Dodaj do ulubionych

Dieta P. Dukana ?

    • ciri1971 Po co ja chudłam?? 19.07.10, 14:32
      Wiem, że to normalne, ale nie wiedzieć czemu liczyłam, że mnie ominie:)
      Moje piersi znikają i, jakby to powiedzieć, tracą fason:( Z 99-100 cm w biuście zrobiło się 96 z tendencją ku 95. Nigdy nie przypuszczałam, że 5 cm robi taką różnicę;).
      Z wyjątkiem fioletowego Opiumka, który szczęśliwie zimą zrobił się za mały, więc teraz jest dobry i Frei Summer( ale ona jest podejrzana) nie mam żadnego dobrego stanika.
      Za duże są Arabelki, Eleanorki i moje ukochane Antośki maskaradkowe:(. Niech mnie ktoś przytuli i powie, co teraz? Czy te uszy spaniela się jakoś wypełnią, czy coś? Bo zaczynam znów mieć problem z akceptacją mojego biustu:(
        • thorrey Re: Po co ja chudłam?? 19.07.10, 15:03
          bebe.lapin napisała:

          > wypelnia sie, tylko zadbaj o dobry stani :) moje tez czasowo
          sflaczaly, a teraz
          > jest ok (tyle, ze sa mniejsze).

          No tak, ale tu o to właśnie chodzi że są mniejsze, i przez to
          staniki są za duże.

          Ciri - przytulam Cię i głaszczę, bo rozumiem doskonale. U mnie też
          zrobiła się cała szuflada ZA DUŻYCH staników, po tym, jak była cała
          szuflada za małych. Mam kilka które jeszcze mogą być, a nawet dwa
          takie, co jeszcze czekają na swoją kolejkę (jakie szczęście, że ich
          nie sprzedałam!) ale w moim ukochanym fioletowym tangu zaczyna się
          robić pusto ... Po etapie gubienia brzuszka chyba weszłam w etap
          gubienia biustu. Ciekawe, czy kiedykolwiek wejdę na etap gubienia
          masy z łydek...

          Dla polepszenia humoru kupiłam sobie w letniej promocji w
          dopasowanej tango magenta soft o rozmiar mniejsze niż to co noszę
          obecnie (70E!) bo jeszcze 3,5 kilo przede mną...Najwyżej będę w nim
          chodzić na okrągło, bo to stanik nie do zdarcia...
          • ciri1971 Re: Po co ja chudłam?? 19.07.10, 21:13
            Dzięki za pocieszenie:) Wygląda na to,że też mam teraz 70E...Chciałam schudnąć jeszcze ze 2kg, ale teraz sama nie wiem. Chyba też zacznę rozglądac się za promocjami, bo ubytki w szufladzie znaczące, a ja jednak jestem stanikomaniaczką i lubię mieć dużo:) Serce mnie boli na myśl o Antośkach, ech...Pozostaje czekać na kolekcje jesienne:)
      • madzioreck Re: Po co ja chudłam?? 19.07.10, 21:40
        U mnie też biust nieco ucierpiał - ze 121 (w wyproście i zwisie) na 105 (zwis
        jakieś 116...) i dżordżyk 32HH, który zimę spędził w szufladzie za mały, teraz
        powiewa :( Mam 1 pasujący miskowo stanik - mój pierwszy zresztą, Arabelkę Purple
        Haze 32HH, ale obwód...
      • kaana1 Re: Po co ja chudłam?? 29.07.10, 21:30
        A co ja mam mówić, jak miałam ze 30 ślicznych pasujących staniczków.
        A teraz prawie nic nie pasuje i nie mam w czym chodzić?! Nic, tylko
        przytyć... A o stanie biustu nie wspomnę.
    • dziudziulek Re: Dieta P. Dukana ? 25.07.10, 15:24
      Dopisuję się do wątku. Może kogoś zachęcę, tak jak mnie zachęciło utracone przez
      Madzioreck 10 kg. W połowie czerwca spotkałam się z dwiema dawno niewidzianymi
      koleżankami. Wyglądały świetnie. Obydwie na diecie od połowy kwietnia. Nic
      kompletnie mi to nie powiedziało, bo zawsze tak wyglądały. Więc się dziwiłam
      skąd wpadły na pomysł diety. Pokazały mi jednak zdjęcia w swoich telefonach.
      Zrobiły sobie dzień przed rozpoczęciem diety. Różnica kolosalna.
      Pierwszy białkowy dzień zaliczyłam 20 czerwca. Od tamtej pory ubyło 7 kg.
      Jeszcze 4 do zrzucenia. Kilka razy miałam kryzys "śniadaniowy". Myślałam, że nie
      przełknę. Podstawa to pełna lodówka rzeczy dozwolonych. Jak nie wchodzi jedno,
      może łatwiej pójdzie z innym produktem. Doszłam do etapu, w którym ulubiony
      tuńczyk straszy samym widokiem zamkniętej puszki. Pyszna upieczona w rękawie
      ryba jest wstrętna na samo wspomnienie. Zamierzałam stosować dietę w rytmie 5/5,
      ale mam już dość. Wystarczą mi dwa dni białkowe. I nie mogę się doczekać fazy
      utrwalania. Jak dobrze pójdzie do Świąt zakończę. A to jeszcze wieki wyrzeczeń.
    • slotna Szynka. 28.07.10, 17:50
      Z ciekawosci (bo juz jestem na 3 fazie oraz wieprzowiny nie lubie): w lodowce mam szynke z Lidla, gotowana, w takich cieniusienkich plasterkach. Sklad: 20 g bialka, 1 g wegli, 2 g tluszczu. Teoretycznie wieprz jest be, ale taka szynka chyba sama w sobie wyjatkowo cacy?
        • slotna Re: Szynka. 28.07.10, 22:02
          Dzieki :) Ech, jakies chorobsko mnie dopadlo, spozywam wlasnie
          ozdrowiencza zupke pomidorowa, skladajaca sie wbrew nazwie glownie z
          czosnku i chili, zaraz mi wypali wnetrznosci. Zawsze, jak jestem
          przeziebiona, mam ochote na cos takiego.
    • slotna Re: Dieta P. Dukana ? 30.07.10, 11:50
      Podsumowanie.

      6 tygodni na Dukanie, z czego 3 to pierwsza (3 dni) i druga faza, ok. 2 kg mniej. Nastepnie 3 tygodnie fazy trzeciej, kilogramy nie wrocily. Ciekawe, co bedzie po urlopie :) Mam jeszcze nieco do zrzucenia, w sumie gdyby sie okazalo, ze nie tyje, moglabym tak kombinowac interwalami.
      • slotna Re: Dieta P. Dukana ? 31.07.10, 11:32
        Jeszcze mala uwaga: chudlam, kiedy jadlam bardzo, bardzo duzo.
        Najwieksze spadki wagi (troche mi latala w te i nazad na skali, te 2
        kilo to efekt koncowy i stuprocentowy, rozumiecie) mialam po dniach
        typu juzniewyrabiamp*dole, kiedy jadlam 3 razy wiecej niz zwykle. Z
        jednej strony to fajnie, z tym, ze po pierwsze ja zasadniczo wiele
        nie mieszcze i w takie dni sie czulam po prostu zle, a po drugie
        drogo, ze mozg sie marszczy. No ale w Pl pewnie taniej wychodzi,
        zwlaszcza nabial.
        • pierwszalitera Re: Dieta P. Dukana ? 31.07.10, 13:08
          slotna napisała:

          > Jeszcze mala uwaga: chudlam, kiedy jadlam bardzo, bardzo duzo.
          > Najwieksze spadki wagi (troche mi latala w te i nazad na skali, te 2
          > kilo to efekt koncowy i stuprocentowy, rozumiecie) mialam po dniach
          > typu juzniewyrabiamp*dole, kiedy jadlam 3 razy wiecej niz zwykle.


          To normalne, bo do utrzymania wysokiej przemiany materii i efektywnego spalania tłuszczu organizm potrzebuje energii. I to energii z "zewnątrz", bo rezerwy tłuszczowe na ciele są wykorzystywane przez organizm bardzo niechętnie. Potrzebna do spalania energia musi być więc dostarczana albo w postaci węglowodanów, albo białka. Jeżeli z wiadomych względów rezygnujemy w węglowodanów, musimy podnieść porcje białka, inaczej organizm może dojść do wniosku, że dostaje za mało kalorii i obniżyć spalanie. To ryzyko podwyższa się szczególnie po dłuższym czasie trwania takiej niskokalorycznej diety. Niskowęglowodanowa dieta ma pozytywny wpływ na regulację insuliny, więc możemy szybciej czuć się syci i nie odczuwać głodu, to zachęca do ograniczenia jedzenia, jednak zapotrzebowanie na kalorie, potrzebne do utrzymania optymalnego poziomu spalania, może być faktycznie nieco wyższe. Kiedy coś takiego obserwujesz, jak teraz, w postaci lepszego chudnięcia, przy większej ilości jedzenia, to lepiej jeść więcej i nie głodzić mięśni, bo mogą zacząć oszczędzać i utrzymanie uzyskanej niskiej wagi może stać się w przyszłości trudniejsze.
          • slotna Re: Dieta P. Dukana ? 31.07.10, 14:20
            Kiedy coś takiego obserwujesz, jak teraz, w postaci lepszego
            chudnięci
            > a, przy większej ilości jedzenia, to lepiej jeść więcej i nie
            głodzić mięśni, b
            > o mogą zacząć oszczędzać i utrzymanie uzyskanej niskiej wagi może
            stać się w pr
            > zyszłości trudniejsze.

            Wieeem, wiem, ja po prostu nie lubie jesc za duzo. I tak od roku
            dzieki tobie jem dwa razy wiecej niz wczesniej ;)
      • thorrey Re: 21,5 :D:D:D 08.08.10, 13:34
        madzioreck napisała:

        > Jupiiiiii!!!!!!!!!!!!!!!
        Moje gratulacje! A mnie się neistety zatrzymało. Od dwóch tygodni
        waga ani drgnie, i jestem naprawdę załamana. A tak liczyłam jeszce
        na 3 kilo :((((
        • madzioreck Re: 21,5 :D:D:D 08.08.10, 19:28
          Thorrey, spokojnie, ja tez miewałam przestoje po 2-3 tygodnie :) Im blizej
          końca, tym trudniej... Z pierwszymi 10 kg uwinęłam się w miesiąc, a z ostatnimi
          8,5 będę walczyć prawie 3 ;)
    • agnieszka.onlyher Re: Dieta P. Dukana ? 10.08.10, 20:39
      Od wczoraj stosuję tę dietę, właściwie nie chcę jakoś schudnąć, a
      jedynie pozbyć się zalegającej wody i wszechobecnego cellulitu, co
      mnie doprowadza do szału. Czy któraś z Was, która chciała schudnąć
      tylko troszkę, wie czy można wskoczyć do fazy II lub III bez
      poprzedzających?
      Mnie te wszechobecne restrykcje przerażają, głowa mnie nawala mimo
      jedzenia i picia dużych ilości. Się nawet wystraszyłam, że ta dieta
      nie dla mnie. Największy problem mam ze słodkim, które kocham. A
      słodzik, którego niecierpię, wyczuję w daniu na kilometr... :( Co za
      ironia losu, no :D
      • ciri1971 Re: Dieta P. Dukana ? 11.08.10, 10:08
        Agu, jeśli chodzi Ci o pozbycie się cellulitu, to może spróbujesz rytmu 2/0? To są 2 dni czystych protein i 5 dni normalnego jedzenia, jak mówi Dukan- bez specjalnej diety, ale też bez specjalnych szaleństw:) On zaleca ten rytm właśnie kobietom, które są szczupłe w górnej częsci ciała a chcą popracować nad pozbyciem się cellulitu. Na pewno taki rytm jest łatwiejszy do przeżycia:)
        • yaga7 Re: Dieta P. Dukana ? 14.08.10, 12:32
          Ja tak robię, a przynajmniej się staram. 2-3 dni w tygodniu robię sobie albo
          czysto białkowe, albo białko z niewielkim dodatkiem warzyw, reszta tygodnia
          normalna.
          I takie coś mi odpowiada, dobrze się czuję. Nie mam wyrzutów, że w weekend zjem
          ciacho, bo w tygodniu sobie podietuję na proteinkach i jest super :)
      • thorrey Re: Dieta P. Dukana ? 11.08.10, 10:22
        agnieszka.onlyher napisała:
        , głowa mnie nawala mimo
        > jedzenia i picia dużych ilości. Się nawet wystraszyłam, że ta
        dieta
        > nie dla mnie. Największy problem mam ze słodkim, które kocham. A
        > słodzik, którego niecierpię, wyczuję w daniu na kilometr... :( Co
        za
        > ironia losu, no :D

        No niestety, bóle głowy to problem. Ja dwa razy podchodziłam do
        diety, i musiałam przerwać własnie ze względu na rozwalające bóle
        głowy. DOpiero za trzecim razem się udało.
        Może spróbuj tak jak radzi ciri, łagodniejszej wersji 2/5? ALbo mozę
        nawet na początek jeden dzień białkowy w tygodniu? Żeby trochę się
        przyzwyczaić? I spróbuj znaleźć w tych restrykcjach to co lubisz.
        Np. ja uwielbiam tatara i ryby no i pieczonego kurczaka a zamiast
        czekolady - łyżeczkę kakao do otrębów.
        • agnieszka.onlyher Re: Dieta P. Dukana ? 14.08.10, 10:18
          Myślę, że, żeby równowaga zasadowo-kwasowa została zachowana, to ja
          sobie tego dukana daruję na dłuższą metę. Moja madre dietetyk trochę
          mi tę dietę wyperswadowała. Wezmę sobie z niej to czego mi brakowało
          w normalnej, czyli chlebek, żeby nie jeść zwykłego pieczywa i trochę
          sympatycznych przepisów.
          Ograniczyłam drastycznie węglowodany, ale nie wyeliminowałam zupełnie
          i nie mogę się wyrzec chociażby oliwy z oliwek, którą kocham :)
          Cóż, ale innym życzę wytrwałości i efektów, bo widzę, że dieta działa
          :)
      • pierwszalitera Re: Negatywne skutki diety białkowej (DDTVN) 14.09.10, 16:27
        Ta pani opowiada bzdury i pakuje się w sprzeczności. Najpierw mówi, że problemem jest jedzenie na tej diecie ile się chce, czyli w domyśleniu za dużo (od kiedy to brak głodu jest czymś złym?), a potem że niby je się poniżej zapotrzebowania i chudnie za szybko. Podaje argumenty, na które nie ma żadnych potwierdzeń naukowych. Jej argumenty zdrowotne są wręcz idiotyczne. Miażdżycę nie dostaje się bowiem od mięsa i białka, inaczej wszyscy Eskimosi musieliby umierać zanim dożyją 15 roku życia, a ludzie z nadwagą cierpią, owszem, na przeróżne choroby, ale ich przyczyną jest właśnie podwyższona insulina, czyli węglowodany. Wiele problemów na diecie białkowej wręcz zanika, a nie się pogarsza. Argument o pani w wieku lat 40, która za szybko traci na wadze jest komiczny. Dieta białkowa nie prowadzi bowiem do dramatycznego obwisania skóry, a nikt nie udowodnił, że szybkie tycie w tym podeszłym wieku (!) ma jakieś uboczne skutki. Jeżli już, to tylko w przypadku głodówek, stąd pewnie ta pomyłka, ale dieta białkowa głodówką nie jest. Pani dietetyczka wyklepuje jakieś tam półprawdy i straszy horrorami, zakwaszeniami, które nie mają żadnego odniesienia do konkretnego przypadku. Rzuca o braku błonnika, jakby w warzywach go nie było, a przecież warzywa należą do diety. Ogólnie maskara, kompetentna to ta pani by była jakieś 20 lat temu, ale pewnie jej szkolny podręcznik w tej szkole dietetyczek jest jeszcze starszy. Gdybym była złośliwa, to napisałabym, że to takie gadanie szczupłych panienek, które nigdy nie doświadczyły na własnej skórze problemu nadwagi i myślą, że "rozsądną" , jednak bliżej nie zdefiniowaną dietą i odrobiną fizycznej aktywności da się każdemu zachować szczupłą sylwetkę. ;-)
        • thorrey Re: Negatywne skutki diety białkowej (DDTVN) 14.09.10, 16:48
          łaa, pierwszalitero, dzięki! Ja tu się nie chciałam wypowiadać jako laik, ale jak już napisałam na lobbystkach XXL, ta pani po poza tym wszystkim co napisałaś w ogóle opowiada nieprawdę o Dukanie. Dukan nie zaleca picia 3 litrów wody i wręcz zaleca błonnik (słynne otręby owsiane) jako obowiązkowy składnik diety.

          No i strasznie, ale to strasznie mnie wkurzyło jej ot, takie sobie rzucenie, że kto to stosując zdrową dietę w ogóle pije colę light, no przecież to aspartam !
        • kotwtrampkach dużo jest negatywnych opini 02.10.10, 22:53
          i jak się nad tym zastanawiam, może wynikać z dwóch rzeczy:

          1. jeżeli chudniecie okaże się "proste" (w sensie =dostępne dla przecietnego człowieka), producenci "magicznych" pigułek, koktajli, masaże/zabiegi odchudzające i przyrządy do masażu przestaną zarabiać.. Ja na ich miejscu zrobiłabym wszystko, żeby udowodnić wyższość mojego produktu - a poprzez pomniejszanie wartości tego konkurencyjnego, udaje się najlepiej ..

          2. każda sekta broni się przed logiką i faktami jak umie - warto zerknąć na lobby marihuany (a jeżęli ktoś jest podatny na wpływy, to nie polecam :) ), które przekonuje że jest najlepsza na świecie, a negatywne skutki jej stosowania są wymysłem i kłamstwem (nawet opracowania mające cechy naukowych prac mozna poczytać w tym kontekście). można sobie przypomnieć mehanizm działania błękitnego księżyca czy innych podobnych.
          Ta obrona przed niekorzystnymi informacjami n/t naszego wyboru jest właściwa ludzkiej psychice. Zwłaszcza, jeżeli istnieje w nas jakaś wątpliwość n/t tego wyboru :-)

          Zazwyczaj szukam trzeciego wyjścia, tutaj nie widzę.. Wiem, ze schudłam, ładnie wyglądam (znaczy, nie jestem gąbczasta i obwisła jak nieraz bywało), dobrze się czuję. Wiem też, że jest parę rzeczy, kt mi się nie podobają - mam bardzo suchą skórę, rozdwajają mi sie paznokcie, nie lubię mojego oddechu (akurat zęby zyskują, bo je często myję), znam już 3 osoby z problemem "stawowym" (jest możliwość łatwiejszego uszkadzania stawów przez brak czegoś tam w diecie, czy to byłby zbieg okoliczności?)
          Z drugiej strony, rozsądek mi podpowiada, że niemożliwy jest bardzo zły wpływ białka na organizm, bo dieta mimo wszystko jest zbilansowana. Na 1+2 fazie byłam ok 4 miesiące - schudłam 2 rozmiary konfekcyjne - a 3 faza już nie odbiega od "piramidy żywienia" za bardzo.. Na diecie MŻ zazwyczaj zyskiwałam tyle, że dawałam sie ponosić łakomstwu strasznemu po czasie pewnym głodowania, albo po sezonie chudnięcia zaczynałam tyć mimo niezwiększania racji żywieniowych.. Na razie (od maja) nie tyję - i nie jest trudno, ani jakoś nieprzyjemnie. Gdybym miała dużo czasu i dużo kasy, wybrałabym pewno d.rozdzielną - bardziej mi się podobają jej zasady.

          • pierwszalitera Re: dużo jest negatywnych opini 03.10.10, 01:32
            kotwtrampkach napisała:

            Wiem też, że jest parę rzeczy, kt mi się nie podobają - mam bardzo suc
            > hą skórę, rozdwajają mi sie paznokcie, nie lubię mojego oddechu (akurat zęby zy
            > skują, bo je często myję), znam już 3 osoby z problemem "stawowym" (jest możliw
            > ość łatwiejszego uszkadzania stawów przez brak czegoś tam w diecie, czy to byłb
            > y zbieg okoliczności?)

            Za mało tłuszczu. To może nie do końca zgdza się z dietą Dukana, ale zwiększ nieco ilość zdrowego tłuszczu. Najlepiej tłuste ryby, orzechy, olej rzepakowy i jajka. Od niewielkiej ilości nie utyjesz, ani nie zahamujesz procesu odchudzania, wiem, bo mam wielu pacjentów na diecie białkowej, ale normalnie tłuszczowej. Pamiętaj, że wiele witamin rozpuszcza się w tłuszczu i bez niego nie mamy szans na ich wchłanianie. Może też brakować omega-3, te kwasy są potrzebe do hamowania procesów zapalnych. Tłuszcz jest też potrzebny do syntezy hormonów, ekstremalnie niskotłuszcowa dieta nie jest zbyt korzystna. Akurat bez węglowodanów można spokojnie i zdrowo żyć, ale bez esencjalnych aminokwasów (białka) i kwasów tłuszczowych już nie.
            • kotwtrampkach Re: dużo jest negatywnych opini 03.10.10, 18:01
              o, dzięki ;-) Właśnie tak mi to wychodziło z moich przemyśleń, ale dziękuję za potwierdzenie. Juz od pewnego czasu używam znów oleju lnianego, ale nie wiedziałam co zrobić z moją mamą, która jest na II fazie, a dolegliwości kolanowe wróciły dość intensywnie.
              Akurat tłuste ryby Dukan poleca/pozwala/nie ma nic przeciwko - tylko ze niełatwo znaleźć smaczne na południu polski :|
    • elrosa Re: Dieta P. Dukana ? 02.10.10, 13:13
      Pozwolę sobie podciągnąć wątek i też się pochwalić, może kogoś zainspiruje ;-) na diecie jestem od maja, mój wynik to -17kg i kolejno: -14cm w biuście, -7cm pod, -18cm w talii, -17cm w biodrach. Jestem pod wrażeniem, choć muszę przyznać - tych centymetrów w biuście mi szkoda... ;-)
        • nomina Re: To i ja sie pochwalę :) 02.10.10, 21:54
          Dziewczyny, gratuluję!

          Ja pani z TVN nie słyszałam, ale czytałam zarzuty w prasie i to moje wnioski:

          1. Dieta Dukana nie jest dietą zupełnie idealną i bezpieczną w I i II fazie, bo nie ma idealnej równowagi, ale istnieje wiele grup osób (wątrobowcy, alergicy, wrzodowcy, SM-owcy, jelitowcy i sto innych), które muszą wykluczyć wiele produktów i też mają nie w pełni zbalansowane diety. Więc nie ma co histeryzować akurat przy Dukanie. W III i IV fazie poza brakiem większej ilości zbóż (wszak Dukan nawet chleb dopuszcza) jest już wszystko, czym się dietetycy zachłystują.

          2. Osoby, które mają kłopoty przy Dukanie, to osoby, które z powodów zdrowotnych wymagają zupełnie innej opieki dietetycznej. Jeśli ja zjem tak, jak zaleca pani dietetyk, to poważnie się pochoruję, nie wspominając, że cukier to mi poszybuje do kosmosu. Nie ma co porównywać osób, które się odchudzają, z osobami ze schorzeniami wymagającymi zupełnie innego podejścia.

          3. Przy Dukanie trzeba dużo pić wody, coby wypłukać te "substancje przemiany białkowej". Kto nie pije, będzie czuł się gorzej, to normalne.

          To a propos tego, jak to rzekomo ludzie na Dukanie chorują.

          4. Moje prywatne zastrzeżenie do Dukana: zezwala na słodziki i sztuczne dodatki (zaleca aspartam, colę), które są nie tylko szkodliwe dla układu nerwowego (nie mam teraz źródeł, ale jako neuropata potwierdzam autopsją ;)), i powodują wzrost nietolerancji i alergii jako histaminowyzwalacze (osoba z astmą, alergią, AZS, HIT może rzeczywiście czuć się gorzej), ale też mogą wpłynąć na chudnięcie. Organizm, mając alergen, gromadzi wodę, żeby "rozrzedzić" alergen, więc osoba wrażliwa może mieć znacznie gorsze wyniki.

          5. Dukan nie podaje profilu histaminowego produktów. A to ważne, bo, jak pisałam wyżej, to wpływa na wagę. Osoba, która nie jest formalnie uczulona np. na makrelę, biały ser i cebulę, ale jest nadwrażliwa na histaminę, po zjedzeniu miseczki pasty może na drugi dzień odnotować nawet wzrost wagi - organizm gromadzi wodę, żeby jak wyżej.
          • kotwtrampkach o chorobach jeszcze 02.10.10, 23:05
            nomina napisał(a):

            > Dziewczyny, gratuluję!
            >
            > Ja pani z TVN nie słyszałam, ale czytałam zarzuty w prasie i to moje wnioski: (...)

            ja nie bardzo rozumiem, to co piszesz o profilu histaminowym, ale z alergią kojarzy mi się, że nie chorowałam tegorocznej wiosny przydługiej (katar, kaszel, taki mój standard) i na razie "jesienny" (wrześniowy) katar/grypa skończył mi się po 3 dniach, a nie po 2 tygodniach jak zwykle. albo znaczy, że nie jestem uczulona na to, co teraz jem, albo że hormony i chemia z drobiu jest dla mnie mniej szkodliwa niż barwniki, utrwalacze, cukier etc z jedzenia, które jadłam kiedyś. Nie ukrywam, że kiedy jadłam makaron 5-6 razy w tyg, kupowałam najtańszy, kiedy kupuję go na dwa posiłki - wybieram taki "wypasiony" :):) dodatkowo tzw "kobiece dolegliwości" mi na razie odpuściły - dawno temu staruszek gin mi powiedział po badaniu, że grzyby lubią cukier, i on mi da jakąś maść, ale pomoże na chwilę, a problem będzie wracał, jeżeli nie zmienię diety. I chyba zaczynam mu wierzyć :)
            • madzioreck Re: o chorobach jeszcze 03.10.10, 01:23
              dodatkowo tzw "ko
              > biece dolegliwości" mi na razie odpuściły - dawno temu staruszek gin mi powiedz
              > iał po badaniu, że grzyby lubią cukier, i on mi da jakąś maść, ale pomoże na c
              > hwilę, a problem będzie wracał, jeżeli nie zmienię diety. I chyba zaczynam mu w
              > ierzyć :)

              Kiedy to prawda :) Jakiś czas temu czytałam książkę o grzybicy - i tam również dowiedziałam się takich ciekawych rzeczy. Tyle, że - co dziwne - na diecie p.grzybiczej można jeść ziemniaki - podobno skrobia w nich zawarta ma postać, do której grzyby nie umieją się dobrać :)
          • pierwszalitera Re: To i ja sie pochwalę :) 03.10.10, 01:20
            nomina napisał(a):

            > 4. Moje prywatne zastrzeżenie do Dukana: zezwala na słodziki i sztuczne dodatki
            > (zaleca aspartam, colę), które są nie tylko szkodliwe dla układu nerwowego (ni
            > e mam teraz źródeł, ale jako neuropata potwierdzam autopsją ;)),

            Nie zaleca, a zezwala, a to są dwie różne sprawy. Można ze słodkiego smaku zupełnie zrezgynować, to nie jest aż taką wielką sprawą. Ja nawet bez diety piję najczęściej wodę, herbatę i kawę. Po kija komu słodzone napoje?
            Co do gromadzenia wody, to dieta białkowa działa ekstremalnie odwadniająco, dlatego jędrność ciała i zanik wodnego cellulitu. Obrzmienia zdarzają sią niezwykle rzadko, chyba, że zaniża się zbytnio ilość kalorii. Nawet alergiczna reakcja nie zatrzyma efektu na wadze.
            Jedynym problemem przy Dukanie, to ekstremalnie niskie spożycie tłuszczu. Niestety, do prawidłowego działania potrzebujemy kwasów tłuszcowych, lepiej nie szukać zawsze maksymalnie odtłuszczonych produktów. Inaczej zaczną się problemy ze skórą, albo nawet zaburzenia cyklu. Także stany zapalne mogą być wynikiem braku ważnych tłuszczów.
            • nomina Re: To i ja sie pochwalę :) 03.10.10, 11:18
              Tak, ale zezwala kończy się tym, że słodziki były w co drugim przepisie, w którym normalnie byłby cukier. Jeśli ktoś musi słodkie (rozumiem to, chociaż sama herbatę i z rzadka kawę piję gorzką), to niech nie kupuje chemicznych słodzików, bo one naprawdę są niedobre dla układu nerwowego, ale niech nabędzie stewię. Wydaje mi się, że o niej już było w wątku, ale przypomnę, że stewia to taki naturalny słodzik (roślinny), który nie podnosi poziomu cukru. Minus - ma nieco ziołowy posmak. Ja kupiłam taką z dodatkiem aromatu waniliowego i dodaję tam, gdzie już naprawdę muszę (tzn. do serka, jak mam ochotę na słodkie).

              Zdecydowanie się z Tobą nie zgadzam w sprawie tego zatrzymania wody przy reakcji alergiczno-histaminowej. Owszem, zatrzyma, bo taka jest reakcja fizjologiczna. Ta woda z czasem zejdzie, czasami wystarczy podać sobie wit. C czy jakiś mniej nafaszerowany barwnikami lek antyhistaminowy, ale proces zajdzie. Jeśli tego nie odnotowałaś, to znaczy, że ani Ty, ani osoby, które miałaś okazję obserwować zjawiska - i z całego serca życzę Ci, żeby tak było dalej, bo HIT to żywieniowy koszmar :(.

              Prawdą jest, że grzybek lubi cukier, więc tak samo prawdą jest, że odstawienie węgli na jakiś czas zdecydowanie wspomaga walkę z utajoną często nawet grzybicą (jelit czy zatok).

              Natomiast co do kwasów tłuszczowych, to myślę, że wspomaganie się kapsułkami z olejem lnianym i z ogórecznika, dla wysokich dawek ALA i GLA, a dla nieuczulonych - z olejem rybim trochę rozwiązuje sprawę. No i ważne, żeby nie rezygnować zupełnie z oliwy do sałatek, bo taka np. wit. A się nie przyswoi.

              Ale to są truizmy. Ja tylko chciałam się odnieść do zarzutów, że Dukan to takie zło z piekła rodem. Nie jest idealny, ale na tle istniejących diet jest w czołówce tych najmniej szkodliwych, a daje wysokie efekty. No i, o czym lamentujący zapominają (celowo?), ta najbardziej inwazyjna część Dukana nie trwa dłużej niż kilkanaście tygodni (ok. 3-4 miesięcy), a od III fazy to już jest zupełnie normalne jedzenie.

              Dlaczego pani z TVN nie płacze, że dieta dla IC-ków, dla crohnowców, dla wrzodowców czy alergików jest groźna, chociaż oni na totalnie niezbilansowych i niezbalansowanych dietach zostają latami? Ano dlatego, że za Dukanem idą miliony zysków, które się trafiły Otwartemu jak ślepej kurze ziarno (jak ja bym miała takich ewangelistów marki, którzy prawie bez promocji sprzedają mi książkę w kilkuset tysiącach egzemplarzy, natychmiast przygotowałabym dla nich jakieś prezenty - a Otwarte nawet kuponów rabatowych nie dało. Wstyd!), a za dietą dla crohnowców nie.

              I jak to pisał Jacek Kaczmarski: "I tylko o to chodziło, tylko o to".
              • yaga7 Re: To i ja sie pochwalę :) 03.10.10, 11:50
                A masz jakieś namiary na poważne badania naukowe dotyczące tego, że słodziki są szkodliwe dla układu nerwowego? I w jakich ilościach?
                Bo chętnie bym poczytała.

