stanikologia a feminizm

05.04.09, 19:32
Drogie biuściaste,
W tym semestrze mam na studiach kurs "krytyka feministyczna", który odnosi się
głównie do literatury, ale jakieś społeczne sprawy itp też pod to podchodzą.
Rozważam opisanie zjawiska jakim jest Lobby w ramach pracy semestralnej z
tegoż kursu. W związku z tym mam do was pytanie: czy kwestia dobrego stanika
łączy się dla was jakoś z feminizmem? Ja wyszłam z założenia, że takim głównym
punktem mojej pracy powinno być założenie, że Lobby niweluje w pewnym sensie
erotyczny cel noszenia staników i sprawia że są naprawdę dla kobiet, nie dla
facetów, żeby mogli popatrzeć sobie na sexi buły, że kobieca bielizna
przestaje być przede wszystkim ku uciesze płci przeciwnej, a zaczyna naprawdę
służyć wygodzie kobiet (oczywiście cały czas pozostając ładna, nie chcę żeby
to zabrzmiało tak, że staniki mają się nie podobać ;). Nie mam jeszcze jasno
określonej koncepcji, ale to dlatego, że wpadałam na ten pomysł jakieś 5 min
temu :p Liczę na wasze komentarze, ciekawe spostrzeżenia, bo od tego też w
dużej mierze będzie zależało czy z mojej pracy coś wyjdzie ;)

Mam jeszcze pytanie do kasicy i butters: gdybym przystąpiła do pisania na ten
temat, to naturalnie chciałabym wspomnieć o stanikomanii i LB, czy potrzebuję
od was jakiejś "oficjalnej" zgody, czy wystarczy, że będę miała taką "ustną"
akceptację na forum albo maila ze zgodą? Nie mam poczty gazetowej, więc gdyby
coś takiego było potrzebne, to prosiłabym Was o kontakt na adres:
asia_kaminska@onet.eu
pozdrawiam
    • szarsz Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 19:36
      Sporo przegadałyśmy na temat feminizmu na LB, jak trochę
      przyciśniesz wyszukiwarkę, powinno dać się znaleźć, samo słowo
      feminizm też padało tam niejednokrotnie.


      > żeby mogli popatrzeć sobie na sexi buły, że kobieca bielizna
      > przestaje być przede wszystkim ku uciesze płci przeciwnej,

      A co z uciechą płci nie-przeciwnej? My czasem tez lubimy staniki
      mocno buduarowe, niekoniecznie mocno dopasowane :)
      • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 19:53
        szarsz napisała:

        > A co z uciechą płci nie-przeciwnej? My czasem tez lubimy staniki
        > mocno buduarowe, niekoniecznie mocno dopasowane :)

        Racja. Bo feministka, to nie jest ani kobieta pozbawiająca się miłego męskiego towarzystwa, ani umartwiająca własne ciało. ;-)
        • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 19:59
          och wiecie o co mi chodzi, muszę naświetlić sprawę w odpowiedni sposób. A
          czytając obecnie teksy radykalnych lesbijek z lat60/70 mogę wam tylko
          powiedzieć, że chcecie być ładne, bo patriarchalne społeczeństwo was wtłoczyło w
          pewne ramy itp itd... Nie zgadzam się z nimi w znacznym stopniu, ale pomyślałam,
          że przedstawienie kwestii stanikowej właśnie w taki sposób, że Lobby daje
          kobietom zarówno kurtyzańskie staniki ;) jak i takie naprawdę dostosowane do ich
          potrzeb, taka zmiana perspektywy ze stanika który ma TYLKO wyglądać na taki
          który ma też służyć może być właśnie ciekawym tematem takiej pracy
          • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:19
            Widzisz, mnie wydaje się bardzo niebezpieczne i niedobre dla feminizmu kojarzenie go z wypowiedziami radykalnych lesbijek z lat 60/70. Nie znaczy to, że przestałyśmy żyć w patriarchalnym społeczeństwie, ale pojęcie kobiety jest dzisiaj trochę bardziej heterogenne i feministka ma trochę więcej możliwiości. Wydaje mi się, że ten początkowy radykalizm był gwałtowną i zrozumiałą odpowiedzią na dyskryminację kobiety, dzisiaj nie chodzi o to, która płeć jest gorsza, albo lepsza, tylko o równość i wolność wyboru indywidualnego sposobu na życie, bez płciowych ograniczeń. Dlatego współczesne feministka może pozwolić sobie na erotykę i sztukę uwodzenia ładną bielizną, ważne by nie czuła do tego socjalnego przymusu.
            • szarsz Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:21
              pierwszalitera napisała:
              > o równość i wolność wyboru indywidualnego sposobu na życie, bez
              > płciowych ograniczeń. Dlatego współczesne feministka może pozwolić
              > sobie na erotykę i sztukę uwodzenia ładną bielizną, ważne by nie
              > czuła do tego socjalnego przymusu.

              Bardzo mądre słowa i moim zdaniem znajdziesz tu sporo kobiet, które
              je podzielają.
            • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:28
              masz rację, ale wydaje mi się, że my mamy już trochę spaczone pojęcie o takim
              "szarym" rynku bieliźniarskim, bo tak naprawdę obracamy się wśród tyyyylu
              staników, które mają za zadanie spełniać tyyyyle różnych funkcji, że możemy
              sobie pozwolić na to, żeby czasem świadomie wybrać jakieś kusidełko, którego
              główną funkcją będzie kuszenie ;) ale ostatnio zdałam sobie sprawę, że przecież
              tak naprawdę, jak człowiek wyjdzie na ulicę i popatrzy na bilbordy z reklamami
              bielizny, to można odnieść wrażenie, że stanik ma bułkować. Jak się wejdzie do
              przeciętnego sklepu i ekspedientka poda 75B, które zabułkuje, to można
              stwierdzić, że jest ok, bo ma się sexy buły. Ja przynajmniej po oświeceniu
              stanikowym, przez długi czas miałam taką fazę, że traktowałam staniki tak mega
              aseksualnie, zachwycałam się ich praktycznością, tego że mi wszystko ładnie
              uformowały, że nie mam piersi rozprasowanych na żebrach itp :) można powiedzieć,
              że staniki wzbudzały we mnie ogromne odczucia estetyczne, ale pozbawione
              jakiegokolwiek seksualnego kontekstu ;) dopiero niedawno, jak trochę ochłonęłam
              to znów przyjęłam do wiadomości, że stanik się może kojarzyć z erotyką :p
              • szarsz Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:40
                Takie podejście znajdziesz pewnie na LMB, bo statystycznie
                małobiuściaste były częściej wciskane w 75B. Część przynajmniej
                dziewczyn z LB (ta część ze strefy GG+) to ofiary namiotów w brudnym
                beżu, wciskane latami w kompetnie aseksualne chomąta w stylu
                triumfowskiego doreen. Więc tu masz zmianę w przeciwnym kierunku -
                stanik zyskał od razu w dwóch aspektach - może być dobry i może być
                ładny, może być sexy.

