eriu
21.04.09, 22:07
Moja dermatolog poleciła mi chodzenie do kosmetyczki i regularne oczyszczanie
twarzy. Mam cerę naczynkową ze zmianami, które według niej kwalifikują się do
zamykania jedynie. Zaleciła mi unikanie maseczek rozgrzewających, peelingów
ziarnistych itp. Poszłam oczyścić twarz u kosmetyczki, poinformowałam ją jaką
mam cerę (mimo że i tak widać, niestety:(). Kosmetyczka rozgrzała mi twarz,
potraktowała parą, maseczką rozgrzewającą, zwykłym peelingiem. Oczywiście
zapytałam czy tak można przy mojej cerze i powiedziałam, że dermatolog mi
zabroniła takich zabiegów, na co pani odparła, że ona inaczej tego nie może
zrobić i że maseczkę rozgrzewająca potrzyma mi trochę krócej. Twarz została
oczyszczona - przez wyciskanie (okropność - jak dla mnie). Podobno muszę
oczyszczanie powtarzać częściej niż co pół roku, co mnie nie pocieszyło, gdyż
zabieg nie należy do zbyt przyjemnych ;).
Teraz muszę powtórzyć zabieg oczyszczania twarzy i zwlekam jak tylko mogę, nie
tylko ze względu na ból, ale po prostu boję się, że to rozgrzewanie zrujnuje
mi twarz. Może to irracjonalne, ale mam niecałe 24 lata a zmiany są widoczne i
nie chcę ich pogłębiać. Dodatkowo zniechęcił mnie ten peeling ziarnisty.
Wydaje mi się, że w dobrym gabinecie kosmetycznym powinni mieć peeling
enzymatyczny. Może warto zmienić kosmetyczkę?
Czy takie rozgrzewanie twarzy przy oczyszczaniu jest rzeczywiście konieczne?
Może istnieją inne sposoby oczyszczania, np. mniej inwazyjne? Jak to robią
Wasze kosmetyczki?