                Nie jem słodzików jakoś dużo, ale od czasu do czasu jem, więc mogę poczytać.
                • thorrey aspartam 03.10.10, 13:32
                  Co rusz pojawiają się jakies wieści że np. aspartam jest rakotwórczy. Tutaj strona European Food Safety authority, np. komentarz na temat ostatnich doniesień na temat badań wykonanych przez European Ramazzini Foundation in Bologna, że aspartam jest rakotwórzczy

                  "The Panel concluded that on the basis of all the evidence currently available, including the ERF study published in 2007, there is no indication of any genotoxic or carcinogenic potential of aspartame and no reason to revise the previously established Acceptable Daily Intake for aspartame of 40 mg/kg body weight."
                  40 mg aspartamu to np. dziesięć tabletek słodzika. W 250 ml pepsi max jest 83 mg aspartamu.
                  • yaga7 Re: aspartam 03.10.10, 15:08
                    Nie, to wiem, że co rusz się pojawiają wieści, że aspartam jest rakotwórczy, ale co rusz pojawia się mnóstwo innych wieści również. Więc przyznam się, że wiary im nie daję, bo w można znaleźć badania na potwierdzenie wszystkiego. Myślałam, że może są jakieś nowe poważne badania, które na 100% coś tam udowodniły :)

                    Ja aspartam głównie spożywam w postaci Coli zero - potrafię wypić litr dziennie, ale potrafię też przez 2 tygodnie po nią nie sięgać ;)
                    • slotna Re: aspartam 03.10.10, 15:40
                      > Nie, to wiem, że co rusz się pojawiają wieści, że aspartam jest rakotwórczy, al
                      > e co rusz pojawia się mnóstwo innych wieści również. Więc przyznam się, że wiar
                      > y im nie daję, bo w można znaleźć badania na potwierdzenie wszystkiego. Myślała
                      > m, że może są jakieś nowe poważne badania, które na 100% coś tam udowodniły :)

                      No wlasnie nie ma. Aspartam jest doskonale przebadany i szczerze mowiac szokuje mnie zastepowanie go stewia, ktora w Europie nawet nie jest dopuszczona do obrotu jako srodek spozywczy. Kupuje sie ja - cytuje ze strony handlujacej - "jako kosmetyk do użytku zewnętrznego" przy czym strona bez zenady opisuje jak ja stosowac w charakterze slodzika. No calkiem jak dopalacze.
              • pierwszalitera Re: To i ja sie pochwalę :) 03.10.10, 14:24
                nomina napisał(a):

                > Zdecydowanie się z Tobą nie zgadzam w sprawie tego zatrzymania wody przy reakcj
                > i alergiczno-histaminowej. Owszem, zatrzyma, bo taka jest reakcja fizjologiczna
                > . Ta woda z czasem zejdzie, czasami wystarczy podać sobie wit. C czy jakiś mnie
                > j nafaszerowany barwnikami lek antyhistaminowy, ale proces zajdzie. Jeśli tego
                > nie odnotowałaś, to znaczy, że ani Ty, ani osoby, które miałaś okazję obserwowa
                > ć zjawiska - i z całego serca życzę Ci, żeby tak było dalej, bo HIT to żywienio
                > wy koszmar :(.

                Ja nie uważam rekacji alergicznej za proces stały, więc krótkotrwałe zatrzymanie wody jest sprawą właściwie do pominięcia. Jestem też zdania, że alergicy powinni unikać alergenów, a rzadko kto jest uczulony na wszystko. I nie wiem, czy miałaś okazję się przekonać, ale eliminując węglowodany osłabiasz każdą reakcję zatrzymania wody, nawet tą spowodowaną hormonami na przykład przed okresem. W przypadku wysokiej inusliny bowiem, te symptomy się potęgują. Dieta paleontologiczna, czyli złożona z dużej ilości zwierzęcego białka, warzyw, nasyconych i nienasyconych tłuszczów, oraz małej ilości naturalnych węglowodanów (owoce) nie podwyższa też skłonności do alergii, wręcz przeciwnie. Na wskutek obniżenia poziomu insuliny reguluje wiele procesów metabolicznych i ma raczej pozytywny wpływ na zdrowie.
                Czyli ogólnie jestem bardzo za dietami białkowymi, ta Dukana wydaje mi się jednak nieco restrykcyjna (tłuszcz), z fizjologicznego punktu widzenia zupełnie niepotrzebnie. O kapsułkach z kwasami tłuszczowymi Dukan też nie wspomina. Tylko pomiędzy wierszami można u niego doszukać się wyjaśnienia dla tak ostrego reżimu i to jest sprawa psychologii, którą każdy zajmujący się dłużej z ludźmi z nadwagą kiedyś zauważy. Otyli, to są często osoby, które kierują się regułą "wszystko albo nic" i nie dają sobie rady ze zbyt dowolnymi zasadami. Im konkretniejsze i ostrzejsze zalecenia, tam łatwiej potrafią się ich trzymać. Każde ułatwienie typu "sprawdź sam i zrób według uznania" jest dla nich paradoksalnie zagrożeniem całego planu diety, najczęściej wszystko bierze wtedy w łeb, bo większość ludzi otyłych ma już zaburzenia łaknienia, nie reaguje "normalnie" na żywność i nie daje sobie rady z samokontrolą. Ale to jest coś, czego muszą się od nowa nauczyć, jeżeli chcą kiedy utrzymać uzyskaną wagę. Dobrze jest, gdy mają do tego pomoc w postaci osoby towarzyszącej, ale książka tego niestety nie zapewni i by umożliwić sukces, nie może zostawiać zbyt wielkich pól do własnych interpretacji. Dlatego przymykam trochę oko na tą "niedoskonałość", bo wiem, że kiedyś tam ta ekstremalnie niskotłuszczowa faza się kończy, a uważam ludzki organizm za wytrzymały, aż tak szybko nas "niedobry" nie zabijają. ;-)
                Jeszcze innym aspektem jest, że na pewno w oryginalnym zrozumieniu tej diety, nie jest ona faktycznie ża tak zła. Dukan proponuje wiele rodzajów mięsa, ryb, owoców morza itp, tylko to jest francuska rzeczywistość, u nas młode kobiety rzucają się często na odtłuszczony nabiał, bo tańszy i łatwo dostępny. W zachodniej Europie nie cieszy się on ani wielkim uznaniem, ani popularnością i jest niestety bez kombinacji z węglowodanami mniej wartościowym wariantem białka. W mięsie "przemyca" się też zwykle większą ilość tłuszczu i innych wartościowych składników. Więc lepiej nie koncentrować się głównie tylko na twarogu, chociaż w książce Dukana można przeczytać, że istnieje dowolność wyboru.
                • nomina Re: To i ja sie pochwalę :) 03.10.10, 16:20
                  Ja nie mówię, że aspartam jest rakotwórczy, bo tego nie wiem, mówię, że źle oddziałuje na układ nerwowy. I jak pisałam - właśnie nie mam pod ręką tych artykułów, spróbuję je wygrzebać, ale nie obiecuję, że szybko :). Co do stewii - to już przesada porównywać ją do dopalaczy, ziółko jak wiele innych, jest przebadana, tyle że UE jej formalnie nie zarejestrowała. Też nie jestem jakąś zdeklarowaną orędowniczką, ale podaję jako alternatywną wersję słodzika.

                  Natomiast nie zrozumcie mnie źle - ja jestem ZA dietą wysokobiałkową i niskowęglowodowanową.

                  Pierwszalitero, ja w sumie zaczęłam od polecania paleodiety, bo tę uważam za najwartościowszą, ale ponieważ znowu musiałam odstawić węgle (w tym owoce) i wrócić na kurczaczka, to mówię - spróbuję z drugim podejściem do Dukana.
                  Natomiast ja odróżniam alergię od HIT, bo alergię wywołuje alergen i to, jak masz rację, jest reakcja krótkotrwała. Ale nietolerancja histaminy powoduje reakcję taką jak alergiczna (tyle że przy niskim IgE) na substancje nie tylko zawierające histaminę czy ją indukujące, ale też na inhibitory enzymów rozkładających histaminę (DAO i HNMT), więc tu - no, żebym nie skłamała, ale jakieś 95% to są rzeczy niewskazane. Oczywiście, każdy reaguje inaczej i z listy rzeczy niedobrych wybiera te, które najlepiej znosi, bo przecież nie szłoby wytrzymać, ale skutkuje to tym, że dla organizmu jest ciągle podwyższony "alert histaminowy" i ta woda bardziej się kumuluje. Może nie aż tak jak przy miesiączce, niemniej w diecie może mieć znaczenie. Dlatego uważam, że Dukan mógłby dodawać, że tak powiem żartobliwie, indeks histaminowy przy produktach.
                  • yaga7 Re: To i ja sie pochwalę :) 03.10.10, 16:57
                    A możesz napisać chociaż jakie są objawy od strony układu nerwowego?
                    Nie, żeby mi coś było, ale tak jak pisałam, aspartam jest w mojej diecie, więc jak mi się coś zacznie dziać, to przynajmniej będę wiedzieć, co odstawić najpierw ;)
                    • nomina Re: To i ja sie pochwalę :) 06.10.10, 23:00
                      Yaga, myślę, że to zależy od, że tak powiem, kondycji układu neurologicznego :). Ja po aspartamie dostaję pięknego rzutu neuropatii, no ale ja jestem z tych popsutych przez lekarzy :). Inni mają ból głowy, ból żołądka, podrażnienie, głównie śluzówek, jakieś migrenowe sprawy. Jak jesteś alergik czy astmatyk, możesz zareagować zaostrzeniem objawów.
                      Czy on faktycznie uszkadza, czy tylko drażni te zakończenia nerwowe - tego nie wiem. Ale słyszałam opinie, że wiele chorób typu ADHD wynika z nadmiaru dodatków do żywności. Biorąc pod uwagę, że przez te dodatki zwiększa się grupa osób z nietolerancjami pokarmowymi (nadwrażliwość na histaminę) - nie odrzucam takiej opcji.

                      Słotna, z tą marihuaną to ja już sama nie wiem :). Czytałam, że największy problem z niej wynikający to ten, że się ją pali, a nie powinno. Że jedzona w postaci listków, ekstraktów, olejów ma sporo korzyści. Że wyciąg z konopii indyjskiej pomaga przy SM i uszkodzeniach (mio)neurogennych. Że zawiera kupę kwasu ALA i GLA (chociaż na pierwszy rzut oka mniej niż olej lniany i z ogórecznika).

                      A z drugiej strony czytałam w czyimś komentarzu, że kilka kulek bodaj gałki muszkatołowej daje narkotyczny odlot. Kurkumina też jest groźna.
                      • thorrey Re: To i ja sie pochwalę :) 07.10.10, 07:48
                        nomina napisał(a):
                        > A z drugiej strony czytałam w czyimś komentarzu, że kilka kulek bodaj gałki mus
                        > zkatołowej daje narkotyczny odlot. Kurkumina też jest groźna.

                        Nomino, obowiązuje stara i jakże prawdziwa zasada Paracelsusa - wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną.

                        Istnieją dawki bezpieczne wszystkiego, ale też i wszystko, nawet zwykła ("zdrowa" przecież) czysta woda moze w nadmiarze prowadzić do śmierci. 0.5 kg soli kuchennej spożyte na raz też ponoć prowadzi do zejścia :( Od nadmiaru witamin też można umrzeć.

                        To, że na CIebie źle działa aspartam, to nie oznacza, że on ogólnie i w jakiejkolwiek dawce działa źle. Ludzie chorzy na celiakię od szczypty mąki moga się ładnie pochorować, ludzie uczuleni na orzechy moga nawet udusić się od okruszka orzeszka. A na inych to nie działa.

                        Naprawdę, nie ma co straszć tak tym aspartamem. Myślę, że jeśli naprawdę jakiekolwiek poważna badania potwierdziłyby związek aspartamu z chorobami, to ustawodawstwo przynajmniej niektórych ktrajów, jeśli nie całej Unii Europejskiej dawno by zdelegalizowało aspartam.
                        Co nie oznacza, oczywiście, że na niektóre osoby aspartam nie może dizałać szczególnie niekorzystnie. No, ale z drugiej strony, miałam kiedyś koleżankę, która dostawała torsji od małego kawałeczka zwykłej słodkiej papryki.
                        • nomina Re: To i ja sie pochwalę :) 07.10.10, 19:26
                          Ja piszę, jak działa na mnie. Ale o szkodliwości aspartamu nie trąbię tylko ja. Zresztą poczytaj np. zalecenia dietetyczne w IC. Generalnie wychodzi na to, że aspartam działa drażniąco na układ nerwowy. Oczywiście, odczują to głównie osoby z jakimiś dysfunkcjami w tym zakresie, ale skoro one tak odczują, to chyba głosy o negatywnym działaniu aspartamu na UN nie są bezpodstawne? Nie mam teraz tych artykułów (mój angielski jest słaby), ale poproszę znajomego lekarza o podesłanie takowych.

                          Natomiast czy jest kancerogenny - to inna sprawa, tego nie wiem. Tu rzeczywiście może być przesada. Ale moim prywatnym zdaniem, opartym na doświadczeniu moim i osób, z których problemami się stykałam, akurat potencjalna rakotwórczość nie jest najgorszym problemem. Dla mnie rak wcale nie jest najgorszą rzeczą, jaka człowieka może zdrowotnie spotkać. No, ale to już tylko moje zdanie :).

                          Oczywiście, że wiele substancji jest groźnych. I też zależy to od człowieka. Oto niżej Marciasek pisze, że po tytoniu trudno mieć zapaść. A jest masa osób (w tym i ja), dla których kontakt z dymem skończy się jeśli nie na OIOM-ie, to przynajmniej z ostrym atakiem duszności.
                          • marciasek Re: To i ja sie pochwalę :) 10.11.10, 15:46
                            > Oczywiście, że wiele substancji jest groźnych. I też zależy to od człowieka. Ot
                            > o niżej Marciasek pisze, że po tytoniu trudno mieć zapaść. A jest masa osób (w
                            > tym i ja), dla których kontakt z dymem skończy się jeśli nie na OIOM-ie, to prz
                            > ynajmniej z ostrym atakiem duszności.

                            A, tego nie wiedziałam, przepraszam. Pisałam z własnego doświadczenia. HITowcem nie jestem, a jednak marihuana wywołała u mnie bardzo nieciekawe konsekwencje, podczas gdy (niestety) tytoń paliłam bez sensacji ładnych kilka lat.
                            • nomina Re: To i ja sie pochwalę :) 10.11.10, 16:14
                              A tak a propos ziółka - z pewnych przyczyn włączyłam do diety wysokie dawki oleju konopnego. Z konopi siewnej, żeby nie było :). I okazuje się, że ma ona na mnie silne działanie p/zapalne (pięknie stabilizuje astmę, AZS, uczulenie ogólnie) i nawet niewielkie p/bólowe (porównywalne z małą ilością oksykodonu). Konopia ma znacznie mniej ALA i GLA niż len czy ogórecznik, więc to chyba nie kwestia tychże. Ma natomiast śladowe ilości THC, więc to chyba jednak jest to. A ponieważ słyszałam historie osób, którym po maryśce ustępowały bardzo silne bóle neuropatyczne i przykurcze mięśniowe, postanowiłam za zgodą lekarzy prowadzących, spróbować sprowadzić te "medyczne konopie". I w ten sposób nie dość, że zostanę na starość narkomanem, to jeszcze okaże się, że to, co dla Ciebie skończyło się niefajnie, dla mnie będzie ratunkiem.
                              • marciasek Re: To i ja sie pochwalę :) 11.11.10, 00:27
                                No widzisz, a mi serce po ziołach przyspieszało, przyspieszało, aż w końcu nie wyrobiło się i zatrzymało. Potem było ciemno. Potem podobno mi kolega (ten najmniej upalony) próbował masaż serca zrobić i jakieś tam inne reanimacyjne zabiegi i jakoś wróciłam do siebie. Żebra bolały przez miesiąc, ale podobno nie były złamane. A najciekawsze było to, że EKG robione następnego dnia nie wykazało niczego. Różnie to z tym świństwem bywa. Lepiej się trzymać z daleka.
                                • pierwszalitera Re: To i ja sie pochwalę :) 11.11.10, 01:12
                                  marciasek napisała:

                                  > No widzisz, a mi serce po ziołach przyspieszało, przyspieszało, aż w końcu nie
                                  > wyrobiło się i zatrzymało.

                                  Bo marycha kupowana na czarnym rynku może być zanieczyszczona różnymi chemicznymi świństwami. Tego nie da się niestety sprawdzić gołym okiem. Najgroźniejsze to metale ciężkie, jak ołów, stare oleje mineralne, pasta do butów i PCP (pentachlorphenol). Ten PCP to trucizna, fungicyd i wywołuje właśnie podwyższenie ciśnienia, hyperwentylację i wzmożoną pracę serca, aż do wstrzymania jego akcji. A czysta medyczna marycha nie jest toksyczna. Chyba, że bierze się ją z alkoholem. Czyli jak korzystać z marihuany, to z takiej z legalnych i sprawdzonych sklepów, w Holandii na przykład.
                                  • marciasek Re: To i ja sie pochwalę :) 11.11.10, 01:40
                                    > Czyli jak korzystać z marihuany, to z takiej z legalnych i sprawdzonych sk
                                    > lepów, w Holandii na przykład.

                                    Być może, jednak w Polsce nie ma "białego rynku" i w związku z tym należy się trzymać od tego z daleka, bo nie wiadomo na co się trafi i może być naprawdę nieciekawie. I w razie czego nie ma gwarancji, że będzie obok ktoś, kto będzie mógł/potrafił/chciał udzielić pomocy.

                                    Ponadto mieszanie marihuany z alkoholem zdarza się nader często, a - jak sama zwróciłaś uwagę - nie jest to dobry pomysł niezależnie od jakości towaru.
                  • slotna Re: To i ja sie pochwalę :) 05.10.10, 20:49
                    Co do stewii - to ju
                    > ż przesada porównywać ją do dopalaczy, ziółko jak wiele innych, jest przebadana
                    > , tyle że UE jej formalnie nie zarejestrowała.

                    Porownalam sposob dystrybucji, nie dzialanie, co jasno wynikalo z kontekstu. Btw marihuana tez ziolko jak wiele innych, co? ;)
    • la_parisienne.biubiu Re: Dieta P. Dukana ? 13.11.10, 18:37
      Ojej, jak mnie tu dawno nie było...
      Dziewczyny przeczytałam ten wątek, bo właśnie zaczęłam dukanowanie, zmobilizowałam się - patrząc na Aknę, która z wielkiego pulpeta stała się super zgrabną laską, patrzę na nią i też tak chcę. Tylko że mam o wieeeeeele więcej kilogramów, lat, hashimoto, insulinooporność i pcos...
      Nie wiem czy i jak wytrzymam, chciałabym uderzeniową 7-10 dni, potem co najmniej rok...zobaczymy co mi się uda.
      Dodam, że nie cierpię ścierwa, ale zmuszam się, nie lubię ryb - ale tłumaczę sobie, że to dla zdrowia.
      Kocham chlebek, pizzę i pierogi, ale jeszcze bardziej kocham moje dziecko i chciałabym móc dożyć jego dorosłych lat, więc muszę zawalczyć o swoje życie i zdrowie.
      Jak mi się uda- pochwalę się, jeśli nie- pójdę po radę do Pierwszejlitery.
      Rzecz, której najbardziej się obawiam, to nie brak silnej woli, tylko hamulcowanie tarczycą.
      • pierwszalitera Re: Dieta P. Dukana ? 13.11.10, 18:48
        la_parisienne.biubiu napisała:

        > Rzecz, której najbardziej się obawiam, to nie brak silnej woli, tylko hamulcowa
        > nie tarczycą.

        Bądź dobrej myśli. Większość ze tego co męczy twój organizm jest powiązane z insulinoopornością, więc jak wykluczysz węglowodany, wpłynie to pozytywnie na całą gospodarkę hormonalną. Może się wtedy okazać, że tarczyca niczego nie hamuje, bo nie musi walczyć przeciwko innym problemom. :-)
      • marisella Re: Dieta P. Dukana ? 13.11.10, 19:41
        To ja Ci jeszcze powiem, tak w ramach pocieszenia, że ja też z hashimoto, też mam dużo do zrzucenia (zresztą sama wiesz :)), też z tych, co za mięsem nie przepadają i z tych, co każde żarcie wymienią na babciowego pieroga albo pyzy z cebulką ;) Ale siedzę sobie na tym Dukanie od lipca (mnie z kolei zmobilizowała nieświadomie madzioreck :)) i powiem Ci, że nawet jakoś to idzie, więc bądź dobrej myśli! :)

        Na drugie pocieszenie powiem Ci, że można odkryć parę fajnych smaków - ze mnie już cała rodzina wylewa (ale pozytywnie), że robię chleb bez mąki, szarlotkę bez jabłek i placki ziemniaczane bez ziemniaków ;) A dynię po raz pierwszy w zyciu zjadłam właśnie w tym roku dukanując :)

        I na koniec jeszcze Ci powiem, że ogólnie idzie to dietowanie białkowe znacznie łatwiej, niż sobie wyobrażałam (no i grunt, że idzie :) na żadnej diecie wcześniej ani kilograma nie udało mi się pozbyć...) i póki co problemów zdrowotnych (odpukać) nie spowodowało.

        Będzie dobrze, trzymam kciuki :)

        A w ogóle - o kurdę! Nie pomyślałam, że teraz to ja pewnie wejdę w jakiegoś ciucha z Biubiu! Pędzę obadać do sklepu :D :D :D
        • la_parisienne.biubiu Re: Dieta P. Dukana ? 14.11.10, 18:05
          Marisello, Ty też :)

          Pierwszalitero - dzięki, nastawienie mam pozytywne, ale od kilku miesięcy (odkąd biorę euthyroks) rosnę w oczach, puchnę, zamiast lepiej- czuję się gorzej, przy odżywianiu proteiny+warzywa przybywałam średnio 0,4kg na tydzień :/

          Wszystkim dukanującym - życzę wytrwałości i dalszych sukcesów!
          • nomina Re: Dieta P. Dukana ? 14.11.10, 18:21
            Paryżanko, jeśli masz jeszcze siłę przy kłopotach, o których pisałaś na LB, sprawdź, czy dzieje się tak po wszystkich pokarmach? Ja z tą moją nudną już nietolerancją histaminy Dukana mogę uprawiać jedynie na gotowanym kurczaku, jajkach i śladowych ilościach twarogu - wszystkie inne rzeczy są na tyle dla mnie niedobre, że organizm gromadzi wodę i też tyłam zamiast chudnąć.

