Dodaj do ulubionych

Awarie pojazdów ;)

21.04.09, 16:25
Jakie się Wam zdarzyły i w jakich okolicznościach?
Ja miałam taką sytuację w lutym po weselu kuzynki: ciemna noc, na dworze -18
stopni, tata po solidnym piciu, mąż po solidnym piciu, mama po solidnym piciu,
tylko ja biedna o suchym pysku. No więc wsiadam, odpalam auto... i sprzęgło
zostaje mi w podłodze :/ Zamarzło i cześć ;) Jakby było mało, że 3 i 4 muszę w
moim aucie na chama wbijać z "rozbiegiem"... Mojemu nawalonemu tacie udało się
zrobić chociaż tak, żeby dało się ruszyć. Po każdej zmianie biegu musiałam
wyciągać pedał z podłogi czubkiem mojej pięknej złotej szpileczki. Na
szczęście i na nieszczęście, że miałam buty z czubem, bo gdybym miała glany,
jak zwykle, to bym się jeszcze schylać musiała :) A i do tego mgła, jakby ktoś
rozlał mleko na szybę, kawałkami czyste powietrze, kawałkami mgła, więc zmiana
biegów co chwilę. I mój tatuś, kiedy zaczynałam hamować: Jedź, jedź, JA widzę
drogę :)
Obserwuj wątek
    • miss.et tłumik ;) 21.04.09, 16:52
      Ja zgubiłam kiedyś tłumik ;) Najpierw coś mi zaczęło podejrzanie szorować w
      podwoziu, potem dobiłam na progu zwalniającym, następnie huk i się rozkraczyłam
      ze smętnie dyndającym tłumikiem. Na szczęście to jakaś niedziela była i mało
      uczęszczana uliczka ;) Zadzwoniłam po ojca i szwagra, przyjechali, pokiwali
      głowami, odcięli to żelastwo i spakowali do bagażnika. Autko jeździło, tylko
      jakby nieco głośniej ;)
      Potem opowiadałam o tym koledze, z wielkim przejęciem, bo pierwsza awaria auta
      ever. Popatrzył na mnie z politowaniem i nastąpił dialog:
      - nie wiedziałaś, że wystarczyło z buta potraktować złom, żeby urwać całkiem,
      spakować do bagażnika i jechać dalej?
      - no nie, ale mniej więcej to samo zrobił mój ojciec ^^
      - baaabyyyyy...
    • e.m.i1 Re: Awarie pojazdów ;) 22.04.09, 21:58
      Ja pamiętam tylko, że jako dziesiecioletnie dziecię wybrałam się samotnie na rower i parę ładnych kilometrów od domu w szczerym polu spadł mi łańcuch;) Naprawiłam oczywiście, ale białe ubranko już nie było takie białe, cała twarz również w jakieś wzorki.

      Albo jak po całodziennej podróży pociągiem kilkanascie kilometrów od celu ODPADŁ KAWAŁEK TORU kolejowego, ale to się chyba nie liczy:D
    • iksantia Re: Awarie pojazdów ;) 25.04.09, 13:55
      Dawno temu, jadąc maluchem na wycieczkę, zauważyłam, że ledwo co widzę w tylnym
      lusterku, zatrzymałam się i stwierdziłam, że tylna szyba jest brudna czymś
      lepkim i śliskim. Ale bałam się zaglądnąć pod maskę, bo w szczerym polu i tak
      nic sama nie zrobię. Pojechałam dalej, a na miejscu okazało się, że zgubiłam
      korek od oleju:) Na szczęście silnik wytrzymał, mimo uciekającego oleju:) Ech,
      ten maluch :)
    • justinehh Re: Awarie pojazdów ;) 25.04.09, 15:17
      Odebrałam rower świeżutko po przeglądzie, jak nowy i wybrałam się na
      przejażdżkę. Jakieś dwa kilometry od domu puknęłam kołem w krawężnik, taki
      paskudny i szkodliwy nawyk. Dętka poszła od razu, do domu wracałam na piechotę,
      a pan z serwisu miał dziwną minę, jak mnie znowu zobaczył ....
    • ocisza Re: Awarie pojazdów ;) 28.04.09, 11:19
      Mi osobiście jeszcze się awaria nie przydarzyła (tfu tfu, odpukuję), ale mojej
      mamie maluch padł na środku skrzyżowania. Ojciec woził wtedy taki długi kij,
      którym coś robił, że maluch ruszał, ale mama nie wiedziała co trzeba tym kijem
      zrobić. No i spychała go ze skrzyżowania. Nie wsiadła potem za kierownicę przez
      kilka lat dopóki nie zmienili samochodu :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka