Wartoścci przekazywane dzieciom

11.03.09, 19:51
Jestem mamą prawie 11 letniej córki.
Staram się jej przekazywać takie wartości jak lojalność, uczciwość,
wyrozumiałość, empatia itd... I wczoraj tak mnie naszło. Czy nie
popełniam błędu? Mały przykład : Wczoraj córka była na wycieczce.
Kilka dni wcześniej umawiała się z koleżanką na wspólne siedzenie w
autokarze. Cieszyła się, że będzie siedziała z Olą, jakoś tak
przeżywała to. Jak przyszło co do czego, Ola się "wypięła" na moją
córkę, bo bardziej popularna w klasie dziewczynka zaproponowała jej
swoje towarzystwo. Koniec końców córka siedziała z _chłopakiem z V
klasy_ Każda z nas była w IV klasie podstawówki i każda z nas wie
jaka to hańba oraz ujma... Nie pomyślcie,że jestem jakąś
przewrażliwioną mamuśką. Uczyłamm swoją córkę, że jak się z kimś
umawia, to nie robi się potem z gęby cholewy, tylko się dotrzymuje
słowa. Uczyłam jej, że nie rób innym, co tobie niemiłe. Bo to dla
mnie oczywiste i naturalne. Może jednak powinnam inaczej? Może
powinnam wpajać, że jest pępkiem świata? Że ma mieć w nosie, że
sprawiła przykrość koleżance, że ktoś się na niej zawiódł?
Tego rodzaju wątpliwości miewam często obserwując mamy z małymi
dziećmi.
Powtarzam, nie pomyślcie, że jestem rozhisteryzowaną mamuśką. Staram
się uczyć moją córkę tego, czego sama zostałam nauczona. Że przyjaźń
to rzecz święta, że trzeba dotrzymywać danego słowa, że nie można
oszukiwać. Ona już tyle razy się zawiodła na koleżankach... Ja wiem,
że to dzieci, ale tym dzieciom chyba nikt nie powiedział : dotrzymuj
danego słowa. A może to nie jest wcale ważne? Może to ja jestem
niedzisiejsza? Co o tym myślicie?
    • kaga9 Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 11.03.09, 20:22
      Wiesz, Moniko, czytam Twojego posta i widzę siebie sprzed 20 lat. Ja byłam
      wychowywana tak, jak Twoja córka. Jak najbardziej rozumiem rozgoryczenie Twojego
      dziecka, bo sama je przeżywałam. Byłam dzieckiem nieśmiałym, zamkniętym w sobie
      i też bywałam porzucana dla bardziej atrakcyjnych towarzysko koleżanek. Z
      perspektywy czasu powiem tak: nie zmieniaj raz obranej drogi wychowania,
      natomiast (zresztą pewnie już to zrobiłaś) rozmawiaj z córką, pokaż Jej, że
      rozumiesz i wytłumacz, że u wielu ludzi lojalność bywa tylko "w jedną stronę",
      choć to przykre. Ja wiem, że 11-latki mają zupełnie inne priorytety, bo Twoja
      córka wchodzi w wiek, w którym rówieśnicy mają znaczenie jak nigdy w życiu, ale
      widzę, że jesteś mądrą, fajną mamą i ubierzesz to odpowiednio w słowa. Lojalność
      w dorosłym życiu i przyjaźniach na całe życie jest nie do przecenienia. A Ona
      już niedługo będzie dorosła.

      Nie wychowujmy dzieci tak, jak nam dyktują prymitywy! Howgh.
      • mauzonka monika, jakbym słyszała swoją mamę:) 11.03.09, 21:19
        Moja mama przed laty też mi wpajała wartości pt. poszanowanie innych, konsekwencja, dotrzymywanie słowa, empatia.

        Wyrosłam na miłą, acz średnio empatyczną i stosunkowo egoistyczną osobę i raczej nieźle sobie radzę w życiu.

        Tak, jak pisze Kaga - przekaż córce swoje wątpliwości, porozmiawiaj z nią. Myślę, że nawet powinnas powtórzyć jej dokładnie to, co tu napisałaś w pierwszym poście. Wciągnij ją w dyskusje na temat "moralnych aspektów" dotrzymywania obietnic i pokaż, że miewasz rozterki wychowawcze. W końcu nie musisz grać przed córą ostatecznej alfy i omego, co to nad niczym się nie zastanawia.

        Moja mama tak zresztą robiła, godzinami gadałyśmy o tym, jak sie powinno mnie wychowywać:) i jestem jej za to niezmiernie wdzięczna.
        • limonka_01 Re: monika, jakbym słyszała swoją mamę:) 12.03.09, 07:58
          mauzonka napisała:

          > Moja mama tak zresztą robiła, godzinami gadałyśmy o tym, jak sie
          powinno mnie w
          > ychowywać:) i jestem jej za to niezmiernie wdzięczna.

          A mój nastoletni syn razu pewnego stwierdził "bo wy mnie źle
          wychwujecie" ;) Po prostu szczęki nam (tzn jego rodzicom) opadły z
          wrażenia. No, coż nastolatki takie są, przypominają młode wilczki,
          które jesze dobrze na łapach nie stoją, ale już próbują ostrości
          swoich ząbków. Wydaje mi się, że 11-latka nie jest partnerem do
          rozmów o tym, jak się wychowuje dzieci. Natomiast o tym jak mogą
          układać się relacje pomiędzy ludźmi funkcjonującymi w społeczeństwie
          i jakie są tego konsekwencje, to jak najbardziej należy z nią
          rozmawiać.
    • kasica_k Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 11.03.09, 23:57
      A mnie mój głos wewnętrzny cały czas mówi, że tym, którzy nie są wychowywani tak, jak Twoja córka, w poszanowaniu pewnych wartości, wcale nie jest w życiu lepiej. Może jestem ograniczona przez swoje własne wychowanie, ale jakoś nie potrafię wyobrazić sobie osoby nieuczciwej, nielojalnej i zimnej, która jest autentycznie szczęśliwa. Owszem, często nam się wydaje, że ci, co "po trupach do celu", mają łatwiej i przyjemniej, ale to chyba nie jest prawda - ja nie widzę prawdziwego szczęścia w oczach osobnika, który właśnie komuś dokopał - najczęściej jest to usiłowanie skompensowania sobie jakiejś własnej słabości, załatania emocjonalnej dziury. I to bezskuteczne. A Ty przecież chcesz wychować szczęśliwe dziecko, prawda?

      Myślę, że trzeba córkę wspierać i przekazać jej, że nie wszyscy wokół niej już doszli swoim małym rozumkiem do tego, że, podsumowując, inni ludzie są nam bardziej potrzebni do szczęścia, niż np. przedmioty czy pieniądze (niekoniecznie tymi słowami, rzecz jasna), i że trzeba jakoś nauczyć sobie z tym faktem radzić. Oczywiście dawkę zdrowego egoizmu także należy dziecku zaszczepić, bo przecież dbać o własne interesy też trzeba. Razem z poczuciem własnej wartości, które nie jest bynajmniej tożsame z lekceważeniem i pogardą dla innych.

      A tak marginesie - raczej nie sądzę, żebyś miała inne wyjście, niż kontynuowanie swojej linii wychowawczej, bo zmieniając ją zaczęłabyś postępować wbrew sobie. Moim zdaniem tak się nie da wychowywać dzieci - w ten sposób można im co najwyżej zrobić w głowie jeden wielki mętlik, z którego same się nie wyplączą. Możesz jedynie położyć większy nacisk na wsparcie i pomoc w radzeniu sobie w sytuacjach, gdy rzeczywistość nie odpłaca nam pięknym za nadobne, bo takich sytuacji będzie bardzo dużo. Właściwie to całe życie jest ich pełne, ale mimo to jakoś żyjemy i jest nawet całkiem fajnie :)
      • limonka_01 Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 12.03.09, 08:05
        kasica_k napisała:

        > sz jedynie położyć większy nacisk na wsparcie i pomoc w radzeniu
        sobie w sytuac
        > jach, gdy rzeczywistość nie odpłaca nam pięknym za nadobne, bo
        takich sytuacji
        > będzie bardzo dużo. Właściwie to całe życie jest ich pełne, ale
        mimo to jakoś ż
        > yjemy i jest nawet całkiem fajnie :)


        To prawda, co Kasica napisała. Właściwie, to wsparcie jest tym co
        Twoja córka potrzebuje najbardziej od Ciebie. Wystarczy samo
        potwierdzenie, to jest to przykra sytacja i ona ma prawo przykro się
        z tym czuć. Da to jej siłę na przyszłość i łatwiej sobie poradzi
        przy kolejnym takim przypadku.
        • kotwtrampkach Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 13.03.09, 14:41
          limonka_01 napisała:

          >Wystarczy samo
          > potwierdzenie, to jest to przykra sytacja i ona ma prawo przykro się
          > z tym czuć. Da to jej siłę na przyszłość i łatwiej sobie poradzi
          > przy kolejnym takim przypadku.

          Wydaje mi się że takie nazwanie uczuć i danie prawa dziecku (w każdym wieku) do
          przeżywania tego uczucia jest ważne. I dobreze się na tym wychodzi jako rodzic.
    • kuraiko Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 12.03.09, 00:50
      ważne jest, aby podkreślać, że w życiu spotka różnych ludzi.
      że ta dziewczynka, która brzydko postąpiła, jest widocznie nie
      warta, aby się z nią przyjaźnić (przynajmniej w tym momencie, może
      się jeszcze zmienić ;) ). że na pewno będzie miała dobre koleżanki,
      które jej nie zawiodą.
      zazwyczaj osoba, która wystawia wszystkich do wiatru kończy
      samotnie... a szczere, "dobre" osoby jednak mają przyjaciół, może
      niewielu, ale prawdziwych.
      cwane osóbki mają wiele powierzchownych kontaktów, obecnie już nie
      wierzę, że niektóre z moich znajomych są zdolne do prawdziwej
      przyjaźni, skoro lekceważą innych.


      poza tym akurat to co jej wpajasz, jest ok :) gorzej jest moim
      zdaniem, jak dziecko wie, że ma być uczciwe np w kwestii ściągania,
      a potem się okazuje, że ci co zrzynają na potęgę mają lepsze oceny i
      są pupilkami nauczycieli.
      ja byłam aż tak uczciwa w podstawówce, że gdy dostałam 5 ze
      sprawdzianu, a potem zauważyłam, że popełniłam błąd, a nauczyciel
      nie zauważył, to szłam i mówiłam "tu mam błąd, proszę mnie teraz
      ocenić ponownie" :/
      nie wiem czy to nie było zbytnie frajerstwo :/


      wracając do tematu ;)
      rozumiem, że żal Ci córki. na pewno nie można powiedzieć tylko, żeby
      się nie przejmowała :/ ale tłumaczyć, rozmawiać.
      wydaje mi się, że wychowaniem na egoistę można skrzywdzić :/ taka
      osoba nie jest zbytnio lubiana, bo w końcu wszyscy się na
      niej "poznają".
    • szarsz Z drugiej strony 12.03.09, 09:01
      tamta też sobie boleśnie potłucze tyłek, bo Twoja córka już będzie
      ostrożna (przynajmniej przez jakiś czas) co do obietnic składanych
      przez swoją koleżankę. A ta popularniejsza, jeśli zaproponowała
      miejsce pod wpływem kaprysu, też pewnie będzie miała ją gdzieś, gdy
      tamta będzie czegoś potrzebowała.

      Więc patrząc w miarę obiektywnym okiem, to dobra sytuacja, w której
      każdy się czegoś uczy:
      Ty :) Bo weryfikujesz swoje poglądy i przekonania
      Twoja córka, bo boleśnie przekonuje się o tym, że ludzie czasem nas
      zawodzą
      I jej koleżanka w przyszłości, bo (moim zdaniem) postępując tak,
      przyjaciółek się nie dorobi. To ostatnie zdanie jest oczywiście na
      wyrost, bo dzieci robią różne rzeczy, uczą się, błądzą i zmieniają :)
    • luliluli Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 12.03.09, 12:50
      a ja tak troszkę offtopowo;)
      jak to fajnie, ze w tych czasach ludzie autentycznie przykładają
      wagę do tego, co przekazać swoim dzieciom:)
      można pożałować tylko, że nie zawsze tak było i że nie wszyscy
      umieją być takimi rodzicami z głową:)
    • maith Re: Wartoścci przekazywane dzieciom 13.03.09, 14:43
      A gdzie widzisz sprzeczność między "nie robi się z gęby cholewy" a daniem
      koleżance do zrozumienia "Ty mnie zawiodłaś, to nie spodziewaj się teraz
      lojalności/pomocy po mnie"?

      Te zasady są dobre, jak podchodzi się do nich kompleksowo.
      Nie tylko Twoje dziecko ma być w porządku, ale także, że MA PRAWO wymagać tego
      od innych. Ma prawo powiedzieć potem
      -"nie, bo sama dobrze wiesz, że mam powód uznać Cię za złą koleżankę"
      A na "Oj nie przesadzaj" odpowiedzieć "Taaak? A Ty chciałabyś siedzieć z
      chłopakiem z V klasy, to jak mi to udowodnisz na kolejnej wycieczce, to pogadamy".

      Poszukaj materiałów o tym, jak to zrobić, żeby Twoje dziecko nie zawodziło się
      ciągle na ludziach, poszukaj może jakichś kursów asertywności dla dzieci...
      Tu nie chodzi o to, żeby Twoje dziecko stało się pozbawione empatii. A tylko
      żeby nauczyło się tej samej empatii wymagać od innych. I żeby nauczyło się
      odróżniać koleżanki warte uwagi od koleżanek, którym ufać (i poświęcać uwagi)
      nie warto.
Pełna wersja