            Jeśli Ci się chce, spróbuj włączyć sobie - biorąc na noc - spore ilości magnezu. Raz, że magnez jakoś tam pomaga przy hormonach tarczycy (nie pamiętam teraz jak), dwa, że zawsze się przydaje (zwłaszcza jak masz stres), a trzy, że działając trochę p/alergicznie-p/zapalnie, nie pozwalał na takie obrzęki. Może i przy tarczycy się przyda?
            • la_parisienne.biubiu O.T. przepraszam 14.11.10, 18:27
              Nomino dzięki, nie chciałam tu offtopować, chciałam zapytać w wątku hashimotowym, ale czytając tutaj, pomyślałam o tej Twojej histaminie i słabo mi się zrobiło na samą myśl....
              Przechodzę do wątku hashimotowego.
    • madzioreck Kurczę, no... 28.11.10, 13:22
      Czytam kolejne wpisy w różnych miejscach, o zagrożeniach na Dukanie, o kamieniach w nerkach i woreczku żółciowym... zaczynam mieć mętlik :/ Czy to jest możliwe, żeby przez kilka miesięcy się takie cuda porobiły???
      • pierwszalitera Re: Kurczę, no... 28.11.10, 14:22
        madzioreck napisała:

        > Czytam kolejne wpisy w różnych miejscach, o zagrożeniach na Dukanie, o kamienia
        > ch w nerkach i woreczku żółciowym... zaczynam mieć mętlik :/ Czy to jest możliw
        > e, żeby przez kilka miesięcy się takie cuda porobiły???

        Nie. I nie porobią się też, jakbyś odyżwiała się białkowo przez całe życie. Najlepszym dowodem są odżywiający się tradycjonalnie Eskimosi. Praktycznie nieznane są u nich także choroby cywilizacyjne, o których pochodzenie podejrzewa się bardzo mocno (podwyższoną) insulinę. Człowiek znosi bezproblemowo nawet bardzo duże ilości białka i tłuszczu, tylko z węglowodanami mamy większe problemy, bo występują one w pierwotnej przyrodzie bardzo rzadko. Tylko jako mało energetyczne warzywa i przez krótki czas, jako sezonowe owoce. Nie przejmuj się więc krakaniem konserwatywnych dietetyków. Oni nie mają żadnych dowodów na podobne teorie. Ich straszenie opiera się na obserwacji osób ze zwiększoną konsumcją mięsa, także tłuszczu (tych niezdrowych) i.... węglowodanów, bo ludzie jedzą zwykle posiłki mieszane. Taka kombinacja ma jednak całkiem inny wpływ na metabolizm, więc przez długi czas wyciągano fałszywe wnioski pokutujące ciągle w podręcznikach dietetyki. W czasie, gdy popularny był Atkins, też płakano i przewidywano najgorsze, dopiero kontrolowane eksperymenty pokazały, że zdrowie atkinsujących nie tylko się nie pogarszało, a niejednokrotnie nawet poprawiało (spadek ciśnienia, cholesterolu itp.). To nie białko i tłuszcz są wrogami naszego zdrowia, tylko podwyższona insulina. Jedynie w przypadku JUŻ uszkodzonej nerki powinno z białkiem się uważać, ale normalny człowiek nie ma się czego obawiać. Jeżeli chodzi o woreczek żółciowy, to wystarczy dbać o funkcję jelit. Do tego potrzeba nam tylko trochę błonnika. Jeżeli warzywa nie wystarczają, albo ich w jakiejś fazie nie jemy, to każdego ranka łyżka, dwie otrębów owsianych i załatwione. Ale Dukan chyba to przecież nawet zaleca. O wiele łatwiej nabawić się problemów z woreczkiem rezygnując w ogóle ze śniadania, a przecież mnóstwo ludzi bez żadnej diety tak robi.
        • la_parisienne.biubiu Re: Kurczę, no... 28.11.10, 14:51
          Pierwszalitero, jesteś moim guru dietetycznym, w związku z czym mam pytanie: masz może wiedzę n.t. wywoływania wyrzutu insuliny przez trzustkę po spożyciu słodziku?
          podaję link do artykułu : www.polityka.pl/nauka/zdrowie/289093,1,ani-dieta-ani-cud.read
          i cytat z w.w.
          "słodziki zawarte w produktach light mają rzeczywiście mniej kalorii od cukru, jednak są od nich dużo słodsze. Kiedy nasze kubki smakowe zarejestrują tę słodycz, sygnał trafia do mózgu i organizm oczekuje na prawdziwy cukier. Już po 2 minutach trzustka zaczyna wydzielać insulinę. Cukier nie pojawia się jednak w ustroju (bo przecież słodzik to nie cukier!), więc za sprawą zwiększonej ilości insuliny resztki węglowodanów, które jeszcze były we krwi, trafiają do komórek. Tracimy je bezpowrotnie, więc mózg znów odbiera sygnał: jestem głodny! W efekcie nie pozostaje nic innego, jak najeść się do syta i zamiast schudnąć, przybieramy na wadze."
          Czy znasz może jakieś badania?
          Ja osobiście spotykam się od wielu lat z taką tezą, jestem skłonna w nią wierzyć, bo wiem, że nasz organizm jest niesamowity, i nie takie rzeczy potrafi, a patrząc na królestwo produktów light- U.S.A., gdzie społeczeństwo jest koszmarnie otyłe, takie stwierdzenie, jak dla mnie jest jeszcze bardziej wiarygodne.
          Zawsze kiedy odzywam się w tym temacie, jestem pacyfikowana, ale nie mam nic na poparcie tego twierdzenia, więc się nie wykłócam. Sama jednak staram się nie używać, bo z racji swej miłości do słodyczy, mogłabym się zacząć objadać lightowymi słodkościami, a po co mi to? Zdrowia mi to nie doda, owszem w chwili słabości, raz na ruski rok, mogę sobie taki deserek zrobić, ale i tak mam wyrzuty sumienia.

          A tak poza tym, chciałam napisać dla tych osób, które miały problemy z insuliną, niedoczynnością, hashi, pcos, albo innym dziadostwem, które blokowało im chudnięcie, że dieta wysokobiałkowa działa: schudłam już (dopiero?) 6,5 kg , waga pokazuje też zmniejszenie ilości % tłuszczu, ale nie wiem na ile te pomiary są wiarygodne, obwody też lecą. W sumie czuję się na tej diecie bardzo dobrze, gdyby nie angina, która mnie 1 raz w życiu dopadła, życie byłoby piękne.
          Przestałam używać kawy, aby się dobudzić, nie ciągnie mnie do słodkiego (cud?), nie chodzę głodna, nie jestem spuchnięta, buty, które co rano wkładałam z trudem - latają mi na nogach :)
        • madzioreck Re: Kurczę, no... 28.11.10, 15:12
          > Nie. I nie porobią się też, jakbyś odyżwiała się białkowo przez całe życie. Naj
          > lepszym dowodem są odżywiający się tradycjonalnie Eskimosi.

          No właśnie o nich pomyślałam, że chyba według tych terii powinni mieć kamienia ZAMIAT nerek... dzięki za wyjaśnienie. Jak człowieka tak bombardują rewelacjami z każdej strony, to się czasem zaczynam martwić ;)
          • la_parisienne.biubiu Re: Kurczę, no... 28.11.10, 15:45
            O, dzięki Madzioreck i Pierwszalitero :)
            W sumie odpowiedź tylko mnie utwierdziła w niechęci do wynalazków słodyczopodobnych.
            No i dobrze, słodki smak muszę wyrugować ze swojego życia, jeśli chcę żyć.
            • nomina Re: Kurczę, no... 28.11.10, 16:12
              Paryżanko, a możesz jeść naturalny miód? On podnosi poziom cukru, ale poza tym jest bardzo zdrowy i jak kto lubi - fajnie załatwia problem słodkiego, przynajmniej w części sytuacji słodyczogennych :).
              • la_parisienne.biubiu Re: Kurczę, no... 28.11.10, 17:08
                Nomino, mogę, ale dla mnie to nie słodycz, bo co z tego, że słodkie, skoro nie jest bitą śmietaną, albo ciachem. Jestem bardzo wybredna, nie tylko w kwestii słodyczy i bele co mnie nie zadowoli, dlatego też chyba nie przemawiają do mnie te słodyczowe namiastki typu sernik dukanowski.
              • pierwszalitera Re: Kurczę, no... 29.11.10, 01:30
                nomina napisał(a):

                > Paryżanko, a możesz jeść naturalny miód? On podnosi poziom cukru, ale poza tym
                > jest bardzo zdrowy i jak kto lubi - fajnie załatwia problem słodkiego, przynajm
                > niej w części sytuacji słodyczogennych :).

                Miód to cukier i zachowuje się jak cukier, czyli stymuluje wydzielanie inusliny i ma sporo kalorii. Na te przypisywane mu cudowne właściwości nie ma też żadnego potwierdzenia naukowego. Smakuje tylko trochę lepiej od zwykłego cukrowego syropu, ale w sumie obojętnie, czy zjemy łyżkę miodu, czy poczęstujemy się landrynką. ;-)
          • pierwszalitera Re: Kurczę, no... 28.11.10, 21:07
            felisdomestica napisała:

            > A kwasica ketonowa?
            > Chciałabym zobaczyć dane statystyczne dotyczace długości życia tych "Eskimosów"
            > . Raczej nie pojawiają się w rankingach najdłużej żyjących narodów świata.