                Moje staniki sprzed avocado (na LB trafiłam parę lat po avocado)
                BYŁY kompletnie aseksualne. Cóż, były wstrętne.
                • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:50
                  Tutaj chyba przewijają się dziewczyny z obu for, a poza tym, jak ktoś słusznie
                  zauważył, gdy na początku założyłam ten wątek na LB, to jednak jest trochę za
                  bardzo off topic.
                  szczerze mówiąc, to nie pamiętam konkretnie jakie miałam staniki wcześniej,
                  zawsze je kupowałam jakoś przy okazji i byle jakie, bo wydawało mi się, że takie
                  małe piersi nie zasługują na porządny stanik.
                  jak tak czytam lobby, to odnoszę wrażenie, że i te mało i dużo biuściaste przed
                  odpowiednim ostanikowaniem były jakoś utwierdzane we własnej dysfunkcjonalności
                  jako kobiety. Że te z dużymi miały za duże i powinny je spłaszczać, że te z
                  małymi miały za małe i powinny je wypychać gąbką.
                  • szarsz Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:57
                    idziejoannaoch napisała:
                    > jak tak czytam lobby, to odnoszę wrażenie, że i te mało i dużo
                    > biuściaste przed odpowiednim ostanikowaniem były jakoś utwierdzane
                    > we własnej dysfunkcjonalności jako kobiety. Że te z dużymi miały
                    > za duże i powinny je spłaszczać, że te z małymi miały za małe i
                    > powinny je wypychać gąbką.

                    tak, ale czy podejmiesz się dociekań źródeł?
                • plica Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:02
                  szarsz napisała:

                  > Takie podejście znajdziesz pewnie na LMB, bo statystycznie
                  > małobiuściaste były częściej wciskane w 75B.

                  no tak. na LMB mnostwo narzekan na golfiaste, zabudowane, zakrywajace wszystko staniki.
                  na szczescie wystarczy dobrze sie rozejrzec. sa firmy malobiusciaste, ktore produkuja seksowne, wdzieczne staniki. nawet jesli sa pod brode, to moga byc np. przezroczyste itd.
                  nie zgadzam sie jednak zupelnie z tym, ze ze zmiana stanika 75B na 65F to utrata jego "sexy looku". ja tam seksowniej czuje sie w nawet bardziej zabudowanym, mdlym miekkim tango pure niz w gąbkowanym push upie ktory mialabym ochote natychmiast zdjac.
              • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:56
                Może związane jest to z moją osobistą przekornością, że nie czuję potrzeby dopasowywać się do głosu większości, może też tym, że nie uznawałam biustu jako mojego największego atutu erotycznego, no i przed uświadomieniem nawet nie dostrzegałam specjalnie buł i nie miały one dla mnie ani negatywnych, ani pozytywnych konotacji, ale nie miałam takich przemyśliwań jak ty. Tylko taką krótką fazę dezorientacji, kiedy okazało się, że wolę miseczkę odrobinę za małą, od za dużej. ;-) No i faktem jest też, że erotyczne może być (prawie) wszystko, nie zawsze najbardziej to, co uważamy za oczywiste, więc seksowny stanik nie musi też być od razu jednoznaczną deklaracją. ;-)
                • szarsz osobisty OT :) 05.04.09, 20:59
                  pierwszalitera napisała:
                  > Może związane jest to z moją osobistą przekornością, że nie czuję
                  > potrzeby dopasowywać się do głosu większości,

                  mam czasem wrażenie, że nie tylko nie czujesz potrzeby, a idzie to
                  dalej. Co bardzo cenię, bo czy zgadzam się, czy nie - jest o czym
                  myśleć :)
                  • pierwszalitera Re: osobisty OT :) 05.04.09, 21:22
                    szarsz napisała:

                    > mam czasem wrażenie, że nie tylko nie czujesz potrzeby, a idzie to
                    > dalej. Co bardzo cenię, bo czy zgadzam się, czy nie - jest o czym
                    > myśleć :)

                    To dla mnie największy komplement, bo mi wcale nie zależy, by się z mną zgadzano. :-) Ja nawet uważam tą częstą kobiecą potrzebę konsensu, harmonii i kołysania w grupie za wyjątkowo szkodliwą. Mało z nas ma potem odwagę powiedzienia czegoś kontrowersyjnego z obawy przed społecznym odrzuceniem. Mężczyźni są tam bardziej bezpardonowi. ;-)
    • jul-kaa Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 20:51
      Kwestia dobrego stanika w najmniejszym stopniu nie laczy się dla mnie z
      feminizmem. Stanik nie jest i nie był dla mnie nigdy elementem „erotycznym”, a
      moja bielizna nie słuzyla mezczyznom, tylko mnie samej. Ponadto uwazam, ze brak
      dostepu do odpowiednich rozmiarow nie jest „wina” patriarchalnego swiata. Od lat
      kobiety sa projektantkami bielizny, od lat wlascicielkami sklepow. Gdyby
      chciały, to by mogły.
      Wychodze z egoistycznego zalozenia, ze kobiety, które maja ochote w ten sposób
      eksponowac swoje cialo, będą robic to nadal (sexi buly itp.), a mnie nic do
      tego. Ponadto uwazam, ze to kobiety wpedzaja inne kobiety w kompleksy, to
      kobiety tworza normy kobiecosci i to dla nich, a nie dla mezczyzn, ubieramy się,
      stroimy w piorka, produkujemy sexibuły…

      Przyznaje, ze nie jestem zwolenniczka mysli feministycznej w ogole, a
      szczególnie tej wspolczesnej. Mam swiadomosc tego, jak wiele kobiety zrobily dla
      kobiet, ale wspolczesny feminizm mnie mierzi i ostatnia rzecza, z jaka
      chcialabym wiazac stanikologie, jest wlasnie ten ruch…

      Jeśli chodzi o uniwersalnosc proponowana kobietom, to w kwestii ubraniowej
      przeciez spadek po socjalizmie i PRLowskich normach. Od normy odstawaly tak samo
      biusciaste kobiety, jak bardzo niscy (i bardzo wysocy, szczupli, otyli)
      mezczyzni. Kubik, w jakim mial się zmiescic PRLowski obywatel, był bardzo mały.
      Uniwersalnosc na poziomie spolecznym do dzis dotyczy zarówno koiet, jak i dzieci
      (poszukajcie chociazby norm, jakie ma spelniac dziecko na roznych etapach
      rozwoju – calkowity brak mozliwosci zroznicowania indywidualnego…) i mezczyzn
      (stereotyp dotyczacy mezczyzny jest jeszcze sztywniejszy, niż dotyczacy
      kobiety). Nie zgadzam się, ze jest to problem dyskryminowanych kobiet. Potrzeby
      jednostki sa tak naprawde dopiero od niedawna czyms, co zostało zauważone i na
      co można się powoływac egzekwując swoje prawa.

      Domyślam się, ze moje przekonania nie sa pewnie reprezentatywne dla wiekszosci
      lobbystek, ale wyjatki sie przeciez zdarzaja :)
      • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:13
        jul-kaa napisała:

        > Kwestia dobrego stanika w najmniejszym stopniu nie laczy się dla mnie z
        > feminizmem. Stanik nie jest i nie był dla mnie nigdy elementem „erotyczny
        > m”, a
        > moja bielizna nie słuzyla mezczyznom, tylko mnie samej. Ponadto uwazam, ze brak
        > dostepu do odpowiednich rozmiarow nie jest „wina” patriarchalnego s
        > wiata.


        Eeeee, ale jeżeli potrzebujesz bielizny, która na pierwszym miejscu ma spełnić twoje kryteria, to jest to myśl, jak najbardziej feministyczna. Nie rozumiesz założeń feminizmu, kojarząc go z jakimiś babo-chłopami pożerającymi mężczyzn. I mylisz się bardzo, twierdząc, że to tylko kobiety wprowadzają kobiety w kompleksy. Owszem robimy to, bo patriarchalne struktury zmuszają nas podświadomie do dopasowania się w płciowe schematy. Według nich liczą się tylko młode, atrakcyjne kobiety, potrafiące zdobyć partnera. A między kobietami odbywa się konkurencja, o to, która potrafi to najlepiej. Jestem pewna, że gdyby zadać ci całkiem neutralne pytania dotyczące praktycznego życia kobiety, to zgodziłabyś się prawie w stu procentach z postulatami feministek. Niestety w mediach kreowane są tylko te najdrażliwsze tematy jak aborcja, które dla większości kobiet w Polsce są w zasadzie marginalne.
        • jul-kaa Re: stanikologia a feminizm 09.04.09, 21:03
          Przepraszam, ze dopiero odpisuje….

          Co jest feministycznego w myśli, że chce mieć bieliznę dopasowaną do swoich
          potrzeb? Nie kojarze feminizmu z babochłopami, tylko z osobami zbytnio
          zaangazowanymi. A takie nadmierne zaangażowanie trąci mi swojego rodzaju
          radykalizmem, którego nie znosze. Postulat calkowitej rownosc to taka sama
          utopia jak komunizm – brzmi slicznie, ale w praktyce jest calkowitym absurdem.
          Uwazam ze podkreslanie, jak zle maja kobiety, jak to swiat (meski swiat!) je
          unieszczęśliwia, jest robieniem kobietom wielkiej krzywdy, odbieraniem jej
          mozliwosci, pozbawianiem wolnej woli. Dla mnie przesada jest twierdzenie, że
          niemal każda kobieta jest na swój sposób feministką, tylko część o tym nie wie,
          lub że ja (na przyklad) zgodzilabym się prawie w stu procentach z postulatami
          feministek. Nie jestem feministka, nie mam feministycznych pogladow. Czy jeśli
          do kotleta i kaszy zjadasz na obiad surowke, to jestes po czesci wegetarianka…?
          Tlumaczenie, ze „patriarchalne struktury zmuszają nas podświadomie do
          dopasowania się w płciowe schematy” jest rownoznaczne ze stwierdzeniem, ze
          jestesmy calkowicie bezrefleksyjne i ze w sumie rola należy nam się podleglej
          kwoki, ktorej nikt nie pyta o zdanie…

          A wracajac do kwestii odziezy – jeśli mężczyzna chce chodzic w koszulce i
          dzinsach – faktycznie kupi je bez problemu. Tak jak i my kupimy jakiekolwiek
          koszulki i spodnice z gumka. Ale jeśli musi (lub chce…) chodzic w dopasowanych
          do swojej sylwetki garniturach, koszulach itp, to ma naprawde spory problem.
          Przjrzyjcie się facetom na ulicy – ilu z nich ma naprawde dobrze dobrane
          ubranie? I ilu z nich chcac je dopasowac, musialbo szyc je u krawca? O kwestii
          meskich majtek (w roznych odmianach) już dzewczyny napisaly. Ja znam faceta,
          który jest dosc szczuply, ale ma naprawde pokazny „wklad”. W kazdych, doslownie
          kazdych spodniach wyglada tragicznie – sterczy mu wszystko na wierzchu powodujac
          naprawde niezreczne sytuacje.
          Wiekszosc (może i nawet 99%) facetow ma zle dobrane ubrania (w tym pewnie
          glownie bielizne), tylko się o tym nie mowi, bo kwestia meskich ciuchow jest
          jeszcze bardziej tabu, niż kobiecych stanikow…
          • palacsinta Re: stanikologia a feminizm 09.04.09, 22:27
            jul-kaa napisała:

            >Nie jestem feministka, nie mam feministycznych pogladow. Czy jeśli
            > do kotleta i kaszy zjadasz na obiad surowke, to jestes po czesci >wegetarianka?

