a potem wyrzucić, kiedy nikt nie widzi. Radzi także
        nigdy, przenigdy nie dokopywać się do dna kosza na brudną bieliznę,
        bo coś tam może sobie żyć. Pełną akceptacją Klubu cieszy się
        natomiast następująca opcja: otworzyć wieko kosza, westchnąć z
        niechęcią i szybko go zamknąć.

        Wszystkie członkinie Klubu powinny mieć na dnie co najmniej jednej
        szafki kuchennej następujące przedmioty: puszkę syropu cukrowego z
        niedomkniętą przykrywką (dopuszczalna jest także melasa), stary
        słoik ze słodką posypką, dziurawą torebkę dziesięcioletniej
        soczewicy, kilka butelek barwników do żywności (wszystkie zielone),
        kolekcję egzotycznych marynat i sosów, które kiedyś miały się
        przydać, dowolną liczbę opakowań herbat ziołowych o tak kuszących
        nazwach jak Karnawał Mango czy Tropikalna Fiesta, których nikt nie
        pije, bo zajeżdżają sadzawką, lepkie słoiki z przyklejonymi
        kawałkami skrzydeł ćmy zawierające coś, co trudno już identyfikować,
        rozsypaną soczewicę przyklejoną do papierków po babeczkach.

        Jeśli chodzi o resztki ze stołu, Klub radzi ostrożnie przełożyć je
        do plastikowych pojemników, wstawić na tydzień do lodówki, a potem
        wyrzucić, gdy nikt nie patrzy. Możliwe jest także drugie wyjście:
        wstawić do zamrażalnika, zostawić na dziesięć lat i wyrzucić, gdy
        nikt nie patrzy. Nigdy nie wyrzucaj od razu czegoś, co możesz
        przechować i wyrzucić później.

        Klub popiera wszystkie panie, które próbowały rozmrozić kurczaka w
        wannie albo wysuszyć kostium kąpielowy z ubiegłotygodniowej wizyty
        dziecka na basenie przez powieszenie go sobie na głowie. Tym, które
        mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi: zbierzcie
        wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy. Można też zakopać na
        tyłach ogródka razem ze złotą rybką, której akwarium służyło za
        popielniczkę, ale która mimo to zmarła z przyczyn naturalnych.

        Mamy nadzieję, że z przyjemnością przeczytaliście to wprowadzenie do
        Klubu Domowych Nie-Bogiń Wielkiej Brytanii i że będziecie odtąd
        występować w obronie beznadziejnych pań domu. Niektórzy twierdzą, że
        kłopot z beznadziejnymi gospodyniami domowymi polega na tym, że są
        leniwe i cały dzień siedzą z założonymi rękami, czytając pismo
        plotkarskie "Hello!". Tymczasem w rzeczywistości bardzo ciężko
        pracują. Tyle że mnóstwo czynności wykonują wtedy, gdy nikt nie
        patrzy.
        • la_parisiene Re: Klub domowych nie-bogiń 08.02.09, 11:03
          Boskie, po prostu boskie, popłakałam się do łez.
          Myślę, że się nadaję doskonale do tego klubu, najwięcej rzeczy robię, kiedy nikt
          nie patrzy.
          Przeczytałam to mężowi, płacząc ze śmiechu, a on rzekł był :
          Chyba zostaniesz prezesem tego klubu i wrócił do prasowania :D
        • psuj-ka Re: Klub domowych nie-bogiń 08.02.09, 11:16
          Po prostu re-we-lac-ja :D
        • luincir Re: Klub domowych nie-bogiń 08.02.09, 11:26
          Najpierw tylko się uśmiechałam, ale przy "nigdy nie wyrzucaj od razu czegoś, co
          możesz przechować i wyrzucić później" nie wytrzymałam ;-) Tak właśnie robię! I
          jeszcze pod garnek się łapię - odmaczam, odmaczam, odmaczam i wyrzucam, jak nikt
          nie widzi.
          • szarsz Re: Klub domowych nie-bogiń 08.02.09, 12:18
            luincir napisała:
            > Najpierw tylko się uśmiechałam, ale przy "nigdy nie wyrzucaj od
            > razu czegoś, co możesz przechować i wyrzucić później" nie
            > wytrzymałam ;-)

            Ja też :) Jak to przeczytałam, to zaczęłam nerwowo rozglądać się
            dookoła - kto mnie podgląda, gdy nikt nie patrzy? :D
        • pana.cotta genialne :D 08.02.09, 19:53
        • jud.yta Re: Klub domowych nie-bogiń 09.02.09, 23:43
          szarsz napisała:

          > Tym, które
          > mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi: zbierzcie
          > wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy.

          To ja się nadaję do klubu, a zaległe prasowanie faktycznie wyrzucę i
          zgłowy :)))))

          > Niektórzy twierdzą, że
          > kłopot z beznadziejnymi gospodyniami domowymi polega na tym, że są
          > leniwe i cały dzień siedzą z założonymi rękami, czytając pismo
          > plotkarskie "Hello!".
          i cały dzień siedzi na Lobby :)))))))))))
        • lolkalolka Re: Klub domowych nie-bogiń 09.02.09, 23:53
          Umarłam ze śmiechu :D
          Ja chcę do tego klubu, nadam się!

          (a ciuchy kupuję niegniotące :P)
          • agacia2025 Re: Klub domowych nie-bogiń 10.02.09, 00:18
            ja tez takie kupuje...
        • jolka-pol-ka Re: Klub domowych nie-bogiń 10.02.09, 06:39
          od zawsze wiedziałam, że jest gdzieś na świecie organizacja
          odpowiednia dla mnie. Jak się oficjalnie zostaje członkinią??? :D
        • lukrecjabo Re: Klub domowych nie-bogiń 12.03.09, 15:38
          Ewidentnie łapię się na herbatki ziołowe, na sosy również, tyle że ja gromadzę
          "Pomysł na..." :D No i to "wyrzuć później" jest hitem absolutnym :D
        • yo_anka Klub domowych nie-bogiń poproszę o dożywotnie.. 13.03.09, 01:44
          ..członkostwo!
          Schowaj a potem wyrzuć kiedy nikt nie widzi to HIT!
          :DDD
        • jul-kaa Re: Klub domowych nie-bogiń 17.04.09, 00:40
          Ach, znalazlam wreszcie klub w sam raz dla siebie!
        • mohherowa Re: Klub domowych nie-bogiń 17.06.09, 11:02
          O bosz, jak mogłam na to trafić dopiero teraz. Od dzisiaj wszystko staje się
          prostsze. Po prostu jestem domową nie-boginią.
          Też się popłakałam ze śmiechu.
    • szarsz hit ostatnich dni :) 08.02.09, 20:56
      www.youtube.com/watch?v=2V08hNPz2r4
      i do kompletu:
      www.tytuurzadzisz.pl/
      • paskudek1 Re: hit ostatnich dni :) 10.02.09, 13:54
        oo tak, teściowa Kleopatry jest rewelacyjna. ostatnio moja ulubiona reklama:))) "tylko kolanami swiecisz"
        • jolka-pol-ka Re: hit ostatnich dni :) 11.03.09, 17:22
          u mnie w domu tekst "to jest Twój tron" stosujemy zawsze, gdy nie
          chcemy zająć stanowiska w sprawie :)
    • twoj_aniol_stroz przygoda w toalecie ;) 12.02.09, 09:15
      Na forum Poradnik domowy znalazłam takie coś:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=90744469
    • ma_go Mężczyźni są z Marsa..... 12.02.09, 10:57
      Wymiana oleju w samochodzie:
      anty-men.blog.pl/archiwum/index.php?nid=6855616
      Skaleczenie:
      ONA
      1. Myśli "au"
      2. Wkłada palec do buzi by krew nie kapała na dywan.
      3. Drugą ręką sięga po plaster. Przykleja.
      4. Idzie dalej.ON
      1. Wrzeszczy " k..."
      2. Odsuwa rękę jak najdalej, bo nie może znieść widoku krwi.
      3. Woła o pomoc.
      4. ( W tym czasie tworzy się na dywanie plama krwi).
      5. Musi usiąść, bo nagle dziwnie się poczuł (W tym czasie nadchodzi
      ONA)
      6. Łamiącym się głosem wyjaśnia, że o mały włos nie stracił ręki.
      7. Odmawia przyklejenia plastra, bo na taką ranę jest stanowczo za
      mały.
      8. Potajemnie sprawdza w "Encyklopedii zdrowia" ile krwi może stracić
      dorosły człowiek. (W tym czasie ONA leci do apteki po większy
      plaster).
      9. Z mężną miną znosi naklejanie plastra.
      10. Prosi o duży stek na kolację żeby przyspieszyć tworzenie się
      czerwonych
      ciałek krwi.
      11. Ostrożnie kładzie nogi na stoliku (W tym czasie ona smaży stek).
      12. Stwierdza, że przydałoby się kilka piw, aby uśmierzyć ból.
      13. Odkleja plaster, aby sprawdzić czy rana jeszcze krwawi (W tym
      czasie
      ONA jedzie na stację benzynową po piwo).
      14. Tak długo kombinuje przy plastrze by rana znów zaczęła krwawić
      15. Zarzuca jej, że nie umie opatrzyć rany.
      16. Wzdycha i jęczy, gdy ONA odkleja stary a nakleja nowy plaster.
      17. Stwierdza, że dziś wieczorem musi zrezygnować z tenisa, ale
      całkiem
      przypadkiem w TV leci mecz Pucharu Europy w piłce nożnej (W tym
      czasie ONA
      trze plamę na dywanie).
      18. W nocy kilka razy wstaje do łazienki, aby sprawdzić czy nie
      tworzy się
      zakażenie.
      19. Z tego powodu następnego dnia jest zmęczony i rozdrażniony
      20. Zwalnia się z pracy dwie godziny wcześniej, aby potwierdzić, że
      nie
      wdało się zakażenie.
      21. W pracy kradnie potajemnie temblak z apteczki
      22. Prosi miłą koleżankę o zabandażowanie i napawa się jej
      współczuciem.
      23. Podniesiony na duchu idzie wieczorem z kolegami do knajpy i na
      pytanie
      co się stało odpowiada "DROBIAZG, NIE MA O CZYM MÓWIĆ."