            Kwasica ketonowa to jest problem ludzi chorych na cukrzycę, czyli z bardzo zaawansowaną insulinooprnością. W przypadku normalnie kalorycznego odżywiania białkiem funkcjonuje to nieco inaczej. Nasze organizmy posiadają umiejętność przetwarzania białka na cukier, dlatego nie umieramy, gdy nie jemy węglowodanów. Już ta umiejętność radzenia sobie kompletnie bez cukru w żywności, świadczy o tym, że da się i to całkiem dobrze, żyć bez węglowodanów. W przeciwieństwie do esencjalnych, czyli niezbędnych kwasów tłuszczowych i aminokwasów (białek) nie ma bowiem esencjalnych węglowodanów.
            Długość życia zależy też od wielu czynników, nie tylko od odżywiania, a faktem jest, że u Eskimosów długo nie występowały choroby serca, albo częste u nas nowotwory jelita. Dziś jednak Eskomosi nie odżywiają się już tradycyjnie, bo korzystają z dobrodziejstw cywilizacji, co wpływa wręcz dramatycznie pogarszająco na ich zdrowie, mamy bowiem do czynienia z typowymi koczownikami. Nasz styl odżywiania z węglowodanami powoduje u nich otyłość, insulinooporność i cukrzycę, w o wiele większym stopniu niż u nas. Typowymi killerami u Eskimosów jest rak płuc, bo dużo palą, cukrzyca i choroby serca ze względu na nowy, amerykański styl odżywiania najniższej kategorii, bo trudno u nich o ogródki z warzywami, świeżą żywność i wyrafinowaną kuchnię, więc jedzą wiele przetworzonych, gotowych produktów z dużą ilością cukru, skrobii i tłuszczów typu trans. Oraz samobójstwo, bo tu chodzi o grupę trudno dającą sobie radę w współczesnym świecie, nękaną bezrobociem, alkoholizmem i brakiem perspektyw. To też mocno zaniża statystyki dotyczące długości życia. Obecnie wynosi ona u Eskimosów około 60 lat. Tak nie było jednak zawsze. Vilhjalmur Stefansson, kanadyski etnolog przeprowadzający badania w polarnej części świata w latach dwudziestych zeszłego wieku był bardzo zainteresowany powszechnym wtedy jeszcze, tradycjonalnym stylem odżywiania Eskimosów i zaskoczony, że nie powoduje on u tych ludzi żadnych problemów zdrowotnych. W jego notatkach można znaleźć sprawozdania o długowieczności Eskimosów, dochodzącej nawet w pojedynczych przypadkach do 100lat. Dla potwierdzenia swoich obserwacji o nieszkodliwości braku węglowodanów, brał udział z innymi osobami jako ochotnik w badaniu, w którym przez rok był wyłącznie na diecie eskimoskiej. Bez uszczerbku na zdrowiu. Badanie było pod nadzorem American Medical Association, organizacji skupiającej amerykańskich lekarzy. Stefansson dożył 83lat.
            Nie będę się poza tym sprzeczać o ideologię, ale wiele świadczy o tym, że ograniczenie węglowodanów (nie zupełne wykluczenie) ma korzystny wpływ na nasze zdrowie. Istnieją też nowe badania niemieckie prowadzone przez Dr. Johannesa F. Coy, które pokazują, że dieta mocno ograniczająca węglowodany na korzyść większej ilości białka i tłuszczu przy zdiagnozowanych nowotworach zapobiega tworzeniu się metastaz. Komórki nowotworowe potrzebują bowiem 30 procent więcej cukru od tych zdrowych. Zniesienie insulinooporności zdrowych komórek i odciągnięcie rakowi bogatego źródła cukru powoduje osłabienie oporności komórek nowotworowych na chemoterapię i naświetlania. Tumory po terapii stają się mniej inwazyjne i mniej skłonne do przerzutów.
            Ja osobiście nie jestem zwolenniczką totalnej rezygnacji z węglowodanów, ale mocne ich ograniczenie, szczególnie tych energetycznych i mocno stymulujących wydzielanie insuliny, nikomu z pewnością nie zaszkodzi.
    • aleksandralm Re: Dieta P. Dukana ? 02.01.12, 15:05
      Ja sie wlasnie zdecydowalam. Musze zrzucic jakies 5kg - 74kg nawet przy 175cm to dla mnie za duzo (mimo ze BMI twierdzi ze jeszcze prawidlowe). Wlasnie zjadlam pierwsze Dukanowskie sniadanko - jajecznice z 3 jaj z odrobina soli, bez niczego wiecej... Poslalam malza do sklepu po produkty dla mnie - sama nie moge bo zagipsowana jestem i zanabyl, tunczyka, lososia, indyka, kurczaka, wolowe na tatara, serek swiezy (tu twarogu nie ma) no i te nieszczesne jogurty - tylko z nimi jest problem - nie mogl ni dudu znalezc takich gdzie ilosc wegli i tluszczu bylaby nizsza od ilosci bialek. Wzial jeden lightowy i jeden zwykly, sklad - 4,4 bialka, 6,7 cukru, 0 tluszcu (w tym lightpwym) w tym "tlustym" bodajze poltora grama ... I ponoc wszystkie w tym sklepie takie byly...
      Bede go musiala chyba wyslac w rajd po innych supermarketach - Pingo Doce (czyli Biedronka) nie prowadzi wszystkich firm...
      I tych otreb tez nie znalazl...
      • marikooo Re: Dieta P. Dukana ? 02.01.12, 19:22
        5 kg możesz stracić też po prostu ograniczając węglowodany, wcale nie musisz traktować diety dosłownie. Przeanalizuj, jakie potrawy Dukan zaleca, a jak wygląda Twoja dieta. Potem tylko zwiększ ilość zjadanego białka i zmniejsz ilość cukrów. Na zawsze. To wbrew pozorom jest trudniejsze, ale zdrowsze.
      • madzioreck Re: Dieta P. Dukana ? 02.01.12, 19:36
        no i te nieszczesne jogurty - tylko z ni
        > mi jest problem - nie mogl ni dudu znalezc takich gdzie ilosc wegli i tluszczu
        > bylaby nizsza od ilosci bialek.

        Nie ma takich jogurtów i w ogóle nie wiem, skąd się wzięła ta nieszczęsna wytyczna... w nabiału to chyba tylko twaróg spełnia ten warunek.
      • kk345 Re: Dieta P. Dukana ? 02.01.12, 22:58
        Aleksandro, przemyśl to, przy tak małej liczbie kilogramów do zrzucenia możesz znaleźć znacznie zdrowszą i bardziej urozmaiconą dietę. Ryby, nabiał i drób OK, ale nie rezygnuj z warzyw i owoców.
    • ederlezi1981 dziwny serek o dobrych "parametrach" 05.01.12, 21:02
      Właśnie przyniosłam ze sklepu społemowskiego serek "olomoucke tvaryzky/serki ołomunieckie wianuszki" opisany jako dojrzewający półmiękki. 125 gr, 4 wianuszki przypominające małe krązki ananasa, z wyglądu trochę przypomina sery typu hauskejza, ale jest mniej przezroczysty (jak kandyzowany ananas). Smakuje dziwnie (jest raczej kruchy, a nie ciągnący się). Ale nie to jest najważniejsze.
      Skład na 100g: białko 29, węglowodany 1, tłuszcz 0,6, 125 kcal. Co prawda sól- 5.5%.
      Niezbyt chciało mi sie wierzyć, ale obok leżał podobny, tyle, ze niemiecki- i miał 0,5g tłuszczu/100g. Zaden nie jest opisany jako light.
      • marisella Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 06.01.12, 09:50
        Bo to jest ser smażony, nie taki jak żółty :) Można sobie taki zrobić samemu z białego sera z dodatkiem dodatków ;) (dawniej się ponoć robiło takie z kminkiem), sody i czegoś tam jeszcze - w necie są przepisy :) Ja nie robiłam bo mnie to to nie smakuje :)

        Z dostępnych tego typu w sklepach jest jeszcze ser harceński, o taki:
        www.e-piotripawel.pl/zakupypoznan/towar/ser-harcenski/215125
        Za to jest ser żółty Piórko ze spółdzielno Ceko, jesli ktoś pragnie w miarę zwykłego żółtego sera :) Jesli dobrze pamietam: 33 g białka i coś po ok. 3 g węgli i tłuszczu w 100 gramach. Twardy, mnie smakuje i da się z niego robić chipsy ;) Z racji małej zawartości tłuszczu nie za bardzo się topi (mięknie, ale nie płynie tak jak sery), ale za to da się go smazyć w plastrach :)
        • pierwszalitera Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 06.01.12, 13:25
          marisella napisała:

          > Bo to jest ser smażony, nie taki jak żółty :) Można sobie taki zrobić samemu z
          > białego sera z dodatkiem dodatków ;) (dawniej się ponoć robiło takie z kminkiem
          > ), sody i czegoś tam jeszcze - w necie są przepisy :) Ja nie robiłam bo mnie to
          > to nie smakuje :)

          Ten opisywany, w plasterkach ananasa, to nie jest chyba smażony, tylko właśnie harceński, twaróg poddany dojrzewaniu przy pomocy specjalnych kultur. Ten topiony ma wprawdzie podobny kolor, ale nadaje się bardziej do smarowania i smakuje trochę inaczej, bo nie jest przefermentowany.
          • ederlezi1981 Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 06.01.12, 16:20
            Chyba rzeczywiście ten drugi był harceński.
            Ser z kminkiem znam, ale jakoś nie przyszłoby mi do głowy, że jest (może być) aż tak chudy. W sumie muszę sobie wyprodukować kiedyś.
            @ madzioreck: on smierdzi inaczej, niz sery pleśniowe i wymyka się mojemu serowemu doswiadczeniu.
          • marisella Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 07.01.12, 00:19
            pierwszalitera napisała:

            > marisella napisała:
            >
            > Ten opisywany, w plasterkach ananasa, to nie jest chyba smażony, tylko właśnie
            > harceński, twaróg poddany dojrzewaniu przy pomocy specjalnych kultur. Ten topio
            > ny ma wprawdzie podobny kolor, ale nadaje się bardziej do smarowania i smakuje
            > trochę inaczej, bo nie jest przefermentowany.

            Ja tam nie wiem, bo smakoszem nie jestem, niuansów nie wyczuwam, ser mi nie smakował w wersji kupnej, więc i przepisu na robiony nie próbowałam :) Wydawało mi się, że ten robiony to coś na modłę harceńskiego, bo podawany był jako niby że odpowiednik i na zdjęciu wyglądał łudząco podobnie, tylko nie w wianuszkach. W Realu jest też taki ser smażony z kminkiem, wygląda jak harceński z konsystencji, nie jak coś do smarowania, więc w sumie może mamy co innego na myśli, mówiąc o smażonym :)

            Ale może i nie, bo tak jak mówię, mnie się tylko o uszy i oczy obiło, w temat się nie wglębiałam, nie smazyłam i nie smarowałam ;)
      • pierwszalitera Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 06.01.12, 13:19
        ederlezi1981 napisała:

        > Właśnie przyniosłam ze sklepu społemowskiego serek "olomoucke tvaryzky/serki o
        > łomunieckie wianuszki" opisany jako dojrzewający półmiękki.
        > Niezbyt chciało mi sie wierzyć, ale obok leżał podobny, tyle, ze niemiecki- i m
        > iał 0,5g tłuszczu/100g. Zaden nie jest opisany jako light.