            Zły przykład, wegetarianin z definicji nie je mięsa. A definicja feminizmu jest
            niebezpiecznie pojemna, wystarczy, że zaczniesz się bronić przed odebraniem Ci
            jakichś praw z racji tego, że urodziłaś się kobietą i ani się obejrzysz, jak
            ktoś posądzi Cię o feminizm. Bardzo śliska sprawa ten feminizm, trzeba uważać,
            uważać i jeszcze raz uważać:)
      • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:19
        ja bym chciała przede wszystkim w tej mojej ewentualnie-o-stanikach pracy to, że
        na lobby panuje taka ogromna akceptacja własnego ciała, uświadomienie potrzeb i
        dążenie do realizowania ich i naciskanie na innych, aby nam to umożliwiali. Nie
        chcę tu jakoś zjadliwie atakować patriarchatu, bo wydaje mi się, że generalnie
        bułkująca kobiecość jest wynikiem normy ustalonej przez społeczeństwo, które
        składa się i z mężczyzn i kobiet, którzy na siebie nawzajem wpływają, bardziej
        mi chodzi właśnie o taką samoświadomość i samoakceptację, jeśli już mam dorabiać
        do tego jakąś filozofię ;) no i po prostu wydaje mi się, że to może być bardzo
        fajny, płodny, ciekawy temat :)
        • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:31
          idziejoannaoch napisała:

          Nie
          > chcę tu jakoś zjadliwie atakować patriarchatu, bo wydaje mi się, że generalnie
          > bułkująca kobiecość jest wynikiem normy ustalonej przez społeczeństwo, które
          > składa się i z mężczyzn i kobiet, którzy na siebie nawzajem wpływają,

          Momencik, a co to jest patriarchalne społeczeństwo? Faceci bez pomocy kobiet nigdy by tego tak długo nie utrzymali. ;-) Jeżeli piszesz o bułkach, jako normie, to wiadomo, że normy są tylko wynikiem pewnych założeń. Patriarchat zakłada, że kobieca seksualność jest podporządkowana męskiej, więc podobanie się facetom powinno być naszym obowiązkiem i przyjemnością. Czy seksi buła jest dla kobiet bodźcem seksualnym? Raczej nie. ;-)
          • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:36
            no nie jest, ale jeśli już przyjąć istnienie patriarchatu, to posiadanie sexy
            buły = podobanie się facetom = coś, czego porządna kobieta powinna pragnąć. A
            zatem: porządna kobieta ma pragnąć sexy buł ;)
            • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:46
              No właśnie, a feministka stosuje buły w pełnej świadomości działania tego chwytu i nie czuje się gorszą kobietą, kiedy z niego rezygnuje. :-)
              • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:49
                ale sęk tkwi w tym, że ona wie, że buły to buły i że buły same w sobie nie są
                charakterystyczne dla dobrego stanika ani dla piersi. Co innego nie wiedzieć, że
                buły są ok tylko w staniku do zadań specjalnych, a co innego sądzić, że buły są,
                bo być muszą i widocznie tak już jest i tak już musi być
                • pierwszalitera Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 22:00
                  Dlatego istnieje Lobby, by uświadamiać. :-D
                  • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 22:06
                    to jest chyba tak samo jak z byciem gospodynią domową w latach 50 (w takim
                    american dream, dom z ogródkiem, szerokie spódnice itp) i teraz, w latach 50
                    kobiety były kurami domowymi, bo uważano, że do tego się nadają i że to jest ich
                    powinnością, a teraz kobiety bywają kurami domowymi, bo je to cieszy i się w tym
                    spełniają, ale jednocześnie mają świadomość, ze są alternatywy i wolność, aby z
                    tych alternatyw korzystać. Podobnie z bułami :)
          • mefistofelia Re: stanikologia a feminizm 12.04.09, 17:57
            >Czy seksi buła jest dla kobiet
            > bodźcem seksualnym? Raczej nie. ;-)

            a właściwie dlaczego nie? Erotyka jest kształtowana przez patriarchalne społeczeństwo. Co wcale nie znaczy, że jest tylko dla mężczyzn.
            To że jako kobieta z seksi bułą czuję się sexy oznacza, że seksi buła nie jest mi obojętna. Już w ogóle pomijając kwestię homo/biseksualizmu.
            Normy seksualne w patriarchalnym społeczeństwie są kształtowane zarówno przez mężczyzn jak i przez kobiety- zresztą jak każde inne normy.
    • elektra212 Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:29
      Widzę, że nie tylko ja przenoszę naszą manię na uczelnię :)
      W tym semestrze zostałam obdarowana ćwiczeniami z zarządzania projektami, na
      zaliczenie oczywiście trzeba przygotować własny projekt...Pani Doktor dziwnie na
      nas spoglądała kiedy powiedziałyśmy jej o naszym projekcie pod roboczym tytułem
      "Biusty 2009-2011" ale zgodziła się, więc myślę, że może z tego powstać całkiem
      ciekawa rzecz.
      Oczywiście liczę na pomoc w trudnych kwestiach, jak na razie opis problemu i
      zdefiniowanie celów się udało i czeka na akceptację :)

      idziejoannaoch- powodzenia przy pisaniu pracy i daj nam znać jak Ci poszło!
      • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 21:33
        elektra212 napisała:

        > idziejoannaoch- powodzenia przy pisaniu pracy i daj nam znać jak Ci poszło!

        Dzięki :) we wtorek mam zamiar dopiero napomknąć coś prowadzącej zajęcia,
        istnieje zawsze niebezpieczeństwo, że powie "nieee, wie pani, to nie jest dobry
        temat.." :p
    • myszanka_88 Re: stanikologia a feminizm 05.04.09, 23:21
      Jeśli chodzi o łączenie tematu dobrego ostanikowania z feminizmem, to moim
      pierwszym skojarzeniem jest afirmacja kobiecości, z którą spotkałam się na
      Lobby. To było pierwsze miejsce w sieci, gdzie zamiast mówić kobiecie: schudnij,
      idź na siłownie, kup nowy krem, zrób masaż, załóż maskującą bluzkę itp., ktoś
      powiedział: Zażądaj stanika uszytego na Twój biust! Dopasowanego na Twój biust!
      Ma być wygodny, podtrzymywać i eksponować! Nie maskować, ściskać i rozpłaszczać!
      Stanik ma być dopasowany do biustu, a nie biust do stanika.

      Niby takie to oczywiste, ale pokażcie mi inne forum, stronę internetową czy
      gazetę, gdzie było napisane coś podobnego. Nawet w Gazecie Wyborczej, która
      aspiruje do miana najbardziej wiarygodnego dziennika w Polsce, natykałam się na
      artykuły, w których prawie że namawiano do operacji pomniejszenia lub
      powiększenia biustu. Na Lobby kobiety piszą: Nie róbcie tego tylko dlatego, że
      ktoś wam wmawia, że wasze piersi są nie takie, jak być powinny. Zadbajcie o nie
      odpowiednio, to przestaną być problemem, a zaczną być atutem.

      Mogłabym mnożyć te przykłady :). Jeśli chodzi o podejście do tematu, które Ty
      zaproponowałaś, tez jest całkiem ok: Ktoś powiedział, że ,,seksi" jest wyłącznie
      np. ,,małe C". To teraz małobiuściaste wciska się w bułkujące staniki (bo
      kobieta ,,bez biustu" to nie kobieta), a obfite biusty spłaszcza się i wpycha
      pod pachy przy pomocy beżowych namiotów (bo są ,,za duże", wulgarne itp.). Tutaj
      można przedstawić Lobby jako społeczność, która temu mówi: NIE! Stanik nosimy
      dla siebie, ma być wygodny, ładny, dostosowany do naszych potrzeb (czyli do
      wyboru: half-cup, sportowy, karmnik, do dekoltów, full-cup itd.)

      I jeszcze jedno: jedna z forumek ma fajną sygnaturkę: ,,Jestem feministką. Nie
      palę staników, tylko je kupuję i noszę". Moim zdaniem bardzo fajny cytat, można
      wykorzystać, jeśli autorka nie ma nic przeciwko :)
      • luliluli Re: stanikologia a feminizm 08.04.09, 13:43
        myszanka, wyjęłaś mi to wszystko z ust;)
      • mefistofelia Re: stanikologia a feminizm 12.04.09, 18:09
        myszanka_88 napisała:

        > Jeśli chodzi o łączenie tematu dobrego ostanikowania z feminizmem, to moim
        > pierwszym skojarzeniem jest afirmacja kobiecości, z którą spotkałam się na
        > Lobby. To było pierwsze miejsce w sieci, gdzie zamiast mówić kobiecie: schudnij
        > ,
        > idź na siłownie, kup nowy krem, zrób masaż, załóż maskującą bluzkę itp., ktoś
        > powiedział: Zażądaj stanika uszytego na Twój biust! Dopasowanego na Twój biust!
        > Ma być wygodny, podtrzymywać i eksponować! Nie maskować, ściskać i rozpłaszczać
        > !
        > Stanik ma być dopasowany do biustu, a nie biust do stanika.
        >
        > Niby takie to oczywiste, ale pokażcie mi inne forum, stronę internetową czy
        > gazetę, gdzie było napisane coś podobnego. Nawet w Gazecie Wyborczej, która
        > aspiruje do miana najbardziej wiarygodnego dziennika w Polsce, natykałam się na
        > artykuły, w których prawie że namawiano do operacji pomniejszenia lub
        > powiększenia biustu. Na Lobby kobiety piszą: Nie róbcie tego tylko dlatego, że
        > ktoś wam wmawia, że wasze piersi są nie takie, jak być powinny. Zadbajcie o nie
        > odpowiednio, to przestaną być problemem, a zaczną być atutem.
        >
        > Mogłabym mnożyć te przykłady :). Jeśli chodzi o podejście do tematu, które Ty
        > zaproponowałaś, tez jest całkiem ok: Ktoś powiedział, że ,,seksi" jest wyłączni
        > e
        > np. ,,małe C". To teraz małobiuściaste wciska się w bułkujące staniki (bo
        > kobieta ,,bez biustu" to nie kobieta), a obfite biusty spłaszcza się i wpycha
        > pod pachy przy pomocy beżowych namiotów (bo są ,,za duże", wulgarne itp.). Tuta
        > j
        > można przedstawić Lobby jako społeczność, która temu mówi: NIE! Stanik nosimy
        > dla siebie, ma być wygodny, ładny, dostosowany do naszych potrzeb (czyli do
        > wyboru: half-cup, sportowy, karmnik, do dekoltów, full-cup itd.)
        >
        > I jeszcze jedno: jedna z forumek ma fajną sygnaturkę: ,,Jestem feministką. Nie
        > palę staników, tylko je kupuję i noszę". Moim zdaniem bardzo fajny cytat, można
        > wykorzystać, jeśli autorka nie ma nic przeciwko :)

        ale to podtrzymywanie i kształtowanie, które zapewnia dobry stanik to też pewien rodzaj dostosowyania się do z góry narzuconego wzorca. podobnie jak ze ściskaniem i wpychaniem pod pachy.

        a co do operacji- zwykle lobbystki nie tyle informują o tym, że istnieje inna opcja w postaci dobrego stanika co krzyczą i namawiają za wszelką cenę. czasami można odnieść wrażenie, że czujemy się nieomylne i nie dopuszczamy do siebie możliwości, że ktoś może się na naszą "afirmację kobiecości" nie godzić i dostosowywać się do zgoła innej wizji.

        nie neguję pozytywów lobby i większości rzeczy które napisałaś. chciałam pokazać tylko inną perspektywę, z której lobby nie wygląda już tak cukierkowo. myślę, że warto to uwzględnić jak się chce pisać pracę o feminizmie
    • ederlezi1981 świetny pomysł! 05.04.09, 23:26
      Myślałam o czymś podobnym-ale bardziej o analizie Lobby jako fenomenu polskiego internetu. Bo tak, z jednej strony sporo się mówi o fenomenie społeczności wirtualnych, ale podkreśla się umowność i sztucznośc takich więi, no i rzede wszystkim anonimowość, tymczasem na LB panuje bardzo wysoki poziom wzajemnego zaufania, także pomiedzy forumkami nieznającymi się osobiśćcie.
      A LB jest jak najbardziej feministyczne- bo tak naprawdę niemal każda kobieta jest na swój sposób feministką, tylko część o tym nie wie ;-)
      • kura17 Re: świetny pomysł! 06.04.09, 12:15
        bardzo trafne spostrzezenie, dotyczace tego fenomenu zaufania!

        nie tylko galeria jest tego dowodem - choc to miejsce, gdzie obce kobiety
        udostepniaja swoje "obnazone" zdjecia do wgladu innym kobietom...

        ale rowniez nasz "bazarek" :) kurcze, nikogo, z kim "handlowalam" nie znam
        osobiscie, a sprzedalam, kupilam i wymienilam tam juz sporo stanikow :)))
        i nigdy sie na zaufaniu nie zawiodlam! nawet w "klopotliwych" przypadkach...

        swietny jest ten fakt! choc do konca nie wiem, jak go wyjasnic?
    • kura17 Re: stanikologia a feminizm 06.04.09, 12:25
      ktos napisal wyzej, ze brak stanikow/ubran/ipt w odpowiednich rozmiarach nie
      jest wylacznie problemem kobiet, ze dotyka mezczyzn TAK SAMO.
      nie zgodze sie z tym!
      owszem, wiekszosc ubran jest szyta na "standardowego" mezczyzne (cokolwiek by to
      oznaczalo), ale zupelnie latwo jest dostac koszule, spodnie, garnitury dla
      "niewymiarowych". z dluzszymi/krotszymi rekawami/nogawkami, krotszym/dluszym
      torsem, kolnierzykiem "niewymiarowycm" w stosunku do reszty...
      a kobiety wciaz maja z tym problemy! kobiety NIE sa trojwymiarowe, niestety...
      glupie spodnie, ktore dopiero niedawno zaczely sie pokazywac w wersji
      krotsze/dluzsze, przy tych samych wymiarach w pasie/biodrach...

      oczywiscie, u mezczyzn nie jest idealnie, ale jest duzo, duzo lepiej. i nikogo
      nie dziwi, ze niektorzy panowie maja dluzsze rece...
      ... ale ze niektore kobiety maja maly obwod pod biustem i wiekszy biust, to juz
      jest szok taki, ze holalala...
      ... po co szyc dla nich bluzki, ktore sa ladnie taliowane, ale maja miejsce na
      wiekszy biust???
      po co szyc na nie staniki?
      smiechu warte...
      • jul-kaa Re: stanikologia a feminizm 06.04.09, 19:01
        z przyjemnosci odpisze na Twoje i innych uwagi, na razie odsylam do komentarzy
        pod najnowsza notka na balkonetce :)
      • plica Re: stanikologia a feminizm 06.04.09, 19:08
        > ktos napisal wyzej, ze brak stanikow/ubran/ipt w odpowiednich rozmiarach nie
        > jest wylacznie problemem kobiet, ze dotyka mezczyzn TAK SAMO.
        > nie zgodze sie z tym!

        ja sie calkowicie zgodze. mam niewymiarowego w domu i ma duzo gorzej. na wieksze babki jest przynajmniej dzial dla puszystych w h&M, dla duzych facetow nic nie ma. facet moze byc albo wysoki i chudy, albo niski i gruby. wysokich i grubych producenci nie przewidują :)

        > o
        > oznaczalo), ale zupelnie latwo jest dostac koszule, spodnie, garnitury dla
        > "niewymiarowych". z dluzszymi/krotszymi rekawami/nogawkami, krotszym/dluszym
        > torsem, kolnierzykiem "niewymiarowycm" w stosunku do reszty...

        hahaha. powiem to mojemu mezowi to posika sie ze smiechu. chyba, ze koszula o ktorej mowisz jest biała z dlugim rekawem w niezgrabnym kroju. to fakt - zawsze jakas jedna w mieście sie znajdzie :)

        > oczywiscie, u mezczyzn nie jest idealnie, ale jest duzo, duzo lepiej. i nikogo
        > nie dziwi, ze niektorzy panowie maja dluzsze rece...

        nie jest duzo lepiej. moim zdaniem jest tragicznie.

        bronie tak tych meskich problemow ubraniowych, bo zmagam sie z nimi od pewnego czasu. wierzcie mi kiwanie glowa z politowaniem "dla taaaaaaaaakich mutantow nie szyjemy" albo "taaaakiego rozmiaru nie ma" dotyczy tez facetow, ktorzy nie chca wygladac jak koszykarz, ochroniarz lub wlasny dziadek.
        • szarsz Re: stanikologia a feminizm 06.04.09, 21:05
          plica napisała:
          > facet moze byc albo wysoki i chudy, albo niski i gruby. wysokich i
          > grubych producenci nie przewidują :)

          IMHO jest jeszcze gorzej. Producenci w ogóle nie przewidują
          wysokich. Mój (193 cm wzrostu, waga w normie) kupuje wszystko, co ma
          wystarczająco długie rękawy i nie odrzuca na sam widok. Nie
          wybrzydza za bardzo, a kurtki nosi do ostatniego znoszenia.
          Kiedyś w CA widziałam ciuchy w numeracji dla wysokich i 114(chyba?)
          było idealne na długość i wrękawach i w końcu nie za szerokie. Ale
          to było raz.
          • kasica_k [OT] portki mężczyźniane 07.04.09, 01:00
            Średnio wysokich i grubych też nie przewidują :P

            Ostatnio przeglądałam Quelle w poszukiwaniu męskich spodni na 115 w pasie. W
            tabelkach są chyba ze cztery kategorie rozmiarów - dla niskich, wysokich,
            krępych... Nie wiem, po co te śliczne tabelki, skoro 99,9% oferty ma rozmiary
            tzw. typowe. A cóż mnie do tego skłoniło? Otóż marka spodni, które kupował do
            tej pory mój mąż, właśnie przestała istnieć. A w szafie pusto...
            • plica Re: [OT] portki mężczyźniane 07.04.09, 07:28
              > Średnio wysokich i grubych też nie przewidują :P
              >
              > Ostatnio przeglądałam Quelle w poszukiwaniu męskich spodni na 115 w pasie. W
              > tabelkach są chyba ze cztery kategorie rozmiarów - dla niskich, wysokich,
              > krępych... Nie wiem, po co te śliczne tabelki, skoro 99,9% oferty ma rozmiary
              > tzw. typowe. A cóż mnie do tego skłoniło? Otóż marka spodni, które kupował do
              > tej pory mój mąż, właśnie przestała istnieć. A w szafie pusto...
              >

