mauzonka
17.04.09, 20:42
Frapuje mnie to przez cały tydzień, więc pozwolę sobie zapodać oftopik na łikend: jak wpływa na dorosłe życie fakt bycia nielubianym przez rówieśników w dzieciństwie i adolescencji?
U mnie właściwie pierwszy pamiętany kontakt z tzw. "grupą rówieśniczą" zaczął się od tego, że usłyszałam "spie***laj" - pierwszy raz w życiu, w wieku ok. 4,5 lat. Od tamtej pory jakoś się tak za mną ciągnęło, że dzieci mnie po prostu nie lubiły, nie chciały się ze mna bawić i nawet w liceum nie byłam zbytnim obiektem pozytywnych uczuć. Co było stosunkowo dziwne, bo w jakimś eksperymencie studentki-stażystki na lekcji wychowawczej zdobyłam bodaj najwięcej głosów w anonimowej ankiecie "z kim chciałbyś mieszkać pod namiotem na wyjeździe?" (ekhm, nie byłam wtedy jeszcze sbyt biuściasta:)) Jednocześnie ludzie rzadko kiedy inicjowali ze mną kontakty towarzyskie, nawet gdy chodziło o zwykłą gadkę-szmatkę w trakcie wspólnej jazdy autobusem ze szkoły do domu... A też wrodzone poczucie wartości podpowiada mi, że nawet w tamtych czasach nie byłam osobą po prostu nudną.
No i teraz tak mi się odbija - ilekroć poznaję nową osobę, do której mam jakiś interes, strasznie się zamartwiam się, że znielubiła mnie od pierwszego wejrzenia. Mam wrażenie, że wciąż stwarzam wokół siebie jakąś taką barierę i że ma to związek z tym ciągłym nielubieniem w szkole.
Co o tym sądzicie? Jakie mogą być tego przyczyny? Czy też doświadczyłyście bycia nielubianymi w dzieciństwie i młodości?