Stanikowa historia Lublina

20.04.09, 19:16
Przeczytałam właśnie ze zdziwieniem, że w czasach komunizmu w jednym
z domów towarowych w Lublinie staniki sprzedawano kobietom wyłącznie
po przedstawieniu zaświadczenia z urzędu stanu cywilnego. Szok.
Wyobrażacie sobie los młodziutkich lublinianek?
Ktoś kojarzy tę historię?

Musiała się odbić szerokim echem, bo pisała o tym nawet "Polityka"
żartując sobie prymitywnie
"Całkiem słusznie, kobieta, która lubi luźne związki, niech piersi ma
luzem".

Pomijam kwestię poziomu prasy, ale możliwości stanikowe w Lublinie
poprawiły się od tamtej pory znacząco :))

A wyczytałam to w książce "Gafy - komizm mimowolny" Stefana
Garczyńskiego.
    • limonka_01 Re: Stanikowa historia Lublina 20.04.09, 20:12
      Hmm nie spotkałam się z czymś takim, ale pamiętam, że na staniki się polowało.
      To była kwestia przypadku, gdy można było trafić na dostawę,kupując akurat nici
      czy tasiemkę. Po odstaniu w długiej kolejce, ci szczęśliwcy, dla ktorych
      starczyło deficytowego towaru, umykali ze swym łupem do domu, aby spokojnie go
      obejrzeć (lub oddać żeńskiej częsci rodziny). Rozmiar nie miał najmniejszego
      znaczenia. Jakość też.

      Teraz na szczęście mamy Agafkę, Wariamiktorie i Kasienkę.b ;)

      Ważnym elementem stanikowej historii Lublina był pierwszy lubelski brafitting u
      Agafki. Zamierzałyśmy lobbować po sklepach, ale na pierszym bieliźniaku się
      skończyło i polazłyśmy na kawę, a nastepnie do Agafki, aby pomierzyć co nieco.
      Wyobraźcie sobie, że to było zaledwie rok temu, a mam wrażenie jakby wieki od
      tego czasu upłynęły.
      • wariamiktoria Re: Stanikowa historia Lublina 20.04.09, 20:52
        A już niedługo pojawi się coś więcej o lubelskim lobbowaniu w MMLublin. Byłam na
        rozmowie w redakcji, popołudniu przyjechał fotograf coby troszkę staników
        uwiecznić, zobaczymy co o nas napiszą. Wybierają się też na dopasowywanie 6 maja
        aby pokazać siłę zmian.
        Zaczęło się od artykułu nt operacji plastycznych, który tak mnie zirytował
        (kryptoreklamą mi jechał), że musiałam złapać za słuchawkę.
        Kolejna stanikowa historia Lublina tworzy się naszymi działaniami :)
Pełna wersja