              spodnie to najlepiej na miarę. joker kiedys czyl w miare porzadne, maja siec w calej polsce, ale ostatnio sie popsuli.
              sunset suits tez niby ma w ofercie szycie na miare normalnych spodni, ale jak przychodzi do zlozenia zamowienia okazuje sie, ze na magazynie maja jeden materiał szary blyszczacy a drugi w krateczke :)
            • szarsz Re: [OT] katalogi quelle są boskie :\ 07.04.09, 10:03
              Nawet jak się mieścisz w tabelkach, nawet jak coś znajdziesz, co
              wygląda przyzwoicie, skaczesz pod sufit, że może w końcu się udało,
              to po miesiącu oczekiwania na paczkę radość diabli biorą. Albo
              przychodzi COŚ. Może i rękawy ma dobre, może i jest dobre na
              długość, ale owinąć się tym może mój M. ze cztery razy. A w tabeli
              napisane jak byk: obwód w klatce 118 cm :(
          • plica Re: stanikologia a feminizm 07.04.09, 07:31
            > IMHO jest jeszcze gorzej. Producenci w ogóle nie przewidują
            > wysokich. Mój (193 cm wzrostu, waga w normie) kupuje wszystko, co ma
            > wystarczająco długie rękawy i nie odrzuca na sam widok. Nie
            > wybrzydza za bardzo, a kurtki nosi do ostatniego znoszenia.

            eh. moj miś ostatnio kurteczki szukal jakies 3 miesiace. znalazł jedną w której się zapiał i rekawy nie byly za krotkie i nerki gołe. to byl the north face za 1200 zł. nie ma rady, trzeba bylo brac.
      • kura17 Re: stanikologia a feminizm 07.04.09, 19:56
        no moment...
        ja nie napisalam, ze faceci maja tak super.
        napisalam, ze (wydaje mi sie) iz generalnie maja lepiej.

        naprawde uwazacie, ze z ciuchami facetow jest tak samo zle, jak ze stanikami i
        ciuchami dla kobiet?
        ponoc 99% kobiet nosi zle dobrany stanik. i gdyby dobrac go dobrze, to wiekszosc
        NIE ma za duzo dobrych miejsc, gdzie go kupic.
        naprawde uwazacie, ze 99% facetow nosi zle dobrane ciuchy lub nie ma gdzie kupic
        dobrze dobranych ciuchow? (bo juz nawet nie porownuje na tym samym poziomie -
        bielizny do bielizny...)

        chodzi mi o SKALE problemu. nie kwestionuje, ze panowie TEZ problemy maja.
        • plica Re: stanikologia a feminizm 08.04.09, 07:42
          > naprawde uwazacie, ze z ciuchami facetow jest tak samo zle, jak ze stanikami i
          > ciuchami dla kobiet?
          > ponoc 99% kobiet nosi zle dobrany stanik. i gdyby dobrac go dobrze, to wiekszos
          > c
          > NIE ma za duzo dobrych miejsc, gdzie go kupic.
          > naprawde uwazacie, ze 99% facetow nosi zle dobrane ciuchy lub nie ma gdzie kupi
          > c
          > dobrze dobranych ciuchow? (bo juz nawet nie porownuje na tym samym poziomie -
          > bielizny do bielizny...)

          sa kobiety ktore maja mniejsze problemy od niektorych mezczyzn i sa mezczyzni, ktorzy maja mniejsze problemy od niektorych kobiet, albo na odwrot :)
          mysle, ze gdyby panowie zaczeli zastanawiac sie nad swoja bielizna, tak jak panie zaczynaja sie zastanawiac nad swoimi stanikami to problemy by "wyszly w praniu". a tak to kazdy nosi te swoje gaciowe 75B i jest git.
    • idziejoannaoch Re: stanikologia a feminizm 06.04.09, 22:59
      no! cieszę się, że jakieś poparcie znajduję, bo moje współlokatorki na wieść o
      tym, że chcę pisać o stanikach popatrzyły na mnie jak na głupią :p
    • idziejoannaoch approved :) 07.04.09, 21:33
      dziś rozmawiałam z panią doktor feministką:
      pani feministka: to o czym chce pani napisać swoją pracę?
      ja: o stanikach
      pf: (parsknięcie śmiechem) ale co pani o tych stanikach chce napisać?
      j: (zaczęłam jej w skrócie opowiadać o lobby itp)
      pf: (duże oczy) ooooo, słyszałam coś o nich, to może być fajny temat.. Super!

      Także temat został zaakceptowany, mogę brać się za pisanie :)juhu
      • mefistofelia Re: approved :) 12.04.09, 18:13
        gdybym ja miała pisać taką pracę właśnie temu parsknięciu śmiechem poświęciłabym osobny rozdział;>
    • jul-kaa Środa w newsweeku 03.07.09, 18:39
      To jedyna nasz dyskusja, która w tytule ma feminizm, choc pamietam ze i w innych
      sie znalazl parę razy. Zamieszczam więc tu. Przeczytalam przed chwila swietna
      notke jednaj z moich ulubionych blogerek (n.b. może jest na Lobby?) i chcialam
      sie z Wami podzilić. Nie czytalam jeszcze artykulu, ktory skomentowala, ale
      artykul to przeciez tylko pretekst.
      polecam!
      silene-acaulis.blogspot.com/2009/07/50.html
      • plica Re: Środa w newsweeku 04.07.09, 12:02
        haha. a ja artykul środy czytalam i środe lubie. i jestem ZA solidarnoscia kobieca, w pewnych granicach :)
        mialam co do tego kiedys pewne watpliwosci, teraz raczej ich nie miewam :)
        • palacsinta Re: Środa w newsweeku 04.07.09, 13:06
          plica napisała:

          > haha. a ja artykul środy czytalam i środe lubie. i jestem ZA solidarnoscia kobi
          > eca, w pewnych granicach :)
          > mialam co do tego kiedys pewne watpliwosci, teraz raczej ich nie miewam :)

          Mam wrażenie, że komentująca blogerka nie rozumie pojęcia solidarności. Solidarność nie bierze się stąd, że kogoś lubimy, podziwiamy, albo się z nim zgadzamy, tylko z uświadomienia sobie, że jedziemy na tym samym wózku i powinnyśmy współdziałać w celu ochrony swoich interesów. Nie jest istotne to, jak wiele wśród kobiet to te głupie, jędzowate babsztyle, o których z taką czułością pisze, tylko to, że wszystkich kobiet dotyczą te same kwestie: kontrola urodzeń, wychowanie dzieci, dyskryminacja w miejscu pracy itd. I nie jest ważne, że ktoś akurat nie wychowuje dzieci albo nie jest dyskryminowany w pracy. Już samo to, że gdzieś kobieta jest gorzej traktowana albo lekceważona ze względu na swoją płeć powinno nas martwić, bo kiedyś możemy się znaleźć na jej miejscu.

          Nie jestem fanatyczną zwolenniczką idei parytetu, ale nie kupuję tej apokaliptycznej wizji sejmu opanowanego przez wredne baby i zahukanych przez nie mężczyzn. Obecny świat polityki jest zdominowany przez mężczyzn i co? Naprawdę jest tam tak fantastycznie? Jakoś nie sądzę:) Nie wiem, jak beznadziejne kobiety trzeba by wpuścić do polityki, żeby mogły tam coś jeszcze napsuć. W ogóle motyw "tych strasznych bab" jest jak żywcem wyjęty z wątku o niechęci do kobiet.

          No, a przy tych cytatach: "Żądza władzy i rozgłosu zawsze jest nieelegancka i wulgarna." i "Przecież, na Jowisza, to nie o prestiż w życiu chodzi" to mnie po prostu zatkało. Siedzenie jak mysz pod miotłą nie jest grzechem, ale nie jest też cnotą. Mniej lub bardziej wyraźny egotyzm i chęć "występowania przed dużą widownią" można zauważyć u wielu szanowanych osób (pierwsze z brzegu: JPII), więc chyba jednak nie zawsze są to cechy nieeleganckie i wulgarne. A prestiżem można się cieszyć również ze względu na kompetencje i dokonania, wtedy on jest bardzo ważny, można o niego walczyć i nie chcieć stracić już zyskanego. Czy ta pani naprawdę uważa, że na tzw. świeczniku są same Jole Rutowicz?
          • bebe.lapin Re: Środa w newsweeku 04.07.09, 14:31
            Nie wiem, jak beznadziejne kobiety trzeba
            > by wpuścić do polityki, żeby mogły tam coś jeszcze napsuć.

            Nelly Rokita juz tam jest, nikogo gorszego nie trzeba szukac :D

            Na parytety proponuje spojrzec jak na kwestie, ktora zajmuje sie np. UOKiK albo
            p. Strezynska z UKE : po prostu, ten kto ma wiekszosc wladzy, moze pozwolic
            sobie na mniej i ustapic miejsca mniej uprzywilejowanym, a poniewaz nikt nie
            zrzeka sie mozliwosci decydowania po dobroci, to trzeba go troche przymusic:)
            Zwracam uwage, ze osoby, ktore sa za parytetem, mowia tez o tymczasowosci tego
            rozwiazania, do momentu, kiedy zostanie osdiagnieta bardziej rownowazna sytuacja.

            Solidarnosci wszystkich kobiet we wszystkich kwestiach nie ma i nie bedzie, bo
            to wynika z roznic miedzy naszymi pozycjami spolecznymi, ale sa sprawy, ktore
            dotycza wqszystkich kobiet, jesli nie bezposrednio, to przynajmniej
            teoretycznie, i tu powinnysmy szukac sily w jednosci.

            A na koniec dodam, ze wspolczesny feminizm promuje nie tyle upodobnianie kobiet
            do mezczyzn w celu zajecia ich miejsca ani wyzszosci mezczyzn nad kobietami, ale
            raczej promocje wartosci i cech tardycyjnie przypisywanych "kobiecosci", ktore
            tak naprawde z plcia nie maja wiele wspolnego, a sa raczej kwestia wychowania
            szeroko pojetego.
            • plica Re: Środa w newsweeku 05.07.09, 22:10
              > Na parytety proponuje spojrzec jak na kwestie, ktora zajmuje sie np. UOKiK albo
              > p. Strezynska z UKE : po prostu, ten kto ma wiekszosc wladzy, moze pozwolic
              > sobie na mniej i ustapic miejsca mniej uprzywilejowanym, a poniewaz nikt nie
              > zrzeka sie mozliwosci decydowania po dobroci, to trzeba go troche przymusic:)
              > Zwracam uwage, ze osoby, ktore sa za parytetem, mowia tez o tymczasowosci tego
              > rozwiazania, do momentu, kiedy zostanie osdiagnieta bardziej rownowazna sytuacj
              > a.

              taki jeden pan w przekroju fajosko napisal. przy okazji akurat kongresu kobiet i braku informacji na ten temat w mediach, ale dotyczy tematu:
              "To będzie konieczność, wymóg, obowiązek podzielenia się władzą przez mężczyzn z kobietami. Nie protekcjonalnego posunięcia się na ławce władzy, rzeczywistej czy symbolicznej, tylko istotnego i merytorycznie uzasadnionego oddania władzy. Trzeba być politycznym analfabetą, żeby tego nie rozumieć w dzisiejszym świecie i w Polsce po Kongresie. W sierpniu 1980 roku też nie było w Polsce strajku na pierwszych stronach gazet. Były przerwy w pracy. Dzisiaj na pierwszych stronach polskich gazet cuchnie męski knebel. Knebel bolesny, bo założony na mózgi. Na nasze męskie mózgi. Się odkneblujmy, bo wstyd."

              i ja sie tego bede trzymac. niewpuszczanie kobiet do polityki, trzesienie męską dupą, że rozwrzeszczane baby wprowadza do sejmu glownie pogaduszki o tipsach to najzwyczajniejsza w swiecie "siara" i wstyd i obciach :)
      • joankb Dunin w WO 06.07.09, 17:06
        O parytecie, tytuł "Nadzieja":
        "Nie będzie się już powtarzało z uporem maniaka: to powinno zależeć od
        kompetencji, a nie od płci. Wszyscy zrozumieją, że jest to argument niemądry, bo
        właśnie o to chodzi zwolennikom parytetów, po to one są - jako pewne przejściowe
        rozwiązanie, dopóki nie osiągniemy tej idealnej sytuacji, kiedy udział we władzy
        nie zależy od płci. Dziś, kiedy kobiet jest więcej niż mężczyzn i są one lepiej
        wykształcone, a we władzach różnego szczebla są bardzo słabo reprezentowane,
        gołym okiem widać, że to ZALEŻY od płci."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja