joannea
28.02.09, 13:06
Wiem, ze wiele z Was pracuje jako tlumaczki. I mam w zwiazku z tym pytanie.
Tak sie sklada, ze wlasnie czekam na grant (naukowy). I zanim dostane rzeczona
kase, musze w jakis magiczny sposob znalezc prywante srodki na utrzymanie.
Robilam juz kiedys tlumaczenia, i bardzo bym chciala do tematu wrocic.
Ostatnio podlapywalam zlecenia typu: ktos znajomy bral sie za ksiazke, nie
dawal rady, wkraczalam ja ;).
Specjalizuje sie w humanistyce, sila rzeczy, i najchetniej tlumaczylabym na
polski akademickie ksiazki historyczne, bo i tak je czytam zawodowo ;) Tyle
marzen. Podobno dobrze mi idzie tlumaczenie na zywo, symultaniczne, ale nigdy
nie mialam okazji sprobowac profesjonalnie. Oczywiscie, mam na koncie glownie
jakies techniczne nudy.
Pytanie, jakie mam do Was, jest takie: z kim sie kontaktowac? Zaatakowac
wydawnictwa, czy agencje? Wiem, ze byc moze moje pytanie jest nie na miejscu,
bo w sumie pojawiam sie tu jako potencjalna kolejna w kolejce po zlecenia, ale
jednak zaryzykuje :)
Jezyki: angielski (aktualnie uzywany jako pierwszy jezyk) i niderlandzki,
aczkolwiek tu jeszcze nie tak plynnie.
Bardzo bym Wam byla wdzieczna za jakiekolwiek wskazowki.