      I na koniec Reklama:)
      www.youtube.com/watch?v=S1ZZreXEqSY&feature=related
      • ma_go Re: Mężczyźni są z Marsa..... 12.02.09, 11:06
        Siła reklamy z wątku powyzej:)
        www.youtube.com/watch?v=IPwkmX5GcCc
    • la_parisiene Czego to chłopy nie wymyślą.... 17.02.09, 15:27
      www.joemonster.org/art/10896/Gdyby_cycki_byly_wszedzie_rozwiazanie
      • ciri1971 Re: Czego to chłopy nie wymyślą.... 17.02.09, 17:06
        Świetne! Oko Saurona mnie powaliło:)
    • milstar Historia ponoć prawdziwa ;) 11.03.09, 17:01
      Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna,
      pakując
      swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń.
      Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble.
      Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną
      muzykę,
      zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma kilogramami krewetek,

      talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i przystąpiła do
      konsumpcji,
      aż już więcej nie mogła. Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju
      rozmontowała
      pręty karniszy, pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła
      połowę
      krewetek i sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na

      końcach karniszy. Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego

      nowego lokum.
      Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową
      dziewczyną.
      Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął
      śmierdzieć. Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i
      przewietrzyli
      cały dom. Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali
      dywany. W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki
      puszek
      sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie
      drogie
      dywany. Nic nie działało.
      Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli pracować
      w
      domu, nawet służąca się zwolniła. W końcu były mąż kobiety i jego
      dziewczyna
      zdesperowani musieli się wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli
      znaleźć
      nikogo, kto zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet
      odbierać ich telefonów. Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy
      i kupić
      nowy dom. Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i
      zapytała
      go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie
      wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny. Wysłuchała go ze spokojem i
      powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i że porozmawia z prawnikami,
      aby
      uporządkować sprawy w papierach w taki sposób, by odzyskać dom.
      Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o
      smrodzie,
      zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o
      ile ona
      podpisze umowę tego samego dnia. Przystała na to i w ciągu godziny
      dostała
      od niego papiery do podpisania. Tydzień później mężczyzna i jego
      dziewczyna
      stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble
      i
      wsadzano na ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu... łącznie z
      karniszami.

      UWIELBIAM SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIA, A TY?
      German Dehesa powiedział: "My mężczyźni musimy zrozumieć, że z
      kobietami nie
      można wygrać, że są nie do zatrzymania i nie do pokonania." Coś w tym
      jest. Wystarczą zwyczajne karnisze...
      • missmurder Re: Historia ponoć prawdziwa ;) 11.03.09, 18:02
        Ehh, niestety nie mam karniszy, a mieszkanie jest moje. Do tego krewetek nie
        lubię ;)
        Ale historia świetna! :D
    • szarsz podobno stare, ale :) 12.03.09, 14:17
      Będzie dłuuuugo i na końcu trochę brzydko. Lepiej tego słuchać, niż to czytać, ale mam nadzieję, że dacie radę:

      pewnego dnia do królestwa wtargnął smok. I zaczął palić przenicę i gwałcić dziewice. Król zatroskał się i zwołał radę. Radzili mędrcy wszyscy, co zrobić, by smok przestał palic przenicę i gwałcić dziewice... Uradzili, by udać się po pomoc do rycerza pierwszej kategorii. Jak uradzili, tak zrobili. Pojechali, zobaczyli zamek wielki otoczony fosą, pełno giermków, zbrojownie pełne broni... Rycerz pierwszej kategorii wysłuchał opowieści o smoku, co pali pszenicę i gwałci dziewice i orzekł:
      - trzeba pozbierać wojsko, opracować strategię, wybrać taktykę... Hmmm, dajcie mi miesiąc i ruszamy na smoka.
      - Miesiąc???????? Rycerzu pierwszej kategorii, smok tam pali pszenicę i gwałci dziewice, a ty nam każesz czekać miesiąć?

      I poszedł król zasmucony i zwołał następną radę.


      CDN
      • lukrecjabo Dawaj dalej, bo się zastanawiam:D n/t 12.03.09, 15:21

      • szarsz Re: podobno stare, ale :) 12.03.09, 16:35
        - rady nam trzeba, smok pali pszenicę i gwałci dziewice!
        Mędrcy uradzili, ze trzeba iść do rycerza drugiej kategorii, moze on smoka z królestwa wypędzi. Pojechali do rycerza drugiej kategorii, tam zameczek niczego sobie, kilka koni, pięciu giermków: Ratuj rycerzu drugiej kategorii, smok nam pali pszenicę i gwałci dziewice! Rycerz drugiej kategorii podrapał sie po głowie i mówi: wojsko trzeba pozbierać, konie oporządzić, ustalić taktykę, wybrać strategię... Przyjdźcie za tydzień, będę gotowy.
        Rycerzu drugiej kategorii, tam nam smok pali pszenicę i gwałci dziewice, mamy czekac tydzień?!

        I król wrócił na zamek i zwołał następną naradę.
        • szarsz Re: podobno stare, ale :) 12.03.09, 16:59
          - radzcie mędrcy, co robić? Rycerz pierwszej kategorii i rycerz drugiej kategorii każe czekać, a tu smok nam pali pszenicę i gwałci dziewice!
          Uradzili, ze pójdą do rycerza trzeciej kategorii. No i poszli. A tam lepianeczka biedna, koń chudy przywiązany do walącego się płotu, żadnych giermków... Myśli król, co robić, o pomoc prosić trzeba: rycerzu trzeciej kategorii, smok nam pali pszenicę i gwałci dziewice, ratuj!
          - NA KOŃ! Krzyknął rycerz trzeciej kategorii i zerwał się do biegu.
          Król zdumiony: rycerzu trzeciej kategorii, a strategia? A taktyka?
          - jaka strategia? Jaka taktyka? Spierdalamy!!!
          • milstar Re: podobno stare, ale :) - inna wersja 12.03.09, 17:35
            Słyszałam inną wersję z trzecim rycerzem:
            Myśli król, co robić, o pomoc prosić trzeba: rycerzu trzeciej kategorii, smok nam pali pszenicę i gwałci dziewice, ratuj!
            Rycerz podrapał się pogłowie i powiada: "przyjdźcie jutro"
            Powzdychali mędrcy i poszli, bo co mieli zrobić
            Następnego dnia wstają, patrzą, a smok dalej pali pszenicę i gwałci dziewice. Więc w te pędy do rycerza z pretensjami: jak to, obiecałeś nam pomoc, a leżysz i nic nie robisz
            Na to rycerz:
            -Jak to nic?? Od wczoraj uratowałem już z 5 miesZczanek, 3 szlachcianki i królewnę!
      • yo_anka SZARSZ - masz talent do opowiadania / pisania! 13.03.09, 01:53

        Świetnie przekazana fabuła!
        Uśmiałam się jak norka! :) :) :)

        thx
        • szarsz Re: SZARSZ - masz talent do opowiadania / pisania 13.03.09, 07:03
          Dziękuję, mam wrażenie, że ta historia jest sama w sobie świetna. W
          pracy rechotaliśmy nad nią (bo trudno to co się tam działo nazwać
          zwyczajnym śmianiem się :D) przez pół dnia :)
    • yo_anka Szalony kierowca TIRa Tarzan la volan 13.03.09, 02:01
      www.youtube.com/watch?v=tZyRzGkHcu4&feature=channel_page
      od trzech dni puszczamy to sobie ze starym i kwiczymy :)))
      Co za muzyka , co w temperament, co za wyczucie rytmu, co za radość!

      Oczywiście: zachowanie takie na drodze surowo potępiamy!
    • paskudek1 w kościele:) 13.03.09, 12:39
      nie wiem czy to prawdziwe ale mnie sie zawsze podobało: w czasie nabozeństwa w kosciele, dośc mało ludzi, chwila ciszy. Mały chlopczyk, który sie nudził chodzi sobie po świątyni i nagle widzi, ze w konfesjonale siediz ksiądz. Skończył spowiadac i sie modli. Chłopczyk popatrzył, pomyślał i w tej ciszy pyta głono "a co ty tam robisz??". Ksiądz nic, chłopczyk znowu "a co ty tam robisz" ksiądz nic. W końcu chłopczyk na cały gło "juz wiem, pewnie się sesr..łeś" :)))
    • twoj_aniol_stroz Piloci kontra mechanicy w samolotach 13.03.09, 14:40
      Poniżej zamieszczono kilkaautentycznych
      przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi
      udzielone przez mechaników. Przy okazji warto zauważyć, że
      QUANTASjest
      jedyną z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała
      poważnegowypadku...
      P = problem zgłoszony przez pilota
      O = Odpowiedź mechaników

      P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
      O: Niemal wymieniono lewą wewnętrzną oponę podwozia głównego.

      P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznegolądowania
      przyziemia bardzo twardo.
      O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznegolądowania.

      P: Coś się obluzowało w kokpicie.
      O: Coś umocowano w kokpicie.

      P: Martwe owady na wiatrochronie.
      O: Zamówiono żywe.

      P: Autopilot w trybie utrzymaj wysokość obniża lot 200stóp/minutę.
      O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

      P: Ślady przecieków na prawym podwoziu głównym.
      O: Ślady zatarto.

      P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
      O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

      P: Zaciski blokujące powodują unieruchomienie dźwigni przepustnic.
      O: Właśnie po to są.

      P: Układ IFF nie działa.
      O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wyłączony.

      P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
      O: Przypuszczalnie jest to prawda.

      P: Brak silnika nr 3.
      O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.

      P: Samolot śmiesznie reaguje na stery.
      O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się
      poważnie.

      P: Radar mruczy.
      O: Przeprogramowano radar by mówił.

      P: Mysz w kokpicie.
      O: Zainstalowano kota.

      P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
      O: Usunięto pilota z samolotu.

      P: Zegar pilota nie działa.
      O: Nakręcono zegar.

      P: Igła ADF nr 2 szaleje.
      O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.

      P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
      O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.

      P:3 karaluchy w kuchni.
      O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
    • twoj_aniol_stroz Piloci konta wieża 13.03.09, 14:41
      Autentyczne dialogi pilotów

      Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
      Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
      Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed
      sobą...

      Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
      Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
      Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem
      pozostałe
      dwa silniki.

      Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
      Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
      Pilot: Wiedeń?
      Wieża: Tak.
      Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
      Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w
      lewo..13b2 .

      Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu:
      "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie
      pokazuje...";
      Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
      "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna";

      Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
      Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.
      Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.

      Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
      Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
      Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek...
      Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
      Pilot: No to super, czyli mamy wolne...

      Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
      Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...

      Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
      Pilot: Tak.
      Wieża: Tak, co?
      Pilot: Tak, proszę pana.

      Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
      Pilot: Wtorek by pasował...

      DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu
      nieco za
      dużej prędkości przy podejściu.
      Wieża San Jose: "American 751skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się
      uda.
      Jeśli nie, znajdź wyjazd 'Guadeloupe' na autostradę nr 101 i skręć na
      światłach
      w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.
      • paskudek1 Re: Piloci konta wieża 13.03.09, 16:12
        mimo że oba teksty juz czytałam usmiałam sie do łez:)))
        • the_mariska Re: Piloci konta wieża 21.03.09, 14:47
          Ja tak samo :))) Grunt to nie nudzić się w pracy :))
    • milstar Aspekty emigracji zarobkowej 13.03.09, 19:24
      Kochanie,
      Nie mogę wysłać ci wypłaty w tym miesiącu, więc przesyłam 100 całusów.
      Jesteś moim skarbem.
      Twój mąż,
      Staś

      Jego żona odpowiedziała...
      Mój najukochańszy,
      Dziękuję za 100 całusów, poniżej jest lista kosztów...
      1. Mleczarz zgodził się dostarczać mleko przez miesiąc za 2 całusy.
      2. Elektryk zgodził się dopiero po 7 całusach.
      3. Właściciel wynajmowanego przez nas mieszkania przychodzi codziennie po 2 lub 3 całusy w zamian za koszt wynajmu.
      4. Właściciel sklepu nie zgodził się na wyłącznie całusy, więc dałam mu jeszcze inne rzeczy...........
      5. Inne wydatki - 40 całusów.
      Nie martw się o mnie, Mam jeszcze 35 całusów i mam nadzieję, że to mi wystarczy do końca miesiąca.
      Czy mam to samo zaplanować na kolejny miesiąc? Daj proszę znać !!!
      Twoja najdroższa,
      Hela
    • milstar I jeszcze coś po angielsku 13.03.09, 19:29
      c.icq.com/img/show_wss_img.phpc?img=%2Ficqimages%2Fgreetings%2Fgreeting_file_1188827803.swf%2Cs%3Dicqadmin
    • jolka-pol-ka magia finansowa 21.03.09, 14:18
      "Mamy sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni, ale
      leje, więc puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego
      hoteliku przyjeżdża bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół
      100 EUR i idzie go obejrzeć. Hotelarz chwyta banknot i natychmiast
      leci uregulować należność u dostawcy mięsa, któremu zalega. Ten
      łapie banknot i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za
      towar. Ten łapie te 100 EUR i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z
      ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której
      usług korzystał (kryzys!) na kredyt. Ta łapie pieniądz i leci
      spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt...
      ... i w tym momencie Nowy Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokój
      mu się nie podoba więc bierze swoje 100 EUR i wyjeżdża.
      Zarobku nie ma. Ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem
      patrzy w przyszłość..."
    • brykanty Re: LOL – wątek śmiesznościowy 01.04.09, 22:56
      I po raz kolejny - nasze ulubione zwierzątka.

      icanhascheezburger.com/page/2/
    • ewik-mysza najlepszy zart primaaprlilisowy 02.04.09, 07:23

      labs.opera.com/news/2009/04/01/
      • brykanty Re: najlepszy zart primaaprlilisowy 02.04.09, 10:25
        I dlatego właśnie używam Opery. Najnowocześniejsza przeglądarka na rynku.
    • aadrianka Prawdziwy mężczyzna nie je miodu 03.04.09, 20:36
      tylko żuje pszczoły.

      Wyczytane przed chwilą w opisach na gg:)
      • ewik-mysza Re: Prawdziwy mężczyzna nie je miodu 03.04.09, 22:56
        a wszystko z bash.org.pl :)
    • ewik-mysza Re: LOL – wątek śmiesznościowy 06.04.09, 19:22
      z basha bash.org.pl/513245/

      <+juliann> dla mnie rozmairy staników od zawsze były problemem...
      nie umiem sie w tym połapać.
      <+McGuru> juliann: bo ty masz się tylko znac na zapięciach....
    • szarsz przyciągam z Kuchni :) 16.04.09, 21:16
      Jan trafił po śmierci do nieba. Trochę się zdziwił, bo już od bram
      wita go sam Pan Bóg, ale co tam. Pan Bóg Jana oprowadził, pokazał
      chmurki, obłoczki i inne takie. W niebie było bardzo pięknie:
      wszędzie niebiesko i różowo, a powietrze wypełniała niebiańska
      muzyka. Pospacerował Jan po tych cudownościach, pozwiedzał, a o
      zmierzchu przyszedł do niego Pan Bóg i pyta:
      - Jak tam Janie? Podoba ci się w niebie?
      - No fajnie - mówi Jan.
      - A nie zgłodniałeś trochę? - pyta Pan Bóg.
      - No trochę może faktycznie - powiedział Jan, który dopiero w tej
      chwili zdał sobie sprawę z tego, że mu kruczy w brzuchu.
      - No to masz tu i smacznego - mówi Pan Bóg wyciągając zza pazuchy
      puszkę sardynek.
      Jan sardynki zjadł z apetytem i wrócił do podziwiania nieba.
      I przez kilka kolejnych dni Pan Bóg przychodził wieczorem do Jana,
      chwilę rozmawiali i na koniec zostawiał mu puszkę sardynek. Któregoś
      dnia Jana zaniepokoiły dziwne dźwięki dochodzące od spodu. Zaczął
      bacznie przypatrywać się chmurkom, po którym stąpał i zauważył, że
      nie są one zwartą masą, że jak się dobrze oko przyłoży to coś widać.
      To coś, po krótkiej analizie, okazało się być piekłem.
      A tam! Balanga! Stoły uginają się pod jedzeniem, pieczone prosiaki,
      łabędzie z piórami, owoce egzotyczne, wino się leje, gra muzyka i
      setki ludzi imprezuje. Jana prawie wciągnęło w szparę między
      chmurami.
      I wtedy właśnie za plecami Jana pojawił się Pan Bóg.
      - Co tam Janie?
      - Panie, patrzę tam na dół i oczom nie wierzę! To oni tam, w piekle,
      mają takie góry fajnego żarcia, a my tylko sardynki i sardynki??
      - Wiesz, Janie - mówi Pan Bóg lekko zakłopotany - dla nas dwóch nie
      opłaca się gotować...
      • szarsz I jeszcze 16.04.09, 21:24
        Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowce:
        - Synku, chcesz orzeszka?
        - Poprosze.
        Na drugi dzien to samo:
        - Synku, chcesz orzeszka?
        - Poprosze.
        Ale kierowca mówi do babci:
        - Niech pani może też zje.
        - Chlopcze, ja juz nie mam zębów.
        Trzeci dzien i znowu:
        - Synku, chcesz orzeszka?
        - Poprosze.
        W końcu kierowca zaciekawiony pyta:
        - Babciu, a skad masz takie dobre orzeszki?
        - Z Toffifee...
    • madzioreck Re: LOL – wątek śmiesznościowy 20.04.09, 21:52
      Może już gdzieś było - ja przy niektórych tekstach płakałam :)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49213&w=71877906&s=0
      • agafka88 Re: LOL – wątek śmiesznościowy 20.04.09, 22:06
        to jest świetne! zrobiłam sobie nawet swojego czasu moją prywatną listę the best
        of ;) też się śmiałam prawie do łez
      • szarsz Re: LOL – wątek śmiesznościowy 20.04.09, 22:18
        A do kompletu z Kuchni:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=5019338
      • nancy_callahan Re: LOL – wątek śmiesznościowy 22.04.09, 14:50
        Już zarchiwizowany, ale miałam w ulubionych:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=15103368&a=15103368
    • amijami Re: LOL – wątek śmiesznościowy 21.04.09, 18:49
      www.youtube.com/watch?v=_Ge6teiQdeQ
      dlaczego bezpieczniej jest kupowac przez internet
      • kotwtrampkach Re: LOL – wątek śmiesznościowy 30.06.09, 16:22
        heh, po ostatnim "rzucie" effuniaków, to jest całkiem realne :-):-)
    • m.mada Re: LOL – wątek śmiesznościowy 02.05.09, 21:04
      www.wykop.pl/link/174656/komunia-wedlug-empiku-img
    • mefistofelia bieliźniany hit :) 03.05.09, 21:56
      absurdy.net/wp-content/uploads/2008/08/stringi.jpg
      • mazya ;-D n/t 03.05.09, 23:16
      • ycik :D:D:D:D:D:D:D n/t 09.06.09, 22:07

    • kryklu Naukowcy... 09.06.09, 00:32
      Tajny język naukowców

      Instrukcja dla czytelników.

      Na prośbę naszych czytelników, narzekających na trudności w
      zrozumieniu języka jakim są pisane artykuły naukowe, rozszyfrowujemy
      najczęściej używane wyrażenia.

      1 Od dawna wiadomo, że… - nie chciało mi się szukać pracy źródłowej.

      2 …można dostrzec wyraźną tendencję… - trudno wyciągnąć sensowne
      wnioski.

      3 …o wielkim znaczeniu teoretycznym i praktycznym… - mnie się to
      wydaje dość ciekawe.

      4 Znalezienie ostatecznej odpowiedzi na te pytania nie było możliwe -
      eksperyment się nie udał, ale i tak spróbuję opublikować wyniki.

      5 Trzy spośród zestawów danych wybrano do szczegółowej analizy -
      pozostałych 20 zestawów nie nadawało się do niczego.

      6 Przedstawione są typowe wyniki - są to najlepsze wyniki.

      7 Oczywiście - nie sprawdzałem tego, ale…

      8 Najdokładniejsze wyniki otrzymał mgr Kikut - mgr Kikut to mój
      asystent.

      9 Uznaje się, że… - uważam, że…

      10 Powszechnie uznaje się, że… - oprócz mnie jeszcze kilku facetów
      tak uważa.

      11 Jest jasne, że wiele pracy należy włożyć, zanim pełna odpowiedź
      stanie się możliwa - nic z tego nie rozumiem.

      12 …dane są poprawne z dokładnością do rzędu wielkości… - dane są
      bardzo niedokładne.

      13 Oczekuje się, że niniejszy artykuł wzbudzi zainteresowanie tą
      dziedziną - ten artykuł jest marny, ale inne w omawianej dziedzinie
      są równie słabe.

      14 Wybrano stop bizmutu z ołowiem, ponieważ właśnie dla tego
      materiału oczekiwany efekt powinien zaistnieć najwyraźniej - innego
      stopu nie mieliśmy.

      15 …został przypadkowo lekko uszkodzony w czasie badań - spadło nam
      na podłogę.

      16 …obchodziliśmy się z nadzwyczajną ostrożnością - nie spadło nam
      na podłogę.

      17 Urządzenie automatyczne - ma włącznik.

      18 Urządzenie półportatywne - wyposażone w korbkę.

      19 Portatywne - wyposażone w dwie korbki.

      20 Typowe wyniki zostały przedstawione na stronie… - przedstawiono
      najlepsze wyniki.

      21 Staranna analiza posiadanych wyników… - Trzy strony notatek
      zamazały się, gdy potrąciłem szklankę z piwem.

      22 …bardzo ważne pole odkrywczych badań - bezużyteczny i głupi temat
      zasugerowany przez zwierzchników

      23 Składam podziękowania mgr. Łabądkowi za pomoc w pracy
      doświadczalnej, a dr Pikucie za cenne dyskusje - Łabądek odwalił
      czarną robotę, a Pikuta wyjaśnił mi, co oznaczają wyniki.

      23 Można by poddać w wątpliwość - tę wątpliwość sam wymyśliłem, bo
      mam na to świetną odpowiedź.

      Na podstawie „Fiziki Szutiat”
      • a_girl Re: Naukowcy... 09.06.09, 00:56
        Wspaniałe!
        Wydaje mi się, że bardzo prawdziwe :D
      • zooba Re: Naukowcy... 09.06.09, 22:41
        Piękne, zwłaszcza pierwsze 10 punktów :-)
      • milstar Re: Naukowcy... 10.06.09, 08:17
        25. "To bardzo ciekawe pytanie" - nie znam odpowiedzi
        26."Problem jest trywialny" - nie znam odpowiedzi, proszę samemu poszukać w
        podręcznikach

        I jeszcze mój ulubiony cytat ze studiów (przedmiot: analiza matematyczna):
        udowodnimy to za pomocą machania rękami
Inne wątki na temat:
Pełna wersja