        To nie jest serek light, tylko specjalność znana już od wieków, w Niemczech jak ser harceński. Ja go uwielbiam, ale ma jednak specyficzny smak i wygląd. Gdy mniej dojrzały ma jeszcze trochę białe wnętrze i daje wyczuć się w nim (bardzo słony) twaróg, bardzo dojrzały przypomnia już raczej smakiem ser pleśniowy i niemiłosiernie śmierdzi. ;-)
            • kis-moho Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 06.01.12, 16:42
              > On śmierdzi drapieżnie. Coś jak francuski Chaumes, albo Roquefort, znaczy nie m
              > ożna go zbyt długo przechowywać w lodówce. ;-)

              Chaumes nabyłam kiedyś we Francji, zapakowałam w plecak i wsiadłam do pociągu. Po godzinie postanowiłam zajrzeć do plecaka po książkę - chyba i maszynista wiedział, co wiozę...
          • marisella Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 07.01.12, 00:22
            madzioreck napisała:

            > Ooo, jak śmierdzi, to muszę go poszukać :D

            Jak dla mnie to on śmierdzi obornikiem, coś jak lekko przestarzały brie ;) I to jest dla mnie produkt z tej samej kateogrii, co stary brie własnie, co salami albo świeże drożdże - "coś tak paskudnego, że aż raz na jakiś czas trzeba zjeść" ;)
            • pierwszalitera Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 07.01.12, 13:15
              marisella napisała:

              > Jak dla mnie to on śmierdzi obornikiem, coś jak lekko przestarzały brie ;) I to
              > jest dla mnie produkt z tej samej kateogrii, co stary brie własnie, co salami
              > albo świeże drożdże - "coś tak paskudnego, że aż raz na jakiś czas trzeba zjeść
              > " ;)

              Obornik i stare skarpety doskonale oddają charakter zapachu. ;-) A określenie "coś tak paskudnego, że aż raz na jakiś czas trzeba zjeść" bardzo mi się podoba. :-) Raz na jakiś czas koniecznie i koniecznie wszystko na raz, by nie być podejrzanym przez sąsiadów o przetrzymywanie zwłok niewiernego kochanka w wannie. ;-) Świeże drożdże, to pikuś w porównaniu. Na obronę tego sera powiem, że nie tylko ma mało tłuszczu i dużo białka, ale poprawia trawienie, bo powstaje w naturalnej fermentacji i są w nim jakieś bardzo zdrowe bakterie. Ja bardzo lubię ten ser, ale tylko oryginalnej marki. Ten ma bowiem nieco twardą konsystencję. Inni producenci robią go nieco miękko i to już mi odrobinę za dużo - mażący się smrodek. ;-) Przypomniało mi się, że do niemieckich śmierdziuchów należy jeszcz Tilsiter, żółty ser z małymi dziurkami, chociaż często sprzedaja się go w wersji lżejszej zapachowo i absolutny killer Limburger. Tego drugi tak bardzo przypomina śmierdzące skarpety, że używa się go jako profilkatykę przeciwko malerii. Słowo honoru! Podobno komary przenoszące malarię rozpoznają swoje ofiary po zapachu, im bardziej spocone stopy, na których rozwinęły się specjalne bakterie, tym większa szansa, że zostaniemy pokłuci. Podobne bakterie są w tym serze i dlatego robi się pułapki wabiące komary o zapachu Limburgera i odciągające je w ten sposób od ludzi. Istnieją nawet naukowe artykuły na ten temat.
              • slotna Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 07.01.12, 14:21
                > Podobne bakterie są w tym serze i dla
                > tego robi się pułapki wabiące komary o zapachu Limburgera i odciągające je w t
                > en sposób od ludzi. Istnieją nawet naukowe artykuły na ten temat.

                Ktorych autorzy dostali Ig-nobla, dodajmy ;)

                Babcia znajomych, ktora mieszka w Niemczech juz od wielu lat, opowiadala jak jechala kiedys pociagiem i z coraz wiekszym niesmakiem spogladala na pana siedzacego na przeciwko - wygladal niby normalnie, ale smierdzial brudem, po prostu smierdzial okropnie i coraz gorzej. Cos nawet zamamrotala w koncu pod nosem, bo przeciez to jest niemozliwe, zeby sie tak nie myc! A potem odkryla, ze to nie pan, tylko te serki co wiozla, calkiem jej z glowy wylecialo... ;)
              • zenobia44 Re: dziwny serek o dobrych "parametrach" 05.10.12, 10:13
                Tego drugi tak bardzo przypo
                > mina śmierdzące skarpety, że używa się go jako profilkatykę przeciwko malerii.
                > Słowo honoru! Podobno komary przenoszące malarię rozpoznają swoje ofiary po zap
                > achu, im bardziej spocone stopy, na których rozwinęły się specjalne bakterie, t
                > ym większa szansa, że zostaniemy pokłuci. Podobne bakterie są w tym serze i dla
                > tego robi się pułapki wabiące komary o zapachu Limburgera i odciągające je w t
                > en sposób od ludzi. Istnieją nawet naukowe artykuły na ten temat.

                O nein!:) Dopiero zobaczyłam i opis Limburgera mnie powalił. Jem go oczywiście. Jak jadę do Niemiec to kupuję ichniejszy (gdzie się napatoczy), natomiast w Polsce znam tylko w wersji supermarketowej z Lidla (może tańszy to i mniej śmierdzi?). Lubię go, bo na sery pleśniowe czasem źle reaguję, a po tym nic mi nie jest.
                Po chwili namysłu stwierdzam, że strasznie mnie gryzą komary:)
    • lukrecjabo Kilka pytań jeszcze nie nowicjuszki 04.10.12, 10:18
      Witam Was,
      czytam o metodzie Dukana od kilku dni i coraz bardziej zaczyna mi się ta dieta podobać.
      Po lekturze tego wątku właściwie czuję się tak, jakbym już schudła;)
      Mam kilka pytań:
      1. Co się stanie jak w jednym dniu diety całkowicie odejdę od zasad? Złamię się, poddam, albo jeszcze coś innego wymyślę – jak wtedy wrócić do diety, zakładając, że rozpusta nastąpiłaby w II fazie? Od nowa? Czy dalej II faza jak gdyby nigdy nic? (wiem, nie zaczyna się przygotowania do diety od założenia, że nie wyjdzie, ale mimo wszystko wolałabym wiedzieć, mam przed sobą konkretną liczbę do zrzucenia).
      2. Nie boję się braku słodyczy, ale rozstanie z piwem boli na samą myśl;) Wiem, to owoc absolutnie zakazany, ale czy na przykład zdarzały Wam się małe grzeszki z lampkąwina na przykład?
      3. Czy spotkałyście wątki na forach, które zawierałyby listy produktów, nadających się do diety? Na przykład: w Biedronce ten i ten serek się nada, ale ten już nie, a w Lidlu to... Wiem, że można czytać etykiety, ale powiedzmy, że z taką listą byłoby szybciej.
      4. W wątku kilkakrotnie wyliczałyście liczbę białka w stosunku do węglowodanów bodajże (mogłam coś pomącić, szybko czytałam). Czy przy Dukanie potrzebne są jakieś wyliczenia? Na co mam patrzeć czytając etykietki? Tylko na tłuszcz do 5%?
      5. Pisałyście też o dodawaniu tłuszczu w postaci olejów, mimo że Dukan nie zaleca. Kiedy i ile tego oleju? W której fazie?
      6. Jeśli mam podwyższony cholesterol, to mam jeść mniej żółtek, a resztę mogę? Czy te żółtka też wcinać, bo cholesterol urósł od łączenia z węglami?
      7. To chyba najważniejsze – czy dieta jest droga? Paczka kaszy jest jednak tańsza od kurczaków;)
      8. Zawsze byłam za dietą MŻ i u mnie na pewno nie chodziłoby w tym wypadku o jedzenie liścia sałaty;) Jem bardzo duże porcje, ograniczenie ich o połowę już by zdziałało cuda. Co z tego, jak nie potrafię... Czy w takim wypadku jednak postawić sobie twarde zasady i spróbować MŻ, nie wiem, talerze na dziecięce powymieniać na przykład (motywacja związana z podnoszącą się wagą też się podwyższa) czy lepiej Dukana? Zaznaczam, że moja waga nie jest związana z tyciem z powietrza, tarczycą i innymi przypadłościami, ma związek li i jedynie z obżarstwem. Nawet na drugą ciążę zrzucić nie mogę.

      Wiem, że jest specjalne forum XXL, ale nie jestem tam zapisana, więc proszę Was tutaj o odpowiedź. Dziękuję
      • pierwszalitera Re: Kilka pytań jeszcze nie nowicjuszki 05.10.12, 02:52
        > 8. Zawsze byłam za dietą MŻ i u mnie na pewno nie chodziłoby w tym wypadku o je
        > dzenie liścia sałaty;) Jem bardzo duże porcje, ograniczenie ich o połowę już by
        > zdziałało cuda. Co z tego, jak nie potrafię...

        Zapomnij. Redukcja kalorii prowadzi tylko i wyłącznie do oszczędniejszego metabolizmu. Dukan jako dieta niskoinsulinowa nie jest zła, ale nie traktuj jej zbyt radykalnie i nie oszczędzaj zbyt wielu kalorii, bo dorobisz się efektu jo-jo. Porządny Dukan jest drogi, jak stać cię tylko na niskotłuszczowe serki, to lepiej nie rób, bo będziesz miała niedobory.
      • slotna Re: Kilka pytań jeszcze nie nowicjuszki 05.10.12, 03:38
        > 3. Czy spotkałyście wątki na forach, które zawierałyby listy produktów, nadając
        > ych się do diety? Na przykład: w Biedronce ten i ten serek się nada, ale ten ju
        > ż nie, a w Lidlu to... Wiem, że można czytać etykiety, ale powiedzmy, że z taką
        > listą byłoby szybciej.

        Zajrzyj tutaj.

        > 4. W wątku kilkakrotnie wyliczałyście liczbę białka w stosunku do węglowodanów
        > bodajże (mogłam coś pomącić, szybko czytałam). Czy przy Dukanie potrzebne są ja
        > kieś wyliczenia? Na co mam patrzeć czytając etykietki? Tylko na tłuszcz do 5%?

        Najpierw na weglowodany (jak najmniej), potem na tluszcz.

        > 5. Pisałyście też o dodawaniu tłuszczu w postaci olejów, mimo że Dukan nie zale
        > ca. Kiedy i ile tego oleju? W której fazie?

        Dukan zabrania, zeby sie szybciej, spektakularniej chudlo. Ale w tluszczach sa witaminy, dzialaja dobrze na skore, podnosza walory smakowe potraw, a ze na wyrzuty insuliny nie szkodza, to niektorzy uwazaja, ze nie nalezy ich przesadnie ograniczac (np. ja tak uwazam :P).

        > 8. Zawsze byłam za dietą MŻ i u mnie na pewno nie chodziłoby w tym wypadku o je
        > dzenie liścia sałaty;) Jem bardzo duże porcje, ograniczenie ich o połowę już by
        > zdziałało cuda. Co z tego, jak nie potrafię... Czy w takim wypadku jednak post
        > awić sobie twarde zasady i spróbować MŻ, nie wiem, talerze na dziecięce powymie
        > niać na przykład (motywacja związana z podnoszącą się wagą też się podwyższa) c
        > zy lepiej Dukana? Zaznaczam, że moja waga nie jest związana z tyciem z powietrz
        > a, tarczycą i innymi przypadłościami, ma związek li i jedynie z obżarstwem. Naw
        > et na drugą ciążę zrzucić nie mogę.

        Jedz duzo na Dukanie, to lepsze niz glodzenie sie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka